Gość: Tropem Wilczym
IP: *.toya.net.pl
28.02.18, 00:59
1 marca Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych.
Ustanowiony z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego, spotkał się z powszechną akceptacją w Sejmie - przeciw uchwale głosowało tylko ośmiu posłów - i to nie z SLD, ale głównie z PO i niezrzeszeni. Nie przypadkiem zresztą przeciw temu świętu byli najbardziej kulturalni a więc oczytani posłowie: m.in. Jerzy Fedorowicz, Kazimierz Kutz, Andrzej Celiński. Czytając cokolwiek i - w przypadku Kutza i Fedorowicza - także pamiętając, kim tak naprawdę byli żołnierze wyklęci, nie sposób było nie wiedzieć, że te nieliczne formacje wyklętych to tępi nacjonaliści, którzy z zimną krwią zamordowali ponad 5 tys. cywili (w tym ok. 200 dzieci poniżej 14 roku życia), tylko za to, że byli Żydami, Słowakami, Białorusinami, Litwinami lub pracowali w komisjach przydzielających ziemię wcześniej należącą do klasy panującej (jaśnie państwa hrabiów i hrabin czy kleru).
Ten idiotyczny kult żołnierzy wyklętych jest niestety tylko logiczną konsekwencją totalnego fałszowania przez elity III RP polskiej historii, szczególnie wybielania II RP i oczerniania czasów komuny.
Dziś ludziom próbuje się bowiem wmówić, że po zakończeniu wojny wszyscy marzyli o powrocie starych porządków... Tymczasem ten stary porządek to jedno z najbardziej zacofanych państw Europy, w którym władza reprezentowała 1% najbogatszych a strajkująca biedota ginęła od kul policji i wojska 20 razy częściej niż w PRL-u.
Zanim ktoś wyskoczy tu z wrzaskiem, że to ja teraz fałszuję historię, już wyjaśniam - to oficjalne dane MSW II Rzeczypospolitej, z 1938 roku. W odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że w latach 1932-1937 od kul zginęło 804 strajkujących. Siedem razy więcej niż w Poznaniu '56, Grudniu '70 i Kopalni Wujek łącznie...
Ciemnemu ludowi sprzedaje się bajki, że niepodległa Rzeczpospolita była państwem przyjaznym zamieszkującej jej polskiej ludności. Może tak twierdzić tylko ktoś, kto nie zna oficjalnych danych statystycznych GUS-u tuż sprzed wybuchu wojny. A one mówią wyraźnie o tym, że produkcja przemysłowa na ziemiach polskich w 1938 była niższa niż w 1914.
Przeciętna długość życia - także niższa (bo w II RP podobnie jak we współczesnej Ameryce zrezygnowano np. z obowiązujących już wcześniej w zaborze pruskim obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych, a dostępność leczenia była mniejsza niż u schyłku XIX wieku). Panowały też katastrofalne warunki mieszkaniowe - w jednej izbie (pokoju, nie mieszkaniu) mieszkało średnio po trzy-cztery osoby.
II RP - jeśli chodzi o warunki socjalne, rynek pracy, zarobki i siłę nabywczą pieniądza - to był krok wstecz w stosunku do tego, co polski naród miał pod zaborami... Liczba ludzi niedożywionych, głodujących, liczba kobiet zmuszonych do prostytuowania się, była najwyższa w całej historii Polski.
Dziś bezczelnie pomija się te fakty i wmawia ludziom, że II RP była krajem mlekiem i miodem płynącym, a w 1945 roku cały naród dzielnie wspierał żołnierzy wyklętych, walczących o przywrócenie starego porządku.
To jest jakiś kompletny odjazd, więc czas zacząć wstydzić się za każdego, ogłupionego propagandą (zafałszowaną polityką historyczną) człowieka, który 1 marca będzie (czy też 4 marca - Bieg Tropem Wilczym) będzie celebrować to kompletnie święto ku czci nieprzystosowanych społecznie dzikusów z lasu, wśród których wielu z nich było zwykłymi, pospolitymi bandytami.