Gość: the_law
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
16.10.05, 11:53
Jak to w każdym mieście tak i w Przemyślu na ulicach zaczyna pojawiać się co raz to więcej mutantów (bo nie są to ludzie). Umówmy się, że będziemy ich nazywać w dalszej części (od ich ubioru) - Dresami. Takie dresiki chodzą zazwyczaj w grupach, ponieważ wtedy ich siły się sumują i są skuteczni. Ich wyposażeniem są w większości przypadków kije baseball'owe, czasem przedmioty leżące na ulicy np. kamień. Dla przykładu jeden dres, kiedy jest sam może unieść tylko przedmiot o ciężarze do 0,3kg, natomiast w grupie możliwości się zwiększają.
Ich słownictwo jest ograniczone (są tylko po 3 klasach szkoły podstawowej) powtarzają to co usłyszą w domu od "zmęczonych codzienną imprezą" rodziców.
Dresy są uczulone na piłkę. Wzięło się to z dzieciństwa, konkretnie zostały uderzone w głowe piłką przez ich pijanego ojczulka.
Kiedy Policja łapie dresy, powinni wziąć się ich do pracy (ale nie płatnej) przy utrzymywaniu czystości w mieście. W związku z tym, że takie dres ma dużo nie spożytej energii powinno się ją (go - tego naszego dresa) wykorzystać maksymalnie do upadłego.