Dodaj do ulubionych

Forty przemyskie i ....

12.11.07, 21:16
Nie wiem czy mówiąc o walorach doliny Sanu i nie warto tu założyć wątek
"pozarusiński" - opowiadający o tych niesamowitych obiektach podprzemyskich.
Probowalem na ten temat kiedys dyskutowac na forum przemyskim i birczańskim -
ale zakończylo się ślepą uliczką.
Proponuję - podawanie bibliografii, wrażeń z własnych wycieczek, linków do
zdjęć i opisów.
I oczywiście - bez "ględzenia" nad obecnym stanem tych obiektów i pewną
"przemyską" niemożnością wykorzystania ich dla ściągania turystów.
Sam mam trochę opracowań i śp prof. Bogdanowskiego, Różanskiego,Foerstnera i
własnych wrażeń z 30 letniej historii wypraw w te tajemnicze ruiny....
Obserwuj wątek
    • ralston Re: Forty przemyskie i .... 13.11.07, 11:53
      Temat rzeka. I sama twierdza i oblężenie Przemyśla. Osobiście
      poszukuję informacji, która najprawdopodobniej była kaczką
      dziennikarską, jaka pojawiła się w prasie międzywojennej. Chodzi o
      nieprawdopodobną historię odkrycia w kilka lat po zakończeniu wojny
      dwóch żołnierzy rosyjskich uwięzionych w ruinach fortu centralnego.
      Kilka lat temu gdzieś o tym czytałem i niestety nie zapisałem sobie
      źródła, tzn. zapisałem, ale nie wiem gdzie :) Czy ktoś coś może o
      tej historii słyszał?
      • jackiw Re: Forty przemyskie i .... 13.11.07, 14:45
        ralston napisał:

        > Kilka lat temu gdzieś o tym czytałem i niestety nie zapisałem
        sobie źródła


        mówisz i masz, ale to nie była kaczka :)
        www.filmweb.pl/Fort+13+1983+o+filmie,Film,id=5681
        • ralston Re: Forty przemyskie i .... 13.11.07, 16:29
          Dzięki. Ale fakt, że nakręcono film, nie oznacza jeszcze, że
          historia była prawdziwa. Oglądałem kiedyś kilka filmów, które
          opowiadały historie, jakie się nigdy nie wydarzyły.
          Z opisu filmu wynika, że historia dotyczyłaby nie fortu głównego a
          fortu San Rideau. Czy ktoś jeszcze coś słyszał lub wie na ten temat?

          Tak a propos, to film też bym chętnie obejrzał - czy ktoś wie gdzie
          to można zobaczyć?
          • darino Re: Forty przemyskie i .... 13.11.07, 16:59
            Na pewno chodziło o fort San Rideau. Czytalem kiedyś wspomnienia
            świadka odnalezienia tego człowieka (bo drugi już nie żył) w którymś
            z opracowań o Twierdzy Przemyśl.
            • ralston Re: Forty przemyskie i .... 13.11.07, 17:56
              Był też na ten temat artykuł w Żołnierzu Polskim (nr. 9/2003)-
              znalazłem o tym informację w necie.
      • tawnyroberts Tajemnica fortu "San Rideau" u Krycińskiego 14.11.07, 07:57
        S. Kryciński, w swoim przewodniku "Pogórze Przemyskie", poświęcił
        tej niesamowitej historii kilka akapitów, w rozdziale poświęconym
        przemyskiej twierdzy. Ale co do autentyczności opowiastki raczej nie
        pozostawia złudzeń...

        "Tajemnica fortu „San Rideau”

        Z fortem nr XIII „San Rideau” wiąże się zagadka, z lubością
        powtarzana przez autorów publikacji poświęconych Przemyślowi. Oto
        jakoby w 1923 r. podczas prac rozbiórkowych w forcie odnaleziono w
        jednym z pomieszczeń, za zawalonymi gruzem drzwiami, żywego
        człowieka — rosyjskiego oficera, który podczas oblężenia dostał się
        wraz z kolegą do niewoli austriackiej. Zapomniani w celi podczas
        wysadzania fortu, zostali uwięzieni pod gruzami, ale dzięki
        odkrytemu przez siebie magazynowi żywności mogli utrzymać się przy
        życiu. Jeden z nich po pewnym czasie postradał zmysły i popełnił
        samobójstwo, drugi spędził w podziemiu osiem lat i doczekał się
        uwolnienia, nie przeżył jednak związanego z tym wstrząsu.

        Na kanwie tej historii w 1984 r. nakręcono film fabularny „Fort 13”
        w reżyserii Grzegorza Królikiewicza. Wtedy też odżyło w Polsce
        zainteresowanie tajemnicami przemyskich fortów.

        Piękna, choć ponura legenda... Lecz niezbyt wiarygodna. Jedynym
        dostępnym źródłem współczesnym wydarzeniom jest artykuł
        dziennikarski opublikowany w 1926 r. (a więc w trzy lata po fakcie!)
        w popularnym magazynie „Naokoło Świata". Jego autorka, Wanda
        Kohutnicka, powołuje się na rozmowę w pociągu z anonimowym
        kierownikiem robót rozbiórkowych w forcie, cytuje również zapiski
        jednego z Rosjan, które tenże kierownik miał jej przekazać, ale
        których nikt poza nią nie widział. Wygląda to na zacieranie śladów
        dziennikarskiej mistyfikacji. Wydarzenie tak sensacyjne powinno
        przecież pozostawić bogatsze ślady niż jeden artykuł w mało poważnym
        czasopiśmie oraz kilka zanotowanych po kilkudziesięciu latach, dość
        niejasnych wspomnień starych mieszkańców Przemyśla. Nie budzą też
        zaufania szczegóły prasowej relacji, utrzymanej w modnym ówcześnie,
        egzaltowanym, lecz mało konkretnym stylu. Czymże jednak byłoby życie
        bez legend?"

        Pamiętam, że w czasie szkolnej wycieczki do fortów, na początku lat
        dziewięćdziesiątych, ta historia, opowiedziana przez moją
        wychowawczynię, była absolutnym szlagierem... Do końca wycieczki
        gadaliśmy już tylko o tym...
        • ralston Re: Tajemnica fortu "San Rideau" u Krycińskiego 14.11.07, 09:06
          Tak, to chyba właśnie u Krycińskiego o tym czytałem...
          • darino Re: Tajemnica fortu "San Rideau" u Krycińskiego 14.11.07, 10:26
            A ja u Rozańskiego. Tak czy inaczej, widać, że dziala na
            turystów :)))
            • piotrzr przepraszam ale... 15.11.07, 07:58
              widzę że forty kojarzą wam się tylko z owa legendą??
              a gdzie piękno usytuowania ich krajobrazie?? gdzie fakt tak wielkiego docenienia
              przez Austriaków dziś tak bardzo marginalnego miasta ??
              Poruszyłem ten wątek - gdyż obok pięknych cerkwi na Podkarpaciu - bardzo cenię
              właśnie ten cud XIX wiecznej techniki jakim były forty..

              Pamiętam jak wielkie wrażenie w dzieciństwie zrobiły na mnie wielkie kręgi
              stalowo betonowe na Zniesieniu - podstawy -lawety ogromnych dział niegdyś tam
              stojących oraz rozwaliny przemyskiej cytatdeli
              • ralston Re: przepraszam ale... 15.11.07, 09:42
                Nie tylko, nie tylko. Ale czy komuś się gdzieś spieszy? Zaczęliśmy
                od legendy, bo to medialne jest i możliwe do wykorzystania w
                promocji Twierdzy. A żeby docenić piękno terenu nie ma innej metody,
                jak tylko przyjechać i na własne oczy zobaczyć. Żadne filmy, żadne
                fotografie tego nie zastąpią. A panorama ze Zniesienia jest naprawdę
                godna polecenia...
              • jackiw Re: przepraszam ale... 15.11.07, 10:34
                piotrzr napisał:
                > ten cud XIX wiecznej techniki jakim były forty.

                O ile mi wiadomo cud jest to zjawisko nadprzyrodzone, które występuje nagle,
                przekracza możliwości natury, jest niespodziewane dla osoby, która go doznaje,
                więc gdzie owe cuda pytam :))

                • tawnyroberts Ale grymasisz... 15.11.07, 12:27
                  Nie czujesz klimatu chłopie. Przyjedź, zobacz, a może doznasz
                  czegoś "niespodziewanego" (to z tej Twojej definicji cudu)...
                  • jackiw Re: Ale grymasisz... 15.11.07, 13:59
                    tawnyroberts napisał:

                    > Nie czujesz klimatu chłopie.

                    Ja nie czuję klimatu !!!, wypraszam to sobie ! do 4 klasy
                    podstawówki wszystkie wojny prowadziliśmy na fortach !
                  • piotrzr forty - cud techniki 15.11.07, 14:01
                    No cóż chłopiec nie bardzo rozumie podstawowych pojęć...trudno - niech słucha
                    ...niech sie uczy :)
                    Forty twierdzy Przemyśl to były prawdziwe cuda techniki XIX w. i początku XX -
                    telegraf,radiostacje, windy elektryczne, kopuły pancerne podnoszące sie w
                    momencie strzałów , na wielką skalę stosowany żelbeton, płyty pancerne, armaty
                    szybkostrzelne, kolejki wąskotorowe, wymyślne zasieki, reflektory do penetracji
                    przedpola .
                    Porównywalne np w swej "cudowności" z ..."Titanikiem" - i podobnie jak on
                    okazały sie dziełem niedoskonałem i podobnie jak on ...poszły na dno :)
                    Zaczęliście od legendy...do dziś nie mogę sobie darować straconej okazji - gdy w
                    latach 70-tych u moich dziadków miałem w ręku zszywkę "kolorowych" gazet z lat
                    1930-1939 bodaj o tytule "Na szerokim świecie" gdzie obok sensacyjnych artykułów
                    np "Zemsta małpiej ręki :) czy "tajemnice śmierci carskiej rodziny" był również
                    artykuł o właśnie - tajemnicy forty przemyskiego.
                    Zszywkę ściągniętą z wierzchu szafy gdzieś potem "szlag trafił" - nie wiem czy
                    babcia starymi gazetami nie dokładała potem do pieca :) - ale ów artykuł
                    zapamiętałem i ze zdziwieniem przeczytałem na temat owej "tajemnicy fortu" w
                    pierwszej chyba książce Różańskiego z lat 80 tych na temat "Twierdzy Przemyśl"
    • piotrzr Legendy i tajemnice fortów 16.11.07, 11:16
      niniwa2.cba.pl/przemysl_legendy_i_tajemnice_fortow.html



      Od czerwca 1915 r. zniszczone forty przemyskie nie przedstawiały już dla Austrii
      prawie żadnej wartości strategicznej. Wobec zaistniałych kłopotów z
      zaopatrzeniem w metale nierdzewne, w państwach centralnych i na zajętych przez
      nie terenach przystąpiono do zbiórki i konfiskaty metali kolorowych. Pomyślano
      wówczas także o demontażu fortów twierdzy przemyskiej. Na złom zabrano wszystkie
      działa forteczne i wiele metalowych części z wyposażenia. Akcję tę przerwał
      dopiero koniec wojny. Po przejęciu Przemyśla przez władze nowo powstałego
      Państwa Polskiego część fortów, najmniej zniszczonych, przeznaczono na magazyny
      amunicyjne. Wkrótce wśród żołnierzy pełniących wartę na poszczególnych fortach
      zaczęły krążyć tajemnicze pogłoski. W forcie VIII ("Łętownia") zawsze o północy
      na wale okalającym fort zjawiał się podobno - jak utrzymywali "naoczni"
      świadkowie - żołnierz austriacki w pełnym uzbrojeniu. W kilkanaście lat po
      przedstawionych w tym tomiku wydarzeniach, w roku 1931, grupa oficerów
      przechadzających się bez celu po terenie fortów siedliskich dokonała ciekawego
      odkrycia. Było pogodne popołudnie i w pewnej chwili promienie słońca wpadły w
      szczelinę wysadzonego muru pod takim kątem, że jeden z oficerów dostrzegł
      ludzkie szkielety. Byli to żołnierze austriaccy, przyciśnięci betonową ścianą,
      która pod wpływem czasu lekko się odchyliła. Odkrycie to sprzyjało powstawaniu i
      szerzeniu się nowych pogłosek o duchach i zjawach, pojawiających się nocą na
      terenie poszczególnych fortów. Strażnicy forteczni z fortu V (Grochówce)
      opowiadają, że do 1930 r. przy jego obchodzie nogi ich często zapadały się
      powyżej kostek w zbutwiałych szczątkach ludzkich, pogrzebanych przed laty
      płytko, tuż pod powierzchnią Do najciekawszych jednak należy tajemnica fortu
      XIII ("San Rideau") w Bolestraszycach, jednego z najlepszych i najbardziej
      nowoczesnych. Po raz pierwszy podana ona została do publicznej wiadomości w 1926
      roku przez W. Kohutnicką, która zamieściła na ten temat w czasopiśmie Naokoło
      Świata specjalny artykuł (Tajemnica fortu nr 13). Artykuł ten przedrukowano w
      wiele lat później, w roku 1961, w publikacji pt. Tysiąc lat Przemyśla, wydanej z
      okazji obchodów milenijnych. W 1964 roku sprawę tę podjął także ukazujący się w
      Moskwie radziecki miesięcznik wojskowy Sowieckij Wojn (Nr 11

      (...)

      koniec cytaty

      ps
      niech chlopec cyta...niech sie ucy ..to mu sie psyda :)
      Może.....
      • piotrzr Bliżej realiów 16.11.07, 12:08
        Proponuję obok zapoznania sie z legendami popatrzec chociażby na realia - czyli
        na początek wąsaty portret CK Komendanta Twierdzy
        oraz cykl pocztówek poświęcony walkom o forty i ruinom (za sajt chwała
        Uniwersytetowi Rzeszowskiemu :)


        www.univ.rzeszow.pl/WW1/Przemysl/Przemys_poll.files/image002.jpg

        www.univ.rzeszow.pl/WW1/Przemysl/index.html

    • tawnyroberts Relacja W. Kohutnickiej w "Naokoło Świata" - cz. I 16.11.07, 12:17
      Pod linkiem zamieszczonym przez Piotra jest także relacja W.
      Kohutnickiej z "Naokoło Świata", cytowana, "z nielicznymi tylko
      zmianami i skrótami", przez Jana Różańskiego w książce "Twierdza
      Przemyśl":

      "Chcąc zwolnić tereny, zajęte przez bezużyteczne, zniszczone forty,
      rząd zezwolił prywatnym firmom na ich rozbiórkę. Do rozbiórki fortu
      XIII ("San Rideau") przystąpiono latem 1923 roku. Za pomocą ekrazytu
      rozsadzane były jedno piętro po drugim, a wydobywane z nich żelazo i
      stal - według umowy - szły na korzyść przedsiębiorcy. Tak powoli
      dobrano się po dwóch tygodniach do parteru. Kiedy korytarz został
      oczyszczony, robotnicy ujrzeli we wnęce żelazne drzwi, których na
      planie wcale nie było. Kierownictwo robót zbytnio się tym nie
      zdziwiło, bo tego rodzaju niespodzianki zdarzały się często.
      Przypuszczając, że drzwi prowadzą do kanału, kazano robotnikom je
      wyjąc. Następnie jeden z nich, wiedziony ciekawością, zaopatrzywszy
      się w latarkę, samotnie zszedł po schodach w dół. Raptem rozległ się
      jego stłumiony krzyk, tak przejmujący i pełen grozy, że pozostali
      robotnicy odruchowo rzucili się do drzwi podziemia, gotowi nieść
      pomoc ciekawemu chłopcu, który mógł wpaść do jakiegoś dołu. Zdarzało
      się to bowiem innym. Wielkie było jednak ich zdumienie, gdy ujrzeli
      go na schodach, tuż przy wejściu: leżał bez czapki, z rozwichrzonymi
      włosami, twarz miał bladą i wykrzywioną w strasznym grymasie, w ręku
      kurczowo ściskał zbitą latarkę. Wyniesiony na powietrze i ułożony na
      trawie, zemdlał. Po długich zabiegach i oblewaniu wodą ocknął się na
      chwilę, wrzasnął i znowu zemdlał. Powtarzało się to kilka razy.
      Wreszcie przestał mdleć, ale zakrywszy twarz rękami, tarzał się po
      ziemi i żałośnie skowyczał. Z jego mamrotania i wykrzykników dało
      się zrozumieć tylko parę słów: "Jakie to straszne, jakie to
      straszne". Więcej nic nie mówił. Wszyscy byli przekonani, że nagle
      postradał zmysły. Został więc wsadzony do samochodu i odwieziony do
      szpitala. W pół godziny później kierownik robót wraz z czterema
      robotnikami zeszli do podziemia, by zbadać, jaka była przyczyna
      przerażenia młodego robotnika. Chłodna mgła gęstniała z każdym
      stopniem stromych schodków, po których stąpali gęsiego z latarkami w
      rękach. Na dole ciągnął się długi korytarz, z szeregiem drzwi po obu
      stronach. Po ich otwarciu stwierdzili, że były to małe celki, nisko
      sklepione, o potężnych, betonowych ścianach. Wiało z nich pustką, w
      jednej tylko leżał zardzewiały kociołek i trochę zgniłej słomy.
      Jakie było przeznaczenie tych pomieszczeń - wówczas jeszcze nie
      wiedziano. Korytarz kończył się obszerną halą, ze studnią. Stąd
      wybiegały dwa korytarze, tworząc łącznie z poprzednim literę Y.
      Robotnicy przeszli do jednego z nich. Tu rozkład był nieco inny, a
      sale większe, pełne zwojów kolczastego drutu i armatnich łusek.
      Powietrze było tu jeszcze cięższe, pachniało zgnilizną i amoniakiem.
      Po obu stronach korytarza było czworo drzwi. W pierwszej sali,
      najobszerniejszej ze wszystkich, stał szereg stelaży z resztkami
      prowiantów, całą masą puszek od konserw, butli, skrzynek i worków ze
      spleśniałymi sucharami. Wszystko to, zmieszane razem i cuchnące,
      walało się w straszliwym nieładzie, jakby po pogromie. Wśród tych
      rupieci uganiały się szczury wielkości kotów. W drugim pokoju
      znajdowały się resztki starego umundurowania i pościeli. Trzecie
      drzwi były zamknięte. Po ich wyłamaniu, gdy we dwóch weszli do
      wnętrza sali, zaciekawieni, co tu zastaną, zdrętwieli z przerażenia.
      W krwawym blasku latarni, na tle szarego betonu, pośrodku beczek,
      skrzyń i śmieci, stała mara okropna, upiorna, nagi kościotrup,
      obrośnięty masą splątanych siwych włosów. Nie wiedząc, z kim mają do
      czynienia, ze zjawą, żywym człowiekiem czy jakimś potworem, nie
      mogli złapać tchu ani wykrztusić jednego słowa. Dopiero po chwili,
      gdy z następnej sali nadeszli pozostali robotnicy, krzycząc, że
      znaleźli w niej ludzki szkielet, upiór na głos ludzki drgnął,
      podniósł ręce do uszu, skrzywił się, zaczął rytmicznie chwiać się w
      prawo i w lewo, wydając przy tym chrapliwe jęki. Przybyli robotnicy,
      dostrzegłszy upiora, z wrzaskiem rzucili się do panicznej ucieczki:
      za ich przykładem poszli pozostali. Po wyjściu na zewnątrz fortu i
      uspokojeniu się kierownik robót powiadomił o dokonanym odkryciu
      policję. Pod wieczór przyjechał ciężarowy samochód, szczelnie
      wypełniony policją. Byli także żołnierze z oficerem i sędzia
      śledczy. Zachowując środki ostrożności, ruszyli na miejsce
      niewiarygodnego odkrycia. Fort został otoczony przez posterunki
      wartownicze. W niespełna kwadrans ekspedycja wywlokła na światło
      dzienne owo "monstrum", trzymając je mocno, żeby nie uciekło. Był to
      nie upiór, lecz żywy człowiek, tak słaby, że ledwie trzymał się na
      nogach. Drżał całym ciałem, oczy miał zamknięte, przy każdym dźwięku
      chwytał się za uszy i jęczał, widocznie cierpiąc bóle. Mówić już nie
      mógł, wydawał tylko stłumione śpiewne dźwięki i jakieś szmery. Na
      próżno biedził się sędzia śledczy, usiłując dowiedzieć się jego
      imienia, nazwiska i wieku. Odwieziono go do szpitala, gdzie tejże
      nocy skonał. Cała ta niejasna, tajemnicza historia dała powód do
      różnorodnych i fantastycznych gadek. Opowiadano, że duchy zabitych
      na wojnie żołnierzy bronią dostępu do fortu, ze wypłoszono szajkę
      zbójecką, że zjawił się prorok i cudotwórca, który pokutował w
      podziemiach fortu itp. Dochodzenia policyjne i sądowe wykryły
      prawdę, nie mniej fascynującą, niż ludzkie wymysły. Skrupulatne
      badania podziemia wykazały, że dostęp do niego był możliwy tylko
      przez jedyne drzwi - te, które zostały zawalone w 1915 roku. W
      momencie wybuchu znajdowało się tam dwóch ludzi, o których
      prawdopodobnie zapomniano w chaosie dramatycznej walki. Dzięki
      sprzyjającym warunkom jedna ofiara zdołała utrzymać się przy życiu w
      ciągu przeszło ośmiu lat i w końcu została nawet "uratowana". Tyle
      wykazało śledztwo. Kim byli ci ludzie? Jak żyli, zamknięci w
      grobowcu? Co cierpieli? Jaki los spotkał tego, po którym znaleziono
      tylko szkielet? Czy stlał jak świeca? Czy padł ofiarą silniejszego
      towarzysza? Czy może sam skończył swoje smutne życie? Spośród
      najrozmaitszych rupieci jeden z robotników wywlókł skrzynkę od
      konserw, którą rzucił na dziedziniec, wysypując jej ubogą zawartość:
      nóż, zapałki, ołówek i zeszyt. Z owego zeszytu wypadła fotografia.
      Była to wyblakła podobizna młodej kobiety. Na odwrotnej stronie
      ocalało kilka słów dedykacji w języku rosyjskim: ...strzeże Bóg i
      moja miłość... wszędzie z Tobą... zawsze Twoja... 25/VII - 1914.
      Zeszyt w ceratowej okładce był księgą austriackiego podoficera
      prowiantowego, gdyż kilkanaście jego stron zajmowały rachunki
      żywnościowe, tabele i odpisy dotyczące rozkazów. Dalej jednak
      zaczynały się zapiski w języku rosyjskim. Z początku ładny,
      wyrobiony charakter, stopniowo przechodził w okropną bazgraninę. W
      dodatku wskutek wilgoci - zeszyt zapisano chemicznym ołówkiem -
      stronice zrobiły się podobne do map geograficznych, miejscami prawie
      nieczytelne. To, co z wielkim trudem udało się odczytać, ułożone w
      porządku chronologicznym brzmi jak następuje:

      "Nie wiem już, ile dni upłynęło od tego nieszczęśliwego ranka, kiedy
      najniespodziewaniej dostaliśmy się do austriackiej niewoli - ja i
      sztabskapitan Nowikow. Te dziwne warunki, w których obecnie żyjemy,
      uniemożliwiają mi wszelką rachubę czasu. Zanotuję więc bieg wypadków
      w ich kolejności. Po tradycyjnym zbadaniu i obrabowaniu nas
      zostaliśmy umieszczeni w małej celce podziemnych katakumb fortu. Nie
      upłynęła doba prawdopodobnie, bo dostaliśmy tylko dwa razy jeść, gdy
      stało się coś, czego dotychczas nie rozumiem. Oto w pewnej chwili
      rozległy się straszliwe pioruny, zatrzęsło się i zatrzeszczało całe
      nasze podziemie... Fort widocznie rozpadał się. Rzucony na chłodny
      beton i pewny już śmierci, nie żałowałem życia i ludzi,
      tylko... ...ziemia jęknęła jak wie
    • tawnyroberts Relacja W. Kohutnickiej... - cz. II 16.11.07, 12:22
      "...ziemia jęknęła jak wielkie zwierzę i później przeciągle huczała.
      Cierpi ból - a ludzie nie wiedzą - przemknęła mi myśl, szybka, ostra
      i jasna jak błyskawica. Czułem, że to ostrze potrafi wszystko
      przeniknąć i dlatego myśl jest prawdziwa. Długo jeszcze rozlegały
      się grzmoty i drżenie ziemi, ale już dalekie i obce. Wsłuchując się
      w te niesamowite dźwięki, snuliśmy najrozmaitsze domysły, zaczynając
      od ewentualności wulkanicznych wybuchów i trzęsienia ziemi, a
      kończąc na bombardowaniu fortecy przez lotników Ententy. Byliśmy
      zgodni co do tego, że musiało zajść coś poważnego, tym bardziej że
      nikt do nas nie zaglądał przez tyle czasu i nie dochodziły nas żadne
      odgłosy. Znękani głodem i pragnieniem, wyłamaliśmy drzwi w naszej
      celi, usiłując wydostać się na wolność lub przynajmniej przypomnieć
      o swoim istnieniu, ale na próżno.. Żelazne drzwi nie ustępowały, a
      wołanie było bezskuteczne. Błądząc po omacku w poszukiwaniu innego
      wyjścia, natrafiliśmy w podziemiu na studnię i dość bogate magazyny:
      prowianty i mundury, widocznie dla załogi fortu. Oprócz rozmaitych
      wiktuałów w konserwach znaleźliśmy rum, tytoń, świece i zapałki.
      Używamy tego po trochu, obawiając się austriackich władz, ale
      trudno, same winne, pozostawiwszy nas tu bez żadnej opieki. Sądząc z
      zarostu twarzy, musiało upłynąć jeszcze ze dwa tygodnie. Cały ten
      czas spędziliśmy na najrozmaitszych próbach wydostania się z
      więzienia. Niestety, ani żelazne drzwi, ani betonowe ściany nie
      uległy naszym dziecinnym narzędziom, zrobionym z blachy i mosiężnych
      łusek. Kaleczyliśmy tylko ręce, padaliśmy ze zmęczenia,
      przeklinaliśmy w najstraszliwszy sposób, płakaliśmy jak dzieci.
      Wreszcie doszliśmy do wniosku, że nie wydostaniemy się sami, lecz
      musimy spokojnie czekać, przecież przypomną sobie o nas... Żyjemy
      tylko nadzieją... Opowiedzieliśmy sobie wszystkie tajemnice swego
      życia, rzeczywiste i urojone, skrytykowaliśmy wszystkie czytane
      książki i dzieje świata, graliśmy w najrozmaitsze gry, urządzaliśmy
      przedstawienia teatralne, polowaliśmy na szczury, walcząc o rekord,
      wreszcie znienawidziliśmy się... Nie mamy ani dnia, ani nocy...
      Jednostajność wrażeń... wieczna ciemność i cisza, mdły zapach,
      wilgotne ściany i konserwy. Przygniatający bezwład
      czasu... ...chwila i miesiąc niczym się nie różnią, zawierają
      jednakową treść, pustka, nicość... Znaleźliśmy zajęcie. Nowikow pije
      na umór, a ja pracuję przy swoim zegarze. Zrobiłem go sam: ustawiłem
      na beczce kocioł, nalałem doń wody i wydrążyłem w dnie otworek,
      zacząłem rachować własny puls, przyjmując każde 70 uderzeń za
      minutę. W miarę tego jak obniżał się poziom wody w kotle zaznaczałem
      na ścianach kwadranse i godziny. Kiedy wszystka woda wyciekła,
      obliczyłem kreski i przekonałem się, że cała operacja zajęła mi
      jedną i pół doby. Odtąd wciąż czuwam nad swoim zegarem, słucham
      plusku kropelek, śledzę poziom wody i przelewam ją z beczki do
      kotła: cieszę się myślą, że dokonywam pracy, choć pozornie
      jednakowej, ale różnej w swojej tajemnej treści. Wylałem 90 beczek
      wody, a Nowikow wypił wszystek rum. Trzeźwy i ponury chodził po
      korytarzu. Obliczył rozchód sucharów i bluznął cyniczną prawdę,
      przed którą broniliśmy się prawie dwa lata: w tym grobie nie ma
      żadnej nadziei, czeka nas głodowa śmierć, obłęd... Był bez litości
      dla mnie, bo nie miał jej dla siebie: blachą poderżnął sobie gardło
      i długo rzęził, miotając się we własnej krwi. Zamknąłem trupa w
      sali. Pozostałem sam. Słuchałem, jak gra cisza niby organy
      kościelne... ...latały języki światła, a później... ...blask, dzwony
      i chór. Nie spałem, cisza dźwięczy, a ciemność świeci... ...405
      beczek. Śniło mi się, że byłem w swoich rodzinnych stronach, matka,
      siostra... ciepły słoneczny dzień, zapach kwiatów... daleko horyzont
      nieba... tyle cudnych barw i ona mówiła, że nie zapomniała i kocha.
      530 beczek. Znowu śniłem piękne obrazy świata, wolności i ludzi. Nie
      chciałbym budzić się ze snu: wolałbym pozostać zawsze w szczęśliwym
      świecie złudy, niż zgrzytać zębami na jawie. 702 beczki...
      Przestawiam porządek świata, w obronie życia: sen jest moją
      rzeczywistością, a rzeczywistość - ciężkim snem. Nie znoszę go, bo
      dręczy mnie, ale ciało ma swoje wymagania, zresztą jem i piję bardzo
      mało... Zasypiam natychmiast, kiedy tylko o tym pomyślę. 1001 beczka
      ciszy i ciemności dały mi więcej, niż może dać ludziom tyleż
      arabskich nocy. To, co kiedyś układało się dowolnie w migawkowe
      obrazy podczas snu i gorączki, widzę teraz plastycznie, na jawie.
      Moja świadoma wola tworzy nowe kształty, wśród których obcuję.
      Niczym nie kalałem teraz mojej grobowej ciszy i ciemności, nie
      przelewam wody w swoim zegarze, nie jem, nie piję i nie odczuwam
      żadnego pragnienia. Jestem panem przestrzeni i czasu: mknę w
      przestworzach z gwiazdy na gwiazdę, rozkazuję żywiołom, wchłaniam
      wszystkie dźwięki, barwy i aromaty oświata, zmieniam kształty, ginę
      i rodzę się. Nie znam żadnych granic i zakazu, bo wszystko ulega
      mojej woli, której jestem panem. Błogosławię mury mego grobowca, bo
      w nich zaznaję najwięcej wolności i życia. Radość rozsadza mi
      piersi, próżno silę się ująć uczucie w słowa, które są dalekim
      echem. Ale już gaśnie moja ostatnia świeca".

      Na tych słowach kończy się pamiętnik, a zarazem relacja autorki
      Tajemnicy fortu nr 13.
      • piotrzr Re: Relacja W. Kohutnickiej... - cz. II 16.11.07, 13:43
        Interesujące byłoby "skonfrontowanie" tej relacji z rzeczywistym planem fortu
        XIII - które mam (dość ogólne) w kilku księgach (m.in. znanym cyklu Pana Tomasza
        Idzikowskiego.
        A tak póki co linkuję ciekawy artykuł o twierdzy
        Przemyśl

        www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/twierdza/twierdza.html



        • piotrzr Fort XIII i fort XI 21.11.07, 21:35
          Najbardziej lubię pozostałości tych dwóch fortów - potężne ruiny niegdyś
          najnowocześniejszych obiektów twierdzy Przemysl.
          Ten drugi w pobliżu Ujkowić, które widać z górnego wału fortu.
          Arcyciekawe są w obu fortach zachowane mury Carnota czyli tzw galerie przeciwstoku.
          Choć fajny też jest fort w Prałkowcach z potęznymi rozwalinami spowodowanym
          trafieniami ogromnymi 30 cm pociskami "grubych bert" czyli takimi "pieszczoszkami"

          www.univ.rzeszow.pl/WW1/artillery/photos/MortiraPodgotivkaL.jpg

          • piotrzr kopuła pancerna 13.12.07, 19:44
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,992956,2,5.html
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,992955,2,4.html
            Na jednym z zaśmieconych podwórek przemyskich, gdzieś tam poniżej zamku, vis a
            vis jedynego przyzwoitego antykwariatu przemyskiego można zobaczyć jeden z cudów
            techniki wojennej z początków dwudziestego wieku - kopułę pancerną odnalezioną
            kilka lat temu na przedpolu jednego z fortów.
            W "normalnym" państwie, w "normalnym" miescie byłaby dumą niejednego muzeum. W
            Przemyslu - leży porzucona i rdzewiejąca ...szkoda :(



            • ralston Re: kopuła pancerna 13.12.07, 21:27
              Niezła gratka dla miłośników militariów...
    • bastekss Forty przemyskie i .... 16.01.08, 10:37
      ... z szacunkiem dla znaczenia historycznego Twierdzy Przemyśl
      ...połowe podstawówki i szkoły średniej spedziłem na fortach...
      moje ulubione to V, Va i VI, okolice kopca obok cmentarza (nie
      pamiętam nazwy) w latach 70-80 to były najlepsze miejsca na
      wypoczynek i zabawe w ówczesny paintball i poszukiwanie skarbów II
      wojny światowej
      • piotrzr Re: Forty przemyskie i .... 19.01.08, 20:05
        bastekss napisał:

        poszukiwanie skarbów II > wojny światowej

        I czy II?? i jakiż to "skarbów" :)
    • tawnyroberts Muzeum Twierdzy Przemyskiej 22.01.08, 11:23
      Pisząc o Twierdzy Przemyśl wypada wspomnieć o inicjatywie kilkunastu
      zapaleńców, którym udało się stworzyć w "Klubie Garnizonowym" w
      Przemyślu bardzo interesującą stałą ekspozycję "Muzeum Twierdzy
      Przemyskiej". W numerze 3(4)/2007 "Skarbów Podkarpackich" pojawił
      się artykuł na ten temat.


      "Tu dotkniesz ducha habsburskiej Twierdzy"

      Grupa pasjonatów zrealizowała po blisko 90 latach pomysł
      austriackiego komendanta Twierdzy Przemyśl. Cesarsko-Królewska
      Komenda twierdzy powzięła bowiem zamiar utworzenia muzeum twierdzy
      przemyskiej podczas wojny 1914/1915.

      „W tym muzeum mają być razem przechowywane w przyszłości liczne,
      rozproszone po twierdzy przedmioty, mające wojskowo-historyczną
      wartość. Do zbiorów tych mają być przyjmowane także wszystkie
      przedmioty, wytwory, obrazy, pisma itp., które mają w całej pełni
      dać dokładny obraz czynności i życia w twierdzy przemyskiej podczas
      wojny...” – rozkazywał na łamach „Wiadomości Wojennych” z dnia 11
      marca 1915 r. generał dywizji Hermann Kusmanek.

      I oto stało się – ten wojenny testament komendanta Kusmanka po 88
      latach, w lutym 2003 roku, wypełniła grupka zapaleńców. Wystawa
      powstała z inicjatywy Stowarzyszenia Opieki nad Twierdzą Przemyśl i
      Dziedzictwem Kulturowym Ziemi Przemyskiej, 3. Historycznego
      Galicyjskiego Pułku Artylerii Fortecznej, miłośników twierdzy i
      Przemyśla oraz kolekcjonerów militariów i pamiątek związanych z I
      wojną światową, którzy udostępnili „muzeum” swoje zbiory. Dzięki
      wsparciu i życzliwości zarządców Klubu Garnizonowego oraz firm i
      osób prywatnych udało się stworzyć niewielką, choć bardzo
      interesującą, stałą ekspozycję pod nazwą „Muzeum Twierdzy
      Przemyskiej”, która stała się kolejną atrakcją turystyczną Przemyśla.

      Obecnie „Muzeum” prowadzone jest przez wolontariuszy ze
      Stowarzyszenia 3. Historycznego Galicyjskiego Pułku Artylerii
      Fortecznej im. księcia Kinsky'ego. – Zwiedzanie ekspozycji,
      szczególnie dla dzieci i młodzieży szkolnej, to doskonała lekcja
      poglądowa na temat historii przemyskich fortyfikacji, które niegdyś
      stanowiły arenę krwawych zmagań. To także lekcja tolerancji, bo w
      czasie I wojny światowej walczyli i ginęli tu żołnierze różnych
      narodowości i wyznań – mówi szef Stowarzyszenia mjr Jerzy Śliwka.
      Twórcy tej niecodziennej wystawy udostępniają zwiedzającym bogate
      zbiory militariów; są tu bagnety, szable, broń krótka i długa, sporo
      amunicji. Na uwagę zasługują różne nakrycia głowy, ładownice,
      chlebaki, manierki, medale i odznaczenia oraz oznaczenia wojskowe i
      mundury, po których można było rozpoznać przynależność formacyjną
      poszczególnych żołnierzy walczących o Twierdzę Przemyśl.
      Uzupełnieniem ekspozycji są przedmioty codziennego użytku, fajki,
      tabakiery, zapalniczki, papierośnice, przedmioty wykonane przez
      żołnierzy oraz portrety oficerów, batalistyczne obrazy, mapy i
      widoki Przemyśla z lat I wojny światowej. Ponadto można tu obejrzeć
      różnego typu pociski i zapalniki artyleryjskie oraz elementy wież
      pancernych i wysadzonych armat. – Do ciekawszych elementów
      wystawienniczych należy rekonstrukcja ziemianki polowej z czasów
      austriackich wraz z wyposażeniem takim jak łóżko, stół, piecyk,
      lampa, podstawowy ekwipunek żołnierza – zachęca członek
      Stowarzyszenia Wacław Górniak. Uwagę zwiedzających przyciągają
      unikatowe zdjęcia i zrekonstruowane stanowiska broni maszynowej,
      kolekcje granatów i pocisków artyleryjskich, ponadto płyty pancerne
      zamontowane niegdyś w obrębie fortów. Zbiorów dopełnia makieta
      Twierdzy w holu Klubu. Na dziedzińcu „Muzeum” znajduje się
      największy i najokazalszy eksponat - pancerna wieża z fortu IV Optyń.

      Ekspozycję "Muzeum Twierdzy Przemyskiej" można zwiedzać w Przemyślu,
      ul. Grodzka 8 (piwnice Klubu Garnizonowego), w środy i soboty w
      godzinach 11.00–15.00. Możliwość zwiedzania w innym terminie
      po telefonicznym umówieniu się (016 677 19 42 lub 604 866 698).
    • tawnyroberts Akwedukt na Winnej Górze 31.01.08, 13:11
      Polecam artykuł o niecodziennym zabytku związanym z Twierdzą
      Przemyśl, niestety niszczejącym, a wielka szkoda, bo to jedyny taki
      cud techniki zachowany na Podkarpaciu ("Skarby Podkarpackie", nr 5
      (6)/2007).

      "Akwedukt na Winnej Górze"

      Akwedukty są zaliczane do największych osiągnięć inżynieryjnych
      starożytności. Ich doskonałość sprawiła, że podobne rozwiązania
      stosowano jeszcze w czasach Monarchii Austro-Węgierskiej. Jedyny
      taki zachowany na Podkarpaciu austriacki cud techniki zachował się w
      Przemyślu. Zamiast być atrakcją i przyciągać turystów, pozbawiony
      jakiejkolwiek ochrony, w zastraszającym tempie popada w ruinę...

      Na powstanie przemyskiego akweduktu złożyły się dwa powiązane ze
      sobą aspekty: gwałtowny wzrost ludności miasta na przełomie XIX i XX
      wieku, co pociągało za sobą zwiększone zapotrzebowanie na wodę, oraz
      militarne znaczenie Twierdzy Przemyśl, gdzie jej budowniczowie
      stosowali najlepsze rozwiązania techniczne dla celów wojskowych.

      – Zachowane źródła wspominają o pierwszym wodociągu w Przemyślu z
      XVI w. Był on drewniany. Nad jego funkcjonowaniem czuwał powoływany
      przez gminę tzw. rurmistrz. A drewniane rury wodociągowe drążyli w
      ramach obowiązków pańszczyźnianych mieszkańcy podprzemyskiego
      Błonia – tłumaczy Bogusław Motyl, miłośnik Twierdzy Przemyśl. W
      czasach współczesnych, po zakończeniu prac przygotowawczych, 20
      czerwca 1907 roku Rada Miasta Przemyśla podjęła uchwałę o
      rozpoczęciu budowy wodociągów. Staraniem dr inż. Romualda Karola
      Rosłońskiego budowa ruszyła w maju 1914 r., ale dopiero 1 lipca 1919
      r. w stacji pomp w Prałkowcach odbyło się uroczyste oddanie do
      użytku wodociągów miejskich.

      – Mało kto jednak wie, że już na przełomie XIX i XX w. funkcjonowały
      w Przemyślu dwa bardzo mało znane wśród historyków lokalne systemy
      wodociągowe. Oba zbudowano na użytek tutejszego, bardzo licznego
      austro-węgierskiego garnizonu wojskowego – mówi doc. dr inż. Marek
      Gosztyła, prezes Stowarzyszenia Opieki nad Twierdzą Przemyśl i
      Dziedzictwem Kulturowym Ziemi Przemyskiej. Z racji swego
      przeznaczenia, obiekty te, skryte głęboko pod ziemią, zamaskowane i
      chronione przez wartowników pozostawały tajemnicą aż do ostatnich
      lat. Na początku XX w. zapotrzebowanie na wodę było ogromne. Zarówno
      dla potrzeb bytowych żołnierzy, jak również na użytek obiektów
      wojskowych. Wodę pobierano z bardzo wydajnych studni głębinowych po
      obu stronach Sanu. Na prawym brzegu rzeki system wodociągów
      wojskowych zaczynał się w rejonie ulicy Piasta. Gromadzona tam w
      podziemnych zbiornikach woda spływała systemem rur (w tym części
      ołowianych) pod własnym ciśnieniem w kierunku ulicy Słowackiego
      (wówczas ulicy Dobromilskiej). Woda z tego źródła zaspokajała
      potrzeby zlokalizowanych tu budynków koszarowych, ale też i szpitala
      wojskowego.

      Na Zasaniu (lewobrzeżnej części miasta) austriaccy inżynierowie
      wykorzystali bardzo wydajne źródła głębinowe na stokach Winnej Góry,
      głównie tzw. Królewską Studnię. Z podziemnych zbiorników w rejonie
      ulicy Stanisława Augusta, krystaliczna woda spływała do zespołów
      koszarowych przy ulicy Okrzei oraz przy ulicy 29 Listopada. Co
      ciekawe, w 1912 roku do tego wojskowego wodociągu podłączono także
      cywilny szpital powszechny. W obliczu zbliżającej się wojny było to
      jak najbardziej uzasadnionym przedsięwzięciem.

      Oba wspomniane wojskowe systemy wodociągowe w okresie międzywojennym
      służyły stacjonującym w Przemyślu polskim jednostkom. Nic dziwnego,
      że i po II wojnie światowej korzystało z nich Ludowe Wojsko Polskie.
      Niestety, skomunalizowane kilka lat temu obiekty przy ulicy
      Stanisława Augusta popadają w ruinę. – Kiedy wojsko odeszło,
      wkroczyli tu złomiarze. W ostatnich miesiącach ukradli nawet stalowe
      drzwi do pomieszczeń i pokrywy, które zabezpieczały wypełnione wodą
      studnie – mówi właściciel jednego z pobliskich domów. Giną zarówno
      fragmenty rurociągów, jak i stalowa siatka ogrodzeniowa. W
      podziemnych kazamatach lumpy urządziły sobie legowiska. Najbardziej
      malowniczy element systemu, czyli akwedukt powoli zarasta dziką
      roślinnością. Z pokrycia korony, pod którą widać jeszcze biegnący tu
      wodociąg, ktoś ukradł cegły i fragment ochronnej balustrady. W
      podziemnych zbiornikach pełno śmieci. Obrazu zniszczenia dopełniają
      graffiti na ścianach...

      Szansą na uratowanie tego ciekawego zabytku może być Zespół Parków
      Kulturowych Twierdzy Przemyśl. 22 czerwca 2006 roku uchwałą Rady
      Miasta Przemyśla rozpoczęto prace nad jego utworzeniem. Do udziału
      zaproszono wszystkie okoliczne samorządy gminne. Zespół ma chronić
      krajobraz warowny oraz wyróżniające się krajobrazowo tereny z
      zabytkami nieruchomymi. Ma także określić zasady zagospodarowania,
      zarządzania i promocji tych terenów. W skład Zespołu Parków ma
      wchodzić park kulturowy rdzenia dawnej Twierdzy Przemyśl obejmujący
      obiekty fortyfikacyjne, obiekty będące zapleczem Twierdzy, a także
      cmentarze, parki i tereny krajobrazowe, znajdujące się w granicach
      Miasta Przemyśla. – W tę koncepcję wpisują się także akwedukt i
      zespół zbiorników wodnych przy ulicy Stanisława Augusta – zapewnia
      Robert Choma, prezydent Przemyśla.

      Na razie, po interwencji okolicznych mieszkańców służby miejskie
      zabezpieczyły jedną ze studzien. Ale nadal wiele innych odkrytych
      otworów jest śmiertelnie niebezpiecznych. Podziemne kazamaty
      penetrują też poszukiwacze militariów. Dlatego zdaniem okolicznych
      mieszkańców to tylko kwestia czasu, kiedy dojdzie tu do
      nieszczęścia...
      • piotrzr Re: Akwedukt na Winnej Górze 31.01.08, 15:10
        to jeden z bardzo ciekawych przykładów sztuki inżynierskiej czasów CK.
        i trochę nawiązujący do sztuki Rzymian. Podobnie jak bite drogi łączące dzieła
        forteczne niczym kolejne Via Appia.
        Podobnie jak beton i zelbeton "odkryty" na fortach powtórnie do życia - po
        kilkuset leciech zapomnienia tego tworzywa :)
        • piotrzr po przemysku z zabytkami :( 05.02.08, 21:16
          - To nie my zdecydowaliśmy o zniszczeniu militariów - twierdzi przemyska
          prokuratura. Policja dodaje: - Ich właściciel nielegalnie je przechowywał.


          O zniszczeniu przez saperów cennych militariów z I wojny światowej, które
          znajdowały się w forcie "Werner" w Żurawicy, informowaliśmy kilka tygodni temu.
          Militaria zniszczono pod koniec listopada, mimo, że Fundacja Janus (dzierżawca
          fortu), domagała się powołania biegłego, który mógłby sprawdzić, czy stwarzają
          one zagrożenie. Janusz Leśniewicz, prezes fundacji, twierdził, że podczas
          przeszukania fortu policjanci i saperzy pomieszali setki historycznych
          przedmiotów. Miały być one potem częścią tworzonego Muzeum Cywilizacji i Wojny
          XIX i XX wieku "Otwarta Twierdza". - Zniszczono dobra kultury narodowej i
          europejskiej - mówił nam Leśniewicz. Saperzy zabrali z fortu także kilkaset
          sztuk amunicji, granaty i pociski z I wojny światowej i XIX wieku. Wszystko
          zniszczono na poligonie w Nowej Dębie. Janusz Leśniewicz twierdzi, że zrobiono
          to bez zgody sądu i z niezrozumiałych dla niego względów. Policja prowadzi
          dochodzenie w sprawie naruszenia praw pracowniczych byłego wolontariusza
          fundacji przez fundację. - Co ta sprawa ma wspólnego ze zniszczeniem cennych
          militariów? - dziwi się Leśniewicz. Ale policja w Przemyślu ma wytłumaczenie. -
          Były wolontariusz fundacji w zawiadomieniu powiadomił jednocześnie, że w forcie
          nielegalnie przetrzymywane są materiały wybuchowe. - mówi Franciszek Taciuch z
          KM Policji w Przemyślu. Także prokuratura nie poczuwa się do winy, że z dymem
          mogły pójść cenne militaria. - Wydaliśmy nakaz przepadku tych przedmiotów na
          rzecz Skarbu Państwa. Chcieliśmy, by zostały one zabezpieczone do czasu wydania
          przez sąd decyzji - tłumaczy Jacek Sobczak, zastępca prokuratora rejonowego w
          Przemyślu. - Ale sąd sprawą się zajął, gdy przedmiotów już nie było. - Nie
          wiedzieliśmy o tym. To nie my decydowaliśmy, czy przedmioty od razu należy
          zdetonować - odpowiada Sobczak. Rzeszowscy saperzy mówią "Gazecie": - To do nas
          należy decyzja, czy materiały wybuchowe należy zdetonować. W tym przypadku nie
          mogliśmy czekać. Militaria stanowiły zagrożenie dla ludzi. Leśniewicz: - To mógł
          biegły stwierdzić. Będziemy się domagać odszkodowania za zniszczenie militariów.

          Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
          • piotrzr Re: po przemysku z zabytkami :( cz.2 09.02.08, 10:35
            Czytam we wczorajszej wyborczej o zniszczeniu jednego z najlepiej zachowanych
            szańców twierdzy Przemyśl - Pobereże.
            Oto ktoś zasypał gruzem, ziemią korzeniami fosę fortu i zmasakrował nasypy
            bastionów :(
            Smutno patrzeć jak niszczej jeden z zabytków "ars militaris" w skali europejskiej...
            Ale to takie polskie, takie przemyskie :(
            • tawnyroberts "Przemyski fort tonie pod zwałami błota" 11.02.08, 14:48
              Artykuł Janusza Motyki w "Nowinach" z 8 lutego 2008 r. na ten temat:

              www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080208/PRZEMYSL/158478071


              "Przemyski fort tonie pod zwałami błota"

              Po naszej interwencji konserwator zabytków ma ustalić i ukarać
              winnego, który zniszczył jeden z przemyskich fortów w dzielnicy
              Wilcze.

              - To niesłychane, że teraz, kiedy Twierdza ma być markowym produktem
              Przemyśla, ktoś dopuszcza się takiej dewastacji fortu - mówi Rudolf
              Górniak wiceprezes stowarzyszenia "3 Historyczny Galicyjski Pułku
              Artylerii Fortecznej im. Księcia Kynsky'ego".

              - Szaniec tonie w hałdach błotnistej mazi, gruzu i wykarczowanych
              korzeni - zaalarmowali nas wczoraj miłośnicy Twierdzy.

              - To niesłychane, że ktoś w tak bezmyślny sposób niszczy zabytek -
              nie kryje oburzenia Tomasz Idzikowski, z Towarzystwa Przyjaciół
              Fortyfikacji, autor wielu książek o Twierdzy Przemyśl.

              *Winny musi się znaleźć*

              Sprawą natychmiast zainteresowaliśmy konserwatora zabytków.

              - Nasz pracownik pojedzie na szaniec żeby zbadać sprawę na miejscu -
              obiecał wczoraj Mariusz Czuba, Wojewódzki Podkarpacki Konserwator
              Zabytków w Przemyślu.

              Informacje o zdewastowanym zabytku przekazaliśmy też właścicielowi,
              którym jest Urząd Miasta. Jeszcze wczoraj urzędnicy mieli sprawdzić
              jak duże są zniszczenia. Dziś zdecydują, kiedy i jak uprzątnąć fort..

              *Zniszczony zabytek nie wypromuje miasta*

              Szaniec S1 "Pobereże" jest jednym z lepiej zachowanych obiektów
              pierwszego obwodu obronnego Twierdzy Przemyśl.

              - Kto tu przyjedzie jak zasypiemy go błotem - zastanawia się
              Zbigniew Bilo, z przemyskiego oddziału PTTK.


              Szaniec S1 "Pobereże" w przemyskiej dzielnicy Wilcze zbudowano w
              latach 80. XIX w. Wał w forcie bastionu poprzedzała szeroka, sucha
              fosa. Zachowały się dwa schrony pogotowia, wykorzystywane obecnie
              przez okoliczną ludność na piwniczki. W latach 1940-41 w czoło na
              osi szańca Rosjanie wbudowali żelbetowy schron bojowy wyposażony w
              dwa ciężkie karabiny maszynowe.
              • piotrzr Re: "Przemyski fort tonie pod zwałami błota" 11.02.08, 21:19
                Tak - to właśnie ten artykuł.
                A wczoraj popularny telewizyjny Kucharz Robert Makłowicz pichcąc coś w Twierdzy
                Kłodzko wspomniał o fortach przemyskich jako negatywny przykładzie zaniedbania i
                celowego niszczenia zabytków - wstyd.!!
                Ale przemyslaki to specyficzny narodek.
                Dla przykładu woleli zrobić sobie pretensjonalny i "badziewiasty" stoczek
                narciarski, niszcząc przy okazji piękny stok przemyskiej cytadeli i otoczenie
                fortów koło przemyskiego parku - niż zadbać o zabytki historii .
                Podobnie jak chcieli zniszczyć pamiątki ukraińskiej bytności w tym , obiektywnie
                rzecz biorąc , pięknym mieście :(
    • tawnyroberts Fort XIIIb "Bolestraszyce" 26.02.08, 14:16
      Z witryny bolestraszyckiego Arboretum:

      "W pobliżu Arboretum położone są dwa forty dawnej Twierdzy Przemyśl;
      fort XIIIb i fort San Rideau. Fort XIIIb w 1996 roku włączono do
      Arboretum. W przyszłości będzie on przeznaczony pod kolekcje roślin
      rodzimego pochodzenia. W forcie prowadzone są prace porządkowe,
      adaptacyjne i nasadzenia roślin. Po ich ukończeniu fort będzie
      udostępniony dla zwiedzających.

      Fort XIIIb był pomocniczym międzypolowym fortem piechoty. Posiadał
      pięcioboczny narys, pełno profilowaną fosę, bronioną z 2 kaponier
      przeciwskokowych oraz pozycje piechoty na czole i barkach (w części
      wału skierowanej w kierunku przedpola i bocznych odcinkach wału
      fortu).

      W chwili obecnej obiekt jest w trakcie remontu i nie jest
      udostepniony do zwiedzania."

      www.bolestraszyce.com/fort.html
      • piotrzr odbudowa za uniją kasę ?? 08.05.08, 20:01
        Wyczytałem gdzieś niedawno , chyba w jakimś folderze inforamcyjnym , że jest
        szansa aby forty przemyskie (a przynajmniej kilka z nich) miały być
        konserwowane, urządzane ze unijne pieniądze...
        Czy wiecie coś na ten temat ??
        • tawnyroberts Re: odbudowa za uniją kasę ?? 09.05.08, 10:40
          To jedna z trzech możliwości finansowania, zapisana w "Strategii
          rozwoju turystyki dla Miasta Przemyśla na lata 2008-2015", w której
          Twierdza Przemyśl ma być priorytetem. Poniżej cytuję fragment
          Strategii dotyczący źródeł finansowania.


          "6.3. Źródła finansowania.
          Źródła finansowania Strategii można podzielić zasadniczo na trzy
          grupy:
          · budżet Miasta (gminy miejskiej Przemyśl),
          · środki unijne oraz inne zewnętrzne środki finansowe,
          · środki prywatne.


          *Budżet Miasta*

          Rozwój turystyki jest jednym z ustawowych zadań gminy (zgodnie z
          art. 7 ust. 1 pkt. 10 Ustawy z dnia 8 marca 1990 roku o samorządzie
          gminnym - Dz. U. 1990 Nr 16 poz. 95 z późń. zm.). Władze w związku z
          powyższym muszą zabezpieczyć środki z budżetu Miasta na realizację
          zadań ustawowych. Cykle budżetowe, zgodnie z ustawą o finansach
          publicznych, mają charakter roczny. Jednak wieloletnie inwestycje
          mogą być planowane za pomocą wieloletnich planów inwestycyjnych
          przyjmowanych przez Radę Miasta jako wiążące zobowiązanie finansowe
          gminy. Tego typu rozwiązania dotyczą działań o charakterze
          inwestycyjnym. Na chwilę obecną w zapisach Wieloletniego Planu
          Inwestycyjnego dla Miasta Przemyśla na lata 2007-2011 znajduje
          się kilka inwestycji, których realizacja wpisuje się w
          działania „Strategii rozwoju turystyki dla Miasta Przemyśla na lata
          2008-2015”. Inne inwestycje ujęte w Strategii będą wymagały wpisania
          ich do wspomnianego Planu. Co do zadań nieinwestycyjnych, będą one
          musiały być ujmowane na bieżąco, nawet w wypadku ich długoletniego
          trwania.

          Większość działań zaproponowanych w Strategii będzie wymagać
          zaangażowania środków budżetowych (z uwagi na fakt, iż nie wszystkie
          działania będą mogły być sfinansowane ze środków zewnętrznych, a te,
          które będą mogły, wymagać będą również wkładu własnego). Po
          oszacowaniu niezbędnych nakładów przez zespół odpowiedzialny za
          wdrożenie Strategii właściwe kwoty powinny zostać zapisane w
          budżecie Miasta.

          *Środki UE oraz inne zewnętrzne środki finansowe*

          Środki unijne oraz inne pomocowe powinny stać się jednym z
          podstawowych źródeł realizacji Strategii. W latach objętych
          dokumentem dostępne będą ogromne kwoty, z których spora część
          potencjalnie może zostać wykorzystana na realizację zapisów w niej
          ujętych, zwłaszcza przy wykorzystaniu finansowania na podstawie
          następujących programów:
          1) Regionalny Program Operacyjny Województwa Podkarpackiego na lata
          2007-2013
          2) PO Kapitał Ludzki
          3) PO Infrastruktura i Środowisko
          4) PO Rozwój Polski Wschodniej
          5) PO Innowacyjna Gospodarka
          Programy Europejskiej Współpracy Terytorialnej:
          6) PO Współpracy Transgranicznej Polska-Słowacja
          7) PO Europa Środkowa
          8) Europejski Instrument Sąsiedztwa i Partnerstwa - Program
          Współpracy Transgranicznej Polska-Białoruś-Ukraina

          Poza podanymi powyżej, w pierwszym okresie realizacji Strategii do
          wykorzystania będą również środki z Mechanizmów Finansowych:
          Mechanizmu Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego
          Mechanizmu Finansowego.

          *Środki prywatne*

          Uzupełnieniem środków z budżetu Miasta oraz unijnych powinno być
          zaangażowanie kapitału przedsiębiorców. To właśnie oni -
          przedsiębiorcy - stanowić bowiem będą podstawowy motor realizacji
          Strategii. Kluczową rolą samorządu jest stymulowanie wzrostu,
          poprzez odpowiednie bodźce, jednak to przedsiębiorcy powinni tak
          naprawdę być tymi, na których spocznie, w efekcie przygotowawczych
          działań władz Miasta, zasadniczy ciężar realizacji Strategii."


          Więcej na temat Strategii i marki "Miasto turystyczne - Twierdza
          Przemyśl" można znaleźć po linkiem:

          www.przemysl.pl/turystyka/618/

          Wygląda to bardzo obiecująco...
          • piotrzr Re: odbudowa za uniją kasę ?? 09.05.08, 18:22
            będę trzymał kciuki za powodzenie choć części tych zamierzeń - szczególnie jesli
            chodzi o centrum P. o tereny poforteczne. Przemysl zasługuje ( jako substancja
            niezwykle ciekawej zabudowy i pamiątek historycznych - a nie mentalności
            ludzkiej) na docenianie i dokapitalizowanie :)
          • axenrolle Re: odbudowa za uniją kasę ?? 12.07.08, 19:56
            Strategie mają to do siebie ze są przedsięwzięciami długofalowymi i
            bardzo pomocnymi podczas kampanii wyborczych. Jeśli przemscy
            decydenci z prezydentem Chomą na czele uznali że wizja Przemyśla
            jako stacja narciarska jest bardziej atrakcyjna i peryspektywiczna
            niż miasto czerpiące z faktu istnienia Twierdzy to nic z tego nie
            będzie. A tak jest, objechałem Twierdzę i stwierdziłem za wyjątkiem
            jednego fortu Łętownia jeden wielki syf. Nad którym wypada tylko
            zapłakać. Przemyśl nie jest i jeszcze długo nie będzie żadnym
            miastem turystycznym a Twierdza miast być magnesem jest tylko jakimś
            ropiejącym wrzodem. Organizowane ,w mojej opini problematycznych i
            dyskusyjnych ,dni szwejkowskich nic nie da. To tylko zabawa kilku
            starszych panów. Z dużą ilością piwa i historią w tle.
        • axenrolle Re: odbudowa za uniją kasę ?? 12.07.08, 19:42
          Mieszkam w Przemyślu i mogę tylko powiedzieć że za pieniądze unijne
          powstały w jakimś sensie trasy rowerowe wokół fortów.Mogę również
          powiedzieć ze dopóki w Przemyślu i okolicznych gminach rzadzą tacy
          ludzie a nie inni to nic z tego nie będzie.
      • axenrolle Re: Fort XIIIb "Bolestraszyce" 12.07.08, 19:38
        > W chwili obecnej obiekt jest w trakcie remontu i nie jest
        > udostepniony do zwiedzania."
        Przykro mi to pisać ale jest to bzdura. Chyba ,że za remont uważasz
        wycięcie kilu krzaków po to tylko by móc podziwiać dokonania
        kretyńskich graficiarzy. Fort nie jest zamknięty, jest całkowicie
        zdewastowny aż żal na to patrzeć. Byłem tam 09.07.
        • piotrzr Re: Fort XIIIb "Bolestraszyce" 13.07.08, 18:24
          axenrolle napisał:

          A mnie jest smutno stwierdzić że jako miłośnikowi ars militaris - że los fortów
          to jedna z wielu zmarnowanych szans na poprawę obrazu Przemyśla.

          Bo owa górka narciarska i wyciągi krzesełkowe - to kpina i żart...z tego kto dał
          na tą głupotę pieniądze.
          A Choma i jego ekipa... mogę o nim mówić tylko to co najgorsze albo
          wcale...więc kończę posta
          • axenrolle Re: Fort XIIIb "Bolestraszyce" 13.07.08, 19:39
            Pełna zgoda.
            A jak przyjdą kolejne wybory samorządowe to Pan Robert kolejny raz,
            chyba trzeci, bedzie pieprzył ,że dla Przemyśla najważniejsza jest
            turystaka i rewilitaryzacja tzw przemyskiej starówki. I kolejny raz
            banda przemyskich kretynów,o przeparszam elektorat, to kupi
    • tawnyroberts "Miasto turystyczne - twierdza Przemyśl" 16.05.08, 09:01
      Są już pierwsze efekty powstania marki Przemyśla "Miasto
      turystyczne - twierdza Przemyśl". Pisze o tym Magdalena Mach w
      dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".


      "Jeżdżą po Przemyślu trabantem i bajdurzą"

      Patrole mundurowe pojawiły się w Przemyślu. Zatrzymują przyjezdnych
      i namawiają, żeby... zwiedzali forty i dobrze się bawili. To
      pierwszy efekt powstania marki tego miasta.

      - Żartują, bajdurzą, ludziom się to podoba - chwali Anna Grębska z
      wydziału kultury, promocji i turystyki Urzędu Miasta Przemyśla.
      Uśmiechnięci i życzliwi, zwłaszcza turystom, uzbrojeni wyłącznie w
      poczucie humoru członkowie Przemyskiego Stowarzyszenia Przyjaciół
      Dobrego Wojaka Szwejka patrolują przemyskie ulice w weekendy. Ubrani
      w stroje ck armii spacerują ulicami miasta lub jeżdżą trabantem. To
      nic innego, jak ruchome punkty informacji turystycznej, w dodatku z
      ogromnym poczuciem humoru. Wręczają ulotki informujące o imprezach,
      jakie mają się odbyć w weekend, zachęcają do odwiedzenia stworzonej
      przez nich wystawy w jednym z najlepiej zachowanych przemyskich
      fortów - Sanockiej Bramie. Ich pojawienie się w mieście to pierwszy
      efekt powstania marki Przemyśla: "Miasto turystyczne - twierdza
      Przemyśl".

      Podczas gdy Rzeszów nie wybrał jeszcze nawet firmy, która miałaby
      przygotować miastu markę, Przemyśl ma markę gotową od początku roku
      i zaczyna działać zgodnie ze strategią zarządzania nią. Wkrótce o
      Przemyślu ma być głośno, bo miasto zleciło już profesjonalną
      kampanię promocyjną firmie.

      Jak Przemyśl chce wyraziście zaistnieć na mapie Polski i Europy?
      Zatrudnieni przez miasto specjaliści od rozwoju turystyki ustalili,
      że Przemyśl najbardziej kojarzy się z wybudowanymi przez Austriaków
      fortami słynnej Twierdzy "Przemyśl", która odegrała poważną rolę
      podczas I wojny światowej. To one stały się filarem marki miasta.
      Firmuje ją nowe, kolorowe logo miasta, które podkreśla ważną rolę
      rzeki San i fortów. - W marce chodzi nie tylko o promowanie samych
      fortów, ale wykreowanie miasta jako turystycznej twierdzy.
      Zdecydowaliśmy się wydać na ten dokument ponad 50 tys. złotych z
      miejskiej kasy, bo to bardzo dobra inwestycja. Marka nie tylko
      określa atuty naszego miasta, ale także pełni rolę przewodnika,
      który krok po kroku mówi, co należy robić, by dobrze je promować -
      nie tylko urzędnikom, ale także mieszkańcom, lokalnym
      przedsiębiorcom i stowarzyszeniom. Zawiera mnóstwo sugestii i
      pomysłów, jak mogą oni włączać się w promocję i czerpać korzyści z
      marki Przemyśla - podkreśla Barbara Łapka, zastępczyni naczelnika
      wydziału kultury, promocji i sportu przemyskiego magistratu. Jednym
      z podstawowych założeń strategii promocji Przemyśla jest hasło: "Bez
      Was Mieszkańcy, Miasto nie jest w stanie zrobić nic. Razem możemy
      osiągnąć bardzo wiele".

      Pierwsi swoją inicjatywę zgłosili Przyjaciele Dobrego Wojaka
      Szwejka, zwani w Przemyślu "Szwejkami". Oprócz mundurowych patroli
      oferują także turystom oprowadzanie po mieście i po fortach -
      wszystko oczywiście z właściwym im szwejkowskim humorem, a także
      przeróżnymi zabawami. Tylko od Szwejków można także otrzymać
      oficjalną przepustkę zezwalającą na pobyt w przemyskiej twierdzy.
      Dojrzewa pomysł, aby taką przepustkę i znaczek z logo miasta wydawać
      tylko tym, którzy wykażą się znajomością przemyskich fortów. Miasto
      dofinansowuje działania szwejkowskiego stowarzyszenia. Umowa będzie
      obowiązywać do końca września.

      Przemyskie forty

      Miasto otaczają dwa pierścienie fortyfikacji, które po wybuchu I
      wojny światowej przez kilka miesięcy powstrzymywały wielotysięczną
      armię rosyjską zdążającą na zachód i południe Europy. Twierdza
      dzisiaj to 45-kilometrowe pasmo 15 głównych i kilkudziesięciu
      pomocniczych fortów wokół Przemyśla i kilkanaście mniejszych
      obiektów militarnych w granicach samego miasta. Większość fortów
      jest dostępna dla zwiedzających. Wokół miasta został wyznaczony
      niezwykle malowniczy czarny szlak turystyczny, atrakcyjny dla osób
      poruszających się pieszo jak również rowerami górskimi. Założeniem
      autorów koncepcji marki miasta nie było zbudowanie nowego produktu
      turystycznego w oparciu o twierdzę, lecz zintegrowanie walorów i
      atrakcji miasta pod wspólnym hasłem, które już obecnie kojarzone
      jest jednoznacznie z Przemyślem.

      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,5216924.html
      • piotrzr Re: "Miasto turystyczne - twierdza Przemyśl" 16.05.08, 17:47
        No wreszcie ktoś się obudził - chociaż co ma trabant do tradycji ck armii tego
        ni w ząb nie pojmuję . To chyba takie typowo przemyskie pojmowanie historii. A
        tak gwoli prawdy przypomnę tylko przemyslakom spod znaku szwejka że Honnecker i
        Franz Joseph to były dwie zypełnie inne osoby :))))
        A jako szwejkomanii już lepiej pasowaliby do starej skody :)
        • piotrzr fORT XIII 17.05.08, 17:59
          Wróciłem właśnie z Bolestraszyc - oglądnąłem piekno ogrodu botanicznego i
          "czarną rozpacz" wyglądu niegdzisiejszego arcydzieła sztuki militarnej
          (oczywiście nie polskiej :) Tam się nic nie dzieje - tabuny wycieczek,
          zaśmiecone ruiny, zamalowywane sprajami, żadnej informacji, tylko jakieś
          harcerzyki ryzykujące wspinaczki na linach, niszczone erozją wały fortowe i
          napaleńcy-militaryści w jakiś mundurkach biwakujący w ruinach, zapomniany
          mostek na fortecznej drodze, a wszystko zarośnięte dziką roślinnością...
      • tawnyroberts Szwejk oprowadza po Przemyślu 14.07.08, 09:14
        I kolejne efekty powstania marki "Miasto turystyczne - twierdza Przemyśl".


        "Szwejk oprowadza po Przemyślu"

        Przewodnik po mieście, album ze zdjęciami starego Przemyśla oraz mapa po fortecznej trasie rowerowej będą zachęcać turystów do zwiedzania miasta nad Sanem.

        W lipcu 1915 roku dobry wojak Josef Szwejk został zatrzymany przez patrol żandarmerii polowej jako zbiegły żołnierz armii rosyjskiej i doprowadzony pieszo z Dobromila do Przemyśla. A wszystko dlatego, że Szwejk znalazł mundur nad stawem i ubrał go z ciekawości. Tę historię dobry wojak opowiada we wstępie do przewodnika, a potem prowadzi czytelnika po najważniejszych miejscach w Przemyślu. Razem z nim wędrujemy przez fort, wspinamy się do Zamku Kazimierzowskiego, odwiedzamy kościoły i cmentarze. Szwejk prowadzi nas także do Krasiczyna, Kalwarii Pacławskiej, Dubiecka i Bolestraszyc. Opowiada o przeszłości i przyszłości Przemyśla i regionu.

        Jak wyglądał Przemyśl za czasów Szwejka, można obejrzeć w albumie fotograficznym zatytułowanym "Dawno temu w Przemyślu". Na zdjęciach uwieczniono zabytkowe budynki, ulice i dzielnice przebudowywane i wznoszone pod koniec XIX i w XX wieku. Na zdjęciach można również zobaczyć Przemyśl zniszczony w czasie walk w 1941 roku. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Działu Historycznego Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, wiele z nich zostało udostępnionych po raz pierwszy. Zdjęcia wybrał Dariusz Hop.

        Mapa po fortecznej trasie rowerowej przydaje się nie tylko rowerzystom. Będzie użyteczna dla wszystkich, którzy chcą wędrować po przemyskiej twierdzy.

        Wszystkie wydawnictwa zostały przygotowane przez Urząd Miejski w Przemyślu.

        Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

        miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,5451800,Szwejk_oprowadza_po_Przemyslu.html
        • axenrolle Re: Szwejk oprowadza po Przemyślu 14.07.08, 10:13

          > Mapa po fortecznej trasie rowerowej przydaje się nie tylko
          rowerzystom. Będzie
          > użyteczna dla wszystkich, którzy chcą wędrować po przemyskiej
          twierdzy.
          >
          > Wszystkie wydawnictwa zostały przygotowane przez Urząd Miejski w
          Przemyślu.
          >
          > Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
          >
          > miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,5451800,Szwejk_oprowadza_po_Przemyslu.html
          Mapa po fortecznej trasie rowerowej i tak na niewiele się zda
          wobec beznadziejnego oznakowania i dewastowania znaków i obiektów
          których ta mapa dotyczy. Mapa również będzie przydatna do przeżycia
          w tych ekstremalnych warunkach. Najlepiej i najłatwiej jest wydać
          mapę upstrzoną logami sponsorów a juz coś uporządkowac o to trudno.
          • piotrzr na przykład Nysa 30.07.08, 22:12
            Oglądałem ostatnio forty "popruskie" w mieście Nysa na Dolny Sląsku - REWELACJA.
            Za kasę unijną zrekonstruowano dwa spośród kilku. Rewelacja!!!
            Czy kiedyś to się uda w Przemyślu?? Myślę- że wątpię :((
            • tawnyroberts Dobry przykład - Nysa 11.08.08, 14:23
              Byłem służbowo w Nysie w tamtym tygodniu i przejeżdzając przez
              miasto podziwiałem pięknie odremontowany Bastion św. Jadwigi, będący
              częścią dawnych fortyfikacji. Niestety na zwiedzanie zabrakło czasu,
              ale relacja z uroczystości otwarcia Bastionu mocno zachęca do tego w
              przyszłości.

              www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080510/POWIAT02/34158367
              • piotrzr Re: Dobry przykład - Nysa 11.08.08, 15:09
                www.twierdzanysa.pl/

                zwiedzałem i ow bastion i park przyforteczny i miasto i fort wodny...
                to jest rewelacja !!!
                Dlaczego nie może być tak choć w promilu w Przemyślu ???
                No tak - ale tam woleli sobie idiotyczzny stok narciarski wybudować :
                ( i robić idiotow z ex sołdatów austriackich za pomocą przebierańców
                szwejkowskich :)
    • tawnyroberts Zamieszanie z kopułą pancerną 09.09.08, 09:14
      "Co dzieje się z unikalną pamiątką z Twierdzy Przemyśl?"

      - Komuś zabrakło wyobraźni - twierdzi nasz Czytelnik, który pośród
      zabudowań dawnego szpitala przy ul. Rogozińskiego natrafił na wieżę
      obserwacyjną z Twierdzy Przemyśl.

      - Sami zobaczcie - zachęcał przemyślanin zbulwersowany tym, co
      ujrzał. - Słynną w Europie Twierdzę Przemyśl należy wykorzystać do
      promocji miasta, a tymczasem cenne pamiątki z czasów jej świetności
      mogą paść łupem złodziei.

      Pojechaliśmy we wskazane miejsce, gdzie pośród poszpitalnych
      budynków łatwo odnaleźliśmy kopułę. W 1993 roku odkryto ją w forcie
      IX "Brunner" i przekazano do Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Do
      chwili zmiany jego siedziby leżała na dziedzińcu przy placu
      Czackiego.

      - Po przeprowadzce nie mieliśmy, gdzie jej zdeponować - informuje
      Wojciech Władyczyn, zastępca dyrektora MNZP. - Dlatego obecnie
      odpowiednio zabezpieczona jest przechowywana w miejscu pilnowanym
      przez dozorcę i system elektroniczny. Zamierzamy poddać ją
      konserwacji i wyeksponować przed nową siedzibą naszej placówki, tj.
      na placu Berka Joselewicza.

      Wyjaśnienia nie przekonują miłośników fortyfikacji.

      - Ta ważącą kilka ton kopuła stanowi łakomy kąsek dla złodziei -
      twierdzi jeden ze znawców historii Twierdzy Przemyśl. - W 1993 roku,
      tuż po odnalezieniu w forcie i przed zabraniem do muzeum, złodzieje
      zdążyli dostarczyć ją do skupu metali na Bakończycach. Na szczęście
      w porę została uratowana przed wywiezieniem z miasta. Na świecie są
      tylko trzy takie kopuły: jedna we Wiedniu i dwie w Przemyślu.

      Dariusz Delmanowicz

      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080904/PRZEMYSL/204678561



      P.S. Piotrze, czy to nie ta sama kopuła, której fotki pokazałeś
      kiedyś na forum? Jeśli tak, to jest to ciąg dalszy niemocy
      pracowników przemyskiego Muzeum w temacie: "Co właściwie począć z
      tym żelastwem?".
      • piotrzr Re: Zamieszanie z kopułą pancerną 09.09.08, 11:18
        tawnyroberts napisał:

        > P.S. Piotrze, czy to nie ta sama kopuła, której fotki pokazałeś
        > kiedyś na forum? Jeśli tak, to jest to ciąg dalszy niemocy
        > pracowników przemyskiego Muzeum w temacie: "Co właściwie począć z
        > tym żelastwem?".

        Ta moja - leżała za dawnym klubem garnizonowym - vis a vis
        antykwariatu - zrzucona na tylnym placyku obok smieci i stert
        piasku. To chyba ta sama. ostatnio prasa doniosła o odnalzezieniu
        kolejnej kopuły (bodaj 2 tyg. temu).
        O przemyslakach i ich stosunku do pięknej historii ich miasta -
        pisał nie będę - nie chcę się "pluć"
        • zawilecgajowy Re: Zamieszanie z kopułą pancerną 11.09.08, 15:32
          No cóż, chyba prędzej węzeł gordyjski będzie dało sie rozsupłać niż
          spowodować napływ turystów do Przemyśla. Jako częsty gość w tym
          mieście i stały czytelnik różnego rodzaju forów dot. Ziemi
          Przemyskiej i Pogórza Przemyskiego stwierdzam,że jakąkolwiek
          inicjatywę wykazują zwykli ludzie a nie władze lokalne. Nie
          prześmiewał był tych kilku Panów w mundurach CK, przynajmniej ich
          widać. Wydano masę pozycji książkowych o twierdzy ale z jakim
          udziałem miasta? Cieszą inicjatywy lokalne przy ratowaniu cerkwi i
          cmentarzy ukraińskich. Rozwija się świadomość, że jednak mieszkali
          tu Żydzi i sporo po nich zostało głównie cmentarzy. Co do twierdzy
          to jest to obiekt w dużej części poligonalny, nigdy nie bedzie więc
          taką atrakcją jak twierdza w Kłodzku, Nysie czy obiekty forteczne w
          Świnoujściu. Paradoksalnie o wiele ciekawsze są obiekty forteczne w
          Krakowie a praktycznie o takich atrakcjach stolicy Małopolski nie
          słychać. W czym tkwi problem?. Można wyeksponować to co jest ale
          moim zdaniem nigdy nie dojdzie do porozumienia rajców Przemyśla z
          gminami sąsiadującymi z tym miastem a na terenie których znajduje
          się gro najciekawszych obiektów. I znowu przeczytamy, ze miasto chce
          ale nie może może sponsorować obiektów znajdujących się poza jego
          granicami administracyjnymi( Siedliska, Bolestraszyce). Jaka
          przyjemność z wędrówki szlakiem fortecznycm wśród zarośniętych i
          grożących wypadkiem ruin fortecznych. Można by na wzór europejski
          wydać informatory ze zdjęciami roześmianych i zadowolonych
          rowerzystów na tle pól i lasów. Tylko, że większość pól wokół
          twierdzy to same ugory porośnięte chwastami ( chociażby
          Buszkowice).Można by zastanawiać się, czy warto restaurować fort
          Salis Soglio bo najładniejszy i w miarę dobrze zachowany, ale znowu
          usłyszymy, że to nie Przemyśl a Siedliska i przy granicy i.t.d. W
          rękach wojska jest fort Werner w Zurawicy podobno najlepiej
          zachowany, pewnie za parę lat usłyszymy, że wojsko się go pozbyło i
          znowu ci graficiarz, wandale, złomiarze i sataniści ...
          • tawnyroberts Czas na konkretne inwestycje 14.09.08, 21:44
            Jak do tej pory, to w związku z powstaniem marki "Miasto
            turystyczne - twierdza Przemyśl" ukazało się kilka wydawnictw,
            wydano trochę pieniędzy na promocję i reklamę i... nic poza tym.
            Może jestem zbyt niecierpliwy, ale brakuje mi tutaj czegoś bardziej
            namacalnego, np. remontu jednego z fortów lub chociaż konkretnych
            planów z tym związanych.

            Odwiedziłem w tym roku, niejako przy okazji - wędrując z Rokszyc do
            cerkwi w Kruhelu Wielkim, fort nr VI "Helicha". Fort mocno ucierpiał
            w czasie działań wojennych, ale nawet z tego co po nim zostało,
            możnaby uczynić niezłą atrakcję. Niestety aktualnie królują tam
            chaszcze i sterty śmieci, pozostawione przez amatorów mocnych
            trunków. Brakuje drogowskazów (do fortu trafiłem z dużymi
            problemami), tablic informacyjnych, jakichkolwiek opisów czy planów
            obiektu. Pewnie podobnie sytuacja obecnie wygląda w przypadku innych
            fortów. Zamiast wydawać mnóstwo kasy na promocję marki "Miasto
            turystyczne - twierdza Przemyśl", przemyscy włodarze powinni
            skoncentrować się na takich podstawowych działaniach jak
            odkrzaczenie i uprzątnięcie fortów oraz odpowiednie ich oznakowanie
            i opisanie. Przynajmniej wtedy turysta, który wyruszy na trasę
            forteczną, nie będzie rozczarowany. A teraz mamy piękne foldery,
            mapy, reklamy, a w terenie... kicha!
            • piotrzr Re: Czas na konkretne inwestycje 15.09.08, 12:46
              mam plik wszelakich folderów o Przemyślu i TP. Bezsensowne marnowanie papieru na
              jakieś tam rysunkowe mapki Przemysla z lotu ptaka czy wielojęzykowe mapki tras
              po fortach.
              A to co można zobaczyć w terenie - te śmietniska i zarośnięte krzakami
              pozostałości cudów techniki ars militaris odstraszają od zwiedzania. Zwłaszcza
              że na fortach- w ich ruinach jest wręcz niebezpiecznie - od niezabezpieczonych
              dołków, zapadni, rumowisk żelbetonu
              • piotrzr przemyska promocja ?? 28.09.08, 21:45
                Trudniej o bardziej idiotyczny pomysł na promocję Przemyśla :

                poczytajcie zresztą sami i oceńcie :

                Nieznana przygoda Szwejka
                Magdalena Mach 2008-09-28, ostatnia aktualizacja 2008-09-28 18:27:41.0

                Przemyśl będzie się promować komiksem. Głównym bohaterem jest miasto, a zaraz po
                nim - Szwejk.



                Komiks pt. "Zupełnie nieznana przygoda dobrego wojaka Szwejka w mieście
                Przemyślu" powstał na zlecenie agencji Perspektywa Studio Architektury Marki,
                która przygotowywała dla Przemyśla kampanię promocyjną.

                Autorami są Karol Konwerski, scenarzysta i publicysta komiksowy z Krakowa oraz
                rysownik Daniel de Latour, który spędził w Przemyślu prawie cały miesiąc aby
                poczuć klimat miasta.

                Na swoim blogu Karol Konwerski napisał:

                "Jest tak: jako babilońska ladacznica działająca w myśl zasady "no money no
                honey" wziąłem się za pisanie scenariusza do komiksu o mieście Przemyślu.
                Generalne założenia scenariusza/komiksu wg mnie były takie:

                nie napisze niczego stricte historycznego;

                nie napiszę niczego o przygodach olimpijczyków w Przemyślu;

                nie napiszę niczego o Powstaniu Warszawskim w Przemyślu"

                I tych założeń rzeczywiście trzymał się do końca. O czym więc jest rysunkowa
                opowiastka? W zasadzie nie ma to większego znaczenia, chodziło głównie o to aby
                upchnąć jak najwięcej informacji o mieście, a do tego dać Szwejkowi pretekst do
                pobiegania po najbardziej charakterystycznych zakątkach Przemyśla. Żeby więc
                wyeksponować ich urodę autorzy upstrzyli komiks widoczkami niczym muchy portret
                cesarza Franciszka Józefa. Promocyjny cel komiksu został osiągnięty, ale
                okupiony nieznośnie naciągniętym scenariuszem i drętwymi dialogami. I choć autor
                stara się ratować sytuację anegdotami serwowanymi przez dobrego wojaka, to
                daleko mu do Jarosława Haszka. Za to Przemyśl przedstawiony kreską de Latoura
                wygląda bardzo interesująco.

                Jest rok 1915, Szwejk wysiada na przemyskim dworcu kolejowym. "Dworzec wcale
                szykowny. Wypisz-wymaluj jak u Najjaśniejszego Pana w Wiedniu" - uprzejmie
                zauważa wojak. Chwilę potem zachwyca się mijanym kościołem franciszkanów.
                Wreszcie trafia do paki, gdzie zabierają mu fajkę. "Jak oni każdemu tak zabiorą,
                to co z tym dalej robią" - pyta Szwejk. - "Może muzeum fajek tu zrobią" -
                zastanawia się jego kompan. I już wiemy skąd wzięło się w Przemyślu Muzeum Fajek
                i Dzwonów. Dzwony zresztą też się pojawiają - m.in. na ulicy stoi wóz z dzwonem
                prosto z odlewni Felczyńskiego. Zagubiony na uliczkach przemyskiej starówki
                Szwejk trafia do sklepu, gdzie dostaje w prezencie pierwszą fajkę, wykonaną
                przez Czecha Wincentego Swobodę w Przemyślu. Wreszcie, cudem uniknąwszy
                egzekucji, wsiada do pociągu relacji Przemyśl-Kraków.

                Komiks będzie zaprezentowany na największej polskiej imprezie poświęconej
                komiksowi - Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi, który rozpocznie się 3
                października. - Będzie rozpowszechniany m.in. za pośrednictwem księgarni
                internetowej, jego cena będzie symboliczna: ok. 4-5 zł - mówi Witold Wołczyk,
                rzecznik prezydenta Przemyśla. Miasto wydało 10 tys. egzemplarzy, koszt tego
                przedsięwzięcia to 40 tys. zł. Niektórych może oburzać to, że miasto o
                tysiącletniej, burzliwej historii zdecydowało się reklamować całkiem niepoważną
                postacią, stworzoną przez czeskiego pisarza Jarosława Haszka, ale powinni się
                raczej cieszyć, że Przemyśl postawił na sympatycznego Szwejka. Za tą samą kwotę
                Rzeszów ma teledysk z Danzelem...

                Magdalena Mach
                • tawnyroberts Idiotyczna promocja 30.09.08, 22:02
                  Rzeczywiście trudno o bardziej idotyczną promocję Przemyśla. Nie
                  mogę pojąć dlaczego w mieście o tak przebogatej historii, kulturze i
                  tradycjach, mieście będącym siedzibą archidiecezji dwóch Kościołów
                  różnych obrządków, wreszcie mieście z taką mnogością wspaniałych
                  zabytków, wydaje się masę pieniędzy na tandetny komiks z nieco
                  przygłupawym wojakiem w roli głównej, który kiedyś przemierzał trasę
                  z Sanoka do Dobromila i, na nieszczęście dla miasta, zaszedł do
                  Przemyśla.

                  I tutaj mały apel do przemyskich włodarzy. Panowie dajcie już spokój
                  z tymi komiksami, mapkami, folderami i, biorąc przykład choćby z
                  Nysy, weźcie się za remonty zabytków! To przyciągnie Wam znacznie
                  więcej turystów niż wszystkie te bzdurne wydawnictwa!
                  • piotrzr Re: Idiotyczna promocja 06.10.08, 18:54
                    Cytuję z forum Rzeszów

                    przemyslaki wieszali Szwejka !!!
                    Autor: Gość: scpt
                    znana, znana przygoda.

                    Ponoć pradziadek jednego z włodarzy Przemyśla miał za zadanie powiesić Szwejka
                    za dezercję. Ale jak to bywa w Przemyslu - ktoś zapieprzył sznurek i Szwejkowi
                    się udało, Nie wiadomo tylko co dalej z nim było bo Haszek zachlał się na śmierć
                    przed ukończeniem powieści.
                    Podobno ktoś z Przemyśla podrzucił mu ukraiński spirytus....
                    • piotrzr może "mrówki" pomogą?? 15.12.08, 19:53

                      Dużo sie ostatnio mówi o ograniczeniu możliwości przemycania papierów z Ukrainy
                      przez mrówki. A może by je teraz zatrudniać przy rewaloryzacji fortów w ramach
                      prac interwencyjnych??
                      I piszę to całkiem serio...przecież w Przemyslu jest naprawdę krucho z pracą a
                      przemytowe źródełko zaczyna wysychać.
                      • piotrzr Re: może "mrówki" pomogą?? 15.12.08, 19:54
                        piotrzr napisał:

                        >
                        > Dużo sie ostatnio mówi o ograniczeniu możliwości przemycania papierów

                        sorki - miało być oczywiście "papierosów" :)
                        • parton Re: może "mrówki" pomogą?? 23.12.08, 16:25
                          Mnie również irytuje obecność przemyskich Szwejkowców. Nie bardzo rozumiem sens
                          ich działania. No, chyba, że ci Panowie spotykają się faktycznie tylko po to by
                          napić sie piwa..... Ciekaw jestem tylko czy robią to za własne czy za nasze
                          (miejskie) pieniądze.
                          A skoro już faktycznie chcą nawiązać do Szwejka to czemu nie robią nic z
                          miejsca, w których Szwejk przebywał?
                          Fort XXI jest miejscem, do którego Szwejk trafił jako "jeniec", ale nie ma na
                          nim nawet kartki z informacją - co dopiero tablicy!!!
                          • piotrzr szwejkowcy 03.01.09, 10:42
                            A niech sobie będą !! a i tę postać literacką i ksiązkę Haszka traktuję z wielką
                            atencją. Jako urodzony Galicjanin z 200 letnimi korzeniami :) wszystko co się
                            łączy z Galicją i CK Austrią traktuję bardzo życzliwie.

                            Tylko te forty.... zgnojone, zaniedbane..choć mogłyby rozsławić Przemysl w
                            Europie, nie tylko wśród miłośników ars militaris
                            • parton Re: szwejkowcy 05.01.09, 19:52
                              Nikomu nie chce sie nic z tym robić (no może nie całkiem nikomu). W takim
                              Poznaniu np tez jest parę fortów ale ani jeden z nich nie jest pustostanem.
                              Wszystkie zostały wynajęte lub kupione i działają równiez jako atrakcja
                              turystyczna. Kiedyś chciałem się "zaopiekować " jednym fortem. Miałem pomysł do
                              zrealizowania wiec poczyniłem właściwe starania. Mimo poparcia ze strony miasta,
                              zgody konserwatora zabytków nic z tego nie wyszło. Dzwoniłem i prosiłem sie o
                              decyzję, za lub przeciw. Sprawa umarła....
                              Ciekawe kiedy przeczytam w gazecie, że ktoś "wpadł" na pomysł i zrobił interes
                              na "moim" forcie..........
                              • piotrzr Kraków, Nysa... 05.01.09, 20:08
                                W obu tych miastach już wykorzystano środki unijne na rewitalizacje fortów. W
                                Krakowie jeden z nich - wielkości fortu bolestrzyckego - zamieniono dzięki
                                środkom Zporr na piekny obiekt hotelowy.

                                Miałem ze dwa lata temu przyjemność przeglądnięcia pieknie opracowanej
                                dokumentacji aplikacyjnej - dzięki uczestnictwu w szkoleniou prowadzonym przez
                                autorkę tejże dokumentacji.
                                A tu kolejna informacja o kolejnym ratowanym forcie
                                Fort przy Kamiennej zamieni się w hotel
                                Dawid Hajok 2008-03-21, ostatnia aktualizacja 2008-03-21 21:38:37.0

                                W XIX-wiecznym forcie Luneta Warszawska,najstarszej zachowanej budowli
                                fortecznej Twierdzy Kraków, powstanie hotel. - To duża szansa dla tego budynku -
                                uważa wojewódzki konserwator zabytków, ale zastrzega, że koncepcja wymaga
                                jeszcze wielu poprawek.

                                Monumentalny, utrzymany w stylu neogotyckim fort przy ul. Kamiennej jest jednym
                                z najcenniejszych zabytków architektury fortecznej Krakowa. Obiekt powstał w
                                pierwszym etapie budowy Twierdzy Kraków. Pomimo sędziwego wieku (budynek
                                wzniesiono w latach 1849-1856) konstrukcja fortu zachowała się do dziś bez
                                większych uszkodzeń. W ostatnich latach jego stan jednak gwałtownie się
                                pogorszył. Miłośnicy Twierdzy Kraków i członkowie krakowskiego oddziału
                                Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji zaczęli bić na alarm. Apele zaowocowały
                                objęciem fortu formalną opieką konserwatorską. Teraz zabytek ma w końcu doczekać
                                się remontu. Jego nowy właściciel - Dolnośląska Grupa Kapitałowa - zdradził, że
                                chce, aby w obiekcie powstał ekskluzywny hotel.

                                Bronią reduty

                                Adaptacja fortu budzi jednak obawy radnych Starego Miasta, którzy podczas
                                ostatniej sesji negatywnie zaopiniowali wstępny projekt inwestora. Ich zdaniem
                                koncepcja architektoniczna w zbyt wielu miejscach odbiega od zaleceń
                                konserwatorskich wydanych jeszcze w ubiegłym roku.

                                - Kontrowersyjnym pomysłem jest proponowana nadbudowa reduty (półowalnej budowli
                                wychodzącej ponad powierzchnię dachu). Taka silna ingerencja mogłaby naruszyć
                                charakter obiektu - tłumaczy radny Dzielnicy I Witold Kajstura z komisji
                                architektury. Jego zdaniem radnym nie spodobały się też zbyt gęsta zabudowa
                                terenu między ul. Kamienną a Rogatka oraz przekroczenie zaleceń związanych z
                                wysokością nowych budynków mieszkalno-usługowych, których budowę w tym miejscu
                                planuje inwestor. - Takie rozwiązanie spowodowałoby, że zabytkowy fort stałby
                                się niewidoczny od al. 29 Listopada - dodaje radny Kajstura.

                                Bitwa o szczegóły

                                Wojewódzki konserwator zabytków Jan Janczykowski jest przychylny planom
                                adaptacji fortu. Zastrzega jednak, że nie mogą one wykraczać poza dotychczasowe
                                wytyczne. - To szansa dla tego budynku. Wymaga on jak najszybszego remontu.
                                Dlatego zgadzam się na wprowadzenie do niego hotelu. Z zastrzeżeniem, że
                                zachodnie skrzydło fortu zostanie przeznaczone na muzeum - podkreśla. I
                                przypomina, że podczas okupacji w tym miejscu mieściło się więzienie gestapo, a
                                w 1945 r. w ten sam sposób korzystał z niego również Urząd Bezpieczeństwa.
                                Ściany jednego z pomieszczeń lewego skrzydła fortu do dziś pokryte są napisami i
                                rysunkami wykonanymi przez więźniów.

                                Konserwator podkreśla, że w całym projekcie nie można zapomnieć o ochronie
                                fortu. - Zewnętrzna część obiektu nie może się zmienić. Ważne jest, aby zachować
                                maksimum autentyku. Wszystkie nowe budynki muszą trzymać odpowiednią skalę. -
                                Plany zabudowy terenu przedstawione przez inwestora urosły w każdym przypadku i
                                przekraczają dozwoloną przeze mnie wysokość, a na to nie mogę się zgodzić -
                                tłumaczy Janczykowski.

                                Grzegorz Walenciak, przedstawiciel właściciela fortu, uspokaja: - Przedstawiona
                                koncepcja to zaledwie wstępny projekt i nic nie jest jeszcze przesądzone.
                                Inwestor zapewnia, że rozmowy z konserwatorem potrwają jeszcze rok. W tym czasie
                                zapadną decyzje określające każdy, nawet najmniejszy szczegół projektu - zaznacza.

                                Dawid Hajok

                                koniec cytatu.
                                A latem byłem na fortach Nysy kłodzkiej - ale o tym piszę wyżej
                                • piotrzr wycieczka na forty 19.01.09, 19:23
                                  www.civic.freehost.pl/forty/index.htm
                                  może macie do zalinkowania jakieś ciekawe zdjęcia z fortów przemyskich ??
                                  • piotrzr fort Werner na sprzedaż 20.08.09, 13:27
                                    Dowiaduję się, że agencja mienia wojskowego sprzedaje fort XII WErner prywatnemu
                                    przedsiębiorcy z łańcuta na tworzenie żywego muzeum - jak napisali w Nowinach.
                                    Informacja ciekawa o tyle że fort w Dunkowiczkach i ów Werner to najlepiej
                                    zachowane forty główne. A co dalej - zobaczymy
    • tawnyroberts Żeby do przemyskich fortów przyjeżdżały wycieczki 03.01.10, 13:19
      Wreszcie w sprawie fortów zaczyna się dziać coś konkretnego. I
      pieniądze jakie za tym idą też wydają się konkretne. Przynajmniej na
      początek...


      "Żeby do przemyskich fortów przyjeżdżały wycieczki"

      Mam takie marzenie: niech dziecko wejdzie do transzei, niech ogląda
      manekiny żołnierzy: jeden strzela, inny niech leży ranny. Można
      nawet mundur przymierzyć - wyobrażenia historyka Lucjana Faca mogą
      się spełnić. Dzięki unijnym funduszom Twierdza Przemyśl zostanie
      udostępniona turystom.

      - To fenomen na skalę kraju: kilka samorządów zjednoczyło się i
      zajęło tak pożyteczną sprawą, jaką jest udostępnienie przemyskich
      fortów - mówi dr Krzysztof Wielgus z Instytutu Architektury
      Krajobrazu Politechniki Krakowskiej, konsultant projektu unijnego
      dotyczącego zagospodarowania zespołu zabytkowego Twierdzy Przemyśl.
      Cel: udostępnienie jej dla turystyki kulturowej.

      *Twierdza widmo*

      Koszt całego projektu to prawie 21 mln zł, z czego dofinansowanie z
      unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego sięgnie niemal 18 mln
      zł. RPO rządzi urząd marszałkowski. Projekt trafił na prestiżową
      listę indykatywną, czyli taką, która zawiera najważniejsze z punktu
      widzenia rozwoju regionu zadania. Resztę pieniędzy dołożą
      zainteresowane gminy.

      Dr Wielgus, mówiąc o fenomenie, myśli dokładnie o Związku Gmin
      Fortecznych Twierdzy Przemyśl. Takie porozumienie wiąże dziewięć
      samorządów: Bircza, Krasiczyn, Krzywcza, Medyka, Orły, gmina wiejska
      Przemyśl, Stubno, Żurawica, miasto Przemyśl.

      - Jestem tu wójtem od 1990 roku. I odkąd pamiętam, było kilka prób
      zjednoczenia gmin wokół tematu Twierdza Przemyśl. To przecież dla
      nas szansa na rozwój turystyki - przekonuje Ryszard Cząstka, wójt
      gminy Orły. - Proszę pamiętać, że rejon Przemyśla jest w 40 proc.
      chroniony przyrodniczo, a wkrótce znajdzie się pod taką ochroną 70
      proc. tutejszej ziemi. Nie możemy się więc spodziewać, że przyjedzie
      do nas nagle wielki biznes i z tego będziemy żyć. My możemy żyć
      głównie z turystyki. A udostępnienie twierdzy może nam w tym tylko
      pomóc - dopowiada wójt Cząstka.

      Te same argumenty można usłyszeć i w innych gminach. - U nas nie ma
      wielkiego przemysłu. Pozostaje nam postawić na turystykę. Dlatego
      zdecydowaliśmy się na wejście w ten projekt - tłumaczy Janusz
      Szabaga, wójt Żurawicy. Ta niewielka przygraniczna gmina dołoży do
      projektu około miliona złotych.

      - Twierdza Przemyśl to temat jednak trudny. Bo można powiedzieć o
      niej, że to twierdza widmo. Wszyscy o niej słyszeli, wszyscy wiedzą,
      że jest, a nie bardzo wiadomo było, co z nią zrobić. Gdyby coś
      takiego zachowało się w Europie Zachodniej, to byłyby do tego
      wydeptane ścieżki. A u nas? U nas gminy, na terenie których są
      zachowane fortyfikacje, najchętniej by się ich pozbyły. Bo po co im
      one? Żeby stworzyć kolejne muzeum, do którego nikt nie przyjedzie?
      Nie przyjedzie, bo po czym ma turysta dojechać, jak do nich nie
      prowadzą dobre drogi? - mówi Lucjan Fac, historyk, nauczyciel w
      przemyskim liceum, a jednocześnie przewodniczący rady gminy Żurawica.

      - A mnie się marzy, żeby do naszych fortów przyjeżdżały wycieczki.
      Autokarami. Żeby przyjeżdżały całe rodziny. Żeby dziecko mogło wejść
      do transzei, żeby mogło zobaczyć manekiny żołnierzy. Niech jeden
      strzela, a inny niech leży ranny. I żeby można było mundur
      przymierzyć. I żeby były repliki broni. Bo dlaczego nasze rodziny z
      Podkarpacia mają jeździć do Bałtowa? I podziwiać tam jakieś
      dinozaury? - zastanawia się.

      *W dokumentacji ruch*

      Z Krzysztofem Wielgusem rozmawiamy o postępach w realizacji
      projektu. Właściwie nie wyszedł on jeszcze poza ramy kompletowania
      dokumentacji, ale to bardzo ciężka praca. - Dzięki temu, że
      przemyskie forty są od lat w kręgu zainteresowania naszej uczelni,
      mamy ich pełną inwentaryzację. Właściwie od 1985 roku w tych fortach
      każde wakacje spędzali studenci z Koła Naukowego Architectura
      Militaris działającego przy Instytucie Architektury Krajobrazu
      Politechniki Krakowskiej. I pracowali nad inwentaryzacją - opowiada
      dr Wielgus.

      Konserwator miejski zabytków w Przemyślu Beata Kot podaje, że w roku
      1999 na zlecenie generalnego konserwatora zabytków w ramach
      krajowego programu ministra kultury i sztuki "Ochrona i konserwacja
      architektury obronnej" Krakowski Oddział Towarzystwa Przyjaciół
      Fortyfikacji przy późniejszym współudziale Oddziału Przemyskiego
      tego towarzystwa wykonał Studium i Program Ochrony Twierdzy
      Przemyśl, składający się z opracowania opisowego oraz kart
      krajobrazu warownego wykonanych dla poszczególnych obiektów
      fortyfikacyjnych. - Program zakończył się w 1999 roku wielką
      międzynarodową konferencją - dodaje dr Wielgus.

      Już wtedy wydawało się, że od słów przejdzie się do czynów, a więc
      prac zmierzających do udostępnienia twierdzy turystom. Ale długo
      jeszcze nic nie drgnęło. Aż pojawiła się szansa sięgnięcia po środki
      z unijnego RPO, samorządy się skrzyknęły i udało się napisać spójny
      projekt.

      Głównym promotorem tych działań jest miasto Przemyśl. "Na początku
      roku 2006 zrodziła się idea objęcia ochroną konserwatorską dawnej
      Twierdzy Przemyśl poprzez utworzenie Zespołu Parków Kulturowych
      obejmujących swym zasięgiem obszar całej twierdzy" - pisała w swoim
      referacie dwa lata temu Kot.

      *Co do tej pory udało się zrobić?*

      - Zadanie jest ogromne. Podzieliliśmy je dlatego na kilka etapów.
      Mamy już gotowy projekt budowlany dla odcinka rdzenia twierdzy,
      czyli od Bramy Sanockiej do Zniesienia w Przemyślu. Mamy gotową
      inwentaryzację zieleni. Mamy projekt dla systemu ścieżek
      edukacyjnych na terenie gminy Stubno. Teraz dla tych materiałów
      trzeba zdobyć pozwolenia na budowę i ogłaszać przetargi na
      wykonawstwo - mówi dr Wielgus.

      Na dniach ma ruszyć przetarg na projekt budowlano-wykonawczy dla
      największego terytorialnie etapu. To 14 obiektów fortecznych, 24 km
      dróg fortecznych i ok. 40 ha zieleni. Teren, który będzie obejmował
      ten projekt, leży na terenie kilku gmin: Przemyśla, Orłów oraz
      Żurawicy. - Dzięki temu projektowi udostępniona zostanie turystom
      połowa zewnętrznego obwodu twierdzy - podkreśla naukowiec. Sam ten
      etap będzie kosztował 9 mln zł.

      Poza tym zagospodarowany będzie południowo-wschodni odcinek fortów,
      który leży na terenie gminy Medyka. Tam są dwa obiekty forteczne,
      fragment zespołu koszarowego i odcinki dróg. Zagospodarowany też
      zostanie fort VII Prałkowce razem z fortyfikacjami polowymi i
      punktami oporu, systemem dróg. W ramach tego etapu wykonane będą
      prace na terenie cmentarza wojennego.
      • tawnyroberts Żeby do przemyskich fortów... - cz. II 03.01.10, 13:27
        *Turystę zanurzymy*

        Dr Wielgus prosi, chce podkreślić, że w ramach tego unijnego
        projektu same budowle forteczne nie będą odnawiane. Jest to po
        prostu niemożliwe, bo wszystkie forty przemyskie zostały planowo
        wysadzone. Liftingowi zostaną poddane tylko dwie budowle: fort VIII
        Łętownia i fort XV Borek. One są bardzo dobrze zachowane i dzięki
        temu uda się odtworzyć ich stan z okresu służby.

        - Cały projekt polega na tym, że mają zostać podniesione standardy
        zwiedzania oraz standardy bezpieczeństwa. Powstaną w jego ramach
        ścieżki rowerowe, zostanie zrekonstruowany układ zieleni, będą
        wybudowane schody, kładki, bariery, drogowskazy, tablice
        informacyjne, punkty widokowe z opisem. To, co niebezpieczne, ma
        zostać zabezpieczone - opowiada dr Wielgus. - To ma być turystyka
        dla aktywnych. Nie z plecakiem na tylnym siedzeniu auta - dodaje.

        W ramach projektu zostaną zmodernizowane dwa zespoły parkowo-
        dworskie: w Birczy i Krzywczy. Tu mają być punkty obsługi ruchu
        turystycznego. A więc noclegi, gastronomia, ekspozycje, sale
        edukacyjne. To tu turysta będzie mógł, a raczej musiał, bo po
        trasach fortecznych nie będzie można poruszać się samochodem, z
        auta, autokaru przesiąść się na rower, bryczkę latem, a na narty
        zimą. - Zanurzymy turystę w przyjaznym środowisku. Przemyskie forty,
        jak żadne inne, mimo że zostały tak zniszczone jako budowle, mają
        jedną rzecz unikalną: świetnie zachowany krajobraz forteczny. Weźmy
        forty krakowskie. Choć większe od przemyskich, to cóż z tego. Obok
        wyrosły bloki. A w przemyskich mamy zachowane wielkie pole bitwy -
        podkreśla dr Wielgus.

        *Co to da*

        Jeśli unijny projekt się powiedzie, to dla podprzemyskich gmin może
        oznaczać to nowe otwarcie. Wielu mieszkańców znajdzie pracę przy
        obsłudze turystów. To mieszkańcy tych gmin będą dla turystów
        organizować noclegi, parkingi, posiłki, toalety, sklepy. Dr Wielgus
        przewiduje, że w sezonie przez udostępnione forty może się przewinąć
        nawet 40 tys. turystów.

        - Chcielibyśmy, by turysta, który przyjedzie do Przemyśla, zahaczył
        też o Orły. A może został tu na dwa dni? My na jakieś ogromne zyski
        nie liczymy. Ale przecież w Przemyślu nasi mieszkańcy pracują, tam
        też się uczą. Jeśli więc turyści będą w Przemyślu, to i nasi
        mieszkańcy pośrednio na tym zyskają - uważa wójt Cząstka. Zwraca też
        uwagę na aspekt bezpieczeństwa. Niektóre z budowli fortecznych są
        dziś niebezpieczne. Dzięki projektowi ten stan ma się poprawić.

        W ramach całego projektu ma powstać 16 parków kulturowych. Całość ma
        zostać zakończona w 2012 roku.

        Małgorzata Bujara

        ***

        TWIERDZA PRZEMYŚL

        Budowa Twierdzy Przemyśl przypadła na połowę XIX wieku. Wtedy, gdy
        szalały wichry wojny krymskiej, a na włosku wisiała wojna pomiędzy
        Austrią a Rosją. Budowę zakończono w 1873 roku. Wtedy Przemyśl był
        10-tysięcznym miasteczkiem. Dzięki tej inwestycji rozwinął się.

        To potężny zespół budowli obronnych. Uznawana za jedną z trzech
        największych europejskich twierdz po Antwerpii i Verdun. Miała
        zatrzymać natarcie Rosjan, którzy zamierzali uderzyć na Budapeszt i
        Wiedeń. Dzięki temu, że twierdza powstawała bardzo długo, nosi ślady
        rozwoju technologii. Jej pierwsze budowle powstawały z ziemi, drewna
        i cegły, od roku 1880 już używano betonu.

        Twierdza przeżyła trzy oblężenia. Gdy wybuchła I wojna światowa,
        zewnętrzny pierścień twierdzy miał 45 km, a wewnętrzny 15 km.
        Stacjonował tu 128-tysięczny garnizon. We wrześniu 1914 roku
        otoczyła go armia 280 tys. Rosjan. Twierdza broniła się pół roku.
        Poddała się: zabrakło jedzenia i amunicji. Dowódcy podjęli decyzję,
        by forty wysadzić.

        Oto, jak twierdzę opisuje Beata Kot, miejski konserwator zabytków w
        Przemyślu: "Twierdza Przemyśl jest olbrzymim kompleksem obiektów
        fortyfikacyjnych z charakterystyczną, świadomie projektowaną
        zielenią, systemami dróg fortecznych, bram, lotniskami, mostami
        kolejowymi i stacjami oraz z całym zapleczem twierdzy znajdującym
        się głównie na terenie miasta. Zaplecze twierdzy stanowią koszary,
        magazyny, wytwórnie budowane dla potrzeb wojska (np. wytwórnia
        konserw), szpitale, budynki administracji, budynki o charakterze
        reprezentacyjnym (np. Kasyno Garnizonowe z bramą reprezentacyjną), a
        także stajnie wojskowe z ujeżdżalnią, strzelnice i pola ćwiczeń. Na
        przedpolach Twierdzy zachowały się projektowane pola bitew".

        Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

        rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,7413337,_Zeby_do_przemyskich_fortow_przyjezdzaly_wycieczki_.html?as=1&ias=2&startsz=x
      • piotrzr Re: Żeby do przemyskich fortów przyjeżdżały wycie 03.01.10, 14:09
        Wiesz Tawny - też u siebie to zacytowałem - ale nie bardzo wierzę w skuteczność
        tych działań i efekty :(
        Gdy zobaczyłem bodaj już dwa lata temu efekty rewitalizacji fortów nyskich -
        najpierw pomyślałem żeby to tak u nas...a potem sam siebie skontrowałem - " ten
        numer nie przejdzie".
        Ale gotów jestem wszystko odszczekać spod stołu gdy się udało
        • zaplutykarzelupa Re: Żeby do przemyskich fortów przyjeżdżały wycie 06.01.10, 04:04
          No wlasnie - efekty (w moim rozumieniu to wzmozenie ruchu turystycznego)
          W Polsce zaintersowanie nawet "klasycznymi" zabytkami jest niezbyt wielkie, chociaz czesto pewnie jest tak ze fortyfikacje przyciagaja uwage swoja "aura" tajemicy, podziemi itp.
          O zachodnich turystach przyjezdzajacych specjalnie ogladac polskie "kurniki" w porownaniu z ich fortami lepiej zapomniec. Zachod zapatrzony jest w siebie, zreszta kazda pliszka wlasny ogon chwali.
          Czytywalem kiedys angielskie czasopisma o historii lotnictwa. W kolko nudziarstwo o Spitfajerach, Mustangach, Fortecach. Oni naprawde maja gdzies reszte swiata.
          No ale dobry pretekst zeby wyciagnac kase z Unii nie jest zly.
          Cos mi sie tylko zdaje ze Bircza jest dosc daleko nawet od zewnetrznego pierscienia Twierdzy Przemysl.
          • piotrzr Re: Żeby do przemyskich fortów 06.01.10, 09:31
            Oto z tymi wycieczkami to jest różnie - ile razy bywam w podkieleckich
            Chojnicach, Kurozwękach czy Krzyżtoporze - wiosną, latem czy jesienią - tam
            zawsze są "wycieczkowicze" mimo że tam są tylko pojedyńcze obiekty - ruina zamku
            (jak w krzyżtoporze czy Chojnicach) czy mały zameczek.
            A Przemyśl to ogromny , zwarty obszar niesamowitych budowli, budżących
            wyobraźnię , uczących historii.
            Gdy bywałem na forach w Bolestraszycach czy Ujkowicach albo Orzechowcach - to
            wiedziałem z lektury że to kiedyś były cuda techinki ars militaris - a teraz
            zarośnięte, zaśmiecone ruiny.
            Na których nie trzeba robić jakiejś potężnej odbudowy. Trzeba odkrzaczenia,
            makijaże ziemnych nasypów, wytyczenie ścieżek wycieczkowych z opisem
            poszczególnych elementów budowli .
            To samo w fortyfikacjach znajdujących się wewnątrz miasta.
            Na razie - to tylko kilku zapaleńców próbuje coś robić - a to za mało.
            Póki co zbudowana potworek muzeum ZP i totalnie niedane działo pt stok narciarski.
            cały czas żal mi Przemyśla - miasta które od zakończenia I wojny światowej
            ponosi sama porażki
            • tawnyroberts Teraz Twierdza Przemyśl 06.01.10, 10:26
              Ale właśnie głównie o zieleni, drogowskazach, tablicach
              informacyjnych, punktach widokowych z opisem itp. pomyśleli
              inicjatorzy tego projektu. Drobnym remontom mają być poddane tylko
              dwa dobrze zachowane forty: Borek i Łętownia. Pieniądze przeznaczone
              na cały projekt są naprawdę duże, ale obawiam się, że znaczną ich
              część pochłonie biurokracja i modernizacja zespołów parkowo-
              dworskich w Birczy i Krzywczy, które z samymi fortami nie mają nic
              wspólnego. Z drugiej jednak strony mocno kibicuję odnowieniu tych
              dworków, ale niekoniecznie w ramach zadań fortecznych. Obawiam się
              bowiem, że turysta zwiedzający Twierdzę Przemyśl i tak "zanocuje" w
              najbliższej okolicy Przemyśla, zamiast jechać do oddalonej o 30
              kilometrów, niezwiązanej z tematem, Birczy lub Krzywczy. Wówczas
              trzeba będzie wymyślić dworkom inne przeznaczenie, z czym zresztą
              nie powinno być żadnych problemów, bo okolica turystycznie jest
              bardzo atrakcyjna. Ale nie ma co "gdybać" na wyrost. Ważne, że coś
              wreszcie w sprawie fortów zaczyna się dziać. A co z tego wyniknie?
              Pożyjemy, zobaczymy...
    • tawnyroberts Przemyskie forty są rozkradane! 06.07.10, 11:08
      I jeszcze jeden mało optymistyczny artykuł na temat Twierdzy
      Przemyśl. Znamy już tę śpiewkę na pamięć: miasto promuje się pod
      kątem twierdzy, a w terenie nadal nic się nie dzieje. O,
      przepraszam, dzieje się: fortów coraz bardziej ubywa, bo są
      notorycznie rozkradane. I jeszcze te mgliste zapewnienia o górze
      pieniędzy "zaklepanych" na rewitalizację fortów. Panowie, jak długo
      tak można?!?


      "Pasjonaci alarmują: przemyskie forty są rozkradane na potęgę"

      Nikt nie reaguje na sygnały o rozkradaniu i niszczeniu obiektów
      Twierdzy Przemyśl – alarmują pasjonaci.

      O przyszłości przemyskiej twierdzy i jej zagospodarowaniu dla
      turystów dyskutowali członkowie nowopowołanej Rady Konsultacyjno–
      Naukowej przy Związku Gmin Fortecznych.

      Związek powstał w 2008 r., łączy dziewięć gmin, na terenie których
      są forty. Jego członkowie chcą utworzyć i zagospodarować Zespół
      Parków Krajobrazowych Twierdzy Przemyśl. Taka forma ma umożliwić
      wpisanie przemyskiej twierdzy na listę pomników historii. W dalszej
      kolejności wpis na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i
      Naturalnego UNESCO.

      Obecnie mają być wykonywane prace w ramach I etapu, który obejmuje
      ok. 20 proc. obiektów Twierdzy Przemyśl. Na jego realizację
      zabezpieczone jest 5 mln euro z Regionalnego Programu Operacyjnego
      Województwa Podkarpackiego. Forty i inne obiekty twierdzy będą
      zinwentaryzowane. Zostaną ustawione tablice informacyjne oraz
      wykonane prace zabezpieczające i adaptacyjne na konkretnych
      obiektach.

      Tymczasem pasjonaci fortyfikacji wskazują, że pomimo kolejnych
      wielkich planów, nadal nic się w sprawie twierdzy nie robi. Poza
      nielicznymi przykładami zagospodarowania fortów przez osoby prywatne.

      - W Przemyślu i okolicach kwitnie szaber pola bitwy. Nasilił się
      ostatnio, ma charakter profesjonalny. Wkrótce może nie być co
      pokazać - twierdzi Andrzej Zaręba z Krakowa.

      Obiekty są również dewastowane, często bez reakcji właściwych władz.
      W większości wciąż zarośnięte dziką roślinnością, bez dogodnego
      dojazdu, nieprzyjazne turystom.

      - Przyjeżdżają ludzie z Niemiec, Szwajcarii i po odwiedzeniu
      drugiego fortu są już znudzeni. Obecne promowanie miasta pod tym
      kątem jest antypromocją. Jeden turysta złą opinię przekaże następnym
      i nikt tu nie przyjedzie. Najpierw coś zróbmy, a potem promujmy –
      mówi Tomasz Idzikowski, pasjonat twierdzy, w Przemyślu największy
      autorytet w tej dziedzinie.

      Idzikowski twierdzi, że wstydem jest brak odpowiedniego muzeum,
      które poświęcone byłoby twierdzy.

      - Turyści przyjeżdżają i są zainteresowani twierdzą. Obecnie
      przygotowujemy ekspozycję o twierdzy – mówi Jacek Błoński z Muzeum
      Narodowego Ziemi Przemyskiej.

      Katarzyna Martyna i Kacper Jakubowski, architekci krajobrazu i
      autorzy pracy dyplomowej o zagospodarowaniu twierdzy, wskazują na
      inne niebezpieczeństwa, które mogą zmniejszyć turystyczną
      atrakcyjność twierdzy.

      - Ze wzgórz łuczycko–aksmanickich są obecnie doskonałe widoki na
      sylwetki kilku fortów. Taki szlak widokowy jest bardzo atrakcyjny
      dla turystów. Jednak na tym terenie pojawiły się zalesienia. Obecnie
      nie są jeszcze problemem, ale za jakieś 20 lat przesłonią widok.
      Problemem jest też grodzenie pól, nawet na szlakach turystycznych –
      mówi Jakubowski.

      Norbert Ziętal

      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100705/PRZEMYSL/745327471
      • piotrzr rowerkiem po fortach 06.07.10, 13:28
        to biedne miasto, siedzące na historii, z która nie wie co ma zrobić
        :(

        Wpakowane pieniądze w ten idiotyczny "stok narciarski" a obok, tuż
        obok pamiątki historii, z którymi tylko chłopi i złodzieje wiedzą co
        robic - kraść albo zaśmiecać
        ale optymistyczniej - warto wsiąść na rower i od Zurawicy rozrządowej
        ruszyć na Dunkowiczki, Orzechowce, Ujkowice- fort Brunner i dalej,
        dalej. W krzaki rzeczywiscie nie warto wlazić - bo albo kleszcze, alb
        o przemyskie żule, albo niebezpieczne dołki. Ale widoki ladne,
        zwłaszcza jesienią
        Nie ma jednej prawdy - bo co to jest prawda ??
        • piotrzr nowa szansa dla fortów 05.11.10, 22:15
          Przemyśl

          Verdun, Udine i Twierdza Przemyśl zaczynają współpracę
          Pojutrze, 11 października, do Przemyśla przyjedzie pułkownik Xavier Pierson, kierujący znanym Muzeum Historycznym Twierdzy Verdun we Francji. Wizyta ma bezpośredni związek z planami nawiązania współpracy trzech twierdz: przemyskiej, włoskiej i francuskiej.

          Przemyskie forty
          Wszystko zaczęło się od zaproszenia do włoskiego Udine, gdzie mieści się Military Historical Center. Z rekonesansem pojechali reprezentanci Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl Dariusz Iwaneczko, Lucjan Fac i Krzysztof Fil. Military Historical Center zajmuje się zagospodarowaniem włoskich i austriackich umocnień z pierwszej wojny światowej. W trakcie rozmów padła propozycja nawiązania trójstronnej współpracy między Twierdzą Przemyśl, Udine i Verdun. Formalnie miałoby to nastąpić w styczniu 2011 podczas uroczystości z udziałem europarlamentarzystów polskich, włoskich i francuskich. Rozpoczynająca się w poniedziałek trzydniowa wizyta pułkownika Piersona ma na celu zapoznanie się z walorami przemyskiej twierdzy i ustalenie szczegółów współpracy. Już teraz wiadomo, że głównym zadaniem, jakie stanie przed związkiem trzech twierdz, będzie wspólne pozyskiwanie unijnych pieniędzy. Francuzi chcą też zorganizować w Verdun wystawę przemyskich eksponatów z I wojny światowej, analogiczna wystawa – pamiątek z Verdun – odbyłaby się w Przemyślu.
          • parton Re: nowa szansa dla fortów 13.11.10, 21:20
            Jakie to przykre, że tam gdzie pół świata widzi diament przemyscy włodarze widzą tylko pokrzywy.... zadziwiające, że te dziury w ziemi mogące przynieść fortunę miastu przez tych włodarzy najchętniej byłyby zasypane.........
            • piotrzr kwestia mentalności 14.11.10, 10:32
              i myślenia ksenofobicznego, zarówno jako mentalna pozostałość z ery komunizmu jak i współczesnego , nacjonalistycznego sposobu myślenia.
              Identycznie było z wojskowymi cmentarzami z I wojny jako "pozostałości po imperialistach", cywilnymi ,cmentarzami niemieckimi na "ziemiach odzyskanych" i oczywiście, tu u nas, rusińskimi.
              Od trzydziestu lat wałęsałem się po tych majestatycznych ruinach fortów , ba - po raz pierwszy byłem tam pewno koło roku 70.tego. Potem zgromadziłem lekturę tematyczną i ...totalnie nie rozumiem przemyślaków.
              Raz tylko pojeździłem na tamtejszym stoku narciarskim- zbudowanym tuż obok fortów pierścienia wewnętrznego. I powiedziałem sobie, że na tak beznadziejnie zorganizowaną narciarnię - nie pójdę więcej. Wpakowano tam miliony. A tuż obok, na skraju zarośli parkowych znajduje się unikatowy bunkier na pierwsze cekaemy - schwarzelose. Unikatowy bo zbudowany tuż przed I wojną, z zachowanymi stalowymi wzmocnieniami strzelnic, wrotami....Jeszcze kilka lat temu...zasrany, zaśmiecony, "ubarwiony" prostacko sprayami. A tuż ponad górnymi odcinkiem 'nartostrady" jest zaniedbany, zarastający chwastami fort z linii noyau- pieścienia wewnętrznego..
              • parton Re: kwestia mentalności 20.11.10, 22:25
                Widzisz Piotrze, Przemyśl ma wysportowanego prezydenta, śmiga na nartach, na rowerku więc bliska jest mu aktywność ruchowa. Stok to jego wielka zasługa. Co do fortów...... Moze kolejny prezydent będzie miłosnikiem historii???? :). Marne szanse.... W tym mieście gołymi łapami morduje się kury co to złote jaja znoszą... Forty tylko wszystkim przeszkadzają w gnuśnięciu.
                Jakiś czas temu poszedłem w opisywanie przez Ciebie miejsce zobaczyć zmiany jakich dokonał prezydent. Moim oczom ukazał się widok drewnianych schodów, wiszących mostków, palików. No ładnie. Tyle, ze forty nadal zawalone...... Pokrzyw mniej (wykoszone) ale beton leży gdzie leżał, nic się nie zmieniło. Zaraz! Kłamie! Amfiteatr jest! I chodnik ze schodami na kopiec! No fajnie:) Gdyby tylko jeden fort był w Rzeszowie to by go ozłocili i wjazd do miasta przez niego zrobili, żeby wszyscy widzieli i bilet musieli kupić :). Pare durnych piwnic obstawili plastikowymi, chińskimi kościotrupami i juz jest trasa turystyczna :), a Przemyśl? Ma wiecej atrakcji niz pół Europy i co? Drewniane paliki powbijali..........
                • piotrzr Re: kwestia mentalności 21.11.10, 21:40
                  Można inaczej - gdzieś o tym pisałem. W Nysie kłodzkiej odnawia się, częściowo już odnowiono, kilka popruskich czy raczej poaustriackich fortów, raz do roku organizuje sie "rekonstrukcję" jak to dzielni Polacy razem z Napoleonem bili Prusaków. Zjeżdżają się amatorzy historycznego przebieraństwa z kilku państw, turyści wsuwają bigosy i grochówki i interes się kręci.
                  Koło sławnego arboretum w Bolestraszycach jest kilka fortów, wszystkie w ...obesranym stanie.
                  A przecież w Budapeszcie stoi wielki pomnik "przemyskich lwów" - węgierskich bohaterów "twierdzy Przemyśl". Ale Węgrów nie ma po co przywozić na przemyskie forty - bo oni nie zrozumieją tego co się tam dzieje z pamiątkami wielonarodowej historii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka