Dodaj do ulubionych

Kryzys autorytetów (?)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 08:12
"Chciałbym porozmawiać z młodzieżą o jej wyborze i motywach postępowania.
Chciałbym zrozumieć jej sposób myślenia i odczuwania, zorientować się, w jakim
systemie wartości jest wychowywana i jaką ma wizję świata. I czy w tej wizji
mieści się poszukiwanie prawdy o własnej przeszłości i przeszłości ziemi, na
której żyje, dojrzewa, kształci się i buduje własną tożsamość. Chciałbym się
zorientować, co wie o polskiej tradycji na tych ziemiach. I co znaczy dla
niej słowo bohater."

Z listu otwartego pisarza Stanisława Srokowskiego z Wrocławia do ministra R.
Sikorskiego

Treść listu bliska ludziom, którzy na przyszłość młodzieży patrzą
perspektywicznie, z troską i wyobraźnią. Wracają słowa; wybory, motywy, system
wartości, poszukiwanie prawdy i tożsamości. A ja dodam "autorytety", ponieważ
ostatnio popularne wątki wprowadziły niemałe zamieszanie w tej kwestii.
Nie tylko Rzeczypospolite będą takie, jakie ich młodzieży chowanie.

Treść listu w całości
www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2056&PHPSESSID=695858ea2fc084413566c6ac93ccb0bd
Obserwuj wątek
    • Gość: maszyna prosta Re: nerwica obsesyjno - histeryczna IP: *.tktelekom.pl 10.08.09, 14:24
      Znowu motywy. Mnie też, co jakiś czas ktoś na tym forum pyta,
      dlaczego tu piszę a nie gdzie indziej. Odpowiadam: nie wiem. Motywów
      najczęściej szuka policja, kiedy nie ma dowodów, po to żeby oskarżyć
      i skłonić sąd do skazania. Dlatego tak często niewinni siedzą latami
      w więzieniach.

      Ciekawe jakie są motywy Srokowskiego? Jeśli potrzeba czystego
      dialogu, to po co chce przekonywać młodych Ukraińców do swoich racji
      skoro sam z góry zakłada, że do ich racji przekonać się nie da,
      siekiery są argumentem nie do zbicia. A swoją drogą ciekawe by było
      gdyby oni jednak jego przekonali.

      Pisarz Srokowski chce wiedzieć, dlaczego to, co oczywiste dla niego
      nie jest oczywiste dla Innego. Jak większość nie rozumie też różnicy
      między przeciwieństwem i sprzecznością. Sprzeczność zachodzi między
      było/nie było, pada/nie pada a przeciwieństwo to np.
      wnętrze/zewnętrzne, głupi/mądry.

      Inny to obcy, przeciwny a nie sprzeczny, albo różny i nie da się go
      wyperswadować. W Innym zawiera się różnica. My nie myślimy różnicy i
      myśleć jej nie potrafimy. Jesteśmy uwrażliwieni na podobieństwo i
      dopatrujemy się go zawsze i wszędzie. Nawet, gdy znajdziemy się w
      obcym otoczeniu, szukamy podobieństw do tego, co nam znane. Gdy zaś
      inność, odmienność, pojmujemy, to staje się ona raczej
      przeciwieństwem, o ile nie wręcz sprzecznością. Jeśli bowiem inne
      nie daje się upodobnić do znanego, włączyć w to samo, zostaje
      odrzucone w sferę obcości. Kto nie z nami, ten przeciw nam. Nie
      znaczy to jednak, że różnica jest obojętna, przeciwnie, różnica
      obojętna nie jest, bo budzi grozę i wywołuje agresję. I właśnie o
      tyle, o ile budzi grozę, staje się dla nas uchwytna. Kiedy nie
      potrafimy się doszukać podobieństwa, gdy intensywność odmienności
      uniemożliwia utożsamienie, różnica staje się dla nas groźbą. Każda
      neutralizacja wroga zaczyna się od łagodnej perswazji i edukacji.
      Wroga trzeba szanować a nie próbować go przekabacić, szczególnie
      ulubionego wroga.

      Nasz sposób pojęciowania jest następstwem jednego z najbardziej
      fundamentalnych dla metafizyki przeciwieństw: wnętrze/zewnętrze. A
      tę parę można uzupełnić innymi, jak kosmos/chaos, miasto/pustynia.
      Kosmos jest względnie bezpieczną wysepką w otchłani „otaczającego go
      chaosu. Za murami miasta rozciąga się groźna pustynia. To stamtąd
      przybywają obcy nam, swoim, samym swoim – barbarzyńcy, wrogowie. W
      mrocznym zewnętrzu zawsze czai się złe, diabeł, demon. Sukcesy
      zawsze zawdzięczamy sobie, niepowodzenia przypisujemy zbiegowi
      zewnętrznych okoliczności. My, swoi, i Oni, obcy, często podludzie.
      Inny – gorszy, obcy i groźny. Potwór. Inny zawsze towarzyszył Temu
      Samemu. Rozum zawsze przeglądał się w Nierozumie. I niemal każda
      osada miała swego wiejskiego głupka. Już Platon zamknął bramy swego
      doskonale urządzonego państwa przed niebezpiecznymi poetami. W
      Rzymie chrześcijanie służyli jako pożywienie dla lwów, a później
      sami ogniem i mieczem nawracali niewiernych. A to przecież nie
      jedyne oblicza Innego: trędowaty, szaleniec, czarownica, kobieta,
      dziecko, innowierca, Indianin, Murzyn, czy po prostu kolorowy, Żyd,
      imperialista lub, na odwrót, „czerwony”, kułak, homoseksualista,
      nosiciel wirusa HIV.

      Wspólnota (modelową, osobniczą postacią byłby w niej niejako
      wyłącznie dorosły, biały, heteroseksualny, monogamiczny samiec,
      wyznania chrześcijańskiego, postępujący racjonalnie)zawsze
      powoływała swych Innych. I to na nich -nieodmiennie pozbawionych
      możliwości mówienia we własnym imieniu, skazanych na milczenie –
      uskuteczniała swe racjonalne praktyki: zamykała, badała, leczyła,
      nawracała, a więc próbowała ich upodobnić do siebie, gdy zaś to nie
      skutkowało, bez wahania posuwała się jeszcze dalej. Dobry Indianin
      to martwy Indianin. Wówczas, gdy nie potrafimy się doszukać
      podobieństwa, gdy intensywność odmienności uniemożliwia
      utożsamienie, różnica staje się dla nas groźbą.

      • Gość: Fanka Re: Do Maszyny dziś zmiennej jak macowa pogoda;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 15:48
        Szkoda, że zmieniasz temat, bo ja chętnie poznałabym zdanie filozofa na temat
        pseudoautorytetów, oraz ich destrukcyjnego wpływu na kształtowanie postaw
        młodych, jeszcze nie zmanierowanych ludzi:)

        Natomiast bardzo podoba mi się następujący fragment Twojej wypowiedzi, więc
        pozwól, że go zacytuję "Jesteśmy uwrażliwieni na podobieństwo i
        > dopatrujemy się go zawsze i wszędzie"
        Owszem, urzekają nas ludzie, postawy, słowa, poglądy bliskie naszym własnym, ale
        jednocześnie na podobnej zasadzie funkcjonuje ksenofobia i wszelkie -izmy z
        nacjonalizmem włącznie.
        Dlatego tylko człowiek mądry i wrażliwy, człowiek o szerokich horyzontach nie
        widzi sprzeczności (o której tak dużo piszesz:) w przyjaznych relacjach z
        "innymi" przy jednoczesnym zachowaniu poczucia wspólnoty ze "swoimi"
        • Gość: pysio Re: Do Maszyny dziś zmiennej jak macowa pogoda;) IP: 213.25.24.* 10.08.09, 18:48
          Jeszcze nie tak dawno autorytetem była inteligencja.Dzisiaj obserwujemy jej
          zmierzch.Podziwiamy aktorów, piłkarzy, bokserów, ludzi którzy wykazują się
          fizycznościa a nie inteligencją.Jednym słowem - siada nam system autorytetów do
          którego się przyzwyczailiśmy. Wracamy do starożytności.Chyba zatoczyliśmy koło.
          Fanka , maszyna ma tendencję do pokazywania wyjątków jako reguły i z tego należy
          coś wyciągnąć.
          • Gość: Fanka Re: Do Pysia zbłąkanego;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 19:28
            Myślę, że każda epoka ma swoich idoli, fałszywych bożków i swoje autorytety...
            Inteligencja nigdy nie była w tym kraju rozpieszczana, z wyjątkiem jednostek
            flirtujących z "jedyną, słuszną władzą", ale w społeczeństwie cieszyła się
            szacunkiem.
            Dziś, gdy największym idolem jet pieniądz, za inteligenta uważa się również
            absolwent przemyskiej/jarosławskiej alma mater, a miarą popularności jest
            zdolność do łamania nie tylko konwenansów, ale również podstawowych zasad
            moralnych, rzeczywistość stała się trochę bardziej skomplikowana.
            Chociaż nie tak bardzo , jak niektóre z wypowiedzi Maszyny...;)
            • Gość: pysio Re: Do Pysia zbłąkanego;) IP: 213.25.24.* 10.08.09, 21:29
              Dawniej wykształcenie nobilitowało. Dzisiaj jest to wymagany dokument tak jak
              np.; ostatnie świadectwa pracy - do objęcia etatu. Świat idzie naprzód i nic go
              nie powstrzyma. Dzisiaj za autorytet uważa się taki co ma coś do gadania.Nigdy
              nie słyszałem głosu ze strony społeczeństwa że władzę sprawują autorytety.
              Natomiast ze strony polityków bardzo często.Lubią o sobie mówić że są tym
              autorytetem. To jest coś w rodzaju narcyzmu czy samouwielbienia. Prawdę mówiąć
              żałosne to wszystko.
    • Gość: Fanka Re: Tu panu odpowiem, Analityku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 07:53
      „NIE”, nr 33 z 13 sierpnia 2009 r.
      paragraf Polskie władze pod głupim pretekstem nie przepuściły przez granicę
      kilku ukraińskich nastolatków na rowerach. O wielkim zwycięstwie Polski nad
      Ukrainą piszemy w czterech publikacjach:
      - „90 lat przyjaźni polsko-ukraińskiej” – od Wołynia do kolarzy.
      - „Rajd polski” – ekspansja naszej religijnej polityki historycznej na Wschód.
      - „Strachy na Lachy” – dlaczego Stepan Bandera jest bohaterem Ukraińców.
      - „Nagły atak cyklistów” – być Ukraińcem w Przemyślu.

      O czym więc mamy czytać? O "głupim pretekście" , który uniemożliwił szerzenie
      kultu ukraińskiego nacjonalisty?
      Czy też o tym, jak ciężko jest żyć Ukraińcom w Przemyślu?

      A odpowiadam w tym wątku, ponieważ tu rozmawiamy o autorytetach, którymi dla
      pana są; współtwórca zbrodniczej ideologii, odpowiedzialnej za ludobójstwo
      tysięcy Polaków i zakłamany, cyniczny redaktor , skompromitowany w czasie stanu
      wojennego i nadal kompromitujący się atakami na ludzi prawych i szlachetnych, do
      których należy znienawidzony przez takich pan, ksiądz T. Isakowicz-Zaleski.

      A może miał pan na myśli jakiś inny, ciekawszy artykuł?:)
      • Gość: pysio Re: Tu panu odpowiem, Analityku IP: 213.25.24.* 11.08.09, 08:03
        Jestem w kropce! Sama uczulasz wszystkich by pisać na temat. A tu takie cóś?
        • Gość: Fanka Re: Pysio... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 08:16
          Uczulam , proszę i zachęcam do pisania PRAWDY.

          W wątku o tzw rajdzie Bandery, którego już nie ma ( nie tylko Bandery, ale
          rajdu, na szczęście), Analityk umieszcza nagle zachętę do czytania ostatniego
          numeru Nie, więc mu odpowiadam.

          I gdzie ta kropka, Pysiu?:)
          • Gość: relatywista Re: Pysio... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.09, 09:39
            Szanowna Fanko! Jak osoba światła i inteligentna wiesz zapewne jak
            definiował pojęcie prawdy ks.prof Tischner? Może czasami warto się
            zastanowić, czy istnieje obiektywna PRAWDA?! ( na marginesie - nie
            jestem fanem Bandery, jestem przeciwnikiem gloryfikowania OUN i UPA,
            nie po drodze mi z nacjonalizmami ukraińskomi, niemieckimi, polskimi
            i innymi. Twierdzę natomiast, że J. Urban to klasa sama w sobie -
            PRAWDA to, czy FAŁSZ?)
            • Gość: Fanka Re: Relatywisto...;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 10:15
              "Jako osoba światła i inteligentna" wiesz zapewne , że pojęcia prawdy-fałszu
              używa się wyłącznie w odniesieniu do faktów , a nie opinii;)
              Ale jeśli chcesz znać moją n/t Twojej , dotyczącej Urbana, wybieram trzecią
              opcję księdza Tischnera;)
              • Gość: maszyna prosta Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.tktelekom.pl 11.08.09, 14:06
                Nie czytam żadnych gazet. Przez lata czytałem "NIE", ale zdałem
                sobie sprawę, że jest drugą stroną, Naszego Dziennika" Cynizm Urbana
                to przeciwieństwo melancholii Rydzyka, one nie są ze sobą sprzeczne.
                Jeden próbuje rozśmieszyć nas na śmierć, podczas gdy drugi zasmucić.
                To dwa utalentowane imbecyle, których gdyby nie było musielibyśmy
                sobie wyczarować. Urban to dziecko z bajki Andersena, które ogłasza
                wszem i wobec, że król jest nagi. Król rzeczywiście jest nagi, ale
                tak jak my wszyscy pod ubraniem. Kiedy natomiast obnażamy go
                publicznie to nic nam już nie zostaje, chyba że pusty śmiech. Idiota
                zawsze śmieje się tam gdzie nie ma się z czego śmiać. Już nawet w
                PRL drażniło mnie to polskie kabareciarstwo i gazeciarstwo..

                Sukces cynizmu Urbana jest efektem popularnego, plebejskiego
                odrzucenia oficjalnej kultury za pomocą ironii i sarkazmu. Klasyczna
                cyniczna procedura polega na skonfrontowaniu patetycznych haseł
                rządzącej oficjalnej ideologii - ich podniosłej poważnej tonacji - z
                banalnością dnia codziennego i obstawaniu przy nich nadal w celu ich
                ośmieszenia. W ten sposób wykazuje się, że za wzniosłością kryją się
                egoistyczne interesy, przemoc, brutalna walka o władzę. Na przykład,
                kiedy polityk mówi o obowiązku ponoszenia patriotycznych ofiar cynik
                wskazuje na osobiste korzyści, jakie czerpie on z poświęcania innych.

                Cynizm stanowi odpowiedź klas panujących na tego rodzaju cyniczną
                demaskację. Dostrzega i bierze pod uwagę interes partykularny,
                kryjący się za ideologiczną uniwersalnością, rozziew między maską
                ideologiczną a rzeczywistością, zawsze jednak wynajduje powody, aby
                zachować maskę. Marks zdefiniował ideologię zdaniem "Sie wissen das
                nicht, aber sie tun es" – "Robią to, ale o tym nie wiedzą."
                Współczesny niemiecki filozof, Peter Sloterdijk autor bestselleru
                lat 80-tych: "Krytyka cynicznego rozumu " odwraca tę definicję.
                Dzisiejszą ideologię definiuje: "Bardzo dobrze wiedzą co robią a
                mimo to nadal to robią." Rozum cyniczny nie jest już naiwny, ale
                stanowi paradoks oświeconej fałszywej świadomości: zna dobrze
                kłamstwo tkwiące w ideologii jest świadom partykularnych interesów
                kryjących się z ideologicznym uniwersalizmem, a mimo to ich się nie
                wyrzeka.

                Natomiast autorytetów trzeba sobie poszukać samemu. Kto ich nie
                szuka, albo nie umie ich szukać musi zginąć w masie takich samych
                plebejskich poszukiwaczy szczęścia. Nikt mu nie pomoże. To tak jakby
                próbować pomóc komuś znaleźć żonę albo męża. Instytucjonalizacja
                rodziny, możliwość sądzenia rodziców za znęcanie się, ingerencja
                aparatu państwa w życie rodzinne, konstruowanie figury ojca jako
                potencjalnego pedofila nie sprzyja budowaniu autorytetów. A my
                słuchamy tych bzdur, oglądamy je w TV i załamujemy ręce

                A na koniec Sonet 138 Szekspira:

                When my love swears that she is made of truth
                I do believe her though I know she lies.....
                ...........................................................
                Therefore I lie with her and she with me
                And in our faults by lies we flattere'd be.

                Kiedy kochankowie mówią sobie wzajemnie pochlebstwa, mają na myśli
                prawdę, chociaż w sensie dosłownym kłamią (i są tego świadomi): sam
                akt kłamania jest ostatecznym dowodem szczerej, prawdziwej miłości,
                ponieważ tak naprawdę mówią: "Kocham cię nie dla twoich cnót , ale
                dla ciebie samego/ samej."

                • Gość: pysio Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: 213.25.24.* 11.08.09, 15:21
                  Cynizm Urbana to maska. Tak naprawdę jest wrażliwym i asertywnym typem. Gdy był
                  młody to bezkrytycznie piętnował i ujawniał prawdziwe oblicze władzy. Dostał za
                  to popalić. Ale też nikt nie stanął w jego obronie. Spotkała Go obojętność i
                  znieczulica. Dlatego zaczął stosować nową metodę opisywania rzeczywistości.
                  Właśnie cynizm i sarkazm.Opisuje zło i ma w d... czy ktoś się tym przejmie i
                  zareaguje. Nigdy nie buntuje lecz opisuje fakty. Zdaje sobie sprawę jak
                  zakłamane jest polskie społeczeństwo i wie że uszczęśliwianie na siłę ,to może
                  gdzie indziej ale nie u nas. Ogląda świat z pozycji sybaryty a to pozwala Mu na
                  takie postępowanie. Pełny luz!
                  • Gość: maszyna prosta Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.tktelekom.pl 11.08.09, 15:43
                    Ok, pewnie masz rację, że to maska, tylko co kryje się pod tą maską.
                    Być może melancholia Rydzyka to też tylko maska, ale co nam z tego?
                    Nie twierdzę, że Urban nie jest utalentowanym i obdarzonym erudycją
                    publicystą Jest.I napewno jest o wiele mądrzejszy od wszystkich
                    PRowców Tuska czy Kaczyńskiego, ale własnie w tym upatruję jego
                    szkodliwość. Urban był dla mnie i moich szkolnych kolegów ważnym
                    autorytetem. Czytywaliśmy jego felietony na ostatniej
                    stronie "Szpilek" w latach 70-tych. Przez lata kupowałem NIE i
                    czytałem bardzo uważnie. Dzisiaj jednak uważam, że nie tędy droga. Z
                    Urbanem trzeba polemizować. Wydaje mi się, że nawet skutecznie
                    udawało mi się to robić w pewnym okresie, jednak zauważyłem, że
                    ludzie, z którymi rozmawiałem, albo do których adresowałem swoje
                    teksty woleli jednak albo traktować go dosłownie, albo udawać, że go
                    lekceważą. Moim zdaniem, sytuacja w jakiej jest dzisiaj znalazła się
                    Polska jest tak poważna, że nie stać nas na wybuchy pustego śmiechu.
                    Cóż, kiedy większość tak nie uważa.

                    Cynizm Urbana to maska, a pod maską pewnie pełen rozwagi zatroskany
                    nad losem kraju patriota, albo taki zwykły człowiek, ktory lubi
                    słodycze i opowiada wnukom bajki na dobranoc. Nawet jeśli by tak
                    było to niczego to nie zmienia. Znamy siebie tylko jako maski. Jaka
                    byłaby dla ciebie różnica, gdyby to że twój szef w pracy to głupi
                    dupek, który cię poniża było tylko jego maską, bo tak naprawdę
                    wszyscy wiedzą, że pod maską kryje się uczciwy dobry sąsiad ojciec
                    mąż i kolega?

                    Fanka pisze o tożsamości. Nie ma jednej tożsamości są tożsamości i
                    mamy ich tyle ile jest sytuacji, w których przychodzi nam żyć.
                    • Gość: Fanka Re: Veto w kwestii tożsamości(!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 15:50
                      Piszesz o o maskach na każdą okazję, Maszyno.
                      Gdybyś miał rację , takie słowa jak szczerość , prawdomówność, zaufanie i
                      bezpieczeństwo nie miały by żadnego sensu.
                      • Gość: maszyna prosta Re: Veto w kwestii tożsamości(!) IP: *.tktelekom.pl 11.08.09, 17:20
                        Oczywiście, że mają sens. Trochę tylko nie pasuje mi tam
                        bezpieczeństwo, bo szczerość , prawdomówność, zaufanie to raczej
                        nie-bezpieczeństwa.

                        Żeby żyć wcale nie potrzeba wierzyć we własne istnienie. Czym by nie
                        była nasza świadomość, nigdy nie jest odbiciem naszej własnej
                        rzeczywistości, naszego istnienia osadzonego w "czasie rzeczywistym"
                        Jest raczej odbiciem "czasu opóźnionego", ekranem rozproszenia
                        mojego 'ja' i jego tożsamości – tylko we śnie, w nieświadomości albo
                        w śmierci jesteśmy identyczni z samymi sobą. Świadomość nie jest
                        wierzeniem, jest rezultatem spontanicznego wyzwania rzuconego
                        rzeczywistości i bardziej efektem akceptacji 'obiektywnej iluzji'
                        niż 'obiektywnej rzeczywistości'. To wyzwanie jest ważniejsze dla
                        naszego przetrwania niż wiara w rzeczywistość i w istnienie, bo
                        wiara zawsze ucieka się do pociechy duchowej odnoszącej się do
                        innego świata. Nasz świat jest taki jaki jest, co nie czyni go
                        bardziej realnym. Najsilniejszym instynktem człowieka jest być w
                        konflikcie z prawdą i realnością.

                        Wiara w prawdę jest częścią elementarnych form życia religijnego.
                        Jest słabością intelektu i zdrowego rozsądku. Jednocześnie jest
                        ostatnim bastionem zwolenników moralności, apostołów legalności tego
                        co realne i racjonalne, którzy uważają, że zasady rzeczywistości nie
                        wolno kwestionować. Na szczęście nikt, nawet ci, którzy tego
                        nauczają nie wierzą w realność. Byłoby to zbyt smutne.

                        Absolutna reguła wymiany symbolicznej to oddawać to, co
                        otrzymaliśmy. Nigdy mniej, ale zawsze więcej. Absolutna zasada myśli
                        to zwrócić świat takim, jakim go otrzymaliśmy, niepojętym, a jeśli
                        to możliwe, to zwrócić go trochę bardziej niepojętym, trochę
                        bardziej enigmatycznym. Do tego potrzebne jest jednak radykalne
                        myślenie i radykalny język.
                        • Gość: Fanka Re: Wiesz co, Maszyno.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 18:30
                          ....myślę sobie, że strasznie ciężko jest żyć na tym świecie filozofom, bo kiedy
                          "wszystko jest względne", iluzoryczne, wiara sprowadzona jedynie do "pociechy
                          duchowej" i "słabości intelektu", a najsilniejszy instynkt to "być w konflikcie
                          z prawdą i realnością".....życie wydaje się być jakąś okrutną grą, z karą
                          śmierci w nagrodę.
                          Brrrrr

                          Oczywiście, że poczucie bezpieczeństwa zależy od zaufania.
                          "Absolutna reguła wymiany symbolicznej to oddawać to, co
                          > otrzymaliśmy"
                          Tu się zgadzam, ale dla mnie nie jest to wymiana symboliczna....aż do bólu realna;)
                • Gość: Fanka Re: Sonet za sonet;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 15:45
                  LXVI

                  Tired with all these, for restful death I cry,
                  As to behold desert a beggar born,
                  And needy nothing trimm'd in jollity,
                  And purest faith unhappily forsworn,
                  And gilded honour shamefully misplac'd,
                  And maiden virtue rudely strumpeted,
                  And right perfection wrongfully disgrac'd,
                  And strength by limping sway disabled
                  And art made tongue-tied by authority,
                  And folly, doctor-like, controlling skill,
                  And simple truth miscall'd simplicity,
                  And captive good attending captain ill:
                  Tir'd with all these, from these would I be gone,
                  Save that, to die, I leave my love alone.

                  www.youtube.com/watch?v=EDpqK5RW4Ac&feature=related
                  P.S. Z podziękowaniem dla Maszyny. A o kryzysie rodziny napiszę później.
                  • Gość: pysio Re: Sonet za sonet;) IP: 213.25.24.* 11.08.09, 17:56
                    Fanka ja tego języka po prostu nie znam! Może byś tak przetłumaczyła? Byłbym
                    bardzo zobowiązany.
                    Z rzeczywistością nie można być w konflikcie bo może byc niewesoło z psyche.
                    Można się na nią wściekać, niedostrzegać,lekceważyć lub totalnie olewać. Walka z
                    wiatrakami to jest to co najbardziej odzwierciedla żałosne próby uświadamiania.
                    • Gość: Fanka Re: Pysio, wrrrrrrrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 18:20
                      To ja się staram jak mogę....wersja oryginalna dla Filozofa-erudyty, wersja
                      muzyczna dla koneserów i wersja w polskim tłumaczeniu, dla tych , co spali na
                      lekcjach języków obcych, a Ty mi tutaj marudzisz?

                      Kliknij na niebieski link i po prawej stronie, u góry na "więcej informacji",
                      tam masz tłumaczenie....a muzyczka też cudna:)
                      • Gość: pysio Re: Pysio, wrrrrrrrrr IP: 213.25.24.* 11.08.09, 18:58
                        W czasach gdy ja chodziłem do szkoły angielski był tylko dla snobów. Można się
                        było go uczyć ale po co? Była to sztuka dla sztuki - coś takiego jak dzisiaj
                        archeologia, sztuki piękne czy filozofia. Po za tym jestem tak rozczarowany
                        obecną piosenką że tylko przypadek sprawia że ją słyszę. Po za tym obcojezyczny
                        jest dla mnie bełkotem. Coś tu nadmieniłaś o koneserach. Ja się na pewno do nich
                        nie zaliczam. Wielu reaguje tak samo jak Ty.
                        • Gość: Fanka Re: Pysio, wrrrrrrrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 19:02
                          Oj, nie gniewaj się, proszę:)
                          Ja też chodziłam do szkoły w tych szaro-burych czasach, ale chyba optymistycznie
                          patrzyłam w przyszłość, a może miałam więcej szczęścia...;)

                          Nie spodobała Ci się wersja muzyczna i tłumaczenie?!
                          ;(
                • Gość: Fanka Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 18:53
                  Rodzina odgrywa kluczową rolę w wychowaniu i tego ciężaru obowiązków nie da się
                  scedować na szkołę, ani też na Kościół lub inną organizację społeczną/religijną.
                  Rodzice w sposób jak najbardziej naturalny stają się autorytetami, w randze
                  bóstw na pewnym etapie rozwoju, ale nie wszyscy do swoich zadań dorastają.
                  Owszem, media ostatnio nagłaśniają problemy przemocy domowej, ale nie
                  demonizowałabym ich roli destrukcyjnej.
                  Moim zdaniem tylko i wyłącznie rodzice odpowiadają za rozpad , faktyczny lub
                  formalny, rodziny oraz wszelkie patologie , z jakimi musi się często zmierzyć
                  młody człowiek, zanim z ulgą opuści tzw dom rodzinny.
                  Masz rację twierdząc, że autorytetów trzeba szukać samemu, ale o wiele łatwiej
                  nie pobłądzić na tej trudnej drodze, kiedy ktoś nam ją wskaże....ktoś uczciwy,
                  zaufany i kochający, rodzice.
                  • Gość: pysio Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: 213.25.24.* 11.08.09, 19:25
                    Autorytety, idole, przywódcy duchowi i wielu innych we współczesnym świecie
                    postawiło sobie za cel raczej kasę niż autentyczną działalność. Gdyby pozbawić
                    ich profitów to z pewnością większość z nich inaczej by śpiewała. Gdyby nie
                    pazerność to świat wyglądałby inaczej. Wyścig szczurów powoduje że nasze dzieci
                    chowa ulica za pieniądze ksiądz się modli, politycy są pozbawieni kręgosłupa
                    moralnego a my to wszystko olewamy. Ktoś kiedyś powiedział; człowiek zrobi każde
                    świństwo - zależy to od ceny! Chyba Napo Leon. Ojciec jest autorytetem ale do
                    pewnego czasu. Zmuszony do tyrania traci go i po pewnym czasie budzi się z ręką
                    w nocniku.Władza zdaje sobie z tego sprawę i chce ratować sytuację przy pomocy
                    przepisów ale z każdym paragrafem pogarsza sytuację. Jesteśmy na drodze do
                    nikąd. Uważam że to nie rodzice są winni temu lecz czasy w jakich nam przyszło żyć!
                    • Gość: Fanka Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 19:31
                      O matko! Pysio! Co za fatalizm! A może to tylko pogoda...?;)
                      Jak droga donikąd?! Wszyscy jesteśmy na tej samej drodze do
                      szczęśliwości....wiecznej;)
                      • Gość: pysio Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: 213.25.24.* 11.08.09, 21:31
                        Niestety to nie fatalizm. Lecz ja wierzę że się uda.Sytuacja obecna jest bardzo
                        dogodna dla tych co chcą żyć na cudzy koszt.Im zależy na status squo Władza
                        czuje się pewnie bo żadna wojna nam nie grozi i nie musi zabiegać o obywatela.
                        Jedyne czego się obawiają to możliwe rozruchy ale oni są zwarci i gotowi. Masę
                        forsy przeznaczają na trzymanie nas za pysk. To wszystko co wypracujemy idzie na
                        ten właśnie styl życia równiejszych. Jak wywołają kryzys to my i tak za to
                        zapłacimy. Tej sytuacji na drodze porozumienia chyba nie da się załatwić.Każdy
                        rozsądny głos tonie w szumie medialnym. Czekanie na jakiegoś mesjasza zdolnego
                        tą sytuację zmienić jest bezcelowe.Zostaje tylko spokojnie czekać na lepsze
                        czasy lub z honorem lec!
                        Co do szczęśliwości wiecznej to się zgadzam. Będę szczęśliwy opuszczając ten
                        burdel bo nie wiedzieć to prawdziwe szczęście.
                        • Gość: Fanka Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.09, 21:51
                          Jak zauważyłeś , skądinąd genialny facet jakim był autor sonetu, borykał się z
                          podobnymi problemami;)

                          P.S. Ależ dziś smęcimy oboje, Pysiu...;)
                          • Gość: mocno zdziwiony Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.09, 10:11
                            Dziś ??????????
                        • Gość: maszyna prosta Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.tktelekom.pl 12.08.09, 14:20
                          Czemu się tak poddajesz. Właśnie o tym cały czas piszę . To nie
                          fatalizm to cynizm. Pysiu, weź się w garść, chłopie, i do boju! Jacy
                          Oni? Ja daję sobie z NIMI radę. Potrzebuję wsparcia. Nie ma co
                          czekać na Mesjasza, bo każdy z nas może nim być.

                          Patrz, mamy wszystko co nam potrzebne. Żyjemy w małym,
                          prowincjonalnym miasteczku, którym łatwo pogardzać, nikt nas nie zna
                          ani nie ceni, uważają nas za bezbronnych, są głupi.

                          To nie jest czas na desperowanie tylko na organizowanie.Trzeba być
                          silnym i nawet jeśli się boisz to im tego nie mów. Nigdy sami nie
                          zgadną.

                          Równy z Ciebie gość.
                          • Gość: pysio Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: 213.25.24.* 12.08.09, 15:30
                            Człowiek jest hybrydą w kosmosie.Przypadkiem chemicznym i taka okazja drugi raz
                            mu się nie przytrafi. Wielu to rozumie i chce pożyć bez względu na szkody jakie
                            przez to wyrządza innym. Wykorzystując do granic wytrzymałości innych. Cwaniacy
                            starają się nie kusić losu ale czasem się przeliczą i płacą za to wg cennika.
                            Najczęściej głową. Ewolucja wolno bo wolno postępuje naprzód i to całe
                            barbarzyństwo współczesności minie. Historia ma swoje wymogi i do każdej epoki
                            trzeba dorosnąć. Władza na całym świecie osiągnęła szczyt swego wynaturzenia.
                            Każdego wolnomyśliciela potrafi zaszczuć, upokorzyć lub wyeliminować. Władza w
                            chwili obecnej jest największym wrogiem spokojnego obywatela który chce po
                            prostu żyć jak człowiek ale oni mu nie dadzą spokoju! Łupną go podatkiem,
                            komornik zedrze z niego ostatnią koszulę w ostateczności poszczują go zomo bo
                            prawo tak skonstruowali że każdemu zagraża a najmniej przestępcom w białych
                            kołnierzykach.Moim marzeniem jest jakaś chatka w dżungli ale wiem że gdy dojdą
                            do wniosku że na mnie można zarobić to i tam mnie dopadną.
                            • Gość: maszyna prosta Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.tktelekom.pl 12.08.09, 15:36
                              Lepiej żyć jeden dzień jak lew niż sto lat jak owca. To chcesz mi
                              powiedzieć?
                              • Gość: pysio Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: 213.25.24.* 12.08.09, 15:43
                                Po prostu nie chcę żyć na kolanach.Chciałbym żyć zgodnie z zasadą; niebo
                                gwiażdziste nade mną, prawo moralne we mnie.
                                • Gość: maszyna prosta Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.tktelekom.pl 12.08.09, 15:48
                                  Obowiązek ponad wszystko. Dla mnie Kant tak1 imperatyw moralny
                                  podejrzany moralnie, bo właśnie na nim opierał się hitleryzm.
                                  • Gość: pysio Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: 213.25.24.* 12.08.09, 15:54
                                    Niemcy wzięli pod uwagę pierwszą część hasła a o drugiej zapomnieli lub ją
                                    interpretowali w swoisty sposób niezgodnie z zaleceniami Kanta.
                                    • Gość: Fanka Re:Wyczarowywanie imbecyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.09, 16:08
                                      Pysiu, problem w tym , że nie tylko hitlerowcy relatywizowali moralność.
                                      Dlatego żadne głębokie i wzniosłe myśli filozoficzne nie zastąpią prostej i
                                      szlachetnej miłości.
                                      "Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak
                                      miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka