ulala72
16.02.04, 22:07
Hej,
mam nadzieję, że moje słowa pocieszą wszystkie mamy w trudnej sytuacji.
Nie mam w sobie tyle siły, aby opisywać ze szczegółami, co przyszło mi
przeżywać w ciągu ostatnich siedmiu lat. Powiem tak: długo nie mogłam zajść w
ciążę. Roniłam. Z czworga moich dzieci dwoje mam w domu, w tym jedno
całkowicie zdrowe. Starszy synek choruje na padaczkę w wyniku urazu
okołoporodowego. Najstraszniejsze były pierwsze dwa lata jego życia, kiedy
tracił przytomność albo nie mógł przez parę dni w ogóle zasnąć. Źle tolerował
leki, ciągle płakał, ja płakałam, mąż kilkakrotnie wyprowadzał się z domu,
brakowało pieniędzy na leczenie, na wszystko...
Teraz los się do nas uśmiechnął. Odnaleźliśmy się z mężem w naszej rodzinie.
Obydwoje mamy pracę. Synek częściowo odzyskał zdrowie, chodzi do przedszkola,
rozwija się prawidłowo. I w tym wszystkim przydarzył się nam jeszcze cudowny
cud - nieplanowe, zdrowe (choc trudna ciąża) dziecko. Po prostu cud.
Należało się nam, jak i wszystkim pokrzywdzonym przez los rodzicom. Trzeba
mocno wierzyć, że będzie jeszcze dobrze.
Pozdrawiam gorąco.