aniao3
22.04.04, 21:38
Czesc dziewczyny!
Ostatnie rozmowy z moja Mama usiwadomily mi jak bardzo jest ona sama wobec
straty swoeje wnuczki a mej coreczki Malgorzatki. Siostry, znajomi po prostu
uciekaja od tematu, zbywaja haslami: "Bog tak chcial", "Nie martw sie bedzie
dobrze" i nagle uswiadomilam sobie, ze ja mam was, kilku moich przyjaciol
ktorzy potrafia rozmawiac na trudne tematy, a babcie pewnie czesto zostaja z
tym wszystkim same. I choc duzo z mama rozmawiam, to wiem ze potrzebuje tez
wsparcia od innych. I nie za bardzo go dostaje... Ostatnio wymyslila prosty
tekst gdy sie jej pytaja czy juz sie przyzwyczaila, ze Malgosi nie ma z nami.
Mowi ze to jak po amputacji reki - przyzwyczaic sie mozna. I ludziom sie robi
chyba glupio.
A jak wasze mamy radza sobie z taka sytuacja straty wnuczat?
Sciskam was mocno
anka