Dodaj do ulubionych

Samotnosc Babci...

22.04.04, 21:38
Czesc dziewczyny!
Ostatnie rozmowy z moja Mama usiwadomily mi jak bardzo jest ona sama wobec
straty swoeje wnuczki a mej coreczki Malgorzatki. Siostry, znajomi po prostu
uciekaja od tematu, zbywaja haslami: "Bog tak chcial", "Nie martw sie bedzie
dobrze" i nagle uswiadomilam sobie, ze ja mam was, kilku moich przyjaciol
ktorzy potrafia rozmawiac na trudne tematy, a babcie pewnie czesto zostaja z
tym wszystkim same. I choc duzo z mama rozmawiam, to wiem ze potrzebuje tez
wsparcia od innych. I nie za bardzo go dostaje... Ostatnio wymyslila prosty
tekst gdy sie jej pytaja czy juz sie przyzwyczaila, ze Malgosi nie ma z nami.
Mowi ze to jak po amputacji reki - przyzwyczaic sie mozna. I ludziom sie robi
chyba glupio.
A jak wasze mamy radza sobie z taka sytuacja straty wnuczat?
Sciskam was mocno
anka
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Samotnosc Babci... 22.04.04, 22:19
      Witaj Aniu,
      Ja tak może troiche nie na temat
    • anuteczek Re: Samotnosc Babci... Dziadka... Cioci 23.04.04, 08:44
      Aniu,
      U mnie jest ten sam problem, ta wnuczka miała się urodzić w dzień moich i mojej
      mamy urodzin - naprawdę czysty przypadek (zaskoczyłam przy pierwszej próbie).
      Tata akurat przeszedł na emeryturę i cieszył się, że bedzie mógł poświęcić
      wnuczce dużo czasu. Nawet z mamą przygotowali jeden pokój specjalnie dla niej.
      Teraz pokój stoi pusty, mama czasami tam zagląda, wychodzi zawsze z wilgotnymi
      oczami. Moja siostra - wtedy siedemnastoletnia szalała z dumy i radości, że
      bedzie ciocią. Każdy z nich przeżył stratę Tosi po swojemu. Widzę, że bardzo im
      jej brakuje...
      ściskam mocno,
      andzia
    • ulkar Re: Samotnosc Babci... 23.04.04, 20:52
      Moi rodzice bardzo przeżyli śmierć Tomka. Przez wiele lat był ich jedynym
      wnukiem. Spędzał u nich dużą część wakacji, ferii. Był obiektem najgorętszych
      uczuć i powodem do dumy. Z dziadkiem dyskutował o fizyce i potem kiedy w CZD
      został na lekcji fizyki z VI klasą, zapytany skąd coś tam wie- mówił - od
      dziadka. Idziadek go nie zostawił ... poszedł do nieba 5 miesięcy po Tomku. Nie
      miał woli życia, był zgaszony, cierpiący , inny... Patrząc na Tomka w trumnie,
      powtarzał tylko cichutko... "To ja powinienem tam leżeć" .... To była miłość
      bezwarunkowa, bez wymagań , z pelną akceptacją... w najczystszej formie....
    • agablues Re: Samotnosc Babci... 07.05.04, 00:28
      Dwie Babcie, każda inna...
      Moja mama, to silna kobieta. Życie ją nie rozpieszczało, pochowała jedno
      dziecko...Pierwszy wnuczek - poważnie chory, a teraz Malutka. Pamiętam jak
      mówiłam jej o chorobie Malutkiej. W pierwszym odruchu przytuliła mnie - jakbym
      to ja była najważniejsza. Próbowała mnie pocieszyć. Ale ja jestem jej córką i
      też jestem silna, ona o tym wie. Rozmawiamy swobodnie o naszej sytuacji,
      próbujemy sobie wytłumaczyć dlaczego to my, jaki to ma sens. Nigdy przy mnie nie
      płakała nad nami, chociaż pewnie popłakuje jak nikt nie widzi. Tak jak ja.
      Moja druga mama jest zupełnie inna. Bardzo łatwo się wzrusza. Mieszkała u nas
      przez cały nasz pobyt w szpitalu. To ona potrzebowała wsparcia. Trudno jej było
      na głos powiedzieć, że malutka jest chora, że nie ma szans na normalne życie.
      Trudno jej było mówić cokolwiek.
      Obie bardzo przeżywają to wszystko. Jednak moja mama - mocniej stoi na nogach.
      Teraz sobie myślę, że to dzięki niej mam siłę, to ona mnie tego nauczyła -
      przyjąć cios, wypłakać się i żyć dalej. Chyba muszę jej to powiedzieć.
      Jest jeszcze jeden dziadek. I wydaje mi się, że on cierpi jeszcze bardziej. Dla
      moich teściów - moje dzieci to jedyne wnuki. Starsza - do tej pory była oczkiem
      w głowie, ukochaną wnusią. Nigdy nie przypuszczałam, że tak nim zawładnie. Druga
      wnusia i taka choroba....
    • joannajarek Re: Samotnosc Babci... 07.05.04, 22:06
      Moja Mama jest naprawde niezwykla w tym co robi.
      Na samym poczatku zaraz po tym jak Zuzia odeszla myslala ze nie chce o tym
      rozmawiac ale jak pewnego dnia wybuchnelam przy niej placzem zaczelysmy
      rozmowy. Nigdy sama nie zacznie tematu dopiero jak zauwazy ze mam ochote
      porozmawiac to rozmawiamy. Stara sie mi jakos zapelnic czas . Wymysla rozne
      zajecia ale sie nie narzuca.
      Napewno bardzo cierpi po stracie Zuzi bo widac to po jej zmeczonej twarzy ale
      stara sie przy mnie nie plakac( choc napewno sama przeplakala wiele nocy).
      Asia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka