Oswoić strach

07.05.04, 00:57
Kiedy myślę o następnym dziecku, nieodłącznie towarzyszy mi strach. Niby
szanse na powtórzenie aberracji chromosomowej sa niewielkie, ale... może się
stać tyle innych rzeczy. Ciąża - tyle miesięcy strachu. A potem?

Czy już zawsze strach o nasze dzieci będzie nam towarzyszył? Czy nawet jak
urodzimy zdrowe dzieci? Bo przecież choroba może zaatakować w każdym wieku. A
wypadki komunikacyje?

Drogie mamy po stracie, po chorobie - mamy kolejnych dzieci - czy oswoiłyście
strach? Czy ciągle drżycie? Czy da się z tym zyc?
    • aniao3 Re: Oswoić strach 07.05.04, 08:33
      Kochana - nie wiem.
      Nastepna proba dopiero przede mna, ale wiem ze na pewno bede sie bac.
      Bo wiem za duzo by moc bezstresowo przejsc przez ciaze martwiac sie jedynie czy
      moge sie opalac, czy uprawiac joge...
      Niestety bede myslec o zupelnie innych rzeczach.
      nie wiem jak mozna to oswoic - jeszcze nie wiem.
      anka
    • ulkar Re: Oswoić strach 07.05.04, 08:46
      Nie wiem czy da się do końca oswoić strach. Mój póki co grasuje we mnie jak
      chce. Kiedy nocą Agnisia śpi bardzo głęboko, nie rusza się i ma cichutki
      oddech, kiedy dotykam ją a ona ma chłodne policzki .... Dostaję niemal ataku
      serca ... szukam drżącymi rękoma tętnicy szyjnej ... uff ... jest puls .. ona
      śpi słodko ale ja już potem przez długi czas nie ... Bywało tak juz kilka
      razy ... Mąż twierdzi, że jestem wariatka... pewnie ma rację, bo hmmm...
      normalna wedle powszechnie przyjetych norm to nie jestem już, to fakt ...
    • melka_x Re: Oswoić strach 07.05.04, 08:48
      Nie oswoiłam. Po pierwszej poronionej ciąży drżałam w następnej przez cały I
      trymestr. Później trochę odetchnęłam, ale tylko trochę, bo lekarz powiedział,
      że z górki to będzie jak poczuję ruchy i odstawimy duphaston. Poczułam,
      połówkowe USG idealne, odetchnęłam. Co było dalej wiecie. A teraz już wiem za
      dużo. Nie odetchnę po 27 tygodniu, bo wiem że można urodzić i to niekoniecznie
      szczęśliwie w 30 t.c. Dramat może rozegrać się i w 38 t. A przecież można
      urodzić o czasie i dopiero po porodzie przekonać się, że z dzieckiem nie
      wszystko w porządku. Można mieć zdrowe dziecko, które zachoruje po kilku
      latach. Boję się, że ten strach będzie już we mnie zawsze. I nie wiem jak z nim
      zdecydować się na dziecko...
      • konkubinka Re: Oswoić strach 07.05.04, 10:50
        ja jestem mama zdrowych dzieci.I ciagle drze.Wiekszosc osob twierdzi ze z
        przesada ale moje uczucia i wyobraznia sa zbyt silne.Zwlaszcza jesli chodzi o
        wypadki komunikacyjne.Gdy moj syn wyjezdza na wakacje z dziadkiem , babcia ,
        ojcem , czesto budze sie w nocy zlana potem i nie moge spac do rana.Musze
        uslyszec go przez telefon zeby to minelo.
        Kiedy jest poza domem mam zawsze wlaczony telefon .
        Z przerazeniem patrze na problemy syna z koncentracja - nie umie sie zachowac
        na ulicy , w domu .A w tym roku pojdzie do szkoly.Bylismy na wsi przez dluzszy
        czas i pozwolilam mu jezdzic na rowerze gdy szlismy na spacer po
        ulicy.Zauwazylam ze nie moze sie skupic na tym co robi bo wiekszosc uwagi
        pochlania mu swiadomosc ze w ogole jedzie na tym rowerze a co dopiero patrzec
        na droge.Na moich oczach , patrzylam jak jechal kolo mnie , nagle rozpedil sie
        wprost pod traktor.A co jezeli babcia dziadek ojciec nie dopilnuja go tak jak
        ja?
        Ja wciaz drze o dzieci.Tym bardziej rozumiem kiedy Wy w tej szczegolnej
        sytuacji macie problemy z oswojniem strachu.
        pozdrawiam serdecznie
    • anuteczek Re: Oswoić strach 07.05.04, 17:48
      Kiedy byłam nastolatką bałam się, że moja choroba uniemożliwi mi urodzenie
      dziecka. Kiedy dowiedziałam się, że jednak będzie to możliwe, szalałam z
      radości. Zaczęliśmy starania i strach powrócił, zobaczyła dwie kreski na teście
      i minął. Powracał przed każdą wizytą u lekarza i każdym usg. Nigdy nie bałam
      się tak bardzo jak w chwili, gdy mała przestała się ruszać i zobaczyłam krew na
      bieliźnie. Potem miejsce strachu zajęła rozpacz.
      Rozpacz minęła, strach wrócił. Jesienią chcemy zacząć starać się o Maluszka.
      Nie wiem, czy nie stchórzę. Wiem, że w tym strachu nie będę sama. Będziecie Wy
      i moja mama, która nie raz zmagała się ze strachem o mnie, o Manię (moja
      siostra), o wnuczkę. Aga odkąd się poddałam,strach jest mniejszy.
      ściskam,
      andzia
    • jakoma Re: Oswoić strach 07.05.04, 20:57
      siedze teraz i trzymam na kolankach moja 6 miesieczna hanulke,caluje ja w
      glowke a ona patrzy na mnie ufnymi wielkimi niebieskimi oczyskami i sie
      usmiecha.kocham ja tak mocno i nie dopuszczam nawet do siebie zlych mysli,wiem
      ze czasami wiara czyni cuda.ale nie od poczatku pozwalalam sobie na ta
      milosc.hanulka jest drugim moim skarbem,ma dwa lata starszego braciszka
      adasia,wyczekanego,wymodlonego.adas zawital na ten swiat nagle w 36 tygodniu
      ciazy,organizm wydalil zainfekowany plod.to bylo chyba najwieksze szczescie w
      tym calym nieszczesciu ,ktore nas spotkalo,gdyz w moim organizmie bez lekow nie
      mialby szans przezyc.termin byl dosyc zblizony do terminu porodu,ja kilka dni
      wczesniej bylam u lekarza i nikt nawet nie podejrzewal tragedii kiedy zaczely
      mi odchodzic wody plodowe,ot rodzi sie kolejny wczesniaczek.a rodzil sie ciezko
      bo juz ostatkie sil,swojego malenkiego cialka.mial jednak ogromna wole
      zycia,choc byly momenty kiedy jego serduszko podczas tego ciezkiego porodu
      niemalze juz przestawalo bic,ale nie dal sie i udalo mu sie wydostac na ten
      swiat.taki sinoblady,cichutki,mama nawet nigdy nie uslyszala jego pierwszego
      krzyku,tata nie przecial pepowiny,szybko zostal zawiniety w pieluszke i
      przeniesiono go do inkubatora.urodzil sie w zamartwicy ciezkiego stopnia,2
      punktami apgar,wylewami 2 stopnia do obu komor mozgowych i 4 stopnia do tkanki
      mozgowej,nikt nie dawal mu wiecej niz 5 dni zycia,po 4 dniach nastapila
      poprawa,a w piatej dobie okazalo sie co bylo przyczyna przedwczesnego
      porodu,adas urodzil sie z zapaleniem opon mozgowych,ktore dopiero wyszlo w
      piatej dobie,kiedy zostaly mu odstawione leki podawane w zwiazku z
      wylewami.kiedy go pierwszy raz zobaczylam to byl szok,malenkie chudziutkie
      cialko wstrzasane drgawkami i te oczy w ktorych bylo wszystko
      strach,cierpienie,ufnosc,milosc i wielka wola zycia, a moze to ja to wszystko
      chcialam zobaczyc szczegolnie ta wole zycia.siedzialam przy nim przez 3
      tygodnie na twardym krzeselku,sciagalam mu mleczko,glaskalam po glowce,po
      raczkach,nozkach i modlilam sie do boga i wszystkich swietych zeby go uratowali
      i pozwolili mu byc silnym sprawnym chlopaczkiem,a ja go wychowam na dobrego
      czlowieka.i chyba wysluchal ktos tych moich modlow,bo po 12 miesiacach
      rehabilitacji moj dzielny adas stanal na wlasnych nogach i poszedl.teraz ma
      prawie 3 latka i jest zdrowy ja rydz nikt nawet go nie podejrzewa ,ze jeszcze
      niedawno szans na to ,ze bedzie zdrowy, sprawny i normalny jak to ludzie
      okreslaja praktycznie nie bylo.a teraz o hani przyszla do nas niespodziewanie
      sama wlasciwie zaprosila sie na ten swiat, chyba dla zdrowia psychicznego
      mamy,zeby w koncu przestala sie trzesc nad adasiem jak nad jajkiem.od urodzenia
      adama minelo zaledwie 18 miesiecy i ja znowu bylam w ciazy niespodziewanej i
      nieplanowanej ,za ktora teraz dziekuje losowi.ale wtedy tak nie myslalam to byl
      dla mnie szok a drugie dziecko jawilo sie jako intruz,ktory wejdzie w ten masz
      uporzadkowany juz szczesliwy swiat,a moze raczej strasznie sie balam,ze znowu
      przyjdzie mi przez to wszystko przechodzic i jesli nie pokocham tego malenstwa
      to ono na przekor mnie urodzi sie silne i zdrowe.przez cala ciaze odrzucalam od
      siebie uczucie do tego malenstwa ,az do 36 tygodnia ciazy kiedy u haneczki
      lekarz stwierdzil arytmie serca ,ja malo nie zemdlam,lzy same pociekly mi po
      policzkach i dotarlo do mnie jak ja bardzo tak naprawde ja kocham i jak pragne
      tej mojej coreczki.na szczescie tym razem trafilam na dobrego lekarza,arytmia
      okazala sie wynikiem leukocytozy a nie chorym sercem.ja grzecznie poszlam do
      szpitala ,przez tydzien tam odpoczelam psychicznie przeszlam kuracje
      antybiotykowa a hanie ustrzeglo to przed zapaleniem opon mozgowych.bo gdyby nie
      ten lekarz byloby tak jak w przypadku adasie wirus przeszedlby ze mnie na plod.
      teraz dopiero uswiadamiam sobie jak bardzo mi szkoda straconych 8 miesiecy
      ciazy,kiedy nie potrafilam zyc miloscia do rosnacego w mym lonie zycia,ale nie
      da sie cofnac czasu teraz moge hani wynagrodzic te miesiace obojetnosci,bo
      dziecko czuje chyba rozterki matki,hania po urodzeniu przez 4 miesiace prawie
      caly czas plakala i ciagle upewniala sie w tej mojej milosci.a ja kochalam ja
      od poczatku tylko strasznie sie o nia balam.moze niepotrzebnie urodzila sie
      sliczna zdrowa z upragniona 10 punktow,choc bardzo malutka 2800 wagi,ale to
      przezemnie bo przez cala ciaze z nerwow nie moglam nic jesc,musialam sie
      zmuszac do przelkniecia czegokolwiek.
      mysle,ze chyba nigdy nie przestaniemy drzec o te nasze skarby holenderskie czy
      wloskie obojetne,nawet kiedy beda mialy 40 lat a my juz bedziemy starymi
      zdewocialymi babiszonami,one ciagle dla nas beda naszymi dziecmi i zawsze beda
      nam sie wydawaly takie male i bezbronne.
      pozdrawiam wszystkie mamy holenderski i te ktore tu tylko zagladaja.aga,adasi
      hanulka
      • agablues Re: Oswoić strach 07.05.04, 21:05
        Tak właśnie myślę, że strach o dzieci towarzyszy każdej kochającej matce. Bo
        przecież o starszą córkę też się bałam i nadal boję. Są dla nas największymi
        skarbami, te nasze dzieci, i dlatego zawsze będziemy się o nie bały.
        Najważniejsze chyba, to oswoić choć trochę ten strach, tak, by nas nie paraliżował.
      • mamaadama4 Re: Oswoić strach 07.05.04, 21:12
        Nie oswoiłam strachu i nie oswoję. Adas jest nieplanowany, bo bałam sie
        świadomie zajść w ciąże. Każdy siniak Adasia jest przeze mnie oglądany na rózne
        strony. Jak powie, że go nogi bolą, to dostaję dreszczy. Raz do roku robię mu
        morfologię. Wyniki odbieram telefonicznie i te minuty oczekiwaniasa dla mnie
        okropne. U Hanki pierwsze objawy choroby pojawiły się własnie w takim wieku w
        jakim Adas jest teraz i najblizsze miesiące będą i są okropne. Jak choruje, to
        od razu boję się, że to początek najgorszego. Nie choruje, tez wydaje mi sie to
        podejżane. I tak w kółko. Staram się nie popadać w obsesję, ale wewnętrznie
        nigdy sie nie uspokoję.
        Będąc w ciązy "zawarłam" jednostronnie oczywiście pakt z Bogiem. Do końca życia
        nie tkne alkoholu w żadnej postaci, żeby tylko Adaś był zdrowy a mnie dane było
        dozyć momentu, aż będzie dorosły i samodzielny (niestety ja tez mam paskudną
        przeszłość zdrowotną). To jedyne co mogłam zrobić. Wobec całej reszty jestem
        bezsilna. Wiem, że tego strachu nigdy nie oswoję, staram się z nim normalnie
        zyć.
        • joannajarek Re: Oswoić strach 07.05.04, 21:46
          Chociaz od odejscia Zuzanki minelo dopiero kilka tygodni czasem mysle ze moze
          dane mi bedzie jeszcze urodzic dzieciatko. Ale zaraz dopada mnie paniczny
          strach czy bedzie zdrowe czy tez tak jak u Malutkiej nagle swiat mi sie zawali
          na glowe. Asia
Pełna wersja