Dodaj do ulubionych

Po prostu Piterek

18.05.04, 13:22
To wyjatkowo wredny post i dlatego nie będę miała pretensji, jesli go
wyrzucicie, ale naprawdę b. długo zastanawiałam się, czy to napisać.
Ewomoniko! Chodzi mi o Piterka. O ile rozumiem, poza brakiem części rączki
jest zupełnie zdrowy? Po prostu zastanawiam się, wybacz, czy ta w gruncie
rzeczy dosyć nieistotna wada, nie przesłania wam dziecka, jako całosci.
Martwicie się nią - to oczywiscie rozumiem - ale do rozpaczy, ani
szczególnego traktowania dziecka, jak dziecka chorego, nie ma chyba powodu?
Przecież oprócz zostania mechanikiem, zegarmistrzem czy pilotem, wasz synek
ma przyszłość przed sobą, nie gorszą niż inne dzieci! Nie przeszkodzi mu to
tak bardzo w życiu, jak myślicie - mój teść stracił cała rękę jako 7-latek i
może zrobić własciwie wszystko! Sasiadka urodziła się bez dłoni i twierdzi,
że wcale jej to za bardzo nie przeszkadza! Chodzi mi o to, ze zamiast myśleć
o metodach operacji, powinniście nauczyć synka, jak posługiwać się chorą
ręką, a przede wszystkim starać się, aby nie nabawił się kompleksów z tego
powodu. A przede wszystkim przestać o nim myśleć jako o "Piterku z misiową
łapką" a zacząć myśleć po prostu jako o "Piterku".
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 13:54
      Werdana,
      osobiście uważam, że nie masz racji oceniając postępowanie rodzicow Piterka i
      walke o "zdrową raczke" swego dziecka, maja ku temu pełne prawo i ja zrobiłabym
      to samo.
      Każda matka, mająca chore dziecko, chce dla niego jak najlepiej i nie ważne co
      jest wadą.
      Dla nas, matek chorych dzieci pojawienie się szansy ratowania dziecka czy
      pomocy mu w lepszym funkcjonowaniu, jest czymś wspaniałaym i naturalnym. a jak
      sadze Ewamonika widzi jakąś szanse i ja mocno tzrymam za to kciuki.
      ja , niestety nie mam takiej szansy, ale wszystko robię by mojej małej
      kruszynce było jak najlepiej.
      Teraz, kiedy Piterek jest mały, może nie ma to znaczenia dla niego,że ma taką
      łąpkę, rozwija sie wśród rodzeństwa, jest wesoły, radosny i bardzo szczęśliwy
      ale kiedy dorośnie byc może bedzie mu ciężko. Dlatego dlaczego odbierac szansę
      na "normalną"przyszłość dla tego maleństwa???
      Głęboko wierzę, że wszystko się uda i powiedzie pomyślnie.

      Mocno trzymam kciuki
      ściskam
      Jola i Sylwia.
    • anuteczek Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 14:46
      Verdano,
      Bycie innym w dzisiejszych czasach jest trudne. Sama wiem coś o tym. Dla
      najbliższych mi ludzi jestem anią, ale dla obcych lub dalszych sąsiadów jestem
      tą garbatą spod X, w szkole też byłam najpierw "alienem" potem osobą i tyle.
      Proponuję Ci eksperyment - wypchaj sobie plecy pod bluzjką , załóż coś
      obcisłego i idź kupić jakiś fajny ciuch. Potem wróć i opisz swoje wrażenia.
      Mam znajomą nastolatkę z misiową łapką, aż nie chce mi się pisać o tym, co
      przeżywa. Napiszę tylko, jakie ma marzenie - mieć NORMALNIE wyglądającą dłoń
      i tyle
      andzia
      • verdana Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 14:53
        Ależ ja to rozumiem i nikogo nie namawiam, zeby przestał leczyć dziecko! Ale co
        innego leczyć, a co innego widzieć świat przez pryzmat tej "misiowej rączki".
        Oczywiście, że nikt nie chce być inny! Ale niestety, ta raczka i tak będzie
        inna, najwyżej bardziej lub mniej sprawna. Moja kolezanka na studiach miała
        przeszczepione trzy palce i to bylo widać, chociaż nie wydaje mi się, żeby
        ktokolwiek specjalnie zwracał na to uwagę. Ona też nie, bo lakierowała
        paznokcie i "olewała" cała sprawę. Niestety, nie wydaje mi się, żeby problem
        innego wyglądu dało się ominąć inaczej, jak przez próbę uodpornienia dziecka na
        głupie uwagi.
        • mamaadama4 Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 15:21
          Myslę, że problem tak naprawde zaczyna się dopiero wtedy, jeżeli rzeczywiście
          wpływa to na zycie naszego dziecka, kiedy nasza troska o nie jest
          niewspółmierna do rzeczywistości a my swoja troskliwością robimy mu krzywdę.
          Znając się tylko z forum nie możemy chyba do końca ocenić jak jest naprawdę,
          tym bardziej, że forum w swym założeniu spełnić ma tez (hehe) "funkcję
          terapeutyczną" a więc umozliwic nam wszystkim wyrzucenie z siebie tego, co nie
          znajduje ujścia w codziennym zyciu. Czasami rzeczywiście ktoś może wymagac
          tego, żeby nim potrząsną. Ja przynajmniej wiem, że parę razy zimny prysznic mi
          się przydał. Nie wiem, jak jest w tym wypadku. Wiem natomiast jedno - choroba
          czy smierć dziecka jest tym, co niesamowicie uwrazliwia rodziców i sprawia, że
          wszystko odbiera się dosłownie, nie wnikając - przynajmniej na pczątku - w to,
          co autor tak naprawdę chciał powiedzieć. Dlatego jezeli chciałabym przedstawic
          jakis problem na forum - pisałabym bardziej ogolnie - w konkretnych wypadkach
          zwracając się mailem do osoby, której to dotyczy.
          (ostatnio mam problemy z ujmowaniem mysli w słowa)
          • mamaadama4 Re: Po prostu Piterek do verdany 18.05.04, 15:32
            Przeczytałam sobie twoj poprzedni wątek o zdrowych i chorych. Myślę, że jeżeli
            rzeczywiście problemy, o których piszemy cie interesuja i chcesz coś z tego
            wynieść dla siebie, to musisz znaleźć w sobie więcej cierpliwości - także przy
            czytaniu tego forum. I czasami się pomęczyć się, mimo iż bardzo chciałabyś cos
            napisać - tak, w myśl zasady, że "cierpienie uszlachetnia".
    • melka_x Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 17:03
      Verdano najlepiej gdyby odpowiedziała Ci Ewamonika, ale ja myślę, że to jest
      tak; to forum jest bardzo specyficzne, pełni określoną funkcję, stąd posty
      dotyczą głównie problemów, a nie radości. I dlatego Ewamonika pisze o swoim
      dziecku przede wszystkim w kontekście misiowej łapki. To jednak nie znaczy, że
      jej macierzyństwo opiera się wyłącznie na tym i że w domu Piterek nie
      funkcjonuje przede wszystkim jako synek.
      Magda
    • aniao3 Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 17:33
      Mysle ze dziewczyny powiedzialy juz wszystko, ja tylko dodam od siebie, ze
      poneiwaz duzo postow w sieci, duzo historii to sie jakos staramy
      zawsze "dookreslic". Ja jestem mama asymetrycznej Malgorzatki - co nei znaczy
      ze widzialam ja tylko przez ten pryzmat, ale mysle ze takie "dookreslenie"
      pomaga nam szybciej zidentyfikowac osobe. I dlatego Ewamonika pisze o Piterku z
      misiawa lapka zebysmy od razu wiedzialy o kogo chodzi.
      A mysle ze wychowaja go na wspanialego faceta, co to jeszcze nie jedno serce
      niewiescie zlamie :)
      Anka
      • ratyzbona Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 17:55
        Muszę poprzeć Verdanę. Jeśli wychodzi się codziennie na forum o dzieciach
        chorych , umierających lub tych, które już odeszły niewątpliwie zaczyna się
        myśleć o swojim dziecku jako o chorym. Tymczasem brak palców u rąk jest być
        może kalectwem , z któego nie da się wyzdrowieć ale da się do tego przywyczajć
        i bardzo dobrze z tym fukcjonowac nawet o tym nie myśląc. Istotnie nie należy
        pisac na tym forum ,że cierpienie uszlachetnia ale szukanie tragedii tam gdzie
        jej nie ma nie jest zaletą.
        • melka_x Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 19:08
          Tymczasem brak palców u rąk jest być
          > może kalectwem , z któego nie da się wyzdrowieć ale da się do tego
          przywyczajć
          > i bardzo dobrze z tym fukcjonowac nawet o tym nie myśląc.

          Wiesz coś o tym? Jeśli tak to napisz do Ewymoniki na priva.

          > Istotnie nie należy
          > pisac na tym forum ,że cierpienie uszlachetnia ale szukanie tragedii tam
          gdzie
          > jej nie ma nie jest zaletą.

          I proszę Cię Ratyzbona zostaw NAM na tym forum prawo do oceniania, co jest dla
          NAS tragedią, co wadą, co zaletą, a co nie - bez względu na swoje zdanie.
          Chciałybyśmy akurat na tym forum czuć się bezpiecznie. Dla nas to forum jest
          pewnego rodzaju grupą wsparcia, postaraj się więc przestrzegać pewnych form,
          nie oceniać nas, nie pouczać i nie wartościować. Jeśli masz inne zdanie na
          jakiś temat jest wiele sposób wyrażenia go bez robienia komuś sporej przykrości.
          Magda
    • agablues Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 18:33
      a ja myślę, że nikt nie ma prawa oceniać Ewy. Kiedyś w przyszłości oceni ją syn
      Piotr i tylko on mado tego prawo.
      Takie pouczanie jest wg mnie nie ma miejscu i trochę bez sensu. Dlatego, że
      jeśli rzeczywiście Verdano chciałaś pomóc Ewie czy przestrzec ją przed
      niebezpieczeństwem zrobienia na siłę chorego dziecka z Piterka, to były wątki, w
      których można było to zrobić. Wiele dziewczyn pisało wówczas Ewie, że zna osoby
      z podobnymi problemami i wyrosły na ludzi ( mówiąc w skrócie).Taki post jest
      niejako atakiem i wąpię czy Ewa potraktuje go jako dobrą radę. Przypomina mi się
      pewna sytuacja, kiedy to mnie pouczano jak powinnam się zajmować moją córką...
      Ja odbieram Ewę jako bardzo rozsądną matkę i na pewno nie dramatyzuje i nie
      histeryzuje. I wg mnie nikt nie ma prawa jej mówić, że to "tylko" taka mała
      nieistotna wada, bo każda matka chce dla swojego dziecka najlepiej.
      Bardzo łatwo jest gdybać i teoretyzować, kiedy ma się zdrowe dzieci.
      Myślę, że sytuacja, w której się znalazłam , nauczyła mnie przede wszystkim nie
      oceniać, zwłaszcza negatywnie.
      • kasia_kp hmm..............................................? 18.05.04, 18:48
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=12709516&wv.x=2&a=12735946
        • verdana Piterek 18.05.04, 19:02
          Nie było moim zamiarem nikogo krytykować! napisałam ten post po przeczytaniu
          wypowiedzi mamy Piterka w sprawie rodzeństwa. Jest taki smutny, choć pisze, że
          rodzina wychodzi już trochę z szoku. Ale wydaje mi się, że w tym wypadku nie
          pozostaje nic innego, jak tylko pogodzić się z losem. Nie sądzę też, aby dzieci
          wstydziły się brata - ostatecznie to nie jest takie okaleczenie, ktorego ludzie
          się wstydzą. A napisałam głównie dlatego, prawdę mówiąc, że wśród moich
          znajomych jest dziewczynka, która przyszła na swiat z jakąś chorobą nerwów
          twarzowych. Całe dzieciństwo spędziła w szpitalach, miała szereg operacji,
          głównie za granicą, bo polscy lekarze nie podejmowali się operacji. Całe
          dzieciństwo wszystko kręciło się wokół jednej sprawy - aby mogła równie szeroko
          otworzyć prawe oczko co lewe. Dziewczynka do dziś postrzega siebie głównie
          przez pryzmat tej wady, choć została niemal całkowicie skorygowana, nosi
          specjalne fryzury.Ma 18 lat i mówi głównie o tym. Myslę, że lepiej byłoby dla
          niej, gdyby oko otwierało się o milimetr mniej, a ona nie postrzegała siebie
          jako osobę chorą. Ale wybór leczenia oczywiście zależy od rodziców.
          • agablues Re: Piterek 18.05.04, 19:10
            Verdano, każdy dochodzi do siebie po takim szoku w swoim własnym tempie. A każda
            choroba dziecka, czy tak poważna jak mojej malutkiej czy zniekształcona łapka
            jest szokiem dla rodziców. Verdano, spójrz na matki całkowicie zdrowych dzieci,
            które dostały kataru. Każda z nich szaleje z niepokoju, a jak to się ma do
            misiowej łapki.
            Ewa jest tak rozsądną matką, że napewno nie zrobi krzywdy Piterkowi.
          • ziazia17 Re: Piterek 18.05.04, 21:34
            Myślę verdano ,że jeśli ewamonika czuje się urażona, to należałoby chyba przeprosić. Nie dokładaj im kobieto, przecież nawet nie masz pojęcia co te dziewczyny codziennie przeżywają. Mam nadzieję, ze się trochę zagalopowałaś, a nie jesteś "forumowym wichrzycielem". Pozdrawiam Was wszystkie ziazia17
    • ewamonika1 Re: Uff ... w końcu jestem 18.05.04, 20:02

      Od wczoraj byłam dość zagoniona i nawet nie wchodziłam na forum.
      Dziś, kiedy w końcu zasiadłam do komputera - nie mogłam uwierzyć, że na
      pierwszym miejscu znajduje się post o Piterku - myślałam sobie, że pojawił się
      jakiś jeszcze Piotrek do kompletu, bo nasze losy nie wywołały jeszcze aż takiej
      dyskusji w ciągu jednego dnia.
      Ale okazało się, że to chodzi o nas.
      Postanowiłam odpisać - w miarę - krótko:
      Verdana ma prawo pisać, co jej się żywnie podoba.
      Ostatnio na różnych forach w edziecku pojawiają się osoby, które nazwałabym
      delikatnie "osobami jątrzącymi", które troszkę działają w myśl zasady: "robi
      się nieco leniwie na forum, to podrzucę jakiś ciekawy temacik lub opinię
      różniącą się znacznie od ogółu i zobaczę, co z tego wyjdzie" - tak było na
      forum o ciążach, o szpitalach i innych.
      Verdano - wiem, że nasze forum będzie często czytane przez rodziców zdrowych
      dzieci. Ogromna większość z tych osób to ludzie z taktem i za to im dziękuję.
      Tego się nie da nauczyć - z tym się trzeba urodzić.
      Jakoś nie odbieram Cię jako osobę, która chce mi dobrze życzyć, raczej chciałaś
      chyba zaistnieć i przy okazji pouczyć mnie jako dobra matka.
      Ten ton pouczania zniosłabym od osób bliskich mi, albo od moich dobrych
      znajomych z tego forum.
      Wierz mi, Verdano, że pół roku to krótki okres na uporanie się z brakiem połowy
      dłoni i palców naszego synka. A do tego cały czas nie wiadomo, czy jego rączka
      w pełni dojrzała nie będzie dużo krótsza niż zdrowa.
      W ostatnim poście do agiblues właśnie napisałam, że stajemy się na nowo
      szczęśliwą rodziną, że nasze podejście do Piotrusia zmienia się na lepsze. Ale
      Ty zajrzałaś chyba tylko do postu o rodzeństwie, który pisałam w przypływie
      szczególnego smutku - po tym, jak mój Michaś (7 lat) widząc swoją koleżankę z
      przedszkola podleciał do Piotrusia i szybko zasłonił mu rączkę - oczywiście Ty
      możesz uważać, że podejście Michała do tylko nasza wina, ale sprawa jest chyba
      trochę bardziej skomplikowana.
      Verdano - piszesz o tym, że zamiast szukania metod operacji powinniśmy ... itd.
      W zeszłym tygodniu poznałam dziewczynę - mamę chłopca prawie w wieku Piotrusia
      i z bardzo podobną wadą. I ona wraz z mężem była jeszcze u większej liczby
      lekarzy, niż my. Szuka gdzie się da, a na lipiec są już umówieni na pierwszą
      operację. Jak więc widzisz, nie my jedyni - Twoim zdaniem - postępujemy
      błędnie.
      Prawdą też jest to, że o Piterku z misiową łapką często pisałam dla
      łatwiejszego rozpoznania, aby od razu przypomnieć się tym z dziewczyn, które
      nie pamiętały naszej historii.

      Dziękuję tym wszystkim Dziewczynom, które starały się wytłumaczyć Verdanie, że
      KAŻDA ułomność dziecka jest dużym zmartwieniem, o ile właśnie nie tragedią. Ja
      czasem myślę, że przy chorobach Waszych dzieci - nasz Piterek i jego
      przypadłość to "mały miki", ale z drugiej strony - gdy patrzyłam na orzeczenie,
      że Piotruś jest zaliczony do grona osób niepełnosprawnych do swoich 16 urodzin,
      że wymaga ciągłej opieki osoby dorosłej - zrozumiałam, że taki będzie już
      zawsze i nie umiem patrzeć na niego, jakby był całkiem zdrowy - przepraszam Cię
      Verdano.

      Dziewczyny - dziś widocznie nie był mi dany miły dzień, ale czy możemy wymagać,
      że po tym, co nas spotkało - ludzie nie będą dla nas niemili i nie będą
      wchodzić z butami tam, gdzie się ich nie prosi?

      ewa

      • agablues Re: Uff ... w końcu jestem 18.05.04, 20:12
        Ewa, traktuję ten wątek jako trening. W naszym zyciu jeszcze duzo będzie osób,
        które bedą nam mówiły, ze wcale nie mamy tak źle, będą nam próbowały mówić jak
        powinnyśmy zajmowac się naszymi dziećmi, że powinnyśmy to, a nie pownnyśmy
        tamtego. Trzeba się przyzwyczajać
      • kalina34 Re: Uff ... w końcu jestem 18.05.04, 22:54
        Ewo, nie martw sie , moge Ci zagwarantowac patrzac na moje własne doswiadczenia
        z Ola, ze Piterek bardzo szybko zrobi "papa" zarówno zdrową jak i chora łapka a
        choroba naszych dzieci pomimo orzeczenia o niepełnosprawności i tej wzmianki o
        stałej opiece osób dorosłych jest i tak dosyc łagodnym "darem" losu. Ani moja
        Ola ani Twój Piotruś nie beda potrzebowali stałej opieki osób trzecich,
        bardziej niz zdrowe maluchy. My robilismy Oli operacje dlatego ze ona paluchy
        miała, pokrecone maksymalnie- ale są. A teraz po tylu operacjach sa nawet
        troche mniej pokrecone, ale i tak widac ze nie sa to normalne paluszki i tak
        bedzie zawsze. Dlatego prosiłam Cie zebyscie sie zastanowli apropo wykonywania
        operacji. Byłabym za jezeli to zmieniłoby w znacznym stopniu sprawnosc manualna
        raczki, ale jak najbardziej przeciw jezeli chodzi tylko o kwestie kosmetyczne.
        To ze ta raczka jest inna bedzie widac zawsze i tylko od Was zalezy jak bardzo
        bedzie to Piterkowi przeszkadzało. Oli rehabilitantka jest zaskoczona tym jak
        Ola sobie swietnie swoimi paluchami radzi, a my poprostu od maluszka
        traktowalsmy ja jak zdrowe dziecko, musiała sobie z wieloma rzeczami poradzic
        sama i radziła sobie. Zapina guzki, zamek błyskwiczny, pieknie trzyma noz i
        widelec, rewelacyjnie grzebie paluchem w nosie (od operacji w Hamburgu zmieniła
        tylko palec na wskazujacy-po operacji paluszek ten ma kształt idealny do tego
        celu ;-). Mysle ze do 6 roku zycia Piterka mozecie spokojnie załozyc, ze
        raczka ,ani dla niego ani dla jego rowiesników nie bedzie problemem. A potem
        sie poprostu zobaczy jak bedzie. jakby co to my jestesmy o te 4 lata do przodu,
        wiec jak sie z Ola zaczna problemy typu -nietolerancja, dam cynk ;-)
        Narazie wszelkie ciekawskie oczkolwiek chyba zyczliwe dusze informujemy "Tak
        juz sie urodziła " a co wredniejszym sasiadkom moj mąz konspiracynym szeptem
        dopowiada "wie Pani -Czarnobyl...." Nauczylismy sie z tym zyc, nauczycie sie i
        Wy. Wiem, potrzeba czasu, i rozmów, rozmów, rozmów, zeby nie bac sie o tym
        mowić. Ola po operacjach dumnie pokazywała wszystkim znajomym raczkę "Zobacz
        jaki mam teraz ładny paluszek". Ona wie ze my kochamy kazda krzywizne jej
        paluchów, a Waszym zadaniem teraz jest to zeby Pieterk czuł ze kochacie kazda z
        kuleczek na misiowej łapce. I nie martw sie Ewcia, jeszcze bedzie przepieknie,
        jeszcze bedzie normalnie...a w chwilach słabosci masz nas :-)
        Buziaczki
        Kalina
        • ewamonika1 Re: do Kaliny 18.05.04, 23:22

          Kalinko - dziękuję Ci bardzo za wszystkie wcześniejsze informacje o operacji
          Oli i za ten post. Piszę specjalnie na forum, żeby wszystkie eMamy wiedziały,
          że Kalina - mama małej Oli - to Złoty Człowiek. Za zaangażowanie i wszystkie
          listy (pisane mimo kursów w Wwie i dużego zmęczenia) - buziaki.
          Uściskaj Oleńkę - Ewa
          ps. na razie chyba z Hamburgiem poczekamy, aż Piotruś trochę podrośnie. Ale
          namiary cały czas trzymamy. dzięki!!!
    • coronella Re: Po prostu Piterek 18.05.04, 23:17
      Kochane Mamy! Przeczytałam cały ten watek, i troche we mnie zawrzało. W
      przypływie emocji chciałam napisac coś ostrzejszego, ale (i całe szczęście)
      wstrzymałam się.

      Teraz juz tak na chłodno.

      Wspaniałą rzecz zrobiła Aga zakładając to forum. Jak wcześniej pisałyście, ma
      ono byc grupa wsparcia, i tak powinno byc odbierane.

      Każda z Was, która ma potrzebę się wypłakać, ma prawo to zrobić. A cała reszta
      ma obowiązek to uszanować!!

      Ja uważam, że krytyka, pouczanie czy jakakolwiek dezaprobata co do tej
      potrzeby, jest tu nie na miejscu. Dlatego osobiście nie znajduje żadnych
      pozytywnych stron założenia tego watku!
      Wszystkie jesteśmy mamami, i wszystkie chcemy jak najwięcej dać swoim dzieciom,
      jakie by one nie były!! Radości, miłości, poczucia bezpieczeństwa i
      bezwzględnej akceptacji!
      Ale każda z nas jest równiez człowiekiem! Który czuje, rozumie, ma dusze i
      serce, nie zawsze szalejące z radości.
      Verdana! Popatrz na inne fora. Jakie tam są poruszane problemy! Czasem sa słowa
      krytyki, ale dużo częściej inne mamy staraja sie pocieszyć, pomóc.

      Dlaczego nie akceptujesz tego tutaj?? Tu poruszane problemy sa duzo
      wazniejsze! Dużo cięzsze i bardziej obciążające psychikę. Jesli Mama Piterka ma
      ochote się wypłakac, ma do tego PRAWO!!! Bo ona równiez (a może przede
      wszystkim) ma serce i duszę. I gdy duszę rozdziera żal, najlepszym lekarstwem
      jest ten żal wykrzyczeć.

      I niech wykrzyczy go tutaj!! Niech się tu wypłacze, wyżali, i z uśmiechem wróci
      do swojego Dzieciątka! Bo tu znajdzie osoby, rozumiejące Jej żal i smutek.

      Jesli rozumiesz ogrom miłości, zrozum ogrom bólu, gdy ukochanej osóbce dzieje
      się krzywda. A szczególnie, gdy dzieje się dziecku.
      I nie oznacza to, że z dziecka robi się inwalidę. Jestem pewna, że Mama Piterka
      jest jedną z najwspanialszych mam, i wychowa Go na wspaniałego człowieka!!

      Pozdrawiam Was wszystkie!!
    • igga-81 Re: Po prostu Piterek 19.05.04, 18:39
      każdy ma prawo do swojego bólu, z perspektywy Mamy Piterka brak jego łapki jest
      tragedią, natomiast z mojej - oddałabym wszystko by moje dziecko nie miało
      ręki! co tam !! dwóch rąk!!! byleby tylko było zdrowe.... Napewno Piterek
      wyrośnie na wspaniałego chłopaka, czego Ci życzę, pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka