mharrison
27.08.04, 00:17
Dla niektórych z nas Aniołki są jedynymi dziećmi. Reszcie dane jest cieszyć
się pozostałym dzieckiem/dziećmi.
Niektórzy bracia i siostry są starsi, niektórzy młodsi; są i tacy, co
przyszli na świat dopiero po odejściu Waszych Aniołków.
Co mówicie Waszych dzieciom, jak z nimi rozmawiacie o zaistniałej sytuacji? O
Waszym bólu i stracie? O ich bólu i stracie?
Jak podtrzymać pamięć o zmarłym rodzeństwie, a jednocześnie nie ogniskować
całego życia wokół naszego bólu? Jak znaleźć równowagę pomiędzy światem
przeszłości, a prawem do szczęśliwego beztroskiego dzieciństwa?
Próbowaliśmy „usystematyzować” naszą stratę i ból.
Najbardziej szkoda jest mi Alka, jego zbyt szybko przerwanego ziemskiego
życia. Że nie zdążył się nim jeszcze nacieszyć, że jeszcze tylu rzeczy nie
spróbował nie doświadczył. Że nie dane mu się było cieszyć młodością durną i
chmurną i rodzinnym szczęściem wieku dorosłego. Że sam nie przeżyje zachwytu
i uniesienia nad małym zawiniątkiem w szpitalu, które widziałam w oczach
mojego męża.
Następnie, w mojej „klasyfikacji” żal mi jest Adasia i Marysi, że tak krótko
było im się dane cieszyć starszym bratem? Adaś wciąż jeszcze pamięta, pyta,
drąży temat. Czy Marysia, choć podświadomie, zapamięta cicho szeptane słowa i
łaskotanie piętek?
Później żal nam jest nas samych. Liczyłam się z tym, ze kiedyś odejdzie, że
pójdzie w świat – wychowywałam go bardziej dla świata niż dla siebie na
podporę w starszych wieku – lecz w świat żywych, a nie Aniołów.
Adaś wie, co się stało, wie o wypadku, wie, że Alek nie może już z nami
dłużej mieszkać, że mieszka teraz w naszych sercach. Nie opowiadałam mu o
niebie i Aniołach. Jednak pewnego dnia, w kawiarni, wertując magazyn
wnętrzarski natknął się na aniołki: aniołki na obrazkach, aniołki z
porcelany, aniołki z włóczki, całe zatrzęsienie aniołów. Wskazał jednego z
nich palcem i powiedział: „to jest aniołek i nazywa się Aluś”. Od czasu do
czasu mówi mi, że widzi Alka, dokładnie opisując okoliczności i miejsca
zadziwiając mnie, chociaż wolałabym, by zadziwiał mnie innymi
spostrzeżeniami.
Czasami na cmentarzu opowiada Alkowi „newsy (np. nowe kalosze), czasami
całuje jego zdjęcie, a czasami mówi, że nie chce iść na cmentarz.
A wczoraj się zapytał, kiedy Alek wyjdzie z cmentarza.
Jakie są wasze doświadczenia i przemyślenia.
Proszę też o wypowiedź mam, których aniołki są jedynymi dziećmi, co powiedzą
o nich swoim kolejnym dzieciom (gdyż wierzę, że tak się stanie i gorąco Wam
tego życzę).
Polecam linki dotyczące powyższego tematu:
www.geocities.com/Heartland/Ranch/8207/sibling.html
www.geocities.com/Heartland/Woods/4671/ians_questions.html