natkaszczerbatka
04.10.04, 12:58
Chciałabym się zapytać osób, mam nadzieję, że takie się znajdą, które
przeżyły stratę dziecka wiele lat temu. Stratę nienarodzonego dziecka. Mój
synek urodził się martwy w 32 tygodniu - dwa lata temu.
Zaraz po tym jak to się stało, czułam bardziej stratę ciąży. Ciąża była
bardzo trudna dla mnie, szpitale, badania, coraz gorsze diagnozy ... masywne
wielowodzie i jednocześnie zagrożenie dla mnie samej. Jak sie skończyła ta
ciaża nie ukrywam że czułam ulgę, że już po wszystkim i wreszcie mogę wrócić
do domu w wytęsknione ramoiona mojej 4-letniej wówczas córeczki.
Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc ból rośne.
Wtedy czułam się jakbym straciła ciążę, teraz czuję jakbym staciła dwu-
letniego chłopczyka. On cały czas jakby był ze mną i każdego dnia jakby ode
mnie odchodził.
Czy to kiedyś minie? Czy zawsze już nie będzie dnia bez łez? Jak jest z wami -
tymi którzy przeżyli stratę dziecka wiele lat temu? Nie można o tym zapomnieć
wiem, ale czy można zrobić coś, żeby było coraz lżej a nie coraz ciężej? Ktoś
powie: trzeba się czymś zająć. To wiem. Zajmuje się. Cały czas. Staram się
nie mieć ani chwili wolnej na myślenie o tym ... ale to dopada i tak ...