Dodaj do ulubionych

Ważna uwaga techniczna dla "pytajników"

02.11.04, 11:51
Na tym forum panuje niepisana zasada mówiąca, by nie pytać nikogo, co stało
się z jego dzieckiem, dlaczego umarło, dlaczego jest chore, itp, itd.
Jeśli któraś z nas, któryś z nas, ma potrzebę podzielenia się swoją historią -
robi to. Czasem nie ma na to sił. Wieszanie więc postów typu "Co się stało,
że twój synek/córka zmarła lub ciężko zachorowała" jest - delikatnie mówiąc -
nietaktowne. Dlatego też moderatorzy je usuwają.
Obserwuj wątek
    • ewamonika1 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 11:54
      Dość sensacyjne wydarzenia są opisane w "Fakcie" - polecam, zamiast pytań
      tutaj ;-)

    • malomi Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 12:01
      szkoda że ktosa nie zrozumiał mojej aluzji w postaci wycięcia postu w innym
      wątku.Widzę że ciekawość i chęć sensacyjnych wieści nie powstrzyma niektórych.
      • vitalia Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 12:07
        Ok. ja też popieram..
      • ostsee Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 12.11.04, 21:13
        malomi napisała:

        > szkoda że ktosa nie zrozumiał mojej aluzji w postaci wycięcia postu w innym
        > wątku.Widzę że ciekawość i chęć sensacyjnych wieści nie powstrzyma niektórych.
    • ktosa Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 12:22
      widzę że jest to bardzo hermetyczne forum, ale żeby od razu usuwać posty?
      przecież nikogo nie obrażam, zwykła ciekawość, nie trzeba odpowiadać, jeśli się
      nie chce, wiem, że są to tragedie, ale obrażanie się na każdego kto zapyta lub
      powie że np.nie przeżyłby takiego zdarzenia?
      • zorka7 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 12:24
        Ręce i gacie opadają, Ktosa... ;)))
      • malomi Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 12:28
        Ktosa, skoro, nie usyskałaś odpowiedzi w innym wątku, to po co zakładałaś nowy?
        Czy MUSISZ wiedzieć? czy nie możesz uszanować czyjejś tragedii, tylko włazić z
        buciorami? taka jesteś ciekawska?
        Może zniknij stąd, szukać sensacji gdzie indziej. Rozumiem że empatia to Twój
        wróg.
      • aniao3 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 12:38
        Ktosa!
        polecam ci wnikliwa lekture tego co napisane we wstepie do tego forum (Kilka
        slow na temat forum - slow jest na czerwono, jak klikniesz to ci sie wyslwietli
        savoir-vivre jaki tu obowiazuje)

        > przecież nikogo nie obrażam, zwykła ciekawość,
        CHODZI O TO BY NIKOGO NIEPOTRZEBNIE NIE RANIC
        tylko tyle i az tyle.
        a ciekawosc co do czyjejs tragedii - wybacz, ale na tym forum jest jak
        najbardziej nie na miejscu.
        anka
        • piesss Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 15:54
          Nie wiem dokładnie do kogo skierowane było pytanie Ktosa ale z kontekstu
          wnioskuje ze do nikogo z odpowiadających. Po co bawić sie w adwokatów, może
          rzeczona, pytana osoba sama chciałaby odpowiedzieć i zdecydować czy pytanie
          kierowane do niej jest na miejscu czy nie. Przepraszam z góry jeśli się mylę.
          Czytam wasze forum i podziwiam i współczuję i życzę żebyscie trzymały sie w
          miare mozliwosci jak najmocniej.
          • idand Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 17:40
            Kazde srodowisko funkcjonuje wg pewnych ustalonych zasad. Nie ma znaczenia, czy
            sa one pisane czy nie. One sa obowiazujace. Każdy, kto do tego srodowiska
            przystaje, kto chce się w jego ramach wypowiadac powinien respektowac te
            zasady, albo liczyc się z konsekwencjami ich zlamania.

            Moderatorzy czuwaja nad przestrzeganiem tych zasad. Oni maja prawo podejmowac
            decyzje w kwestii oceny czy zasady zostaly naruszone i podejmowac kroki, które
            uznaja za sluszne.

            To forum jest bardzo wyjatkowe i takie sa również zasady, które tu obowiazuja.
            Kto tego nie rozumie nie powinien sie tu pojawiac. Moderatorzy nie
            sa „adwokatami” robia po prostu co do nich należy. Przykre jest tylko to, ze
            oni musza czytac co „wycinaja”, czyli to co rani, co zadaje bol. Również im.

            Wybaczcie ten oschly i oziebly ton, ale nie chcialem pozwolic sobie na
            zaangazowanie emocjonalne, bo mogloby sie wtedy okazac, ze nie tylko "rece i
            gacie mi opadly";)
            • aska_f Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 02.11.04, 17:47
              Ktosa, jesteś tu gościem (ja zresztą też) więc zachowuj się jak dobrze
              wychowany gość i przestrzegaj zasad ustalonych przez domowników... To jest
              prywatne forum, nie było zakładane z myślą o ciekawskich, żądnych sensacji..
              Mi też ręce opadły...
              • agablues do idand i aska_f 02.11.04, 22:34
                Dziękuję :)
                • angieblue26 Re: do idand i aska_f 02.11.04, 23:38
                  Zagladam na Forum codziennie... Nikt przenigdy nie wypytywal mnie o
                  szczegoly... I nie osadzal, czy mam prawo tu pisywac...
                  Jak, kiedy, dlaczego....
                  To sa trudne pytania, nie wiem, czy kiedykolwiek odwaze sie napisac jakie
                  byly "okolicznosci" ...I to nie tylko na forum, ale i przed soba sama.
                  W pewien sposob "zapomnialam" - pamietam strate, ale obrazy z latami sie
                  zamazaly, rozmyly... Moze tak jest lepiej, dzisiaj, kiedy prawie udalo mi sie
                  zerwac z trudna przeszloscia..

                  Chcialabym Wam serdecznie podziekowac za to dyskretne poparcie...
                  Jak dobrze, ze jestescie...!
              • karolina.klos Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 04.11.04, 00:11
                Wytykanie komuś braku wychowania nie świadczy dobrze o piszącym to (czy ta
                kwoka, prosze pana, była dobrze wychowana?). A zwłaszcza grupowe strofowanie
                publiczne zamiast prośby na priv, czy nawet blokady dostępu do forum.

                Dla mnie też pytania o okoliczności śmierci są niemiłe i bolesne (wiadomo, że
                chcę rozmawiać o dziecku, jakie było, jakie mogłoby być, ale nie o tym).
                Tyle ,że rozumiem naturalną (nie piszę, że zdrową, ale naturalną) ciekawość.
                Muszę rozumieć. Tak jak oczekuję od otoczenia zrozumienia mojej sytuacji.

                Podsumowując: moderowaniu postów duże tak. Publicznemu piętnowaniu duże nie.

                • zorka7 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 04.11.04, 08:05
                  Priv poszedł jako pierwszy. To tyle.
      • martka21 ŻAŁOSNE! 02.11.04, 23:36
        "Zwykła ciekawość"?!??!?!?!?!?!?!?!?!? żałośne, żenujące! JAK CI NIE
        WSTYD!!!!!?!?!?!?!?!?!?!?
        • melka_x Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 10:09
          Zaczynam się zastanawiać, czy w powiedzeniu, że ciekawość to pierwszy stopień
          do piekła nie zabrakło przypadkiem informacji, że ten stopień to jest owszem do
          piekła, ale przeznaczony dla obiektów owej ciekawości.
          Ciekawość w oczach paniuś na cmentarzu, które muszą przeczytać ile dziecko żyło
          i muszą zapytać na co zmarło, ciekawość w oczach ludzi, którzy coś tam
          słyszeli, ale nie znają szczegółów tragedii, więc muszą wypytać, przepchnąć
          się, zajrzeć za ramienia, wgapić się, ciekawość paniusi na forum, hej ludzie a
          nie wiecie przypadkiem na co zmarł syn tej jak jej tam Ulkir? Ulkar? To jakaś
          fajna, straszna historia? Opowiedzcie, to takie ciekawe. To przecież tylko
          zwykła ludzka ciekawość. Poprawka - to nie jest zwykła, ludzka ciekawość. To
          jest zwykła ciekawość hieny.
          • zorka7 Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 11:50
            Bezdusznej hieny...
            • annall Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 13:14
              zorka jak zwykle masz rację..
              pytania są delikatnie pisząć-GŁUPIE- chcemy to piszemy, a jeśli nie to odrobina
              szacunku i zrozumienia się nam wszystkim należy...
              Pozdrawiam Ania
              • mojaoliwia Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 13:52
                E tam!! Tu przynajmniej się prawie nie znamy i nie widzimy. :) Moja żona na
                spacerze z Oliwią. Podchodzi zupełnie obcy mężczyzna i pyta a co to za rurki
                idą do tego dziecka (od ssaka i pompy podającej jedzenie)bo tyle o was
                słyszałem a dopiero pierwszy raz widzę. To tak dla lekkiego rozładowania
                napięcia.
                • mojaoliwia Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 13:54
                  No sytuacja trochę inna bo Oliwia żyje ale i tak człowieka może trochę ponieść.
                  • piesss Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 16:00
                    dziewczyny! nie rozumiem was! Chcecie być normalnie traktowane, tak? Czyli
                    normalne pytania, dla nas normalne, dla Was, jak widzę nie są normalnymi,
                    rozumiem to i szanuję, ale nie każdy wie, jakie pytania są dla Was raniące bądź
                    niedyskretne. Luddzie pytają, bo są ciekawi, czyli traktują Was normalnie. Ktoś
                    kto nie miał nikogo bliskiego komu zmarło dziecko nie wie o co pytać nie
                    wypada.Nie rozumiem, mówicie, że nie chcecie litości, więc co jest lepsze,
                    litość i milczenie czy traktowanie was zwyczajnie i zadawanie pytań. To że ktoś
                    na cmentarzu czyta tablice na grobie jest dla was gorszące, ale ludzie o tym
                    nie wiedzą.Oni nie czują Waszej tragedii, nie wiedzą że może Was zranić jakaś
                    uwaga bądź pytanie (pomijam skrajne przypadki)
                    • jaewa1 Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 16:43
                      Chcemy być normalnie traktowani, ale to znaczy,
                      - żeby znajomi, którzy byli przed tragedią nadal umieli wpaść na kawę,
                      - żeby umieli zaprosić do siebie,
                      - żeby nie przechodzili na drugą stronę ulicy,
                      - żeby nie udawali, że naszego dziecka nie było
                      - żeby gdy staną twarzą w twarz nie uciekali wzrokiem,
                      ale to nie znaczy, że jesteśmy gotowi odpowiadać na szczegółowe pytania.
                      Chciałabym, żeby ktoś był zainteresowany tym, jak sobie radzę, ale jeżeli ktoś
                      jest ciewkawy, jak wyglądały okoliczności śmierci mojego dziecka, mojego
                      nastraszniejszego dnia w życiu to ja nie chcę takiego zainteresowania.
                      Dodam jeszcze tylko, że do mnie raz na 1-2 tygodnie wpadnie jedna koleżanka, a
                      poza tym siedzę w domu zupełnie sama, nikt nie dzwoni, nikt nie przychodzi,
                      nikomu już ze znajomych nie jestem potrzebna- takie mam odczucia. Mam wrażenie,
                      że gdybym umarła, albo wyjechała to bardzo długo nikt by tego nie zauważył. Za
                      to tą moją koleżankę sporo osób wypytuje o mnie, no właśnie- z ciekawości.
                      Teraz już sobie radzę trochę lepiej, ale był czas kiedy bardzo potrzebowałam
                      pomocy, tak bardzo, że nie byłam tego świadoma, dopiero teraz to wiem.


                      Ewa, Amelka Aniołek 2.04.2004 i siostrzyczka/braciszek 4.05.2005
                      • reniatoja Re: ŻAŁOSNE! 03.11.04, 22:37
                        jaewa1 napisała:

                        > Chcemy być normalnie traktowani, ale to znaczy,
                        > - żeby znajomi, którzy byli przed tragedią nadal umieli wpaść na kawę,
                        > - żeby umieli zaprosić do siebie,
                        > - żeby nie przechodzili na drugą stronę ulicy,
                        > - żeby nie udawali, że naszego dziecka nie było
                        > - żeby gdy staną twarzą w twarz nie uciekali wzrokiem,


                        Dziewczyny, to jest zrozumiale, logiczne, nie sposob sie z tym nie zgodzic, ale
                        czy wiecie, jakie to jest trudne dla nas? Wypelnic te wszystkie punkty i
                        podpunkty? My mamy wrazenie, ze cokolwiek zrobimy czy powiemy, zawsze bedzie i
                        tak zle i tak niedobrze. Prawa do gafy nam nie dajecie praktycznie. Nie mam
                        zalu o to. chcialabym tylko, zebyscie dla nas tez mialy odrobine
                        wyrozumialosci, bo my staramy sie miec wszelka wyrozumialosc dla Was ale
                        najczesciej tez uczymy sie dopiero jak sie zachowywac, a nauka ma to do siebie,
                        ze czesto metoda prob i błędów...

                        Moja kuzynka stracila dziecko kilka lat temu. Wiem od osob trzecich, ze
                        przezyla to strasznie. Wlasnie dlatego, unikalam kontakow z nia, ja bedac
                        ciagle ze swoim dzieckiem nie umialam podejsc do niej, bylo mi prawie wstyd, ze
                        moje dziecko jest okazem zdrowia i zycia, podczas gdy ona cztery lata swego
                        macierzynstwa spedzila praktycznie w Prokocimiu, a w koncu i tak wszystko
                        skonczylo sie na cmentarzu. To sa zakrecone sytuacje, absurdalne sytuacje. W
                        tym roku spotkalam sie z nia, po proawie osmiu latach, a czterech od smierci
                        jej synka. Niestety udawalismy ze nie ma tematu. Bardzo chcialam z nia
                        porozmawiac tak szczerze, niekoniecznie o chorobie i smierci jej synka, ale tak
                        cieplej, głębiej (w dzieciństwie byłyśmy super kuzynkami, bardzo sie
                        przyjaznilysmy), ale ona nie zaczela tematu, wiec i ja... w sumie pogadalysmy o
                        przyslowiowej pogodzie. Bylo mi przykro i wstyd, ze nie potrafie stanac na
                        wysokosci zadania. Nie wiem co ona czula po tym spotkaniu ze mna. Ale wiem, ze
                        po prostu my sie boimy takich wlasnie reakcji jak ten watek, czy wiele innych
                        tutaj ostrych agresywnych slow z Waszej strony. To jest powazny problem, nie
                        kazdy potrafi sobie z nim poradzic. Wybrnac z tej sytuacji.
                        • malomi do wszystkich czytających-negujących 04.11.04, 09:21
                          nie zauważyłam tutaj agresywnych słów do osoby która wywołała całą tą sytuacje.
                          Poza tym, jeżeli ktoś pisze ciekawski wątek i zostaje wycięty, pisze znowu i
                          zostaje wycięty, otrzymuje maila na priva i znowu się odzywa, to co o takim
                          człowieku myśleć? Nie rozumiem słowa zwykła ciekawość,które padło gdzieś w
                          poprzednich wątkach. Człowiek ma po to rozum żeby się nim kierował, a nie żeby
                          ten leżał odłogiem. Jeżeli komuś się cisną pytania na usta bo ma np podobny
                          przypadek w rodzinie to wystarczy napisać na priva i dać możliwość samej
                          zainteresowanej podjęcia decyzji o odpowiedzi. Na tym forum panują takie a nie
                          inne zasady, które odpowiadają osieroconym rodzicom i rodzicom chorych dzieci.
                          Jeżeli komus to nie odpowiada, to zamiast podejmować próby zmian to niech
                          przestanie czytać a tym bardziej się udzielać.To jest jedyny nasz azyl więc
                          przynajmniej to uszanujcie.
                          • reniatoja Re: do wszystkich czytających-negujących 04.11.04, 22:34
                            Zgadzam sie z Toba całkowicie, choć może nie wynika to jasno z mojego posta.
                            Pisalam tak ogolnie, refleksje, ktore przyszly mi do glowy po przeczytaniu tego
                            watku. nie o konkretnym przypadku osoby, ktora z uporem maniaka wypytuje o
                            smierc dziecka. to sa jakies faktycznie skrajne przypadki braku kultury. Albo
                            zachowanie sąsiadki, ktora spotkanie z kobieta, ktora stracila dziecko zaczyna
                            od pytania a co to sie stalo, ze dziecko umarlo. Ogolnie mowie, nie bierz
                            mojego posta za odpowiedz na zadną konkretnę sytuację. Pozdrawiam serdecznie
                            wszystkich.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 03.11.04, 16:10
      No to mnie, mówiąc krótko, zatkało. Kiedyś był wątek dotyczący śmierci dziecka
      pewnej mamy z tego forum, która jest bardzo sympatyczna i którą bardzo lubię
      (nie jest to żaden wyznacznik, prawda?:)))) i przemknęło mi przez myśl
      pytanie: "Co się, na litość boską, stało?", ale do głowy by mi nie przyszło
      PYTAĆ o to na forum czy w jakikolwiek inny sposób! I dalej nie wiem, a gdybym
      wiedziała cóż by to zmieniło? Nic. Żal i smutek jest we mnie taki sam jak był.
      pozdrawiam
      • piesss Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 03.11.04, 16:21
        Odchodząc z forum (nie będę to więcej gościła, choć chyba trochę wrażliwości
        się od Was nauczyłam i jeszcze kilku ważnych rzeczy) przepraszam, jeśli kogoś
        uraziłam. Chyba zaczynam rozumieć o co chodzi. Macie prawo do prywatności i
        własnych zasad. Przepraszam raz jeszcze jeśli ktoś poczuł się dotknięty moim
        zdaniem.
        • aska_f Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 03.11.04, 17:25
          Mi się wydaje że na początku forum jest informacja na temat obowiązujących tu
          zasad - min. jest tam wyraźnie napisane aby nie pytać. Jeśli Ktoś czuje
          potrzebę to sam napisze co się stało, wyrzuci to z siebie. Nie wydaje się żeby
          ciekawskie pytania miały cokolwiek wspólnego z "normalnym" traktowaniem... Nikt
          chyba nie lubi wścibskich pytań (szczególnie od obcych ludzi) i nie ma to
          znaczenia na jaki są temat... A tutaj tematy są szczególnie bolesne. Strasznie
          mnie dziwi podejście niektórych - delikatnie mówiąc - niedelikatnych osób...
          • yen74 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 03.11.04, 21:36
            Są pytania i pytania. Tak mi się wydaje.
            Tylko dwie bliskie mi osoby wiedzą wszystko ze szczegółami jak doszło do
            tragedii, jak wyglądało to wszystko przed w trakcie i po. (poza mężem i moją
            mamą)Jedną z tych osób jest moja bliska koleżanka która jest w ciąży i słysząc
            moją historię bała się o swoje dziecko (mamy tego samego lekarza)i stąd jej
            pytania, ale wiem ile kosztowało ją zadanie tych pytań. Kilka razy upewniała
            się czy chcę mówić.I wiem że kierowała nią miłośc i troska o swoje dziecko a
            nie żenująca chęć zaspokojenia ciekawości.
            Nie rozumiem czemu mają służyć te pytania i odpowiedzi.
            • mharrison Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 04.11.04, 00:14
              O właśnie: są pytania i pytania.
              A propo tablic nagrobnych czy trzeba je czytać na głos i komentować możliwe
              przyczyny smierci tuż za plecami rozmyślającej/modlącej się rodziny i to
              bynajmniej nie szeptem?
              Dziwna może jestem, ale wiedziałam, że tak się nie robi juz przed śmiercią
              ALka.

              Dla lepszego zrozumienia posłużę się przykładami nie "cmentarno-śmiertelnymi":

              A propo czytania tablic:
              Czy widząc na ulicy np. wyjątkowo ekstrawagancko ubrana osobę, skomentujecie
              jej wygląd na głos tak by usłyszała czy odczekacie 10 sekund tudzież 10 metrów?

              A propo dociekania okoliczności smierci:
              Na e-mamie ostatnio "króluje" temat zdrady małżeńskiej. Jedna z dziewczyn
              opisała swoją sytuację. Nikt nie pytał się jej o okoliczności zdrady. A jak to
              się stało? A w łóżku czy w windzie? A jak było? A ile miała lat? Formułowiczki
              uznały, że takie pytania (o okoliczności zdarzenia) nie są na miejscu. Dlaczego
              my więc mamy uważać je za całkiem normalne i co więcej stosowne. To tyle.

              m.
              • ewa5005 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 04.11.04, 07:20
                chyba najbardziej boli gdy stajemy się przedmiotem sensacji "pani Ewo, a co się
                stało pani dzieciom?" zamiast po prostu "przykro mi pani Ewo"
                właśniej tak mnie zaczepiła na ulicy mama koleżanki. Od razu co sie
                stało,żadnych wyrazów współczucia. no i na koniec:"szkoda, nie?"
                Nie , skądże, takie tam głupstwo, będą nowe dzieci...
                wiem że jestem przewrażliwiona, ale mam czasem dość tego,że to ja mam się
                krygować i starać nie urazić rozmówców podczas gdy oni nie zadają sobie czasem
                trudu bycia taktownym.
                • basiaf1 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 04.11.04, 09:30
                  Dla wszystkich "ciekawskich" polecam film "The Gathering" to właśnie o tym co
                  wynika z niezdrowej ciekawości. Ja też wolę sama powiedzieć coś o moim dziecku
                  niż jak jest to ode mnie wyciągane. Moje dziecko na szczęście żyje (wcześniak z
                  30 tyg. 810 g.) ale nawet w mojej sytuacji pytania :dlaczego taki mały? , rok i
                  jeszcze nie chodzi? itd doprowadzają mnie do szewskiej pasji, dla świętego
                  spokoju mówię, że jest młodszy a przecież nie musiałabym tego robić gdyby
                  właśnie nie ta "ciekawość" a raczej poszukiwanie sensacji....
                  Pozdrawiam
                  Basia
    • jentl Ciekawość ludzka -moje refleksje 04.11.04, 10:33
      MOże nie powinnam zabierać głosu - bo nie jestem mamą. Natomiast w najblizszej
      rodzinie jest duże już, ale zawsze "dziecko", ktore jest niepełnosprawne -
      uposledzone, a swoim wyglądem - no własnie budzi "zwykłą ciekawość"...

      Do aktów tej, tak zwanej zwykłej ciekawości ludzkiej, przez te kilka lat
      zdążyłam się "jakoś " przyzwyczaić - nie napiszę, że się przyzwyczaiłam, bo za
      kazdym razem ludzkie reakcje,a przede wszystkim niezdrowa sensacja, że się
      zobaczyło coś "strasznego i potwornego" mnie ....szokują.
      Mogę to tylko porównać do niezdrowego podniecania się programami typu pan z
      okrucieństwem zabił panią, albo do czytania Faktu, SE i Złego...bo jak inaczej
      nazywać reakcje typu "o Jezu!, a czemu tak," , zwykłe "o ku..." w wydaniu
      młodziezy szkolnej i pozaszkolnej, nie wspominam o pokazywaniu palcem, masowym
      ogladaniu się oraz opowiadaniu strasznych historii o genezie "takiego" stanu i
      wyglądu....
      Rozumiem, ze przeciętnego obywatela przyzwyczajonego do innej estetyki (możemy
      to nazwać estetyką serialu/tv/, gdzie generalnie nie ma miejsca na osoby
      nieestetycznie chore, niepełnosprawne czy uposledzone) może być to
      jakimś "zdziwieniem", ale na litość boską czy trzeba zaraz to zdziwienie
      okazywać donośnymi okrzykami i pytaniami wprost a czemu tak, a długo tak? a jak
      to tak? Zwłaszcza, że za tymi pytaniami zazwyczaj nie idzie współodczuwanie
      czyu troska, a tylko chęć obcowania z sensacją...
      j.
    • dosa2 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 09.11.04, 14:49
      Re: Pomódlmy się za Olę...
      Autor: zorka7
      Data: 09.11.2004 14:30 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Waga niech nie przeraża... Który tydzień ciąży?...

      Pomodlę się...
      • czaroffnica24 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 09.11.04, 15:10
        u wczesniaków tc jest bardzo ważny, rozwój płuc i pęcherzyków płucnych, jest
        wiele aspektów, które zależą od odpowiedzi na to pytanie. jak i pytanie zostało
        zadane z troską.
        Równie dobrze każda z nas mogła się spytac, czy dziecko jest podłączone do
        respiratora, czy ta waga jest urodzeniowa czy już po spadku - i jedyne o co
        wtedy chodzi to o udzielenie wsparcia.

        To nie jest jedno z pytań z serii: czemu? jak? dlaczego? po co? na co? a nie
        można było inaczej? i zauważ, ze nikt nie napisał "będzie następne", ani nic z
        podobnych bzdur.

        Rozgranicz pytanie troskliwe, od pytania sensacyjnego, dzięki któremu można się
        później chwalić: a ja znam kobietę co jej trójka zmarła, a jednej to syn zginął
        w wypadku, inna miała wcześniaka, a ta córkę obciążoną chorobą genetyczną....
        przesrane co?
      • zorka7 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 09.11.04, 15:17
        Myślisz że chodzi o ciekawość?
        Ponoć tłumaczą się winni - jeśli więc naprawdę nie rozumiesz czemu ma służyć
        pytanie - odpowiem na privie. :)


        PS. Ola żyje. I chwała Bogu!
      • malomi do dosa2 09.11.04, 16:11
        imponuje mi Twój tupet, może powinnaś pomyśleć o karierze politycznej?

        ale to forum zostaw w spokoju i nie zaglądaj tu więcej, bo mam nadzieje że sama
        zauważyłaś że to nie dla Ciebie miejsce.
        Miłego dnia życze:-))
        • belineea Re: do dosa2 09.11.04, 16:19
          nie wiem czemu, ale mam takie wrażenie ze jesteście miłe tylko dla siebie
          nawzajem, zamykacie się na ludzi. dla osób z zewnątrz, które nie do końca muszą
          czuć tak jak Wy jesteście strasznie niemiłe....
          • czaroffnica24 ... 09.11.04, 16:21
            no to teraz ja pokaże swój tupet

            droga belineea podążaj za głosem serca, pa



          • isma Re: do dosa2 09.11.04, 16:23
            Zycie bywa niemile ;-))).
            Ale nikt tutaj nikogo do niczego nie zmusza, a juz najmniej do wspol-czucia, ze
            szczegolnym naciskiem na etymologiczny wymiar tego slowa.
        • belineea Re: do dosa2 09.11.04, 16:41
          Wydaje mi się, że takie całodzienne przesiadywanie na forum nie wyjdzie Wm na
          dobree, pewnie zostanę zakrzyczana, ale uważam, że lepiej znaleźć jakieś
          zajęcie , pracować, cokolwiek bo pogrążanie sie w rozpaczy czy ciągłe
          pocieszanie na forum do niczego nie prowadzi. nie mówię, żeby nie
          pamietać ,pamietać, ale zajęcia stłumią trochę ten ból. Czy się myle?
          • czaroffnica24 Re: do dosa2 09.11.04, 16:46
            a za to wtrynianie się w czyjeś życie i dawanie dobrych rad tobie wyjdzie na
            dobre, gratuluję wyczucia i empatii

            i tak szczerze, z całego serca życzę, zebyś nigdy w zyciu nie musiała się
            przekonać co w takim wypadku jest dobre a co złe
          • zorka7 Re: do dosa2 09.11.04, 16:53
            Belineeo, imponująca mądrość życiowa! No ale postaram się poskromić złośliwości
            i napisać jedynie parę obiektywnych faktów.

            Fakt: znam osoby, które nie pracowały po stracie dziecia. Przyczyna? Depresja.
            Nie da się iść do pracy z czyms takim. Rozwiązanie? - czas, cierpliwość
            otoczenia, brak pouczeń i miłość.

            Fakt: na forum jest wiele osób, które zaglądają tu właśnie z komputerów
            firmowych - nie spędzają więc całych dni na forum. Pracują - co jednak - o
            dziwo, o dziwo! - nie zabija pamięci i bólu.

            Fakt: to forum nie służy do pocieszania. Możliwe, że nie doczytałaś wstępu - co
            chyba powinnaś szybko nadrobić jeśli zabierasz się za pouczanie.

            Na ostatnie pytanie ci nie odpowiem, bo - zdaje się - jest retoryczne, niestety.
            • mharrison Re: do dosa2 09.11.04, 16:59
              Belineo,

              Dziękuję za troskę.
              Chciałam Cie zapewnić, że znakomita większość z nas pracuje. Co więcej odczuwa
              zadowolenie z pracy. Rano w domu dzwoni budzik bądź budzą nas pozostałe dzieci.
              Idziemy do łązienki, bierzemy prysznic, o dziwo myjemy zęby. Chodzimy też na
              zakupy, do kina, kochamy się z mężem, gotujemy obiady, spotykamy się z
              przyjaciółmi i nierzadko śmiejemy do rozpuku.

              czego i Tobie życzę:-)

              PS. Nie jestem wielbłądem:-)
              • zorka7 Re: do dosa2 09.11.04, 17:01
                Magdo - tym myciem zębów to mnie bardzo zdziwiłaś... :)
          • malomi Re: do dosa2 09.11.04, 16:54
            belineea, trudno mi stwierdzić co miałaś dokładnie na myśli, więc ustosunkuje
            się do tego co zrozumiałam z Twojej wypowiedzi. Rozumiem, że uważasz nas za
            wiecznie zapłakane kury domowe, które nie mają nic do roboty oprócz siedzenia
            przed netem. Cóż, drobna pomyłka, poprostu umiemy łączyć prace i obowiązki
            domowe z pomocą i rozmową na forum. Natomist nie rozumiem tego szczerze mówiąc,
            dlaczego ostatnio tak wiele osób chce dokonać przewrotu na tym forum. Czy nie
            można uszanować tego jak tu jest, panujących tu stosunków. Osoby które wchodzą
            tu, bo tutaj mogą porozmawiać o tym co ich spotkało, odnajdują się bez
            problemu. Natomiast największe zamieszanie robią tu osoby, które tylko czytają.
            A po co? pytam się. Czy jeżeli jest coś dobrego zbudowanego, to trzeba to
            zniszczyć, jątrzyć? Jest wątek dla czytających specjalnie założony dla tych
            którzy niezwiązani z tematem chcą coś przekazać. A w innych wątkach panują
            zasady o których można przeczytać we wstepie do forum. Dlatego wszelkiego typu
            próby zakłócania działalności forum będa kasowane bez potrzeby tłumaczenia się
            z takich posunieć.
          • melka_x Re: do dosa2 09.11.04, 17:11
            belineea napisała:

            > Wydaje mi się, że takie całodzienne przesiadywanie na forum nie wyjdzie Wm na
            > dobree, pewnie zostanę zakrzyczana, ale uważam, że lepiej znaleźć jakieś
            > zajęcie , pracować, cokolwiek bo pogrążanie sie w rozpaczy czy ciągłe
            > pocieszanie na forum do niczego nie prowadzi. nie mówię, żeby nie
            > pamietać ,pamietać, ale zajęcia stłumią trochę ten ból. Czy się myle?

            Wobec stosów badań o terapeutycznej roli rozmów i nieformalnych grup wsparcia
            (także internetowych, a to forum jest nieformalną grupą wsparcia) Twoje "wydaje
            się, że to nie wyjdzie nam na zdrowie" jest tezą mówiąc delikatnie niezwykle
            odważną, żeby nie powiedzieć przeczącą faktom. Czasem warto czegoś dowiedzieć
            się na dany temat, a póżniej się wypowiadać.
            • ewa5005 jeju... 09.11.04, 18:40
              Belineea,
              > > pracować, cokolwiek bo pogrążanie sie w rozpaczy czy ciągłe
              > > pocieszanie na forum do niczego nie prowadzi. nie mówię, żeby nie
              > > pamietać ,pamietać, ale zajęcia stłumią trochę ten ból. Czy się myle?

              myslę,że czasem złote myśli dotyczące kwestii, o których nie ma się pojęcia,
              warto zachować dla siebie.
          • ania.silenter_exunruzanka Re: do dosa2 10.11.04, 11:42
            Post belinei to najgłupszy (a jeśli napisała to z premedytacją a nie z głupoty
            to najokrutniejszy:((() post jaki czytałam na tym forum.
            1. Większość z piszących tu dziewczyn pracuje zawodowo,
            2. Niektóre mają dzieci mają więc "zajęcie" w domu,
            3. Wszystkie mają mężów/niemężów - też zajęcie;),
            4. Belineo rozumiem, że też jesteś w ich sytuacji i wiesz co czują skoro
            twierdzisz z całą pewnością, że to forum do niczego nie prowadzi - jeżeli tak
            jest to współczuję, a jeśli nie to :(.
            P.S. Sorry dziewczyny, że się wtrącam ale to przechodzi ludzkie pojęcie:(((.
            pozdrawiam
            • belineea Re: do dosa2 10.11.04, 15:57
              Nie nie jestem w ich sytuacji. Nie uważam że forum do niczego nie prowadzi, ale
              że ciagłe na nim przesiadywanie jest bez sensu. ciągłe, nie sporadyczne
              • mamaadama4 Re: do dosa2 10.11.04, 16:27
                Rany, a kto tu ciągle przesiaduje? Ręce opadają. Cóż za troska.
              • katusza Re: do dosa2 10.11.04, 17:30
                belineea napisała:

                > że ciagłe na nim przesiadywanie jest bez sensu. ciągłe, nie sporadyczne

                dlaczego bez sensu? jeśli pomaga pozbierać się po nieszczęściu, to moim zdaniem
                lepiej siedzieć tutaj niż na przykład targnąć się na swoje życie.

                zauważyłam za to coś innego: uczestniczki tego forum jakby chwilami zupełnie
                nie brały pod uwagę, że jest to właśnie FORUM internetowe. powszechnie
                dostępne. na które może wejść każdy, rodzice dzieci chorych, rodzice których
                dzieci odeszły, ale także osoby postronne, dowcipnisie, ciekawscy, złośliwi.
                i nie w tym rzecz żeby się zamykać przed nimi, bo być może zamknęłoby się drogę
                dla wielu potrzebujących.
                i choćbyście się jak najbardziej starały, to forum internetowe nigdy nie będzie
                pełnowartościową grupą wsparcia, bo nie ma chyba takich grup terapeutycznych do
                których może wejść osoba praktycznie z ulicy, podpatrzyć co się dzieje. tu
                zawsze istnieje ryzyko że pomimo dysklajmera o czym rozmawiać nie należy, ktoś
                jeszcze raz poruszy bolesną strunę. ciężko rościć sobie prawo do absolutnej
                prywatności i uświęcenia pewnych spraw, umieszczając wyznania i kłopoty w
                internecie.
                naskakiwanie na "ciekawskich" i traktowanie ich jako hieny bez uczuć, sugestie
                żeby wszyscy inaczej myślący wynieśli się stąd jest niekonsekwentne. jesteście
                w sieci, powstał o Was artykuł - przygotujcie się na to, że pojawi się tutaj
                jeszcze więcej postronnych osób z jeszcze większą ilością komentarzy nie
                pasujących zapewne do Waszego wyobrażenia o tym, co powinno się tutaj mówić i w
                jaki sposób. to przecież specyfika sieci, łatwy dostęp mają tu wszyscy
                posiadacze stałego łącza. i wszyscy mogą zostawić komentarz.

                czytuję Was od dawna, pojawiłam się tutaj poszukując porady dla przyjaciółki
                która straciła dziecko. nie miałam do tej pory śmiałości napisać czegokolwiek,
                ale teraz piszę. i zastanawiam się nad reakcją na to co napisałam, czy to że
                nie podoba mi się święte oburzenie też będzie skwitowane: to idź stąd? raczej
                tym kórzy nie potrafią zmierzyć się ze swiadomością swobodnego dostępu osób
                niepożądanych należałoby zasugerować zmianę miejsca spotkań na nie-wirtualne,
                albo przynajmniej mniej dostępne dlA ogółu.
                • malomi Re: do katusza 10.11.04, 19:12
                  zdajemy sobie sprawe z tego, że poprzez naszą działalność będa do nas trafiać
                  różni ludzie. I Ci przychylni i Ci którzy chcą zawojować świat pod własne ego.
                  Dlatego powtarzam, że wszelkie posty, które naruszają spokój na forum tzn
                  odbiegają o przyjętych tu norm (czyt. wstęp do forum) będą kasowane. Wiem też
                  że kasowanie wątków będzie u większość osób wywoływało zakładanie nowych i
                  nowych, ale te też będą kasowane. Forum jest internetowe, ale też prywatne i
                  zależy od założyciela jakie zasady są tu ustalone. Chciałybyśmy żeby poprostu
                  uszanować to co tu robimy i nie przeprowadzać rewolucji, bo i tak nic to nie
                  da. Cyz to za dużo?
                  W każdym razie witamy katusza wśród nas, mam nadzieje że nasze forum pomoże Ci
                  rozwiązać Twoje problemy.
                • aga_olivka Re: do dosa2 10.11.04, 19:33
                  Katusza,ale musisz przyznać że Dosa(ktosa)to juz naprawdę przegina.Przegięciem były pytania o Ulkar,a juz kompletnie mnie dobiła tym wątkiem-zaczepką do Zorki.To już nie jest ciekawość,to już jest chamstwo albo głupota(albo to i to).Dziewczyny juz pisały nie raz że jest regulamin,że ma to być bezpieczne miejsce więc cóż dziwnego że gonią złośliwych,ciekawskich?Ja tez kiedyś wpadłam tu,nie czytałam regulaminu,nie wiedziałam że to jest specyficzne miejsce.Pisałam co mi przyszło do głowy,bez zastanowienia.Nie były to oczywiscie teksty typu Dosy.Dziewczyny mi wyjaśniły na priv o co tu tak naprawdę chodzi,jaka jest idea tego miejsca.Zrozumiałam że nieprzemyslane słowa dla nas tak zwyczajne,normalne mogą komuś sprawić przykrość,że trzeba się zastanowić nad każdym słowem które chce się napisać.Na swoje usprawiedliwie mam tylko to że w domu wmawiano mi że z poronienia trzeba się cieszyć(!!!),gdy poroniłam w 8 tyg byłam z tym kompletnie sama,matka siłą mnie chciała zaprowadzić na zabieg gdy ponownie zaszłam w ciążę(nie dałam się:)).Takie więc miałam "przygody"dlatego nie pojmowałam czym tak naprawdę jest utrata dziecka póki nie trafiłam na forum.Póżniej różnie było z moimi wypowiedziami ale nauczyłam się że trzeba myśleć nad tym co się pisze.Dlatego nie rozumiem jak można dostać upomnienie i dalej pisac głupoty.A co do rady Belineei(y?)to widać że nie czyta dokładnie i nie czuje klimatu forum,w takim wypadku najlepiej sie nie odzywać.Dziewczyny z forum,czytam Was codziennie,czasem uronię łezkę,pamiętam w modlitwach i wysyłam dobre myśli.A najbardziej myslę o Joli i Sylwuni.Nie wiem dlaczego ale ta historia zapadła mi najbardziej w serce.Wszystkie Wasze historie są smutne,ale dla mnie ta najbardziej.Jolu,ściskam i życzę dużo siły i jasnych dni,pozostałym dziewczynom oczywiście też.Pozdrawiam,Aga(Oliwka)
                  • co-jest-grane "Psy szczekają - karawana idzie dalej" 10.11.04, 20:31
                    Drogie, kochane Dziewczyny!
                    Robicie wspaniałą sprawę i szkoda Waszych nerwów i energii na tłumaczenie
                    ignorantom spraw oczywistych - i tak nie zrozumieją!
                    Pozdrawiam, jestem całym sercem z Wami,
                    Aga
                    • katusza Re: "Psy szczekają - karawana idzie dalej" 10.11.04, 20:54
                      co-jest-grane napisała:

                      > Robicie wspaniałą sprawę i szkoda Waszych nerwów i energii na tłumaczenie
                      > ignorantom spraw oczywistych - i tak nie zrozumieją!

                      zrobiło mi się przykro kiedy doszłam do słowa "ignorant". może i faktycznie nie
                      odczułam do tej pory takiego bólu z jakim zetknąć się można właśnie tutaj.
                      tylko dlaczego zaraz: szkoda czasu, ignoranci, nie zrozumieją? forum jest
                      otwarte i ja czytając odpowiedzi do mnie pojęłam co nieco. przekazałam też moje
                      zdanie na temat że trzeba się uodpornić na wścibskie pytania i posty ze względu
                      na specyfikę zgromadzenia. tak, skoro jest to forum prywatne i tak specyficzne,
                      macie jak najbardziej prawo i obowiązek usuwać to co może skrzywdzić osoby tu
                      zgromadzone, a nawet umieścić na górze forum odpowiedni zapis na ten temat.
                      tylko jak czytam słowa "im nie warto bo nie zrozumieją" które chyba odnoszą się
                      do mnie to robi mi się nieprzyjemnie. nigdy nie pytaqłam o przyczyny z jakich
                      się tu znalazłyście, nawet nie miałam smiałości się odzywac, a teraz tym
                      bardziej nie będę miała bo a nuż jako ignorant znowu nic nie zrozumiem :(
                      naprawdę mi przykro.
                      • co-jest-grane do: katusza 11.11.04, 11:44
                        Nie, nie miałam na myśli Ciebie, ani osób które czytają to forum "w ukryciu"!!
                        Jeżeli wzięłaś to do siebie - przepraszam, może wyraziłam się zbyt ogólnie.
                        Chodziło mi o osoby, które mimo wielokrotnych tłumaczeń nie są w stanie
                        wykrzesać z siebie odrobiny empatii.
                        Zgadzam się z Tobą, że upublicznienie tematu niesie ze sobą określone ryzyko.
                        Pozdrawiam,Aga
                        • katusza Re: do: katusza 11.11.04, 19:16
                          ok!
                          może aby wyeliminować pewną ilość niepożądanych komentarzy, należałoby
                          wprowadzić zasadę wpuszczania na forum przez moderatora? pozwoliłoby to pozbyć
                          się na przykład tych którzy wchodzą tu raz, rzucają komentarz a potem idą
                          nieświadomi że kogoś urazili? nie każdemu dla napisania kilku słów zechce się
                          pisać do moderatora - i już jest jakieś sitko...
                          pozdrawiam z pracy.
                  • katusza Re: do dosa2 10.11.04, 20:44
                    aga_olivka napisała:

                    > Katusza,ale musisz przyznać że Dosa(ktosa)to juz naprawdę przegina.

                    być może...
                    ale samym stwierdzeniem, że to szczególne miejsce, nie odstraszy się wszystkich
                    którzy swiadomie czy nieświadomie krzywdzą Was. i trzeba mieć tego świadomość.

                    i dziękuję za przywitanie :) znalazłam to czego szukałam
                    • belineea Re: do dosa2 10.11.04, 20:54
                      czym krzywdzą? tym, że mówią co myślą zamiast pocieszać?
                      • ewamonika1 Re: do dosa2 10.11.04, 21:12
                        belineea napisała:

                        > czym krzywdzą? tym, że mówią co myślą zamiast pocieszać?

                        Czy sądzisz, że w każdej sytuacji można powiedzieć, co się myśli?
                        Czy rodząc dziecko niepełnosprawne chciałabyś usłyszeć, że będie miał dobrze,
                        bo przynajmniej nie pójdzie do wojska albo że będie mu łatwiej znaleźć pracę,
                        bo niepełnosprawnych czasem chętnie przyjmują?

                        To były zdania typu "mówimy, co myślimy".

                        Ja bym nigdy ich nie chciała usłyszeć. Ale nieprzemyślanych pocieszeń również
                        nie.

                        e.
                      • dororka Re: do dosa2 10.11.04, 21:16
                        Tym, ze sie wpierniczaja tam gdzie ich nie chcą. Swoją drogą współczuje pustki w
                        życiu i braku godności/klasy, bo chyba dlatego nam sie narzucasz i mimo tylu
                        upomnień bronisz swojej pseudomadrosci życiowej i wciskasz innym swoje poglady,
                        jako jedyne słuszne. Nikt nie dał ani tobie, ani innym prawa do pouczania jak
                        mamy żyć, jak chcemy to możemy tu siedzieć cały dzień. I tobie guzik do tego.
                      • katusza Re: do dosa2 10.11.04, 21:55
                        belineea napisała:

                        > czym krzywdzą? tym, że mówią co myślą zamiast pocieszać?

                        naprawdę jesteś aż tak gruboskórna? zawsze masz życzenie dostawania między oczy
                        tym co akurat ktoś sobie pomyśli?
                        dokładnie o to mi chodziło: fakt że uczestniczki spotykają się w necie naraża
                        je na tego rodzaju przykrość. tworzą grupę wsparcia, ale narażoną na to że
                        przyjdzie ktoś z boku i powie 'co wy tutaj...?'.
    • reszka2 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 10.11.04, 22:31
      Wiecie co, adminki.
      Szkoda że nie da się zamknąć tego wątku. Nie skasować, ale zamknąć.
      Nie wiem, czy jest sens tłumaczenie jak - z przeproszeniem - krowie na rowie -
      o co w tym chodzi. Są umysły zamknięte na najjaśniejsze tłumaczenia. Są osoby
      wyprane - co ja mówię - wysterylizowane z zaczątków empatii.

      I parafrazując mojego antyulubieńca - "Trzeba ciąć, ciąć i ciąć".
      • mamaadama4 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 10.11.04, 23:08
        Reszka da się zamknąć. Sama się dziwię dlaczego nikt jeszcze tego nie zrobił.
        • czaroffnica24 Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 10.11.04, 23:54
          bo naiwnie wierzymy w to, że ktoś zrozumie i przeprosi za swoją głupotę
          • mamaadama4 Re: Ważna uwaga - do czaroffnicy 11.11.04, 00:10
            o ile dobrze pamietam to jesteś z Bielawy. Mam wielki sentyment do tego miasta.
            Tam sie urodziłam i mieszkałam przez 8 lat. Chociaz dzisiejsza Bielawa jest już
            inna.
            • ceilidh Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 12:17
              Nie chce byc zle zrozumiana, to co mi sie przydarzylo nie moze rownac sie z
              waszym nieszczesciem ale nie potrafie sobie z tym poradzic. W trakcie cyklu
              mialam niezapowiedziane, bardzo obfite krwawienie, to bylo prawdopodobnie
              poronienie. Bardzo wczesne, naturalne ale poronienie. To tylko kilka komorek,
              tkanka ale... to mogloby byc moje dziecko. Bardzo nieplanowane. Nie moge sie
              porownywac do kobiet, ktore czuly, widzialy swoje umierajace dzieci ale jest mi
              ciezko nie myslec o tym co sie stalo. Czy mam prawo czuc sie zle czy po prostu
              dramatyzuje, jak uzlyszalam od swojego mezczyzny? Jestem w obcym kraju, daleko
              od rodziny a telefon wydaje sie dziwnie oficjalny. Czy to normalne? Prosze
              odpowiedzcie.
              • zorka7 Re: Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 12:32
                Katuszo - masz sporo racji, dlatego są również tzw. fora zamknięte.
                Liczymy się tu z ciekawskimi, dowcipnisiami, ignorantami, bo musimy - to jasne.
                Mnie naprawdę to nie dotyka, bo jak świat światem - jesteśmy o różniej,
                niekoniecznie "lepszej" czy "gorszej", wrażliwości. Daję na luz.

                Innych może jednak ranić - i w ich obronie będę pisała do owych ciekawskich czy
                ignorantów. Do tego mam prawo. :)
                I dziękuję za post.
                I pozdrawiam.
                I proponuję już zostawić temat. :)
    • natkaszczerbatka Fakt i Super Expres 11.11.04, 14:16
      Ja dopiero niedawno zrozumiałam jak bardzo takie wczesne poronienie może byc
      powodem cierpnienia. Ja straciłam moje dzieci w ostanim trymestrze ciazy i tez
      mi się wydawało, że co tam poronienie w 10 tygodniu (które tez przeżyłam). A
      jednak ... Myślę, że o tych dzieciach trzeba też pamiętać, tym bardziej że tak
      naprawdę króciutko były z nami ...

      A w sprawie sporu ...

      Tyle jest forów na różne tematy, chyba kilkaset albo i więcej.
      Są fora dla ciekawskich, dla szukających przygód, wrażeń, towarzystwa ... itp.
      Dlaczego tak się uparliście na to właśnie forum?
      Jest czasopismo "Fakt" i "Super Express" i masa innych pism dla ciekawych
      świata kobiet - zajrzyjcie tam!!!! Znajdziecie tam dużo historii jakich
      szukacie!



    • malwes Re: Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 18:09
      livian napisała:

      "I masz racje w jednym - Twój
      kłopot nijak nie może się równać do nieszczęść, o jakich czytamy na tym forum.
      Więc szanujmy to i nie próbujmy tu na siłę zaistnieć."


      Wiesz...uważam, że nikt nie ma prawa wartościować cierpienia - czyje jest
      większe a czyje mniejsze... Nawet jeśli "obiektywnie" porównać się tego nie
      da...Nikt nie ma prawa wypowiadać się o śmierci "kilkutygodniowego płodu" jako
      o "niczym" w porównaniu do śmierci starszego plodu czy dziecka...nikt nie ma
      prawa mówić żadnej kobiecie, czy jej "krawienie" to było "poronienie czy
      anomalia"...ważne jest to, że to są odczucia danej osoby - dla niej największy
      dramat bo ...jej dramat. Jej własny. Nikt nie ma prawa "bagatelizować"
      problemów innych na zasadzie "...to jest nic w porównaniu z tym co przeżyłam ja
      czy iksińska...."

      A myślałam, że na tym forum takie słowa nigdy już nie padną...jestem "pod
      wrażeniem" :(
      Ale to: "niektórzy ludzie lubią mieć jakies "nieszczescia",
      > szukają ich niemal na siłę"... to już kolejna przesada. Wyrażenie
      o "zaistnieniu na forum na siłę" też. Nawet jeśli zdarzają się prowokacje tu na
      forum to nigdy nie wiemy czy między nimi nie ma naprawdę jakiegoś poszukiwania
      wsparcia czy zwyczajnej odpowiedzi....

      Oczywiście - padło pytanie, padła odpowiedź. Każda osoba ma "prawo"
      wypowiedzieć tu własne zdanie i własne odczucia i ja też to zrobiłam.

      Do Cilith...ja bym radziła porozmawiać z lekarzem, skoro krwawienie było w
      połowie cyklu to może da się jeszcze ustalić przyczynę i wyjaśnić co się stało -
      może badania krwi, hormonów czy usg określi przyczynę. A jeśli czujesz, że to
      mogło być poronienie to nie umiem dać rady...może tylko tyle, żeby dać sobie
      prawo do przebolenia tego zgodnie z tym, co się stało a nie "zbagatelizować"
      sytuację i uczucia za nią idące bo to do niczego dobrego nie prowadzi...
      Pozdrawiam ciepło.
      Gosia
      • malwes Re: Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 18:12
        I przepraszam za błąd w nicku.
        • zeda1 Re: Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 19:48
          no i widzisz katusza, ciebie też zrugały, e widze, że tu odzywac mogą się tylko
          osoby które was kochają i mają takie same zdanie, odmienności zdania mówicie
          zdecydowane nie. Rozumiem, że to wasze forum, ale chcecie żyć wśród ludzi
          normalnie a piszecie o innych osobach "im nie warto nic tłumaczyć" tym samym
          się oddzielacie. Może załóżcie wątek "dla wszystkich, którzy chcą zadać
          nietaktowne pytanie lub niepochlebnie sie o nas wypowiedziec" i tam niech sie
          wpisuje każdy kto się musi tu koniecznie wpisać, a jeśli nie chcecie, to tam
          nie wchodźcie.i będzie wilk syty i owca cała
          • natkaszczerbatka Re: Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 20:05
            to chyba właśnie jest taki wątek. Stworzył się sam. Piszcie sobie. Pozdrawiam.
          • czaro-dziejka Re: Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 21:58
            Czytam tak i czytam i oczy mi sie otwieraja coraz szerzej... Jak mozna byc tak
            bezdusznym i groboskornym zeby w ten sposob komentowac prosbe o uszanowanie
            czyichs uczuc, czyjegos bolu czy postrzegania problemow... Byl wczesniej post
            dziewczyny piszacej o tym ze jak sie idzie w gosci to trzeba uczanowac zasady
            panujace w danym domu i sadze ze ten post oddaje scisle o co chodzi Mamom-
            forumowiczkom. Jakies "dobre rady" w stylu "to szkodliwe przesiadywac na
            forum , wezcie sie za cos do roboty", Lub zlosliwe komentarze ze odzywac sie
            moga tylko osoby cyt. " ktore was kochaja i maja takie samo zdanie" - doprawdy
            tego juz nie mozna nazwac gafa ( o jakich pisala wczesniej ktoras z osob
            tlumaczacych tych pytajacych )
            To forum to nie jest zwyczajne miejsce do pogaduszek, jego charakter jest
            specyficzny, trzeba to uszanowac po prostu ... nie chodzi o tozeby miec takie
            samo zdanie ( co za bzdura, Chryste ! ) bo to nijak sie ma do odczuwania, do
            tragedii, chodzi o to zeby nie wchodzic z buciorami pelnymi blota... sama juz
            nie wiem jak to ujac bo dla mnie to sa tak oczywiste i podstawowe sprawy ze nie
            powinno byc w ogole tego watku, nie powinno byc w ogole takiej sytuacji zeby
            trzeba bylo kogos upominac - lecz jak widac elementarna kultura i
            wspolodczuwanie sa niektorym obce , to strasznie przykre... ta "zwykla ludzka
            ciekawosc"... Slow brakuje...
            Takie pelne zdziwiienia zapytania w stylu "ale o co chodzi, czym ja was tak
            zranilam ? " stawia osoby pytajace w rzedzie tych ktore mija kolezanka
            nazywa "fraglesy" a Ania z Zielonego Wzgorza mowila ze "na pewno nie znaja
            Józefa"
            pozdrawiam
          • agablues Re: Czy to bylo dziecko? 11.11.04, 22:10
            zeda1 napisała:

            > no i widzisz katusza, ciebie też zrugały, e widze, że tu odzywac mogą się tylko
            >
            > osoby które was kochają i mają takie same zdanie, odmienności zdania mówicie
            > zdecydowane nie. Rozumiem, że to wasze forum, ale chcecie żyć wśród ludzi
            > normalnie a piszecie o innych osobach "im nie warto nic tłumaczyć" tym samym
            > się oddzielacie. Może załóżcie wątek "dla wszystkich, którzy chcą zadać
            > nietaktowne pytanie lub niepochlebnie sie o nas wypowiedziec" i tam niech sie
            > wpisuje każdy kto się musi tu koniecznie wpisać, a jeśli nie chcecie, to tam
            > nie wchodźcie.i będzie wilk syty i owca cała

            Były dwa watki - Watek życzeń i wątek zażaleń.
            Czy mam wyciągnąć?
            spadły, bo nikt się nimi nie zainteresował, może teraz się przyda?
            Aga
          • zorka7 Re: Czy to bylo dziecko? 12.11.04, 09:48
            Katuszo - zrugałam cię? :)
            • zorka7 Re: Czy to bylo dziecko? 12.11.04, 09:52
              Ech - miało to pytanie iść pod innym postem.

              Co do kota - przeżywałam jakieś 7 lat temu podobne.. katusze ;))) usypiając
              swojego psa Czarka, którego dostałam na trzecie urodziny...
            • katusza Re: Czy to bylo dziecko? 12.11.04, 19:00
              zorka7 napisała:

              > Katuszo - zrugałam cię? :)

              *rug, rug*
              nie. chyba nie :)
              • apaszka13 Re: Czy to bylo dziecko? 13.11.04, 10:53
                Wiesz co katusz, tak czytam Twoje wypowiedzi w tym wątku, wydaje Ci się może że
                jesteś zabawna, a jesteś żałosna......
                • tokitg Re: Czy to bylo dziecko? 13.11.04, 11:29
                  apaszka13 napisała:

                  > Wiesz co katusz, tak czytam Twoje wypowiedzi w tym wątku, wydaje Ci się może że
                  >
                  > jesteś zabawna, a jesteś żałosna......
                  nie chciałem się wczoraj odzywać ale też nie bardzo mi się podobało porównanie...
    • ceilidh przestaje "istniec" na forum 12.11.04, 01:15
      Wprowadzilam zamieszanie, przepraszam nie chcialam nikogo obrazic ani zranic.

      1. Nie porownuje sie do zadnej z was, ktora stracila "prawdziwe dziecko" bo moje
      przeciez wedle was dzieckiem nie bylo. Wogle nie wydaje mi sie aby mozna bylo
      porownywac kogokolwiek w tej sytuacji.
      2. Tak to NA PEWNO bylo poronienie, lekarz stwierdzil.
      3. Tak, robione sa wszystkie badania by stwierdzic DLACZEGO.
      4. Nie, nie byl to pierwszy raz.

      Ja po prostu szukalam wsparcia i myslam, ze to forum moze byc wlasciwym
      miejscem. Blad, jeszcze raz przepraszam. Obiecuje wiecej nie zawracac glowy,
      przeciez wszyscy mamy wlasne problemy.

      PS. Dziekuje za slowa wsparcia od tych ktorzy nie uwazaja ze chce zaistniec na
      forum (swoja droga to zalosne posadzenie, nawet nie przyszlo mi do glowy).
      • malomi do ceilidh 12.11.04, 10:06
        Droga ceilidh
        Nie może ktoś obcy za nas decydować czy coś jest tragedią czy nie. Nie wiem któ
        napisał o tym że chcesz zaistnieć, nie przeglądałam postów.
        W naszej dotychczasowej działalności przede wszystkim kładziemy nacisk na to,
        że poronienie to ogromna tragedia dl matki, dla ojca, a często jest przez
        lekarzy i znajomych traktowana jak usunięcie wyrostka. To było Twoje dziecko,
        choc malutkie, ale Twoje.
        Bardzo mi przykro że tak zostały potraktowane Twoje przeżycia, że czujesz się
        urażona. Być może stało się to daltego, że dopisałaś się w wątku, który nie
        jest zbyt popularny wśród satłych bywalców forum.
        Od siebie mogę tylko Ci powiedzieć, że każdy ma prawo do przeżywania swojej
        tragedii w taki sposób w jakich chce. Zostań z nami na forum, inne wątki są
        lepszym miejscem na dopisywanie się.Może załóż swój i opowiedz o tym co
        czujesz.
        Polecam też forum Poronienie forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916
        Pozdrawiam
    • zorka7 Re: Czy to bylo dziecko? 12.11.04, 19:33
      A co powiesz na "nieplanowane" dzieci? ;)
      • katusza Re: Czy to bylo dziecko? 12.11.04, 21:03
        zorka7 napisała:

        > A co powiesz na "nieplanowane" dzieci? ;)

        ;)
        nie mogę obecnie, warunki mieszkaniowe mi nie pozwalają (mieszkanie wspólne z
        obcymi ludźmi, takie przechodzone-studenckie, w domu alergia i ogólna niechęć
        do kotów).
        dzisiaj pojawiła się bardzo nikła szansa na zmianę lokalu. a nuż coś z tego
        będzie, palcem na wodzie pisane, ale kto wie, kto wie... potenjcjalni nowi
        współlokatorzy lubią koty.

        zorka - masz nicka jak ukochana suka mojego brata (żyła 17 lat, odeszła ze
        starości). miłe skojarzenia :)
    • tokitg Re: Ważna uwaga techniczna dla "pytajników" 13.11.04, 13:19
      agnieszka daj spokój. Nie warto się denerwować. Widać nie każdy to rozumie a niektórzy szukają taniej sensacji
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka