nemiki1
12.11.04, 15:23
Wczoraj siedzieliśmy z mężem obok siebie i coś czytaliśmy a Tomeczek bawił
się obok na leżaczku. Powinien już dawno spać (było około 23.00) ale jak to
się u niego często zdarza - postanowił, że tak szybko nie pozwoli się położyć
do łóżeczka.
Coś tam do siebie gaworzył i nagle obrócił się w naszą stronę...... i
wyglądało to tak jakby na nas spojrzał. Najciekawsze jest to, że zobaczyliśmy
to oboje (w tym samym czasie podnieśliśmy głowy z nad książek i popatrzyliśmy
na Tomcia).
Tomeczek podniósł na nas wzrok i wyglądało to jak by nas widział. Jego oczka
były takie obecne. To trwało może ze 3 sekundy ale nigdy tego nie zapomnę, bo
pierwszy raz miałam wrażenie nawiązania z nim kontaktu wzrokowego.
Prawdopodobnie to zbieg okoliczności, a może jednak znak, może Tomiś będzie
kiedyś widział i to miała być taka mała nadzieja dla nas (ostatnio tej
nadziei coraz bardziej brakuje). Po raz drugi widzialam jak mój mąż płacze
(pierwszy raz widziałam jego łzy w szpitalu jak dowiedzieliśmy się, że Tomek
nie widzi).
Od wczoraj nie moge się na niczym skupić i ciągle o tym myślę, o takim
malutkim spojrzeniu, za które oddałabym chyba wszystko....