ladyhawke12
29.11.04, 13:02
Teraz po spotaniu w Warszawie moge skonczyc moja historie. Moze ciut pisze do
kartoflanki i do choregodziecka, aby troszke chcialy zrozumiec.
Otoz pisalam ze walcze z chorobami, narazie wygralam walke z rakiem piersi,
walka trwala 14 lat, miedzy czasie urodzily sie dzieciaczki, i stracilam
dwoje, po jednym z malenst, ktoremu nie dane bylo zyc, ktore widzialam
zaczelam podpijac, wydawalo mi sie ze to usprawiedliwione, bo mam prawo, bo
ogromnie cierpie, I jednego dnia kiedy juz bylam lekko wstawiona, zobaczylam
oczy mojej Agnieszki, przerazone. W jednej chwili otrzezwialam, moglam
stracic i ja przez swoja glupote, nie chce zeby ktos stracil jeszcze kogos
bliskiego. Po urodzeniu Darusia, okazalo sie ze mam do tego jeszcze klopoty z
krazeniem,( dwie smierci kliniczne zrobily swoje) dostalam zakrzepowego
zapalenia zyl, moglo mnie juz nie byc. Po poronieniu nastepnym sytuacja byla
tragiczna. znowu krazenie dalo znac o sobie. Nie bylo takich forow wtedy,
nikt mi nie podal reki, slyszalam uzalasz sie nad soba, nie chisteryzuj i to
byla cala pomoc. Nie chcialam nikogo obrazic ani pouczac, ale dac z siebie
wszystko co mam, dac doswiadczenie i milosc jak mam do was wszystkich.
mama Natalki (10tg)1981
Agnieszki Konczy 5 grudnia 18lat
Łukasza (12tg)1987
Darusia ma lat 14 (dziecko chore)
Tomeczek (16tg) 1996
Ciocia Marysi 1990 rok zyła 2 dni
Druga mama Damiana zmarl po wypadku 20.08.2004