Dodaj do ulubionych

Jak wybaczyc Bogu?

06.12.04, 08:02
Kilka dni temu minał miesiąc, odkąd pochowalismy naszego synka. Właściwie
nawet nie wiemy, na co chorował: był po prostu za malutki, żeby żyć.
Chciałbym się juz tym pogodzć, ale nie mogę. Codziennie patrzę na swoją żonę
i serce mi się kraje, kiedy widzę, jak ona cierpi. NIe może znaleźć sensu w
życiu, czuje nienawiśc do swego ciała, które przecież zmieniło sie przez
ciążę. A nade wszystko nie może wybaczyć BOgu, że pozwala na takie rzeczy.
PRzeciez tak się staralismy. Prawie 3 lata walczylismy o ciążę, jedno dziecko
zmarło w 12 tygodniu. Jedyne o co się modliliśmy, to nasze dziecko. A teraz?
Teraz się okazuje, że nie warto żyć "porządnie". Bo łatwiej jest urodzić
zdrowe dziecko naszej przyjaciółce, która paliła całą ciążę a na porodówce
właściwie myslała tylko o papierosie. łatwiej jest dziewiczynie, która
poznalismy w szpitalu - była narkomanką, miała potężny konflikt serologiczny.
NIe możemy się z tym pogodzić.
Czy ktoś z Was wie, jak wybaczyc Bogu to zawiedzione zawierzenie?
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 08:28
      zennobi, postawiłes bardzo cieżkie pytanie, przynajmniej na chwilę obecną dla
      mnie. Moje wyobrażenie o wybaczeniu, jest takie ludzkie i proste. Nie winie
      Boga o to co sie stało.Nie gniewam sie na Niego, ze zabrał mi pierwszą ciążę
      (9tydz) a potem dał radość z drugiej ciąży i zabrał mi dziecko. Ale czy tego
      chciał? Czy mógł zrobić inaczej? - tego jeszcze nie wiem.
      Moje wyobrażenie o Bogu:
      Bóg w swym miłosierdziu, dziś, pragnie obudzić w nas nadzieję, którą tak
      uporczywie zabija w nas świat. Bóg jest przy nas, nawet wtedy gdy wszystko
      wydaje się absurdem, stoi cicho i pokornie, by wkroczyć z mocą gdy Mu
      otworzymy. Nie cierpi On jednak rzeczy, które się narzucają... dlatego trzeba
      Go poszukiwać, a On nie chce się dać w pełni odgadnąć... bawi się "w chowanego"
      wciąż jakby anonimowy, ale wszędzie obecny.
      A MY - jesteśmy dla Niego niezbędni. Słyszy wszystkie nasze SOS... one wpadają
      w Jego serce, a przejawem Jego miłości jest właśnie MIŁOSIERDZIE, dzięki niemu
      nie jesteśmy skazani na beznadziejność.

      ale czy to daje na odpowiedź, ja ciągle Go pytam dlaczego i chyab nie ma
      odpowioedzi, jeszcze nie ma................nadal czekam.
      Pozdrawiam
      jola.
      • zennobi Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 09:04
        A ja wcale nie chcę śię bawić w chowanego!
        To chyba Einstain powiedział, że Bóg nie gra w kości (elektronami), dlaczego
        więc z dlaczego chce sie bawić w chowanego - z ludźmi?
        Czy winię Boga za to co się stało? NIe wiem
        Winię za to, że wierzylismy i zawiedlismy się. Wiem że smierc jest wpisana w
        ludzkie zycie dokładnie tak samo jak narodziny. Ale jak widze szloch mojej zony
        trudno mi przywol;ać w pamięci słowo miłosierdzie.
        Tego typu sytuacje to bezsensowne cierpnienie. Kobieta która rodzi - cierpi,
        ale wie że za pare godzin, minut będzie szczęśliwa, z dzieckiem u piersi, że
        jest w tym jakis cel. Moja zona miała przedwczesny poród. Bolało ja zapewne nie
        mniej niż przy normalnym. I po co?
        PS.
        Widziałem, że odpowieadasz na wiele postów. Chylę czoła.
        • mmmmmm2 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 09:22
          Chyba nikt Ci nie udzieli satysfakcjonującej odpowiedzi. Nie ma takiej.
          Ja rodziłam przez cc. Mam teraz bliznę a nie mam dziecka. I po co? Po co
          rzucałam palenie? I nie wypiłam ani kieliszka wina? Podczas gdy przed
          spotkaniem w szkole rodzenia niektóre z moich koleżanek szybko kończyly
          papieroska (będąc w 8 m-cu) - taraz mają fajne zdrowe dzieci. Albo kolejna
          która śmiała się że na jakiejś imprezie wypila kieliszek wina za dużo aż się
          przestraszyła bo dziecko przestało się ruszać. Na drugi dzień lekarz jej
          powiedział że po prostu dziecko zasnęło spokojnie w związku z alkoholem. I
          teraz jest zdrowe.
          Czasami mam 2 wytłumaczenia: zaszłam w ciążę żeby wiedziedzieć że mogę mieć
          dzieci i żeby nie musieć robić badań na bezpłodność (głupie wytłumaczenie ale
          jest)
          A po drugie - uświadomiłam sobie jak bardzo kocha mnie mój mąż, który cały czas
          był przy mnie. Kiedyś mdlał na widok skaleczonego palca, a podczas porodu
          błagał lekarzy żeby mógł być przy operacji.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki za żonę.
          Ewa - mama Aniołka Julii
      • gosiasz3 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 09:09
        Jakoś nigdy nie mieszam Boga ze sprawami najwększych nieszczęść.To raczej nie
        ON decyduje...przypadek sprawia,ze dzieje sie to,co sie dzieje.
        Skoro jest dobry,wszechmocny i milosierny,w jakim celu miałby mnie czy Ciebie
        karać ?? I dlaczego akurat mnie czy Ciebie a nie Kowalskiego z sąsiedztwa.
        Jesli zacznie sie Jego własnie obwiniać za powodowanie cierpieN i śmierci to po
        co w Niego w ogóle wierzyć ??
        Dotykają nas różne niepowodzenia mniejsze czy
        wieksze...troski,nieszczęscia...należy je zaakceptowac jako nieodmienny element
        naszego życia bez obwiniania KOGOKOLWIEK.
    • ladyhawke12 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 09:08
      To trudne pytanie, zwlaszcza jak sie stoi na polanie lesnej i syszy slowa córki
      ktora mowiże nigdy Bogu nie wybaczy, że Go nienawidzi za to że zabrał jej kogoś
      kogo kochała, kto był jej oparciem. Nie wiem jak wytłumaczyc że tam był
      potrzebny, że jest mu juz dobrze, że nie cierpi. Nie wiem


      mama Natalki (10tg)1981
      Agnieszki 18lat
      Łukasza (12tg)1987
      Darusia ma lat 14 (dziecko chore)
      Tomeczek (16tg) 1996
      Ciocia Marysi 1990 rok zyła 2 dni
      Druga mama Damiana zmarl po wypadku 20.08.2004
    • malomi Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 09:35
      Zennobi, większość z nas wygrażało Bogu pięściami. Większość z nas zadawało
      sobie pytania: dlaczego ja? co ja takiego zrobiłam? czy jestem
      niepełnowartościową kobietą? tak dbałam o siebie w ciąży, a X paliła, piła i
      urodziła zdrowe dziecko.
      Nigdy nie odnajde odpowiedzi na pytanie dlaczego ja? Chyba nie próbuje
      zrozumieć dlaczego Bóg tak mnie doświadczył. Nie chce się z nim już kłócić, bo
      przez wiele miesięcy po nocach krzyczałam do niego, a on nie chciał mi
      odpowiedzieć. Złość na niego powoli mi mija, nie mam siły już się złościć.
      Pozostało mi jedynie wspomnienie mojego synka, zdjęcie USG i dzięki niemu
      poznałam wspaniałych ludzi, tutaj, którzy mnie rozumieją, pamiętają i wspierają.
      Ból nigdy nie minie, z czasem jest po prostu bardzij tępy, lecz nadal odwiedza
      nas nagle z ogromną siłą.
      Przytul ode mnie swoją żone.
      • natkaszczerbatka Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 09:52
        dlaczego ja?
        może między innymi dlatego że próbuje się porywnywać z innymi?
        Te, które pija, palą i biorą narkotyki w ciąży, też mają swój krzyż. Ja wcale
        nie chciałabym się z nimi zamieniać.
        Straciłam troje dzieci, bardzo rozpaczałam i rozpaczam dalej. Nigdy jednak nie
        potrafiłam zakwestionować decyzji Pana Boga. Ja widzę tylko siebie i swoje
        problemy, Pan Bóg musi rozwiązywać problemy i podejmować decyzje dotyczące
        całego wszechświata. Widocznie musiało mieć to jakiś cel. Ja nie musze tego
        wiedzieć ani rozumieć.
        Zadaje sobie tylko pytanie:
        Skoro zdarza się to innym, to dlaczego właśnie nie mnie?
        Skoro inni ludzie cierpią, dlaczego akurat mnie to ma ominąć?
        Nikt nie powiedział, ani tym bardziej Pan Bóg (który na największe cierpienie
        skazał własnego syna) że w życiu ma być łatwo.

        • yen74 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 10:16
          Bardzo trudne pytanie postawiłeś.
          Ja, aby żyć chcę wierzyć, że śmierć mojej córki nie była bezsensowna. Dla niej
          samej, dla mnie, dla Boga.
          Mam nadzieję, że to co mi jest dane zobaczyć jest tylko częścią, że jest to
          tylko jedna strona medalu...
          Czasami próbuję z Nim rozmawiać i dziękować za każdy dzień z moją córeczką,a
          czasami milczę...
          Pozdrawiam Was ciepło
          • melka_x Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 10:43
            A ja Cię doskonale rozumiem. Zazdroszczę osobom, które tak ufają Bogu, że nie
            kwestionują sensu śmierci swoich dzieci. Przy czym nie podważam takiego
            podejścia, ale po prostu stwierdzam fakt; zazdroszczę ludziom głebokiej wiary,
            która pozwala im żyć z przekonaniem, że śmierc ich dziecka ma sens, nawet jeśli
            nie potrafią go ogarnąć. Ja tak nie potrafię. Mimo tego staram się nie zadawać
            pytania - dlaczego. Na tego typu pytania nie ma odpowiedzi, a one tylko
            potęgują rozpacz. Oczywiście czasem jednak trudno przed tym uciec.
            Pytanie "dlaczego moja córka?" pojawiło się kiedy myślałam o ślicznej
            dziewczynce, wcześniaku, który leżał na oddziale z moją córką i którego rodzice
            zostawili. Wróciło też kiedy przeczytałam o chłopcu ważącym niespełna 400g,
            którego udało się uratować. Tylko, że z tego zwycięstwa cieszyli się wyłącznie
            lekarze, rodzice dziecko opuścili. I w takich momentach trudno całkowicie
            odpędzić myśl, że myśmy tak czekali na Natalię... że nie ma w tym żadnego
            sensu, a tylko ślepy traf, na kogo wypadnie na tego bęc.
    • isma Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 10:50
      Zennobi, na to pytanie nie ma dobrych odpowiedzi, kazdy z nas znajduje je -
      albo ciagle ich szuka - we wlasnym sumieniu. Z mojego punktu widzenia, u Boga
      nie jest tak, ze dostajemy "cos za cos". Jest taki biblijny werset "sludzy
      nieuzyteczni jestesmy, wykonalismy co do nas nalezalo". Dla mnie to, ze sie
      zyje "porzadnie" to jest wartosc sama w sobie, a nie nadzieja na nagrode.

      Moj Ojciec lezy od trzech dni na OIOM-ie z podejrzeniem zatoru plucnego. To
      jego drugi pobyt w szpitalu w tym roku - w marcu potracil Go na przejsciu dla
      pieszych samochod. Ma szescdziesiat lat, od 57 jest ciezko chory na astme, ma
      rozedme, cukrzyce, chore serce. Od kiedy pamietam, mial swiadomosc, ze kazdy
      jego dzien moze byc ostatnim. Pamietam jego twarz, kiedy kolejny raz budzil sie
      podlaczony do monitorow.

      Moj Ojciec jest matematykiem. Zawsze powtarzal, ze ta dyscyplina jest sztuka,
      ale nie zyciem. Zycie, takie, w jakie my wierzymy, to, ktore zmienia sie, ale
      sie nie konczy, nie polega na tym, ze kolumna "winien" zgadza sie z
      kolumna "ma"...
    • anuszka_bishi_buluu Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 13:13
      Zennobi nie wiem jak wybaczyc Bogu ,naprawdę nie wiem. Ja się z nim kłócę i
      boksuję już ponad trzy lata. Wtedy zabrał mi synka, potem po malutku zabierał
      ode mnie coraz to inne elementy mojego życia. Wiesz że był taki dzień, w
      tydzień po pogrzebie synka wracałam do domu z wypowiedzenim z pracy w ręku (do
      widzenia po skróconym macieżyńskim), z informacją że developer splajtował i
      oszczędności naszego życia trafił szlag i nie będzie nowego mieszkanka i na
      czerwonym świetle facet przywalił mi w tył samochodu? Jedengo dnia!!!!Jeszcze
      nigdy tak nie przeklinałam jak tego dnia, bo to już nawet nie pech to po prostu
      jakieś wystawianie mnie na koszmarną próbę.Poszłam do kościoła i zaczęłam
      prawie krzyczeć: ile jeszcze ? czym jeszcze mi dowalisz? dawaj śmiało! I wiesz
      co? Pół roku później doiwiedziałam się żę nie będę mieć więcej dzieci....Ja
      naprawdę nikomu nie zrobiłam nic złego...Ale ciągle chyba nie powiem:"Boga nie
      ma, gdyby był nie pozwoliłby an coś takiego", zobacz ile tu łez jest na tym
      forum, ale też ile nadziei i takiej dziecięcej wiary i ufności w nasze aniołki,
      które się za nami wstawiają.
    • agafa30 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 14:28
      nie wiem....bo ja przestałam wierzyć w Boga. Nie wierzę, żeby istnial Bóg,
      Dobry Bóg, który pozwalałby na cierpienie takich malutkich, niewinnych
      dzieciątek. Jak przypominam sobie moją kilkudniową córeczkę, pokłutą, z
      rozciętą klatką piersiową, z rurką w buzi, z popękanymi żyłkami od nakłuć, z
      obrzękami i siniakami od nakłuć!!widziałam też w szpitalach inne cierpiące
      dzieciątka i nie wierzę w nic dobrego.
      Tak jak napisałeś, co z tego, ze jest się dobrym, ze nie piję, nie palę, dbam o
      siebie itd. i co z tego?!
      • igga-81 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 15:03
        jeśli bóg istnieje - nienawidzę go z całej siły
      • katlin25 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 15:08
        Ja także nie mogę się pogodzić z Bogiem.Gdzie ta sprawiedliwość? Chociaż jak mi
        bardzo smutno,to wolę myśleć,że istnieje i ,że tak jest dla mojego aniołka
        lepiej ,że jest tam szczęśliwa.Tak chciałabym nie mieć w sobie tyle gniewu i
        żalu.W sobotę rozmawiałam z teściową,która namawiała,a wręcz kazała nam iść do
        kościoła i spowiedzi.Prawie się pokłóciłyśmy..... Mam iść do spowiedzi nie
        wierząc w to? Co mam powiedzieć? Że nienawidzę, nie potrafię
        wybaczyć ,zrozumieć... buuu
        • agafa30 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 15:19
          i jeszcze jedno...wiecie, nie mogłam przeżegnać się na pogrzebie w kaplicy, ani
          nad grobem - mama podeszła do mnie i powiedziała, żebym sie przeżegnała, bo
          wszyscy czekają, żeby odejść(to taki zwyczaj?), a ja powiedziałam, że nie
          przeżegnam się, a oni niech sobie idą i stałam dalej, nie potrafię przeżegnać
          się do dziś, nie wiem dlaczego, ale nie mogę...
          • mmmmmm2 Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 15:32
            przeczytałam na tym forum piękną opowieść - przeczytajcie, być może którejś z
            Was też chociaż troszkę ulży. Nie umiem niestety wpisywać odpowiednio, więc
            przepiszcie sobie adres. Przeczytajcie koniecznie!!!

            www.poema.art.pl/site/itm_27023.html

            Ewa - mama Aniolka Julii
    • mutantowa Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 17:35
      Drogi Zennobi, za pięc dni minie rok od odejścia naszego Kubusia:( Och jaka to
      była wypragniona, wymodlona ciąża po prawie 3 latach leczenia, radośc nasza nie
      znała granic. Po pięknych 20 tc okazało się że synek ma wadę serduszka,
      najgorszą z mozliwych, miliony razy pytałam Boga dlaczego, głaszcząc brzuszek. W
      29tc odebrał nam najwiękrzy skarb i sens naszego życia.
      Mój mąż nie wierzy w Boga, ja go męczyłam kiedyś starając się go nawrócić,
      uświadomić, ale teraz sama mam w głowie wielką niewiadomą, milion pytań bez
      odpowiedzi, moze kiedyś po naszej śmierci dowiemy się o co tak naprawde w tym
      wszystkim chodzi.
      Rozumiem Was doskonale, teraz też juz leczenie nasze trwa kilka miesięcy, jest
      beznadziejnie, odruchowo proszę Boga "niech sie uda", "daj nam szansę". Nie wiem
      co mam o tym wszystkim sobię myśleć, mam wielki żal w tym kawałku serca, który
      mi pozostał:(
      cieplutko Was oboje przytulam
    • annall Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 20:43
      Pewnie nic mądrego nie napiszę, bo sama już nie wiem, co myśleć, w co wierzyć...
      Długo byłam zła na Boga, za to, że zabrał Marysię, potem dał nam nadzieję-
      Mateuszka (który jest z nami, ale jak długo??? choroba idzie dalej i dalej...),
      potem zabrał kolejne Maleństwo, i we Wrześniu tego roku odebrał kolejną małą
      Kruszynkę... Ile złości i bólu...Ale i nadziei, że może jednak...Mam mieszane
      uczucia, czasem jestem wściekła, ale czasem wdzięczna za tę odrobinkę pobycia
      mamą, za to że choc mój synek cierpi, że nie wiem jak będzie jutro- to jednak go
      mam...
      Teraz znowu mam ten czas-złości na Boga, bo skoro zabrał mi kolejne maleństwo,
      to czemu odebrał córcię mojej przyjaciółce, czy już nie wystarczy...
      trudne to pytania, ech i nie ma chyba tak do końca na nie odpowiedzi...
      Przytulam ciepło
      Ania (mama chorego Mateuszka i 3 Aniołków)
    • vinga_o Re: Jak wybaczyc Bogu? 06.12.04, 22:07
      Ja już w czasie ciąży, kiedy dowiedziałam się, że moja córeczka jest
      śmiertelnie chora, przeszłam bunt przeciwko Bogu. Często wtedy pytałam,
      dlaczego ja, dlaczego moje dziecko. Wystarczyło mi jednak poczytać to forum,
      przestałam pytać, bo jeśli inni cierpią, to niby dlaczego akurat ja miałabym
      być "oszczędzona" ?
      A teraz, kiedy mojej Juleńki nie ma z nami, a ja za bardzo tego nie rozumiem,
      tłumaczę sobie, że przecież rodzice wielu rzeczy zabraniają swoim dzieciom,
      zabierają im, a robią to z miłości, bo wiedzą co dla ich dzieci jest lepsze.
      Dzieci się wtedy buntują i nie rozumieją postępowania rodziców. Czyż Bóg nie
      jest takim rodzicem ? Wie lepiej czego potrzebujemy, co możemy dostać, a co
      jesteśmy w stanie znieść, On jest przecież naszym Ojcem, a my Jego dziećmi. I
      dlatego czasem nie rozumiemy, czasem się buntujemy ...
      Wychodzę z założenia, że trzeba przyjąć takie wytłumaczenie, aby było łatwiej
      przez wszystko przejść i łatwiej dalej żyć. A mi takie tłumaczenie na razie
      pomaga. Każdy musi znaleźć swoje parę słów ...

      Przytulam Ciebie i szczególnie mocno Twoją żonę. Dużo sił życzę
      Kinga - z Juleńką na lewym ramieniu.
    • fibo1 Re: Jak wybaczyc Bogu? 07.12.04, 04:00
      Minęło kilka lat i nadal sobie stosunków z Bogiem nie ułożyłem. Na początku
      przeklinałem, wypominałem, pytałem, nienawidziłem, analizowałem, usiłowałem w
      sobie odkryć te grzechy za które mi odebrał dziecko. Już chyba powiedziałem i
      pomyślałem na ten temat wszystko, więc przestałem Go winić, bo on jak
      przypuszczam niewiele chce lub może. Mam tylko pretensję do siebie- trzeźwo
      myślącego cynika, że tyle lat pielęgnowałem w sercu obraz ciepłego, opiekuńczego
      i miłosiernego, a okazał się Bogiem ze Starego Testamentu. Naiwność jak zwykle
      mści się srogo demolując uczucia.
      Nic mnie nie interesują teorie rozliczne- jeśli istnieje a dopuszcza do
      cierpienia i umierania dzieci, to ja uprzejmie dziękuję.
      Niestety jak zawsze istnieje jakieś ale...Bo jeśli jest, to jedyne co mogę
      zrobić dla mojej córci to modlitwa. Więc się modlę. Ale On wie, że dla niej
      tylko kreślę krzyż na piersi. I łatwiej mi się zwracać do Matki Boskiej. To
      wszystko mocno zakręcone i nielogiczne.
      Niestety " filozofia przypadku " w drobinki naszych losów dmucha , nie wiemy
      nigdy co za najbliższym rogiem. To już lepiej dla mnie wierzyć w ślepy traf,
      przynajmniej pretensji do nikogo nie mam. Trafu nie kochałem, w traf nie
      wierzyłem, wobec trafu nie byłem lojalny przez całe moje życie. Nie ma zgody.
      • zennobi Re: Jak wybaczyc Bogu? 07.12.04, 07:28
        DZiekuję Wam za wszystkie cipełe słowa :)
        Jakoś się cieplej robi na sercu, kiedy wiem, że ktoś czuje jak ja, choc to
        wcale nie jest miłe uczucie.
        Wczoraj usłyszałem czy przeczytałem takie zdanie. Jeśli myslisz że świat będzie
        dla ciebie dobry, bo ty jestes dobry dla niego - to jestes jak facet na arenie
        corridy, który myśli że byk go nie przewróci, bo jest wegetarianinem.
        Przeczytałem tez bajeczkę o matce. WIem, że jestem teraz wyjątkowo "czepliwy"
        Ale gdyby tak do końca iść za myslą tej bajki, to po pierwsze nie warto w ógóle
        robic cokolwiek, dbać o dzieci w szczególnosci, bo i tak bez woli BOżej nic się
        nie stanie: ani złego, ani dobrego. Po drugie czemu nie zmarło sie w
        dzieciństwie wierchuszce spod znaku ss i nkwd?
        pozdrawiam wszystkich forumowiczów
    • tata13 Re: Jak wybaczyc Bogu? 07.12.04, 08:47
      Za tydzień minie pół roku od śmierci mojego Synka. Kiedys myslałem że jestem
      wierzący teraz cały czas wymyślam Bogu, przeklinam Go, pytam - bez odpowiedzi.
      Dochodzę do wniosku że jeśli istnieje to na pewno nie jest sama miłością i
      dobrocią. Jak kreślę krzyż to tak jak "fibo" - tylko dla mojgo synka. Z drugiej
      jednak strony Chcę wierzyć że mój Synek tam gdzie jest jest wesoły i jest mu
      dobrze, że nie tęskni ale czeka na nas. Bardzo chciałbym być znów razem z nim -
      gdzies tam. no ale jak to zrobić skoro cały czas mam pretensje do Boga - jak to
      zrobić? Sam nie wiem. Zapętliłem się w tym wszystkim.
      Mówią mi że przecież Bóg tak nas pokochał że nawet umarł za nas. Może i tak.
      Ale miał wtedy 33 lata i sam o tym zdecydował taki cel sobie wybrał. Mój Synek
      miał 4 latka i jego celem było nauczyć się jeździć na rowerku na dwóch kółkach.
      Nie pozostawiono mu żadnego wyboru.
      • esqual Re: Jak wybaczyc Bogu? 07.12.04, 10:20
        Kiedy zmarl nasz syn,mial wtedy 10 lat,caly swiat sie nagle zawalil.Wiara w
        Boga rowniez.Potrzebowalismy sporo czasu aby to wszystko na nowo
        posklejac.Wieze ,ze jest gdzies tam,gdzie jest mu dobrze i wlasnie te nadzieje
        pozwalaja nam jakos egzystowac na tym padole.Pozdrawiam
        • gaja102 Re: Jak wybaczyc Bogu? 07.12.04, 13:18
          Zennobi napisałeś :Ale gdyby tak do końca iść za myslą tej bajki, to po pierwsze
          nie warto w ógóle
          robic cokolwiek, dbać o dzieci w szczególnosci, bo i tak bez woli BOżej nic się
          nie stanie: ani złego, ani dobrego.

          To jak byś żył nie wierząc w żadnego boga?
    • agablues Re: Jak wybaczyc Bogu? 07.12.04, 13:51
      A ja nie jestem zła na Boga, tylko na Kościół. Bo to w Kościele nas uczą ( od
      dziecka!), ze Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za złe
      karze. To katolicy na chore dzieci mówią - kara Boża albo to nasz krzyż, tak Bóg
      nas kocha. To przez Kościół i te nauki o bożej karze - zastanawiałam się co
      takiego zrobiliśmy źle, ze Iga jest chora i umrze. To przez straszenie w
      Kościele , pierwszą myślą było, ze to kara, bo przestaliśmy chodzić do Kościoła...
      Trudno mi pogodzić się "pocieszeniami", ze Matka Boska tez cierpiała, bo
      straciła syna. Tak jak napisał któryś z ojców - On miał 33 lata i to była jego
      świadoma decyzja. Nasze dzieci i my nie mieliśmy wyboru. nas nikt nie pytał o
      zdanie.

      Nie mogę chodzić do Kościoła, nie mogę słuchać tych kazań, w których mówi sie ,
      ze wystarczy, ze będziemy dobrzy, a będzie dobrze. Ze wystarczy się powierzyć,
      oddać swoje żale, smutki itd, że od nas weźmie je Jezus czy Bóg. Kiedy
      przychodzi próba - to wszystko okazuje się pustymi frazesami, takimi samymi
      bajkami jak mity greckie. Jestem zła na Kościół, że upraszcza tyle ważnych
      kwestii. Nie wiedzą jak jest, bo nikt z nas nie wie, a robią wrażenie, ze znają
      odpowiedzi na każde pytanie. Dlatego szanuję naszego Kapelana, który często mówi
      "nie wiem" i nie wymadrza się.

      a Bóg... Mimo wszystko wierzę, że On wie dlaczego i wierzę, ze nie dopuszcza do
      tragedii, żeby kogoś ukarać. wiara w Dobrego Boga, Opatrzność pozwala mi uporać
      się z moim bólem i strachem. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, chcę powiedzieć,
      że zostaliśmy ( moja rodzina) przeprowadzeni przez ten trudny czas,
      najdelikatniej jak można było. Były ciężkie momenty, ale czuliśmy czyjąś opiekę.
      Czyją? Nie wiem. Teraz Ambasadorem Boga jest Iga. Którejś nocy, kiedy bardzo do
      Niego krzyczałam, uświadomiłam sobie, ze do niej nigdy nie będę krzyczała, do
      niej nigdy nie będę miała żalu i pretensji. Wtedy Mu powiedziałam, ze teraz mam
      ją i do niej będę mówiła, na Niego się obraziłam. Bunt minął, pretensje do
      Kościoła pozostały.

      Teraz czekamy na nowe dziecko. Boję się, ale nadal wierzę w Dobrego Boga.
      Aga


      Chore dziecko, strata dziecka
      Niespodzianka
      • maclaw13 Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 13:12
        Bóg jest wielki. Bóg jest Miłością. Naprawdę. Dzieci idą do Boga.

        Moje osobiste zdanie:
        Zazdroszczę im, bo wiem, gdzie poszły.
        • rosemary4 Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 13:35
          Zastanów się, czy napewno zazdrościsz Dzieciom Rodziców z tego forum.
          • maclaw13 Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 13:38
            Dzieciom: Tak
            Rodzicom: Nie.
            Składam wyrazy głębokiego współczucia po stracie Ukochanej Osoby wszystkim Rodzicom.
    • alina30 Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 13:48
      Słuchanie o tym, że mój Mateuszek jest u Boga, przyprawia mnie o tragiczny ból
      w piersiach. Nienawidzę go za to, że nam zabrał synka! To ja go urodziłam i
      wychowywałam przez 3 lata !!! Nie pogodzę się z tym nigdy.
      Nie umiem się już modlić. Słowa modlitwy to dla mnie bełkot. Nie chodzimy do
      kościoła. Ale wiem, że to zły przykład dla młodszego synka (3 latka). Jak
      pogodzić te dwie sprzeczne kwestie? Próbowałam chodzić z młodym do kościoła,
      ale tam (zwłaszcza na dziecięcej mszy) miękną mi nogi i zalewam się łzami.
      Zaniechałam więc tej przymusowej praktyki. Tyle tylko, że to nie rozwiazuje
      problemu. Problem powróci.
      W perspektywie nadchodzących świąt moja niewiara jest jeszcze sliniejsza i
      jeszcze bardziej jestem zbutnowana. To jeden z aspektów bożego narodzenia,
      który mnie przytłacza. Drugi, rodzinno-komercyjny, jest jeszcze bardziej
      przytłaczający. Znowu zamiast klocków kupiłam znicze. I znowu zamiast
      pogaduszek przy wigilijnym stole, pod pretekstem usypiania młodego, uciekne do
      łożka. I najchętniej wstałabym dopiero po Nowym Roku.
      Pozdrawiam ciepło Was wszystkich!
      Alina

      • maclaw13 Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 14:03
        Można wierzyć i nie chodzić do kościoła (budynku), można nie wierzyć i chodzić
        do kościoła. Pobyt w tym miejscu o niczym nie świadczy. Wiara to system
        wartości, który wyznajesz i który pomaga ci w życiu. Możesz wychować swoje
        dziecko w wierze katolickiej w domu (taka jest moja prywatna opinia). Święta w
        takich warunkach można rzeczywiście sobie odpuścić ALE co na to twój synek?
        Przecież on czeka cały rok na te świeta.
        • alina30 Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 15:14
          Tak właśnie jest, jak piszesz. Nie wierzę juz, ale chce chodzic z młodszym
          synkiem do kościoła (na razie byłam kilka razy od dwóch lat). Chcę wychować go
          w wierze katolickiej, żeby mu nie odbierać szansy. To nie jego wina, że jego
          starszy brat umarł. Święta i wszystkie należne temu 'atrakcje' są i będą się
          odbywać w naszym domu.
          Problem jest, że ja tego nie czuję, a w kosciele wręcz cierpię. Nie potrafię
          byc tam przedmiotowo. Nie mam już siły na to udawanie.
          • agablues Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 15:31
            Mam dokładnie to samo.

            Ale jak mogę pozwolić, zeby moja córka wierzyła w te oklepane frazesy, kiedy
            życie pokazuje coś zupełnie innego? Dla mnie Kościół Katolicki stracił
            wairygodnośc i jesli ja w to nie wierzę, moje dziecko to widzi. Nie mam zamiaru
            być hipokrytką, która wysyła dziecko co niedzielę do kościoła, sama nie dając
            takiego przykładu.
            staram sie przekazywać za to, taki obraz Boga, jaki sama mam. Takiego, którego
            może nie zawsze rozumiem, z którym nie zawsze sie zgadzam, z planami którego
            czasami bardzo trudno jest mi się pogodzić, ale który - mimo wszystko - stoi za mną.

            Tradycje świąteczne - szanują nie tylko głęboko wierzący katolicy. Mozna uczyć
            dzieci poszanowania tradycji i poszanowania religii, nawet jak samemu kłóci sie
            z Bogiem.

            Alino, powiem Ci coś jeszcze. Nasz kapelan z Hospicjum, zawsze mi powtarzał, ze
            Bóg bardzo ceni sobie tych, którzy Mu wygrażają i się z Nim kłócą. Mówił mi
            równiez, ze czasami takie kłotnie z Bogiem, to najpiekniejsze modlitwy...
            ( Dziwny ksiądz, prawda? :)
            Aga
            • alina30 Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 16:02
              Aga, faktycznie dziwny ten ksiądz, ale widać za mała moja głowa żeby zrozumieć
              głębszy sens jego myślenia. Jak można widzieć w tym modlitwę? W wyzywaniu
              kogoś? hmm....
              Ale jest jeszcze jedna myśl, która mnie często prześladuje. Skoro przestałam
              wierzyć w istnienie Boga, to czemu ciagle się na nim wyżywam i ciągle jestem na
              niego wściekła, że ma mojego Mateusza? To kto ma mojego Mateusza, skoro nie ma
              Boga? To gdzie on jest teraz, gdzieś tam sam ??? Pełna jestem sprzeczności.
              Moje dawne JA - naiwne i wierzące, ciągle się w duszy odzywa. Ale dzisiejsza
              JA, dwa lata po śmierci synka, to zupełnie inna Alina. Dziurawa w środku i
              wbita cierpieniem do ziemi. Aż wieje ode mnie chłodem.
              Masz troche racji Aga, w tym, że chcesz dziecku przekazać całą prawdę o Bogu,
              nawet to, że się w niego wątpi. Ja jeszcze do tego nie doszłam. Jakoś tak
              działam szablonowo, pospolicie. Ale nie wiem, jak mam to zrobić - nie udawać z
              tych chodzeniem do kościoła (nie męczyć się juz nigdy), a z drugiej strony
              przekazywać synkowi katolickie tradycje, uczyc go zwyczajów? W przyszłym roku w
              przedszkolu bedzie miał religie. Bedzie sie źle czuł w grupie, że nie chodzi do
              kościoła. Wiem to.
              I po raz klejny bede musiała robic coś wbrew sobie. Nienawidze tego zycia !!!!

              Pozdrawiam ciepło
              Alina
    • rzasia Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 14:39
      To po ludzku nie do pojęcia, ale.....to Bóg musi wybaczyć nam.
      Nawet to, że wątpimy.
      To takie trudne dozrozumienia, a co dopiero do wprowadzenia w czyn.
      Wszak jesteśmy nie bogami tylko ludźmi.

      • majuta Re: Jak wybaczyc Bogu? 08.12.04, 16:45
        Wybaczyć? Modliłam się o mojego Synka, a Bóg mi Go zabrał. Modliłam się o moją
        kolejną, trzecią już ciążę, a Bóg mi ją zabrał. Mało, w prezencie za
        niewłaściwe postępowanie (?) moja córeczka spędza beze mnie całe dnie, kiedy ja
        przyjmuję kolejną dawkę cytostatyków, ratując swój organizm przed chorobą
        trofoblastyczną. Kościół mnie nie kocha, bo nieprzystojnie rozwiodłam się, a
        mężczyzna, którego kocham i który jest moim oparciem, nie jest moim mężem.
        Kościół modli się za moją córeczkę, bo wychowuje się w niepełnej rodzinie. To
        nieważne, ze otoczona miłością i troską, to nic, ze jest szanowana,
        akceptowana, zadbana. Ważne, ze z piętnem. Nie wiem, co ja komu zrobiłam. Moze
        jestem wyrzutem Pana Boga, może żyję na przekór? Jak mam uwierzyć w
        miłosierdzie, jak zrozumieć sens mojego cierpienia? Gdybym jeszcze cierpiała
        sama, ale ze mną cierpią inni. Przestałam chodzić do kościoła. Nie mogę się
        pogodzić z tym, ze jestem tam gorsza, że nie wolno mi w pełni uczestniczyć we
        mszy. Próbowałam się pogodzić z Bogiem, ale księża też nie rozumieją, dlaczego.
        W szpitalu dwa razy w tygodniu przychodzi do mojej sali ksiądz. Za każdym razem
        się dziwi i współczuje, ze ja taka młoda i chemioterapia. A co by powiedział,
        ze ja taka młoda i z dwoma Aniołkami? Nia mam siły Hioba. Ale próbuję jeszcze
        zaufać, jeszcze prosić. Już nie dla mnie. Dla mojej córeczki, bo ona mnie
        potrzebuje. O sobie już nie myślę ani o mężczyźnie, któremu pewnie nie zdołam
        urodzić dziecka. Za dużo chciałam? Mieć rodzinę to dużo?
        • anatemka Re: Jak wybaczyc Bogu? 15.12.04, 01:23
          po stracie drugiej ciąży, przestałam wierzyć w boga, bo przecież gdyby był, nie
          pozwoliłby na to... Teraz mam kochanego synka, więc może jednak bóg jest? Jesli
          jest, to mu przebaczam.
        • ladyhawke12 Re: Jak wybaczyc Bogu? 15.12.04, 10:25
          majuta napisała:

          > Wybaczyć? Modliłam się o mojego Synka, a Bóg mi Go zabrał. Modliłam się o
          moją
          > kolejną, trzecią już ciążę, a Bóg mi ją zabrał. Mało, w prezencie za
          > niewłaściwe postępowanie (?) moja córeczka spędza beze mnie całe dnie, kiedy
          ja przyjmuję kolejną dawkę cytostatyków, ratując swój organizm przed chorobą
          > trofoblastyczną.

          Wierze ze Ci sie uda, zwalczyc chorobe, kiedys uslyszalam od lekarza, ze zyje
          dzieki Dzieciakom, Ja wiem ze to prawda, udalo mi sie zwalczyc nieuleczalna
          chorobe, przezylam 2 smierci kliniczne, zapalenie zakrzepowe zyl i zyje, musze
          byc sina bo dzieciaki mnie potrzebuja. Tobie moge dac troche swojej silki, moge
          byc sercem i myslami z Toba

          Kościół mnie nie kocha, bo nieprzystojnie rozwiodłam się, a
          > mężczyzna, którego kocham i który jest moim oparciem, nie jest moim mężem.
          > Kościół modli się za moją córeczkę, bo wychowuje się w niepełnej rodzinie. To
          > nieważne, ze otoczona miłością i troską, to nic, ze jest szanowana,
          > akceptowana, zadbana. Ważne, ze z piętnem. Nie wiem, co ja komu zrobiłam.

          Nikomu nic nie zrobilas,Kosciul potepia rozwody, nie przymuje do wiadomosci ze
          nie ma sie wplywu na to czy zwiazek przetrwa. Mnie zostawil dla mlodszej maz,
          nie mialam na to wplywu, i jak bym byla sama to by sie bnademna wszyscy
          litowali, a ze teraz jest ktos przy mnie, kto wpiera i kocha moja rodzinke to
          jestem wyrzutek. Nie Ty i Twoja malenka zyjecie z pietnem, ale kosciol zyje z
          pietnem zamkniecia sie na ludzie losy, nieszczescia.


          Moze
          > jestem wyrzutem Pana Boga, może żyję na przekór? Jak mam uwierzyć w
          > miłosierdzie, jak zrozumieć sens mojego cierpienia? Gdybym jeszcze cierpiała
          > sama, ale ze mną cierpią inni. Przestałam chodzić do kościoła. Nie mogę się
          > pogodzić z tym, ze jestem tam gorsza, że nie wolno mi w pełni uczestniczyć we
          > mszy. Próbowałam się pogodzić z Bogiem, ale księża też nie rozumieją,
          dlaczego.

          Nie jestes gorsza i nigdy nie bylas, jestes lepsza od nich, bo masz cos czego
          oni nigdy nie beda mieli, czyste kochajace serce. A gdy taki tekst slysze od
          ksiedza, mowie wtedy tak, a Maria Magdalena, przeciez Bog dal jej szanse, ja
          tez mam do niej prawo. Ale wtedy mowia przepisy i nie ma rady. Modle sie w
          domku kiedy tylko chce, i jestem pewna ze ta modlitwa jest wazniejsza niz
          wystawanie bezmyslne na mszy. Mam nadzieje ze nikogo nie urazilam.
          >
          > W szpitalu dwa razy w tygodniu przychodzi do mojej sali ksiądz. Za każdym
          razem się dziwi i współczuje, ze ja taka młoda i chemioterapia. A co by
          powiedział, ze ja taka młoda i z dwoma Aniołkami? Nia mam siły Hioba. Ale
          próbuję jeszcze zaufać, jeszcze prosić. Już nie dla mnie. Dla mojej córeczki,
          bo ona mnie potrzebuje. O sobie już nie myślę ani o mężczyźnie, któremu pewnie
          nie zdołam urodzić dziecka.

          Zamiast sie dziwic , pomodlilby sie pogadal jak czlowiek z czlowiekiem, nietety
          to pomalu jest zawod, i jak juz pisalam w innym watku, coraz gorzej wykonywany,
          bo innaczej juz trudno pisac. Dla Twojej coreczki i dla Ciebie i dal Mezczyzny
          ktorego kochasz, znajdzie sie w moim sercu miejsce, pomodle sie gdzies w duszy
          swojej, moze prosby wyslucha.

          Za dużo chciałam? Mieć rodzinę to dużo?

          Nie nie zaduzo
          Anka
    • rzasia Re: do majuty 15.12.04, 10:53
      Droga majuto!
      Wiem, jestem pewna: masz rodzinę.
      A Twoja "RODZINA" jest bardziej święta niż wszyscy księża razem wzięci.
      Tylko nie trać nadziei, BĘDZIE DOBRZE.
      A propos księży, fajny artykuł w dzisiejszej rubryce "prasa" mówiący o ich
      pseudo świętości. Nie wierzymy w księży, ale w Boga, choćby dla naszych
      Aniołków, które są z Nim.
      • majuta KOCHANE!!! 19.12.04, 20:31
        Dziękuję Wam za ciepłe słowa. Teraz jest mi trudno. Ciężko tak bardzo, że
        momentami sama siebie nie rozumiem. A potem przychodzi taka chwila, jak te,
        kiedy czytałam Wasze posty, gdy czuję, że nie jestem sama. Wtedy spada mi z
        serca ten wielki ciężar. Wciąż mimo wszystko się modlę. Raz jest gorzej, raz
        lepiej, może te modlitwy są raz skuteczne, raz nie. A moze to po prostu los?
        Tylko ze trzeba w coś wierzyć. Najlepiej chyba w miłość, bo ona daje siłę. I w
        ludzi, którzy wesprą, jak mogą. Pozdrawiam Was serdecznie. Coraz zdrowsza
        (oby!) Kasia
    • miss96 Re: Jak wybaczyc Bogu? 19.12.04, 18:03
      Powiem tak:

      Przecieś Bóg, będąc wszechmogącym, nie uratował swego jedynego, umiłowanego
      Syna.
      Jego Biedny Syn, Jezus Chrystus zmarł w najokrótniejszy sposób.
      Został skatowany, zmaltretowany, wykończony ...

      Mądrość zobowiązuje,
      dobroć zobowiązuje,
      ..................,
      a wszechmoc nie zobowiązuje?
      Tak pojedynczy dar?

      Będąc wszechmogącym cóż za problem katów swego syna zamienić w drzewo?
      Dla nauczki, dla pamięci, dla opamiętania.

      Tak więc nie liczyłabym na Boga i nie obwiniałabym go za nic.

      Pytanie brzmi kim jest Bóg dla każdego z nas.

      Moim Bogiem jest Jezus Chrystus.
      zwykły, nieprawdopodobnie silny człowiek.
      Czerpię z niego wzór, jestmoim natchnieniem.
      Ale nie liczę na niego.
      Liczę tylko na siebie.

      Pozdrawiam.
      • ojciec29 Re: Jak wybaczyc Bogu? 19.12.04, 20:50
        Bogu nigdy nie wybaczę, jedyne co mogę zrobić, to się z tym pogodzić (może
        kiedyś).
        • mamaadama4 Re: Jak wybaczyc Bogu? 19.12.04, 22:54
          Ha, u mnie było chyba odwrotnie niz u wiekszości. Juz kiedys o tym pisałam.
          Zawsze byłam wierząca, ale niepraktykujaca. To się zmieniło po smierci Hanki.
          Było mi tak źle, że szukałam jakiegos ukojenia. Znalazłam w modlitwie.
          Wcześniej - to chyba wynik wychowania raktowałam Boga jako kogos kto każe nam
          nieustannie sie sprawdzać, pilnować itd - w każadym razie takiego, którego o
          nic sie nie prosi. Może dlatego nie było we mnie tak naturalnego buntu wobec
          niego, nie miałam oczekiwań, więc nie było zawodu ani rozczarowania. Możecie mi
          nie wierzyć, ale ani razu nie przemknęło mi nawet przez mysl "dlaczego Hanka,
          dlaczego ja?".
          Po Jej smierci to się zmieniło - nie bardzo mi się chce pisac o tym wszystkim,
          ale własnie wtedy zaczęłam się modlić. Nawet wtedy nie były to specjalne
          prosby, jedyna to taka, żebym uwierzyła, że nic złego jej sie nie dzieje. Bo z
          tym nie mogłam sobie poradzić - gdzie ona jest i czy nie dzieje się jej nic
          złego. I tak powoli, powoli przyszedł na mnie spokój.
          Czy mam żal do Boga? Chyba nie. Bo bardziej mnie do niego ciągnie niz odpycha -
          jeżeli tak można określić. Chyba mam inne pojęcie Boga niz inni i dlatego nie
          winię go za to co sie stało.
          Jest tylko jedno pytanie - dlaczego dzieci musza tak cierpieć i umierać? Ale i
          tak zadałam je tak naprawde tylko raz - kapelanowi w szpitalu, zaraz po śmierci
          Hanki. Wiem, że nikt mi na to pytanie odpowiedzi nie udzieli, tu jej nie
          znajdę. A nie chcę stracic reszty zycia na upartym poszukiwaniu czegos czego tu
          nie znajdę. Za duzo mi w zyciu umknęło, po smierci Hanki i własnych chorobach
          wiem, że może nie być nastepnego dnia i nie chcę tego czasu więcej tracić.
          Tym bardziej, że na swój użytek mam pewna teorię, dośc bolesna dla mnie ale
          dalej nie szukam.
          Do tego tak naprawde nie wiem, czy śmierci Hanki jest winny Bóg czy brygada
          techniczna szpitala, która nie naprawiła zaworu tlenowego? Albo może to, że
          była sobota, mniejsza obsada reanimacyjna? Dziecko z ostrego dyżuru którym byli
          zajęci? Czy naprawdę Bóg to jest taki facet, który siedzi sobie gdzieś w górze,
          wszystko widzi i tylko pionki przestawia albo wyrzuca je poza planszę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka