ania981
17.12.04, 17:57
Mam na imię Ania.Czytam forum od miesiąca, czyli od czasu kiedy odszedł mój
synek Bartuś(zył tylko dwa dni). O tym, że może tak się stać wiedzieliśmy już
w czasie ciąży, kiedy to lekarze wykryli u Bartusia przepuklinę przeponową.
Wszystko było uzależnione od tego czy płucka się rozwiną na tyle żeby dziecko
mogło samodzielnie funkcjonować. Niestety nie rozwinęły się i Bartuś nie miał
żadnych szans na samodzielne życie. Tęsknię za nim ogromnie. Codziennie
wyobrażam sobie jaki byłby teraz i patrząc na mojego starszego synka
uświadamiam sobie że nigdy nie zobaczę jego uśmiechu, jego pierwszego
kroczku, nigdy nie odbiorę go ze szkoły. Mój starszy synek też strasznie za
nim tęskni. Nie wiem co mam mu odpowiadać, kiedy pyta się gdzie jest
Bartuś.Mam nadzieję, że jest u aniołków. Ale jeżeli nieba nie ma?. Sama już w
to nie wierzę.
Dobrze, że jest takie forum. Dzięki Wam wiem że nie jestem sama w cierpieniu.
Dajecie tyle wsparcia i ciepła Mamom pokrzywdzonym przez los. Ale kto lepiej
może zrozumieć ból i cierpienie matki niż matki, które same przeżyły śmierć
własnego dziecka?