Dodaj do ulubionych

Moja historia:

25.12.04, 16:44
Zdecydowałam się napisać moją historię,ale proszę bez współczucia.

Kiedy poznałam ojca mojego pierwszego dziecka miałam 16 lat,on 21.Przyjechał
z Angli,był cudowny,wspaniały,uroczy.Dystyngowany.Byłam głupia,i zakochałam
się w nim bez pamięci.Jak wszystkie moje koleżanki.A on wybrał właśnie
mnie.Był cudny,rozpieszczał mnie jak księżniczkę,zasypywał kwiatami i
prezentami,nosił na rękach.Rok później okazało się że jestem w ciąży.Byłam w
siódmym niebie,przerwałam naukę,dla niego.Potem okazało się że on jest chory
na rozwiniętego raka.
Nie było szans że się polepszy.Powiedział mi:"Wyjerzdżam,nie wrócę,muszę to
zrobić dla twojego dobra,ja umrę i nie chcę żebyś bardziej cierpiała" wsiadł
w taksówkę i zostawił mnie w ogromnym pustym domu.Przestałam jeść,pić.Nie
wychodziłam z domu.Nie odbierałam telefonów.Przyjerzdżała do mnie moja
siostra,zaczeła zostawać na noc,na kilka nocy.W końcu jej mąż wystąpił o
rozwód.Powiedziała że woli zostać ze mną niż z nim.Wkrótce doszła do mnie
wiadomość że Michael umarł.Popadłam w taką depresję że poroniłam.Byłam
blada,nie chciałam jeść.Zasłabłam i zabrali mnie do szpitala.Nie mam rodziców
tylko siostrę.Nie widziałam sęsu życia.Musiałam się jednak zebrać się w
sobie.I zebrałam.Znalazłam pracę i wszystko było OK.Aż do czasu.Kiedy miałam
19 lat,puściłam się na imprezie,po alkocholu.Test ciążowy zwalił mnie z nóg.
To były bliźniaki,jak się później okazało.Wróciły wspomnienia,on,moje
dziecko,szpital.Na ojca dzieci nie miałam co liczyć.Kiedy byłam w 6 miesiącu
zaczeły się skurcze.Nie wiele pamiętam.Łzy,szok,krew,szpital.Chłopak i
Dziewczyna.Jaś i Małgosia.Małgosia zmarła po nieudanej reanimacji godzinę po
porodzie.Jaś nie oddychał sam.Miał mnóstwo rurek i jakieś kable,leżał taki
maluśki w inkubatorze.Siedziałam przy nim dzień i noc.Obchodził mnie tylko
on.Blizna po nacięciu krocza nie chciała się goić,a ja byłam przerażona.Miał
niedojżałe płucka,zmarł w wieku dwóch tygodni.Zachorowałam bardzo ciężko.Pół
roku leżałam w szpitalu pod kroplówką.Długo trwałao zanim zaczełam
funkcjonować w miarę normalnie.W wieku 21 lat znalazłam miłość.Miał wtedy 26
lat,miał na imię Dariusz stracił dwuletnią córeczkę.Wzieliśmy ślub i szybko
zaszłam w ciążę.Cieszyłam się ogromnie myślą:UDA SIĘ! za wcześnie się
cieszyłam.Na USG lekarz spoważniał.Główka była zbyt mała w stosunku do
ciała.Szereg badań,nie wiele pamiętam,diagnoza DZIECKO UPOŚLEDZONE.Z dnia na
dzień.Nie będę opisywać co wtedy czułąm.Urodziłam w 8 miesiącu.Synek,Michałek
po moim ukochanym.Brak jednej szóstej mózgu.Małe szanse na przezycie.Kilka
razy zatrzymanie akcji serca.Bezdech.Nie dawałam rady.Trzy lata był z
nami.Nie mówił.Nie raczkował.Ba,nawet nie siedział,czy podnosił głowę.Nie
jadł samodzielnie.Uśmiechał się.Często w nocy budził się z krzykiem i nie
dało się go uspokoić.Znalazłam go kiedyś rano zimnego.Zaczełam nim szarpać
żeby się obudził,krzyczałam.To był 15 sierpnia.Nie byłam na
pogrzebie.Wystąpiłam o rozwód.Nie chciałam już być z Darkiem.Zamykałam się w
mieszkaniu.Byłam blada.Włosy mi wypadały garściami.W pewnym momencie ważhyłam
32 i pół kilo.Rok temu 5 grudnia podciełam sobie żyły.Ale niedokładnie.Czasem
myślę że niestety.Ten wyczyn sporo mnie kosztował.Przez 3 miesiące leżałam w
śpiączce.Myśleli że mnie nie wybudzą.Teraz siedzę całkiem sama i wyglądam na
40 lat,mam niemal siwe włosy.Uczestniczę w terapii,przywatnej i
grupowej.Mówią że to nie daje efektów.Na jednych zajęciach uderzyłam
instruktorkę.Sama nie wiem czemu...Już znacie moja historię.Bez szczęśliwego
zakończenia.Nie chce współczucia.Mam, go W NADMIARZE.I muszę tu pisać.Bo
inaczej wyląduję u psycholi.Takich jak JA.Życzę miłego dnia.
Obserwuj wątek
    • fibo1 Re: Moja historia: 25.12.04, 17:06
      Najbardziej paradoksalne jest to, że też zacząłem tu pisać by nie wylądować w
      szpitalu wśród psycholi takich jak ja. I jestem na forum wśród psycholi takich
      jak ja. Przynajmniej nikt nie gania za mną ze strzykawką. To miała być dobra
      wiadomość! Witaj!
    • monika_69 Re: Moja historia: 25.12.04, 17:57
      A pomyślałaś kiedys ,ze może jednak to miejsce dla ciebie?Każdy kto się tu
      pojawia zostawia jakąś swoją cząstkę.A może w tzw. realu nie umiemy żyć na full?
      Może to miejsce dla takich jak ty.Kiedyś (sto lat temu)napisałam mojemu
      obecnemu mężowi-"na przekór porządkowi świata tego-naprawdę szczęśliwa
      kobieta".I przez wiele lat to wszystko jest cholernie aktualne.Życie to koktail
      radości i smutku,ekstazy szczęscia i goryczy porażki.Ale chcę tak
      żyć ...czasami boli...bardzo boli...- a ja nie traktuję tego w kategoriach
      zapłaty za chwile szczęscia.Przeżyłaś wiele ,ale to jeszcze nie wszystko..Witaj
      tutaj...to forum też ma swój smak...nikt nie zapewniał,że zawsze będzie z górki-
      są tacy co nawet nie wiedzą ,że górki istnieja ,ale ty chyba do nich nie
      należysz?!Powtórzę-Witaj !
      • mamaadama4 Re: Moja historia: 25.12.04, 18:00
        "Musisz tu pisać" bo czujesz taką potrzebe czy ktoś ci kazał?
    • agafa30 Re: Moja historia: 26.12.04, 14:55
      pozdrawiam i przytulam.
    • vinga_o Re: Moja historia: 26.12.04, 16:03
      Swoimi przeżyciami mogłabyś obdarować niejedną osobę :( Tak jak wielu z nas.
      Bądż z nami i pisz.
      • ada16 Re: Moja historia: 28.12.04, 08:18
        A mie ta opowieść wygląda na koszmarny żart.
        Nie masz lepszych miejsc do robienia kawałów?
    • annass1 Re: Moja historia: 28.12.04, 18:24
      Swietny żart.BOKI ZRYWAĆ!Naprawdę myślicie że to wszystko wymyśliłam?Bo mi
      nudno?Fajnie.Super forum.Myślałam że znajdę tu drugi dom,pocieszenie.Ale
      dobra.Ciekawe co powie o tym mój psycholog.Ach sorry,waszym zdaniem nie mam
      psychologa.Po to chodzę na terapie,łykam lekarstwa i oglądam filmy o
      szczęsliwym świecie żeby mi mówiono że to sobie wymyśliłam,nie?Jakież to
      mobilizujące.Dziękuję.Naprawdę wam się dziwię.
      • motyl_nocny Re: Moja historia: 28.12.04, 20:28
        A ja sie nie dziwie.Na forum takie zarty to codziennosc, niekiedy po czasie
        wychodzi cala mistyfikacja, dostep do netu maja rozne indywidua, wiec sila
        rzeczy przy tak nieprawdopodobnych historiach włacza sie swiatełko, ze to
        podpucha.

      • vinga_o Re: Moja historia: 28.12.04, 21:53
        Aniu, nie denerwuj się. Niektóre z nas są przewrażliwione, bo nie chcemy więcej
        nabrać się na wzruszające historie wyssane z palca. Niestety, przez trolle do
        wszystkich nowych osób podchodzimy bardzo ostrożnie. Aniu, to był jeden post,
        ale ogólnie chyba spotkałaś się z miłym przyjęciem.
        Pozdrawiam serdecznie
      • fibo1 Re: Moja historia: - do annass1 29.12.04, 02:08
        Annass, nie wściekaj się, proszę. W nosie mam co powie twój psycholog. Ty jesteś
        ważna. Weź trzy wdechy przeponą i rozglądnij się... Tu wszyscy napisali swoim
        życiem nieprawdopodobne historie, niektórzy są ostrożni i nadwrażliwi, ale to
        tym bardziej powinno Cię upewnić, że jesteś na właściwym miejscu. Nie chciałaś
        współczucia- szanuję to. Zrozumiałem, że chcesz być traktowana normalnie. Więc
        jesteś. Powtarzam- niezależnie skąd i po co przychodzisz : WITAJ.
    • annulak Re: Moja historia: 28.12.04, 18:45
      Wiesz,mysle ze tak niektorym moze sie wydawac,ze to nieprawdopodobna
      historia,bo trudno uwiezyc,ze tyle moze doswiadczyc jednego czlowieka,stad te
      slowa.Ja tez nie spotkalam nikogo,kto przeszedlby az tyle.Ale przeciez to nie
      znaczy ze takich osob nie ma!!!!!!Na moim osiedlu mieszka dziewczyna,ktora ma
      dwie fajne coreczki-blizniaczki,troche starsze od mojej
      malej,fajne,wesole,ale...obie maja zespol downa,ludzie tez patrza z
      niedowierzaniem,wspolczuciem itd.I tak mozna mnozyc historie
      nieprawdopodobne,ktore maja miejsce na tym lez padole.Musisz mocno wierzyc,ze
      spotka Cie jeszcze cos dobrego i wtedy pewnie tak sie stanie.Ja w kazdym razie
      trzymam za Ciebie kciuki i zycze wiele dobrego.
      • zorka7 Re: Moja historia: 28.12.04, 20:15
        Na podstawie wypowiedzi jakiegos kosmity, który wylądował na forum, nie myśl
        źle o całej społeczności, która sobie tu mieszka na co dzień...

        Zyczę wszystkiego dobrego...
    • ika_281 Re: Moja historia: 28.12.04, 23:15
      Annas, myśle ciepło o Tobie. Trudno bedzie to wszystko poukładać, ale ...mnie
      tez kilka osób nie chciało wierzyć w moją historię.
      Teraz jestem mamą adpotowanego chłopczyka, żyję
    • annass1 Re: Moja historia: 29.12.04, 08:46
      Dziękuję.Myślałam że od razu uznałyście mnie za oszustkę.Bo...?Wiem że wiele mi
      się w życiu przytrafiło,ale znam gorsze tragedie.Mojej koleżance z Niemiec
      trzeba było usunąć ciażę bo rozwijała się w jajniku.Ja bym nie mogła żyć z
      myślą że ktoś zabił moje dziecko.Albo córka mojej bratanicy z poprzedniego
      małżeństwa urodziła się z ZE.Czekali Cały rok na jej śmierć.Tego też bym nie
      zniosła.Wam też przytrafiły się różne tragedie.A ja
      przecież "tylko":Poroniłam,zmarły mi wcześniaki i miałam upośledzone
      dziecko.Wiele osób by się przejeło,ale ja zaczynam się oswajać.Może to po tych
      lekach :) Naprawdę dziękuję że tak ciepło mnie przyjełyście.Co to za
      określenie "TROLL"?Mam internet dopiero od niedawna.Naprawdę,naprawdę
      dziekuję.Tyle od różnych osób słyszałam o Was świetnych żeczy,że chciałabym
      przekonać się o Waszej "Magii".Dziekuję.
      • tokitg Re: Moja historia: 29.12.04, 09:00
        nie raz się przekonasz. Czasem ukryta jest pod normalnymi słowami, sama zobaczysz. A że jednej osobie się to nie spodobało? Widać tak osoba tak naprawdę to nic nie wie o pozostałych którzy tu są
      • vinga_o Re: Moja historia: 29.12.04, 13:58
        Troll, Aniu to osoba, która wchodzi na nasze forum tylko po to, aby namieszać,
        narobić zamieszania i urazić parę osób lub sobie porobić z nas żarty.
        Konkretnych przykładów wolę nie przytaczać ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka