Dodaj do ulubionych

poroniłam

15.03.05, 20:58
Witam Wszystkich.
Przepraszam musze się komuś wyżalić.4 dni temu straciłam Swoją
córeczkę w 7-miesiącu ciąży.przykre jest to ,ze staciłam Ja przez
Mojego (kochanego szwagra)..Chłopak ma 24 lata a zachowuje sie jak
gówniarz.Mieszkamy z mężem u jego mamy.Dajemy jej na zycie pieniądze
i opłacamy tel stacjonarny z którego My i tak nie korzystamy.Mamy
tel kom. Młody nigdzie nie pracuje do niczego sie niedołada.Teściowa
daje mu codziennie paczkę papierosów i 10 zł.Nie moge na to
patrzeć,ale nie dociera do Niej,ze zle robi....Wracając do sprawy.
Dzień przed tym nieszczęśien dostaliśmy rachunek tel za tel
stacjonarny.po otwarciu koperty myslałam,ze coś Mnie trafi .Kwota na
rachunku wyniosła 2.400zł.teściowa stwierdziła,że to Nie młody.Sęk w
tym,ze mamy bilingi i wszystkie rozmowy z tego tel wychodziły na
komórki i na uzupełnienia karty POP.jak się siedzi i rozmawia z
dziewczyną przez godz dzwoniąc z tel stacjonarnego przez godz i tak
kilka rozmów .Młody sie wyparł wszystkiego i mamusia to samo
utzrymuje do dzisiaj,ze to Nie On....

Dobiło Mnie to ,ze przyszła do Nas wieczorem i powiedziała drogie
dzieci i co Wy z tym rachunkiem zrobicie???.A Ja odpowieadam a co
mama chce go zapłacić??.Stwierdziła,że za co Ona ma płacić i wyszła.
W nocy dostałam z tego wszystkiego skurczy i krwotoku.Mąż wezwał
pogotowie,pojechałam do szpitala.Lekarze robili co w Ich mocy
naprawdę.Niestety nie udało Im się .Ok godz 5 nad ranem Moje
maleństwo przestało oddychać....mój lekarz prowadzący był ze Mną i
pyta co się stało przecież wszystko było super ,super wyniki i
co>więc Mu powiedziałam.On stwierdził,ze nie dziwii się .wczoraj
wyszłam ze szpitala,nie wróciłam do domu,Kazałam tylko mężowi
przywieść Mi kilka Moich ubrań i mieszkam u Mojej
przyjaciólki.powiedziałam Mu,ze nie moge wrócić do domu gdzie
przebywa osoba która zabiła Moje dziecko...Niewiem jak długo tak
wytrzymam.Oprócz rodziny męża nie mam tutaj nikogo .Moja rodzina
mieszka 600 km od Nas.Chcę stąd wyjechać,ale nie mogę też zostawić
męża samego zabardzo Go kocham i niechcę wyrządzić Mu krzywdy.jedna
została Mu już zrobiona przez własnego brata..może poradzicie Mi co
mam zrobić.Prosze i przepraszam za to,że się wyżaliłam.I przyżekłam
Sobie,ze nigdy Im tego nie wybaczę.Było to Moje pierwsze i długo
oczekiwane dziecko.
Obserwuj wątek
    • wustyle Re: poroniłam 15.03.05, 22:15
      ja nie wiem co powiedziec...

      sebastian - tata Laury
    • agacz2905 Re: poroniłam 15.03.05, 22:29
      Boże, widzisz i....nic? Bardzo współczuję i w ogóle się nie dziwię, że nie
      chcesz wrócić do mieszkania teściowej, gdzie przebywa Twój ukochany
      pasożytniczy szwagier. Nie sposób tu coś logicznego i konstruktywnego napisać,
      doradzić. Ja bym się chyba aż tak nie przejęła tym rachunkiem, tylko
      przykleiłabym go powiedzmy do czoła szwagra, no wiesz - mieszkanie lub dom
      teściowej, tel. stacjonarny też zapewne na nią...wiem, że dobrze mi teraz
      pisać... Tak czy siak, jeśli kochasz Męża i czujesz, że On też Cię kocha - nie
      pozwól, żeby to co się wydarzyło oddzliło Was od siebie. Podejrzewam, że bardzo
      teraz Siebie potrzebujecie. Przytulam Cię mocno.
      Agnieszka
    • samba11 Re: poroniłam 16.03.05, 01:16
      Martenko,
      Strasznie Ci wspolczuje, wprost nie moge sobie tego wyobrazic.
      Nie wracaj juz tam bo nie bedziesz mogla normalnie zyc
      • ladyhawke12 poroniłam 16.03.05, 07:56
        Martuniu
        Bardzo przykre to co piszesz, moge wspolczuc, tylko, nie mam sily patrzec na te
        wszystkie nieszczescia. Kochanie moze moja rada jest nie do konca dobra, ale
        jedyna narazie jaka mi przychodzi do glowy, zastanow sie czy nie taniej wam
        wyjdzie wynajecie mieszkania, bo z tego co piszesz to strasznie doi was
        rodzina meza. Moze wezcie kredyt i kupcie mieszkanie, bedziecie placic na
        swoje. Nie jest to wszystko proste, masz teraz ogromny stres i ogromny bol, ale
        przemysl to co napisalam. Przytulam mocno, napisz z jakiej jestes miejscowosci,
        moze uda sie nam forumowiczom cos wykombinowac jeszcze.
    • annall Re: poroniłam 16.03.05, 08:36
      Kochana...tak bardzo mi przykro...
      Cóż, ja wiem jedno- nie możesz tam wrócić, bo to Cię zniszczy- ja też stratę
      jednej mojej kruszynki "zawdzięczam" osobie z którą mieszkałam pod jednym
      dachem(teściowi), ale nie jest to teraz ważne...Ważne abyś się nie zadręczała,
      my w końcu po tym wszystkim mieszkalismy jeszcze tam kilka miesięcy- to jest
      trudne...Teraz wynajmujemy małą kawalerkę, jest ciężko(choć opłaty jakie tam
      robiliśmy są podobne jak piszesz do Waszych), ale przynajniej nie muszę go
      oglądać...
      Może spróbujcie coś wynająć... trzymajcie się razem- jesteście teraz sobie
      bardzo potrzebni...
      Przytulam cieplutko
      Ania
      • zorka7 Re: poroniłam 16.03.05, 09:06
        Zróbcie wszystko, by tam nie wracać...

        Bardzo mi przykro.

        ps. Śmiało możesz mówić o porodzie, nie o poronieniu... Bo to był przecież
        poród dziecka, które mogło przeżyć...
    • martabydgoszcz Re: poroniłam 16.03.05, 09:23

      Jejku zszokowana jestem. Bardzo współczuję.

      Czy z mężem nie możecie wspólnie wynająć mieszkania? Przecież i tak płaciliście
      wszystko teściowej. A w wynajętym spokojnie uzbieracie na część mieszkania
      swojego (nie bedziecie płacic takich ogromnych sum za tel) a drugą częś
      weżniecie w kredyt.

      Zawsze jest wyjscie. Wiem,że tak łatwo się mówi ale musisz zebrac siły i
      podołać temu wyzwaniu. Nie wracaj tam. Brak mi słów na tego szczeniaka i
      niestety tez na twoją teściową.

      Pozdrawiam jesli potrzebujesz rozmowy podaję kontakt ze mną

      Marta z Bydgoszczy (052)345-01-40
      nicolabydgoszcz@wp.pl
    • nuss Re: poroniłam 16.03.05, 10:36
      Wiem co czujesz, ja w ostatni poniedzialek stracilam synka (24 tydz). Ciąża
      przebiegala prawidlowo, czasami tylko miewalam lekkei bole. Ale podobno byko
      wszystko ok. Az do poniedzialku. Wyszlam na ulice, dostalam bóli, szpital... O
      15 bylo juz po wszystkim. Z samego rana we wtorek wyszlam ze szpitala na wlasne
      żądanie, nie moglam tam byc. Nie w miejscu, gdzie obok sa malutkie dzieci.
      Powinnam lezec ale nie moge. Nie moge spac, jem na sile. Wczoraj wyszlam na
      spacer i minęlam sie z jakas matka prowadzącą swojego synka. Adas tez pewnie
      mialby ciemne włoski i rzesy, tak jak tamto dziecko. Poryczlam sie nie bacząc na
      to, ze stoje na srodku ulicy.
      boje sie juz odbierac telefony bo nie mam sily informowac ludzi o tym, co sie stalo.
      Wczoraj pewna znajoma mojej mamy powiedziala mi, ze jestem jeszcze mloda i na
      pewno bede miala jeszcze synka... Tak, wlasnie o to chopdzi -ze jeszcze kiedys
      bede miala inne dziecko. Moze i tak, ale tego jednego zadne inne mi nie zastąpi.
      Pozdrawiam Cie serdecznie.
    • pasik Re: poroniłam 16.03.05, 14:00
      Rzadko tu piszę- raczej czytam.

      Myślę,że rację ma Mamawikusia...bo niestety nienawiść nakręca nas.
      Żyjemy tym..totalnie błęde koło.
      Tak jak radziły dziewczyny.

      Zamknijcie tamten rozdział życia odcinając się od tej kobiety, chłopaka.
      Oni pewnie nie są w stanie zrozumieć- do czego się przyczynili.

      Spróbujcie wynająć mieszkanie..może inne miasto.
      Bedzie trudno ale myślę,że się opłaci.

      Trzymam mocno kciuki.
      Modlę się za dzieciątko i aby wam los sprzyjał.
    • czaroffnica24 a propo tematu... 16.03.05, 17:39
      Po pierwsze martenko trzymaj się, jesteśmy z tobą <przytulam wirtualnie>

      Po drugie: czy któraś z was oglądała program Kuby Wojewódzkiego, w którym
      wystepowała Edyta Górniak? Padły tam słowa, które mnie zaszokowały. Ponoć w
      Wielkiej Brytanii osoba, który zdenerwuje ciężarną może trafić za kratki. W ten
      sposób chroni się tam prawa życia poczętego, gdyż nerwy mogą wywołać skurcze, a
      co za tym idzie poronienie lub przedwczesny poród. Może warto byłoby
      zainteresować się tym tematem. U nas bardzo często zdarzają się takie sytuacje.

      pozdrawiam, Monika
    • 1megan Re: poroniłam 17.03.05, 09:39
      Bardzo ci współczuję

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka