Dodaj do ulubionych

Wspomnienia o Janie Pawle II

03.04.05, 15:46
Jakie macie wspomnienia o Papieżu?

Moje najwcześniejsze to dwie fotografie oprawione w ramki. Na jednym Papież
jest w czerwonych szatach, na drugim - w białych - tych typowo papieskich.
Były w moim domu od zawsze.
Następne to chyba z 79 roku. Pamiętam jak wyszłam na dwór, było gorąco, pusto
na ulicach i z kazdego okna słychać było relacje z wizyty Papieża. Nikogo na
ulicach, a w każdym domu to samo słychać.
Pamiętam też jak płakała moja mama po zamachu na życie Papieża. Nic z tego
nie rozumiałam, ale pamiętam nastrój strachu i łez.
W 83 roku mama zabierała mnie na msze z Papieżem. Teraz trudno mi zrozumieć
jak tego dokonała. Nic nie rozumiałam z tego, co Papież mówił, nawet nie
słyszałam dobrze. Pamiętam Mszę na Stadionie X lecia. Znowu było ciepło,
długo, co jakiś czas ludzie bili brawo ( na co Papież chyba się lekko
denerwował), pamiętam znaczki Solidarności i palce ułożone w znak wiktorii.
Pamiętam pieśń "Boże coś Polskę..." i te zakazane słowa " Ojczyznę, wolność
racz nam zwrócić Panie". Pamiętam też powrót z tej Mszy, przez most, chyba
Poniatowskiego. Puszczano ludzi partiami, żeby się most nie zawalił... Byłam
też z mamą w Niepokalanowie. Dziwię się sobie - jak to możliwe, że nie
marudziłam, że wytrzymywałam tyle godzin. Teraz jestem wdzięczna mamie, ze
mnie ciągała. Cieszę się, że choć nieświadomie, uczestniczyłam w czymś
wielkim.
Potem już się buntowałam. Mama jeździła sama.
Podczas ostatniej pielgrzymki do Polski Papieża byłam już dorosła, miałam
dziecko. Nie miałam telewizora. I muszę powiedzieć, że kiedy słuchałam
relacji z Wadowic, chyba po raz pierwszy pożałowałam, że go nie mam.
Uwielbiam słuchać i oglądać relację z Wadowic. Jak dobrze, ze to się
zachowało.
Ogromne wrażenie zrobiły na mnie przeprosiny Papieża za błędy Kościoła. I to,
że tak bardzo dążył do pogodzenia Kopścioła ze wszystkimi religiami.

Ostatnie lata były dla Niego trudne. Żal było patrzeć na Jego cierpienie i
chorobę. Ostatnie miesiące... Chyba najbardziej dramatyczna była, wg mnie,
nieudana próba pobłogosławienia miasta i świata. Kiedy w piątek stan Papieża
tak się pogorszył, czułam, ze umiera. I złościły mnie próby mydlenia oczu, te
pobożne życzenia, żeby jeszcze został. Jakby zbyt mało jeszcze zrobił dla
całego świata, jakby jeszcze miał się dla nas męczyć. Ja zyczyłam Mu, żeby
przestał cierpieć. Myślę, ze mozna Go nazwać Jezusem Chrystusem XX wieku.
Zrobił tak dużo. Dla mnie, dla której był od zawsze, to było normalne i
oczywiste, ze jeździ po całym świecie, ze wpływa na losy tego świata. Dopiero
w dorosłym życiu zrozumiałam, ze to było coś nadzwyczajnego.
Dla mnie Papież jest kolejnym wysłannikiem czy pośrednikiem, który
uwiarygadnia Boga. Nie lubię instytucji Kościoła, zbyt dużo zakłamania było
kiedyś, jest teraz. A On był zawsze wiarygodny, zawsze konsekwentny. Nic Mu
nie mozna zarzucić. Jego całe zycie było prawdziwe i pełne godności. Takiego
chcę pamiętać. Mądrego, kochającego, jednocześnie pełnego pogody ducha i
humoru.
Myślę, że spełnił doskonale swoje życie. Umierał pogodny, pogodzony ze
światem, ludźmi, Bogiem. Piękne życie i piękne pożegnanie. I wcale to nie
znaczy, ze było lekko. A jednak przyjmował wszystko z pokorą. Nawet Jego
umieranie było lekcją dla ludzi. Mam nadzieję, ze to, co robił za życia nie
pójdzie na marne.

Aga
Obserwuj wątek
    • betty69 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 16:09
      najbardziej utkwila mi w pamieci wiadomosc o tym ze zlamal sobie miednice jezdzac na nartach
      dziwilem sie wtedy, ze znajduje czas wsrod setek obowiazkow, i sile mimo wieku, zeby poszusowac
      na stoku
      lubie twardych facetow i takim Go bede pamietal, twardym i silnym do ostatniego tchnienia
      • wustyle Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 16:11
        no i pisalem na loginie zony, sierota ja
    • vinga_o Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 16:14
      A ja pamiętam łzy ... Mieszkałam bardzo blisko lotniska wojskowego, na którym
      wylądował Ojciec Święty w 1987 roku. Wtedy zaczynał swoją pielgrzymkę od Gdyni.
      Ulica prowadząca od lotniska w stronę Gdyni była bardzo dziurawa (do dziś jest),
      ale na przyjazd Papieża mocno ją załatali :) Ustawialiśmy się wzdłuż drogi,
      którą Jan Paweł II miał rzekomo przejeżdżać odkrytym samochodem. Tak się
      cieszyliśmy, że Go zobaczymy ... Stało się inaczej - zakryty samochód z Ojcem
      Świętym przejechał bardzo szybko i nawet nie zobaczyłam Jego twarzy. Miałam
      wtedy 9 lat i płakałam, że nie zobaczyłam Papieża.
      Pamiętam niesamowite poczucie humoru i ujmującą pogodę ducha, które towarzyszyły
      Mu mimo bólu i cierpienia. Jeszcze wczoraj pomyślałam o Papieżu "Chrystus
      naszych czasów", pokazywał nam jak godnie znosić cierpienie do samego końca,
      pokazał nam drogę, pokazywał ją przez ponad 26 lat, teraz musimy iœść sami, jak
      dzieci odchodzące z domów swoich rodziców. Jak my wykorzystamy Jego przesłanie ?
      To już zależy tylko od nas ...
    • ewamonika1 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 17:50
      Mnie najbardziej utkwiły dwa obrazy.
      Pierwszy to ten, gdy Ojciec Święty w trakcie jednego z pobytów w Warszawie -
      poza oficjalnym programem - miał złożyć kwiaty pod pomnikiem bohaterów Getta,
      obok którego mieszkałam.
      Wiedziałam, że syreny policji i długi szpaler samochodów zapowiada Specjalnego
      Gościa. Wybiegłam z domu tak jak stałam i udało mi się być bardzo blisko Niego,
      gdyż niezapowiedziana wizyta nie zdążyła przyciągnąć zbyt wielu osób. Dotknęłam
      przez moment Jego dłoni. To był bardzo wzruszający moment.

      Drugi obraz ma również związek z niezapowiedzianą wizytą Papieża przy grobie
      Księdza Jerzego Popiełuszki. Pamiętam, że była to sobota, szłam na zakupy. I
      nagle usłyszałam syreny policyjne i niedługo zobaczyłam Papa Mobile. I Ojciec
      Święty spojrzał w stronę, gdzie przystanęłam, po czym zrobił znak krzyża. Wokół
      mnie nie było nikogo, być może więc miałam szczęście przez moment znaleźć się w
      wyjątkowej sytuacji i doświadczyć prawie że "osobistego" błogosławieństwa od
      Ojca Świętego.

      Dodatkowo moja mama urodziła się w Wadowicach i spędziła tam swoje dzieciństwo.
      Parę lat temu odbyłyśmy "podróż sentymentalną" i poznałam miasto, gdzie urodził
      się Ojciec Święty.

      Wczoraj, po 22 dostałam smsa "już nic nie będzie takie jak przedtem". Niestety,
      to prawda...
      • zorka7 policzek 03.04.05, 18:43
        Najwcześniejsze wspomnienie:
        Miałam ze cztery lata, może więcej, nic nie rozumiałam.
        Do Polski przyleciał Papież. Moja ukochana kuzynka Ola pojechała na spotkanie z
        Ojcem Świętym. Był niemiłosierny upał.
        Pamiętam Olę, gdy wróciła.
        Miała spalony słońcem jeden policzek, bardzo musiało boleć.
        Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego - mimo tego ostrego słońca - wytrwała.

        Wtedy chyba po raz pierwszy dostrzegłam papieża.
    • ewamonika1 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 20:05
      słowa Ojca Świętego - do posłuchania, jeszcze raz.
      Szczególnie fragmenty "Chciałbym powiedzieć: >do zobaczenia<" i "Pożegnanie z
      Polską" brzmią dziś szczególnie wymownie.

      serwisy.gazeta.pl/swiat/0,64375.html
    • marzekal Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 22:27
      To oczekiwanie przed telewizorem - czarny dym i nagle krzyk: jest biały,
      wybrali papieża. Później jeszcze większe zamieszanie spowodowane wielkim
      zdziwieniem i radością - Papieżem Polak, Karol Wojtyła! I piosenka "Szczęśliwa
      dla Polski godzina wybiła, Ojcem świętym został Kardzynał Wojtyła."
      Następnie zamach: smutek, strach i modlitwa.
      Wreszcie sierpień 1991 - Światowy Dzień Młodzieży w Częstochowie. Szliśmy na
      piechotę w pielgrzymce wrocławskiej. Dostaliśmy wejściówki na Apel i na Mszę
      św. Na apelu nie byłam, bo wejściówkę wyrwała mi z rąk jakaś starsza babunia.
      Tak mnie wmurowało, że nie odebrałam. Pozostał mi telebim. Mszę pamiętam, od 4
      rano nie mogliśmy już usiąść, tak dużo napływało ludzi. A jednak nikomu to nie
      przeszkadzało. Najważniejszy był nasz Ojciec Św. i Jego słowa skierowane do
      nas - młodych. Wspaniały śpiew "Abba Ojcze" i taka wiara w piękny świat.
      Potem dorosłe życie. 1997 r. Papież tak blisko, we Wrocławiu, w Legnicy a ja w
      zaawansowanej ciązy i czarno - biały telewizor, w 1999 r. taka sama sytuacja,
      tylko dwumiesięczny Maciuś i wreszcie kolor. Później zawsze daleko a tu małe
      dzieci. Przyzwyczaiłam sie do myśli, że nasz Ojciec Św. był jest i będzie.
      Zapomniałam, że nie jest nieśmiertelny. W ostatnie dni modliłam się za dobrą
      śmierć dla Niego, bogdzie Mu będzie lepiej niż u samego Pana Boga. Ale teraz
      jednak żal. Jaki będzie świat, kto nam będzie mówić jak żyć? A może wreszcie
      zrozumiemy co nam chciał powiedzieć, czego nauczyć. Może w obliczu Jego śmierci
      zatrzymamy się na dłużej i to nad czym zastanawiamy się dzisiaj zostanie w nas
      na dłużej? Tak dużo osób się ostatnio modli, tak pełne są kościoły. Mam
      nadzieję, że nie tylko do pogrzebu. I co najważniejsze dla mnie. Ta śmierć i to
      cierpienie Ojca Św. uświadomiło mi, że czasami to co bolesne jednak ma SENS.
    • nemiki1 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 22:37
      Zawsze zapamiętam pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski w 1997 r. Wtedy
      zobaczyłam go po raz pierwszy z tak bliskiej odległości. Był o dwa kroki ode
      mnie... To było w Miejscu Piastowym przez które przejeżdżał jadąc do Dukli oraz
      w Krośnie na lotnisku 10 czerwca. Przez ten moment świat się dla mnie
      zatrzymał... i nie sa to puste słowa.

      Kolejny raz rok 1999 w Siedlcach...
      ... i nie mogę sobie darować, że nie zdążyłam już go więcej zobaczyć.
      • bunio1 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 23:01
        Jeszcze jedno w 1997 roku poszliśmy z żoną i Buniem w wózeczku po mszy zobaczyć
        jak wygląda odświętnie ubrany plac gdzie odbywała się msza.
        Adam tata Bunia-Roberta
    • bunio1 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 03.04.05, 22:58

      Ja zapamiętałem moment z lat osiemdziesiątych,kiedy zamiast uczyć się do
      egzaminu ja czekałem na warszawskiej starówce około 8 godzin i doczekałem się
      byłem w odległości 1,5 metra od Ojca Świętego i były to piękne chwile moje
      chwile,nikt do końca mego życia mi nie odbierze.Mam piękną pamiątke z pierwszej
      wizyty w Polsce -ścinki negatywów z w Ojcem Świętym z telewizji.Moja mama była
      odpowiedzialna za obróbke techniczną filmów ,które kręciła Telewizja.
      Adam tata Bunia-Roberta
      • ladyhawke12 Wspomnienia o Janie Pawle II - prosba 05.04.05, 11:19
        To dziwna prosba, szukam starych zdjec z pierwszej pielgrzymki 1979r Krakow,
        Skalaka, Blonia i Franciszkanska. widzialam siebie na filmie ze skalki w
        emitowanym niedawno filmie, kawalek sholi na Bloniach. Moze cos Twojej Mamie
        zostalo moze sa.
    • fibo1 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 01:16
      Byłem z tych, co "knuli". Od wczesnych, szkolnych lat związany z opozycją,
      działałem, drukowałem, kolportowałem, robiłem akcje ulotkowe itp. I miałem też
      poczucie wyobcowania. I troszkę bezsensu swojej roboty. Bo "mała stabilizacja
      gierkowska" nie nastrajała rodaków rewolucyjnie. Woleli z uszkami po sobie
      wpłacać na malucha i machać do trybuny 1 maja.
      Bałem się poza tym, esbectwo zaczynało szaleć... I wtedy Wojtyła stał się Ojcem
      Świętym. Wszystko uległo zmianie, miliony Polaków, których natchnął odwagą i
      dumą, rozproszył strach - dzięki Niemu głównie poparło Solidarność.
      Potem noc Stanu Wojennego: część przyjaciół siedzi, część się ukrywa - wszyscy
      się boją, znowu nie ma u kogo przechować maszyny, czy papieru. I kolejne
      Pielgrzymki, kolejne transfuzje miłości, człowieczeństwa, odwagi...
      Tak Go zapamiętałem, tak zmieniał moje życie, dla mnie - "wierzącego-
      niepraktykującego" stał się drogowskazem i najwyższym autorytetem. W jednym
      tylko nie do końca za Nim podążam- w sprawach wiary niestety. Ale w moim sercu
      to najwybitniejszy człowiek XX w.
      Olbrzym.
      Pasterz.
      • ladyhawke12 Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 07:06
        Pamietam Karola Wojtyłę, z opłatków w Kurii Krakowskiej, żartował z każdym się
        przywitał i z każdym opłatkiem połamał, a póżniej trach to juz Papież, pierwsza
        wizyta w Polsce, i Skałka Papież mnie uścisną, dostałam różaniec, księża
        rozdawali kwiaty z ołtarza bukiet białych róz jest dziś zasuszony ( widziałam
        wczoraj kawałki filmu ze Skałki zobaczyłam na nim siebie, wróciły wspomnienia).
        Msza na Błoniach Krakowskich, miałam ten zaszczyt śpiewać dla Papieża. Pamiętam
        nocne siedzienie pod Kuria Krakowską, za barierkami na trawie sie udało. Gdy
        odjechał ja jak każdy z młodych ludzi wtedy walczyłam o wolnosć, nie zapomnę
        wizyt pod Adasiem i modlitwy na Anioł Pański, i zdjęcia jakie nam robiło sb, i
        walke abym mogla zdawac mature, mimo ze element wywrotowy. Dziekuje ze moglam
        uczestniczyc w tej przemianie, dzieki ogromnej wierze Papieża w nas młodzież,
        tego uścisku nie zapomne nigdy, oplatka w Kurii tez.
    • ladyhawke12 Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 10:06
      Do góry
      • agamama123 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 10:22
        Stałam w tłumie... Wielki ścisk, było mi duszno. Pod sercem nosiłam swojego
        synka. Kilka dni wcześniej dowiedziałam się, że ma wadę serduszka. Samochód
        przejechał obok i On na mnie spojrzał. Z całą swoją dobrocią. Uwierzyłam, że
        będzie dobrze.
        2 lata później znów tłum, ścisk. Kiedy zbliżał się do nas mój mąż wyjął synka z
        wózka i podniósł wysoko. Delikatny dotyk na policzku mojego synka...
        To pamiętam najlepiej. W domu mam mały skarb. Synka naznaczonego wadą
        genetyczną i dotykiem Ojca Świętego.
    • ka1311 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 11:00
      Moje pierwsze wspomnienia to ulica Hynka w Warszawie i oczekiwanie na przejazd
      Ojca Świętego. Pamiętam tłum ludzi, wał kwiatów po obu stronach drogi i ciągły
      śpiew ludzi. Byłam wtedy małym dzieckiem. Potem była nasza - licealna
      pielgrzymka do Watykanu. Byliśmy na audiencji prywatnej u Ojca Świętego. To
      było niesamowite, tak bardzo się przygotowywaliśmy, nauczyciele nas pouczali
      jak mamy się zachować, a Ojciec Święty podszedł do nas i spytał Co słychać
      dzieciaki? Był tak serdeczny, bliski, tak po ludzku dobry. A na koniec kazał
      nam się nie martwić maturą, bo jak ktoś z nas nie zda to On sobie porozmawia z
      panem dyrektorem. Pogroził jeszcze dyrektorowi palcem i poszedł do innej grupy.
      A mnie pozostało zdjęcie , na którym Ojciec Święty trzyma obie ręce na mojej
      głowie. To była moja największa pamiątka, aż do października zeszłego roku,
      kiedy moi rodzice przywieźli mojej rodzinie błogosławieństwo Ojca Świętego.
    • renata3 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 19:33
      W 1999 roku w czerwcu Papiez byl w Bydgoszczy - ja akurat urodzilam Huberta.
      Hubcio byl w ciezkim stanie. Pamietam przygotowania w szpitalu na "przyjecie"
      pielgrzymow. Pamietam helikoptery nad szpitalem -w jednym z nich lecial Papiez.
      Poczulam wielkie wzruszenie i uwierzylam ze z Hubciem bedzie dobrze - kilka dni
      pozniej ogladalam Papieza w telewizji karmiac piersia Hubercika. Wyszlismy ze
      szpitala szybciej niz sie spodziewalismy.

      Rok temu bylam w Watykanie z moimi dziecmi - prawie 5 letnim Hubertem i rocznym
      Maksiem. Uczestniczylismy w Audiencji Generalnej. Widzielismy Papieza z bliska.
      Wielkie przezycie dla mnie ale i tez dla Huberta. Wowczas zobaczylym
      cierpiacego, bardzo chorego Czlowieka.
      Dzis wiem, ze nie cierpi i szczesliwy spoglada na nas z gory.

      Pozdrawiam
      Renata z Chlopakami
      • dziunia32 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 23:25
        Rok 1991,Częstochowa...Mialam wtedy 19 lat.Z kolezankami i kolegami z liceum
        pojechalismy na spotkanie z Papiezem.Pamiętam,jaka to byla radosc,kiedy nocą
        mowilismy sobie:pomyslcie,Ojciec Swięty nocuje tak blisko!"
        Potem byl Sandomierz,rok 1999.Papiez juz wtedy cierpial i to bylo
        widoczne...jednak nigdy nie zapomnę tej ogromnej radosci w oczach tysięcy
        ludzi,takiej zapierającej dech w piersiach,gdy On wjezdzal na plac...My z męzem
        od kilkunastu miesięcy staralismy się wtedy o dzidziusia i poczulam w tamtej
        chwili,ze to marzenie juz teraz na pewno się spelni!
        To byl czerwiec-niemal dokladnie rok pozniej urodzil się Macius...
        Zawsze tez będę pamiętac cieply glos,ktory towarzyszyl mojemu dziecinstwu i
        mlodosci...
        (*)
        Agnieszka
    • azjawusa Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 04.04.05, 23:14
      Na zawsze zapamietam Papieza jako wielkiego przyjaciela dzieci.
      Nic wiecej nie moge napisac,bo jeszcze nie chce do mnie dotrzec
      fakt,ze On juz odszedl tam gdzie nasze Aniolki.
      • mharrison Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 05.04.05, 16:07
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=677&w=22367955&v=2&s=0
    • agablues Wspomnienia o Janie Pawle II - anegdoty 05.04.05, 22:27
      Dostałam w mailu i pomyślałam, żeby się z Wami podzielić. Czyż nie był uroczy?

      Jan Paweł II w anegdotach:
      Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem poważnym
      i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w Watykanie,
      tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać żegnając się z
      NIM...
      > Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej
      klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem
      Pawłem II w Krakowie.
      - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się
      lękamy o Waszą Świątobliwość...
      - Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

      > Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po
      zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
      opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie
      poszli, a mnie zostawili!"

      > Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry. Ubrany
      sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki
      spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu
      młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
      - Zapomniał pan zegarka, co?
      - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
      - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który
      zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko,
      wieczorem dansing...
      - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
      - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
      sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

      > Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na
      nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł: - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle
      jeździć na nartach!

      > Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
      częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
      Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa
      z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
      powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!

      > Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
      pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"

      > Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla
      Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że
      później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".

      > Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku,
      upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest
      już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

      > Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie,
      dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać
      Jana Pawła II o zdrowie. - A jakoś człapię - odpowiedział Papież.

      > Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej,
      Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal
      krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił
      Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy. - To
      ze złości - usprawiedliwiał się Papież. A odchodząc dodał: - A złość piękności
      szkodzi.

      > Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w
      zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
      - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
      - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
      - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

      > Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta
      Jimmy'ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z
      wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko: - Jego Świątobliwość, Jego
      Świątobliwość. Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w
      ramiona i powiedział: - Mów mi wujaszku.

      > Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam
      dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy -
      skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

      > Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził
      sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się
      nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i
      zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież
      spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

      > Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się
      cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo.
      Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę,
      stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

      > W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
      lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach
      niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny. - Ja jedynie przytaczałem
      artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież.

      > W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał
      się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały
      milczenie, hałasują tu najgłośniej".

      > Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie 'Niech żyje
      papież', przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: 'Niech żyje
      łupież'. Ja was do tego nie zachęcam".

      > Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza: - Poczekaj chwilę na
      mnie, muszę trochę popapieżyć.

      > Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian
      gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego.
      Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca
      przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu
      kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam
      sobą kręcić".

      > W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich
      błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata
      Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii
      buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić
      ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz
      papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł
      i z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi
      Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim
      ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".

      > Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku
      nie posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten
      wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach.
      Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
      - "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II.

      I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły
      głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak
      zgodnie z prawdą:
      - "W Gazecie Wyborczej".
      Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym
      dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

      > Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy
      dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli
      trzech wielkich religii:
      - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? -
      • agablues Wspomnienia o Janie Pawle II - anegdoty c.d 05.04.05, 22:30
        > Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy
        dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli
        trzech wielkich religii:
        - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał
        zakonnik
        - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty

        > Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy
        zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił
        na rozmowy z protestantami.
        "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale
        czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

        > Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z
        tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił
        jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego
        pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17
        czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował
        za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II
        tak oto dialogował z tłumem:
        - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie
        wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać -
        przyjeżdzo
        - Nic nie szkodzi - odparli wierni.
        - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę
        do Rzymu.

        > W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego
        w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile
        ojciec ma właściwie lat?".
        - sześćdziesiąt trzy - odparł benedyktyn.
        - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
        - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli
        śmiechem.

        > Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze
        swoich wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra
        usługująca do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu
        podała na talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?"
        - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty.

        > W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł
        II miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".

        > Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał
        egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza
        jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym
        wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa
        do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę
        egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży
        studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K.
        Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy:
        - Stary, ty też na egzamin?
        - Tak - odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego
        szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad
        spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie
        uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z
        zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z
        podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził:
        - Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor,
        to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
        - Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz mi szczerze,
        dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?
        - Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz
        abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to
        słuchałbym go z największą przyjemnością.
        - Dobrze, to daj indeks - powiedział Ksiądz Profesor.
        - Co ty, żarty sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
        - Daj indeks, jestem Wojtyła - i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z
        przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął
        uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie
        małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką
        sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...

        > Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
        - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się,
        miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu
        ja to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).

        > Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda
        zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli
        broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem:
        - Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich
        modlić!.

        > W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala,
        który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest.
        - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
        - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral.

        > Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia
        gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i
        zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała
        - Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale.
        On zaś spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym
        jest".

        > Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol
        Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany
        obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w
        typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku
        zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
        - Proszę Księdza Kardynała! - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
        - A co, nie wolno mi? - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.

        > Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła,
        zwany "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W
        1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz: "Rano mnie chwalą,
        wieczorem mnie ganią i jak tu można wierzyć tym... paniom". W 1952 roku swojej
        podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował notes z dedykacją: "W
        tym notesie nie pisz dwójek, o to prosi Cię dziś Wujek!". W 1955 roku, podczas
        spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie zmęczona, dotarła na biwak
        o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą sytuację spuentował
        rymowanką: "Za te całodzienne harce, Zmówię brewiarz przy latarce". Wierszyki
        do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem. Kiedy
        wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek na
        Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez
        siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".

        > 15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na
        pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja
        Swiątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według
        założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło
        kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie
        padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami:
        - Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda.

        > Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce
        korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
        - Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie
        • agablues Re: Wspomnienia o Janie Pawle II - anegdoty c.d 05.04.05, 22:31

          > Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce
          korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
          - Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
          podest? - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
          - Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim! - oznajmił stanowczo
          Jan Paweł II.

          > Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978
          roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi
          do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do
          nich i powiedział:
          - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę
          toście wypuścili z Krakowa?".
          Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda
          działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".
          • vinga_o Wspomnienia o Janie Pawle II - zasłyszane w radio 06.04.05, 21:51
            Słyszałam w radio:

            Papież: Pytam po raz trzeci - czy wy idziecie w końcu spać?
            Tłum: Nieeeeee.
            Papież: A ja idę!
            Tłum: Nieeeeee.
            Papież: A ja idę! Bo jutro muszę chodzić na nogach, a nie na rzęsach.
            (śmiech)
            Papież: Do-bra-noc.
            Tłum: Do-bra-noc.

            ***

            Tłum: Zostań z nami! Zostań z nami!
            Papież: Ładnie, ładnie ... Namawiają mnie do tego, żebym zdezerterował z Rzymu.
            • ladyhawke12 Vinga_o 07.04.05, 07:11
              To było w 1979r pod Kuria Krakowska, wtedy tam siedzialam pod tym oknem, i terz
              sie tam dre Do-bra-noc, czasami mi sie wydaje ze sie slysze, gosc z telewizji
              stal przy nas, jak filmowal, wiec bylam blisko jego mikrofonu. Dzis jest Bialy
              Marsz w Krakowie, tak jak w 1981r gdy Ojca Świetego postrzelono, byłam na tym
              marszu wtedy, bede i dzis moze krocej(choroba), ale bede. Zapalajac swiatelko
              na parapecie codziennie, przypominam sobie chwile spedzone na radosnym
              oczekiwaniu, na bieganiu z jednego miejsca na drugie, aby jeszcze raz zobaczyc
              jak jedzie, te morze kwiatow rzucanych na jezdnie, spadaly rowniez i na
              Papieza, pozniej juz nie pozwolono ich zucac, ale wtedy ulice byly wysypane
              kwiatami. Niezapomne w sercu.
    • mag333 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 06.04.05, 11:54
      Przychodzi mi do głowy jedna historia , która wydarzyła się w styczniu tego
      roku; podczas pobytu w Wielkiej Brytanii , weszlismy z mężem do kościoła
      katolickiego, pierwsze co zobaczyłam po otworzeniu drzwi , było zdjecie Jana
      Pawła II, to było niesamowite, czułam się wtedy taka dumna z tego że jestem
      Polką, pamietam że miałam ochote krzyczeć do każdego w srodku , że ja też
      jestem z Polski tak jak Papież; po raz pierwszy wtedy podczas pobytu za granica
      użyłam polskiego języka(wczesniej zawsze mówiłam po angielsku)i powiedziałam do
      męża "patrz to nasz papież!" to było naprawdę niesamowite , dzisiaj doceniam
      ogromną wartość tego człowieka ponieważ sama przekonałam się o tym ; obecność
      fotografii Ojca Świetego podziałała jak bodziec , po którym często człowiek
      wykonuje bezwarunkowe odruchy....., niestety nigdy nie spotkałam osobiscie Ojca
      Świętego ale już dziś wiem że napewno odwiedzę jego grób; dzisiaj palę swieczki
      w domu przy obrazu Panieża i będe to robiła jeszcze bardzo bardzo długo......

      mag
      • bednarski22 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 06.04.05, 12:59
        A ja mam nadzieję na jedno: że dzięki Niemu - Jego wstawiennictwu wreszcie się
        nam uda zostać szcześliwym i rodzicami
        • ka1311 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 06.04.05, 13:38
          Módl się o to właśnie do Niego. Teraz zaraz po śmierci, ma możliwość
          wyproszenia wielu łask i czynienia cudów.
    • bunio1 Re: Wspomnienia o Janie Pawle II 07.04.05, 09:19

      Wczoraj wracając od Mego Bunia z cmentarza jechałem Al.Jana Pawła II to piękne
      było jak my zapalamy Ojcu Śiętemu lampki.Wzdłuż całej alei po każdej stronie
      szpalery palących się lampek.Każdy z nas napewno w tym momencie wspominał
      naszego Papieża te piękne 27 lat pontyfikatu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka