Dodaj do ulubionych

1 listopada

27.09.05, 11:21
Na początek, dzięki, że jesteście...Pewnie większość z Was nie pamięta już
mojej historii, jednak piszę dalej. Proszę o radę, bo nie wiem co mam zrobić.
A dokładnie chodzi o 1 listopada. Od śmierci Juleńki(16.12.2004) zamknęłam
się w sobie, w domu...Nie utrzymuję z nikim kontaktu. Jedynie z domownikami.
Boję się wyjść sama do sklepu(zawsze z mężem, sama jeszcze nie byłam
nigdzie),jeżdżę tylko na cmentarz. Nie wiem jak to będzie 1 listopada, nie
chce iść wtedy kiedy będzie dużo ludzi, nie potrafię stać z nimi, śmiać się,
rozmawiać co u nas słychać, nie chcę stać z ludźmi, którzy pamiętają o
Juleńce jedynie tego dnia, którzy nie przyniosą Jej w zwykły dzień nawet
znicza.Wiem, że nikogo to nie dotyczy w takim stopniu jak mnie, wiem,że każdy
żyje swoim życiem, przyjdzie na cmentarz i będzie mu przykro przez minute lub
dwie i zapomni, że kogoś nie ma wśród nas, że ktoś dalej cierpi. Mam żal do
wszystkich tych ludzi, że zapomnieli. Pojawił się tylko jeden znicz-nie wiem
od kogo, tylko jeden. Wiem, że piszę niezrozumiale, ale nie potrafię o tym
myśleć, tak bardzo jest mi przykro. Więc pójdę rano, jak będzie mało ludzi. A
oni po południu będą mnie oceniać. Będą mówić, co to za matka?która nie
przyszła na grób swojego dziecka? Nie chcę stać z nimi. Ja jestem z Juleńką
każdego dnia, nie tylko od święta, bo tak wypada. Poradźcie, co mam zrobić? A
jak Wy zrobicie? Będę Was teraz zamęczać wszystkimi moimi niepokojami, bo
dostęp do internetu będę miała tylko przez miesiąc. Nie wiem jak sobie
poradzę bez Was, bez forum.Tylko tu moja Juleńka dalej żyje wśród ludzi.
Tylko tu mogę o niej porozmawiać i tylko tu mnie tak doskonale rozumieją.
Gosia
Obserwuj wątek
    • blinucha Re: 1 listopada 27.09.05, 11:48
      Gosiu,

      nikt nie ma prawa oceniać cię, czy bedziesz stała o określonej godzinie 1
      listopada przy grobie córci, czy nie. Jeśli nie jesteś w stanie stać przy jej
      grobie w czasie, kiedy przez cmentarz przewiną się tabuny ludzi, twoim prawem
      jest unikać tego. Pójście na cmentarz rano jest bardzo dobrym pomysłem (chociaż
      akurat tego dnia z samego rana na cmentarzach jest już wiele osób i o intymność
      bardzo trudno). Mnie również denerwują "towarzyskie pogawędki" nad grobami,
      szczególnie podczas mszy świętej,która każdego roku na moim cmentarzu jest
      odprawiana. Ale jakoś uporałam się sama ze sobą i potrafię "odgrodzić się" od
      reszty ludzi podczas mszy.Ponadto krótko przed mszą przychodzą moje dwie
      koleżanki, aby zapalić znicze i choć chwilę pomilczeć razem z nami nad grobem.
      Bez wścibstwa i zbędnego gadania ... A jeśli chodzi o dalszą rodzinę, to no
      cóż ... Zawsze stoją z nami rodzice, raz do roku (właśnie 1 listopada)
      przyjeżdża jedna ciotka ... Druga ciotka(starsza osoba) daje znicze, bo sama
      nie jeździ już na żaden cmentarz. Chyba taka jest niestety kolej rzeczy. Idź na
      cmentarz rano lub nawet dzień wcześniej. To twoja sprawa,kiedy pójdziesz do
      córeczki.
      • kama.garbi Re: 1 listopada 27.09.05, 11:58
        dałaś mi do myślenia
        tylko że pewnie u Weroniki będziemy tylko my reszta rodziny przyjedzie później
        bo mieszkaja kilkadziesiat kilometrów dalej też nie wolaąłbym nie stać na
        oczachy innych którzy inaczej przeżywają
        ja rycze nawet w powszedni dzień
        ja mam jeszcze dodatkow dylemat my całą rodzine mamy własnie tam gdzie
        mieszkają rodzice i zawsze na wszystkich świętych bylismy cały czas tam ale ja
        teraz nie zostawie mojej Werki chyba nikt mi nie zarzuci że pojechałam tam
        tylko dzień wcześniej lub dzień później bo wiem że ja chciałabym żeby tego dnia
        pamiętano o Werce
        właściwie to wolalabym żeby pamietano o Niej również w powszedni dzień tak bez
        święta , tylko dlatego że była bo Była
    • kasjach Re: 1 listopada 27.09.05, 12:20
      Gosiu, dziękuję Ci bardzo za ten temat, myślę o tym od jakichś 2 tygodni.. nie
      wiem co zrobić, jak się zachować tego dnia. Perspektywa tłumów na cmentarzu i
      plotkarzy szukających sensacji po prostu mnie przeraża. Dotąd, wstyd się
      przyznac, spędzałam ten dzień jak większość. parę rundek po cmentarzu co
      słychać, najświeższe wieści, i do domu. a co mam zrobić teraz? chyba pójdę
      rano,alno późnym wieczorem albo wcale. Z jednej strony nie chcę się przemykać
      jak złodziej, z drugiej wystawiać się na oczy ciekawskich. Rodzina pewnie
      będzie mocno zgorszona, ale trudno, powoli uczę się chronić siebie,
      pozdrawiam Was wszystkich
      • edycia11 Re: 1 listopada 27.09.05, 17:42
        Napewno będę w tym dniu na cmentarzu.Nie obawiam się tłumu przy nagrobku
        Jacusia bo nasze rodziny mieszkają daleko i mają wiele innych grobów do
        odwiedzenia,może jedynie jacyś znajomi,choć też wątpię.Poza tym nie mam żalu,że
        to ja chodzę najczęściej na cmentarz,przecież to jest oczywiste.Moja mama kiedy
        tylko może daje świeże kwiaty ze swej działki.A może się mylę i pojawią się
        teściowie,którzy nawet nie widzieli pomniczka choć stoi od 3 miesięcy.....
    • agablues Re: 1 listopada 27.09.05, 13:29
      Gosiu, a co Cię ochodzi, co powiedzą inni? Nikt nie ma prawa Cię oceniać.
      Wcale się tym nie przejmuj i rób tak, aby Tobie było dobrze. Chociaz teraz,
      masz do tego prawo. Zycie dało Ci po tyłku i, z tego, co piszesz, niewiele osób
      Ci pomogło, wsparło. Dlatego Ty dla siebie bądź dobra i nie wracaj żadnej uwagi
      na to, czy inni pomyślą tak czy inaczej. Niech sobie myślą co chcą. Wiekszość
      nie ma pojęcia przez co przechodzisz, a ci, którzy mają, na pewno Cię rozumieją.

      Ja tez nie lubię 1 listopada. I nie dlatego, ze to teraz święto Igusi ( m.in),
      ale właśnie dlatego, ze nagle cały cmentarz jest piękny i zadbany. A potem te
      setki zniczy, te uschnięte wiązanki lezą do wiosny....
      pozdrawiam, aga
      • agafa30 Re: 1 listopada 27.09.05, 13:41
        rok temu, 1-go listopada, pierwsze święto zmarłych po śmierci mojej córeczki -
        poszłam bardzo wcześnie rano i bardzo późno wieczorem. Właśnie dlatego, żeby
        nie widzieć tych tłumów "od święta". I wcale się nimi nie przejmowałam, bo cóż
        oni mogą wiedzieć....w tym roku też tak zrobię, jeśli wybiorę się na cmentarz w
        tym własnie dniu, to tylko wcześnie rano lub późno wieczorem i mam gdzieś, co
        pomyślą inni.
        Nie przejmujcie się ludźmi, bo Ci którzy pomyślą sobie coś złego o tym, że nie
        ma nas w godzinie największych tłumów, to są Ci bez serca, a na takich nam
        przecież nie zależy.
        Pozdrawiam.
    • wiosenna10 Re: 1 listopada 27.09.05, 14:38
      Dziękuję, że zawsze mogę na Was liczyć. Dla mnie to bardzo dużo. I co
      najważniejsze-wiem, że nigdy się na Was niezawiodę.
    • aania25 Re: 1 listopada 27.09.05, 16:14
      Gosiu, coz moge dodac, kiedy wszystko juz zostalo napisane. Jestes wspaniala
      Matka dla Julci. Niewazne kiedy albo o ktorej godzinie pojdziesz do Julci,
      wazne ze ona jest w Twoim sercu zawsze. Ja nie ma grobu mojego Synka na
      cmentarzu, on jest w moim sercu. Chodze tam kiedy mam ochote i taka potrzebe,
      zawsze jak jade do pracy i z pracy, zawsze jak zasypiam i ucze moja corcie
      paciorka, tez zawsze razem odwiedzamy ten malutki grobek w sercu. Dlatego
      Gosiu, nie przejmuj sie otoczeniem, najwazniejsze co Ty czujesz i czego Ty
      potrzebujesz. Zycze sil i wytrwalosci na nadchodzace dni.
      Ania
    • mamajaromira Re: 1 listopada 27.09.05, 16:23
      Gosiu, Ty wiesz, że dla mnie ten dzień będzie podwójnie trudny. Boję się nawet
      o nim pomyśleć. Jak każda z nas, nigdy w życiu nie przypuszczałam, że kiedyś
      przyjdzie mi zapalić znicz dla własnego dziecka. Ale bardziej bolące jest to,
      że mój Synek nie ma grobu... Nie zabrałam jego ciałka ze szpitala. Nie miałam
      wtedy siły na to, a teraz płacę za to słoną cenę. Do tej pory nie mogę uwolnić
      się od myśli co z nim zrobili, gdzie pochowali, czy w ogóle pochowali. Jak
      tylko wyszłam z szoku po śmierci Jaromirka długo myślałam o święcie zmarłych.
      Nie chciałam zapalać światełka dla mojego synka na opuszczonych grobach (bo tak
      się podobno robi). Postanowiłam na 1 listopada zrobić symboliczną tabliczkę na
      grobie dziadka. Moi rodzice się zgodzili, ale ze stwierdzeniem "jeżeli to ma Ci
      pomóc". Boję się też jak na to zareaguje dalsza część rodziny. Pewnie usłyszę,
      po co rozdrapywać rany, pamiętać, przecież to tylko stracona ciąża. Tak więc,
      będzie to tabliczka właściwie tylko dla mnie.
      Niestety mam dużą rodzinę i chcąc, nie chcąc zawsze w tym dniu spotyka się
      kogoś przy grobach. Już sobie wyobrażam ich wzrok, jak będę płakała nad "czymś"
      co w ich mniemaniu było tylko niepowodzeniem.
      Więc chyba zrobię jak większość z Was i wybiorę się z mężem bardzo rano, albo
      późnym wieczorem. Może nawet wieczorem będzie lepiej bo łez nie będzie tak
      widać...
    • jk1968 Re: 1 listopada 27.09.05, 21:53
      od jakiegoś czasu też sie nad tym zastanawiam dokadnie rok temu właśnie 1
      listopada przyniosłam swój skarb ze szpitala do domu a dziś tego dnia mam stać
      nad jej grobem nie mogę nie chcę i nie dam rady jestem na cmentarzu codziennie
      ale tego dnia nie pójdę.Wiem że będe na językach najbliższych ale mało mnie to
      obchodzi droga Gosiu zrób tak jak dyktuje Ci serce i nie przejmuj sie tym co
      inni pomyślą
    • wiosenna10 Re: 1 listopada 20.10.05, 19:49
      do góry
      • kotorybka Re: 1 listopada 20.10.05, 20:28
        Kochana, to co i kiedy robisz na cmentarzu jest i będzie tylko między Toba a Juleńką. Nie przejmuj się co
        inni myślą, ludzie czasem są okrutni.

        Tak jak Ci obiecałam, nie będziesz sama 16 grudnia. Pomodlę się i ja za Twoją malutką.
    • wiosenna10 Re: 1 listopada 20.10.05, 22:44
      Dziewczyny, strasznie żałuję, że nie znam Waszych histori(wiem tyle ile jest
      akurat napisane w wątku), ale nie można zapamiętać wszystkiego, choćby się
      chciało. Wiele z Was odpisuje choć nie wie, kto to jest ta wiosenna(czy inna) i
      jaką dokładnie tragedię przechodzi, ja też tak robię.
      Ważne, żeby po tym wszstkim choć jedna osoba na tym forum wiedziała, że była
      taka Julcia, która żyła tylko i AŻ 4 dni... Że jest najukochańszym,
      najładniejszym dzieckiem dla swoich rodziców, najlepszym co mogło ich w życiu
      spotkać, choć trwało tak krótko.
      Bardzo bym chciała, żeby została w Waszych sercach do końca życia, choćby w
      jednym, to dla mnie ważne. Tak jak niektóre Wasze Aniołki zostaną w moim. Nie
      jestem w stanie zapamiętać wszystkich imion, ale Aniołki z tego forum zawsze
      będą kolegami mojej Julci.
      Pozdrawiam Was ciepło, dziękuję, że jesteście
    • achulka1 Re: 1 listopada 21.10.05, 09:26
      szczególnym dniem jest 1 listopad.
      dla mnie po 9 latach od śmierci mojego Marka jest w nim trochę magii...
      na poczętku bardzo denerwowały mnie "ci przyjaciele " na pokaz, a z drugiej
      stony patrzyłam kto pamiętał o moim dziecku. Teraz już się otrząsnęłam od tego
      błędnego myślenia, przestało mnie obchodzić kto przychodzi i co do mnie mówi(
      choć przyznaję dużo musiało upłynąć czasu zanim do tego doszłam).
      teraz uważam, że zamiast pchać sie w bezbarwny tłum ludzi pamiętających tylko 1
      listopada wolę iść do Kościoła- tam jest tak cicho, spokojnie, bezpiecznie..
    • dalia771 Re: 1 listopada 21.10.05, 09:38
      to będzie pierwszy 1 listopada, kiedy zapalę światełko mojemu Aniołkowi... Boje
      się tego dnia...
    • sdr Re: 1 listopada 21.10.05, 09:51
      Obiecałam sobie, że 15 października pojadę na cmentarz i zapalę światełko na
      jakimś maleńkim grobie, bo mój Aniołek nie ma tu miejsca na ziemi. Nie dałam
      rady. Nie pojechałam. Teraz myślę, że muszę, czuję że muszę to wreszcie zrobić
      1 listopada, bo sobie z tą moja żałoba nie radzę. Moze to mi jakos pomoże?
      Ściskam serdecznie,
      D.
      • ladyhawke12 pamietam 21.10.05, 10:02
        Gosiu pamietam choc nie pisze czesto to pamietam dziewczyny z tamtego roku i ich
        historie bardziej niz terazniejsze, moze dlatego ze bylam z wami bardziej wtedy
        zwiazana. Co do cmentarza, kiedys pisalam ze zawsze cierpisz za malo lub za
        duzodla ludzi z " zewnatrz" w srecu mamy bol, w sercu mamy cierpienie, ale z
        czasem ukojenie, i moze mniej zazdrosci ze tam jest tak cudownie a nas tam nie
        ma,Masz prawo byc soba, masz prawo do uczuc, masz prawo po swojemu je okazywac,
        wszyscy mamy do tego prawo
        • kasiunia.fm6 Re: pamietam 27.10.05, 15:01
          Dla nas każdym dniem jest 01 listopada. Nie wazne jest czy to środek lata, zima
          czy włąśnie Dzień Wszytskich Świętych. Dla nas każdy dzień jest świętem,
          smutnym świetem. Mamy prawo iść na cmentarz, bądz nie, my zawsze pamiętamy, aż
          za bardzo ... tak strasznie boli. Ja mam 3 Aniołki w niebie. Tylko jedno z
          moich dzieci jest pochowane, ale aż w Niemczech, śpi sobie razem z tatusiem,
          który umarł tydzień przed nim. Mój skarb nie jest sam i to jest najważniejsze.
          Młodsze rodzeństwo Lesia było zbyt malutkie żeby miało swoje grobki, ale zawsze
          mają miejsce w moim sercu i pamięci. Kiedyś opowiem o nich ich młodszemu
          braciszkowi Kacperkowi. Dziekuje Bogu że go mam i proszę moje Aniołki o opieke
          nad nim. Trzymajcie sie dziewczyny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka