golikj
06.11.05, 19:13
prosze o wsparcie,pomoc o jakiekolwiek dobre i logiczne slowo!!nie ze bedzie
dobrze bo mnie to nie pociesza ale cos wiecej!!dwa lata temu urodzila sie
moja zdrowa i sliczna coreczka!ciaza i porod przebiegly idealnie!urodzilam
zdrowa i silna dziewczynke!!majac 9 miesiecy dostala katarku a nigdy nie
chorowala pozniej zaczely sie wymioty i bol brzuszka,diagnoza salmonella!oj
oby to byla salmonella mysle teraz!morfologia krwi wykazala straszna rzecz!80
tys leukocytow,prawdopodobnie bialaczka!!tak to byla bialaczka!po 6 mc
cierpienia umarla,odeszla moja coreczka!minelo 8 mc,ja jestem w ciazy,bardzo
chcianej,mysle ze to jedyny ratunek dla mojej duszy!ale strach mnie
obezwladnia!tak bardzo sie boje,nie znioslabym choroby drugiego dziecka!
podobno bialaczka nie jest dziedziczna ale jednak psychika robi swoje!moze
jest ktos w podobnej sytuacji i urodzil zdrowe dziecko ktore zdrowo rosnie i
jakos zagoil choc troche rane!pomozccie!