Dodaj do ulubionych

Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji

19.05.06, 23:13
Witajcie

Opisze po krótce swoja sytuacje może któraś mi z Was pomoże odpowiedzieć na
nurtujące mnie pytania. Na usg kontrolnym w 21tc okazało sie że mam mało wód
płodowych przyczyny były 2 wada nerek dzidzi bądz pęknięcie pęcherza
płodowego, po licznych konsultacjach i stawianiu diagnoz co niektórych
fałszywych okazało sie że wód nie ma bo pękł pęchcerz płodowy, doszli do tego
bo miałam zabieg amnioinfuzji czyli dolewania wód i te wody wyciekły, problem
w tym że te wody wyciekły dopiero na 3 dzien po zabiegu, w piatek miałam
zabieg a one wyciekły w poniedziałek i płyn aby zobaczyc czy wyciekaja
wlewaja koloru niebieskiego a mi zaczeła wypływać wydzielina o zabarwieniu
kawowym ( przepraszam za szczegoły) wiec nawet do glowy mi nie przyszło że to
by mogły byc wody płodowe jak póżniej okazalo sie to były ropne wody płodowe
co oznacza ze wdało sie zakażenie. Dodam że gdy porzyjmowali mnie do szpitala
crp wynosił 0,97 norma to ok 5 do 8 a po zabiegu amnioinfuzji gdy trafiłam do
szpitala w poniedziałek po pobraniu crp wynosilo 97 gdzie norma jak pisalam
jest 5-8 także jak widac wdało mi sie zakażenie. Problem polega na tym ze nie
wiem czy takie zakażenie może byc powiklaniem po amnioinfuzji czy to szpital
mnie czymś zaraził. Bo chodziłam juz od jakis 2-3tyg bez wód jak ocenił
lekarz i zakazenie sie nie wdało bo jest to najczestsze powikłanie gdy nie ma
wód ale przez ten okres tego zakażenia nie było dziwnym trafem wdało sie
dopiero po zabiegu amnioinfuzji. Może szpital cos zawinił, nie wiem każdy tam
sie dziwnie zachowuje teraz widze o ilu rzeczach mnie nie poinformowano. Mój
dylemat polega na tym czy szpitał mógl przy zabiegu mnie czyms zarazic i to z
tego sie wzielo zakazenie czy może to zbieg okoliczności ze zakzenie sie
wdało po amnioinfuzji? czemu jesli pekniety był pechcerz płodowy wody po
wlaniu w piatek zaczeły wyciekac i to ropne dopiero w poniedziałek? ( na to
pyt lekarz mi odp ze dzidizuś mógł "zatykać" dziurke w pęcherzu płodowym) ale
jak stwierdził mój partner przez 3 dni by sie nie ruszał i zatykał? W
postepowaniu szpitala dopatruje sie coraz wiecej błedów, nikt mnie nie
poinformował o tym że moge wziaść ciałko dzidzi o tym że moge otrzymać akt
zgonu, zero informacji.Jestem taka zła i najgorzej obwiam sie jednego że z
nim nie wygram.Złośc i smutek ogromy mam w sercu :(

mama Igorka- aniolka (*)
Obserwuj wątek
    • a.zaborowska1 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 20.05.06, 09:54
      Bardzo mi przykro ... Najgorsze jest to, że jak lekarze działają zgodnie z
      procedurami i im coś nie wyjdzie to żadko można wygrać taki proces. Ja też się
      nad tym zastanawiałam. Teraz z perspektywy czasu mimo zanikającego tętna
      dziecka poniżej 80 wywoływanu dalej poród dopiero gdy aparat w pewnym momęcie
      się wyłączył żucono mnie na stół i zrobiono cc. Można było wcześniej ale nie
      było ewidentnego błędu takie są procedury. Dzieci przeżywają takie porody. Są
      zdrowe... ale mi się nie udało. tzn jej się nie udało. Jeśli masz siłe, jeśli
      masz pieniądze i czas to spróbuj ja się poddałam chce znowu zajść w ciąże. I
      coraz żadziej wspominać koszmar ostatniej jesieni. Ale jeśli upewnisz się że to
      był ich błąd nie daruj im tego.

      pozdrawiam serdecznie
      Agnieszka Mama Andżeliki 7 lat i Aniołka Adrianny 41tc
      • justin301 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 20.05.06, 23:23
        Cóz, przede wszystkim powinnaś otrzymać ze szpitala dokumentacje medyczną ( a
        może masz w domu ?) dobrze byłoby skonsultować sie z jakimś lekarzem, ktory
        jest biegłym sądowym w takiej dziedzinie. Możesz z takim lekarzem pogadać (
        lepiej chyba nie ujawniać, zę wiesz, ze jest biegłym ) a następnie udać się do
        adwokata bądź radcy.
        Nie bedzie to pewnie proste i jest oczywiscie ryzyko, zę oprócz czasu, nerwów
        możesz tez wydac sporo gotówki ale może warto próbować.
        • kasia19812 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 20.05.06, 23:40
          Tak dokumentscje mam w domu tzn historię choroby czekam jeszcze tylko na sekcje
          zwłok dzidzi i nie wiem czy bedzie też wynik histopatologiczny. Czy wiesz może
          jak takiego lekarza znaleśc który jest tez i biegłym sądowym? Dodam że jestem z
          Warszawy. Oprócz tego że szpital moim zdaniem nie udziela mi do końca
          właściewej i prawdziwej informacji od lekarza z tego szpitała padły też zarzuty
          pod moim adresem które nigdy nie miały miejsca problem w tym że nie znam
          nazwiska tego lekarza który mi postawił takie zarzuty a ordynator nie wiem czy
          o nich nie wie czy udaje przed mna ze o nich nie wie bo podobnie jak i jak wie
          ze sa nieprawdziwe. Ta cała sprawa naprawde jest niezle zagmatwana i trudna. A
          w tym wszystkim ja tak naprawde stracilam dziecko, wcześniej nie miałam siły
          ani ochoty aby dochodzic teg wszystkiego, dziś uważam że trzeba dochodzic a
          bynajmniej spróbować. Dzięki dziewczyny.

          mama Igorka- aniołka (*)
          • justin301 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 21.05.06, 13:07
            Z tym biegłym to jest tak, ze sądy mają takie wykazy ale ich nie udostępniają.
            Zostaje ci więc dowiedzieć się niejako pokątnie np. od jakiegoś znajomego
            lekarza czy nie mógłby ci polecić jakiegoś dobrego ginekologa i wypytać czy ma
            takie uprawnienia oczywiscie ostrożnie.
            Co do dokumentacji medycznej to co tu dużo kryć - często bywa fałszowana np.
            przez pominięcie istotnych szczegółów. Ale zawsze pozostają świadkowie, ktorzy
            byli np. przy porodzie. Zawsze to też jakiś dowód.
            Dobrze byłoby gdybyś miała całość dokumentacji, z którą mogłabyś się wybrać do
            takiego lekarza.
    • kasia19812 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 27.05.06, 12:36
      Witajcie

      Byłam w środe u lekarza i dowiedziałam się że jego zdaniem wcale pęchcerz
      płodowy nie był pęknięty, że zakażenie które mi się wdało mogło być spowodowane
      zabiegiem amnioinfuzji. Mój partner podejrzewał że ten pęchcerz płodowy wcale
      nie pękł, ale po stwierdzeniu malej ilości wód podejrzenia padły albo ze synek
      ma chore nerki albo ze wody wyciekaja, mi wmawiali po zabiegu amnioinfuzji ze
      pękł mi pęchcerz płodowy i wody wyciekly, fakt faktem ten pęchcerz pewnie i
      pekł ale nie był on pękniety moim zdaniem w dniu zabiegu amnioinfuzji to
      zakażenie spowodowało że pękł pechcerz nie jestem tego pewna ale tak wnioskuje
      z tego co mówił mi ten prof S. Karowa stwierdziła chore nerki, prod D i dr R to
      wykluczyli, Karowa stwierdziła ze płyn nie wycieka dr R i prof D ze wycieka.
      Teraz lekarz mi mowi ze jego zdaniem pechcerz nie byl pekniety no bo i fakt
      zrobili zabieg amnioinfuzji i jesli jest dziura w wiadrze to wlewajac wode ona
      wycieknie ( przepraszam za porownanie) a mi wody zaczely leciec 4 dni po
      zabiegu a prof D mi mówi że to dziecko zatkało miejsce gdzie pecherz był
      pękniety, bzdura dziecko sie przeciez rusza a przez 4 dni to nie raz zmienilo
      zapewne pozycje. Myśle ze szpital popełnił jakiś błąd jaki nie wiem i zapewne
      będzie cięzko mi to udowodnić, najgorzej że padło jeszcze duzo innych oskarżeń
      a ze ja nie chciałam zabrac dziecka jak mnie nawet nikt o tym nie poinformował,
      dowiedzialam sie tez ze czy sie zabiera cialo czy nie potrzebny jest podpis a
      ja nic nie podpisywałam, mój partner nie wie komu wierzyć bo te rzeczy wie od
      zaufanego lekarza wiec stwierdza ze to on nie moglby klamac a nie wierzy mi,
      mówie wam dziewczyny przeżywam koszmar a co niektóre same wiecie jak to jest w
      środowsku lekarskim. wiem jedno szpital w którym rodziłam starsznie nakłamał bo
      ja nie studiujac medycyny dochodze do pewnych wnoiskow a oni ...lekarz z
      tylulem prof...a dajcie spokój. Koszmar. A ja chce tylko znac przyczyne
      dlaczego nie ma ze mna mojego Skarba ;( i powiem Wam że widząc niedociąglości
      szpitala mam ogroma cheć walki z nim bo wiem ze nie sa ze mna do końca
      szczerzy. Jeśłi ktoś z was zna prawnika w warszawie który się takimi rzeczami
      zajmuje ale jakiegoś biegłego sądowego prosze dajcie znac na priv

      mama Igorka - aniołka
      • barbarajarzabek Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 27.05.06, 22:01
        masz prawo wystapic do szpitala o szczegółowy przebieg leczenia, zastosowanych
        leków, sposobów leczenia i historii horoby a nie tylko wypis oraz zażądać kopii
        wszystkch podpisywanych przez Ciebie dokumentów, zazwyczaj pisze sie wniosek w
        ruchu chorych i w krótkim czasie lub w uzasadnionych przypadkach od reki
        dostaniesz te dokumenty.
        w NFZ jest rzecznik praw pacjenta i on powinien udostepnic ci liste lekarzy
        orzeczników. nestety tak to jest że większość w tym środowisku myje sobie
        wzajemnie ręce, ale możesz po dokładnym przestudiowaniu dokumentacji medycznej
        uzyskanej ze szpitala nagłośnic sprawę medialnie, potem jest łatwiej.
        podam Ci adresy kilku instytucji w warszawie :
        1).grupa wsparcIA DLA RODZICÓW W zAŁOBIE PRZY HOSPICJUM DLA DZIECI TEL.
        0226781611 www.hospicjum.waw.pl
        2).ośrodek pomocy psychologicznej stowarzyszenia psychologów chrześcijańskich i
        caritas tel.0228285483 ul. Bednrska 28/30 warszawa
        może tam uzyskasz porade prawną
        3). bezpłatne porady prawne uzyskasz także w biurze prawnych porad
        obywatelskich.nie wiem gdzie jest w warszawie ale powinnaś znaleźć w lokalnych
        ogłoszeniach prasowych (tak jest u mnie we wrocławiu)
        polecam także książkę: " jak przeżyć stratę dziecka"Catherine M. Sanders i "jak
        pomóc osobie która straciła dziecko" Bessie Anderson Stanley
        mam nadzieję że chociaz troszkę Ci pomogłam
        a to dla Twojego Aniołka(*)(*)(*)
        • kasia19812 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 28.05.06, 17:03
          Basiu dziękuje Ci bardzo, historię choroby już mam ale nie ma na niej leku
          który został mi podany dopochwowo do indukcji porodu :(. Jeszcze raz dziękuje.

          mama Igorka - aniołka
          • barbarajarzabek Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 28.05.06, 21:32
            w takim razie niech szpital wyda Ci przebieg leczenia z zastosowanymi lekami, i
            zastopsowanymi zabiegami i badaniami to ich obowiązek.
            • kasia19812 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 28.05.06, 21:40
              a przebieg leczenia jest chyba zawarty w historii choroby? czy są jeszcze
              jakies inne dokumenty? wszystko co miałam robione jest w historii choroby ale
              kurde nie ma tego jednego leku który wiem że mi podali

              mama Igorka - aniołka
              • barbarajarzabek Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 29.05.06, 22:22
                można wystąpić z wnioskiem(skargą na leczenie lub w celu wyjaśnieniasposobu
                leczenia)do dyrekcji szpitala i powinni oni zgodnie z prawem opisać cały
                przebieg leczenia, łącznie z zastosowanymi lekami. nie wiem czy masz tylko wypis
                ze szpitala, czy także pobrałaś dokumenty z ruchu chorych, mozna dodatkowo
                napisać do dyrektora i on musi udostępnić wszystko.
                podam Ci mojee gg jak będziesz chciała pogadać 9827364
                • mruwa9 Przepraszam, ze sie wtracam nieproszona, 30.05.06, 08:29
                  ale nie moge czytac takich rzeczy spokojnie :-( Byc moze najwiekszym bledem
                  lekarzy bylo to..ze w ogole podjeli sie ratowania ciazy. Z opisu wnioskuje, ze
                  lekarze zrobili wszystko, zeby uratowac dzidziusia, ale ryzyko infekcji
                  istnieje zawsze, gdy do jalowej jamy wprowadza sie plyty poprzez np. niejalowe
                  powloki ciala. Lekarze sie starali, nie udalo sie, przykro mi, personelowi
                  pewnie tez. Zwlaszcza, ze pewnie przyczyna stanu rzeczy byla niejasna, skoro
                  panowaly tak rozne opinie. Ale tak sie w zyciu i w medycynie zdarza, ze nikt Ci
                  nie da gwarancji szczesliwego finalu terapii. Co najwyzej moga dac gwarancje
                  nalezytej starannosci i zrobienia wszystkiego, co w danej sytuacji jest
                  mozliwe. A Ty chcesz na nich teraz nasylac prokuratora, rzecznika
                  odpowiedzialnosci zawodowej. Rozumiem, stala sie tragedia: stracilas dziecko,
                  wiec chcesz znalezc winnego. Ale moze po prostu nie ma winnego, byl zbieg
                  nieszczesliwych okolicznosci. A byc moze wina personelu polegala na
                  niedostatecznej komunikacji miedzy lekarzami a Toba, zwlaszcza przed
                  amnioinfuzja, braku informacji o mozliwych powiklaniach i niepowodzeniu. Czy
                  zamiast od razu pedzic do prokuratora, nie mozna by zaczac od pojscia na
                  rozmowe do lekarza prowadzacego, z prosba o wytlumaczenie dokladnie,
                  zrozumialymi dla Ciebie slowami, co sie naprawde stalo i dlaczego?
                  • blinucha Re: Przepraszam, ze sie wtracam nieproszona, 30.05.06, 09:52
                    Wybacz, mruwa9, ale ja również nie mogę czytać spokojnie tego, co tutaj
                    napisałaś. Kasia jasno napisała, że ma tylko historię choroby (do Kasi - jest
                    to jeden z nielicznych dokumentów, które możesz zażądać ze szpitala, pisz pismo
                    do dyrekcji z prośbą o wydanie całkowitej dokumentacji medycznej, a w to wlicza
                    sie również takie "kwiatki" jak np. karty gorączkowe, wypisy z ksiąg
                    lekarskich, pielęgniarskich). Kasia zaznaczyła, że nie może znaleźć nazwy
                    podanego jej leku w historii choroby i już to jest sygnał, że coś jest nie w
                    porządku. Nie bądź naiwna, mruwa9, że póście do lekarza prowadzącego cokolwiek
                    pomoże. Kasia zresztą sygnalizuje, że komunikacja z lekarzami do łatwych nie
                    należy. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest złożenie w prokuraturze
                    zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, oczywiście po otrzymaniu
                    sekcji zwłok. Domyślam się, że byłą to sekcja robiona w szpitalu a nie przez
                    prokuratora. Dopiero wtedy prokurator może powołać biegłego, który oceni stan
                    rzeczy. Ponadto ogromną rolę gra czas, który w miarę upływu zaciera ślady. Wiec
                    jeśli Kasia ma wątpliwości i dosyć siły, powinna jak najszybciej zgłosić sprawę
                    do prokuratury (i dodatkowo może tez zgłosić to do Okregowej Izby Lekarskiej).
                    Prokuratura jest od badania błędów lekarskich i nie jest to zawracanie im
                    głowy, tylko ich obowiązek.
                    Wszystkie rady i stwierdzenia typu : rozumiem, że stała się
                    tragedia , ...przykro mi ..w życiu i medycynie zdarza się, że nikt nie da ci
                    gwarancji szczęśliwego finału terapii.... są moim zdaniem wysoce nie na
                    miejscu. Ale ostatecznie przegięłaś ze stwierdzeniem "Straciłaś dziecko, więc
                    chcesz znaleźć winnego"- jesteś taka wszechwiedząca? Wszystko jest dla ciebie
                    jasne?Skąd takie stwierdzenie i to na tym forum? Skąd ty się wzięłąś?
                    Dziewczyna ma ogromne wątpliwości i dylemat, co z nimi zrobić i rozumiem część
                    wywodów, że być może brak komunikacji etc... Nie wszysscy mają obowiązek
                    zgadzać się w takich kwestiach z rodzicami po stracie. Ale teksty typu, że jak
                    straci sie dziecko, to szuka się winnego są - delikatnie pisząc - poniżej
                    wszelkich poziomów. Jeśli masz jakieś konstruktywne uwagi, to zabieraj głos a w
                    przeciwnym razie naprawdę zastanów się kilka razy, zanim napiszesz coś takiego.
                    • kasia19812 Re: Przepraszam, ze sie wtracam nieproszona, 30.05.06, 10:58
                      Dziewczyny

                      Szpitał chciała troatować dziecko, ale przy tym zrobili jakby nie bytło szereg
                      niejasności, gl błędem byc może był własnie zabieg amnioinfuzji gdzie widomo
                      jakie moga być powikłania, tylko że ja dopiero teraz dowiedziałam sie jakie sa
                      powikłania nie udzielono mi żadnych informacji o tym zabiegu tylko kazano się
                      kłść i poddać zabiegowi jak pytałam dr R na czym to polega etc to powiedział że
                      nie ma czasu doatałam sie do niego poza kolejnościa i on nie ma czasu,
                      poszliśmy z partnerem na drugi dzień do szpitala to już nie chciało mu sie z
                      nami gadac i powiedział że to już za póżno aby się kłaśc, tak trafiliśmy do
                      innego lekarza prof. D. tam mnie nastraszył o zakażeniu wewnatrzmacicznym i
                      położyłam sie na zabieg ale nikt mi nic nie mówił o zabiegu amnioinfuzji jak to
                      wygląda no widziałam że to wkucie idły przez brzuch i podanie płynu ale z czym
                      sie wiąże, z jakim ryzykiem to nic nie powiedzieli, zreszta ja na takie zabiegi
                      powinnam wyrazić zgode tzn ze zapoznałam się z ryzykiem jakie niesie za soba
                      ten zabieg a ja nic nie podpisałam, tez uważam że największy bład to ten
                      przeklety zabieg amnioinfuzji czuje w sercu że przez to straciłam synka, tak
                      może urodziłby sie za jakiś m-ce czyli w 8 mce ciazy i może by żył, bo znam
                      kobiete która tez miała bezwodzie i urodziła zdrowego synka tylko że w 8 mce i
                      z niską wagą urodzeniową. Tak mi żal dziewczyny do końca życia będę sie
                      zadręczała myśla co by było gdyby nie było tego przeklętego zabiegu, co by było
                      gdybym dalej chodziła nieświadomo tego że nie mam wód, moje serduszko mówi mi
                      że dzidzia by żyła. Lekarze chceili może i dobrze ale wiedzieli jakie jest
                      ryzyko nie poinformowali mnie o tym ryzyku, po drugie ja byłam z partnerem u
                      ordynatora szkoda słów jak sie zachował, wtedy to myślałąm że jest o ale jeśli
                      ja pytam czemu jak wlali wody to one wyleciały na 4 dzień i to już ropne wody
                      to on mi mówi że synek zatykał dziurkę ale przeciez dziecko sie rusza i żeby
                      nie mój partner to ja bym no tak dzidzia zatkała i dlatego tak sie stało ale
                      przecież dzidzia sie rusza wiec .....ehhhh , po trzecie za moimi plecami wyszły
                      jeszcze jakieś rzeczy a że to ja nie chciałam cała dziecka a mnie nikt o tym
                      nie poinformował a ja sama nie pomyślałam,jestem taka zła na siebie, ni
                      epomyślałam o swoim promyczku ;(((bo nawet nie wiedziałam że moge go zabrac ale
                      mogłam iśc spytac o dziecko partner też mnie o to obwinia że nie pomyślałam o
                      dziecku ale on tez jest ojcem mógl pomyslec.
                      Jednym słowem lekarze chcieli ratować dzidzie ale o niczym mnie nie
                      informowali, malo tego nie informowali mojego partnera mimo ze byl upoważniony
                      przeze mnie , jak byłam u ordynatora to powiedział mi że pękł mi pęchcerz a mój
                      partner podejrzewał że pęchcerz nie był pękniety ( mówimy przed zabiegiem
                      amnioinfuzji) ide do innego lekarza a on mowi ze pecherz nie byl pekniety jego
                      zdaniem, wiec spital gdzie byłam ewidentnie kłamie bo ja rozumiem chcieli pomóc
                      nie udalo sie ale czy to zwalnia ich z prawa informowania mnie i mojego
                      partnera o tym. Partner mój myśli że to ja zakazałm im go informowac a było
                      wrecz przeciwnie leżałam w bólach i czekałam az on czegoś przyjdzie i się dowie
                      ja wogóle po zabiegu miałam zakaz chodzenia .ekarze kręcą i nie chcą nam
                      powiedziec prawdy ja nie mówie że chce już biec do sądu chce żby ktoś sie
                      przyznał do nieprawidłowości, chce aby wyjaśnili mojemu partnerowi ktory wśród
                      tego wszystkiego nie wiem komu wierzyć, oszczywiste że powinien mi ale jak go
                      przekonac jak on na info od zaufanego lekarza, koszmar taki zaufany ze wszystko
                      co powiedizał jest kłamstwem. Dlatego mówie ja chce jedynie sprawidliwości bo
                      najgorzej serce boli jak widzisz że cos sie dzieje niesprawiedliwie.

                      mama Igorka - Aniołka
                      • blinucha Kasiu, ... 30.05.06, 11:25
                        ... czekanie na reakcję lekarzy i przyznanie się z ich strony do
                        nieprawidłowości jest tylko stratą czasu. Nie spotkałam się z przypadkiem, aby
                        lekarz, który popełnił błąd (którego konsekwencją była śmierć pacjenta czy
                        nawet pogorszenie stanu jego zdrowia) przyznał sie sam z własnej inicjatywy do
                        błędu. Udowodnione błędy lekarskie mają swoje konsekwencje a nikt z własnej
                        nieprzymuszonej woli nie przyjdzie do ciebie i nie powie: Droga Pani,
                        popełniliśmy błąd, proszę nam wybaczyć. Z własnego doświadczenia radzę ci: albo
                        decydujesz się na prawne rozwiązanie i idziesz do prokuratora z zawiadomieniem
                        o podejrzeniu popełnienia przestępstwa albo do Rzecznika Odpowiedzialności
                        Zawodowej. W pierwszym przypadku zaznaczam, że pójście do sądu nie jest
                        równoznaczne z żądaniem finansowego zadośćuczynienia (możesz chciec wyjasnienia
                        sprawy a nie odszkodowania), w przypadku Izby Lekarskiej masz 3 lata na
                        zawiadomienie o całej sprawie. Szpital ma bodajże 20 lat na przechowywanie
                        dokumentacji medycznej i - jak napisałam wcześniej - masz prawo żądać całej
                        dokumentacji medycznej (musisz oczywiście zapłacić za wykonanie jej kopii). Ten
                        temat załatwiasz oficjalnym pismem do dyrekcji szpitala, za potwierdzeniem
                        odbioru. W przypadku dokumentacji zbiorczej (gdzie np na 1 stronie są opisy
                        stanu kilku pacjentów) szpital nie ma prawa odmówić ci kopii, powinien jednak
                        zadbac o to, abyś na kopii nie widziała innych nazwisk (ustawa o ochronie
                        danych...). Dokumentacja medyczna to nie tylko historia choroby, ale szereg
                        innych dokumentów. Jeśli juz w historii widzisz nieścisłości, zastanów się nas
                        żądaniem pozostałej dokumentacji.Troszkę martwi mnei relacja z ojcem twojego
                        dziecka - niestety tak jest, że po stracie albo związek się umacnia, albo
                        przeżywa kryzys. Masz rację pisząc, że i on mógł w pewnych sytuacjach działać,
                        ale obawiam się, że to temat, który musicie załatwić między sobą a dyskusje, co
                        kto zrobił lub nie zrobił i dlaczego tylko pogłębią twój jak się domyślam i tak
                        już kiepski stan psychiczny. Pamiętaj o tym, że wkroczenie na drogę sądową
                        wymaga wiele siły i wytrwałości i aby na nią wstąpić musisz sama z
                        sobą "uzgodnić", czy tego naprawdę chcesz i czy jest szansa, aby temu podołać.
                        Z drugiej strony, jeśli się na to zdecydujesz pamiętaj o tym, że w skrajnym
                        przypadku zawsze możesz wycofać podejrzenie. Jeśli z kolei nie zdecydujesz się
                        na drogę sądową musisz mieć świadomość, że za te 20 lat (czas niby odległy, ale
                        wszyscy wiemy, jak szybko zleci) będzie po temacie, już nic w tym kierunku nie
                        zrobisz. Jak napisałam w poprzednim poście - czas to czynnik decydujący. Im
                        mniej upłynęło go od zdarzenia, tym większa szansa na wyjaśnienie sprawy.
                        Pozdrawiam i życzę podjęcia najlepszej dla ciebie decycji
                    • mruwa9 Re: Przepraszam, ze sie wtracam nieproszona, 30.05.06, 11:49
                      Skad sie wzielam? Myslalam, ze jako mama niepelnosprawnego dziecka (wskutek
                      bledu lekarskiego nota bene ), oraz jako mama po poronieniu mam prawo tu
                      zagladac :-( Przykro mi, jesli kogos urazilam, nie bylo to moja intencja.
                      Niemniej po kolejnym poscie Kasi utwierdzam sie w przekonaniu, ze byc moze
                      najwiekszy blad, jaki zostal popelniony, to brak informacji. W Polsce ciagle
                      nie jest to rutyna, ze pacjent przed wszelkimi zabiegami i procedurami
                      medycznymi uzyskuje szczegolowa, zrozumiala informacje, co jest planowane,
                      jakie moga byc konsekwencje-korzystne i niekorzystne- przeprowadzenia zabiegu,
                      jak i jego nieprzeprowadzenia. Zeby pacjent mogl swiadomie podjac decyzje i
                      wyrazic zgode na zabieg lub jej nie wyrazic. Za to mam dosc empatii, zeby
                      wyobrazic sobie lekarzy, ktorzy byc moze na rzesach stawali, zeby uratowac
                      zycie dziecku Kasi, zamiast dziekuje otrzymaja wezwanie od prokuatora :-((
                      Genialny sposob na podciecie skrzydel i sprowokowaniu kolejnych medykow do
                      emigracji.
                      Oczywiscie, jak najbardziej warto wyjasnic sprawe tej tragedii, ale nie jestem
                      przekonana, czy najlepsza forma wyjasnienia jest atak i grozenie sadem.
                      • blinucha Re: Przepraszam, ze sie wtracam nieproszona, 30.05.06, 12:03
                        W pełni zgadzam się co do braku informacji w polskich szpitalach, do tego
                        dodałabym jeszcze ignorowanie pytań osób dopytujących się (bo i tak się
                        przecież nie znają, prawda? to po co im wyjaśniać, i tak z tego nic nie
                        zrozumieją).Nie martwiłabym się jednak o to, że po wezwaniu do prokuratury
                        kolejna "partia" lekarzy wyemigruje. Ci, co mają zamiar to zrobić, to i tak to
                        zrobią a ci, którzy chcą zaostać w Polsce, i tak w niej zostaną. Pomimo
                        strajków i skarg na głodowe pensje Akademie Medyczne w całej Polsce są
                        oblężone, nie odstrasza to więc potencjalnych medyków. Jeśli lekarze nie mają
                        sobie nic do zarzucenia, pójdą złożyć wyjaśnienia i nie ma się tutaj o co
                        obrażać. Kasia podkreśliła niechęć lekarzy do dyskusji już po śmierci dziecka,
                        więc tutaj powstaje pytanie, czy aby nie chcą czegoś ukryć? A nuż zniechęcą
                        dziewczynę i się od nich odczepi.
                        A co do pozostałych informacji z twojego postu. No cóż, trudno uwierzyć, że
                        jesteś po poronieniu i jesteś też mamą dziecka neipełnosprawnego (z winy
                        lekarza). No bo jak wytłumaczyć twoje zdanie, że jak dziecko umrze to chce
                        znaleźć się winnego. Na pewno sprawiłoby ci ogromną przykrość, gdybym teraz
                        beszczelnie zapytała, co trzeba zrobić aby poronić albo żeby urodzić
                        niepełnosprawne dziecko. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby kogoś tak
                        ZRANIĆ. Zastanów się prosze następnym razem nad osądem, szczególnie w tak
                        specyficznych sytuacjach. Kasia stoi naprawdę przed trudną decyzją i nie
                        martwiłabym się tutaj o lekarzy (oni wbrew pozorom przyzwyczajeni są do różnych
                        sytuacji w swoim życiu zawodowym, jest to pewnego rodzaju "ryzyko zawodowe")
                        ale raczej o to, aby podjęła decyzję zgodną z własnym sumieniem i
                        przekonaniami. Osobiście wiem jak wygląda życie ze śwadomością, że został
                        popełniony błąd i w skutek tego dziecko zmarło i wierz mi, nie jest to łatwe a
                        czas nie leczy ran.
                        • mruwa9 Re: Przepraszam, ze sie wtracam nieproszona, 30.05.06, 12:25
                          Jestem ponad 10 lat po poronieniu i w moim przypadku czas wyleczyl rany. Po
                          okresie zalu, zaloby i niemal depresji pogodzilam sie z tym, ze niczyjej winy
                          w tym ie bylo, ze poronienia zdarzaja sie czesciej, niz nam sie wydaje ( w
                          moim otoczeniu moge na palcach policzyc kobiety, ktore NIE ronily), wiec jestem
                          juz wystarczajaco zaimpregnowana na te tematyke. Choc nie ukrywam, ze dlugo
                          ryczalam, gdy dzien po wyjsciu ze szpitala po stracie spotkalam kolezanke,
                          ktora radosnie pochwalila mi sie, ze jest w ciazy, i gdybym nie stracila
                          swojej, pewnie mialysmy szanse spotkac sie na porodowce. Bylo, minelo.
                          W przypadku mojej niepelnosprawenj corki, to ja wolalabym,w chwilach zalamania,
                          znalezc dowody, ze to nie byl niczyj blad, ze byc moze bylo to zdeterminowane
                          wczesniej, moze genetycznie? Choc fakty temu zaprzeczaja :-( Wolalabym miec
                          swiadomosc, ze tego po prostu nie dalo sie uniknac, niz do konca zycia pluc
                          sobie w brode, ze trzeba bylo wszystko (porod, szpital ) zorganizowac inaczej.
                          Zadne procesy sadowe i zadne pieniadze nie przywroca zdrowia mojemu dziecku, ja
                          wolalabym o tym , co przezylysmy, zapomniec, bo wspominanie i rozwazanie, co by
                          bylo, gdyby, jest ponad moje sily psychiczne.
                          • kasia19812 Re: do mruwa9 30.05.06, 15:37
                            W którym tc ciązy poroniłaś? ja rodziłam w 24tc czułam już dzidziusia ruchy,
                            rano mnie budził kopniakami a wieczorem nie pozwalał zansąc. Ja nie poroniłam i
                            pewnie bym nie rodziła gdyby nie to zakażenie.

                            mama Igorka - Aniolka
                            • mruwa9 Re: do mruwa9 30.05.06, 17:50
                              Absolutnie nie porownuje naszych doswiadczen, czym innym jest utrata ciazy w 8-
                              9. tygodniu, czym innym strata dziecka w 24.tygodniu. Czym innym strata
                              dziecka, czym innym urodzenie dziecka niepelnosprawnego. To sa sytuacje
                              nieporownywalne. O moich doswiadczeniach pisalam, bo nie wiem, czy trzeba sie
                              co najmniej takimi legitymowac, zeby miec prawo glosu na forum?
                              Nie mozna teraz gdybac, nie wiesz, nikt nie wie, czy zakazenie bylo spowodowane
                              amnioinfuzja, czy bezwodziem, o ile wiem, bezwodzie zle rokuje dla ciazy i
                              dziecka, i byc moze to samo (zakazenie i utrata dziecka) by Cie spotkalo nawet
                              bez amnioinfuzji. Dlatego - wyjasnienie wszelkich niejasnosci- tak, ale nie
                              zgadzam sie na polowanie na czarownice. Zycze Ci duzo sil i zdrowia, i sciskam
                              serdecznie (mimo byc moze opacznego odbioru moich slow). Pozdrawiam.
                              • kasia19812 Re: do mruwa9 30.05.06, 18:09
                                Powiem Ci że ja opacznie twoich słow nie zrozumiałam, mi nie chodzi tez o sama
                                strate dziecka tylko o to że szpital kłamie chodzi o ten fakt, nie można kłamać
                                jeśli chodzi o 2 życia. Zakażenie było spowodowane w dużym stopniu amnioinfuzją
                                a na dodatek w badaniu posiweu z kanału szyjki macicy wyszły bakterie powinni z
                                zabiegiem poczekać do wyniku posiewu. Eh...szkoda słów.

                                mama Igorka - aniołka
                                naszpromyczekk.blox.pl/html
    • pamiec1 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 30.05.06, 12:20
      przykro, mi z powodu śmierci Twojego dziecka. Ale uważam, że lekarze na pewno
      zrobili wszystko aby uratowac Twoje dziecko, a okarżanie ich za błąd nie
      przywróci życie Twojemu dziecku. A to ,że jest to niesprawiedliwe to każdy kto
      stracił dziecko wie. Roztrząsanie tej sprawy w sądzie na pewno nie pomoże
      ci,tylko może zakłócić spokój i pamięć dziecka. Przepraszam, ale chciałabym
      być szczera.
      • kasia19812 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 30.05.06, 15:31
        Ja nie chce leciec z tym od razu do sądu ja chce wiedziec co było przyczyną że
        synka ze mna dzisiaj nie ma ( byłabym w 30tc) a wiem że lekarze nie rozmawiają
        ze mna szczerze o tym co sie stało i jestem przekonan że coś ukrywają chce
        wiedzieć co i po co.
        Zabieg amnioinfuzji był robiony po to aby sprawdzic czy wody wyciekają czy
        dziecko ma chore nerki. Jeśli byłby pękniety pęchcerz wody by wyciekły zaraz po
        zabiegu to pierwsza kwestia, druga jest taka że pytając o przyczyne czemu wody
        nie wyciekły od razu, wciskaja mi że dziecko zatkąło dziurkę no moglo zatkać
        ale na 4 dni, i po czwartym dniu zaczeły mi już lecieć ropne wody płodowe czyli
        wdało sie zakażenie. Lekarz u ktorego byłam mowi ze pecherz nie pel że zabieg
        amnioinfuzji wiąze się z ryzykiem zakażenia. Czemu mi nie powie tego szpital
        gdzie rodziłam może dlatego że powiedzą no wie pani takie ryzyko wiąze sie z
        tym zabiegiem tylko sek w tym ze ja nie bylam poinformowana o tym ryzyku
        zazwyczaj podpisuje sie jakies pismo a ja nic, żadnych info. Pamięć jeden oni
        nic nie zrobili żeby je ratować oni szukali przyczyny ze nie ma wód i
        ewentualnego powodu który pozwoli na indukcje porodu, bo nie wiem czy wiesz ale
        jak nie ma wód trzeba leżec w szpitalu bo grozi zakażenie wewnątrzmaciczne,
        które zreszta mi sie wdało. Zakażenie grozi tym że moga ci wyciać macicę i nie
        możesz miec wtedy dzieci to mi właśniegrozilo, pchali we mnie pelno leków żebym
        szybko urodziła, bo jak bym nie urodziła normalnie to musieli by robic cc i od
        razu wyjąc macice. Czy wiecie co dla 24 letniej dziewczyny oznacza cos takiego
        to gorsze nież wyrok smierci bo wtedy nie można miec już dziecka. Teraz chce
        tylko sprawiedliwości jesli nie chca ze mna rozmawiac jak ludzie a ja widze
        szereg błedów, skoro nie chca powiedziec było tak i tak to sukam innej drogi
        tez mi sie nie chce ciągac po sadach ale ja musze wiedzieć co sie wydarzyło dla
        kolejnego maleństwa, lekarze mówią tak sie zdarza ze nie ma wód ok ja wiem że
        tak sie zdarza ale oni zabiegiem pogorszyli moją sytuację, rozumiem chcieli
        dobrze nieudało sie niech mi powiedząc co poszlo nie tak czemu tak sie stało
        ukrywaja przede mna pewne fakty a to dlatego ze wiele rzeczy zrobili niezgodnie
        chociażby nie informujac mnie o konsekwencjach zabiegu, albo nie informujac
        mnie o tym ze moge zabrac cialko, choć jest taki lekarz który mówi mi że mi
        mówili gdzie to jest bzdurą tym bardziej że podpisuje sie pismo czy sie dziecko
        zabiera czy nie bo przyjedzie taka za tydzien i powie ze ona sie namyslila
        zabrac dziecko, no przepraszam jakies procedury sa oni niektore procedury
        pomineli,u ukrywaja cos i tyle ja mi zlazy na tym aby wiedziec co sie stalo i
        dojde do tego wszytskim sposobami
        P.S tworze blog bedziecie mogli tam przeczytać moja historie może bardziej
        zoruzmiecie mnie i to że chce tylko wiedziec co jest grane, czemu lekarze z
        tametgo szpitala zarzucaja mi okropne rzeczy,

        mama Igorka - aniołka

    • kasia19812 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 05.06.06, 23:56
      Dziś mi już 3 lekarz potwierdził że jego zdaniem pęchcerz nie był pekniety.
      Koszmar bo jeden z njalepszysch lekarzy w Polsce twierdzi coś innego tzn że
      pękł mi pęchcerz a że mam podejrzenia wobec szpitala więc i mam podejrzenia co
      do lekarza. I bądz tu mądry :( W każdym bądż razie każdy każe mi czekac na
      skecje synka, choc lekarz który twierdzi że pękł pechcerz mówi że sekcja mi nic
      nie pokaże.
      • dragica Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 08.06.06, 10:21
        Kasiu,
        ja stracilam moje dziecko jeszcze pozniej-w 35tc, jakies 3-4 tygodnie przed
        planowanym cc.dlaczego-LEKARSKI BLAD!lekarz nie zauwazyl na usg ( a mialam ich
        17 w calej ciazy ), ze dziecko nie rosnie... przestalo rosnac w 31tc. i co
        najgorsze-dzien przed cc ( odklejenie lozyska, krwotok, dziecko sie udusilo )
        moj prowadzacy lekarz wmawial mi, ze moje wysokie cisnienie i opuchniecia to
        cos normalnego w ciazy...dzien przed smiercia synka widzaialm go na usg, byl
        zywy...ale-glupi lekarz nie chcial mnie skierowac do szpitala na cc, bo-"pani
        jest drobna to i dziecko tez "...nie zauwazyl, ze jest asymetria-glowka byla
        rozwinieta na poziomie 34tc, a cialko-30-31tc...w szpitalu lekarze czekali na
        decyzje o cc 3 godziny...czekali, az sie prawie wykrwawie...cc zrobione w
        ostatniej chwili, potem, zaraz po cc byo ryzyko operacji usuniecia macicy( nie
        mogli zatrzymac krwawienia )...potem transfuzje, w czasie ktorych zarazilam sie
        CMV...i ani jednego slowa-dlaczego...jeden idiota lekarz powiedzial mi, e to
        moze ja jestem winna, ze moze nosilam cos ciezkiego...a cala ciaze musialam
        przelezec...
        chcialam zglosic sprawe do sadu...niestety, zaden lekarz nie chcial zeznawac,
        bo " to przeciez kolega "...choc kazdy stwriedzial, ze blad lekarski byl...
        za kilkanascie dni minie rok do kiedy mojego Jovana nie ma...dziaisj wsyztsko
        to boli mniej, choc bol jest dwukrotny-2 miesiace temu stracialm druga ciaze...
        (*) dla Twojego Aniolka
        • kasia19812 do dragica 08.06.06, 11:43
          Bardzo mi przykro z tego co Cie spotkało, mi to sie w głowie nie mieści ja już
          myślałam nad tym aby sprawe oddac do telewizji bo w moim przypadku lekarze
          dopuścicli sie jeszcze kilku innych rzeczy. Na stronie poronienie ktos
          zaproponował aby może stworzyc stowarzyszenie rodziców gdzi elekarze dopuścili
          sie błedu czy cos podobnego już nie pamietam dokładnie tego posta, w każdym
          bądz razie w grupie prościej cokolwiek zdziałać, ja mam momenty że mam w sobie
          ogromną siłę walki a i momenty gdzie całkowicie sie załamuję. Wiem że cieżko
          wygrac z lekarzami bo hermetycznie zamknięte środowisko. Mi chodzi o jedno
          niech powiedza mi co było przycyzna niech mi powiedzą że tak mogło sie skończyć
          niech powiedzą cokolwiek a nie kłamią w zywe oczy, to nie odda życia mojemu
          synkowi ale może innych ominie podobna tragedia. To jest okropne co sie dzieje
          tyle osób jest poszkodowanych i żeby tu chodziło tylko o jedno życie a chodzie
          o DWA!!!!!
          Dla twoich Aniołków (*) (*)
    • basia2023 Re: Przeczytajcie prosze - zabieg amnioinfuzji 17.12.23, 06:56
      Witam spotkała mnie podobna tragedia. Czy możemy się skontsktować?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka