nisar
20.11.06, 11:44
Pytałam kiedyś moją Babcię (straciła dwudziestoletnią córkę przy porodzie,
wraz z wnukiem), czy naprawdę da się potem żyć.
Odpowiedziała, jak widzisz, żyję już tyle lat.
Ból jest cały czas taki sam, tak samo ostry, tak samo silny.
Tylko codziennie uczysz się z nim żyć. I po pewnym czasie zaczynasz trochę
umieć, zaczynasz traktować go jak coś oczywistego.
I wtedy znowu potrafisz myśleć także o czymś innym niż odebrane ci dziecko.
Ale świat już zawsze jest jak za zadymioną szybą - mniej kolorowy, mniej
realny... I niekoniecznie chcesz go dotknąć, posmakować. Nie zależy ci już na
wielu, wielu sprawach.
Kiedyś osiąga się spokój i ukojenie. Ale wypływa to z pogodzenia się z bólem,
a nie z odejściem dziecka.
Kochane Mamy Aniołków, z całego serca życzę Wam ukojenia.