Dodaj do ulubionych

Po stracie dziecka

20.11.06, 11:44
Pytałam kiedyś moją Babcię (straciła dwudziestoletnią córkę przy porodzie,
wraz z wnukiem), czy naprawdę da się potem żyć.
Odpowiedziała, jak widzisz, żyję już tyle lat.
Ból jest cały czas taki sam, tak samo ostry, tak samo silny.
Tylko codziennie uczysz się z nim żyć. I po pewnym czasie zaczynasz trochę
umieć, zaczynasz traktować go jak coś oczywistego.
I wtedy znowu potrafisz myśleć także o czymś innym niż odebrane ci dziecko.
Ale świat już zawsze jest jak za zadymioną szybą - mniej kolorowy, mniej
realny... I niekoniecznie chcesz go dotknąć, posmakować. Nie zależy ci już na
wielu, wielu sprawach.
Kiedyś osiąga się spokój i ukojenie. Ale wypływa to z pogodzenia się z bólem,
a nie z odejściem dziecka.

Kochane Mamy Aniołków, z całego serca życzę Wam ukojenia.
Obserwuj wątek
    • maretta111 Re: Po stracie dziecka 20.11.06, 11:58
      jestem pewna, ze nigdy nie jesteśmy w stanie pogodzic sie ze śmiercią dziecka,
      tylko z cierpieniem jakie przeżywamy, dziecko to przecież cząstka nas samych
      (*)(*)(*)dla wszystkich aniołków(*)(*)(*)
    • hania731 Re: Po stracie dziecka 20.11.06, 17:13
      Tak też myślę,ból staje się naszą częścią i potem nawet radości towarzyszy,on
      nas już nigdy nie opuści,ale jak widać żyjemy i nawet czasami się śmiejemy,ale
      dlaczego zaraz potem mam wyrzuty,że ja się śmieję,a Hani nie ma tu ze mną,więc
      jak mogę...
    • magapi Re: Po stracie dziecka 20.11.06, 21:23
      No właśnie...nie jesteśmy w stanie pogodzić się z tym brakiem i egoistycznie
      powiem,że to jest najbardziej przygnębiające,to,że ból nie zmaleje,nie
      zniknie,nie zatrą go nowe rączki i nowe buźki...jak trudno jest mi pogodzić się
      z tym,że zawsze,zawsze już tak będzie....i może nawet pojawi się śmiech przez
      łzy niewidoczne i radość z bólem w środku,może nawet cichutko przyznamy..."czas
      leczy rany"...ale tak przedziwnie leczy...lek...lekarstwo na
      nibyzapomnienie,specyfik na pseudonormalność,panaceum na szarą egzystencję...ale
      powiedzcie mi,Kochane ...skąd bierzemy tyle siły,aby codziennie pokazywać,że
      prawie nic się nie zmieniło...że tylko cmentarz,nagrobek,kwiaty i znicze...za
      szybko i nie w tej życiowej kolejności...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka