Dodaj do ulubionych

po prostu mnie zatkało.

13.12.06, 22:53
moja dobra koleżanka od kilku tygodni wciąż narzeka, że jest sama, że nie ma
nikogo, że nikt jej nie potrzebuje (a jest osobą bardzo lubianą). myślę, że
to taka "samotność w tłumie". próbuję jej pomóc, staram się jakoś pocieszyć,
bo znamy się naprawdę bardzo długo. od jakiegoś czasu już nie zamęczam jej
moją tęsknotą za Linką, bo widzę, że nie potrafi tego zrozumieć, powiedziała
nawet parę rzeczy, które zabolały...
dzisiaj jednak mnie zatkało.
mówię jej, żeby już tak w kółko nie wmawiała sobie tej samotności, bo to już
prawie jak obłęd...
na co dostałam odpowiedź: "Teraz widzisz, jak ja odbierałam twój obłed, który
nazywa się Karolinka. Mój nazywa się samotnośc."
zatkało mnie.
i zabolało.
chciałam jej pokazać, że może na mnie liczyć, że wcale nie jest sama, a
dowiedziałam się, że popadłam w obłęd zwany Karolinką i to się niczym nie
różni od jej poczucia, że jest "samotna".
po prostu mi przykro :(
napisałam Wam o tym, bo wiem, ze nikt inny mnie nie zrozumie...
Obserwuj wątek
    • edyta7705 Re: po prostu mnie zatkało. 13.12.06, 23:08
      No tak znowu widzę że ktos spotkał na swojej drodze pozbawionego uczuć i emocji
      człowieka a raczej jego imitację.
      Dziś zbulwesowałam się również i ja do granic wytrzymałości. Ranek w pracy,
      babskie gadanie....o dzieciach, a jakże by inaczej.....jedna z Pań opowiada o
      synu który w nocy miał gorączkę i o tym jak się teraz o niego martwi bo
      przecież został w domu z ojcem......po czym zaczyna z innej beki, że właściwie
      nie ma się czym martwić bo przecież w obliczu innych chorób i dramatów innych
      rodziców, których dzieci chorują na raka czy inne choroby, gorączka jej syna
      jest czymś banalnym. W tym momencie druga Pani mówi "No tak, pocieszmy się tym
      że INNI MAJĄ GORZEJ od nas". I co wy na to - bo mnie zatrzęsło i zamilkłam, nie
      byłam w stanie nic powiedzieć...........

      Iorek jesteś cudowną, wrażliwą dziewczyną, pocieszałaś mnie jak zaczęłam pisać
      na forum. Cóż mogę Ci powiedzieć z perspektywy czasu i znajomości ludzkich
      ułomności. Myślę że warto z biegiem czasu zweryfikować znajomości którymi
      otaczamy się na codzień. Problemy większości są banalne i niezrozumiałe dla
      nas. My patrzymy z innej perspektywy, weryfikujemy życie, doświadczenia. Inni
      mają problemy na miarę swoich potrzeb, a przy tym są tak okrutnie
      krótkowzroczni i z kolei oni nie rozumieją nas, ba nie starają się nas
      zrozumieć. Ignoruj takie egzemplarze, a koleżankę zacznij traktować jak
      powietrze, po co pocieszać kogoś kto tego nie chce.
      Bądź jaka jesteś i takimi ludźmi sie otaczaj. A z drugiej strony bardzo się
      cieszę że są jeszcze tacy ludzie jak Ty, z tego co pamiętam nie masz dzieci,
      jestes młodziutka, ale tyle w Tobie dobra, życzliwości, świat byłby piękniejszy
      gdyby tacy ludzie jak Ty rodzili sie częściej.
      Mama Aniołka Nikosia i jego brata Konrada
      • iorek Re: po prostu mnie zatkało. 13.12.06, 23:15
        Edyto, dziękuję za dobre słowa...
        Powiedziałam koleżance, że zrobiło mi się przykro po prostu. Na co ona
        odpowiedziała "że porównałam twój problem do swojego?"
        Czy ja mam problem?! Czy ja popadłam w obłęd?!
        Czy Linka jest jakimś problemem?! Obłędem?!
        Ja po prostu Ją kocham!
        • monikarz Re: po prostu mnie zatkało. 13.12.06, 23:33
          gdy spotykam takich ludzi to nie mam siły już im tłumaczyć na czym polego mój
          problem...
          • iorek Re: po prostu mnie zatkało. 13.12.06, 23:42
            Moniko, właśnie poczułam, że też już nie mam siły... Dostałam smsa o takiej
            treści: "Nie można żyć tęskniąc. A już na pewno nie można żyć, kiedy tęsknota
            za kimś KOGO NIE MA (jak to nie ma?!?!?!)przysłania ludzi żyjących (to dlaczego
            podjęłam decyzję o tym, że zostanę wolontariuszką i będę odwiedzać chore
            dzieci??). TO PÓJŚCIE NA ŁATWIZNĘ (BOŻE!) Inni potrzebują ciebie (przecież
            wiem. nawet starałam sie jej pomóc...)może to ja czekam na trochę
            zainteresowania? (a co robiłam przez ostatni czas...) starałam się zrozumieć...
            oczekujesz zeby inni ciebie rozumieli (wcale nie, bo wiem, ze to niemozliwe)
            ale czy ty rozumiesz innych?"
            chyba przestałam rozumiec innych.
            i nie mam siły już jej odpisywać.
            chciałam pomóc.
            w ogóle nie wspominałam o Lince...
            • danusia1958 Re: po prostu mnie zatkało. 14.12.06, 00:17
              iorek...pozostan taka jaka jestes....poprostu soba...
              nikt z nas nie ma wplywu na takie osoby ...
              niestety nie ma tez recepty na zmiane ich osobowosci...
              taka recepta musiala by byc strata ukochanej osoby, a tego przeciez sie nikomu
              nie zyczy...

              pozdrawiam Cie cieplo
              jestes wspaniala dziewczyna


              dla slicznej Karolinki(*****)


              babcia Aniolka Natalki i 8 mcy Julki
            • jusma Re: po prostu mnie zatkało. 14.12.06, 02:06
              Wchodzę czsem na to forum, czuję Wasz ból, odwiedzam Wasze dzieci. Na pewno nie
              wszystko rozumiem,i nie wiem jak pisać żeby nie dotknąć, nie zranić.. Ale piszę,
              bo poraziła mnie bezduszność i skrajny egoizm koleżanki, okropne. Brak słów.
              Przykro mi.
              • ela2225 Re: po prostu mnie zatkało. 14.12.06, 09:39
                Tak bardzo mi przykro.
                Chciałabym Cie przytulić.
      • blueluna Re: po prostu mnie zatkało. 16.12.06, 10:00
        > No tak znowu widzę że ktos spotkał na swojej drodze pozbawionego uczuć i
        > emocji człowieka a raczej jego imitację.

        Ale jak mozna tak mowic?
        Kazdy ma swoje problemy, cos co go dreczy, co jest dla niego ciezarem i bolem.
        Kto ma prawo oceniac czyj bol jest silniejszy?
        I czy wogole mozna to oceniac?
        Dla dziewczyny jej poczucie samotnosci moze byc tragedia - nawet jesli
        wyimaginowana, ona i tak jest dla niej prawdziwa.
        I mozliwe ze wynika z depresji, choroby. Lub z tego ze czasem jest tak ze ma
        sie niby wielu znajomych - ale tak naprawde zadnych przyjaciol.
        Strata dziecka jest olbrzymia tragedia - ale to jak sie czuje wtedy matka - wie
        tylko ona.
        Tak samo to jak bardzo boli samotnosc - wie tylko ten kto tego doswiadczyl.
        Dlaczego tamtej dziewczynie mozna odmawiac prawa do zalu, do smutku?
        Bo sie rozczula nad soba, dobiero smierc czy choroba dziecka pozwalaja cierpiec?
        A moze dla niej ta samotnosc jest najwieksza tragedia na swiecie, odbiera
        radosc zycia, jego sens?
        Nie tylko smierc dziecka ma takie dzialanie.

        A co do przykladu ktory Ty opisalas - coz, ja tez, jak mnie dopadnie zly
        nastroj z powodu stanu zdrowia syna, to tez swiadomosc, czesto widok - dziecka
        znacznie bardziej chorego - prostuje mnie od razu.
        Nie pociesza na zasadzie ze widok chorego dziecka sprawia mi radoche - ale po
        prostu uczy pokory, uczy tego ze moze byc naprawde zle a u nas wcale zle nie
        jest, sa znacznie gorsze choroby.
        Byc moze historia ktoa opisalas - Twoje negatywne odczucia - wynikaja z
        niezrozumienia intencji?
        • iorek Re: po prostu mnie zatkało. 16.12.06, 23:21
          blueluna napisała:

          > > Kazdy ma swoje problemy, cos co go dreczy, co jest dla niego ciezarem i
          bolem.
          > Kto ma prawo oceniac czyj bol jest silniejszy?
          > I czy wogole mozna to oceniac?

          Nie można. Ale ja tego nie oceniam. Zabolało mnie, w jaki sposób przywołała
          Linkę w tej dyskusji... Po prostu zrobiło mi się przykro...
          Chciałam pomóc, wcale nie wspominałam o swojej tragedii, nie porównywałam...
          Byłam po prostu w szoku, że o niewinnym Aniołku można mówić jako o czyimś
          problemie, a o tęsknocie za nim jako "obłędzie".
          • blueluna Re: po prostu mnie zatkało. 17.12.06, 11:51
            > Chciałam pomóc, wcale nie wspominałam o swojej tragedii, nie porównywałam...

            Moja odpowiedz w temacie porywnywania bolu nie byla do Ciebie...

            > Byłam po prostu w szoku, że o niewinnym Aniołku można mówić jako o czyimś
            > problemie, a o tęsknocie za nim jako "obłędzie".

            Ale zauwaz ze to Ty pierwsza, z tego co zrozumialam, nazwalas to co sprawia bol
            Twojej kolezance - obledem.
            Ona widocznie po prostu chciala Ci pokazac jak sie czuje.
            Powiedziala ze ma swoj obled, owszem, nazywa sie cierpieniem z powodu
            samotnosci.
            Ty cierpisz z powodu smierci coreczki. I skoro cierpienie jej nazywasz obledem,
            to po prostu pewnie chciala dac Ci do zrozumienia ze kazdy ma jakis tam swoj
            obled.

            Nie wiem, moze niepotrzebnie tlumacze Twoja kolezanke, moze jest zimnym
            czlowiekiem ktory ma wszystkich gdzies.
            Ale nie wydaje mi sie.
            Bardziej wydaje mi sie ze ma po prostu depresje dziewczyna lub sobie nie radzi
            ze swoimi problemami. I na pewno nie miala nic zlego na mysli.
            Po prostu pociagnela rozmowe i jej tok - zaczete przez Ciebie.
            To Ty pierwsza nazwalas cierpienie i tesknote za czyms - obledem.
            A ona po prostu poiedziala cos na zasadzie - kazdy ma jakis tam swoj obled -
            skoro chcesz to tak nazywac.
            Slowo samo w sobie jest niemile i sugeruje jakies zaburzenia psychiczne -
            owszem, jest nie na miejscu i boli.
            Ale pewnie zabolalo Was obie.
            Mysle ze Twoja kllezanka moze teraz siedziec sobie na jakims forun poswieconym
            samotnosci i pisac podobny post jak Twoj - ze jest jej przykro bo przyjaciolka
            stwierdzila ze jej problem to jakis obled.

            Pomysl o tym w ten sposob...
            I nie rezygnuj z tej przyjazni, powiedz kolezance ze Ci przykro, wyjasnijcie to
            sobie.
            I pomozcie nawzajem.
    • big__mama Re: po prostu mnie zatkało. 14.12.06, 09:56
      Witaj!
      Może to co napiszę wyda Ci się głosem jeszcze jednej, bezdusznej osoby, która
      Cię nie rozumie ale uwierz mi, że kierują mną dobre intencje.
      Każdy człowiek przeżywa w życiu swoje tragedie - dla jednego tragedią życia
      jest strata dziecka, dla innego choroba, dla jeszcze innego samotnośc. Nie
      warto licytowac się czyja tragedia jest większa bo każdy człowiek ma wrażenie,
      że jego ból jest nieporównywalny z bólem innych. Tak już jesteśmy poukładani. I
      kiedy Ty myślisz, że Twoja koleżanka jest bezduszna i Cię nie rozumie ona myśli
      dokładnie w ten sam sposób. Że jej nie rozumiesz.
      Nie jest moim zamiarem bronienie jej. Chciałam Ci tylko wyjaśnic pewną
      zaleznośc o której często zapominamy.
      Pozdrawiam
      bm
      • edyta7705 Re: do Big_mama i innych zainteresowanych 14.12.06, 15:49
        Może teraz ja coś nadmienię...Iorek była jedną z pierwszych osób która
        pocieszyła mnie po stracie synka. Chwilę później dowiedziałam się że to młoda
        dziewczyna, nie ma dzieci...........a jednak tyle w niej zrozumienia.
        Odbudowała wiarę w człowieka przez duże C. Ona zapewnie doskonale dobrze wie,
        że każdy ma swoje tragedie, ona wie że każdy ma prawo cierpieć, tylko droga
        big_mamo to nie ona się licytuje z otoczeniem, ona przeżywa swój ból i
        podziwiam ją bo to jest ból po starcie dziecka, które nie było jej własnym
        dzieckiem. Ona przeżywa smutki po stracie dziewczynki którą się opiekowała i
        pokochała jak siostrę. Powiedz mi w takim razie ilu z nas, ilu z młodych ludzi
        jest skłonnych do takiego poświęcenia, do takiej bezwarunkowej miłości. Tak
        wiele matek nie kocha swoich dzieci, a Iorek, obca osoba, a tak pięknie
        otoczyła największym z uczuć maleńką, kochanę ale jednak obcą jej osobę. Ilu z
        nas słysząc o śmierci dziecka przejmuje się tym tak naprawdę........ktoś nie
        przeżył starty pomyśli chwilkę, że może to i smutne, pomyśli i zapomni, bo ma
        na głowie swoje problemy małe i duże. Ale dlaczego to aemocjonalne otoczenie
        nie da Iorek prawa do bólu, tęsknoty, smutku?? Dlaczego ciągle ktoś ją atakuje.
        Ona sama pisze, że nawet nie wspominała o Lince. Więc dlaczego ktoś się jej
        czepia...........wiesz co myślę.......dlatego że tak naprawdę nie ma swoich
        problemów. Bo jeżeli kogoś coś przytłacza - nawet banalnego, to jest skupiony
        na sobie, a nie węszy w życiu innych. A poza tym Iorek pomagała swojej
        koleżance, więc zapewne przynajmniej próbowała zrozumieć sytuacje tej
        dziewczyny. A sama takiego zrozumienia nie dostała.
        Droga Big_Mamo widziałam Twój suwaczek - oczekujesz na dziecko, ale czy masz
        swojego Aniołka?? Bo jeżeli nie to nie rozumiem w jakim celu wchodzisz na to
        forum, czytasz chyba niedokładnie (znasz w ogóle historię Iorek i Linki??) i
        jeszcze piszesz rzeczy o których ona na pewno wie.
        Zyczę powodzenia
        A Tobie Iorek dużo sił, odporności na ludzką głupotę i naucz się ignorować
        niektóre zachowania. pisałam wczoraj, pisała danusia - nie zmieniaj się jesteś
        boghatym wewnętrznie człowiekiem, dobrym i wrażliwym i działaj w zgodzie z
        własnym sumieniem, a będziesz bardzo szczęśliwa i spełniona. Ja czasami nie
        lubię ludzi, ale Twoja wielkoduszność uczy mnie innego życia.
        Dla Linki \***/
        Dla Ciebie synku (***)
        • behemot79 Re: do Big_mama i innych zainteresowanych 14.12.06, 20:28
          A ja się z nie zgadzam z Big mamą. Nie ma większego nieszczęścia niz smierć
          własnego dziecka...Straciłam dziecko w trzecim miesiącu ciązy i wszystkie moje
          dotychczasowe problemy (a nie było ich mało)razem wzięte nie mogły się równac z
          tym, co wówczas przezyłam. Okrucieństwo czy może zwykła bezmyslnośc ludzi,
          którzy nie należą do grona "dotkniętych skrzydłem Anioła" jest
          porażająca.Dobrze, że istnieją takie miejsca jak to...
          • big__mama Re: do Big_mama i innych zainteresowanych 14.12.06, 21:45
            behemot79 napisała:
            > A ja się z nie zgadzam z Big mamą. Nie ma większego nieszczęścia niz smierć
            > własnego dziecka...Straciłam dziecko w trzecim miesiącu ciązy i wszystkie
            moje dotychczasowe problemy (a nie było ich mało)razem wzięte nie mogły się
            równac z tym, co wówczas przezyłam. Okrucieństwo czy może zwykła bezmyslnośc
            ludzi, którzy nie należą do grona "dotkniętych skrzydłem Anioła" jest
            porażająca.Dobrze, że istnieją takie miejsca jak to...

            Nigdzie nie napisałam, że jest coś straszniejszego niż utrata dziecka.
            Napisałam tylko, że dla różnych ludzi słowo "tragedia" oznacza coś innego i nie
            mozna ich porównywac ze sobą. Brzmi być może okrutnie ale jak syty ma zrozumieć
            głodnego?

            Pozdrawiam
            bm
        • big__mama Re: do Big_mama i innych zainteresowanych 14.12.06, 21:41
          edyta7705 napisała:
          > Ona zapewnie doskonale dobrze wie,
          > że każdy ma swoje tragedie, ona wie że każdy ma prawo cierpieć, tylko droga
          > big_mamo to nie ona się licytuje z otoczeniem, ona przeżywa swój ból i
          > podziwiam ją bo to jest ból po starcie dziecka, które nie było jej własnym
          > dzieckiem.

          Ja absolutnie nie neguję faktu, że cierpi. Mówię tylko, że jej koleżanka też
          cierpi - tylko inaczej. Nie jest to cierpienie tego samego gatunku, bo nie
          można ich ze sobą absolutnie porównywać. Ból po stracie dziecka rozumie tylko
          ten kto przez to przeszedł. Ale tak samo jak autorka wątku oczekuje wsparcia i
          zrozumienia tak samo jej koleżanka tego potrzebuje. Oczywiście okoliczności z
          jednej i z drugiej strony są diametralnie inne, ale potrzeba wsparcia jest
          taka sama.

          >Ona przeżywa smutki po stracie dziewczynki którą się opiekowała i
          > pokochała jak siostrę. Powiedz mi w takim razie ilu z nas, ilu z młodych
          ludzi
          > jest skłonnych do takiego poświęcenia, do takiej bezwarunkowej miłości.

          Myślę, że wielu ale ciągle zbyt niewielu

          Ale dlaczego to aemocjonalne otoczenie
          > nie da Iorek prawa do bólu, tęsknoty, smutku?? Dlaczego ciągle ktoś ją
          atakuje.

          Widzisz, ja to traktuje inaczej. Myślę sobie, że otoczenie daje jej prawo do
          bólu. Tylko, że ten ból trwa wg nich już zbyt długo. Ja mam wrażenie, że to nie
          są ataki a nieudolne próby "ratowania" człowieka w żałobie. Ludzie często
          zapominają, że różni ludzie potrzebują różnej ilości czasu na przeżycie żałoby
          i że przeżywają to w różny sposób. Myślę sobie, że gdyby osoba w żałobie takie
          działania postrzegała jako nieudolne próby pomocy a nie ataki na nią byłoby jej
          dużo łatwiej uniknąć niechęci do innych ludzi

          > Ona sama pisze, że nawet nie wspominała o Lince. Więc dlaczego ktoś się jej
          > czepia...........wiesz co myślę.......dlatego że tak naprawdę nie ma swoich
          > problemów. Bo jeżeli kogoś coś przytłacza - nawet banalnego, to jest skupiony
          > na sobie, a nie węszy w życiu innych.

          Odpowiedź jak w pierwszym akapicie.

          > Droga Big_Mamo widziałam Twój suwaczek - oczekujesz na dziecko, ale czy masz
          > swojego Aniołka?? Bo jeżeli nie to nie rozumiem w jakim celu wchodzisz na to
          > forum, czytasz chyba niedokładnie (znasz w ogóle historię Iorek i Linki??) i
          > jeszcze piszesz rzeczy o których ona na pewno wie.

          Dlaczego warunkujesz kwestię wchodzenia na to forum od faktu posiadania
          Aniołka? Czy osoby które nie przeżyły choroby lub śmierci dziecka nie mają
          prawa się tutaj wypowiadać? Rozumiem, że gdybym podzieliła się swoja opowieścią
          moje "kwalifikacje" w Twoich oczach by wzrosły. Problem w tym, że ja się już
          prawie się uporałam ze swoimi demonami. Nie mam potrzeby opowiadania swojej
          historii właśnie dlatego, że wiem jak bardzo zwodnicze może być nasze myślenie.
          Ja też w czasie kiedy potrzebowałam wspacia i siły innych ludzi dostawałam
          kopniaki. Tak wówczas myślałam. Tymczasem otoczenie w nieudolny sposób
          próbowało mi pomóc a ja przez swoje zapatrzenie w wizję "jak to mnie nikt nie
          rozumie" straciłam wiele dobrych rzeczy. A przez 11 lat walki z wiatrakami
          nazbiełało się ich nie mało.

          > Zyczę powodzenia
          > A Tobie Iorek dużo sił, odporności na ludzką głupotę i naucz się ignorować
          > niektóre zachowania. pisałam wczoraj, pisała danusia - nie zmieniaj się
          jesteś
          > boghatym wewnętrznie człowiekiem, dobrym i wrażliwym i działaj w zgodzie z
          > własnym sumieniem, a będziesz bardzo szczęśliwa i spełniona. Ja czasami nie
          > lubię ludzi, ale Twoja wielkoduszność uczy mnie innego życia.

          Ja również życzę wiele dobrych rzeczy zarówno Tobie jak i autorce wątku. Trzeba
          Wam dużo siły ale i wiary, że są dobrzy ludzie choć czasami wydaje się, że ich
          nie ma
          Pozdrawiam
          bm
          • edyta7705 Re: do Big_mama i innych zainteresowanych 14.12.06, 22:23
            Witam Cię ponownie big_mamo. Tak pięknie odpowiedziałaś na mój post - prawie
            jak na klasówce. JA NIE PISZĘ O KWALIFIKACJACH (koszmarny pomysła z takim
            tekstem), ani nie warunkuję pobytu na forum od faktu posiadania Aniołka, tylko
            gdybym to ja była w ciąży kolejny już raz to otaczałabym się miłymi i
            uśmiechniętymi rzeczami, a niestety to forum nie należy do tego typu miejsc.
            Wydaje mi się że nie chciałabym niepotrzebnie stresować siebie i dzieciątka,
            które tak wiele czuje. Ale może Ty masz inne potrzeby. Dla mnie na forum może
            pisać kto chce. Tylko obawiam się że taki post może wyrządzić tej cudownej
            dziewczynie więcej krzywdy niż pomocy. To super że uporałaś się ze swoimi
            problemami, nie chcesz opowiadać to nie musisz. Większość z nas już się uporała
            ze swoim bólem, i właśnie dlatego rozmawiaają na forum wreszcie piszą posty a
            łzy nie kapią na klawiaturę. A ja mam swoje grono oddanych przyjaciół, którzy
            służa mi pomocą, są oddani i choć jest ich niewielu........mnie to w zupełności
            wystarcza. I wierzę w dobroć ludzką, a uczą mnie tego Iorek, inne osoby z tego
            i innych wirtualnych miejsc, moi realni znajomi i bliska rodzina. I wiesz nie
            obnoszę się ze swoim bólem, nie gadam w kółko, nikogo tym nie zadręczam,
            uśmiech gości na mojej twarzy, ale widocznie ani radość, ani smutek nie
            zadowoli potencjalnych obserwatorów.
            \***/
    • iorek już dobrze... 14.12.06, 23:09
      nie wiem jak mi się to udało, ale dzisiaj moja koleżanka wreszcie przyznała, że
      udało mi się ją choć troszkę pocieszyć. od kilku tygodni odrzucała wszelką
      pomoc.
      ale chyba każdy czasem lubi się poużalać nad sobą...
      niepotrzebnie zaczęła w ogóle mówić o Lince. nie wymagam od niej zrozumienia.
      ale powiedziała kilka słów, które mnie bardzo zabolały...
      • edyta7705 Do Iorek 14.12.06, 23:30
        Mam do Ciebie taką prośbęnapisz mi coś o sobie, możesz na adres gazety,
        chcialabym Cię bliżej poznać, jesteś taką poytywną duszą tego forum.
        Edyta
        albo gg 1677869

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka