Dodaj do ulubionych

Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co robić?

03.06.08, 13:19
Dzień dobry! dzisiaj byłam z synkiem na izbie przyjęć(poradnia
chirurgiczna-szpital w Szczecinie na Wojciecha). Został
zakwalifikowany do zabiegu w narkozie na początku lipca. Pani dr
powiedziała ze dziecko mam przyprowadzić na 7.30 i odbiorę je po 24
godz!!!!Nie będę mogła być z nim!!!To jakiś koszmar! Moje 2
koleżanki opowiadały mi ze tak właśnie robią w tym szpitalu (ich
synkowie mieli stulejke).Pani powiedziała mi że po zabiegu(usuniecie
cysty z policzka)i wybudzeniu zostanie przewieziony na sale ogólną,
ale rodzice nie mogą tam być!
Mam pytanie-czy szpital może zakazać pobytu rodzica przy dziecku?-
a może mam prawo(gdzie to sprawdzić)do bycia z synkiem?
Będę dzwoniła do innych szpitali i zapytam czy mogę być po zabiegu z
dzieckiem, ale skierowanie synka do chirurga zabrali mi rano. Czy
mogą mi teraz go nie wydać???
Dlaczego tak robią w tym szpitalu???Przecież jak Tymek albo inne
dziecko wybudzi się po narkozie i nie zobaczy najbliższych to bedzie
płakał. Ja wszystko przy nim zrobię i utule a nie wierzę że
przestanie płakać na widok obcych ludzi!!! Dziękuje za pomoc


Obserwuj wątek
    • aniakur2 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 14:02
      A sprobuj udac sie na Unie Lubelska wiem ze tam mozna z dziecmi byc.
    • alika77 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 16:29
      Pkt. 2 Europejskiej Karty Praw Malego Pacjenta: "Dzieci powinny mieć
      prawo do tego, aby cały czas przebywali razem z nimi w szpitalu
      rodzice lub opiekunowie. Nie powinno być żadnych ograniczeń dla osób
      odwiedzających - bez względu na wiek dziecka.", pkt. 3."Rodzicom
      należy stwarzać warunki pobytu w szpitalu razem z dzieckiem, należy
      ich zachęcać i pomagać im w pozostawaniu przy dziecku. Pobyt
      rodziców nie powinien narażać ich na dodatkowe koszty lub utratę
      zarobków. Aby mogli oni uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, powinni
      być na bieżąco informowani o sposobie postępowania i zachęcani do
      aktywnej współpracy".Ja bym walczyla i nie odpuscila. Wiem, ze to
      latwo mowic, ale mialam podobna sytuacje, kiedy bylam z 10-
      miesieczna corka w szpitalu, na jednej scianie wisiala duza plansza
      z wypisanymi tymi wlasnie prawami, a dokladnie naprzeciwko byly
      drzwi do gabinetu zabiegowego z tabliczka "Rodzicom wstep
      wzbroniony". Chcieli mi zabrac dziecko na zalozenie kroplowki i
      pobranie krwi, ale powiedzialam ze beze mnie ona tam nie pojdzie i
      tyle, musieli sie poddac. Walcz o to, zebys mogla byc z dzieckiem,
      albo zmien szpital - taka sytuacja to ogromny stres dla dziecka,
      musi miec Ciebie obok siebie!
      • gold-tea Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 18:12
        To jest wlasnie podlosc! Moja corka byla z synkiem w szpitalu. On
        mial tylko 2 latka i przed pobieraniem krwi z zylki wyprosili corke!
        malenstwo krzyczalo z bolu i wolalo "mamo ratuj" a corka w korytarzu
        zalewala sie lzami!
        Co im to przeszkadza, ze mama wezmie dziecko na raczki i tak pobiora
        krew. Po zabiegu dodatkowo jest bol i trzeba dziecko utulic.
        Przeciez to nie jest dorosly.Ech, polska podlosc.
        • alika77 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 20:23
          Mysle, ze to, ze wyprasza sie rodzicow w takich sytuacjach jest
          argumentowane tym, ze rodzice czasami po prostu... przeszkadzaja.
          Jako matka nie wyobrazam sobie zostawic dziecko samo sobie w takiej
          sytuacji, ale mysle, ze sa tez rodzice, ktorym moze byc trudno
          zaakceptowac, ze dziecko placze, ze sie wyrywa, ze krzyczy i maja
          pretensje do pielegniarek, ze robia ich dzieciom krzywde - a
          przeciez robia tylko to, co konieczne i nie dla wlasnej
          przyjemnosci. Mnie tylko za pierwszym razem chciano wyprosic, potem
          jak juz zobaczyli, ze nie histeryzuje, nie mam do nikogo pretensji,
          nie utrudniam im pracy a nawet przeciwnie to nie bylo najmniejszego
          problemu. Uwazam, ze rodzice i lekarze i pielegniarki powinni
          wspolpracowac ze soba na rzecz dobra dziecka, a nie zajmowac sie
          tylko kazdy swoja dzialka tak, jak im wygodnie i tyle. Ale nie mam
          doswiadczenia w sytuacjach kiedy dziecko jest po operacji, wiec byc
          moze rzeczywiscie jest tak, jak pisze Buleczka, ze wtedy kolo
          dziecka byc nie mozna - w takiej sytuacji niestety wzgledy zdrowotne
          sa priorytetem ponad dobrym samopoczuciem psychychicznym i
          emocjonalnym.
    • buleczka-t Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 17:04
      Drogi tymianku,
      to nie jest tak że ci zabraniają bo mają taki kaprys oni to robią
      dla bezpieczeństwa twojego dziecka. Część pooperacyjna to tak jak
      mała intensywna terapia.
      Ja leżałam z synkiem na chirurgii w Warszawie. W dniu zabiegu mama
      idzie do domu a dziecko na salę pooperacyjną i jest tak 24 godz. -
      najczęściej do 9 rano następnego dnia. Mama może być przy dziecku.
      Zawołają cię jak zwiozą dziecko z bloku operacyjnego na salę
      pooperacyjną i możesz tak przebywać z dzieckiem do 19.
      Uprzedzam że dziecko jest na środkach przeciwbólowych i śpi. Więc
      nie płacze a mam nie jest niezbędna.
      Pielęgniarce - jeśli chcesz by pilnowała dziecka w nocy - ja płaciła
      200zł za nockę - tak, na tym oddziale pooperacyjnym.

      Mama Tomcia
      • agau7 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 19:00
        Dla dobra dziecka??? Rozumiem, że chodzi o zakażenia bakteryjne????
        Przecież i tak najczęściaj pacjęci zarażają się bakteriami
        szpitalnymi. Lekarz leczący moją córkę twierdził, że najlepszym
        sposobem na walkę ze zjadliwymi bakteriami szpitalnymi jest kontakt
        z tymi przynoszonymi z naturalnego środowiska domowego.
        • buleczka-t Re: Szpita 04.06.08, 08:35
          Tak dla dobra dziecka! Inie chodzi tu o zakażenie bakteryjne
          przenoszone z domu jak piszesz. Po zabiegu to raczej najmniejszy
          problem. Najwięczy to taki że dziecko po zabiegu rozitubuje
          anestezjolog a potem wybudzi. Istnieje jednak zawsze możliwość
          zatrzymania krążenia lub niewydolność oddechowo-krążeniowa u
          dziecka, i wtedy jest potrzebna natychmiastowa pomoc lekarska. W
          niektórych przypadkach nawet ponowne zaintubowanie i pomoc
          respiratora lub n-CPAP'u aby uniknąć niedotlenienia. Dziecko
          znajduje się na bloku pooperacyjnym bo to zreguły zdarza się w nocy
          w dniu zabiegu. To środki bezpieczeństwa. Przecież nikt wam wprost
          nie powie że po narkozie może się zatrzymać serce i dziecko może
          nawet umrzeć lub być reanimowane! Matka może być tak z dzieckiem od
          wybudzenia po operacji aż do godz. 19. Musi wyjść jedynie na noc i
          wrócić może o 7 rano.

          Mama Tomcia
          tomuskaczorowski.pamietajmy.com.pl
          • oyate Re: Szpita 04.06.08, 18:20
            I własnie dlatego dziecko powninno byc pod opieką rodziców, w Matce
            Polce moje były ze mna jak tylko przewieźli je na oddział
            intensywnej opieki medycznej. Gdyby się scoś działo to bym szybko
            zaalarmowała lekarza, przeciez tam nie siedza pielęgniarki cały
            czas. dziecko nie ma już podłaczonych urządzeń (jeśli nie był to
            zbyt skąplikowany zabieg).
            Dziecko się budzi to rodzic reaguje czy podać dziecku wodę, czy
            przytulić a nie biedne zostawione samemy sobie. W życiu bym dziecka
            nie zostawiła samego po zabiegu, operacji. Dziecko to nie przedmiot,
            ono ma uczucia. Dziecko kopie, krzyczy?? A dlaczego czasem??
            Widziałam w wielu szpitalach, dziecko nie chce ukłucia to fakt ale
            pielęgniarki krzycza na dziecko, że trzeba itp. Masakra jednym
            słowem. Ja zawsze sie pchałam z dzieckiem do zabiegowego na
            zakładanie np. welfronu w moich ramionach było i czuło sie
            bezpieczne a przeciez o to głównie mnam chodzi by nie miało urazu na
            przyszłość.
            • buleczka-t Re: Szpita 04.06.08, 18:42
              nie wiem czemu tak wyskakujesz z pretensjami, napisałaś dokładnie to
              samo co ja...

              Matkę wołają pielęgniarki gdy zworzą dziecko z bloku operacyjnego po
              wybudzeniu, matka od tego momentu siedzi z dzieckiem na sali
              pooperacyjnej do godz. 19 potem musi opóścić szpital i gdzieś
              nocować, może wrócić na salę pooperacyjną o 7 rano następnego dnia.

              Na intensywnej terapii i salach pooperacyjnych matki nie nocują.

              Ofszem w Matce Polsce w Łodzi jest hotel dla matek i można tak
              przenocować - ale bez dziecka! Nie każdy szpital ma taki hotel. Weź
              to pod uwagę. Nie ma hotelu jeśli chodzi o Łódź - korczak i sporna,
              Instytut Matki i Dziecka w Warszawie też nie ma hotelu dla matek na
              terenie szpitala.

              Tak pielęgniarki nie siedzą przy każdym dziecku, i matki alarmują
              jak coś się dzieje.

              Jeśli chodzi o te urządzenia to się mylisz. Mój synek zatrzymał się
              oddechowo i krążeniowo (ustała akcja serca) na sali pooperacyjnej o
              17. Reanimowali i pozostał z rurką nosowo-gardłową na własnym
              oddechu. O 20 pojawiła się nie wydolność i został podłączony szybko
              pod n-CPAP.
              Poza tym mój synek był na lekach uśmierzających ból - więc i tak go
              nie czuł.
              To że tobie nic się nie zdarzyło na sali pooperacyjnej na chirurgi
              to nie znaczy że tam się nic nie dzieje!!!!!!!!!!
              • oyate Re: Szpita 04.06.08, 19:11
                Bułeczko czytaj uwazniej. Napisałam, że nie ma urządzeń po
                rutynowych zabiegach, po operacjach wiadomo, że są. Ale czy
                pielęgniarki na nie reagują...noo..osobiście stałam przy inkubatorze
                syna jak włączył się alarm. Pielęgniarka sobie spokojnie gadała,
                dopiero po mojej interwencji ruszyła doope.
                Dziecko po rutynowym zabiegu nie lezy cały czas na intensywnej
                terapii, tylko po kilku godzinach jest przewożone do sali chorych
                (oczywiście nie jest to reguła). Moje córki po dniu na intensywnej
                opiece (gdzie byłam przy nich) przewiezione zostały na normalna
                salę, gdzie spałam z nimi w nocy.
                • buleczka-t Re: Szpita 05.06.08, 14:24
                  I kto tu nie czyta uważnie.
                  Mój synek przechodził rutynowy zabieg operacyjny. I po tym rutynowym
                  zabiegu miał podłączony pulsoksymetr i podawany tlen przez rurkę
                  nosowogardłową.
                  Przy inkubatorach znajdują się bardzo czułe pulsoksymetry - wyją już
                  w momencie gdy dziecko poruszy rączką, nóżką itd. Dlatego
                  Pielęgniarki reagują po dłuższej chwili.
                  Mój synek leżał na bloku po operacyjnym przez 24h a potem był ze mną
                  w pokoju.
                  Intensywną terapię zaliczył dopiero gdy ustała akcja serca i była
                  konieczna reanimacja....
                  • oyate Re: Szpita 05.06.08, 20:03
                    Co to znaczy dłuższa chwila, alarm w pokoju obok wył chyba z 5 minut
                    zanim pielęgniarka podniosła sie łaskawie.
                    Moje córki były po wybudzeniu po 2 godzinbach przywiezione na sale
                    intensywnej opieki i nie miały żadnych urządzeń, nie powiedziałam,
                    że to norma.
                    Zresztą jak by nie było rodzic powinien byc przy dziecku, sama
                    szukałam szpitala gdzie będę mogła byc przy dziecku i sie nim zająć
                    a nie zostawić na pastwę losu.
                    Dyskusja zeszła na zły tor i mam wrażenie, że Ty tak piszesz bo Ty
                    musiałaś tak mieć z dzieckiem.
    • aomega Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 20:09
      Tymianku nie rozpaczaj tylko poszukaj szpitala gdzie po zabiegu będziesz mogła
      być z dzieckiem.
      Jedynym miejscem,które spotkałam gdzie matka (w odpowiednim stroju) może wejść
      na salę operacyjną (!!) jest Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu w
      Kajetanach.Dziecko przy mamie oddycha przez maskę i jak zaśnie mama opuszcza
      salę operacyjną i czeka na korytarzu na dziecko.Dopiero wtedy
      bezpłaczowo,bezstresowo następuje przygotowanie do zabiegu(wkłucia
      dożylne,wenflony itp)
      Na salę wybudzeniową mama proszona jest jeszcze przed obudzeniem się dziecka.
      Rodzice nocują razem z dzieckiem w pokoju hotelowym z łazienką.I co
      najważniejsze-na drugi dzień wychodzi się do domu.
      Ale to chyba jedyny taki szpital w Polsce!
      Tymianku może warto tam zadzwonić,napisać meila i zapytać o możliwość zabiegu?
      Polecam z czystym sumieniem! Moja córka miała tam kilka zabiegów i jeszcze
      pewnie kilka przed nami.
      • natkare Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 22:31
        pracuje w pewnym szpitalu dziecięcym , z tego co wiem jest tzw.
        karta pacjenta a na niej prawa, dziecko MA PRAWO DO KONTAKU z
        RODZICEM.
        pozdr.
        • martek40 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 03.06.08, 22:50
          <b>Prawo pacjenta do opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską .</b>
          Jedną z bezpośrednich konsekwencji choroby jest ograniczenie dotychczasowej
          zdolności psychofizycznej pacjenta, co w naturalny sposób wymaga zapewnienia mu
          opieki i pielęgnacji ze strony innych osób. W takich sytuacjach z pomocą
          pośpieszają zazwyczaj najbliższe osoby, zwłaszcza członkowie rodziny. Zdarza się
          jednak, że choroba wiąże się z koniecznością opuszczenia rodzinnego domu i
          przeniesienia na czas leczenia do szpitala. Ciężar pielęgnacji i opieki nad
          chorym spoczywa wówczas na personelu medycznym szpitala. Taka sytuacja jednak
          dla wielu pacjentów prowadzi do dyskomfortu psychicznego; postrzegają ją bowiem
          jako naruszenie ich intymności i prywatności. W konsekwencji, pomimo pobytu w
          szpitalu, pragną nadal opieki i pielęgnacji ze strony bliskich osób. Czy jednak
          obowiązujące prawo na to zezwala?
          Jedno z praw pacjenta Polskie prawo medyczne w tym zakresie wychodzi naprzeciw
          oczekiwaniom pacjentów. W ustawie z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki
          zdrowotnej (Dz. U. Nr 91, poz. 408 ze zm.) reguluje bowiem możliwość sprawowania
          nad pacjentem opieki pielęgnacyjnej przez osobę bliską. Możliwość tę uznano za
          jedno z praw pacjenta. Zgodnie bowiem z art. 19 ust. 3 pkt. 1 tej ustawy, "W
          zakładach opieki zdrowotnej przeznaczonych dla osób wymagających całodobowych
          lub całodziennych świadczeń zdrowotnych pacjent ma również prawo do [...]
          dodatkowej opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną osobę
          wskazaną przez siebie". W konsekwencji pobyt pacjenta w szpitalu jest jedynie
          zmianą miejsca leczenia i nie może być postrzegany jako rodzaj odosobnienia.
          Naturalne więzy pacjenta, np. więzy rodzinne, mażeńskie, przyjaźni itd. nie
          zostają za bramą szpitala. Pacjent ma prawo utrzymywać je także podczas pobytu w
          szpitalu.
          <b>Obowiązek szpitala</b>
          Oznacza to, że szpital nie przyznaje pacjentom żadnych przywilejów. Nie jest to
          gest dobrej woli kierownictwa szpitala, lecz ciążący na szpitalu wymóg prawny.
          Ma on obowiązek respektować te więzy, w tym oparte na nich prawo pacjenta do
          opieki pielęgnacyjnej ze strony jego bliskich. Waga tego obowiązku wymaga
          szczególnego podkreślenia w przypadku pacjentów małoletnich, w szczególności
          noworodków i niemowląt. W tej sytuacji prawo do sprawowania opieki
          pielęgnacyjnej przez osobę bliską uzasadnione jest nie tylko chorobą, ale
          wiekiem pacjenta i związaną z nimi potrzebą bliskości obojga rodziców. Zgodnie
          bowiem z art. 9 ust. 3 Konwencji o Prawach Dziecka, dziecko ma prawo do
          regularnych stosunków osobistych i bezpośrednich kontaktów z obojgiem rodziców,
          w tym także w sytuacji odseparowania. Stąd też zabranianie sprawowania opieki
          pielęgnacyjnej nad dzieckiem przez oboje rodziców - na zasadzie tłumaczeń, że
          przy łóżku pacjenta może być tylko jedna osoba - jest naruszaniem tego standardu
          prawa międzynarodowego. Wszelkie zaniedbania szpitala w tym zakresie godzą zatem
          w szereg istotnych dóbr osobistych pacjenta. Prawo, nie obowiązek Wspomniany
          wyżej przepis gwarantuje pacjentowi prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.
          Oznacza to, że dla pacjenta opieka ta jest uprawnieniem, a nie obowiązkiem. W
          konsekwencji szpital musi liczyć się z wolą pacjenta w tym zakresie. Z jednej
          strony nie może narzucać mu dodatkowej opieki, z drugiej zaś zabraniać jej
          wykonywania, gdy pacjent tego sobie życzy. Rozstrzygające znaczenie ma więc wola
          pacjenta, a nie wola zgłaszających się do opieki osób lub personelu medycznego.
          Pewne problemy prawne w praktyce może sprawiać sytuacja, gdy pacjent nie jest
          zdolny do wyrażenia swojego stanowiska w tej kwestii. Powstaje bowiem pytanie -
          kto ma podjąć wówczas decyzję w jego imieniu? W imieniu pacjenta Najmniej
          trudności prawnych stwarza sytuacja, gdy pacjent niezdolny do wyrażenia swojej
          woli (np. małoletni, ubezwłasnowolniony) ma przedstawiciela ustawowego (np.
          rodziców, opiekuna). Przedstawiciel ustawowy rozstrzyga wówczas, czy ta
          dodatkowa opieka pielęgnacyjna będzie sprawowana. Wynika to z faktu, że
          przedstawiciel ustawowy jest powołany do reprezentowania takiego pacjenta,
          inaczej mówiąc - do wykonywania praw w jego imieniu. Jeżeli więc, np. rodzice
          małoletniego pacjenta, wyrażą wolę sprawowania nad swoim dzieckiem dodatkowej
          opieki pielęgnacyjnej lub wskażą do tej opieki inną osobę, np. babcię, wówczas
          personel medyczny szpitala zobowiązany jest uszanować ich decyzję. Jest to
          bowiem nie ich własna decyzja, lecz decyzja podjęta w imieniu ich dziecka (w
          imieniu małoletniego pacjenta). Dodatkowa opieka to nie kontakty Z prawem
          pacjenta do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej ze strony osoby bliskiej - w
          praktyce medycznej niektórych szpitali - związane jest pewne nieporozumienie.
          Dochodzi bowiem do nieuzasadnionego prawnie utożsamiania prawa pacjenta do
          dodatkowej opieki pielęgnacyjnej ze strony osoby bliskiej (art. 19 ust. 3 pkt 1
          ustawy ) z prawem pacjenta do kontaktów osobistych z osobami z zewnątrz (art. 19
          ust. 3 pkt 2 ustawy). Należy z całą stanowczością podkreślić, że są to dwa
          odrębne prawa pacjenta. Ich utożsamianie jest ograniczaniem katalogu prawa
          pacjenta w szpitalach, gwarantowanego ustawą o zakładach opieki zdrowotnej.
          Prawo do opieki pielęgnacyjnej ma charakter szerszy i nie wyczerpuje się w
          osobistym kontakcie z pacjentem. Z tego powodu praktyki tych szpitali, w których
          osobom bliskim - najczęściej rodzicom małoletnich dzieci - zabrania się
          pozostawania z pacjentem w szpitalu w porze nocnej z tego powodu, iż czas
          odwiedzin już się skończył są bezprawne. Prawne uzasadnienie takiego zakazu
          stanowi zazwyczaj regulamin szpitala określający godziny odwiedzi pacjentów w
          porze dziennej. Nie ma podstaw prawnych do tego typu praktyk. Ustawa o zakładach
          opieki zdrowotnej nie "zawęża" prawa pacjenta do dodatkowej opieki
          pielęgnacyjnej ze strony osoby bliskiej do jakiejkolwiek pory dnia, w
          szczególności nie wyklucza z jego zakresu pory nocnej. W konsekwencji osoba
          sprawująca względem pacjenta dodatkową opiekę pielęgnacyjną nie ma obowiązku
          wykonania polecenia opuszczenia szpitala wydanego przez personel medyczny. Jej
          pobyt na terenie oddziału szpitalnego ma bowiem swoje umocowanie w ustawie,
          która ma - co należy podkreślić - pierwszeństwo przed regulaminem szpitalnym
          (patrz regulamin zakładu opieki zdrowotnej). Szpital nie płaci Zgodnie z art. 19
          ust. 4 pkt. ustawy o zakładach opieki zdrowotnej koszt realizacji prawa pacjenta
          do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej nie może obciążać szpitala. Tym samym osoba
          sprawująca taką opiekę nie może żądać od szpitala wynagrodzenia za jej
          sprawowanie, zwrotu kosztów dojazdu, diety, noclegu itd. Z drugiej jednak strony
          i szpital nie może obciążać takiej osoby opłatami za jej pobyt na terenie
          szpitala. Również niedopuszczalna jest praktyka tych szpitali, które zabraniają
          pacjentom korzystania z dodatkowej opieki pielęgnacyjnej z uwagi na to, iż nie
          są w stanie zapewnić tym osobom warunków pobytu przy pacjencie, np. krzesła obok
          łóżka. Trudności materialne i organizacyjne szpitala nie mogą brać pierwszeństwa
          przed prawem pacjenta do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej. Jeżeli zatem osoby
          zainteresowane życzą sobie tego, szpital ma obowiązek umożliwić sprawowanie tej
          opieki w ramach warunków, jakie posiada. Dla pacjenta i jego osób bliskich
          często najważniejszą sprawą jest możliwość wzajemnej bliskości i wsparcia w
          trudnych chwilach cierpienia spowodowanego chorobą niż materialne wygody. Prymat
          być przed mieć powinien stanowić wskazówkę co do działania personelu medycznego
          przy realizacji omawianego prawa pacjenta.
          Autor: Mariusz Żelichowski, prawnik, doktorant na Wydziale Prawa i Administracji UJ

          Tymianku, życzę zdrówka i powodzenia.
    • emi28 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 04.06.08, 11:40
      Poszukaj innego szpitala, skierowanie muszą Ci oddac, jeśli nie
      skorzystasz z ich usług. nawet w naszym malutkim powiatowym
      szpitaliku mozna być z dzieckiem do chwili wjazdu na salę
      operacyjną. czekaliśmy na synka pod salą i bylismy znim w chwili,
      gdy się wybudził. I nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej
      szczególnie w przypadku niewielkich, planowanych zabiegów. dzieci w
      rózny sposób znosza narkoze, jedno wybudzi się szybciej, drugie
      póxniej. po co malucha narażac na niepotrzebny stres, skoro i tak
      musi swoje przejść?Dzwon i pytaj, na pewno znajdziesz szpital, w
      którym będziesz mogła towarzyszyć dziecku.
    • emi28 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 04.06.08, 11:46
      Tymianek, jak nie znajdziesz szpitala w szczecinie spróbuj u nas, w
      Kamieniu Pomorskim. To nie tak daleko od Ciebie, a lekarze chirurdzy
      i tak są ze Szczecina - jest tu lekarz, który jest ordynatorem
      oddziału Chirurgii jednodniowej w jednym ze szczecińskich szitali.
      naprawdę polecem i na pewno będziesz mogla być z synkiem.
      • tymianek21 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 04.06.08, 16:27
        Bardzo dziekuje wam za rady i informacje. Już zadzwoniłam na Unie -
        to inny szpital w Szczecinie i tam nie mogę być tylko na tej
        sali wybudzeń a po 2 godz. jak bedzie na sali ogólnej mogę być nawet
        w nocy! Synek ma mieć usunietą cyste z policzka (wg. tej pani
        dr "jest to rutynowy zabieg u dorosłych przeprowadzany w
        znieczuleniu miejscowym, ale ponieważ dzieci sie ruszają musi byc
        narkoza. Po zabiegu -po 2godz synek zostanie przewieziony na sale
        ogolną". Kiedy powiedziałam że nie wyobrazam sobie tego
        usłyszałam "niech pani nie przesadza. Proszę zobaczyć tu na ten
        dzień mam zapisanych kilka zabiegów i co by było jak by przy kazdym
        dziecku na sali byli rodzice???" Więc powiedziałam ze wszystko
        zrobie przy synku a ona patrzyła na mnie jak na histeryczke i
        powiedziała "prosze się nastawić ze zobaczy pani dziecko po 24h"!
        Tak mnie to przytkało ze nie rozmawiałam dalej. Po prostu nie mogę
        uwierzyć ze tak jest na Wojciecha! Zdecydowałam sie na ten szpital
        bo to szpital dzieciecy i myslałam ze tu najlepiej jest maluchom i
        ich rodzicom. Przeczytałam te prawa małego pacjenta-czyli oni
        działaja nie zgodnie z prawem! Moje 2 kol. miały jeszcze gorzej.
        Rok temu oddały dzieci (też do szpitala na Wojciecha) na zabieg
        (stulejka) i dowiedziały sie że mają przyjść po 24 godz. Teraz
        szpital informuje łaskawie "żeby sie nastawić".A ja wtedy
        tłumaczyłam sobie że ta stulejka to b. cięzki zabieg i
        dlatego nie mogły byc przy dzieciach i ze to było lato więc wiecej
        zarazków ! Niestety to praktyka tego szpitala. Ja wiem że rodzice
        histeryzuja, zadają pytania-być może po zabiegu dzieci nadal śpią-
        ale jak wszystkie maluchy na sali zaczną płakac to pielęgniarki nie
        poradza sobie!Dziekuję za pomoc i rady. Jeszcze raz dziekuję za
        pomoc i pozdrawiam Was.


    • agamama123 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 05.06.08, 17:46
      Jedynymi chwilami kiedy nie byłam przy moim synu w czasie jego hospitalizacji
      były jego pobyty na OIOMie - po pierwszej operacji 3 doby, po drugiej - dobę.
      Rozumiem dlaczego wtedy musiał być beze mnie ( z resztą, naszpikowany morfina i
      tak nie wiedział co się z nim dzieje)- miałam tylko możliwość oglądania go przez
      szybę. Po opuszczeniu OIOMU i przewiezieniu na izolatki byłam z nim już cały
      czas - mówię o warszawskim CZD.
      • alyeska Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 05.06.08, 19:19
        CZesc,
        moj synek tz ma miec usuwana cyste z raczki. Zabieg jest przeprowadzany zagranica bo tutaj mieszkamy. Jestem ja ( lub moj maz) z dzieckiem caly czas do momentu az zasnie pod narkoza i po operacji jestem przy nim zanim sie obudzi. Oczywiscie ktores z nas bedzie z dzieckiem w nocy. Nie wyobrazam sobie zostawienia go samego. Szpitale robia jak im jest wygodniej.
        • oyate Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 05.06.08, 20:08
          No własnie zobaczcie jak jest u nas w Polsce, najlepiej, żeby
          dziecko było z dala bo bakterie itp. A na zachodzie?? Nawet po
          przeszczepach czy poważnych operacjach rodzice od razu praktycznie
          mogą się zobaczyć z dzieckiem. Czego się boja nasi lekarze?? tego,
          że coś zpartolili?? A może częstych sytuacji przewiezienia dziecka
          na salę nie do końca wybudzonego?? Tak było gdy byłam w szpitalu z
          córkami. Hałas o to był jak się patrzy, bo to własnie może
          doprowadzić do problemów z oddychaniem
          • martek40 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 06.06.08, 01:54
            oyate napisała:

            > Czego się boja nasi lekarze?? tego,
            > że coś zpartolili??

            To bardzo możliwe. I potrzebują czasu, by ułożyć dla rodziców
            jakąś wiarygodnie brzmiące wytłumaczenie...? Sama nie wiem...
            Ja także przeszłam rozdzielenie z córeczką po operacji
            i do dziś zastanawiam się, jak można być tak wyzutym z ludzkich uczuć. Przecież
            lekarze także mają dzieci...
            Chcecie, to przeczytajcie:
            martasiolek.blog.onet.pl/2,ID194193083,DA2007-04-05,index.html
            martasiolek.blog.onet.pl/2,ID197586284,DA2007-04-14,index.html
            martasiolek.blog.onet.pl/2,ID205691929,DA2007-05-04,index.html
            A pytanie, co działo się za drzwiami OIOM-u a wcześniej sali operacyjnej nadal
            pozostaje otwarte...

            Pozdrawiam Was serdecznie i życzę zdrówka,
            a wszystkim Aniołkom zapalam światełko (*)(*)(*)
    • nati1011 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 06.06.08, 05:59
      daruj sobie Wojciecha. Bardzo dobrze, ze likwidują ten patologiczny
      szpital. Moja córka (12 miesiecy) jak upadła i bylo podejrzenie
      wstrząsu mózgu (wieczorem) to też lekarz powiedział, ze musi zostac
      na obserwacji. Mąż spytał, czy mozemy zostac z dzieckiem - nie, to
      czy ktoś bedzie przy niej siedział (widzieliśmy już wcześniej jak
      taka "obserwacja" wygląda - tez nie. Więc zabraliśmy mała do domu,
      bo my przynajmniej czuwaliśmy przy niej calą noc. Zresztą o
      Wojciecha to ksiażkę moge napisać.

      My przenieśliśmy się na Unii. Teraz mają tam fantastyczna pediatrię.
      A rodzice moga być z dzieckiem cały czas.
    • rybka789 Re: Szpital-nie pozwalają być z dzieckiem! co rob 06.06.08, 18:36
      Byłam z Synek ponad dwa lata temu na chirurgi.
      Miał z 14 razy pobieraną krew, usg, rtg, wyciągane wkłucie centralne i inne
      przeżycia.
      Zawsze spokojnie lecz stanowczo pytałam czy mogę być z dzieckiem.
      często personel patrzył porozumiewawczo na siebie a ja błyskawicznie
      odpowiadałam za nich...
      "Jeśli będę zachowywać sie nie odpowiednio Panie mnie wyproszą i wyjdę".
      Zostawiałam buty na korytarzu i cały dobytek, robiłam dobrą minę do złej gry
      byle by być z Nim. Rozmawiałam z Pielęgniarkami jak z matkami...np."Chciała by
      Pani być przy swoim dziecku w takiej chwili?"
      Pomagałam trzymać, unieruchamiać, głaskałam, całowałam bo wiedziałam że to dla
      jego dobra mimo tego że łzy leciały mi jak grochy. Wiem że pielęgniarki tez się
      denerwują jak muszę 6 miesięcznemu dziecku po raz trzeci wkłuć sie w welfronem
      bo żyłki pękają. Wierze ze starają sie tak jak umieją najlepiej.
      Nie byłam jak jak pobierali płyn rdzeniowy...i żałuje....wyłam na korytarzu. A
      dziecko było spocone zaszlochane i 30 minut Go uspokajałam....

      Co by było gdyby mi nie pozwolili....

      Spytała bym sie ordynatora co muszę zrobić by być z dzieckiem....
      Przynieść jałowe ubranie, kupić je, zapłacić jak mogę pomóc mojemu dziecku...I
      spytała bym w czym bym przeszkadzała a nie pomagała Pielęgniarką...
    • annall Szpital na Wojciecha- nadal jak w latach 70-tych.. 07.06.08, 08:17
      Jeśli chodzi o podejście do kontaktu dzieci z rodzicami. Ale ja wywalczyłam 6
      lat temu pobyt z synkiem po operacji (powaznej, stan bardzo cięzki)właśnie na
      Wojciecha. Kosztowało mnie to sporo stresów, powolałam sie na kartę praw
      dziecka, zagroziłam TV i innymi mediami i udało się. Byłam przy każdym kłuciu,
      zmianie opatrunku itp. Pogadaj z ordynatorem.
      Ale na kolejną planową już operację wybralismy się na Unię- tam dziecko z
      narkozy pod opieką lekarza wybudzało się przy mnie:):):)

      Trzeba być stanowczym i znać prawa swoje i dziecka. Przy dobrych chęciach i
      zrozumieniu personelu mozesz nawet być na intensywnej- ja byłam...

      Trzymam kciuki i walcz- to zawsze mniejsza trauma dla dziecka.
      Anka
      ps.
      jak coś to pisz na priw- mam dobrych lekarzy przez lata walki o syna.
      a
      • 1urszula1 Re: Szpital na Wojciecha- nadal jak w latach 70-t 12.06.08, 00:48

        Dla mnie to jest szokujace, ze wciaz w Polsce sa szpitale, w ktorych
        rozdziela sie dzieci od rodzicow, wtedy kiedy sa obolale i
        przerazone, czyli wtedy kiedy ich najbardziej potrzebuja! Mam
        koszmarne wspomnienia z polskich szpitali. Musialam zostawiac na noc
        5cio dniowego noworodka, ktorego karmilam piersia! Teraz mieszkam w
        Anglii i tu jest nie do pomyslenia cos takiego. Dziecko jest
        zabierane dopiero po narkozie i bylismy spowrotem przed obudzeniem.
        Kazde pobranie krwi, wenflon itd... u mamy na kolanach! I jest dla
        mnie oburzajace kiedy czytam, ze ktos to probuje usprawiedliwiac!
        Rozumiem, jak dziecko jest po ciezkiej operacji pod wplywam lekow,
        wlasciwie nie swiadome, ale zabrac dziecko od matki na 24 godziny po
        zabiegu wyciecia cysty?!?!?!
        Jak ktos moze to wogole tlumaczyc?
        Mam nadzieje, ze uda Ci sie normalny szpital!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka