Dodaj do ulubionych

problem ze studentka :))

29.03.04, 13:05
To ja tym razem po rade i sugestie jak moge rozwiazac taki problem:
w grupie studenckiej, w ktorej prowadze cwiczenia znalazla sie dziewczyna,
ktora dobrze znam z czasow wlasnych studiow i z ktora jestem na "ty".
Niestety brzydko powiedziawszy, moja kolezanka/studentka olewa zajecia. W
zeszlym semestrze na 7 spotkan pojawila sie na 2. I co ja mam w takiej
sytuacji zrobic? Formalnie nie mam podstaw, zeby zaliczyc jej przedmiot, a z
drugiej strony....

Moze to glupi problem, ale jednak problem z ktorym sie borykam.
Ucze dopiero drugi rok i stad male doswiadczenie w sytuacjach drazliwych :))

Poradzicie cos?
Pozdrawiam i czekam
Obserwuj wątek
    • tuhanka Re: problem ze studentka :)) 29.03.04, 16:52
      Wlasciwie to nie powinnam sie wypowiadac, bo doktorantka dopiero planuje byc
      (nie wiem, czy zrealizuje plany ze wzgledu na finanse - w ubieglym roku
      musialam odlozyc je ad acta), ale wydaje mi sie, ze powinnas z nia porozmawiac
      w cztery oczy na ten temat. Niech wytlumaczy, dlaczego tak postepuje. To na
      pewno jest sytuacja dla was obu trudna. Powiedz jej kategorycznie, ze znajomosc
      znajomoscia, ale pewne obowiazki sa, Ciebie obowiazuje wyegzekwowanie wiedzy
      czy czego tam jeszcze, ja opanowanie materialu tudziez obecnosc.
      Takie sytuacje sa dosc trudne. Pamietam, ze kiedy chodzilam do szkoly sredniej,
      mialam do czynienia z podobna sytuacja. Trafil do nas anglista dopiero co po
      kolegium nauczycielskim, chlopak, ktorego wiekszosc nas znala jako takiego
      troche starszego kolege. Sytuacja podobna do Twojej. Nie ukrywam, ze dosyc go
      lekcewazylismy, ja - wstyd przyznac sie - tez nalezalam do grupy go
      bojkotujacej (moj bojkot polegal na czytaniu np. anglojezycznych gazet, kiedy
      nauczyciel prowadzil lekcje z podrecznika). Owszem, uczylismy sie, ale na
      wlasna reke, natomiast kompletnie ignorowalismy lekcje. W rezultacie znalam ten
      angielski na poziomie wyzszym niz to, co bylo uczone w szkole, ale z
      podrecznikiem bylam na bakier.
      Caly dowcip polegal na tym, ze ow mlody nauczyciel nie umial zupelnie znalezc
      sie w sytuacji, kiedy mial uczyc swoich kolegow i kolezanki. Probowal sie
      kreowac na wielkiego profesora, a to dzialalo na nas jak plachta na byka. Ja
      przynajmniej bylam gotowa do wspolpracy pod warunkiem, ze przestanie sie
      wywyzszac i madrzyc, ale podejdzie do tego jako starszy kolega, ktory chce
      swoja wiedze przekazac nieco mlodszym i mniej doswiadczonym. Moze tutaj jest
      problem z Twoja kolezanka/studentka. Wydaje mi sie, ze powinnas z nia pogadac
      na ten temat, wyjasnic jej, ze stawia Ciebie w trudnym polozeniu, a przeciez
      to, ze jestes doktorantka i pracujesz jako nauczyciel akademicki, nie zmienia
      faktu, ze poza zajeciami wciaz jestes jej kolezanka/znajoma (nie wiem, jak
      mocno zaawansowana jest to znajomosc), a na zajeciach po prostu chcesz jako ta
      starsza, nieco wyzej wyedukowana kolezanka przekazac jej i jej kolezankom i
      kolegom pozyteczna wiedze. Podzielic sie tym, co sama wiesz. A przy tym
      wytlumacz jej, ze obie musicie funkcjonowac w pewnym systemie i nic na to nie
      poradzisz, nie mozesz wobec niej stosowac taryfy ulgowej tylko dlatego, ze sie
      znacie prywatnie.
      Powodzenia!
    • kena1 Re: problem ze studentka :)) 30.03.04, 14:53
      Ja bym była bezwzlędna, przy okazji wyrobisz sobie opinię u studentów i w
      przyszłości może nie będziesz mieć takich problemów...
      • zdzichu-nr1 Rada 30.03.04, 19:30
        Skoro jest tylko ona jedna z grona byłych znajomych, to po prostu wziąść ją na
        bok i powiedzieć żeby w ogóle się nie pokazywała bo psuje dyscyplinę. A na
        koniec semestru wpisać dst lub db (to już w zależności od tego jak silne więzi
        koleżeńskie was łączyły)
        • aarabeska Re: Rada 02.04.04, 11:45
          Hmmm :) dzieki wielkie, za wszelkie rady :)) Sprawa jest w toku - ucielysmy
          sobie pogawedke po zajeciach :)) Dziewczyna nie jest jakas bliska kolezanka
          raczej znajoma. Konczylysmy razem studia na tym samym wydziale, ona potem
          zaczela drugi kierunek, a ja doktoranckie no i potkalysmy sie po dwoch stronach
          katedry. Glupio-smieszna sytuacja.

          W chwili obecnej - ona obiecala pojawiac sie na zajeciach, za stare zaleglosci
          napisac prace ;) a ja przymknac troche oko na mala aktywnosc. Taki rozejm -
          wiem, ze ma male dziecko i wtedy trudno.

          Jakos to bedzie :)
          Jeszcze raz wielkie dzieki!

          aarabeska-optymistka :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka