Dodaj do ulubionych

Zarobki pracowników naukowych....

12.02.05, 00:56
Wątek nie dotyczy stypendiów doktoranckich bo te są skandalicznie niskie i
nie ma nad czym się rozwodzić. Chciałam porozmawiac o stanie Waszej wiedzy na
temat pracowników etatowych, którymi (jak Wszyskim życzę) niedlugo się może
staniemy:) Sprawa wygląda dziwnie. Zarobki są okryte wielka tajemnicą, choc
powinny być jawne jako, ze są fundowane ze składek podatników. Jak wszyscy
wiemy krążą już legendy o skandalicznie niskich zarobkach w nauce
polskiej....czy jest to jednak prawda?
Wiedziona ciekawością zerknęłam ostatnio do "kartek z zarobkami" pracowników
mojego zakładu i......mało się nie przewróciłam......
Obserwuj wątek
    • sunday Re: Zarobki pracowników naukowych.... 12.02.05, 16:52
      Ministerialne widełki to stała część zarobku, zwykle raczej dolna ich granica.
      Część pracowników dostaje jednak dodatki z funduszy projektowych, w zależności
      od wkładu własnego i uznania szefostwa.
    • bumcykcyk2 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 12.02.05, 23:38
      Miss_dronio nie masz racji, kiedy piszesz, że zarobki pracowników nauki w
      uczelniach państwowych fundowane są ze składek podatników. Owszem, są
      fundowane, ale w części. Każdy wydział kosi szmalec od studentów wieczorowych i
      zaocznych i lwią część tej kasy ma dla siebie (trzeba jedynie odprowadzić
      mniejszościowy haracz na cele ogólnouczelniane). Stąd też, wydział wzgl.
      instytut ma stosunkowo dużą dowolność w ustalaniu zarobków. Widełki zarobków
      obowiązujące np. na UW są niezmiernie duże tzn., załóżmy, doktor, może mieć
      brutto równie dobrze 2600, jak i 4100. Niestety, w tym feudalnym królestwie
      najwięcej dostają ci którzy w ogóle nie powinni pracować, tzn. przeterminowani
      doktorzy po pięćdziesiątce z głębokim gardłem i układami.


      • olof_palme Re: Zarobki pracowników naukowych.... 13.02.05, 22:32
        Widełki płac asystenta są koszmarnie niskie na UJ.
        Ja mam 10-letni staż i zarabiam jako asystent 1350 do ręki. Fajnie???
        • biatka1 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 26.02.05, 21:17
          olof_palme napisał:

          > Widełki płac asystenta są koszmarnie niskie na UJ.
          > Ja mam 10-letni staż i zarabiam jako asystent 1350 do ręki. Fajnie???

          ooo - a ile to lat mozna byc asystentem na UJ???:)
          Pozdrawiam
          • flamengista UJ to specyficzna uczelnia... 29.12.05, 11:55
            Teraz zatrudnia na asystentów TYLKO doktorów. Wygodni są, nie powiem. Mnie
            całkiem poważny profesor proponował, ze zatrudni mnie po zrobieniu doktoratu. Na
            pytanie, czy zapewni przynajmniej stypendium doktorackie, odpowiedział
            wymijająco. Grzecznie odmówiłem.

            A więc kolega olof_palme mógła być zatrudniony na UJ jeszcze jako magister, a po
            zrobieniu doktoratu pozostać na asystenturze. Adiunkt? Po habilitacji. To wcale
            nie jest żartem;)
        • kot_klakier Re: Zarobki pracowników naukowych.... 05.01.06, 08:35
          3 letni staż AMB asystent. Brutto 1980zl, netto 1284.63 zl
    • margaret74 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 22.02.05, 11:04
      A ile może zarabiać osoba, która jest zatrudniona na uczelni prywatnej, jest
      kierwonikiem studiów podyplomowych i szkoleń i robi doktorat na państwowej
      uczelni z 3letnim stażem?
      • kas.ia Re: Zarobki pracowników naukowych.... 22.02.05, 11:36
        pierwszy rok asystentury na AGH: 1170 do ręki.
      • flamengista uczelnie prywatne 29.12.05, 11:58
        Z relacji znajomych wiem, że uczelnie prywatne płacą nieco wiecej - ale ma się o
        wiele większe pensum i zakres obowiązków. W tym dodatki za funkcje kierownicze
        bywają symboliczne.

        Obstawiam, że opisana przez Ciebie osoba zarabia ok. 1700 zł.
    • pseudodoktorant Re: Zarobki pracowników naukowych.... 28.12.05, 19:31
      Jak czytam o zarobkach co poniektórych naukowców (i "naukowców"), to sobie
      myślę, że już chyba wolałbym się jakimś handelkiem parać niż dawać się poniżać
      za głodową stawkę;)
      Ludzie, zacznijcie się szanować!
    • flamengista złe zarobki to mit... 29.12.05, 11:50
      Jest w dobrym tonie narzekać, jak to źle naukowcom się powodzi. Doktorantom na
      studiach - z pewnością. Ale tym na etatach jest całkiem nieźle.

      Ja mam ok. 1500 na rękę. Moi koledzy na uczelni podobnie. Plus nadgodziny,
      dodatek świąteczny i trzynastka. Oczywiście można dorobić w szkole prywatnej (co
      moim zdaniem na tym etapie jest głupie, bo spowalnia rozwój naukowy) lub
      prowadzić działalność gospodarczą (kilku moihc kolegów radzi sobie całkiem
      nieźle). No i dodatkowe granty badawcze - po otworzeniu przewodu, lub "na
      doczepkę" do badań statutowych/grantu szefa. Aha, zapomniałem o honorariach za
      publikacje - czasem się trafiają. Tak więc, jak sie pokombinuje, już jako
      asystent można całkiem nieźle zarabiać.

      To perspektywa ekonomisty - odnosze wrażenie, ze nam jest łatwiej... Kolega
      pracuje na uczelni technicznej - pensję podstawową ma podobną (1500 na rękę).
      Niestety mniej nadgodzin, trudniej o dużo publikacji (a więc i honoraria),
      również o granty (bardzo specyficzna dziedzina, gdzie trudno o innowacje). Ale
      może dorobić korepetycjami (co jest niestety straszną stratą czasu).

      Z kolei koledzy pracujący w ośrodkach badawczo-rozwojowych zarabiają grosze. Po
      800-900 na rękę. Ale ci na doktoranckich mają możliwość niesamowitego rozwoju
      naukowego, koleżanki jeżdżą na międzynarodowe konferencje, mają publikacje w
      dobrych journalach. I perspektywę etatu i dodatkowych zarobków z grantów. Gorzej
      mają ci pracujący na stanowiskach technicznych. Ale tam z kolei jest możliwość
      dorobienia, wzięcia kolejnego etatu (albo przynajmniej połowy).
      • pseudodoktorant Re: złe zarobki to mit... 29.12.05, 13:10
        flamengista napisał:
        > Ja mam ok. 1500 na rękę. Moi koledzy na uczelni podobnie.

        Faktycznie, jest czego pozazdrościć:)
        • flamengista a jest:) 29.12.05, 13:17
          Sporo osób chętnie znalazło by się na moim miejscu, zapewniam.
    • doktorantukozminskiego Re: Zarobki pracowników naukowych.... 30.12.05, 09:58
      Zastanowiło mnie twoje wyrażenie „śmierć naukowa”. Mogłabyś rozwinąć temat? Co
      rozumiesz pod tym stwierdzeniem?
    • heloci zarobki 30.12.05, 10:07
      adiunkt
      uczelnia niepubliczna
      pensum: 200 h na rok
      zarobki: 2700 zł na rękę (netto) zasadniczej + dodatkowe pieniądze za nadgodziny




      • suffo Re: zarobki 30.12.05, 10:11
        heloci napisał:

        > adiunkt
        > uczelnia niepubliczna
        > pensum: 200 h na rok
        > zarobki: 2700 zł na rękę (netto) zasadniczej + dodatkowe pieniądze za nadgodzin
        > y
        >

        To prawie tak samo jak na państwowej uczelni (tu pensum między 210-240 godz., a
        pensja netto i do 3000 może dochodzić), czyli cieniutko ;-)))
        >
        >
        >
    • doktorantukozminskiego Re: Zarobki pracowników naukowych.... 30.12.05, 10:20
      Habilitacja jest pomysłem systemu niemieckiego i tylko tutaj się
      rozprzestrzeniła. Zresztą nawet w Niemczech mówi się o jej niepotrzebności.
      Z drugiej strony większość konferencji na których byłem w Polsce to jednak
      przegadane grupy wzajemnej adoracji i w przeważającej większości nic nie
      wnoszące do nauki. Doktoranci piszący bzdurne referaty by mieć publikacje,
      doktorzy mówiący oczywistości zdobywając miejsce w materiałach
      pokonferencyjnych.

      Zajmuję się naukami ekonomicznymi i pisze moje odczucia dotyczące tej dziedziny
      i dziecin pokrewnych.

      Zatem ciekawi mnie, co byś przeciwstawiła „śmierci naukowej”. Czym jest jej
      przeciwieństwo i jak je mierzyć?
    • incognito2006 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 02.01.06, 15:34
      stawki z prywatnej uczelni, ktora ponoć płaci mało:
      asystent- doktorant- 2000 brutto za mniej niż 200 efektywnie przepracowanych
      godzin dydaktycznych rocznie, niektorzy przepracowali 60 godzin też za 2000 zł
      brutto;
      adiunk- doktor- 2500 zł brutto za 120 efektywnie przepracowanych godzin
      dydaktycznych rocznie;
      profesor 4000-5000 brutto za 110 godzin dydaktycznych (ile efektywnie
      przepracował jest wielką niewiadomą) bez seminariów;
      rektor (z ogłoszenia na konkurs rektora) 8000 brutto + dodatki za godziny
      dydaktyczne, seminaria itp;

      cena 1 godziny wkładu na zlecenia lub nadgodzinę dla profesora - 200-450 złoty,
      wybrańcy dostają ponad 1500 zł za godzinę wykładu
      sminarium dyplomowe 200 złoty za prowadzenie każdego dyplomanta + 300 za obronę
      + 150 za recenzję (ponoć jedne z niższych stawek)

      Szkoda tylko, że profesorowie dla wielu uczelni stali się "towarem deficytowym"
      (ach te przeliczniki MEN) i niestety jakość ich pracy strasznie się obniżyła

      myślę, że stawki profesorskie mogą być dla doktorantów motywacją do dalszego
      rozwoju i zdobywania kolejnych stopni naukowych, zwłaszca w chwilach załamań.

      Na nowy rok wszystkim doktorantom zyczę by jak najszybciej zostali profesorami
      i takie wynagrodzenia otrzymywali w kilku uczelniach na etat i jeszcze w paru
      na zlecenie ;-)
      • vovel123 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 02.01.06, 21:59
        incognito2006 napisała:

        > stawki z prywatnej uczelni, ktora ponoć płaci mało:
        > asystent- doktorant- 2000 brutto za mniej niż 200 efektywnie przepracowanych
        > godzin dydaktycznych rocznie, niektorzy przepracowali 60 godzin też za 2000

        > brutto;
        > adiunk- doktor- 2500 zł brutto za 120 efektywnie przepracowanych godzin
        > dydaktycznych rocznie;
        > profesor 4000-5000 brutto za 110 godzin dydaktycznych (ile efektywnie
        > przepracował jest wielką niewiadomą) bez seminariów;
        > rektor (z ogłoszenia na konkurs rektora) 8000 brutto + dodatki za godziny
        > dydaktyczne, seminaria itp;
        >
        > cena 1 godziny wkładu na zlecenia lub nadgodzinę dla profesora - 200-450
        złoty,
        >
        > wybrańcy dostają ponad 1500 zł za godzinę wykładu
        > sminarium dyplomowe 200 złoty za prowadzenie każdego dyplomanta + 300 za
        obronę
        >
        > + 150 za recenzję (ponoć jedne z niższych stawek)
        >
        > Szkoda tylko, że profesorowie dla wielu uczelni stali się "towarem
        deficytowym"
        >
        > (ach te przeliczniki MEN) i niestety jakość ich pracy strasznie się obniżyła
        >
        > myślę, że stawki profesorskie mogą być dla doktorantów motywacją do dalszego
        > rozwoju i zdobywania kolejnych stopni naukowych, zwłaszca w chwilach załamań.
        >
        > Na nowy rok wszystkim doktorantom zyczę by jak najszybciej zostali
        profesorami
        > i takie wynagrodzenia otrzymywali w kilku uczelniach na etat i jeszcze w paru
        > na zlecenie ;-)

        amen ;-))
    • yenna_m Re: Zarobki pracowników naukowych.... 05.01.06, 01:19
      asystent z paroletnim stazem (ze 6 lat) - na reke nieco ponad 1300 zetow, o ile
      dobrze sobie przypominam - poltora roku temu
      AE Wroclaw
      --
      Blog o moich dzieciach

      Przepraszam za ewentualne literówki.
      • flamengista przed czy po podwyżce? 05.01.06, 09:25
        bo to dość istotne. Piszesz: 1,5 roku temu, a w bodaj październiku 2004 były
        całkiem pokaźne podwyżki na uczelniach.

        Przed podwyżką zarabiałem mniej więcej tyle, co ów asystent, ale staż miałem o
        wiele krótszy.
        • yenna_m Re: przed czy po podwyżce? 05.01.06, 14:29
          przed podwyzka
          urlop wzielam przed pazdziernikiem 2004
          • flamengista aha 05.01.06, 15:00
            Ale po powrocie z urlopu powinni dać Ci podwyżkę;)
            • yenna_m Re: aha 05.01.06, 19:44
              o ile wczesniej nie wywala z pracy ;)
    • sasanka05 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 05.01.06, 23:00
      Uczelnia państwowa: asystent przed doktoratem - 1800 netto (2200 brutto - duża
      część wynagrodzenia to tzw. praca twórcza, a więc koszty uzyskania przychodu
      50%:-))
      adiunkt - 2100 netto (2700 brutto).
      Tylko dlaczego w pierwszym przypadku bliżej do górnej granicy widełek, a w
      drugim do dolnej? Oto jest pytanie... (Dla ułatwienia dodam, że chodzi o jedną
      i tę samą osobę).

      Nie narzekam, bo i tak nigdy nie wyrabiam pensum (nie ma takiej możliwości,
      może teraz po doktoracie będzie dla mnie więcej zajęć), poza tym jak ktoś już
      wspomniał jest "13", "grusza", bony świąteczne, jakieś dofinansowanie
      konferencji, środki na badania, zaplecze biurowe (a z tym w wielu uczelniach
      prywatnych jest nienajlepiej). Ale to wciąż nie za dużo, żeby kupić mieszkanie
      w Warszawie:-(((
      Tak, czy inaczej, nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną!!!
      • vovel123 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 05.01.06, 23:27
        Jak czytam takie posty to tylko mam nadzieję, że jednak dożyje kiedyś takiej
        chwili, kiedy będę zarabiać "marne" 2 tys. z hakiem, pracując kilka godz/tydz.
        i robiąc to co naprawdę sprawia mi przyjemność... w porównaniu z głodowym
        wynagrodzeniem za godz. zlecone posty tego typu działają dość frustrująco....
        • suffo Re: Zarobki pracowników naukowych.... 06.01.06, 11:07
          Sasanka ma chyba wyjątkowe szczęście. Ja mam przymusowe nadgodziny i z kilku
          godzin robi się kilkanaście lub dwadzieścia parę tygodniowo, dochodzą recenzje,
          ew. prace magisterskie, mnóstwo biurokracji, oczywiście dalsza praca naukowa i
          8 godz. dziennie roboty jak nic ;-)))
          • flamengista ale to Warszawa! 06.01.06, 14:21
            Może i ma Sasanka szczęście - sama przynajmniej jest zadowolona.

            Ale nie przesadzajmy - 2100 zł dla adiunkta (a wiec po doktoracie) w WARSZAWIE
            to niewielkie pieniądze, jeśli trzeba np. wynajmować mieszkanie... Pamiętajcie
            też, że w Warszawie WSZYSTKO jest droższe. Od piwa w pubie, po chleb w
            osiedlowym sklepiku.

            Tak więc realnie odpowiada to jakimś 1000-1200 zł w dajmy na to, Białymstoku.
            • gwx Re: ale to Warszawa! i co z tego 06.01.06, 15:01
              Nie przesadzaj p.flamengisto co do wysokich cen w Warszawie! niezbyt dobre
              dałeś porównanie z tym Białymstokiem i chlebem,
              Jeśli chodzi o Warszawę życie o dziwo wydaje się jednak tańsze, związane jest
              to z dużą ilością supermarketów, które chcąc przyciągnąć klientów robią
              obniżki, promocje itd.
              A Białystok, cóż, jak na razie jeden hipermarket Auchan, który niezbyt ma
              konkurencyjne ceny, bo niby po co ma obniżać, skoro brak mu konkurencji. Z
              ubraniami jest podobnie.
              Ceny znam i w Białymstoku i w Warszawie.Mogę zgodzić się tylko w kwestii
              wynajmowania mieszkania.
              A w osiedlowych sklepikach zawsze było drogo,czy to w dużym mieście, czy
              mniejszym, z tego powodu,że sklepikarz też chce żyć.
              Pozdrawiam
      • suffo Re: Zarobki pracowników naukowych.... 06.01.06, 11:02
        sasanka05 napisała:

        > Uczelnia państwowa: asystent przed doktoratem - 1800 netto (2200 brutto -
        duża
        > część wynagrodzenia to tzw. praca twórcza, a więc koszty uzyskania przychodu
        > 50%:-))
        > adiunkt - 2100 netto (2700 brutto).
        > Tylko dlaczego w pierwszym przypadku bliżej do górnej granicy widełek, a w
        > drugim do dolnej? Oto jest pytanie... (Dla ułatwienia dodam, że chodzi o
        jedną
        > i tę samą osobę).
        >

        Może szef się zmienił? ;-) Albo żeby nie było rażących dysproporcji wśród
        adiunktów?

        > Nie narzekam, bo i tak nigdy nie wyrabiam pensum (nie ma takiej możliwości,
        > może teraz po doktoracie będzie dla mnie więcej zajęć),

        Rozumiem, że formalnie wyrabiasz pensum, bo w innym przypadku chyba nie do
        przejścia - gdyby ktoś nie miał pensum cały instytut nie dostałby pieniędzy za
        nadgodziny. Taka zasada przynajmniej u nas obowiązuje.
        • madaminka Re: Zarobki pracowników naukowych.... 06.01.06, 13:53
          suffo napisz jak mozesz ile Ty zarabiasz...bo z tego co piszesz to zajec masz
          co niemiara..ciekawi mnie jak to jest wynagradzane.
          I czy jestes adiunktem?
          • suffo Re: Zarobki pracowników naukowych.... 06.01.06, 14:56
            madaminka napisała:

            > suffo napisz jak mozesz ile Ty zarabiasz...bo z tego co piszesz to zajec masz
            > co niemiara..ciekawi mnie jak to jest wynagradzane.

            Wynagradzane jest według obowiązujących stawek na uczelniach państwowych ;-)
            Odpowiem trochę tajemniczo ;-) - pensja w połowie widełek, za nadgodziny jako
            adiunkt jeszcze nie brałam (u nas stawka ok. 47 zł brutto za godzinę, czyli
            chyba niespecjalnie ;-)))))

            P.S. Te wyliczone 8 godzin dziennie, to nie tylko zajęcia. Gdybym tyle
            wyrabiała to bym niedługo była bossem ;-)
    • tocqueville Re: Zarobki pracowników naukowych.... 06.01.06, 20:49
      "Wątek nie dotyczy stypendiów doktoranckich bo te są skandalicznie niskie"

      ???
      jak dla mnie 1000 zł miesiećznie za możliwośc realizacji swego hobby to całkiem
      dużo :)
    • pseudo-doktorant Kóń by się uśmiał... 06.01.06, 21:17
      Piszecie, że miesięczne zarobki rzędu 1500 zł to całkiem nieźle, a 1500 to już
      w ogóle bardzo dobrze, a ja taką kasę przepuszczam w 2 weekendy, a czasem i w
      krótszym czasie.
      • krasnoludek_zadyszek Re: Kóń by się uśmiał... 06.01.06, 22:34
        I co z tego? Mam się poczuć malutka, biedniutka, niezaradna, głupia? Mam Ci
        zazdrościć? Za 1500 zł żyje się raczej srednio, ale się żyje - tyle dostaję w
        lepszych miesiącach (więcej nadgodzin). Taka praca po prostu, trochę z wyboru,
        trochę z konieczności, na razie sobie radzę, a jak przestanę, to będę łapać się
        innej.
        Bardzo Ci gratuluję, że masz niezłą kasę i życzę, żebyś miał jak najdłużej, a
        przy okazji, niespecjalnie mnie rusza takie chwalenie.
      • pseudo-doktorant Re: Kóń by się uśmiał... 07.01.06, 00:48
        pseudo-doktorant napisał:
        > Piszecie, że miesięczne zarobki rzędu 1500 zł to całkiem nieźle, a 1500 to
        już
        > w ogóle bardzo dobrze

        Walnąłem się miało być odpowiednio: 1000 i 1500 zł.
    • gwx Re: Zarobki pracowników naukowych.... 07.01.06, 00:42
      Widzę,że pseudo-doktorant bardzo się chce dowartościować w kręgu osób,
      doktorantów i nie tylko.
      1500 zł netto, o których mowa w przypadku pracy na uczelni i ilości
      godzin,które musi pracownik naukowy "przepracować" w porównaniu do innych
      zawodów nie jest to mało. Pensum na uczelni dla np. asystenta, adiunkta to 210
      godz. rocznie. Podziel więc zarobki przez ilość godzin i zobacz ile mają tacy
      pracownicy na godzinę! Jak pracuje się np. tylko 4 godziny w tygodniu to nie są
      chyba złe zarobki.
      Dochodzą do tego nadgodziny.
      A od pon.-do czwartku można np. dorabiać w domu, jak komuś nie wystarcza 1500
      zł.
      Tak więc pseudo-doktorze nie krytykuj wszystkich,jak leci. Ich też na wiele
      stać i to bez zbytniego tyrania.
      Pozdrawiam
      • pseudo-doktorant Re: Zarobki pracowników naukowych.... 07.01.06, 00:51
        Kto dorabia, ten dorabia (to się akurat chwali), ale taki np. flamengista
        pisał, że nie chce już nigdzie pracować, żeby mieć więcej czasu na pracę
        własną. Nie wyobrażam sobie, żeby 1500 zł miesięcznie miało stanowić mój jedyny
        dochód - tyle to ma byle łepek z maturą albo i bez.
        • aga9001 Re: Zarobki pracowników naukowych.... 07.01.06, 10:52
          Kolego pseudo kazdy wybiera to co lubi i to co mu odpowiada a wiec mozesz
          wziac tę swoja kupe szmalu i wyjechac sobie gdziekolwiek i nigdy nie wracac i
          żyć wesoło. Bo powiem Ci , ze juz mam dość czytania Twoich wpisow i haseł pod
          tytułem : nie da sie przeżyc za 1500zł. Zyczę Ci abys nigdy ale to nigdy w
          życiu nie mial sytuacji kiedy bedziesz musiął przezyć np. za 500zł. Bo moj
          drogi zycie jest długie i nigdy nie wiadomo co może sie z nami stac za pare
          lat. Jedyni wejda wyzej inni spadną niżej,a kolejna grupa pozostanie na stałym
          juz poziomie. Tak jak w kalejdoskopie ciągłe zmiany.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka