05.03.05, 13:10
Ja z takim krótkim pytaniem do osób kompetentnych...Co prawda doktorantką
jeszcze nie jestem, ale mam szanse nia zostac...Za 990PLN na miesiac na
pierwszym roku, oczywiscie...Nie mam jakichś wygórowanych ambicji naukowych,
ale lubie to siedzenie w labie.Tylko nie wiem, czy potraktowanie doktoratu
jako pracy "zarobkowej" jest dobrym pomyslem?Czy moze kombinować z
wyjechaniem za granice, dopóki mam troche sily i motywacji?A może zostac na
tym doktoracie w Polsce i nie wybrzydzac?Niejeden pewnie chcialby te 990zl,
ale jak sie za to utrzymac?Zalozyc rodzine w Polsce?Koncze biotechnologie,
jesli to ma znaczenie.Pzdr
Obserwuj wątek
    • miss_dronio Re: doktorat? 05.03.05, 23:49
      To bardzo ważne pytanie i teraz, finalizując mój doktorat cały czas wracam do
      pytania czy warto było.....
      Dlaczego się zdecydowałam?
      Marzyła mi się praca w laboratorium, uwielbiałam to. Dochodzenie do określonych
      wyników potrafiło sprawić, ze robiło mi się kompletnie ciemno przed oczami i
      byłam bliska zemdlenia:) Pomysły na nowe doświadczenia śniły mi sie po nocach,
      eksperymenty planowałam jadąc autobusem lub pociagiem, leżąc na słonecznej
      plaży, podczas piwa z przyjaciółmi...
      Wiedziałam o tym marnym tysiącu, mój promotor powiedział: "Bardzo bym chciał,
      zeby pani pisała u mnie doktorat ale stypendium wynosi tyle, ze wprost wstyd mi
      powiedzieć".
      ZDECYDOWAŁAM SIĘ.
      Teraz po 4 i pół roku:
      Nie da się wyżyć za te pieniądze. Ledwo starcza mi na rachunki. O kupowaniu
      nowości ksiązkowych, chodzeniu na wszystkie ważniejsze premiery kinowe i
      teatralne, podróżowaniu, dokształcaniu się nie ma mowy:(
      W trakcie studiów ukończyłam dodatkowe studia podyplomowe (chciałam podnieśc
      swoje kwalifikacje, zeby zwiększyć szanse na zatrudnienie) - przypłaciłam to
      niemalże głodowaniem....
      Przez całe studia brałam wszystkie dodatkowe zajęcia (ekstra płatne), daję
      korepetycje, tłumacze teksty...
      Niczego się nie dorobiłam, nie mam żadnych oszczędności...
      No i najważniejsze -wiem, ze bez koneksji nie mam szans na etat. Na pracę w
      zawodzie w Polsce- marne szanse- może gdzieś na prowincji w jakiejś nowo
      otwartej uczelni....
      Jestem zniechęcona, sfrustrowana, rozgoryczona...
      Ale ciesze się z pracy jaką wykonałam w ciągu tych 4 lat, mój promotor kolejne
      rodziały pracy, które mu przynosze do oceny nazywa "rewelacją":) Doszlifowałam
      swój angielski i rosyjski, zjeżdziałam Rosję, Niemcy, Anglię, Węgry -wszędzie
      robiłam pomiary, poznawałam nowych ludzi":)
      Resumując-myślę, ze było warto ale każdego chętnego na doktorat zachęcałabym do
      głębszej analizy wszyskich za i przeciw bo to faktycznie bardzo trudna
      decyzja....
      Powodzenia)
    • edgar2005 Re: doktorat? 06.03.05, 10:56
      Idż na te studia doktoranckie i zrób doktorat, ale już od pierwszego dnia
      załóż, że zaraz po obronie wyjedziesz. Postaraj się tez nawiązać kontakty z
      placówkami naukowymi na Zachodzie, może będziesz wyjeżdżać na parę miesięcy,
      jeśli znajdziesz kogoś kto zajmuje się tym samym co Ty i zechce pokryc koszty
      pobytu. Dzieki tym kontaktom znajdziesz potem pracę. Generalnie za 1000 zł
      przeżyć jest trudno, ale robienie doktoratu na Zachodzie jest droższe, bo samo
      utrzymanie sie przy życiu jest droższe a i jedzenie podlejsze. Zaciśnij zęby na
      4 lata, ale kontakty nawiązuj już dziś. W przeciwnym wypadku po obronie czeka
      Cię depresja, frustracja i radykalizm. Poszukaj sobie takiego tematu, który nie
      wymaga dużych inwestycji w literaturę i laboratorium. Możesz zajmowac się np.
      komputerowym modelowaniem nowych technologii, do czego nie trzeba być
      informatykiem.
      • goniaaaa Re: doktorat? 06.03.05, 11:15
        No wlaśnie ja zastanawiam się, czy nie uciekać już teraz, chociażby na jakieś
        krótkie pólroczne projekty studenckie....Albo na cokolwiek.A potem zostać na
        doktorat.Bo boje sie, ze w miedzy czasie w Polsce dojda problemy typu
        rodzina,etc i po prostu zabraknie mi sil na post-doca za granicą.
        Jedzenie faktycznie nie jest najlepsze, ale jakos wydaje mi się, że tam jakoś
        normalniej to wyglada niż w Polsce (mam na myśli Holandię).I już wolę to ich
        1300 euro niż 1000PLN.Nie chce jakoś wychodzić na marudę, ale naprawdę myślę, że
        lepiej jest z tego kraju uciec jak najszybciej, choć na parę lat... Może to
        zabrzmi glupio, ale nie czuje się wystarczajaco silna tutaj żyć i pracowac.Pzdr
    • pseudodoktorant Re: doktorat? 06.03.05, 21:25
      goniaaaa napisała:

      > Za 990PLN na miesiac na
      > pierwszym roku, oczywiscie...Nie mam jakichś wygórowanych ambicji naukowych,
      > ale lubie to siedzenie w labie.Tylko nie wiem, czy potraktowanie doktoratu
      > jako pracy "zarobkowej" jest dobrym pomyslem?Czy moze kombinować z
      > wyjechaniem za granice, dopóki mam troche sily i motywacji?A może zostac na
      > tym doktoracie w Polsce i nie wybrzydzac?Niejeden pewnie chcialby te 990zl,
      > ale jak sie za to utrzymac?

      Za 990 zł się nie utrzyma, jeżeli nie ma się bogatego sponsora/bogatej
      sponsorki. Tak więc doktorant zmuszony jest dorabiać, taki już jego parszywy
      los;) Z czasem na pewno upowszechnią się kredyty dla doktorantów, jak to ma
      miejsce w wielu państwach, póki co jednak trzeba łapać fuchy. Pocieszę Cię, że
      niektórzy doktoranci nie mają nawet tych marnych 900 zł, włącznie z piszącym te
      słowa.
    • rilian czy warto? jeszcze jak warto! 09.03.05, 14:10
      z tym wyjeżdżaniem za granicę to niestety smutna prawda... wszyscy nam
      wyjeżdżają... niedługo w Polszcze zostanę tylko ja, smętny historyk sztuki z
      prowincjalnego Lublina...

      990 złotych to dobry początek. to już zawsze coś...
      • skrzydlaczek Re: czy warto? jeszcze jak warto! 09.03.05, 14:31
        > niedługo w Polszcze zostanę tylko ja, smętny historyk sztuki z
        > prowincjalnego Lublina...

        I ja! Z prowincjonalnej W-wy. No chyba, zebym sobie jakis domek letniskowy w
        Andaluzji, Szkocji (koniecznie w towarzystwie nessie) lub na Bornholmie
        nabyla... wtedy bede sobie robic dluuugie wakacje :))
        • coalla Re: czy warto? jeszcze jak warto! 09.03.05, 15:00
          skrzydlaczek napisała:

          > > niedługo w Polszcze zostanę tylko ja, smętny historyk sztuki z
          > > prowincjalnego Lublina...
          >
          > I ja! Z prowincjonalnej W-wy.


          Dajcie spokój! ja też zostaję!
          jak mnie nie zdemaskują i dostanę ten doktorat za 2 lata, to będę kurą domową z
          dyplomem, ale nie będę smętna

          prędzej córkę wyślę na studia zagraniczne (tak wróżka przepowiedziała :) niż
          sama gdzieś pojadę

          a gracie dziś w TOTKA? chciałabym wygrać choć na wakacje w Rabce :)
    • driss1 Re: doktorat? 10.02.16, 16:06
      www.nauka.metodolog.pl/pomoc-statystyczna-dla-doktorantow-czy-pomoc-w-analizie-danych-jest-niezbedna/
    • exante_tc Re: doktorat? 09.03.16, 22:51
      Nie jest dobrym pomysłem, choć studia doktoranckie - dla najzdolniejszych i najbardziej wytrwałych - mogą być rentowne. Są opłacalne, o ile faktycznie człowiek zaangażuje się w działalność naukową. Publikowanie, konferencje, sympozja, szkolenia; zbieranie dobrych not; ewentualnie zatrudnienie na uczelni. Głównym źródłem utrzymania w trakcie studiów doktoranckich mogą być stypendia. Trzeba jednak mieć wyniki, aby je pobierać. Konkurencja z roku na rok rośnie. Mamy w Polsce coraz więcej doktorantów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka