Dodaj do ulubionych

Niewolnictwo doktorantów

02.02.06, 23:55
Moim skromnym zdaniem prowadzenie zajęć ze studentami nie
otrzymując żadnego wynagrodzenia (stypendium/pensji) jest frajerstwem. Nikt
takiego doktoranta, dającego się wykorzystywać, nie szanuje, nawet pies z
kulawą nogą.
Takiego każdy traktuje jako popychadło, darmową siłę roboczą, żeby nie
powiedzieć: niewolnika. Gdyby ludzie nie dawali się wyzyskiwać, system
upadłby, ale niestety wielu ludziom brakuje odwagi, by się postawić. Ciekawe,
czy na tym forum znajdą się osoby prowadzące zajęcia dydaktyczne za darmo (i
mające odwagę przyznać się do tego)?
Uprzedzając pytania: sam nie prowadzę zajęć, ponieważ wiem, że nie
będąc odpowiednio umotywowanym (wiadomo, o jaką motywację chodzi), nie
byłbym w stanie przykładać się do nich należycie, co odbiłoby się na Bogu
ducha winnych studentach. A tak, to przynajmniej nie mam wyrzutów
sumienia, że uczę byle jak. Szanujący się człowiek na bylejakość nie może
sobie pozwolić.
Obserwuj wątek
    • tocqueville Re: Niewolnictwo doktorantów 03.02.06, 02:40
      człowieku przestań wreszcie przynudzać
      Koszta przewodu doktorskiego i egzaminu to ok. 8-10 tys. złotych
      Jako doktorant nie płacisz ani złotówki
      A zajęcia to rodzaj PRAKTYKI, możliwość sprawdzenia się
      • jancio.wodnik Re: Niewolnictwo doktorantów 03.02.06, 13:06
        > Koszta przewodu doktorskiego i egzaminu to ok. 8-10 tys. złotych

        te jak je nazwaleś "koszty" to są honoraria promotora i recenzetów, czyli kilka
        tys. zl. za napisanie paru stron jakiegoś gównianego wypracowania, zwanego
        recenzją. tzw. promotor obecnie najczęściej i tak pozostawia dokorantowi
        "dalekoidącą swobodę", którą wlicza sobie do pensum dydaktytcznego.

        na każdego doktoranta dziennego uczelna dostaje co rok kilka tys. zl. z budżetu.

        prowadzenie zajęć za darmoche w wymiarze 90h/rok to 360 h w ciągu calych
        studiów, licząc urzędową stawke za dzienne 30 zl/h daje nam to ponad 10 000 zl.
        przwód masz więc oplacony z okladem. pytanie co dzieje się z forsą, którą szkoly
        wyzsze biorą z budżetu.
        czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, ze tzw. "samodzielni" to banda zlodziei?
        znieść habilitacje to i wysysk się skończy.
    • jonasz14 Re: Niewolnictwo doktorantów 03.02.06, 10:32
      Niewolnictwo niewolnictwem, ale chcacemu nie dzieje sie krzywda...........skoro
      ktos wie na jakie warunki idzie i co wyplywa ze statusu bycia doktorantem to
      nie ma sie co uzalac nd kims takim............
      W koncu nie kazdy musi byc doktorantem, a kto chce nim byc wie ze to trudna
      droga , pelna wyrzeczen i czesto niewpsrawidliwosci. Przynajmniej w polsce, w
      cywilizowanym swiecie jest inaczej.........
      • aiczka Re: Niewolnictwo doktorantów 03.02.06, 10:45
        > Niewolnictwo niewolnictwem, ale chcacemu nie dzieje sie krzywda...........skoro
        > ktos wie na jakie warunki idzie i co wyplywa ze statusu bycia doktorantem to
        > nie ma sie co uzalac nd kims takim............

        Bywa różnie. Np. w regulaminie studiów na naszym wydziale napisane jest, że
        doktorant nieotrzymujący stypendium prowadzi zajęcia odpłatnie. Tymczasem
        okazuje się, że się o tym nie pamięŧa, że "ten regulamin i tak jest nieważny, bo
        teraz już uczelnie nie mają obowiazku płacić za prowadzenie zajęć", że
        prowadzenie zajęć jest w programie studiów, więc jeśli się chce go wypełnić, to
        trzeba złożyć rezygnację z zapłaty i takie różne dziwne historie.
        A zgodnie z prawem nie pracuje się w Polsce za darmo. Nawet będąc na praktyce,
        powinno się otrzymywać wynagrodzenie.
        • eeela Re: Niewolnictwo doktorantów 03.02.06, 14:18
          Bywa różnie. Np. w regulaminie studiów na naszym wydziale napisane jest, że
          > doktorant nieotrzymujący stypendium prowadzi zajęcia odpłatnie. Tymczasem
          > okazuje się, że się o tym nie pamięŧa, że "ten regulamin i tak jest nieważ
          > ny, bo
          > teraz już uczelnie nie mają obowiazku płacić za prowadzenie zajęć", że
          > prowadzenie zajęć jest w programie studiów, więc jeśli się chce go wypełnić, to
          > trzeba złożyć rezygnację z zapłaty i takie różne dziwne historie.
          > A zgodnie z prawem nie pracuje się w Polsce za darmo. Nawet będąc na praktyce,
          > powinno się otrzymywać wynagrodzenie.

          Na moim wydziale w Polsce regulamin glosi, ze zajecia doktoranci odbywac maja w
          ramach studiow, i ze stypendium, jakie dostaja, ich do tego zobowiazuje. Ale tez
          wcale nie obciaza ich sie zbytnio, nawet sa czasami trudnosci ze znalezieniem
          dla nich godzin.
          W UK za wszelkie zajecia, a nawet asystowanie przy prowadzeniu zajec albo
          seminariow (co polega glownie na siedzeniu, rozlewaniu wina do kieliszkow i
          udzielaniu glosu :-D ) przysluguje zaplata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka