pseudodoktorant
02.02.06, 23:55
Moim skromnym zdaniem prowadzenie zajęć ze studentami nie
otrzymując żadnego wynagrodzenia (stypendium/pensji) jest frajerstwem. Nikt
takiego doktoranta, dającego się wykorzystywać, nie szanuje, nawet pies z
kulawą nogą.
Takiego każdy traktuje jako popychadło, darmową siłę roboczą, żeby nie
powiedzieć: niewolnika. Gdyby ludzie nie dawali się wyzyskiwać, system
upadłby, ale niestety wielu ludziom brakuje odwagi, by się postawić. Ciekawe,
czy na tym forum znajdą się osoby prowadzące zajęcia dydaktyczne za darmo (i
mające odwagę przyznać się do tego)?
Uprzedzając pytania: sam nie prowadzę zajęć, ponieważ wiem, że nie
będąc odpowiednio umotywowanym (wiadomo, o jaką motywację chodzi), nie
byłbym w stanie przykładać się do nich należycie, co odbiłoby się na Bogu
ducha winnych studentach. A tak, to przynajmniej nie mam wyrzutów
sumienia, że uczę byle jak. Szanujący się człowiek na bylejakość nie może
sobie pozwolić.