flamengista 12.06.08, 14:04 Bardzo ciekawy artykuł: www.wprost.pl/ar/127649/Ekonomisie/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pr0fes0r Re: Stan polskiej ekonomii 12.06.08, 14:22 Ta dziedzina jest mi zupełnie obca, ale Ty jesteś ekonomem, tfu, ekonomistą :>, więc mógłbyś się wypowiedzieć na ten temat? Głównie chodzi mi o to, na ile artykuł pisany jest pod ideologię, a na ile pod fakty. Odpowiedz Link
flamengista Re: Stan polskiej ekonomii 12.06.08, 15:19 Cóż, moim zdaniem jest to dosyć prawdziwy obraz, choć można to było napisać sympatyczniej. Ewidentnie mamy braki w wykształceniu matematycznym. W momencie, gdy zająłem się na poważnie kwerendą do doktoratu zobaczyłem, że moja wiedza n/t całek jest dalece niewystarczająca. Żeby przeczytać artykuły z czasopism LF, musiałem przez pół roku zrobić intensywną powtórkę z: - matematyki; - statystyki; - ekonometrii; - makro i mikroekonomii. A i tak siedziałem nad niektórymi modelami 3-4 tygodnie (dziennie poświęcając min 3-4 godziny na lekturę), by je "rozkminić". Tak więc przerobienie (i tak pobieżne) literatury i ewolucji w badaniach naukowych w moim dziale oznaczało 2,5 roku ciężkiej pracy. Zastanawiam się, ilu moich rówieśników ma na to czas (o chęciach nie wspomnę) - przecież jesteśmy przygnieceni dydaktyką, często na własne życzenie (dorabianie do etatu na innych uczelniach). Do tego dochodzi problem z kontaktami międzynarodowymi. Ok, obecnie prezentuję taki poziom że od biedy* mógłbym myśleć o szukaniu partnerów do współpracy (z myślą o badaniach po doktoracie). Ale jak się jest człowiekiem anonimowym, startującym w swojej dziedzinie "od zera", to jest to bardzo trudne. Wiem, że młodzi badacze zachodni pewnie prezentują wyższy poziom. Ale też nie są od razu geniuszami. Tyle że ich szefowie mogą napisać list polecający, którzy otworzy drzwi, mogą ich podczepić do jakiegoś artykułu, który pójdzie do dobrego czasopisma. My na takie delikatne "popchnięcie" na początku kariery nie możemy liczyć. W zasadzie jesteśmy zdani tylko dla siebie samych - oczywiście mówię o międzynarodowej współpracy, a nie o współpracy krajowej (też ważnej). Jasne, można mówić o "braku kompleksów" czy o tym, że "świat stoi otworem"... To wszystko prawda. Ale jeśli się nie ma talentu Friedmana, Schumpetera, Kaleckiego czy Romera - jest się tylko umiarkowanie pracowitym średniakiem - to sprawy przedstawiają się zgoła inaczej. *Tzn. proponując taką współpracę np. przy pisaniu jakiegoś artykułu nie skazywałbym się na automatyczną kompromitację i ośmieszenie, co najwyżej - uprzejmą odmowę. Odpowiedz Link
malgunia Re: Stan polskiej ekonomii 12.06.08, 17:14 Na ekonmii znam sie tylko ze studiow, potem zajmowalam sie zupelnie czym innym. Ale pracuje na uczelni ekonomicnzej i co obserwuje, przede wszytkim kazdy gdies dorabia i to nie w jednej szkole, a czasami i w dwoch. Mnie ot nie przeszkadza, ale realnie patrzac, nie ma juz czasu na badania. Jesli chodzi o wspolprace. Patrzac na ilosc grantow skladanych np. do MNIS - z calej uczelni (nie wiecej niz 20), jest to moim daniem marnie, bardzo marnie. Granty, z PR bo tej poty na uczelni bylo ich slownie 4. z tego 2 jakos powiazane z ekonomia. Uczestnik 1 (mgr) byl podwykonawca, nie partnerem (nie mial zespolu),a drugi - dr hab - dostal wyjazdowe MC w 6PR. Mam wrazenie, ze ekonomisci boja sie wszelkich grantow, jak diabel swieconej wody. To tyle wrazen - z zewnatrz jako obserwator:) Odpowiedz Link
flamengista nie do końca 12.06.08, 18:15 To nie tak, że się "boją grantów". Ale w przypadku ekonomii relacja opłacalność grantu/wysiłek - jest wyjątkowo niekorzystna. Każdy przyzna, że w celu otrzymania grantu trzeba złożyć dobry wniosek, poparty przyzwoitym dorobkiem. Do tego po przyznaniu grantu (a nie wszyscy dostają;) jest sporo formalności i roboty papierkowej. No i z grantu nie można sobie za dużo wypłacić. Tymczasem dobrze ustawiony doktor ekonomii może spokojnie mieć dwa etaty i jeszcze dodatkowo dorobić ekspertyzami, raportami - wystarczy mieć szefa z tzw. nazwiskiem. Pieniądze całkiem przyzwoite, oczywiście kosztem rozwoju naukowego. To jest właśnie największe nieszczęście naszego środowiska. Moi starsi koledzy zarabiają całkiem nieźle - nie mają co się wstydzić, jak parkują na kampusie. Problem w tym, że oni nie widzą korzyści z uprawiania ambitnej nauki. A nie widzą, bo przepaść jaka nas dzieli od nauki światowej jest spora. I trzeba olbrzymiego wysiłku całego środowiska, by światową naukę doganiać. A woli do takiego wysiłku nie ma, bo po co - skoro można całkiem przyzwoicie zarabiać redukując pracę naukową do minimum? Ja nikogo nie potępiam, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Ja takie podejście całkowicie rozumiem, choć moim zdaniem jest ono krótkowzroczne. Ale to poważny problem... Odpowiedz Link
niewyspany77 granty a "wyplacanie" 12.06.08, 18:37 flamengista napisał: > Każdy przyzna, że w celu otrzymania grantu trzeba złożyć dobry wniosek, poparty > przyzwoitym dorobkiem. Do tego po przyznaniu grantu (a nie wszyscy dostają;) > jest sporo formalności i roboty papierkowej. No i z grantu nie można sobie za > dużo wypłacić. Ze mnie d*pa nie ekonomista wiec pozwole sobie zadac pytanie. Problem w tym, ktora sciezka jest wlasciwa: - biore grant po to by sobie wyplacac [1] - biore grant by miec dorobek ktory sie przelozy na PLN, $ czy €. [1] nie jestem ekonomista ale jak widze wyplody pograntowe z mojej branzy to smiem twierdzic ze 3/4 mi znanych jest wlasnie "by byly wyplaty", bo dziela sa klasy "nikt nie czyta". PS. serio pytam. Odpowiedz Link
flamengista nie przeczytałeś dokładnie artykułu;) 12.06.08, 18:44 > Ze mnie d*pa nie ekonomista wiec pozwole sobie zadac pytanie. Problem w tym, > ktora sciezka jest wlasciwa: > - biore grant po to by sobie wyplacac [1] > - biore grant by miec dorobek ktory sie przelozy na PLN, $ czy €. Po pierwsze - większość nie pisze o grant, bo to zabiera sporo czasu. Zamiast tego można zarobić na drugim etacie albo trzaskać nadgodziny. Po drugie - i to jest właśnie dramat - dorobek nie przekłada się u nas specjalnie na PLN, $, €, L, ani żadną inną walutę. O tym pisano w artykule. Dorobek mnoży się dla własnej satysfakcji, w nadziei że być może kiedyś osiągnie się poziom umożliwiający konkurowanie w środowisku miedzynarodowym. > [1] nie jestem ekonomista ale jak widze wyplody pograntowe z mojej branzy to > smiem twierdzic ze 3/4 mi znanych jest wlasnie "by byly wyplaty", bo dziela sa > klasy "nikt nie czyta". To jest moim zdaniem problem nr. 1. W większości grantów z KBN zlikwidowałbym możliwość wypłaty wynagrodzeń, lub ustalił jakąś maksymalną, nieprzekraczalną kwotę (%). To zwyczajnie niemoralne, jak ktoś 50% grantu wydaje na wynagrodzenia. Nie stać nas na taką rozrzutność. Granty nie mają być przejadane, tylko przeznaczane na gonienie uciekającej nam światowej nauki. Przejadać to sobie można granty europejskie. > PS. serio pytam. Odpowiedz Link
niewyspany77 a wlasnie ze przeczytalem ;P 12.06.08, 18:55 flamengista napisał: > Po drugie - i to jest właśnie dramat - dorobek nie przekłada się u nas > specjalnie na PLN, $, €, L, ani żadną inną walutę. O tym pisano w artykul > e. Bzdura. Po 1. dorobek musisz miec do: dr, drhab, prof, prof zw a z tymi stopniami idzie kasa. Niewielka ale mimo wszystko. Po 2 wyrabiasz nazwisko. Cos chyba o tym wiesz, nawet uwzgledniajac nasze rodzime podworko, a jak nie to hint - PLN per godzina wykladu ;) Odpowiedz Link
flamengista ale o jakim "dorobku" my mówimy? 12.06.08, 19:05 O artykułach w American Economic Review, Journal od Development Economics etc? Czy o artykułach w Ekonomiście, Gospodarce Narodowej, ZN (SHG, UEK, UEW, UEP, AEK) oraz monografiach? Te polscy ekonomiści produkują w imponującej liczbie. Mój wydział miał w zeszłym roku 2 publikacje na LF, ale punktów natrzaskaliśmy najwięcej per capita w Polsce;) Fajnie by było, gdyby jednak ta ilość zaczęła przechodzić w jakość. Z resztą nie przez przypadek większość czasopism nie jest dostępna w wersji elektronicznej (tematu tego na forum ciągnąć nie będę - niepoprawny politycznie). Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: ale o jakim "dorobku" my mówimy? 12.06.08, 19:46 No stary. Ja wiem ze to "dorobek". No ale jesli ten system pozwala takie cos premiowac realna kasa to nie mow ze z tego nie ma na chleb. BTW. Gdyby od polskich naukowcow *NATYCHMIAST* zaczac wymagac nauki na swiatowym poziomie to nalezaloby zamknac wszystkie uczelnie z braku kadry. To nawet nie jest wina tych biednych zuczkow ze publikuja do ZN i Ziemniaka, tylko dlatego ze opoznienia naukowego nie da sie tak latwo zniwelowac. ZN tez sa fajne, i nikt tam nie zabrania publikowac dobrze. Tylko ergo jest takie, by te biedne ZN i krajowy dorobek szedl w gore. Do tego trzeba infrastruktury + bezwzglednej jednoetatowosci. Odpowiedz Link
carnivore69 Re: Stan polskiej ekonomii 12.06.08, 18:11 > Ewidentnie mamy braki w wykształceniu matematycznym. W momencie, > gdy zająłem się na poważnie kwerendą do doktoratu zobaczyłem, że > moja wiedza n/t całek jest dalece niewystarczająca. Stawiam teze, ze aparat matematyczny w 90% artykulow publikowanych w renomowanych czasopismach (OK, poza Econometrika i JET-em) nie wykracza poza poziom dobrego mat-fizu. Wiec nie jest zle. > A i tak siedziałem nad niektórymi modelami 3-4 tygodnie (dziennie > poświęcając min 3-4 godziny na lekturę), by je "rozkminić". Tak > więc przerobienie (i tak pobieżne) literatury i ewolucji w > badaniach naukowych w moim dziale oznaczało 2,5 roku ciężkiej > pracy. Podobnie jest w innych miejscach na Ziemi. Pewnych procesow przyspieszyc sie bowiem nie da. > Zastanawiam się, ilu moich rówieśników ma na to czas ( > o > chęciach nie wspomnę) - przecież jesteśmy przygnieceni dydaktyką, > często na > własne życzenie (dorabianie do etatu na innych uczelniach). OK, tu lezy czesc psa pogrzebana. Paranie sie "nauka" po godzinach utrudnia znacznie w niej postep. > Do tego dochodzi problem z kontaktami międzynarodowymi. Ok, obecnie > prezentuję taki poziom że od biedy* mógłbym myśleć o szukaniu > partnerów do współpracy (z myślą o badaniach po doktoracie). Ale > jak się jest człowiekiem anonimowym, startującym w swojej > dziedzinie "od zera", to jest to bardzo trudne. Kontakty pojawiaja sie w sposob naturalny gdy delikwent staje sie dostrzegany przez tzw. spolecznosc. A staje sie w momencie wyprodukowania czegos na tyle ciekawego, ze kwalifikuje sie do prezentacji na konferencjach. Same kontakty najlatwiej nawiazuje sie wlasnie tamze. > Wiem, że młodzi badacze zachodni pewnie prezentują wyższy poziom. > Ale też nie są od razu geniuszami. Tyle że ich szefowie mogą > napisać list polecający, którzy otworzy drzwi, Drzwi specjalnie nie otworzy. Najwyzej pomoze w uzyskaniu pierwszego interview o prace. (O drugie trzeba sie postarac w 100% samemu.) > mogą ich podczepić do jakiegoś artykułu, który pójdzie do dobrego > czasopisma. To stwierdzenie zdecydowanie zakwalifikowalbym do kategorii "urban legends". Podczepic sie ewentualnie moze promotor o mniejszych skrupulach. > My na takie delikatne "popchnięcie" na początku kariery nie możemy > liczyć. W zasadzie jesteśmy zdani tylko dla siebie samych - > oczywiście mówię o międzynarodowej współpracy, a nie o współpracy > krajowej (też ważnej). Powtorze, ewentualne "popchniecie" moga wystapic w aspekcie poszukiwania przez delikwenta pierwszej pracy (umieszczenie wypromowanego doktora na MIT fajnie wyglada w cv, choc nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawe). Reszte pracy delikwent wykonuje sam. > Jasne, można mówić o "braku kompleksów" czy o tym, że "świat stoi > otworem"... To wszystko prawda. Ale jeśli się nie ma talentu > Friedmana, Schumpetera, Kaleckiego czy Romera - jest się tylko > umiarkowanie pracowitym średniakiem - to sprawy przedstawiają się > zgoła inaczej. Zawsze pozostaja do dyspozycji czasopisma spoza top 3, nadzieja na ten "big hit" i satysfakcja z regionalnego "zasiegu razenia" ;-) Pzdr. Odpowiedz Link
flamengista Re: Stan polskiej ekonomii 12.06.08, 18:36 > Stawiam teze, ze aparat matematyczny w 90% artykulow publikowanych w > renomowanych czasopismach (OK, poza Econometrika i JET-em) nie wykracza poza > poziom dobrego mat-fizu. Wiec nie jest zle. Powiem tak - nie jest tragicznie. Jakby było tragicznie, to jednak by mi się zupełnie nie udało tego zrozumieć;) Ale jest źle, bo powinienem to znacznie szybciej przyswajać. A chodziłem do liceum słynącego z dobrej matematyki. Matury z majcy nie zdawałem, ale nie byłem z tego przedmiotu najgorszy. > Podobnie jest w innych miejscach na Ziemi. Pewnych procesow przyspieszyc sie > bowiem nie da. Może i tak, odnoszę jednak wrażenie że mi idzie to trochę wolniej, niż statystycznemu doktorantowi z zachodu. > OK, tu lezy czesc psa pogrzebana. Paranie sie "nauka" po godzinach utrudnia > znacznie w niej postep. Nie, nie utrudnia. Uniemożliwia. Jak ktoś ma po 200-300 godzin zajęć w semestrze, to w zasadzie można tylko w;lec się do przodu, zamiast rozwijać. > Kontakty pojawiaja sie w sposob naturalny gdy delikwent staje sie dostrzegany > przez tzw. spolecznosc. A staje sie w momencie wyprodukowania czegos na tyle > ciekawego, ze kwalifikuje sie do prezentacji na konferencjach. Same kontakty > najlatwiej nawiazuje sie wlasnie tamze. To prawda. Tyle że wymaga to początkowego kredytu zaufania ze strony szefa, by sfinansował ci 2-3 wyjazdy na międzynarodową konferencję - zanim dostaniesz np. grant promotorski. Mało jest konferencji za free, za większość trzeba słono płacić. > Drzwi specjalnie nie otworzy. Najwyzej pomoze w uzyskaniu pierwszego interview > o > prace. (O drugie trzeba sie postarac w 100% samemu.) Tu się nie zgodzę. Jak wszędzie, tu też decydują personalne kontakty i znajomości. Oczywiście nie ma kumoterstwa, ale kontakty odgrywają pewną rolę. Ekonomiści polscy są pozbawieni w dużym stopniu kapitału społecznego użytecznego w środowisku miedzynarodowym... "mogą ich podczepić do jakiegoś artykułu, który pójdzie do dobrego czasopisma" > To stwierdzenie zdecydowanie zakwalifikowalbym do kategorii "urban legends". > Podczepic sie ewentualnie moze promotor o mniejszych skrupulach. Źle się wyraziłem. Chodzi mi o "nadanie pozytywnego impulsu". Przykładowo cytowany w artykule profesor jest współautorem artykułu, który napisał wspólnie ze swoim uczniem. Uczeń ten jest niesamowicie zdolnym ekonometrykiem, facet w wieku 35 lat zrobił habilitację. Artykuł opublikowali w Journal of Econometrics. Jestem pewien, że artykuł był świetny - ale dodatkowy plus w postaci dobrego współautora (który pewnie pomógł w korekcie artykułu) nikomu jeszcze nie zaszkodził. Teraz ten uczeń wyrobił już sobie pewną markę i ma większe możliwości w znalezieniu innych partnerów do publikacji. Powtarzam, tu nie chodzi o promowanie miernoty na siłę. Wręcz przeciwnie, o promowanie talentów. My takich profesorów, którzy mogą promować swoich uczniów w skali międzynarodowej mamy za mało. > Powtorze, ewentualne "popchniecie" moga wystapic w aspekcie poszukiwania przez > delikwenta pierwszej pracy (umieszczenie wypromowanego doktora na MIT fajnie > wyglada w cv, choc nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawe). Reszte pracy > delikwent wykonuje sam. To chyba oczywiste... Wierz mi, pracowitości Polakom, w tym i polskim ekonomistom nie brakuje. Ale brakuje z pewnością wydeptanych ścieżek i kontaktów. Odnoszę czasem wrażenie, że Zachód traktuje nas jak przedstawicieli Afryki. > Zawsze pozostaja do dyspozycji czasopisma spoza top 3, nadzieja na ten "big hit > " > i satysfakcja z regionalnego "zasiegu razenia" ;-) Tak, ale sam przyznasz że to trochę ogranicza szanse już na starcie. Trzeba bardzo dużo wysiłku, by się przebić. Podam jeszcze taki przykład: znajoma ekonomistka z Rumunii, pracuje na jednym z francuskich dobrych uniwersytetów jako doktorantka. Widziałem jej wystąpienie konferencyjne, czytałem publikacje. Znajomość angielskiego - słaba, badania przyzwoite ale nic innowacyjnego. Ja i ona składamy papery na tą samą konferencję. Ja mam poster, ona wsytąpienie sesyjne... To jest właśnie ten kapitał społeczny, o którym mówię. Odpowiedz Link
carnivore69 Re: Stan polskiej ekonomii 12.06.08, 19:07 Zrodlem zroznicowania pozycji na starcie niezaleznym od doktoranta jest wiec de facto marka uczelni macierzystej i promotora oraz poziom zaplecza finansowego (konferencje, materialy, brak koniecznosci chalturzenia). Reszta to kwestia talentu + motywacji. Pzdr. Odpowiedz Link
kaganovvitch Re: Stan polskiej ekonomii 13.06.08, 11:24 Te artykuly, o ktorych pszesz, to czysta EF (Economic Fiction). Opisuja one nieistniejaca gospodarke. Juz nie pamietam kto (latwo to znalezc) napisal, ze wspolczesna ortodoksyjna ekonomia (czyli neoliberalno-monetarystyczna) to "mechanika nieistniejacego nieba" czy cos w tym rodzaju ('celestial mechanic of imaginary sky'). Niemniej z checia bym z toba nawiazal wspolprace (skonczylem poza SGPiS takze ekonomie z ekonometria na The University of Melbourne). lech.keller@gmail.com PS: Moje ostatnie publikacje to m. in.: - Competitiveness of Polish Economy at the Beginning of the 21st Century: Implications for Economic Policy In: International. Journal of. Economic Policy in Emerging Economies No.2 (Vol. 1/2008) - Neoliberal Reforms of Australian Economy in Years 1983-2003 and its Results in the Areas of Employment, Inflation, Dynamics of GDP and Real Wages In: Economics & Competition Policy No. 10, Department of Microeconomics, Szczecin University, 2008 - Effects of Changes in Socio-Economic Policy in Australia in Years 1983-2003 in the Area of Unemployment, Inflation and Real Wages In: Graham Willett (Ed.) Thinking Down Under: Australian Politics, Society and Culture in Transition, WVT (Wissenschaftlicher Verlag Trier), Trier, 2006 - Labour Market Institutions in the Transition Countries of Europe and their Influence on Labour Market Performance In: Danuta Kopycińska (Ed.) Labour Market Institutions (Economics & Competition Policy No. 6), Department of Microeconomics, Szczecin University, 2006 (R) - Rise and Structure of Unemployment in Poland 1990-1996 (III volumes); Melbourne: Monash University, 1996 (Polish Studies Occasional Papers Series Number 7) - Is South Korean Model of Market System Appropriate for Poland as the Goal of the Transition? Melbourne: Monash University, 1996 (Polish Studies Occasional Papers Series Number 1) - Social Consequences of Unemployment in Poland 1990-1994 Melbourne: Monash University, 1995 (East Europe Forum – Working Papers Series Number 3) - Społeczne Konsekwencje Bezrobocia w Polsce 1990-1995 (Social Consequences of Unemployment in Poland 1990-1995) In: Biuletyn IGS Number 3-4 (Year XXXIX), Warszawa, Poland: Szkoła Główna Handlowa (Warsaw School of Economics), 1995 (R) Odpowiedz Link
kaganovvitch Re: Stan polskiej ekonomii 12.06.08, 21:03 1. Artykul moze i ciekawy, ale wyraznie pisany przez 100% ignoranta. 2. Cala nauka ekonomii jest dzis w kryzysie, nie tylko wiec polska... 3. Ekonomia matematyczna i ekonometria sie skompromitowaly praktycznie w 100% przez swa naiwna chec do redukcji jakze zlozonej rzeczywistosci gospodarczo-spolecznej do prymitywnych modeli matematycznych. 4. Zamiast tej zeszlowiecznej fascynacji Ameryka, niech polscy ekonomisci sie lepiej zajma analiza tego, co sie obecnie dzieje w Chinach. Ciekawe, jakiej ekonomii ucza na czolowych chinskich uniwersytetach. Bo na pewno nie tej, co w Polsce. Polska znajduje sie dzis (relatywnie) praktycznie wciaz w tym samym miejscu co za Gierka, a Chiny w tym czasie poprawily swa relatywna pozycje trzykrotnie... 5. Ekonomia to nie inzynieria: jest wiele szkol w ekonomii, nie tylko ta nauczana dzis w Polsce, czyli neoklasyczno-monetarna, ale tez szkola radykalna, instytucjonalna, behawiorystyczna czy tez (neo) Keynesowska... Pozdr.:) Odpowiedz Link
flamengista Re: Stan polskiej ekonomii 13.06.08, 00:12 Tak, najlepiej się fascynować ekonomią chińską. Tam przy realnym spadku produkcji i wzrostu bezrobocia oficjalny wzrost gospodarczy wyniósł jedyne 8%, przy "normalnym" 10%. Moim zdaniem Chińczycy fałszują dane na potęgę, a ich wskaźniki gospodarcze należy dzielić przez pół. A co do ich nauki ekonomii - nie dziwi mnie to wcale, bo azjatyccy ekonomiści od przynajmniej 10 lat są w światowej czołówce. Co do matematyzacji ekonomii - owszem, poszła ona za daleko. Spowodowane jest to nadprodukcją fizyków i matematyków, którzy z braku innych opcji zajęli się ekonomią. Ze szkodą dla nich samych i ekonomii. Ale to jest jedno ekstremum, a drugie to standardowy artykuł w polskich czasopismach ekonomicznych. Czyli - co napisał Keynes, wspominanie Kaleckiego i Langego oraz opis danych statystycznych pokazanych na dwóch tabelkach czy wykresach. Więcej matematyzacji i badań empirycznych na pewno by nam nie zaszkodziło;) PS. Acha - co do kryzysu ekonomii. Po pierwsze, jest też nowa teoria wzrostu. Po drugie, socjologia jest ponoć od kilkudziesięciu lat w kryzysie, więc widać to norma w naukach społecznych;) Odpowiedz Link
kaganovvitch Re: Stan polskiej ekonomii 13.06.08, 11:08 1. Piszesz o Chinach niemal zupelnie jak PRLowska propaganda pisala byla dawniej o USA. Chiny raczej niedoszacowuja swych wskaznikow wzrostu gospodarki. Byles w Chinach? Widziales Pekin czy Szanghaj? Wiesz ile tys. km autostrad i szybkiej kolei oni buduja co roku? Wiesz, ze import surowcow do Chin to obecnie glowna sila napedowa swiatowej gospodarki? 2. Co do "nadmatematyzacji" ekonomii to pelna zgoda. Niedawno recenzowalem artykul prof. Gomulki (tego z LSE i ex viceministra w RP). Mimo iz ukonczyl on fizyke, to znalazlem w jego artykule elemenarne bledy w jego formulkach matematycznych. Nistety, tylko najgorsi fizycy ida do ekonomii, i ja w ten sposob zasmiecaja - sredni i dobrzy znajduja prace w swym zawodzie albo w inzynierii... 3. Z powodu niskiej jakosci danych czesto rezygnuje z modelowania ekonometrycznego (poza modelami w skali mikro, gdzie mam jakas kontrole nad jakoscia danych) i ograniczam sie do wspomianych prez ciebie tabelek i wykresow. Uwazam to za uczciwsze niz dopasowywanie na sile danych do, zasadniczo liniowych, modeli regresji (dla nieliniowych sa bowiem powazne problemy w ocenie jakosci ich dopasowania do danych, tzw. goodness of fit).. 4. Co rozumiesz przez owa "nowa teorie wzrostu"? Mnie wydaje sie, ze jest conajmniej kilka nowych teorii wzrostu. A kryzys w naukach spolecznych trwa od lat, i nie jest bynajmniej jednoznacznie negatywnym zjawiskiem. 5. W zwiazku z tym odrzucam zdecydowanie skompromirtowane (szczegolnie w PL) neoklasyczno-monetarne teoryjki na rzecz ekonomii instytucjonalnej (Galbraith) i kontynuacji tradycji Kaleckiego i Langego: proba polaczenia elementow ekonomii Marksa z ekonomia Keynesa i instytucjonalna. Pozdr. :) Odpowiedz Link
kaganovvitch Lange i Kalecki 13.06.08, 13:10 Zaden z obecnie zyjacych polskich ekonomistow sie z nimi rownac nie moze, ale oni byli przeciez na poziomie Noblistow (tyle, ze sie nieco za wczesnie urodzili)... Obok Malinowskiego i Znanieckiego, to wlasnie Lange i Kalecki (czyli przedstawiciele nauk spolecznych), a nie polscy fizycy czy chemicy rozslawili polska nauke na Swiecie (Kopernik zyl setki lat temu, a Marysia Sklodowska osiagnela sukces dopiero jak sie stala Marie Curie)... Wnisoek? Inwestujmy w nauki spoleczne, bo tylko tam nas (na razie) stac na niezbedne naklady, aby osiagnac jakies liczace sie w swiecie efekty. Odpowiedz Link
carnivore69 Re: Stan polskiej ekonomii 13.06.08, 18:14 Swoja droga optymistycznym jest fakt, ze istnieje juz calkiem spora grupa trzydziestoparolatkow, z ktorych kazdy ma na swym koncie wiecej powaznych publikacji niz rodzime ekonomiczne autorytety z pierwszych stron gazet. Pzdr. Odpowiedz Link
flamengista proszę 13.06.08, 18:58 www.cyf-kr.edu.pl/~eepipien/ www.wne.uw.edu.pl/displayuser.php?login=p.kaczmarczyk Odpowiedz Link
kaganovvitch Re: proszę 14.06.08, 09:47 Czemu znikly me odpowiedzi na tekst "flamengisty"? I czemu nie wolno na tym forum wystawic komus negatywnej oceny? Odpowiedz Link
kaganovvitch Re: proszę 14.06.08, 10:16 Co to znaczy "nie przestrzegam regulaminu"? Kto interpretuje tenze regualmin, i do kogo moge sie odwolac jesli uwazam, ze zostalem pokrzywdzony? Jesli na tym forum ingerencja cenzury bedzie jak dotad, to straci ono swoja marke, i bedzie tylko tuba propagandowa belwederskiej, habilitowanej profesury. Czemu tez ataki dalataty na mnie sa tu tolerowane, a me odpowiedzi owemu dalatacie znikaja? Skad ta PRLowska mentalnosc na tym forum? Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: proszę 14.06.08, 10:39 Regulamin interpretuje Wielki Brat i odwolan nie uznaje. Czyli dokladnie jak Ty: daje Ci sie argument, ale go nie uznajesz, BO TAK. Czyli, wnoskujac, masz PRL-owska mentalnosc. Odpowiedz Link
kaganovvitch Re: proszę 14.06.08, 10:46 PRLowska mentalnosc polega na cenzurowaniu wypowiedzi niezgodnej z aktualna "jedynie sluszna" linia "rzadu naszego i partii naszej". Ja jestem za wolnoscia slowa, wiec nie mam nic z PRLowskiej mentalnosci... Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: proszę 14.06.08, 11:40 PRL-owska mentalnosc to tez ignorowanie tresci niezgodnych z Jedynie Slusznymi. W tym przypadku - panskimi. Odpowiedz Link
kaganovvicz Re: proszę 14.06.08, 17:58 Prosze bez atakow ad personam, bo to znaczy, ze brak memu adwersarzowi argumentow ad rem... Odpowiedz Link
rilian Re: proszę 14.06.08, 19:03 powtórz to proszę, patrząc w odbicie swoich oczu w lustrze. Odpowiedz Link