Dodaj do ulubionych

Awans na adiunkta

04.08.08, 11:31
Jesli osoba jest zatrudniona na uczelni jako asystent i pisze
doktorat z takiej pozycji, to jak dlugo po obronie tegoz doktoratu
moze byc nadal astystentem? Czy sa jakies przepisy regulujace to,
jak dlugo swiezo upieczony doktor moze byc asystentem i kiedy
powinien nastapic awans na adiunkta? Czy mozna cale zycie pracowac
na uczelni i byc tylko asystentem nawet majac doktorat? Doktor i
wyzej to stopnie naukowe, asystent, adiunkt to stanowsika
uczleniane....jak ma sie jedno do drugiego, czy jedno zawsze
implikuje drugie czy nie zawsze wiaze sie to ze soba?Od czego to
zalezy?
Obserwuj wątek
    • adept_ltd Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 11:39
      dokładnie tak - doktor to stopień, adiunkt - stanowisko; nie ma przepisów
      regulujących kwestię awansu - należy to raczej do zwyczajów uczelni.
      Hipotetycznie istnieje możliwość pracy dra hab. na stanowisku asystenta...
    • malgunia Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 11:57
      Od przepisow uczelni...
      U mnie jest powiedziane, ze dr asystent ma sie wykazac "znacznym
      dorobkiem" po dracie, ale co to znaczy "znaczny" nie jest dokladnie
      okreslone.
      • madaminka Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 12:01
        A czy jest wyszczegolnione ile czsu ma na to wykazanie sie? No bo
        teoretycznie to do emerytury moze sie wykazywac, zrobic po drodze
        habilitacje a i tak zostac asystentem... ile czasu zabiera to pi
        razy oko?
        • adept_ltd Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 12:10
          w praktyce wygląda to tak, że mniejsze uczelnie z niedoborami (różnymi :-))
          natychmiast awansują, większe czekają z tym - do 2-3 lat
        • mpit78 Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 14:43
          szybkiemu zdobyciu posady adiunkta na własnej katedrze właściwie sprzyjają 2
          rzeczy - dorobek i wykazanie się odpowiednimi umiejętnościami w czasie studiów
          doktoranckich (to właśnie jest ta "zapłata" za to, ze sie z pasją wykonuje swoją
          pracę naukową a nie odbębnia ją) oraz wolny etat adiunkta na katedrze. Nie ma
          czegoś takiego, jak przejście na adiunkta - jest zgłoszenie swojej osoby do
          konkursu na objęcie etatu adiunkta. Problemy z objęciem etatu mogą wynikać np. z
          często spotykanej na wielu uczelniach blokady etatów.
      • adept_ltd Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 12:09
        to nie są przepisy określające czas wyczekiwania, tylko wymogi konkursu na
        adiunkta, nigdzie nie jest jednak napisane, że taki konkurs ma zostać otwarty...
        • biolog_teoretyk Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 13:26
          adept_ltd napisał:

          > to nie są przepisy określające czas wyczekiwania, tylko wymogi konkursu na
          > adiunkta, nigdzie nie jest jednak napisane, że taki konkurs ma zostać otwarty..
          > .

          Dokładnie tak. Mam koleżankę, która jest już ok. 5-6 lat po obronie doktoratu i jest nadal asystentem. Po prostu ma mały dorobek - nie osiągnęła minimalnej liczby punktów niezbędnej to wszczęcia procedury konkursowej na adiunkta.
        • mpit78 Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 14:47
          wniosek o konkurs składa kierownik katedry/instytutu, kiedy np. ma wolny etat i
          zapewnione pensum dydaktyczne. Więc chyba najlepiej na ten temat porozmawiać z
          szefem instytutu/katedry. A jeśli chce się objąć etat adiunkta na innej
          jednostce trzeba wypatrywać odpowiednich ogłoszeń. Na niektórych uczelniach
          wystarczy złożyć raz podanie a każda informacja o konkursie będzie dostarczana
          zainteresowanemu.
    • wedrowiec2 Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 15:30
      Sprawy zatrudnienia (awansu) reguluje Statut uczelni. W mojej Statut
      mówi:

      O stanowisko adiunkta może ubiegać się osoba, która spełnia wymogi
      określone w art. 109 ust. 1 ustawy oraz odpowiada następującym
      kryteriom kwalifikacyjnym:
      1) posiada co najmniej stopień naukowy doktora,
      2) posiada dorobek naukowy, obejmujący oprócz pracy doktorskiej:
      a) minimum 5 publikacji w czasopismach recenzowanych i specjalizacje
      w zakresie specjalności właściwej dla jednostki, w której
      jest/będzie zatrudniona albo
      b) w jednostkach organizacyjnych, w których nie ma możliwości
      uzyskania specjalizacji – minimum 7 publikacji recenzowanych, w tym
      dwie z pierwszym autorstwem na liście Filadelfijskiego Instytutu
      Informacji Naukowej,
      3) bierze czynny udział w życiu naukowym przejawiającym się w
      szczególności w wystąpieniach na konferencjach i sympozjach,
      4) uzyska pozytywna opinie kierownika jednostki o kwalifikacjach i
      predyspozycjach kandydata do pracy naukowej i dydaktycznej,
      5) posiada 3-letni staż pracy na stanowisku nauczyciela
      akademickiego,
      6) udokumentuje znajomość języka obcego (zalecane).
      2. W przypadku ubiegania sie o stanowisko adiunkta osoby
      posiadającej stopień naukowy
      doktora habilitowanego, kryterium, o którym mowa w ust. 1 pkt. 5,
      nie stosuje sie.
      3. Dorobek naukowy, o którym mowa w ust. 1 pkt 2 ocenia sie na
      podstawie punktacji obowiązującej dla publikacji naukowych oraz
      Impact Factor. Liczbę punktów uprawniającą do ubiegania sie o
      stanowisko adiunkta określa senat.
      • adept_ltd Re: Awans na adiunkta 04.08.08, 16:50
        statut każdej uczelni to reguluje, nie ma jednak (myślę) w żadnym statucie
        stwierdzenia o adiunkturze jako konsekwencji doktoryzowania się... czyli o
        automatyczności awansu; podobnie jak i nie określa się czasu, po którym miałby
        nastąpić
    • eksdoktorant Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 05.08.08, 17:04
      Za jakiś czas okaże się, że doktorat nie wystarczy, aby dostać
      asystenta, bo PO jego obronie trzeba będzie się wykazać
      publikacjami, wystąpieniami, tak więc młodzi doktorzy będą zasuwać
      jeszcze parę lat na umowie o dzieło, by po paru latach w ramach
      uznania dostać - łał! - etat asystenta. A wszystko przy obecnych
      stawkach zwiększonych, powiedzmy, o 20%.
      Istna zapora dla plagiatów i autoplagiatów nadających się na
      przemiał...

      A wiecie, że są kraje (rzecz jasna, te biedniejsze), gdzie aby
      dostać na uczelni STAŁĄ posadę wykładowcy, nie trzeba mieć nawet
      magistra, a jak się już ten tytuł zdobędzie, to jest się nie do
      ruszenia?
      I taka sytuacja chyba jest zdrowsza: nie ma zbyt wielkich pieniędzy,
      ale nie ma też chorej presji. Bo jedno powinno iść w parze z drugim.
      • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 05.08.08, 17:32
        ja jednak odczuwam ulge ze jest eksdokotrant ktory z dobrego serca i czystej
        zyczliwosci nam o tym wszystkim przypomni i, jak trzeba, przestrzeze. i ja
        osobiscie bardzo eksdoktorantowi bardzo za to dziekuje.
      • adept_ltd Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 05.08.08, 17:47
        trochę (albo bardzo) nie rozumiem

        I taka sytuacja chyba jest zdrowsza: nie ma zbyt wielkich pieniędzy,
        ale nie ma też chorej presji. Bo jedno powinno iść w parze z drugim.

        1. to znaczy chora presja w parze z wielkimi pieniędzmi? - to dostawalibyśmy
        pensje nie za pracę, a za uszczerbek na zdrowiu?
        2. Myślę, że w parze z wielkimi pieniądzmi (no, dużymi) powinien iść profesjonalizm,
        3. ideał małe pieniądze i żadne wymagania to chyba mamy u nas - gdyby było
        inaczej, można by przewietrzyć uczelnie i zatrudniać młodych.
        • eksdoktorant Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 11:10
          adept_ltd napisał:

          > 3. ideał małe pieniądze i żadne wymagania to chyba mamy u nas -
          > gdyby było
          > inaczej, można by przewietrzyć uczelnie i zatrudniać młodych.

          Oto właśnie mi chodziło: jaka płaca, taka praca.
          • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 11:21
            chyba ze jaka praca taka placa, co?
            ja calkowicie nie wierze w to, ze jak dzisiaj podwoimy pensje, nagle sie okaze,
            ze wszyscy naukowcy zaczna wchodzic do czolowki swiatowej. a moze potroimy? i
            co? wiecej tego samego.
            • eksdoktorant Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 12:15
              dalatata napisał:

              > ja calkowicie nie wierze w to, ze jak dzisiaj podwoimy pensje,
              > nagle sie okaze,
              > ze wszyscy naukowcy zaczna wchodzic do czolowki swiatowej. a moze
              > potroimy? i co? wiecej tego samego.

              Też nie sądzę, żeby z dnia na dzień dało się zmienić mentalność
              polskich "naukowców".
              Ale...
              Jeżeli młody człowiek po studiach będzie miał do wyboru: zostać na
              uczelni i pracować za 5000 zł (na początku), iść do firmy i dostać
              na starcie 6000 albo zacząć działać z pozycji freelancera za 8000,
              to jest szansa, że świadomie wybierze tę pierwszą opcję i będzie
              szanował swoją pracę, a nie traktował jako tymczasowy punkt
              zaczepienia do czasu, aż wymyśli się coś lepszego. I nie będzie już
              wymówki, że nie płacą mi, więc niech się odczepią. Łatwiej będzie od
              człowieka cokolwiek wyegzekwować.

              • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 17:42
                to prosze mi pokazac jeden kraj na swiecie, ktory daje takie mozlwiosci np. w
                naukach humanistycznych. to jest calkowicie nierealne i nie ma co sie nawet
                podniecac. poza kilkoma dziedzinami takimi jak biznes, ekonomia, czasem
                medycyna, place na uniwersytetach sa zawsze nizsze niz w biznesie i tyle. i
                nigdy nie bedzie inaczej.
                • gagolek Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 20:04
                  Oczywiscie, ze wazne ile mozna zarobic, ale nie przesadzajmy. W
                  przypadku doktorantow problemem jest nie wysokosc stypendium, ale co
                  po doktoracie. Bedac w Stanach na stazu podoktorskim, wiem ze
                  wystarczy abym postarala sie o zielona karte i moj doktorat otwiera
                  mi droge nie tylko do wyzszych i lepiej platnych pozycji
                  akademickich ale i do dobrze platnej ale i ciekjawej pracy w firmach
                  biotechnologiczncyh. Chcemy z mezem wrocic do Polski i tutaj zaczyna
                  sie problem, przegladamy ogloszenia, wypytujemy znajomych i wszystko
                  nie wyglada tak rozowo. Jesli jest praca to moze okazac sie, ze nie
                  wystarczy na utrzymanie rodzimy.

                  Jeszcze jedna ciekawostka. W Europie jest teraz dosc latwo dostac
                  bardzo przyzwoite stypendia Marie-Curie na zrobienie doktoratu.
                  Ostanio pewna pani profesor, ktora byla u nas w laboratorium na
                  krotkiej wizycie, zalila sie, ze wlasnie ma taka doktorantke, ktorej
                  niestety nie pozbyla sie, kiedy byl na to czas. Okazuje, ze jesli
                  dziewczyna nie jest prowadzona za raczke i sprawdzana na kazdym
                  kroku, to nie jest w stanie wyprodukowac zadnych wynikow. Zapewne
                  sie obroni, ale oczywiscie nie bedzie mogla liczyc na referencje od
                  szefa. Do pracy naukowej czy w firmie biotechnologicznej sie nie
                  nadaje. Latwodostepne i wysokie stypendia przyciagaja sporo osob,
                  ktore nie sa zainteresowane praca naukowa. Sadze, se Dalatata ma
                  racje pieniadze niczego nie zmienia. Trzeba zmienic system.
                  Rozwiazaniem nie jest tez dawanie wysokich stypendiow doktoranckich
                  (co nie znaczy, ze jestem zwolennikiem sytpendiow w wysokosci
                  zasilku dla bezrobotnych czy ich braku!). Doktorant musi miec
                  perspektywy dlaszego rozwoju i od jego dorbobku naukowego,
                  pracowitosci, entuzjazmu, pomyslowosci powinna zlezec jego kariera.
                  • adept_ltd Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 20:36
                    tak, trzeba zmienić system...

                    co do doktorantów - jest obecnie skandaliczne, że doktorant nie otrzymuje
                    stypendium i jednocześnie nie może w zasadzie pracować, mając zajęcia w ramach
                    regularnych studiów.Oczywiście, system idzie na masówkę, hajże na doktoraty,
                    wszystkie kierunki (nie mając studentów magisterskich) już przygotowują wnioski
                    o prawa doktoryzacyjne, ilość, ilość, ilość, i zazwyczaj zero jakości... w
                    efekcie ludzie nie piszą bądź piszą kiepsko, marnują sobie i innym parę lat, nie
                    mają perspektywy rozwoju...
                  • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 23:32
                    szczegolnie zgadzam sie z ostatnimi zdaniami. dokotrant ktory chce pracowac
                    naukowo musi wiedziec ze jesli bedzie sie rozwijal (w warunkach do tego
                    stworzonych, nie znaczy to jednak ze bedziemy go wysylac co 2 miesiace na Fiji,
                    bo tam jakas fajna konferencja), wykaze sie dorobkiem, pracowitowcia itd itd
                    bedzie mial szanse dalszej kariery naukowej.

                    jednak to musi isc w parze z promotorami, ktorzy musza takich ludzi chciec. a
                    nie miernych ale wiernych, nie kwestionujacych, idacej po linii partyjnej (czyt
                    metodologicznej, teoretycznej itd itd).

                    i nic nie stoi na przeszkodzie, zeby tego wszsytkeigo nie robic dzisiaj.
                    dokotrant wie na jaka forse idzie i jesli juz sie decyduje, to powienien
                    wiedziec, ze zostanie oceniony merytorycznie a jego wysilek, wyrzeczenie,
                    poswiecenie (czytaj: ciezka praca) zostana nagorodzone. niestety za czesto tak
                    nie jest. a praca, ktora nie trzyma sie 'norm' nie musi byc natychmiast
                    kontrowersyjna, podejrzana... . i tego nie zmienia zadne pieniadze. wracamy
                    tutaj wlasnie do owego obsmianego etosu.

                    bo choc wydaje mi sie, ze czesc tego wszystkiego mozna wymusic administracyjnie.
                    czesci nie. i znam cala mase dinozaurow, ktorzy nie przyznaja nigdy w zyciu ze
                    mogliby sie czegos nauczyc od swoich dokotrantow, nawet gdyby ich zycie od tego
                    zalezalo. profesor ma zawsze racje wszelakoz. a jak nie ma, to jak nie ma, skoro
                    ma. i to jest wlasnie ten cholerny etos, na ktorym podobno dokotrantowi nie zalezy.
                    • adept_ltd Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 00:33
                      widzę tu - sympatyczne mi - odstępstwa od Logosu, o który cię podejrzewałem onegdaj:

                      "a praca, ktora nie trzyma sie 'norm' nie musi byc natychmiast
                      kontrowersyjna, podejrzana... "
                    • charioteer Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 01:24
                      > a praca, ktora nie trzyma sie 'norm' nie musi byc natychmiast
                      > kontrowersyjna, podejrzana... . i tego nie zmienia zadne pieniadze. wracamy
                      > tutaj wlasnie do owego obsmianego etosu.

                      Zastanawiam sie nad tym od godziny, ale nie moge dojsc, o jakie normy chodzi i
                      co ma z tym wspolnego etos. Jezeli etos utozsamiamy z profesjonalizmem, to
                      praca, ktora nie trzyma norm metodologicznych jest po prostu slaba. Jezeli
                      'normy' dotycza wiernoscu jakiej szkole naukowej, to przede wszystkim potrzebny
                      jest promotor bardzo kompetentny w zakresie metodologii danej dyscypliny, bo
                      promotor ocenia te prace jako pierwszy. Do etosu tez mi to nie pasuje, bo
                      uczciwiej ze strony promotora, jezeli nie podejmie sie promowania pracy, ktora
                      jest dla niego zupelna chinszczyzna.
                      • adept_ltd Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 09:27
                        przy fetyszu metodologii, a zwłaszcza jednej metodologii, pewnie by tak było...
                        Ale tu wracamy do kiedyś ciągniętej na forum (chyba nauka) rozmowy, w której w
                        pewnym momencie zarysował się hipotetyczny i celowo przejaskrawiony podział na
                        prace, które respektują metodologię i są nijakie i takie, które są inne
                        metodololgicznie (w moim przekonaniu mogą mieć nawet niedociągnięcia), ale
                        zawierają w sobie to coś...
                      • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 10:13
                        dam przyklad. polska psychologia jest do szpiku ilosciowa. a zatem na wszystko
                        co jakosciowe patrza z wielka nieufnoscia i podejrzliwoscia. inny przyklad.
                        poslka lingwistyka polonistyczna jest przede wszystkim strukturalana - forma
                        jezykowa ponad wszystko (choc to stwierdzenie mozna by niuansowac). praca ktora
                        widzi jezyk jako praktyke spoleczna jest traktowana przede wszystkim wrogo.
                        miedzy innymi dlatego w polonistyce slabo w porownaniu z neofilologiami rozwija
                        sie analiza dyskursu. o to mi idzie.

                        ja nie mowilem o chinszczyznie. raczej o o pytaniu: gdzie napisac doktorat z
                        badaniami, ktorych jeszcze nikt nie przeprowadzil? nie da sie, nie?
                        • adept_ltd Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 10:33
                          w związku z analizą dyskursu:
                          www.universitas.com.pl/szukaj?t=duszak&szukaj=1&a=19
                          poprzednia książka redaktorki też niczego sobie

                          to tak na marginesie ;-0
                          • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 11:07
                            przypominam adepcie, ze Duszak jest anglistka, a ja mowilem o lingwityce
                            polonistycznej. a ksiazke znam i bardzo dobrze ze wychodzi. bardzo jest potrzebna.
                            • adept_ltd Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 11:17
                              no tak, tak, już nic dla nas nie pozostaje ;-)
                              • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 12:08
                                ale cicho w kaciku tez nie bedziemy siedziec :-)
                        • charioteer Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 10:58
                          Mysle, ze jednak lepiej dla doktoranta, zeby ten strukturalista prac z analizy
                          dyskursu nie promowal. To nie sa badania, ktorych jeszcze nikt nie
                          przeprowadzil. To sa badania, ktorych nikt nie przeprowadzil w Polsce - w duzym
                          uproszczeniu. Metodologia istnieje i trzeba sie jej po prostu nauczyc.

                          Badania, ktorych nikt jeszcze nie przeprowadzil wymagaja stworzenia od podstaw
                          nowej metodologii. Jezeli sie uda, powstaje praca wybitna, ktora jest dla
                          doktoranta przepustka do miedzynarodowej kariery. Nie kazdy promotor podejmie
                          sie opieki nad taka praca. Wybitne prace maja z reguly wybitnych promotorow.
                          • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 11:04
                            to to jest fajny unik a nie odpowiedz. charioteer, mozna sie od ciebie uczyc
                            unikania :-)

                            obecnie mam doktorantke, ktora robi badania ktorych jeszcze nikt na swiecie
                            (anglojezycznym) nie zrobil. nie jestem wybitny, ale mam wybitnego ucznia, ktory
                            napisze wyitna prace, z ktora beda same problemy.
                            • charioteer Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 11:19
                              dalatata napisał:

                              > to to jest fajny unik a nie odpowiedz.

                              Twoje pytanie brzmialo: gdzie napisac doktorat z
                              badaniami, ktorych jeszcze nikt nie przeprowadzil.
                              Chyba sam sobie na nie odpowiedziales, nie?

                              Unikiem jest odpowiedz inna od tej, ktora sam zalozyles?
                              • dalatata Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 07.08.08, 12:06
                                no nie chce sie klocic, chario. ale i tak to byl unik :-)
          • adept_ltd Re: Sami piłujecie gałąź, na której siedzicie 06.08.08, 18:27
            hm, no nie tak, bo są tacy, którzy pracują dobrze i dostają tyle samo (albo
            czasem mniej) niż ci, którzy nie pracują...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka