ashaven
27.07.09, 02:08
..przynajmniej dla mnie ;)
chciałem Was poprosić o radę..a dokladniej o realną ocenę moich szans na
realizację marzenia, jakim jest doktorat.
najpierw o mnie. stary już jestem, 28 lat na karku..a dopiero co licencjat
obronilem..w dodatku zaocznie na prywatnej uczelni. wcześniej 6 lat wyciętych
z życiorysu..znaczy wino, śpiew, 3 lata na polibudzie i expulsion ;)nawet
doswiadczenia zawodowego za bardzo wykazać nie mogę..w porządnej firmie tylko
1,5 roku, choć teraz mi przyzwoity etat trafil..
jakieś trzy miesiące temu definitywnie zdecydowałem, że chcialbym zrobić
doktorat (wiem, brzmi co najmniej dziwnie po poprzednim akapicie). zacząłem
się uczyć angielskiego nawet..myślę, że maksymalnie roku mi trzeba, żeby jakiś
certyfikat znośny zdobyć (CAE). Moją pracę licencjacką wyrożnili, trafila
nawet na konkurs PTE (acz to prywatna uczelnia byla, więc biorę pod uwagę, że
konkurencja mogla być nie ta).
Magisterkę robię na dobrym uni, jednocześnie podyplomówka na UW (tylko po to,
żeby mieć jakiś atut, jak się będę o przyjęcie na III stopień staral).
Chcialbym się nawet w jakimś kole poudzielać, choć obawiam się, że ze względu
na studia zaoczne i znaczne oddalenie moje od uczelni może być to trudne.
Zasady rekrutacji znam. Teoretycznie ludzie po studiach zaocznych mają szansę.
Ale boję się, że teoria nie zawsze się z praktyką pokrywa..
Wydaje się Wam, że mam jakieś szanse, żeby dostać się na dzienne studia
doktoranckie? (przy zalozeniu, że średnia na magisterce będzie ok. 4,5, praca
i obrona na 5;)).
Czy studia zaoczne i zmarnowanych 6 lat w życiorysie dadzą się jakoś przeskoczyć?
Ew. co móglbym robić, żeby zwiększyć swoje szanse? jak zdobyć te nieszczęsne
publikacje?
Cholera..poważnie chcę to zrobić..móglbym nawet rzucić wszystko i dwa lata się
tylko przygotowaniami do tego zająć..tylko wtedy za nic nie móglbym sobie
pozwolić na porażkę ;)
Będę naprawdę wdzięczny za szczere odpowiedzi :)
Pozdrawiam.