Dodaj do ulubionych

mamusie z epi - karmiłyście piersią???

24.09.09, 10:18
Mam pytanko do wszystkich mamuś z epi, które w trakcie ciąży i po przyjmowały leki przeciwnapadowe (szczególnie interesują mnie leki typu Tegretol czyli karbamazepina): czy karmiłyście swoje dzieci piersią? jeśli tak to czy nie miałyście w zwiazku z tym żadych obaw o zdrowie dzieciaczka? jestem skołowana, bo jeden lekarz twierdzi, ze nie ma przeciwwskazań, drugi, ze lepiej byłoby jednak dac sobie spokój z piersią i dla spokojnego sumienia i zdrowia dziecka przejść na butelkę. Rodze dopiero za 3 miesiące ale jak sie słyszy wciąż rózne opinie, to oszaleć normalnie można.
Napiszcie proszę jak to było u Was....
Obserwuj wątek
    • ania_1609 Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 24.09.09, 10:33
      Karmiałam rok. Brałam depakine + lamitrin.
      Sprawdziałam na stronach Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią
      listę leków ZAKAZANYCH. Przy kwasie walproinowym pisało, że można
      karmić, lamotryginy nie znalazłam.
      Napisałam maila do dr Piotra Zwolińskiego i on był uprzejmy mi
      odpisać. Napisał, że tak mała ilość przenika do pokarmu, a takie są
      korzyści dla dziecka z maminego mleka, że proszę karmić i nie dać
      sobie wmówić, że pani nie może.

      Każdy na wszelki wypadek mówi, żeby nie karmić. Ja miałam straszne
      przeboje z pediatrą. Na szczęście trafiłam też na mądrych lekarzy,
      którzy powiedzieli, że jeśli nie będzie widocznych objawów, takich
      jak np. ospałe bardzo dziecko itp.to karmienie jest dopuszczalne.

      Jak pisałam, karmiłam równo rok, mały zdrów jak ryba, darł się w
      niebogłosy od małego i na pewno nie był ospały. Aha. I po odpowiedzi
      dr Zwolińskiego już sobie nic nie dałam "wkręcić".
    • ania_1609 Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 24.09.09, 10:36
      www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=423&Itemid=120#karbamazepina

      O, proszę, napisano, że ten lek może być stosowany podczas
      karmienia :-)
      • lisina Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 24.09.09, 11:37
        Cytat z listy odnośnie karbamazepiny: "Wydaje się, że u dziecka nie dochodzi do kumulacji leku." Mhm... nie jest to przekonywujące. A co jeśli żle im się "wydaje".??? Moja neurolog też mówiła mi o tym , żeby obserwowac dziecko, czy nie jest zbyt np. ospałe. Być może panikuję (cóż...taką mam nature) ale skąd ja na Boga bede wiedziec ze dziecko jest np. zbyt spokojne z powodu leku?! A moze taki ma temperament?? Już widze siebie wpatrującą się w niemowlaka 24 h na dobę i zastanawiajaca sie, czy robie krzywdę mu lekiem , czy nie. Bosheee.....masakra normalnie
    • ania_1609 Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 24.09.09, 12:39
      Powiem Ci tak: mi wystarczyło to, co przeczytałam i co napisał mi
      doktor Zwoliński. Nie wpatrywałam się w każde zdanie, nie
      doszukiwałam się problemów, drugiego dna. Zabrałoby mi to całą
      radość macierzyństwa.
      Będziesz miała jeszcze mnóstwo dylematów typu: czy powinnam jeść
      pomidory? czy mogę wypić kefir? czy ta plamka na pupce to
      odparzenie, czy może już AZS? A jak będziesz mieć gorączkę i apap
      nie pomoże, to co? ibuprofen też nie za dobry, to brać czy nie?

      A ja Ci tak powiem: jeśli coś będzie Twojemu dziecku, to NA PEWNO
      BĘDZIESZ WIEDZIAŁA. Mamusie tak mają, mamy po prostu instynkt, który
      zawsze dobrze podpowiada. Przynajmniej mnie nigdy nie zawiódł - jak
      mówiłam, że małemu coś jest, to było, a jak wszyscy dookoła
      panikowali, a ja powiedziałam, że to na pewno nic groźnego, to
      zawsze jakimś cudem ja miałam rację.

      Masz więc wybór - albo ślęczysz nad ulotkami i trzęsiesz się ze
      strachu nad każdą z nich, albo zaufasz.
      Ja zaufałam dr Zwolińskiemu, mój pediatra, któremu pokazałam maila,
      też mu zaufał i jest bosko. Nie zatruwam sobie umysłu czytaniem
      między wierszami.

      A skoro taka panikara jesteś, to co dopiero jak przeczytasz ulotkę
      do szczepionki? Tam to dopiero sajgon, no nic tylko zwiewać jak
      najdalej ;-)
    • gosiash Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 24.09.09, 15:16
      Ja zaczelam brac leki (lamitryn) dopiero jak maly mial ok. 6
      miesiecy, a wiec po okresie najbardziej intensywnego karmienia.
      Dopiero wtedy wykryto u mnie padaczke. Kamie juz ponad 2 lata i
      jezeli chodzi o kwestie neurologiczne, to maly b. dobrze sie
      rozwija. Np. zaczal mowic czybciej niz jego siostra, liczy, itd.
      Mnie lekarz w zasadzie zwrocil tylko uwage na kwestie uczulenia,
      czyli kazal sprawdzac czy maly nie ma wysypki. Ja generalnie o
      lekach pzeciwpadaczkowych gdzies tam czytalam, ze nie przenikaja
      badz tylko minimalnie do mleka matki. Oprocz tego wszelkie mieszanki
      to jednak jakies tam mieszanki, a mleko matki to mleko matki.
    • i-l-o-n-a Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 25.09.09, 10:44
      czesc :)
      Ja bralam tegretol w dawce 300-0-300 w czasie ciazy i karmienia. choc karmilam
      tylko 3 miesiace ( postresowy zanik pokarmu, ze tak to nazwe...) moja naurolog
      nie widziala przeciwwskazan. Mowila mi ze skoro w ciazy bralam leki to dziecko
      jest przyzwyczajone do nich juz i tak, nawet mowila ze lepiej zebym karmila niz
      tak od razu odskawila dziecko od lekow. Mialam obiekcje. Moje dziecko bylo
      ospale strasznie, musialam je budzic na jedzenie a i tak zasypialo w trakcie.
      Ale mysle ze to byla kwestia jego wczesniactwa raczej. W pierwszej ciazy mialam
      parcie na karmienie, mimo obiekcji. No moze nie parcie, ale fakt ze pokarm mi
      zanikal od razu, przysparzal mnie o jakies wyrzuty sumienia, kompleksy ( co to
      ze mnie za matka co nawte pokarmu nie ma) i inne glupoty. Teraz juz wiem, ze nie
      bede sie stresowala karmieniem. Moj syn wyrosl pieknie na szcztucznym mleku. Nie
      chorowal wcale, nie bylo zadnych problemow z odpornoscia, powiedzialabym nawet
      ze mial sie lepiej niz inne znane mi dzieciaki chowane na piersi.

      Tak na marginesie - jestem w ciazy :) Termin mam na kwiecien. Tez nie wiem co
      bedzie z karmieniem bo teraz jestem na lamitrinie. Poza tym zmienilam neurologa
      i nei znam jej opinii. Mysle ze bede karmila pierwsze tygodnie, a pozniej
      odstawie. Pierwsze mleko ponoc ma najwieksze znaczenie ( siara ) wiec postaram
      sie nie stracic pokarmu na dzien dobry :)
      jesli mialabym Ci cos poradzic, to wlasnie tyle zeby sam poczatek karmic dziecko
      piersia a pozniej juz obserwowac i sluchac wlasnej intuicji. Mysle ze dziecko na
      mleku modyfikowanym wcale duzo nie traci, a jednak leki wplywają na nie na
      pewno, bardziej lub mniej. No i na pewno ma znaczescie dawka leku jaka bierzesz.
      • lisina Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 25.09.09, 12:54
        Ilona: Gratuluje!:-)
        Ja biore Tegretol 400-0-400. Do niedawna bralam 300-0-300 ale mi zwiekszyła ze
        względu na przyrost wagi i moje złe samopoczucie. Zobaczymy jak teraz bedzie...
        Pewnie martwie sie na zapas, bo przeciez nie wiadomo, czy wogole będę mieć
        pokarm. Róznie to przeciez może byc.
        • i-l-o-n-a Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 27.09.09, 09:10
          dzieki :)
          ja tegretol tez mialam zwiekszony chyba w 6 miesiacu, z 200 na 300.
          Teraz za tydzien zwiekszam lamitrin :/
    • niebieska2 Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 26.09.09, 13:12
      A jak wygląda to u Was organizacyjnie? Przecież dzieci budzą się w nocy na
      karmienie. Nie łatwiej byłoby karmić butelką i zmieniać się z mężem, zamiast w
      każdą noc nie przesypiać? Brak snu dla wielu epi. jest ważnym czynnikiem
      powodującym napad (np. ja tak mam). Jak sobie z tym radzicie? Czy nosicie swoje
      dzieciaczki na rękach? Ja mam 2 małe siostrzenice i mam odwagę je trzymać
      jedynie na siedząco, chociaż i tak cały czas się boję, że mogę im zrobić
      krzywdę.. Czasami się zastanawiam czy jest sens mieć w ogóle dzieci z ta
      chorobą. Dlatego tak bardzo podziwiam Wasz pozytywizm i paskudnie Wam
      zazdroszczę odwagi :)
      • i-l-o-n-a Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 27.09.09, 09:08
        ja na poczatku przez pare tyg karmilam piersia i wtedy bylo duzo latwiej,
        wystarczy dziecko przystawic do piersi, zawsze dziecko moze przyniesc maz,
        podstawic i zabrac :) Jak mleko sie skonczylo to zaczelo sie szykowanie
        odpowiednio cieplej wody, odmierzanie mleka, karmienie. Jesli taka procedure
        trzeba wykonac co 2-3 godz i za kazdym razem miec czysta butelke z odpowiednio
        ciepla wodą, to jest to na pewno trudniejsze duzo. Minusem ( wg mnie) karmienia
        piersia jest to ze dziecko uczy sie ciaglego lezenia przy cycku, z czasem nauczy
        sie sciemniac i co chwile chciec jesc, by sobie tylko polezec przy cieplym cycku
        :) Przy karmieniu butelka dzieci podchodza do tematu konkretniej, je i jak sie
        naje to konczy. Takze są plusy i minusy. Nie zawsze mozna samemu wybierac niestety.
        • ania_1609 Re: Ilona 27.09.09, 13:11
          i-l-o-n-a napisała:

          >Minusem ( wg mnie) karmienia
          > piersia jest to ze dziecko uczy sie ciaglego lezenia przy cycku, z
          czasem nauczy
          > sie sciemniac i co chwile chciec jesc, by sobie tylko polezec przy
          cieplym cycku :)

          Karmiłas tylko kilka tygodni, więc nie wiesz, jak jest później. Ja
          karmiłam rok i nic takiego się nie stało. To mit i stereotyp. Prawdą
          jest natomiast, że niektóre mamy podają dziecku pierś przy każdym
          grymasie, wtedy to ONE UCZĄ dziecko, że to jest rozwiązanie
          problemów.

          W jednym odcinku Superniani kobieta jak tylko jej maluch wpadał w
          histerię, dawała mu cyca. Tłumaczyła, że to sposób na uspokojenie, a
          na pytanie "to Twój sposób, czy jego?" nie umiała odpowiedzieć. Nie
          chciało jej się "wysilać", żeby zrozumieć płacz, zaradzić,
          zastanowić się. Na każdą łzę była pierś. Dziecko samo na to nie
          wpadnie. Moje nie wpadło i po roku karmienia odstawiłam go bez
          problemów, pod koniec karmiąc tylko rano i wieczorem.

          • i-l-o-n-a Re: Ilona 28.09.09, 11:42
            racja, mialam wlasnie na mysli trzymanie dziecka przy cycku ciagle, na kazde
            pisniecie. Takie zatykanie dziecku buzi cyckiem :) Nie wiem jak jest pozniej,
            mam nadzieje ze w tej ciazy dobrne dalej niz do 3 miesiaca, ale na pewno nie za
            wszelka cene i nie bede wyplakiwala sie w poduszke jak mi pokarm zaniknie. U
            mnie wydarzylo sie wiele zlego w tym czasie i stres prawdopodobnie sprawil te
            problemy laktacyjne
    • ania_1609 Re: Niebieska 26.09.09, 21:40
      U nas karmienie butelką na pół z mężem odpadało, bo mąż jest od
      poniedziałku do piątku poza domem. A dla mnie o wiele mniej
      uciążliwe było spanie z małym w łóżku i dawanie mu piersi, bo
      karmiłam przez sen, niż gdybym miała wstawać i robić mu mieszankę
      (bo bym się rozbudziła, nie mogła później zasnąć itp.). Mały jadł co
      dwie godziny, potem coraz mniej, więc na dłuższe przerwy odkładałam
      go do łóżeczka (na pół nocy na przykład), a potem znów do siebie.
      Odkąd skończył 8 miesięcy, śpi sam w łóżeczku w drugim pokoju, a
      przeprowadzka odbyła się bez problemów (piszę to dlatego, że wielu
      mnie straszyło, że dziecka mam nie brać do siebie do łóżka, bo się
      trudno odzwyczaja).
      No trochę gorzej sprawa się ma ze zmęczeniem, ale mam blisko
      teściową i kiedy byłam na ostatnich nogach, przychodziła pomagać,
      chciała nawet spać u nas, ale się nie zgodziłam :-) Zabiera małego
      na spacery, więc mam chwile dla siebie.
      A jak już Krzyś wpadł w taką rutynę (rutyna jest niezmiernie ważna),
      to już wiedziałam, kiedy będzie jadł i spał, mogłam sobie zaplanować
      swój odpoczynek.
      Noszenie...staram się go mało nosić. Choć zauważyłam, że mój
      organizm skądś znajdował siłę na to, żebym np. z gorączką (miałam
      zapalenie piersi) pojechała z Krzysiem na rękach do szpitala i
      spędziła tam sześć godzin, żebym sama zabrała go na szczepienia,
      żebym miała siłę wystawać w kolejkach...Stąd moje przekonanie, że
      natura daje nam i siłę, i intuicję. Niestety zdarzyło mi się dwa
      albo trzy razy, że miałam syna na rękach i upadłam ( syn już był
      starszy, pierwszy raz to się zdarzyło, jak miał 8 albo 9 miesięcy),
      ale tu znów jakimś cudem upadłam tak, że "udało mi się" go ochronić.

      Ważne, żeby zawsze mieć pod telefonem kogoś bliskiego. By mieć kojec
      lub pozabezpieczany pokój, w którym dziecko może się bawić, mama zaś
      w tym czasie może się położyć.

      Nie wiem, czy wszystko napisałam... teraz mi się pogorszyło (bo już
      miałam długą przerwę w napadach), mam napad średnio raz w tygodniu,
      ale idę do przodu. Nigdy nie pomyślałam "jaki sens jest mieć
      dzieci?". Nie wmawiam sobie, że go skrzywdzę, upuszczę - jeśli się
      stanie, bardzo wspiera mnie mąż, tłumaczy, że to nie moja wina,
      zastanawiamy się razem, jak poprawić bezpieczeńswto. Nie mogę robić
      wszystkiego, co robią inne mamy, ale wcale nie jest tragicznie :-) A
      gdyby mój mąż codziennie był w domu, to już bym sobie radziła na
      102 :-)
      • lisina Re: Niebieska 27.09.09, 15:43
        ania - > jestes naprawde swietna:-) Podziwiam takie osoby jak ty, ze maja tyle
        sily. Ja mam same obawy i lęki. Próbuje oczywiscie wmawiac sobie, ze jakos to
        przeciez bedzie, ze inni sobie radza itd. Ale z natury jestem panikara
        niestety;-) i wiekszosc rzeczy widze w czarnych barwach, wiec jak czytam takie
        posty jak Twój , to jest mi naprawde głupio. Tym bardziej, ze jestem o niebo w
        lepszej sytuacji jesli chodzi o napady i obecnosc meża przy mnie. Ech... taki
        już ze mnie mały tchórz:-) Buziaczki
        • ania_1609 Re: Lisina :-) 27.09.09, 18:58
          Moje posty nie biorą się z niczego i taka postawa też nie :-) Jak
          myślisz, co ja sobie myślałam, jak zaszłam w ciążę, przed porodem,
          karmieniem?? To samo, co Ty! Może dlatego piszę trochę ostro, bo
          chcę Cię przekonać, że może być dobrze. Ja trzęsłam się na myśl o
          wszystkim, a potem okazało się, że i intuicja nie zawodzi, i że jest
          taka siła nie wiadomo skąd do wszystkiego. :-)
          Zaufaj sobie, kochana, swoim przeczuciom, zaufaj naturze, która
          obdarzyła nas instynktem (którego często nie słuchamy pod wpływem
          poradników i "dobrych cioć"), poradzisz sobie. Moja epileptolog mi
          mówiła, że nawet jak będzie bardzo kiepsko, zawsze znajdzie się
          wyjście. U mnie to się sprawdza.
          Trzymaj się, uwierz... Pozdrawiam :-)
    • gosiash Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 28.09.09, 01:57
      Co do braku pokarmu, to jak ktos mowi, ze nie karmil bo nie mial
      pokarmu to od razu wiadomo, ze robil cos nie tak. Fizjologicznie
      jest chyba niemozliwe nie miec pokarmu. Tzn. pewnie sa jakies
      strasznie rzadkie przypadki, ale skoro mozna farmakologicznie
      wywolac u kobiety laktacje, to w zasadzie jest to dowodem na to, ze
      karmic moze 99% kobiet. Nawet jakby maz wstawal w nocy i karmil, to
      i tak wg mnie karmienie piersia jest latwiejsze, wygodniejsze, mniej
      meczace.
      Co do nieprzespanych nocy, to ja tez spalam z dziecmi, wiec
      karmienie to bylo tylko przystawic do cycusia, nakarmic i tyle. Juz
      gorsza jest zmiana pieluszki, bo czasami trzeba bylo, bo niestety
      wtedy to juz trzeba wstac z lozka ;) Karmienie w ciagu dnia to z
      kolei byl taki moment oddechu, bo czlowiek bez wyrzutow sumienia
      siedzi sobie w fotelu i karmi dziecko, bo wiadomo, ze inaczej to jak
      sie usiadzie to zaraz pojawia sie mysl: trzeba wyprac, poukladac,
      poprasowac itd.
      • i-l-o-n-a Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 28.09.09, 11:38
        nie no blagam cie, nie zartuj ze nie wierzysz ze pokarm moze zaniknac! Niestety
        nie u kazdego wszytstko przebiega naturalnie i bez problemow, zwykle horyzonty
        sie poszerzaja jak samemu sie odczuje cos na wlasnej skorze... U mnie produkcja
        pokarmu zaczela sie na drugi dzien po cesarce, wszytsko szlo normalnie, w 3dobie
        mialam nawal pokarmu, cycki wielkie jak balony, mleko tryskalo na boki. Maly
        mial problemy ze ssaniem, przystawialam go kiedy tylko sie dalo by sie uczyl.
        Pomagaly mi pielegniarki przez 6 dni pobytu w szpitalu. Po dwoch tygodniach bylo
        juz coraj gorzej z iloscia pokarmu, mimo ze systematycznie karmilam a jak tylko
        maly spal to staralam sie odciagac pokarm i dokarmiac go z buetki ( nie umial
        niestety ssac za dobrze, nie najadal sie, po miesiacu mielismy skierowanie na
        patologie bo przybieral za malo. Nie mozna wiec mowic o moim braku determinacji.
        Wygniatalam z tych piersi wszytsko co sie dalo, mialam pomoc lekarzy,
        pielegniarki srodowiskowej, poradni laktacyjnej. Pokarmu bylo coraz mniej i
        musialam z czasem zaczac dokarmiac sztucznym mlekiem, by maly nie trafil do
        szpitala na kroplowki. Po 2 miesiacach nie bylam w stanie wycisnac wiecej niz 20
        ml, a maly potrzebowal ponad 100 na posilek. Zmienialam laktatory, wypozyczylam
        nawet ze szpitala taki profesjonalnym pilam ziolka, sciaskalam piersi recznie
        tak niemilosciernie, ze teraz z perspektywy czasu mysle, ze przeginalam i nie
        warto bylo tak bardzo ambcjonalnie i emocjonalnie podchodzic do karmienia, bo
        moglam sobie narobic problemow z piersiami przez to masakrowanie ich.
        Tak wiec prosze cie, nie wydawaj opinii typu "cos robilam nie tak jak trzeba" bo
        tematowi laktacji poswiecilam wiecej czasu, zangazowania i dobrych checi niz
        wiekszosc karmiacych. Nie kazda matka ma wszytsko ksiazkowo, warto czasem
        przyjac to do wiadomosci, poczytac troche a potem oceniac ludzi, ze
        niewystarczająco sie starali...
    • ania_1609 Re: Gosiash 28.09.09, 20:48
      Ilona miała wcześniaka, wystarczyło, że nie miał siły, albo po
      prostu nie umiał efektywnie ssać. A jak sama wiesz, nieodpowiednie
      ssanie może prowadzić do zaniku pokarmu. I to niekoniecznie zawsze
      stoi za tym jakieś zachowanie matki (typu dokarmianie, smoczki, woda
      z glukozą itp.) Ilony synek był słabszy i może po prostu nie
      potrafił dobrze chwycić piersi.

      Ilona - gratuluję ciąży i pomyśl sobie, że nieważne, czy będziesz
      karmić, czy nie :-) jak podejdziesz bez presji ("na pewno się nie
      uda", albo "tym razem muszę"), pozbędziesz się wyrzutów sumienia, to
      będzie wszystko dobrze.
      Dziecko powinno mieć szczęśliwą mamę przede wszystkim :-)
      • i-l-o-n-a Re 29.09.09, 12:48
        dzieki Aniu :)
        Staram sie myslec pozytywnie. Poki co moim najwiekszym zmartwieniem jest to, by
        koszmar poprzedniej cesarki sie nie powtorzyl.
        jak ktos ma ochote to niech obejrzy sobie maly fragment filmu "Przebudzenie"
        ktory idealnie ilustruje moj przypadek...
        www.youtube.com/watch?v=fvwzF-VTrSo&feature=related
        albo poczyta ten artykul
        www.wiadomosci24.pl/artykul/chory_pod_narkoza_ale_jednak_wszystko_czuje_98811.html
        • niebieska2 Re: Re 29.09.09, 14:50
          Boshe! Linki, które podałaś są straszne. Miałam w styczniu zabieg pod całkowitą
          narkozą i było ok., ale ze świadomością co mnie mogło spotkać, to chyba bym tam
          umarła.. Straszne.. Czy my jesteśmy pacjentami, którzy potrzebują mniejszej
          dawki znieczulenia ze względu na padaczkę???
    • ania_1609 Re: Ilona :-) 29.09.09, 13:12
      Ty już do swojego porodu lepiej nikogo nie odsyłaj :-)
      Bo nie ma nic gorszego niż nieodpowiednie nastawienie.
      Nastaw się, że będzie ok, z porodem i karmieniem, tamto to już
      przeszłość, a inne dziewczyny mogą się wystraszyć, zwłaszcza te,
      które będą rodzić pierwszy raz.
      • i-l-o-n-a Re: Ilona :-) 29.09.09, 20:20
        moze racja... moze niepotrzebnie pisalam
        Nie chcialam nikogo straszyc. Jestem ewenementem na skale swiatowa wiec nie
        macie sie co martwic. To zjawisko jest tak rzadkie ze nawet anestezolodzy rzadko
        o nim wiedza, niestety. Napisalam tu o tym pod wplywem...emocji, bo wlasnie
        probuje rozgryzc temat ten Swiadomej narkozy i przygotowac sie odpowiednio do
        kolejnej cesarki. Stanowczo za duzo o tym mysle...

        Jak jest na sali jakis administrator to moze wywalic moje wypowiedzi z tego wątku
        • very.martini Re: Ilona :-) 30.09.09, 00:42
          Nie ma administratora:)

          Ilona, a nie myślałaś, żeby iść z tym do psychologa? "Za dużo o tym
          myślę", "wlasnie probuje rozgryzc temat", "Napisalam tu o tym pod
          wplywem...emocji". Będziesz się męczyć przez kilka miesięcy, a
          buszowanie po sieci w poszukiwaniu materiałów sprawi, że tylko się
          nakręcisz - tym bardziej, że masz szanse trafić na wypowiedzi osób
          po równie traumatycznych przejściach. Jeśli nie będziesz się
          denerwować, będziesz mogła spędzić ten czas efektywniej, na przykład
          na szukaniu lekarza, któremu temat nie jest obcy.

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
          • i-l-o-n-a Re: Ilona :-) 30.09.09, 12:39
            Tak, pomyslalam o tym wczoraj bo moja bezsilnosc mnie wkurza. Pare dni temu moj
            ginekolog rozmawial z anestezjologami w szpitalu w ktorym pracuje ( w ktorym
            rodzilam i teraz tez bede pewnie) i czesc z nich nie wierzy w to co mi sie
            przydarzylo, a druga czesc twierdzi ze mi nie zrobia znieczulenia
            zewnatrzoponowego ( jedynego dzieki ktoremu moglabym kontrolowac czy wszytsko ok
            ) bo twierdza ze przy epilepsji nie mozna.
            Skontaktowalam sie wczoraj z Polskim Towarzystwem Anestezjologii i jeden
            Anestezjolog do mnei napisal. Duzo mi pomogl, zna temat wybudzen
            srodoperacyjnych bardzo dobrze. Napisal mi tez ze w przypadku kobiet z epilepsja
            ZALECA sie znieczulanie zewtarzoponowe, nie ma zadnych przeciwskazan, dal mi
            nawet namiary na jakies ich pismo naukowe gdzie jest o tym caly dlugi rozdzial.
            Zawsze to jakis poczatek, fajnie by bylo jakby w tym szpitalu moim znalazl sie
            jakis anestezjolog ktory nie spal na wykladach o wybudzeniach srodoperacyjnych i
            podejdzie do tematu powaznie.

    • gosiash Zanikanie pokarmu 30.09.09, 00:05
      Ratunku dziewczyny, ja nikogo nie atakuje, ani nie oskarzam o bycie
      zla matka. Piszac, ze ktos robil cos niewlasciwie, nie atakowalam i-
      l-o-n-a. Prawda jest taka, ze jak sie zaczyna dokarmiac butelka to
      jest juz prosta droga do porazki. I tu wlasnie winne sa niedouczone
      pielegniarki. Ja tez myslalam, ze mam malo mleka, dziecko glodne,
      itd. I gdyby nie jedna sluszna porada, to tez nie wiadomo jakby to
      sie skonczylo. A porada byla tak prosta i podstawowa, ze w zasadzie
      kazdy powinien o tym wiedziec. Kazdy mam na mysli pielegniarki,
      polozne. Owszem pokazywaly mi, jak mam przystawiac dziecko, ale nie
      wpadly na to, zeby mi powiedziec, ze mam trzymac dziecko przy jednej
      piersi przez cale karmienie, a dopiero na kolejne przysawiac do
      drugiej. Ja nie mialam tak od razu nawalu, wiec jak dziecko possalo
      tak z 5, 10 minut i mnie sie wydawalo, ze juz piers jest pusta to
      przystawialam do drugiej. Tym sposobem moje dziecko pilo, ale nie
      mialo szans sie porzadnie najesc i bylo po prostu glodne. Dopiero
      pielegniarka srodowiskowa, juz w domu zaczela mnie dokladnie
      wypytywac co i jak. I tu wlasnie jest problem, ze matki nie maja
      wlasciwego, profesjonalnego wsparcia. Wiec owszem pokarm moze
      zanikac, ale nie tak sam z siebie bez powodu. Jezeli karmi sie
      prawidlowo, to mozna karmic i karmic. Nie oskarzajcie mnie wiec o
      atakowanie matek. Oczywiscie, ze z wczesniakami jest duzo trudniej,
      jak tez i z niemowlakami, ktore rodza sie z wadami, itd. I tu tym
      bardziej pesonel medyczny wykazuje sie brakiem wiedzy i pomocy.
      Pewnie, ze najprosciej jest trzymac dziecko w inkubatorze, a rodzice
      to niech tylko na odleglosc malucha ogladaja, bo przeszkadzaja.
      • ania_1609 Re: Gosiash 30.09.09, 09:59
        Ja Cię nie oskarżyłam o nic. Odniosłam się do cytatu z Twojej
        poprzedniej wypowiedzi:

        "Co do braku pokarmu, to jak ktos mowi, ze nie karmil bo nie mial
        pokarmu to od razu wiadomo, ze robil cos nie tak."

        Nie ma tu słowa o niedouczonych pielęgniarkach, tylko to zdanie
        dotyczy chyba matek. Bo jakbyś napisała "to znaczy, że trafił na
        niewykwalifikowany personel" to co innego.
        Dlatego napisałam Ci, że Ilony synek był wcześniakiem. Może był zbyt
        słaby, może nie umiał ssać? Miałam koleżankę na patologi, która
        karmiła wcześniaka swoim odciągniętym mlekiem, ale przez smoczek, bo
        on nie miał siły chwycić piersi. I może dlatego, że Ilona zbyt późno
        się zorientowała, albo jej nie pomogli w szpitalu, to wystarczyło,
        żeby ilość pokarmu się zmniejszyła wskutek nieprawidłowego i
        nieefektywnego ssania.
        Uwierz mi, ja na temat karmienia mam zdanie podobne do Twojego,
        walczyłam o to, by karmić, miałam nawracające zapalenia piersi,
        zastoje, syn nie chciał, ale poradziłam sobie. Tylko, że miałam to
        szczęście, że Krzyś - choć mały - był silny i umiał ssać :-)
      • i-l-o-n-a Re: Zanikanie pokarmu 30.09.09, 12:32
        Widzisz, tylko ze ja tez mialam po wyjsciu ze szpitala pomoc w tym zakresie, ale
        pokarm zanikal i tak. Po 2 miesiacach moje piersi byly takiej samej wielkosci
        jak przed ciażą, a ja dalej je gniotlam wierzac ze cos wycisne. Jak w koncu
        lekarka mi powiedziala zebym odpuscila, to nawet nie musialam zadnych wkladek
        laktacyjnych nosic bo ani 1 kropla wiecej nie wyleciala. Po prostu tego pokarmu
        juz nie bylo. Przez caly dzien bylam w stanie wycisnac 20 ml mimo ze od porodu
        non stop przystawialam dziecko a jak maly spal to odciagalam pokarm zeby miec
        jak wstanie. Nie robilam niczego zle, bo bylam ciagle w konsultacji z
        pielegniarką, lekarzem i poradnią laktacyjną.
        Nie zawsze wszytsko jest takie oczywiste i proste.
        Co do personelu medycznego - fakt ze jest on calkowiecie niewykwalifikowany (
        tzn w szpitalu w ktorym rodzilam ). pamietam jak przyniesli mi dziecko do
        karmienia a ja 40 minut walczylam by udalo mu sie zlapac piers, jak juz zlapal
        to wypuszczal, nie mial sily ani odruchu ssania wystarczajacego. Po godzinie
        przyszla pielegniarka zabrac dziecko pod lampy (zoltaczka), gzdie mial lezec 2-3
        godziny, na moje tlumaczenie ze dziecko nic nie zjadlo, bym komantarz "Trudno,
        jak wlasna matka nie umie nakarmic dziecka to nic nie poradze". Siedzialam
        zmartwiona ze moje dziecko od rana nie jadlo prawie nic, a pozniej jak juz
        wychodzilam ze szpitala okazalo sie ze te baby dokarmialy dzieci butelkami bez
        zgody matek, co wiecej zaprzeczaly jak sie je o to pytalo. Ja i tak od razu
        musialam dokarmiac butelka ( ale swoim mlekiem )zeby moc kontrolowac ile maly
        zjada. Tak wiec pierwsze miesiace zycia mojego dziecka pamietam jako ciagle
        siedzenie z laktatorem lub dzieckiem przy cycku.
    • niebieska2 Re: mamusie z epi - karmiłyście piersią??? 30.09.09, 13:38
      Dziewczyny, to co tu piszecie jest ludzkie ale dla takich osób jak ja, które nie
      rodziły jest przerażające.. Chyba już tu nie zaglądnę :) ale życzę Wam
      spokojnych ciąż, łagodnych porodów i jak najwięcej pokarmu :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka