Dodaj do ulubionych

Wygląd ataku

16.12.09, 14:48
Nie wiem od czego zacząć, może od tego, że bardzo boję się sytuacji w której
zobaczę u kogoś atak. Wstyd mi za to bardzo. Nie wiem dlaczego tak mam może
dlatego, że sama wstydzę się kiedy ktoś jest widzem mojego ataku. Chyba boję
się widzieć to bo jeszcze bardziej będę brzydziła się sama siebie. Napiszcie
proszę czy ktoś z Was ma tak jak ja i jak sobie z tym radzi. Szczerze mnie to
denerwuje i zła jestem na siebie. Jestem pewna, że zareagowałabym tak jak
powinnam ale sama myśl mnie przeraża. Jeśli kogoś uraziło moje pytanie to z
góry przepraszam.
Obserwuj wątek
    • ania_1609 Re: Wygląd ataku 16.12.09, 20:23
      Może nie aż tak, ale kiedyś ktoś pytał o filmy z nagranymi atakami.
      Ja tego nie oglądam. Nigdy nie obejrzę. Nie lubię. I staram się nie
      myśleć o tym, jak wyglądam ja podczas grand mala, ale po reakcji co
      poniektórych wiem, że nieciekawie.
      W każdym razie mnie nie uraziłaś :-)
    • alakoala00 Re: Wygląd ataku 16.12.09, 21:17
      ja żałuje ze obejrzałam filmiki z napadami, bo to jest straszne i jest mi
      jeszcze bardziej wstyd jak pomyśle sobie że inni muszą mnie oglądac w takim stanie.
      • karolina1984_niunia Re: Wygląd ataku 17.12.09, 00:45
        Bardzo Wam dziewczyny dziękuję. Tak szczerze myślałam, zastanawiałam się sporo czasu czy napisać o tym czy nie. Teraz wiem, że nie jestem jedyna, która się tego boi. To dla mnie bardzo ważne. Trochę niepotrzebnego stresu mniej.
        Dziękuję :)
    • tinka.1 Re: Wygląd ataku 30.12.09, 13:34
      ja mam ten sam poblem, mój chłopak cierpi na epi od roku, zawsze reaguję tak
      samo, nie boję się, że nie będę potrafiła mu pomóc, bardziej boję się o
      siebie... Ten widok mnie przeraża, te odgłosy to istny koszmar, zwyczajnie nie
      radzę sobie z tym, zawsze kiedy śpimy razem mam problem z zaśnięciem, budzę się,
      kiedy on poruszy ręką, przewróci się z boku na bok, a ja od razu jestem na
      równym nogach. Chciałabym z kimś porozmawiać... kocham Go najbardzej na świecie,
      ale zacyznam martwić się o swoj stan psychiczny. Nie potrafię od tego uciec,
      zapomniec, nawet jeśli wyjeżdżam i spędzam noc sama, uważam, że postąpiłam
      egoistycznie, bo Jemu może coś sie stać ( chociaż oboje jestesmy na studiach i
      mieszkamy z rodzicami). Przecież ataki są różne, raz zdarzyło się tak, że sama
      ledwo się obudziłąm, innym razem obudził mnie ten przeraźliwy jęk... nie wiem co
      robić,,, na początku myślałam, że to chyba lepiej (szczęście w ieszczęściu), że
      ataki zdażają sie tylko w nocy, ale dzisiaj sama nie wiem... proszę o odpowiedz
      osobę która ma ten sam problem
    • tawerek Re: Wygląd ataku 06.01.10, 18:33
      jej ale mnie zaskoczyłyście, normalnie szczena mi opadła mówiąc jaki to paskudny
      widok którego nie chcecie oglądać bo się później nienawidzicie. Jestem epi
      bardzo długo spotkałem się z przypadkiem gdy młody chłopak miał atak na ulicy i
      ja jako jedyny chyba wiedziałem co mam zrobić i nie patrzyłem się bezczynnie ze
      strachem w oczach tylko mu pomogłem. Epi nie jest na nasze życzenie my ją mamy i
      tyle, co tu można nienawidzić lub nie - jest i chyba na razie nikt tego nie
      zmieni:(. Byłem niedawno w Anglii i widziałem kilka rzeczy które mnie
      zaskoczyły, po pierwsze jaka jest tolerancja i pomoc ludziom chorym. Tam ludzie
      maja inne podejście od naszego i długo potrwa zanim my będziemy tak patrzeć na
      świat jak oni. Jeżeli nie zaakceptujemy siebie to nikogo........... smutne
      • ania_1609 Re: Tawerek 06.01.10, 21:08
        Mówienie o swoich uczuciach, obawiach i lękach jest własnie częścią
        procesu akceptacji.
        • tinka.1 Re: Tawerek 11.01.10, 22:32
          ojjj chyba mnie nie zrozumiałeś, gdybym nie starała się tego zaakceptować już
          dawno nie byłabym z moim chłopakiem, zawsze mu pomagam podczas ataku, potrafię
          odpowiednio zareagować, martwię się jednak o siebie, gdyz nie moge zapomniec o
          tym: nie śpie po nocach, każdy ruch mojego chłopaka w środku nocy budzi mnie,
          później nie mogę zasnąć, uważam, że ta choroba tak naprawdę najbardziej dotyka
          bliskich chorego, a nie jego samego. On przecież niczego nie pamięta, a ja nie
          mogę zapomnieć... więc proszę żeby wypowiedział się nie sam chory, ale jego
          bliscy...
          • vivunia81 Re: Tinka 13.01.10, 08:36
            Witaj Tinka
            Dokładnie czuje to co ty!!!Strach i obawę o męża.Nie spie po nocach
            i właśnie każdy jego ruch w nocy obserwuje .Boje się że zasnę i nie
            usłyszę jakby się cos działo.Kiedyś mój mąż o 4 rano się przekręcał
            na bok a ja byłam wpatrzona w niego.Trochę się zdziwił ,że o 4 nie
            śpię i gapię się ni niego:)Ale to jest silniejsze!!!Z chwilą gdy mąż
            zachorował straciłam totalnie poczucie bezpieczeństwa ,które miałam
            przez tyle lat.Starch i obawa o niego czasem mnie dobija.Tym
            bardziej że mój mąż bagatelizuje chorobę.Staramy się żyć w miare
            normalnie,ale juz nigdy nie będzie tak jak kiedyś.Tak beztrosko.W
            mojej głowie, jest i zawsze już będzie ten strach i
            obawa.Przeryczałam przez tą chorobe tyle ,że już zapas łez wyczerpał
            się na rok ,ale mamy małe dziecko i dla malucha muszę być silna,bo
            jestem z tym wszystkim sama i czasem poprostu sobie nie
            radzę.Pozdawiam!!!
            • tinka.1 Re: Tinka 15.01.10, 23:59
              witaj, bardzo dziękuję, że odpisałaś. Pamiętaj, że nie jesteś sama, na świecie
              jestem jeszcze na pewno ja :p i wiele innych kobiet, które są w tej samej
              sytuacji. Mój chłopak też nie chce o tym rozmawiać, nie rozumie dlaczego nie
              śpię po nocach...nie zrozumie nikt, dopóki tego nie zobaczy i właśnie dlatego
              pokazałam mu filmik ( wpisz na youtube epileptic attack), żeby zrozumiał
              dlaczego tak bardzo mnie to przeraża. Na początku był bardzo oporny wobec
              obejrzenia filmiku, ale kiedy zobaczył, że sobie kompletnie nie radzę, obejrzał
              go... i poniekąd zrozumiał (mam nadzieje),ale oglądając go sam się
              przeraził...bardzo nie chciałam, żeby oglądał tego typu filmiki, ale tak
              bagatelizował chorobę, że musiałam mu to pokazać. Musimy być silne całusy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka