uwodz-iciel
27.01.11, 21:39
Mam na imię Jakub, mieszkam sobie we wschodniej Polsce, mój problem z padaczką zaczął się 8 lat temu, pierwszy atak... szok, zdziwienie i pierwsze pytanie. Dlaczego ja ? przecież żyje po Bożemu, uczę się, pomagam rodzicom itp... Pamiętam ten dzień, wrześniowy poranek... ze szkoły do domu, nagle coś dziwnego, drgawki i samoistne ruchy ciała, i zasłabnięcie, obudziłem się w szpitalu, i myślę o kurwa... jak ja się nazywam, kim jestem, co tu robię. Kompletnie nic nie wiedziałem i , nikogo nie poznawałem, leże tak pod tą kroplówką i po 2 minutach, zacząłem sobie przypominać jak się nazywam i mówie co się stało do lekarza, a lekarz mi mówi... epilepsja, ja mówię co, tzn... bo nie wiedziałem a on, że to padaczka no i szok. Wyszłem ze szpitala i pierwsza myśl, jak Ty chłopie będziesz żył i odrazu deprecha i kompletne zrezygnowanie oraz izolowanie się od innych. Myślę sobie tak jeszcze... została mi szkoła, no chuj myślę trzeba ją skończyć, chodziłem jeszcze 2 lata do szkoły średniej, jakoś zleciało, ale myślę jak ukryć swoją największą tajemnicę, a przecież inni wiedzieli, że mam atak... i zaraz pytania, co Ci jest ? i w ogóle ja mówię a popaliłem se maryśki i odjechałem bo przecież nie powiem, że to padaczka bo zaraz by się zaczęło, że taki, owaki... W końcu skończyłem szkołę i myślę sobie tak zrobię prawko, idę do Neurologa, i zaczęło się, że nie mogę robić prawka no a to było moje największe marzenie, ale nic pogodziłem się z tym, i zacząłem się zastanawiać co robić dalej... Tak kocham prace na roli i w ogóle przy tym odpoczywam i relaksuję się. Pewnego dnia wyszłem na pole, miałem doła , stoję i takie olśnienie... Przecież Ty, masz ręce, głowę na karku, i rozum, no to mówię sobie... chłopie przecież żeby wygrać z chorobą to trzeba ją traktować po przyjacielsku i tak właśnie zacząłem ją trakjtować, jak swoją przyjaciółkę... wiem, że gdzieś idę to ona jest ze mną, jak jadę w autobusie to ona jest ze mną, no wszędzie jest ze mną, i żyje z nią w zgodzie... jak ze swoją przyjaciółką, którą poznałem przez los i wiecie to pomaga, jak zacząłem ją traktować jak przyjaciółke to idze ku lepszemu i mam nadzieje, że moja przyjaciółka epilepsja nigdy nie da o sobie znać i, że w końcu się odczepi....