Dodaj do ulubionych

medyczny thesaurus bis

IP: *.dial.proxad.net 20.11.03, 13:18
Poniewaz pierwszy thesaurus zaginal juz w czelusciach cyberprzestrzeni
otwieram kolejny, zapewne nie ostatni i umieszczaam w nim uroczyscie: Tombaka
i Kwasniewskiego et consortes, bo nie wszystko przeciez zloto, co sie
swieci .
Oberony i Biotrony.
Glodowki oczyszczajace
Hydrokolonoterapie
Urynoterapie
Bioenergoterapie
przypomnijcie mi, czego zapomnialam
ale przede wszystkim w thesaurusie powinni sie znalezc hydrogen w godnym
siebie towarzystwie uve.
Zdrowia wszystkim zycze nieustannie.
Obserwuj wątek
    • uve Re: ALE JESTES CIEMNA!!! 21.11.03, 00:55
      No niby sie starasz pisac jak osoba na poziomie, ale w rzeczywistosci to jestes
      ciemniutka!!! Jak polnoc!!! Oczywiscie ze nie masz pojecia o temacie ktory
      podjelas, wiec nie szkodziloby ci sie podszkolic.
      Pozatem, zaczepiasz hydrogena i mnie, czyzbysmy ci do zypy narobili???
      A moze zamow moja cudowna remedie ziolowa na przeczyszczenie mozgow, zeby ci
      troche inteligencji i tolerancji przybylo, naprawde jest bardzo skuteczna.
      Ma sie wrazenie ze jestes taka KLOTLIWA BABA!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Bruford Hulda Clark IP: *.gallery.devs.futuro.pl 24.11.03, 13:16
        Należy umieścić w tezaurusie , zwłaszcza że optymalni aktywiści , w tym i
        lekarze opty , z powagą umieszczają techniki Clark w swoich " standardach
        postępowania"--odsyłam tu do " standardu optymalnego postępowania w cukrzycy"
        jaki opublikowali lekarze opty po swojej konferencji w Oleśnicy.Arkadia w
        Rzeszowie sprzedaje własnej produkcji zappery.A stronka QUackwatch znana mi
        jest od dawna,znakomita.
      • Gość: Artur medyczny thesaurus - jego rola wytlumaczona IP: *.sasknet.sk.ca 21.11.03, 15:29
        Gość portalu: Venus napisał(a):

        > a ja czekam na odpowiedz Feline z zaciekawieniem..
        > Venus

        Przeciez zasada jest prosta. Co nie jest naukowo udowodnione nalezy do
        thesaurusa. Thesaurus jest wiec workiem na wszystko co nie miesci sie w
        oficjalnej medycynie. Dlatego znalazly sie tu miedzy innymi ziola i uve (choc
        trudno polemizowac z faktem, ze ziola autentycznie zawieraja aktywne
        biologicznie substancje).

        Czyli watek pelni role pewnego rodzaju drogowskazu dla tych, dla ktorych taki
        podzial ma znaczenie. Pozostali moga go zignorowac.

    • hydrogen Re: medyczny thesaurus bis 21.11.03, 10:53
      A możesz podać jakie są kryteria umieszczania różnych metod terapii w
      thesaurusie?

      Wydaja mi się, że lekarze powinni kierować się przede wszystkim dobrem
      pacjenta , a pacjenta interesuje skuteczność leczenia a nie to czy jego
      mechanizm jest szczegółowo poznany czy też nie. Nieznajomość działania danej
      metody leczenia powinna świadczyć na niekorzyść naszej wiedzy a nie tej metody.

      Nieżyjący już prof Julian Aleksandrowicz, hematolog, pisał w jednej ze swych
      książek, że jeśli do jego kliniki przyszedłby szaman z buszu i wykazał
      skuteczność stosowanej przez siebie metody leczenia to nawet jeśli z punktu
      widzenia profesora metoda ta nie miałaby żadnego uzasadnienia w jego wiedzy,
      szaman natychmiast dostałby propozycję pracy w jego klinice. Dodam może
      jeszcze, że ofetrę pracy w klinice prof Aleksandrowicza dostał również dr
      Kwaśniewski (propozycji tej nie przyjął).

      Czy zatem kwestionujesz skuteczność wymienionych metod? Jesli tak to na jakiej
      podstawie? Być może duża część tzw "alternatywnych metod leczenia" to oszustwo,
      ale wrzucanie wszystkiego do jednego worka może być zbyt pochopne.

      Skuteczność żywienia optymalnego jest dość szeroko potwierdzona i dla mnie
      zupełnie niezrozumiałe jest to, że jest ono dyskredytowane przez niektórych
      lekarzy, którzy nawet nie zadali sobie trudu weryfikacji doniesień o "cudach"
      (np przytoczone przezemnie niedawno efekty leczenia białaczki dietą optymalną).

      O bioenergoterapii w pozytywnym (a przynajmniej ostrożnym) tonie pisze
      wspomniany już prof Aleksandrowicz (np w książce "U progu medycyny jutra"),
      więc również i tutaj warto wstrzymać się od jednoznacznych sądów.

      Może jeszcze słowo o głodówkach oczyszczających. Dużo o tym nie wiem, ale
      faktem jest, że niektórym pomagają. Moja mama chorowała w lutym na grypę
      żołądkową i przez 3 dni nic nie jadła. Po tej przymusowej głodówce ustąpiły u
      niej na ponad pół roku pewne dolegliwości zw z menopauzą.

      Pozdrawiam
      • Gość: Teresa Re: medyczny thesaurus bis IP: *.devs.ac-net.pl 21.11.03, 11:09
        Swietny komentarz.
        Na swiecie medycyna niekonwencjonalna jest w coraz wiekszym stopniu wlaczana do
        oficjalnych praktyk lekarskich, a przynajmniej nie jest tak zajadle zwalczana
        jak w Polsce. Lekarze jakos nie widza albo nie chca widziec, ze ta akademicka
        medycyna sprawdza sie doskonale w przypadkach ostrych, ale juz w przwleklych
        schorzeniach, gdzie na czlowieka trzeba spojrzec calosciowo, a nie w
        perspektywie kawalka czlowieka i waskiej specjalizacji - to juz nie.
        Ja ze swoim przekonaniem do ziol, metod naturalnych i medycyny chinskiej, ktora
        wlasnie widzi czlowieka jako calosc psycho-fizyczna i zapobiega chorobom
        wylapujac sygnaly organizmu na poziomie energetycznym, prosze o wpisanie mnie
        na liste obok hydrogena i uwe.
        • Gość: Venus Re: medyczny thesaurus bis IP: *.vs.shawcable.net 21.11.03, 18:02
          >>Przeciez zasada jest prosta. Co nie jest naukowo udowodnione nalezy do
          thesaurusa. <,
          To to ja wiem, nie o to mi chodzilo..

          Wracajac do wypowiedzi Hydrogena, a czytales ksiazke dr Nolena w ktorej
          podaza sladami slynnych uzdrowicieli i ich rzekomo wyleczonych pacjentow?
          Otoz okazalo sie ze nawet ten najslynniejszy owczesny filipinski uzdrowiciel
          co "operowal" palcami okazal sie podejrzany.
          Nie tylko okazywalo sie ze jego pacjenci po przebadaniu w klinice dalej mieli
          to co niby im "wycial" ale niestety czasem tez poumierali.
          Dla mnie jest to proste - nauka i medycyna maja za soba udowodnione badania
          kliniczne. "namacalne", mozna by rzec.
          testy, dowody itp.
          Prawda, konwencjonalna medycyna nie ma odpowiedzi na wszystko ale alternatyna
          tez nie.
          gdyby alternatywni operowali autentycznymi, szeroko zakreslonymi studiami i
          dowodami to byloby to co innego.

          Jeszcze o tym uzdrowicielu co operowal palcami - ciekawe ze NIKOMU nie wolno
          bylo blisko podejsc i dokladnie poobserwowac co on wlasciwie robi.
          I NIKT NIGDY nie uzyskal, nie zbadal tej >materii< ktora uzdrowiciel
          triumfalnie pokazywal ze niby to ta usunieta chora czesc, NIGDY.
          Strzezona jak najpilniejsza tajemnica. czasami od razu palona w palenisku niby
          jako Ognisko Chorobotworcze..
          Dlaczego??
          Oszustwo, dlatego.

          Venus
          • Gość: sara74 Re: medyczny thesaurus bis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 18:52
            Nie możesz skreślać wszystkich bo zawiodłaś się na jednym człowieku. W
            środowisku medycyny naturalnej napewno grasuje wiecej oszustów niż w
            środowisku lekarzy ale równie dobrze możesz zrazić się do farmacji i już w nią
            nie wierzyć tak jak nie wierzysz w medycyne naturalną. Firmy farmaceutyczne co
            chwile wpuszczają i wycofują całe masy lekarstw niektóre z nich zamiast
            pomagać, szkodziły a wielu ludzi przez takie pomyłki straciło życie. Również
            możesz nie wierzyć w chirurgie bo z błedów w sztuce lekarskiej ginie na stole
            operacyjnym mase ludzi... To że jakiś Filipinczyk nie wywiązał się z obowiązku
            to nie znaczy że ktoś inny tego nie zrobi i tak samo z chirurgiem jak jeden
            nie potrafi nie znaczy to że innemu się nie uda. Chcę przez to powiedzieć że w
            każdym fachu są oszuści, specjaliści lepsi bądz gorsi i wirtuozowie.
              • uve Re: medyczny thesaurus bis 21.11.03, 22:10
                Gość portalu: Venus napisał(a):

                > Nie zrozumialas o co chodzi.
                > ten uzdrowiciel to byl Christian Barnard "paluchowej operacji".
                > Zjezdzali sie do niego z calego swiata.
                >
                > Venus


                Do medycyny naturalnej zaliczane jest duzo rzeczy, ZBYT DUZO. Nie mysle ze
                praktyki jakie stosowal ten uzdrowiciel mozna do niej zaliczyc, kojarzy sie to
                z czarami. Do niej nie zaliczylbym tak zwanych bioenergoterapeutow, bo nie
                wiadomo skad ta enargia pochodzi, plus wiele innych rzeczy.
                Ziololecznictwo to sprawa otwarta, zbierasz ziolko, suszysz je, parzysz je, i
                pijesz je. Problem jest w tym ze musisz wiedziec co to jest, a juz prawdziwa
                sztuka jest dobranie tych ziolek do siebie, poniewaz nieodpowiedni dobor moze
                spowodowac to ze one moga raczej szkodzic niz pomagac. Pozatem trzeba dodac ze
                ponad 60 procent wspoczesnych lekow jest pochodzenia naturalnego, a wiec???
                Czy hutnictwo nalezy zaliczyc to jakiejs tam szamanii tylko dlatego ze z jego
                produktow zostal zrobiony samochod?? Niektorzy tak wlasnie mysla. Czy aby to
                nie jest problem z takim mysleniem?
                • Gość: A.D. Re: medyczny thesaurus bis IP: *.72.65.227.Dial1.Orlando1.Level3.net 25.11.03, 04:49
                  uve napisał:

                  > Gość portalu: Venus napisał(a):
                  >
                  > > Nie zrozumialas o co chodzi.
                  > > ten uzdrowiciel to byl Christian Barnard "paluchowej operacji".
                  > > Zjezdzali sie do niego z calego swiata.
                  > >
                  > > Venus
                  >
                  >
                  > Do medycyny naturalnej zaliczane jest duzo rzeczy, ZBYT DUZO. Nie mysle ze
                  > praktyki jakie stosowal ten uzdrowiciel mozna do niej zaliczyc, kojarzy sie
                  to
                  > z czarami. Do niej nie zaliczylbym tak zwanych bioenergoterapeutow, bo nie
                  > wiadomo skad ta enargia pochodzi, plus wiele innych rzeczy.
                  > Ziololecznictwo to sprawa otwarta, zbierasz ziolko, suszysz je, parzysz je,
                  i
                  > pijesz je. Problem jest w tym ze musisz wiedziec co to jest, a juz prawdziwa
                  > sztuka jest dobranie tych ziolek do siebie, poniewaz nieodpowiedni dobor
                  moze
                  > spowodowac to ze one moga raczej szkodzic niz pomagac. Pozatem trzeba dodac
                  ze
                  > ponad 60 procent wspoczesnych lekow jest pochodzenia naturalnego, a wiec???
                  > Czy hutnictwo nalezy zaliczyc to jakiejs tam szamanii tylko dlatego ze z
                  jego
                  > produktow zostal zrobiony samochod?? Niektorzy tak wlasnie mysla. Czy aby to
                  > nie jest problem z takim mysleniem?

                  > Venus przytacza jeden glosny przyklad prawdopodobnego oszustwa. I na tej
                  podstawie potepia cala medycyne alternatywna. Gdyby sie mialo taki sam
                  stosunek do medycyny obecnie konwencjonalnej, to taki przypadek chirurga
                  tutaj, ktory zamiast lewej nogi amputowal prawa pacjentowi, zdyskwalifikowalby
                  wszystkie zabiegi chirurgiczne. I to tylko jeden przyklad, bo statystyka
                  wskazuje na setki tysiecy operacji rocznie, ktorych pacjenci wcale nie
                  potrzebowali. Bo sie robi to dla interesu. Szpitala i chirurgow!

                  > Polscy lekarze, a przynajmniej ci w Kraju, cechuja sie wprost idiotycznym
                  poziomem arogancji. I to nie pozwala im na otworzenie oczy na swoja impotencje
                  w leczeniu. Bo najczesciej lecza symptomy choroby, a choroba ma sie nadal jak
                  najlepiej pod opieka takiego lekarza.

                  > Niestety pacjenci sa wystarczajaco zaprogramowani na 'leczenie sie
                  koniecznie u lekarza', sami nie interesujac sie tym, jak sobie pomoc, czy tez
                  zyc tak, aby nie byc pochylym drzewem na ktere wszystkie choroby wlaza.

                  > Pomyslec ze taki 'pacjent' idzie do lekarza, ktory poswieca mu kilka minut,
                  zgadujac najczesciej trafnie lub nie, i przepisujac 'lekarstwa', ktore
                  niekiedy nie tylko nie lecza, ale wprost szkodza organizmowi. A zdrowie to
                  przeciez najcenniejsza rzecz, ktora posiadamy!

                  > Jak to jest mozliwe ze glupi portfel z kilkuma groszami sie pilnuje jak oka
                  w glowie, a zdrowie sie tak lekcewazy ufajac pierwszemu lepszemu 'lekarzowi',
                  ktory studiowal medycyne przede wszystkim dla pieniedzy....

                  > Medycyna alternatywna rozpoczyna sie od nauki umiejetnosci ...zycia!
                  Najprostszego zycia!!!
      • Gość: brumbak Re:hydrogen znów manipuluje IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 21.11.03, 22:37
        hydrogen napisał:
        Skuteczność żywienia optymalnego jest dość szeroko potwierdzona i dla mnie
        > zupełnie niezrozumiałe jest to, że jest ono dyskredytowane przez niektórych
        > lekarzy, którzy nawet nie zadali sobie trudu weryfikacji doniesień o "cudach"

        -
        hydrogen pisze gładko , ale akceptuje nieuczciwe metody szarlatana
        kwaśniewskiego -wynalazcy szkodliwej dla zdrowia diety-
        - kłamstwo, manipulowanie informacja , oczernianie innych
        Przykład wypowiedzi jana od rtłustej diety kwaśniewskiego:

        - „.. dieta jarska bardzo upośledza czynność umysłu ludzkiego, dlatego
        jarosze chorują , bezskutecznie się leczą ... „
        - albo:

        „ Żywienie optymalne oparte jest na wiedzy ścisłej, a wiedza śćisła jest po
        prostu dana raz na zawsze. „
        Sam styl pisania jana od tłustej diety kwaśniewskiego – bełkotliwy – odrzuca
        inteligentne osoby na kilometr

        Taka prosta manipulacja( pranie mózgów) adresowana jest oczywiście do
        okreslonej grupy odbiorców:
        - ludzi o nikłej wiedzy
        - podatnych na manipulację
        - - lubiących i tak tłusto zjeść
        - przedtem odzywiających się bardzo źle i często z kłopotami ze zdrowiem
        lub wagą

        - Kwąsniewski w jednym jest mistrzem : propagandy !! Ale tylko naiwni
        wierzą w wymyślane przez niego bajeczki.
        Inny przykład z forum :
        - Moja przygoda z dr Kwaśniewskim Adam, 18:01 10-09-2002

        W sumie krótko:
        Zobaczyłem książkę "Dieta optymalna", uległem wrażeniu i
        wystartowałem. Przez 6 tygodni byłem na diecie optymalnej bez
        żadnych modyfikacji, dokładnie jak nakazał pan K. Przyznaję:
        1. Schudłem 5 kg;
        2. Czułem się "pobudzony"
        3. Po nocach śnił mi się prawdziwy polski pachnący chleb ze
        świeżym masełkiem.
        4. Spłodziłem wyjątkowo udanego syna :-)

        W szóstym tygodniu poszedłem zrobić sobie badanie krwi (lipidogram)
        i .... oniemiałem.

        Poziom cholesterolu był prawie 400, a HDL sporo poniżej normy.
        Natychmiast zarzuciłem "dietę" lekarz kazał mi brać Zocor, aby zbić
        cholesterol do jakichś 250 co się udało dopiero po pół roku,
        niestety również (prawdopodobnie nieodwracalnie) zniszczyło moją
        wątrobę.

        Jak to skomentować?

        Bardzo prosto. Pan Kwaśniewski minął się z powołaniem. Powinien
        zostać agitatorem, a nie lekarzem.


        - ( PCRM opublikował w listopadzie 2003 pierwszy raport z prowadzonej od
        zeszłego roku akcji ankietowania osób którym już zaszkodziła dieta
        niskowęglowodanowa, tłusta, wysokobiałkowa typu Atkins; z oczywistych względów
        lista ta będzie niestety rosnąć)




        >> > Poniżej jest kolejny dowód manipulowania naiwnymi przez dra Atkinsa.
        Stosował on podobna metodę jak Kwaśniewski: > Najpierw zrobić dużo szumu,
        dotrzeć do mediów, a gdy jest już głośno zdobywać zwolenników wśród osób
        zawodowo zajmujących się dietą.

        >> ... Poczytałem trochę Atkinsa w oryginale: „ The Atkins' Nutrition
        Breakthrough.” ( W wolnym tłumaczeniu tytuł brzmi: Przełomowe odkrycie dra
        Atkinsa w dziedzinie zdrowego odżywiania.>> Okazało się, w że w tej
        przełomowej książce nie ma żadnego przełomowego
        odkrycia, ale jest przełomowa manipulacja!!

        .. Przełomowy(breakthrough) dowód skuteczności Atkinsa - na który powołuje
        się autor- znajduje się na stronie 214 .

        >> Jest tam mowa o obniżaniu poziomu cholesterolu przez stosowanie tłustej
        diety Atkinsa.
        Na stronie 214 jego książki znajdujemy „dowody” na „przełomowe” odkrycie
        Atkinsa:


        - Najpierw podaję wyniki(100 badanych)

        - Średni poziom cholesterolu przed terapia dieta Atkinsa: 227,4

        - Po terapii : 212,7

        - Średni poziom trójglycerydów przed:133,6 po 84,9



        <<U 53 badanych spadek poziomu cholesterolu był nieznaczny : z 226 na 223,9
        >przy jednoczesnym spadku triglyceridów z 119,7 do 88,7

        >>W 9 przypadkach poziom cholesterolu wzrósł: z 218,9 do 263,2; wzrósł też
        poziom trójglicerydów

        _ To jest to „przełomowe” „odkrycie” wg Atkinsa

        ( Dodajmy że dla ponad połowy badanych wynik przełomowego doświadczenia jest
        marny czyli żaden)

        Jak jest naprawdę:

        Atkins dobiera grupę osób o niebezpiecznie wysokim poziomie cholesterolu;
        odżywiających się uprzednio szkodliwą dieta amerykańską: dużo, tłusto,
        słodko, -
        dużo tzw., :junk food” pożywienie śmieciowe.

        Następnie wprowadza swą dietę, która ogranicza ilość spożywanych kalorii oraz
        eliminuje cukier. Już te dwa czynniki mogą mieć pewien dodatni wpływ na stan
        zdrowia w wyniku przejścia z diety bardzo niezdrowej na dietę niezdrową.
        >> Następnie koloryzuje wyniki pomijając te negatywne.
        >Następnie dodaje masę epitetów typu: przełom w nauce, dotychczasowa wiedza
        dietetyczna zdemaskowana! itp itd. Naiwni to podchwytują...

        Atkins nabiera ludzi, dziennikarzy, preparuje wyniki badań i niestety ma też
        sprzymierzeńców wśród niektórych lekarzy i dietetyków lubiących tłusto zjeść.
        A w natłoku informacji wielu ludzi nie chce lub nie potrafi dotrzeć do
        szczegółów i zadowala się frazesami i hasełkami.

        Dodajmy ze dokonanie takiego „przełomowego„ odkrycia przez wegetarian byłoby
        niemożliwe. Po prostu przeciętna dieta wegetariańska zapewnia utrzymywanie
        się poziomu cholesterolu na poziomie fizjologicznym
        to jest ok. 140-170. Żadne 220 nie wchodzi w grę.

        • Gość: hydrogen Re:hydrogen znów manipuluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 00:08
          Zastanawiałem się nad rozwinięciem swojej poprzedniej wypowiedzi gdy brumbak
          podsunął mi niezłą ilustrację dla naszej dyskusji. Chodzi o przykład "ofiary
          diety dr JK":

          > - Moja przygoda z dr Kwaśniewskim Adam, 18:01 10-09-2002
          >
          > W sumie krótko:
          > Zobaczyłem książkę "Dieta optymalna", uległem wrażeniu i
          > wystartowałem. Przez 6 tygodni byłem na diecie optymalnej bez
          > żadnych modyfikacji, dokładnie jak nakazał pan K. Przyznaję:
          > 1. Schudłem 5 kg;
          > 2. Czułem się "pobudzony"
          > 3. Po nocach śnił mi się prawdziwy polski pachnący chleb ze
          > świeżym masełkiem.
          > 4. Spłodziłem wyjątkowo udanego syna :-)
          >
          > W szóstym tygodniu poszedłem zrobić sobie badanie krwi (lipidogram)
          > i .... oniemiałem.
          >
          > Poziom cholesterolu był prawie 400, a HDL sporo poniżej normy.
          > Natychmiast zarzuciłem "dietę" lekarz kazał mi brać Zocor, aby zbić
          > cholesterol do jakichś 250 co się udało dopiero po pół roku,
          > niestety również (prawdopodobnie nieodwracalnie) zniszczyło moją
          > wątrobę.
          >

          Co my tu mamy? Otóż gościu zaczyna stosować "niekonwencjonalną metodę leczenia"
          i czuje się świetnie: waga spada, jest pełen sił witalnych itd itp. na wszelki
          wypadek robi sobie jednak badania z których wychodzi, że tak na prawdę jest
          chory. Powrót do zdrowia (czytaj unormowanie pewnego parametru laboratoryjnego)
          doprowadza do uszkodzenia wątroby i rezygnacji z "alternatywy" dającej dobre
          samopoczucie. Czy ktoś tu widzi jakąś logikę?

          Sytuacja jest dobrą ilustracją faktu, wspomnianego w jednym z poprzednich
          postów a także bardzo mocno podkreślanego w książkach prof Aleksandrowicza, że
          współczesna medycyna zamiast traktować człowieka jako całość zajmuje się
          jedynie jego wycinkami, odpowiadającymi określonej specjalności.

          W ww przykładzie skupiono się na poziomie cholesterolu ignorując takie
          parametry jak witalność (to chyba jest najbardziej fundamentalny parametr
          świadczący o zdrowiu!!!) i ryzyko uszkodzenia wątroby. To jest zresztą
          znamienne gdyż bardzo wiele leków chemicznych lecząc jedną rzecz podtruwa
          organizm w innym miejscu. Z reguły specjaliści od leczenia poziomów
          cholesterolu (i nie tylko) są zbyt zaślepieni w pogoni za sukcesem aby to
          dostrzec (a był świadomy tego np prof Aleksandrowicz pisząc o "niezamierzonych
          skutkach [tu: uszkodzenie wątroby] zamierzonych działań [tu: zbicie
          cholesterolu]").

          Według prof Aleksandrowicza wąska specjalizacja lekarzy połączona z brakiem
          ogólnej wiedzy o medycynie (i człowieku) jako całości doprowadza do
          dehumanizacji i degeneracji tej nauki. Istotnie, w takiej sytuacji jakakolwiek
          metoda leczenia, której wyjaśnienie wymaga dogłębnej wiedzy z kilku
          specjalności (a nierzadko wiedzy pozamedycznej) będzie prawdopodobnie spotykać
          się z niezrozumieniem i w konsekwencji nieżadko mniej lub bardziej energicznym
          zwalczaniem przez "specjalistów"

          Na koniec jeszcze uwaga co do cholesterolu na tłustej diecie. Otóż w
          początkowej fazie istotnie jego poziom wzrasta. jest to związane z intensywną
          przebudową organizmu przystosowującego się do nowego typu metabolizmu. Równiez
          może to być objawem cofania się zmian miażdżycowych (przecież ten cholesterol z
          żył może być usunięty jedynie przez krew!). Po jakimś czasie u stosujących
          żywienie optymalne poziom cholesterolu jest z reguły niższy niż przed podjęciem
          diety.

          Pozdr
          • Gość: Doki Re:hydrogen znów manipuluje IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.11.03, 00:15
            Profesor Aleksandrowicz i jego rozwazania o medycynie holistycznej sa
            oczywwiscie bardzo piekne, ale malo praktyczne. Warto je przeczytac i zastanowic
            sie, a potem trzeba znowu isc do pacjentow. Pewnie, profesor ma latwiej od
            zwyklego szeregowego doktora- pacjenci traktuja go z szacunkiem, a i tempo pracy
            mniejsze, jest kiedy podumac.

            Ale do rzeczy: poprosze o podstawe do twierdzenia, ze Zocor "nieodwracalnie
            uszkodzil watrobe".

            Zadnego cholesterolu z blach miazdzyciowych nie da sie usunac, z dieta ani bez
            diety. Jedyny sposob na usuniecie blach miazdzycowych z tetnic to chirurgia
            (endartertektomia). To dziala!
            • Gość: hydrogen Re:hydrogen znów manipuluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.03, 21:54
              >Profesor Aleksandrowicz i jego rozwazania o medycynie holistycznej sa
              > oczywwiscie bardzo piekne, ale malo praktyczne. Warto je przeczytac i
              zastanowi
              > c
              > sie, a potem trzeba znowu isc do pacjentow

              Na pewno nie ma lekarza, który byłby w stanie stosować 100% holistycznego
              podejścia co chyba sprowadzałoby się do bycia specjalistą we wszystkich
              możliwych specjalnościach. Zresztą nie jest to raczej potrzebne. Wystarczy mieć
              ogólne pojęcie o tym co się w medycynie dzieje. Poza tym warto trochę głębiej
              poznać pewne jej fragmenty.

              Szczególnie ważne jest przemiana mineralna organizmu. Wydaje mi się, że
              zdobycie o niej jako takiego wyobrażenia jest w zasięgu każdego lekarza.
              Niestety chyba wiedza ta nie jest zbyt popularna. Ja po lekturze książek prof
              Aleksandrowicza długo nie mogłem wyjść ze zdumienia, że o pewnych
              fundamentalnych dla zdrowia zagadnieniach dowiaduję się dopiero teraz.

              Kto umie wyjaśnić dlaczego brak jest szerokich akcji promujących suplementację
              magnezem w polskiej (i nie tylko) populacji? Jeśli brać serio to co pisze
              profesor (a nie widzę przeciwskazań)to akcja taka miałaby trudny do
              przecenienia wpływ na zdrowie naszego społeczeństwa. Wiecie, że niedobór Mg
              pierwiastka w naszych glebach sięga 80-90%?

              A słyszeliście kiedykolwiek, że magnez wraz z litem mają kolosalny wpływ na
              mechanizm powstawania uzależnień od alkoholu oraz jego tolerancję? Niedobór
              magnezu powoduje, że alkohol działa na człowieka szczególnie degenerująco.
              Dodatkowo alkohol powoduje nadmierne wydalanie magnezu z moczem. Dlaczego
              alkohololików nie leczy się za pomocą suplementacji tymi pierwiastkami?
              Dlaczego do alkoholu nie dodanje się bezsmakowych związków magnezu jak
              postulował prof Aleksandrowicz?

              Dalczego nie zachęca się ludzi do spożywania nieoczyszczonej soli np z Kłodawy
              czy Bochni, będącej bezcennym źródłem biopierwiastków? Sól taka powinna być
              również spożywana przez bydło co wpływa na znaczne podwyższenie jakości
              uzyskiwanego mięsa i nabiału (zauważył to już Arystoteles!)

              Można przypuszczać, że te wszystkie zaniechania wypływają z ignorancji
              decydentów i ekspertów. Można by tego uniknąć (wraz z kolosalną ilością strat
              społecznych) gdyby lekarze co nieco wiedzieli o przemianie mineralnej.


              Wydaje mi się, że holistyczne podejście może oznaczać również współpracę
              lekarzy i innych specjalistów z różnych wąskich dziedzin nauki. Warto tu
              zauważyć, że prof Aleksandrowicz był inicjatorem wielu tego typu zespołów w
              skład których wchodzili nawet filozofowie!

              Oczywiście powyższe chyba nie dotyczy "szarego" lekarza, ale mówienie, że nie
              ma on możliwości adoptować podejścia holistycznego jest chyba zbytnim pójściem
              na łatwiznę. Myślę, że każdy (również taki medyczny ignorant jak ja) może
              zrobić jakiś drobny kroczek w tym kierunku. Jednym z nich jest według mnie
              ostrożne traktowanie wszelkich "niekonwencjonalnych" metod leczenia które są
              skuteczne (a nie potępianie ich w czambuł). Warto tu wspomnieć przykład z
              szamanem z książki Aleksandrowicza, który przytoczyłem wcześniej.

              > Ale do rzeczy: poprosze o podstawe do twierdzenia, ze Zocor "nieodwracalnie
              > uszkodzil watrobe".
              >

              Dowodów nie posiadam ale wiem, że mój tata również miał problemy z wątrobą po
              uzyciu jakiegoś leku zbijającego cholesterol (nie pamiętam nazwy, chyba coś na
              s). Akurat jemu to wyszło na dobre bo podczas zaleconych badań wykryto
              przypadkowo nowotwór (złośliwy).

              > Zadnego cholesterolu z blach miazdzyciowych nie da sie usunac, z dieta ani
              bez
              > diety. Jedyny sposob na usuniecie blach miazdzycowych z tetnic to chirurgia
              > (endartertektomia). To dziala!

              To już jest kwestia spierania się o fakty. Weź pod uwagę, że swojego
              stwierdzenia nie jesteś w stanie udowodnić więc jest ono jedynie poglądem.
              Faktem są natomiast osoby wyleczone z miażdżycy. Dalszy spór na ten temat nie
              ma sensu. Musisz po prostu dotrzeć do jakiegoś wiarygodnego źródła aby się
              przekonać, że to co mówię jest prawdą. Ja jestem wskazać jedną konkretną osobę,
              która uniknęła By-passów. O wielu innych czytałem. Może spróbuj się
              skontaktować z jakimś lekarzem optymalnym?

              Pozdrawiam
              • Gość: Doki Re: Dzialanie... IP: *.48-136-217.adsl.skynet.be 25.11.03, 08:10
                Gość portalu: A.D. napisał(a):

                > Pewnie ze dziala! Do nastepnego zabiegu...

                Mylisz sie. Endarterektomia ma trwale rezultaty, w tetnicach szyjnych wlasciwie
                nie ma potrzeby jej powtarzac. Poniewaz jednak czlowiek ma dwie tetnice szyjne,
                zwykle potrzebny jest taki sam zabieg po drugiej stronie.
                Nie ma poki co skuteczniejszego zabiegu poprawiajacego zepsute miazdzyca
                krazenie mozgowe. Domaganie sie przez hydrogena dowodu na te teze jest
                przesadne. Hydrogen, poszukaj sobie sam.
                • Gość: hydrogen Odrobina logiki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 09:59
                  >Domaganie sie przez hydrogena dowodu na te teze jest
                  > przesadne. Hydrogen, poszukaj sobie sam.

                  Doki, ale dowód powinieneś przeprowadzić ty jeśli upierasz się przy
                  prawdziwości ww tezy. Ja, w celu wykazania jej fałszywości, musze podać jedynie
                  kontrprzykład. Jestem w stanie to zrobić i to mi wystarczy.

                  Pozdr
                    • Gość: hydrogen Re: Odrobina logiki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 22:51
                      Teza o której mówię brzmi "miażdżyca jest nieuleczalna", nie wiem czy mówimy
                      oboje o tej samej tezie. Co do inwazyjnej metody o której mówisz to oczywiście
                      nie zaprzeczam jej skuteczności (wierzę w to co mówisz bo znasz się na tym
                      lepiej ode mnie). Warto jednak dodać, że mamy tu usuwanie miażdżycy tylko z
                      dwóch tętnic, podczas gdy u stosujących żywienie optymalne miażdżyca cofa się
                      wszędzie. Pozdr
                        • Gość: hydrogen Re: Odrobina logiki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 00:07
                          Ja po prostu słyszałem o takich osobach. Podejrzewam, że niektóre przypadki
                          mogą być udokumentowane. Szczególnie jeśli ktoś równolegle ze stosowaniem
                          żywienia optymalnego leczył się u specjalisty "oficjalnej" medycyny. Myślę, że
                          najlepiej byłoby skontaktować się z jakimś lekarzem optymalnym z kilkuletnią
                          praktyką. W necie można znaleźć trochę namiarów.
                          Pozdrawiam



                            • Gość: hydrogen Re: Odrobina logiki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 00:29
                              Fajnie w ogóle, że się tak tym interesujesz. Widzę, że z naszą medycyną (a
                              właściwie naszymi lekarzami) nie jest tak źle.

                              A z iloma lekarzami się skontaktowałeś i jakimi? Musisz być swiadomy, że nie
                              wszyscy którzy zwą się optymalnymi mają dużą wiedzę na ten temat. Wiedza
                              niektórych nie wykracza poza książki dr JK i nie jest poparta dużą praktyką.
                              Polecałbym ci kontakt z takimi lekarzami, którzy próbują badać i udoskonalać
                              żywienie opytymalne. Np z wspomnianym dr Wróblem a szczególnie z dr K. Krupką

                              Pozdr
                                • Gość: hydrogen Re: Odrobina logiki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 10:17
                                  Nie wiem o jakim tricku mówisz. Być może chodzi o to, że poziom cukru u
                                  optymalnych może być wyższy niż u wszystkojedzących. Obiło mi się o uszy, że
                                  tak w istocie jest. Weź pod uwagę, że obowiązujące standardy wzięły się z
                                  przebadania jakiejś grupy "normalnie" odżywiających się ludzi. Myślę, że
                                  rozciąganie takich norm na optymalnych jest ryzykowne. Trzeba by raczej ustalić
                                  nowe normy. Podstawą oceny zdrowia powinny być ogólniejsze wskaźniki. Skoro ten
                                  wysoki (cały czas mówię hipotetycznie bo nie jestem 100% pewien czy tak jest w
                                  istocie) cukier nie prowadzi do żadnych patologicznych objawów to chyba nie ma
                                  się czym martwić.

                                  Zdroworozsądkowe wytłumaczenie tego faktu byłoby takie, że skoro komórki u
                                  optymalnych używają glukozy w znacznie ograniczonym zakresie spalając
                                  preferowany przez nie tłuszcz (jeśli jemy tłusto i węglowodanowo zarazem to
                                  organizm spala w pierwszej kolejności tłuszcz) to poziom tejże może być nieco
                                  wyższy niż u osób dla których glukoza jest podstawą energetyczną.
                                  Fakt "patologicznej" krzywej cukrowej jest wspominany również w książkach dr JK.

                                  Pozdrawiam

                                  Jest jeszcze zagadnienie krzywej cukrowej. U optymalnych daje ona podobno
                                  zawsze patologiczny wynik. Ale to kwestia ustalenia norm związana z tym co
                                  napisałem wyżej.

                                  A w ogóle to myślę, że skoro jesteś lekarzem to możesz zrobić mały eksperyment
                                  i zaproponować jakiemuś choremu na chorobę seryjnie leczoną za pomocą żo taką
                                  właśnie kurację. Oczywiście z zachowaniem ścisłego nadzoru medycznego. A może
                                  spróbuj sam, czy jesteś na pewno 100% zdrowy? Może przekonałoby cię ustąpienie
                                  jakiejś dolegliwości?
                                  • Gość: hydrogen I jeszcze jedno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 10:22
                                    Takie konferencje jak w Oleśnicy są otwarte dla wszystkich zainteresowanych,
                                    nie tylko optymalnych. Możesz się na jakąś wybrać. Spotkanie z całą grupą
                                    lekarzy opty odbywające się w realu będzie na pewno bardziej owocne niż
                                    korespondencja czy internetowe dyskusje z jedną czy kilkoma osobami. Pozdr
                                    • Gość: Bruford Re: I jeszcze jedno... IP: *.gallery.devs.futuro.pl 27.11.03, 11:03
                                      Zostawmy na boku dyskusję czy odmienności biochemiczne u optymalnych są
                                      obojętne dla zdrowia , negatywne czy pozytywne bo będziemy przeciągać wątek w
                                      nieskończoność.Skupmy się przez moment na tym wycinku cukrzycy.Trick
                                      standardu , zresztą nie wiem dalibóg czy to zamierzony trick czy
                                      niewiedza,polega na punkcie który mówi : "akceptowalny jest każdy poziom cukru
                                      który nie daje cukromoczu" autor dodaje też uwagę że w praktyce bedzie to około
                                      200mg% cukru we krwi.Punkt ten można rozpracować następująco:
                                      1.Średnio " podręcznikowo" będzie to rzeczywiście około 180-200 mg% choć
                                      zmienności osobnicze są tak duże że będzie to olbrzymia grupa chorych z
                                      glikemiami 250 i więcej.Żeby było śmieszniej będą i tacy którzy mając
                                      cukrzycowe zmiany w nerkach np mogą mieć paradoksalnie niższe ,ale ta pierwsz
                                      grupa będzie przeważać.Logika tego punktu standardu każe jednak uznać ich za
                                      wyleczonych czy też dobrze leczonych jeśli tylko nie mają cukromoczu.No i mamy
                                      sukces tylko czy napewno??Otóż nie.Glikemie na tym poziomie może i objawów
                                      odczuwanych przez pecjanta dawać nie będą ale mnóstwo obiektywnych danych
                                      laboratoryjnych , fizjo - i patofizjolog.pokazują że takie średnie glikemie
                                      powodują uszkodzenia tkanek , szczególnie mikroangiopatię i makroangiopatię w
                                      trybie wieloletnim.Ergo proces cukrzycowy trwa.Zatem takie postawienie sprawy
                                      może i pozwala szumnie ogłosić sukces ale tylko z realną szkodą dla pacjenta.
                                      2.Popularne wyobrażenie że jeśli coś nie daje czytelnych objawów to jest
                                      nieszkodliwe jest niestety często mitem.Patofizjologia to dziedzina niezależna
                                      od hipotetycznych lobby , jej dane można zweryfikować pod mikroskopem czy
                                      jakkolwiek.Znajmomość jej jest konieczna by zrozumieć istotę wielu przewlekłych
                                      procesów chorobowych.W odniesieniu do cukrzycy sam proces gilkacji białek
                                      postępuje w trybie wieloletnim nie dając istotonych objawów nawet przez kilka
                                      pierwszych lat.Zresztą model nefropatii cukrzycowej wystarczy by to
                                      udowodnić.Ale mafia lekarsko-akademicka chce to ludziom mierzyć , przy pomocy
                                      prostego badania --hemoglobiny glikozylowanej.To jednak już się w
                                      standradzie nie znalazło ,być może dlatego że omawiany wyżej punkt obnażyłby w
                                      całości swoją pustotę a i sukcesu nie byłoby tak latwo oglosic
                                      Pozdr
                • Gość: A.D. Re: Dzialanie... IP: *.72.71.76.Dial1.Orlando1.Level3.net 25.11.03, 14:41
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > Gość portalu: A.D. napisał(a):
                  >
                  > > Pewnie ze dziala! Do nastepnego zabiegu...
                  >
                  > Mylisz sie. Endarterektomia ma trwale rezultaty, w tetnicach szyjnych
                  wlasciwie
                  > nie ma potrzeby jej powtarzac. Poniewaz jednak czlowiek ma dwie tetnice
                  szyjne
                  > ,
                  > zwykle potrzebny jest taki sam zabieg po drugiej stronie.
                  > Nie ma poki co skuteczniejszego zabiegu poprawiajacego zepsute miazdzyca
                  > krazenie mozgowe. Domaganie sie przez hydrogena dowodu na te teze jest
                  > przesadne. Hydrogen, poszukaj sobie sam.



                  > Wskazania medycyny alternatywnej stosowane jako profilaktyka zapobiega
                  miazdzycy.

                  > Interwencja chirurgiczna zmienia chwilowo sytuacje, usuwajac symtomy
                  choroby, ale nie zmienia podloza choroby. Kontynuowanie trybu zycia, jakim
                  pacjent sie doprowadzil do miazdzycy, doprowadzi ponownie do tych samych
                  rezultatow w stosunkowo krotkim czasie. Jezeli oczywiscie pacjent zdazy dozyc
                  do tego momnetu...

                  >
      • Gość: feline Re: kuracja zycia Huldy Regehr Clark IP: *.dial.proxad.net 24.11.03, 16:49
        Wita Was "klotliwa baba". Te kilka dni milczenia byc moze uswiadomily Wam, ze
        wcale znow nie taka klotliwa.
        Doki, dzieki za wsparcie i prognoze "majatkowa", zamiast tego 1 € od kazdego
        szarlatana na zakupy wolalabym 1 dyskutanta przekonanego , ze nie warto
        ryzykowac swojego zdrowia a moze i wiecej na kontakty z takowymi
        Tereso, wedle woli: chcesz do "thesaurusa"? Prosze bardzo, czuj sie jak u
        siebie w domu.
        A czy ktos z szanownych Panstwa ogladal wczoraj program "Usterka"w TVN? Nie? To
        proponuje nie przegapic powtorki, niestety, nie wiem na kiedy jest
        przewidziana. Swietny przyczynek co do wartosci "bioenergoterapii".
        A teraz pogawedzmy w limej atmosferze: zapalam wonne kadzidelko, lampke z
        aromatycznym olejem - niech mosluzy nam za kaganek oswiaty.
        Zarzucacie mi, ze nie doceniam ziol? Alez prosze bardzo: juz parzy sie
        werwenka, lipa, mieta. Ktos ma jeszcze inne zyczenia? Samo ich parzenie to juz
        pewne misterium i odpowiednio wplywa na psychike degustujacego. Ale w celach
        leczniczych - wybaczcie, ale zamiast wiechcia ziolek , ktore rosly pod jakims
        plotem (jak kiedys napisal uve), gdzie obsikiwaly je wszystkie okoliczne psy a
        ktore potem pokrywal kurz na strychu babci - zielarki siegne raczej na polke
        apteczki po remedIUM farmaceutyczne, w ktorym identyczna jak w tym wiechciu
        ziolek substancja czysta w formie idealnie czystej chemicznie i dokladnie
        wydozowanej w stosunku do moich potrzeb spoczywa w estetycznym kartoniku obok
        swojej dokladnej metryczki do dolaczenia ktorej kazdy producent jest absolutnie
        obowiazany prawem. Z tej metryczki dowiem sie jaka jest ta substancja czynna,
        kiedy moge a kiedy nie powinnam tego remedium stosowac i jakiej dawki nie
        przekroczyc. A jak o to samo zapytam uve'go - co mi odpowie? Najpierw zaplac a
        potem ...zobaczymy.
        Wprawdzie w aptece tez zaplacilam, ale jednak nie tak absolutnie "w ciemno" jak
        gdybym zaplacila uve'mu. W razie jakiejkolwiek komplikacji bede mogla czy to
        zasiegnac dodatkowej informacji farmaceuty badz lekarza lub szukac spiesznie
        pomocy na oddziale ostrych zatruc czy jakimkolwiek innym adekwatnym do problemu.
        A gdzie bede szukac uve'go czy jego enigmatycznego "szefa"??????????
        Zarzucacie wielkim koncernom farmaceutycznym drapiezna polityke komercjalna,
        zawyzanie cen, korumpowanie lekarzy i co tam jeszcze. A co uprawia szef uve'go?
        Ilu ma takich "naganiaczy" jak nasz forumowy przyjaciel? Kto jego i ich
        kontroluje? kto bada sklad jego "remedii"? Czym szef i uve gwarantuja
        bezpieczenstwo ich stosowania???
        Powtarzam: ja tak w codziennej praktyce lekarskiej jak i w zyciu prywatnym
        stosuje preparaty farmaceutyczne wywodzace sie z dawnej medycyny ludowej i
        zielarstwa; nawet nie podejrzewacie jak jest ich wiele. Ale na szczescie
        wspolczesna nauka, w tym i farmakologia powiada mi kiedy, jak i ile ich
        stosowac i jak Bron Boze ich nie stosowac albo wzajemnie nie laczyc, jak to
        moze sie zdarzyc z ziolami. Kiedy zycie zmusza Was do zazycia np antybiotyku
        czy innego silnego leku wystrzegacie sie jednoczesnego picia alkoholu (mam
        nadzieje) w trosce o zachowanie jego skutecznosci; czy myslicie podobnie
        zazywajac jakowes kropelki ziolowe na alkoholu?????
        Wytoczyliscie przeciwko mnie ciezkie dziala z autorytetem nieocenionego
        profesora Aleksandrowicza wlacznie. Pozwole sobie zauwazyc, ze latwo Panu
        Profesorowi traktowac pacjenta calosciowo, poswiecic mu dodatkowe 5 minut
        swojego bezcennego profesorskiego czasu, nawet przyjacielsko scisnac dlon czy
        familiarnie poklepac po plecach w czasie wizyty, gdy pochyla sie nad chorym w
        calej swojej dostojnosci. ZA NIM w cieniu stoja ci, ktorych mrowcza praca mu
        to umozliwila: od adiunktow, przez asystentow, stazystow, personel
        pielegniarski, technikow medycznych az po pania salowa ze swoja sciera .
        Calosciowe pojmowanie pacjenta - rzecz bardzo piekna w swoim zalozeniu, ale o
        tyle piekna, co nierealna: jeden bowiem profesorski chocby najjasniej oswiecony
        mozg nie moze bowiem zglebic calego ogromu wspolczesnej wiedzy medycznej;
        wspolczesna medycyna jest medycyna setek specjalizzacji i podspecjalizacji.
        Zasneliscie? Czy to ta nudna epistola sprawila czy kadzidelko i werwenowa
        dekokcja?
        zatem o Kwasniewskich i blaskach Tombaka bedzie kiedy indziej.




            • Gość: siedem a ja postaram się zrozumiec felinę IP: 213.216.66.* 25.11.03, 08:51
              no bo tak. popatrzmy na awangardę postępu cywilizacyjnego. usa i wielka
              brytania. tam na medycynę holistyczną głosują pieniądze [bo tam demokracja jest
              a nie zamordyzm akademickich kołtunów przyssanych do NFZstołków]. i tak ponad
              połowa pieniążków ląduje w kieszeniach różnych mniej lub bardziej skutecznych
              szamanów zamiast w kieszeniach całkiem nieskutecznych "akademików". to musi
              strasznie boleć gdy człowiek konstatuje iz jego 30 letnia nauka jest o kant
              dupy roztrzaś i zamiast leczyc przepisuje pacjentom protezy w postaci np
              insuliny a ten borok dalej zdycha w najlepsze.
              Kazdy z nas poczulby się nieswojo gdyby sie dowiedzial ze jego zawod [sens
              zycia tak naprawde] jest nikomu do niczego niepotrzebny, nieskuteczny a czasem
              wrecz szkodliwy.

              5040
              • Gość: Bruford Re: a ja postaram się zrozumiec felinę IP: *.gallery.devs.futuro.pl 25.11.03, 08:57
                Tzw " całkowita nieskuteczność medycyny akademickiej i wynikający z niej
                rzekomo rozpaczliwy opór lekarzy " to jeden z podstawowych mitów w jakie
                wyposażeni są zwolennicy medycyny nienaukowej.Oczywiście tak drobne fakty jak
                chociażby to że żaden holistyczny megauzdrowiciel nie próbuje nawet swoich "
                kuracji życia" w warunkach relanego zagrożenia życia pacjenta nie wpływa na
                racjonalizację mitu.Mit to mit.
                • Gość: siedem Re: a ja postaram się zrozumiec felinę IP: 213.216.66.* 25.11.03, 09:09
                  Gość portalu: Bruford napisał(a):

                  > Tzw " całkowita nieskuteczność medycyny akademickiej i wynikający z niej
                  > rzekomo rozpaczliwy opór lekarzy " to jeden z podstawowych mitów w jakie
                  > wyposażeni są zwolennicy medycyny nienaukowej.Oczywiście tak drobne fakty jak
                  > chociażby to że żaden holistyczny megauzdrowiciel nie próbuje nawet swoich "
                  > kuracji życia" w warunkach relanego zagrożenia życia pacjenta nie wpływa na
                  > racjonalizację mitu.Mit to mit.

                  nieładnie tak dopisywawać. nadinterpretować. sa rejony gdzie doraźna pomoc
                  medycyny akademickiej jest wrecz wskazana. wycięcie czyraka na dupie,
                  nastawienie kości ale juz np rehabilitacja i gojenie nie powinny byc zostawiane
                  cyrulikom i felczerom. kiedyś było wszystko jasne. fryzjer wyrywał zęby ale
                  odkąd stało się to NAUKĄ i ludzie zaczęli czcić ją jak bóstwo wszystko się
                  pochrzaniło.

                  5040
                    • Gość: siedem dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 25.11.03, 09:37
                      Gość portalu: Mariusz napisał(a):

                      > A samochód naprawiasz pewnie u kowala. Świat wyspecjalizował się i nauka
                      także
                      > nie oparła się temu. Czas genialnych odkrywców minął, teraz liczą się
                      > interdyscyplinarne zespoły. Tak jest we wszystkich dziedzinach życia.
                      > Pozdrawiam.

                      medycyna akademicka traktuje wlasnie czlowieka jak samochód. tu jest jądro zła.
                      pomijam taki detal jak to ze czlowiek jest nieskonczenie bardziej skomplikowany
                      niż nawet toyota prius [naped hyrydowy]. wazniejsze jest niezauwazanie
                      zdolnosci organizmu do samoodbudowy i samoorganizacji, zamykanie oczu na
                      przyczyny powstawania chorób i barania ufność w to ze w ludzkim organizmie
                      mozna wymieniac czesci lub je naprawiac. jakie skutki sami widzimy. w takich
                      krajach jak de, fr czy gb po 20 procent ludzi cierpi na astmy, cukrzyce
                      reumatyzmy nawet w wieku 22 lat. to jest znakomite bydło klijenckie dla mafii
                      farmaceutyczno-medycznej.

                      5040
                      • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 25.11.03, 09:46
                        Oczywiście kolejny mit : " bydło mafii farmaceutyczno-lekarskiej ".Powstał z
                        nadinterpretacji ( jeśli już o nadinterpretacjach mowa) łatwych do
                        zaobserwowania mechanizmów rynkowych ( także i patologii) w medycynie i
                        farmacji.Co zaś się tyczy zamykania oczu na przyczyny chorób to jakkolwiek by
                        nie chcieć tego zauważać to ustalenie przyczyny choroby jest możliwe jedynie
                        drogą badania tejże.Żaden z holistycznych megauzdrowicieli tego wszak nie
                        robi , z powodzeniem natomiast stosuje spekulację popartą nieweryfikowalnymi
                        tzw " świadectwami wyzdrowienia".Poważnie pojmowana medycyna akademicka daleka
                        jest od wiary w naprawę organizmu jak samochodu , czynienie takiej uwagi
                        świadczy jedynie o niewielkim pojęciu na temat medycyny akademickiej,natomiast
                        np dieta optymalna tak właśnie organizm pojmuje , a za nią inni holistyczni
                        megauzdrowiciele.Wyróżnia ich bowiem przeważnie " gwarancja wyleczenia"
                        udzielana lekką reką bez obaw o weryfikację sądową.
                        • Gość: siedem Re: dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 25.11.03, 10:10
                          niestety 90% tzw uzdrowicieli jest oszustami. wobec nich trzeba miec oczki
                          szeroko otwarte. najlepiej demaskujemy osobnika wyłapując u niego schematy
                          myslowe które zaprowadziły medycynę akademicką na manowce. przyklad: jesli taki
                          czlowiek utrzymuje iz bioterapia [napromieniuje czymśtam, nie wiemy co to jest
                          a to jest] naprawi drugie człowieka bez jego wspolpracy to jest w bledzie.
                          jesli chory ktory zasówa ziemniaki ze kotletem od 50 lat a potem zdycha przed
                          TV co nazywa odpoczynkiem nie zmieni swoich przyzwyczajen to mu ajatollach
                          chomeini nie pomoże [choc i takie przypadki bywają]


                          ja mam wielki żal do medyków za używanie czasownika "leczenie" np przy
                          insulinoterapii. czy danie choremu który wciąż jest chory i z każdym dniem
                          coraz bardziej chory protezy w postaci hormonu jest leczeniem? leczy a wyleczyć
                          to kolosalna różnica. im wiecej ludzi to dostrzeże tym lepiej dla wszystkich.

                          5040
                          • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 25.11.03, 11:11
                            W Twoim przykładzie nie znalazłem schematu myślowego typowego dla
                            med.akademickiej.Substytucja jakiegokolwiek hormonu którego dany człowiek sam
                            już nie produkuje jest dla niego jedynym wyjściem , podobnie jest z
                            dializoterapią , wszczepami zastawek itd.Brednie o regeneracji trzustki albo
                            jej skażeniem pasożytami to tylko brednie.Ciekawe co powiedzieliby o
                            perspektywie " protezy" ludzie którym w erze przedinsulinowej przyszło umrzeć w
                            kilka tygodni po rozpoznaniu cukrzycy.Leczyć a wyleczyć to różnica-jest to
                            oczywiste , jest to wręcz truizm.Ale odpowiedź na pytanie dlaczego nie można
                            wyleczyć tkwi w wiedzy o patofizjologii chorób , prawdziwej popartej
                            eksperymentem a nie w wierze.
                            • Gość: siedem Re: dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 25.11.03, 11:16
                              Ciekawe co powiedzieliby o
                              > perspektywie " protezy" ludzie którym w erze przedinsulinowej przyszło umrzeć
                              w
                              >
                              > kilka tygodni po rozpoznaniu cukrzycy


                              a ilu ich było? no bo teraz mamy w polsce 2,5mln 2 typów a jeszcze dziesiec lat
                              temu było ich 700 tysiecy... to jest rzetelna wiedza która tak kochasz.

                              5040
                                • Gość: siedem Re: dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 25.11.03, 11:59
                                  Gość portalu: Bruford napisał(a):

                                  > Gdybyś miał jakąś wiedzę na temat patofizjologii cukrzycy wiedziałbyś
                                  dlaczego
                                  > jest ich więcej.Gdybyś miał jakąś wiedzę na temat historii medycyny
                                  wiedziałbyś
                                  >
                                  > dlaczego nie wiemy precyzyjnie ilu ich było kiedyś.Opis cukrzycy pochodzi z
                                  > czasów antycznych.

                                  teraz jesteś nieuczciwy moj ty patofizjologu. w 1993 było ich 700 tysiecy a
                                  teraz 2500tys [niektorzy podają 3000 tysiecy i więcej]. nie chodzi mi o czasy
                                  antyczne toz to poczatek rzadów SLD :) powiedz mi co wywołuje cukrzyce. bez
                                  odrobiny cynizmu naprawde chciałbym wiedziec.

                                  5040
                                  • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 25.11.03, 14:39
                                    Oczywiście chodziło mi o dane liczbowe dotyczące czasów sprzed rzetelnej
                                    statystyki , więc uwaga o nieuczciwości nietrafiona.Bez odrobiny cynizmu
                                    mówiąc,odpowiedź na Twoje pytanie wykracza poza ramy takiego forum.W skrócie :
                                    1.cukrzyca tp I --zniszczenie miąższu trzustki naciekiem limfocytów jako wyraz
                                    rekacji autoimmunolog.na obecność materiału genowego wirusa(licznych typów
                                    wirusów).
                                    2.cukrzyca tp II - jest to zespół właściwie kilku chorób uwarunkowanych
                                    defektem genetycznym nabytym lub "odpalonym" z opóźnieniem prowadzącym do
                                    dowolnego zaburzenia syntezy insuliny albo działania receptora dla insuliny.
                                    3.cukrzyca tp III czyli wtórna-wynik zniszczenia trzustki innymi chorobami lub
                                    wynik nadmiaru hormonów antagonistycznych wobec insuliny.
                                    To że istnieje wiele czynników sprzyjających manifestacji cukrzycy tp II jak
                                    otyłość itd to fakt,ale nie są one czynnikiem bezpośrednio sprawczym a jedynie
                                    ważną okolicznością ,sprzyjającą ujawnieniu cukrzycy.
                      • Gość: Mariusz Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 10:03
                        Do wszystkich zwracasz się per "bydło"? a lekarzy traktujesz jako "mafię"?
                        Uważasz, że nauka nie prowadzi do poznawania przyczyn chorób, a leczenie nie
                        jest nastawione na to aby pomóc organizmowi w zwalczaniu choroby, czy
                        powstrzymaniu patologicznych mechanizmów?
                        Wierzysz, że "astmy, cukrzyce reumatyzmy nawet w wieku 22 lat" biora się z
                        ufności "w to ze w ludzkim organizmie mozna wymieniac czesci lub je naprawiac"?
                        Ciekawe, ciekawe... .
                        Ja już skończyłem "dyskusję" z Tobą.
                        • Gość: siedem Re: dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 25.11.03, 10:15
                          > Wierzysz, że "astmy, cukrzyce reumatyzmy nawet w wieku 22 lat" biora się z
                          > ufności "w to ze w ludzkim organizmie mozna wymieniac czesci lub je
                          naprawiac"?
                          > Ciekawe, ciekawe... .

                          nie wierzę ja to wiem. kryminaliści wmawiaja ludziom iż moga zyc niezdrowo a
                          magiczna różdzka farmacji wyprowadzi ich z tego. efekty widać. dziesiatki
                          milonów kalek chorych na choroby cywilizacyjne.

                          5040
                              • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 26.11.03, 08:22
                                Odrzucenie tego co nie jest zdrowe , jest zdrowe.Tyle że to nie znaczy że
                                odrzucenie tego co nie jest zdrowe leczy lub może leczyć z cukrzycy.To tyle a
                                propos myślenia logicznego.Żeby zaś przekonać się jak lekarze optymalni
                                rozumieją swoje "wyleczenia" z cukrzycy wystarczy przeczytać uważnie
                                ich "standard" postępowania na ten temat.Zresztą wróćmy do Twojego poprzedniego
                                postu: argument o wykrywalności uważasz za bzdurny ale podważyć go logicznie
                                nie potrafisz.Skąd wziąłeś dane o raku sprzed wojny?Może uzupełnisz swoje dane
                                o zapadalność i chorobowość?Myślę jednak że po prostu niewiele
                                wiesz.Wiedziałbyś bowiem że nawet sposoby i okoliczności wykrywania cukrzycy
                                były podówczas zupełnie inne niż teraz.A może sprawdź sobie śmiertelność ogólną
                                na cukrzycę w owych czasach.
                                • Gość: hydrogen Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 09:27
                                  >Żeby zaś przekonać się jak lekarze optymalni
                                  > rozumieją swoje "wyleczenia" z cukrzycy wystarczy przeczytać uważnie
                                  > ich "standard" postępowania na ten temat

                                  Standardy mnie nie interesują bo nie jestem lekarzem. Wiem tylko, że wielu
                                  cukrzyków może odstawić insulinę. Szkodliwym zatem kłamstwem jest wmawianie
                                  bezbronnym ludziom, ufnym w autorytet lekarza, że są skazani na kłucie się do
                                  końca życia.

                                  >argument o wykrywalności uważasz za bzdurny ale podważyć go logicznie
                                  > nie potrafisz

                                  Bo to nie kwestia logiki ale zdrowego rozsądku. Jeśli by ten wzrost zachorowań
                                  nastąpił w ciągu np 50 czy 100 lat można by jakoś bronić tezy o wykrywalności
                                  (ale chyba nie byłoby to takie proste). Ale 10 lat?

                                  >Skąd wziąłeś dane o raku sprzed wojny?Może uzupełnisz swoje dane
                                  > o zapadalność i chorobowość?Myślę jednak że po prostu niewiele
                                  > wiesz.

                                  Fakt, że wiem niewiele ale jestem tego świadomy. Dane o raku pochodzą z książki
                                  dr Kwaśniewskiego. Może to dla ciebie mało wiarygodne źródło ale weź pod uwagę,
                                  że do tej pory nie słyszałem aby ktoś mu zarzucił mijanie się z prawdą. Poza
                                  tym chyba nikt nie zaprzecza, że rak jest chorobą cywilizacyjną na którą
                                  zachorowalność wciąż wzrasta. Myślę, że dane typu zapadalność i chorobowość
                                  (nie wiem zresztą co te pojęcioa znaczą) nie mają tu znaczenia. Ważna jest
                                  różnica między 4 i 100 tys (tyle podoć ludzi choruje(zapada?, ale to bez
                                  znaczenie) na raka obecnie).


                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 26.11.03, 09:47
                                    Dalsza dyskusja nie mam sensu z następujących powodów :

                                    1.jedynym żródem wiedzy dla Ciebie, jak wnoszę, są książki Kwaśniewskiego,to
                                    oczywiście wyklucza jakąkolwiek dyskusję merytoryczną.Niestety zawierają one
                                    wiele tzw półprawd i nie są dla mnie żródłem żadnej wiedzy.Zresztą logika
                                    nakazywałaby czytać różne żródła,ja przynajmnie czytuję pisma optymalne.
                                    2.Nie interesują Cię stndardy , szkoda.Łatwo bowiem przekonać się kogo według
                                    własnego standardu , optymalni uważają za wyleczonego z cukrzycy.I tu właśnie
                                    jest pies pogrzebany.Jeśli się wie czego szukać to się okazuje że dla opty
                                    wyleczonych jest wielu którzy mają poziomu cukru we krwi grubo za wysokie.
                                    3.Nie wiesz co oznacza zapadalność i chorobowość ale wiesz że nie mają
                                    znaczenia-osobliwe....Nic o czymś nie wiem ale wiem że nie ma
                                    znaczenia.Naprawdę ciekawe....
                                    4.Gdybyś zadał sobie trud przeczytania czegokolwiek poza Kwachem to sam miałbyś
                                    wątpliwości co do tych jego cyferek o raku sprzed wojny.Ale , jak to mówią ,
                                    papier wszystko przyjmie.
                                    • Gość: siedem Re: dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 26.11.03, 10:27
                                      Panie doktorze

                                      poobrażało się, ustawiło w kątach, wypięło dupę na rozmówce z tatuarzem "mam
                                      dyplom akademii medycznej", ale to wszystko nie zwalnia czlowieka z obowiazku
                                      logicznego myslenia. logika i uniwersalna matematyka wypełnia równo każdy
                                      milimetr szescienny wszechswiata. ja wciaz jestem ciekaw co spowodowało tak
                                      drastyczny wzrost zachorowan na choroby cywilizacyjne w ostatniej dekadzie.
                                      logika kaze przyjrzec sie temu czym sie teraz zywimy [mam na mysli junkfood -
                                      danonki, snikersy, chrupki, słodycze, białe pieczywo, danviva, budyń swiecacy w
                                      ciemnosciach, etc]. no bo przeciez zanieczyszczenie srodowiska zmalało. mozemy
                                      sie chyba pobawic w dochodzeniowca. 400 tysiecy kalek wiecej musi być dobrym
                                      tematem do dyskusji.

                                      5040
                                      • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 26.11.03, 13:05
                                        Znów błąd logiki.Jeśli piszę że brak możliwości dyskusji merytorycznej to nie
                                        znaczy że ktokolwiek się obraża na cokolwiek a jedynie konstatuje prosty fakt.
                                        Drastyczny wzrost liczby tzw chorób cywilizacyjnych ma szereg przyczyn i nikt
                                        tego nie neguje.Wśród nich oczyiście jest także hiperalimentacja ( nadmiar
                                        żarcia)i wadliwość owego żarcia.Nie jest to przyczyna jedyna zresztą.O tego
                                        faktu daleko jednak bardzo do stwierdzeń typu: żarcie tłusto wyleczy człowieka
                                        z cukrzycy.A już napewno nie jest to żaden logiczny dowód na to że nie należy
                                        ludziom którzy sami nie produkują własnej insuliny podawać jej z zewnątrz.
                      • Gość: Franc Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 10:54
                        To ze jest tylu astmatykow, alergikow, nadcisnieniowcow i ludzi schorowanych w
                        kazdym juz przedziale wiekowym to jest niewatpliwie zasluga wspolczesniej
                        medycyny. Cofajac sie nieco w przeszlosc zaobserwujemy ze takie choroby jak:
                        astma, choroby oczu, alergia, nadcisnienie tetnicze krwi, (i mozna by tak
                        jeszcze dlugo wymieniac) niemal w ogole nie istnialy. Ale odkad medycyna tak
                        blyskawicznie idzie naprzod to chorob o dziwo przybywa. Przeciez tylu kalekich
                        ludzi co mamy teraz nie bylo nawet po wojnie a to sa ludzie okaleczeni wlasnie
                        przez chirurgie. Juz wiemy ze jesli zabieg/operacja sie uda jest to oglaszane
                        publicznie i lekarze zbieraja laury ale gdy sie nie udaje co nie jest
                        rzadkoscia zaden lekarz nie wyda na drugiego zlej opini zeby pokrzywdzony
                        pacjet mogl upomniec sie w sadze o odszkodowanie. Tak jak pisal przedmowca i
                        ja sie pod tym podpisuje lekarze i farmaceuci to MAFIA. I jeszcze jedno zdanie
                        na koniec skierowane glownie do hydrogena: po twoich postach moja znajoma
                        chora na nadcisnienie zaczela stosowac diete optymalna i na dzien dzisiejszy
                        jest zdrowa a lekarz prowadzacy gdy zobaczyl takie zmiany nakazal wrecz taki
                        tryb zycia jaki preferuje dr. Kwasniewski.
                          • Gość: siedem Re: dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 26.11.03, 12:21
                            z operacjami to moze przesada ale juz np 20% populacji we francji chorej na
                            cukrzyce powinno nawiekszego barana zmusic do myslenia. jak ma byc dobrze gdy
                            np osteoporoza kosi starszuki [coraz mlodsze zreszta] a medDebile zalecaja
                            picie wiekszej ilosci melka ktore wlasnie wyplukuje wapn z kosci.


                            5040
                            a propos. zauwazyliscie ze zniknely klamliwe reklamy z lind i kayah
                            reklamujace wielkosc po mleku?
                          • Gość: Franc Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 15:48
                            Powiem ci skad mam takie dane otóż sam nie przeprowadzilem takiej sądy ale
                            ogladalem okolo pol roku temu program publicystyczny w TVP 1 i tam prowadzili
                            dyskusje na temat tej anomalii. Z tego co wynika dane sa jak najbardziej
                            prawdziwe i rozumiem ze ciezko ci je zaakceptowac bo ja sam do dzis jestem
                            zdziwiony. Ale pracuje przy DPS-ie (dom pomocy spolecznej) i sam widze co sie
                            dzieje jak staruszka ktory samodzielnie chodzi zabieraja do szpitala bo
                            uskarża sie na jakies dolegliwosci (zazwyczaj bole) to na 60-70% widze go
                            ostatni raz. Wytlumaczenie jest zawsze po stracie czlowieka np. niewydolnosc
                            nerek badz serca ale nie widza tego ze ten staruszek chodzil z tymi
                            dolegliwosciami juz od lat i zapewne chodzilby dalej gdyby nie kilogramy
                            tabletek, litry kroplowek i Bóg wie co jeszcze, choc czesto nie ma wtedy nawet
                            rozpoznania choroby... Takie opowiesci slysze od rodziny i bliskich,
                            zalamanych i zaplakanych ktorzy przyjezdzaja po rzeczy seniora. I taraz ja mam
                            pytanie co to za sluzba zdrowia ktora skraca zycie i leczy "cos" choc jeszcze
                            nie wie co a najprosciej jest powiedziec niewydolnosc krążenia badz nerek ale
                            nigdy nie ma uzasadnienia dlaczego tak sie stalo.
                            • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 26.11.03, 16:54
                              Czyli jak przewidywałem miast konkretnych danych na temat liczbowych dowodów na
                              aktywność mafii mamy pustosłowie w rodzaju :... był jakiś program gdzie
                              mówili....
                              Teraz a propos przykładów z DPS-u.Oczywiście staruszkowie z DPS są odwożeni do
                              szpitali z powodu błachych jakiś tam pobolewań , tak????Wszyscy oni Twoim
                              zdaniem po prostu chorzy właściwie nie są , coś ich tam drobnego boli i
                              tyle.Dziwi Cię fakt że starzy ludzie umierają????No no,fakt zgonu człowieka
                              starego jest sam w sobie czymś obciązającym medyków,ciekawe ,to coś w rodzaju
                              azjatyckiego pojmowania odpowiedzialności lekarza.A przypadkiem,skoro w DPS
                              pracujesz,interesowałeś się przebiegiem niewydolności krążenia ???Myślę że nie
                              bo pewnie wiedziałbyś że schorzenia przewlekłe mają swój bieg naturalny który
                              można czasami na lata spowolnić ale niestety nie powstrzymać.To nie
                              medycyna "naprościej mówi niewydolność....ale nigdy nie ma uzasadnienia...."
                              tylko Ty nic z tego nie rozumiesz niestety.Zresztą najlepszy dowód że i
                              członkowie lekarskich rodzin umierają na takie same choroby.Co zaś się tyczy
                              DPS to i owszem , mam swoje doświadczenia.Najczęściej z DPS jest przywożony( i
                              to bardzo często)wcale nie jakiś tam chodzący co to go coś boli ale leżący ,
                              odwodniony skrajnie i gorączkujący z powodu zaniedbanych lub opieszale
                              traktowanych zakażeń.
                              • Gość: Franc Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 20:14
                                Jakbys uwaznie przeczytal moj post to zwrocilbys uwage na to ze program
                                ogladalem okolo pol roku temu i nie wymagaj ode mnie testow pamieci bo sam
                                pewnie nie pamietasz podobnych rzeczy. Gdybym wiedzial ze w przyszlosci
                                porusze ten temat, zapisalbym nawet godzine emisji programu zebys poczul sie
                                lepiej. Druga sprawa: sprobuj znalezc zdanie gdzie twierdze iz wszyscy
                                trafiajacy do szpitala "chorzy wlasciwie nie sa" .
                                Nie zmieniaj moich slow na swoja korzysc bo przekonanie ciebie co do
                                szkodliwosci srodkow farmaceutycznych nie jest wpisane na moja liste celow do
                                osiagniecia. To co pisze to wynik mojej obserwacji i nie jestem zaslepiony tak
                                jak ty jedna dziedzina nie patrzac na inne skuteczne kuracje (np. dieta
                                optymalna, ziola, bioenergoterapia (w wykonaniu fachowca jak Pawel Polonecki,
                                niezyjacy od niedawna Stefan Abramowski, czy przebywajacy na stale w Stanach
                                Zjednoczonych Mieczyslaw Wirkus i wielu innych choc i tak niewielu) czy
                                radiestezja i promieniowania ciekow wodnych). Musisz nauczyc sie patrzec
                                obiektywnie. Gdyby medycyna byla rzeczywiscie tak wspaniala "nauka" jak
                                sadzisz to zachwalalbym ja tu razem z toba i teraz pisalbym do hydrogena a nie
                                do ciebie. Apropos "nauki" - jesli techniki i sposoby naturalnego przywracania
                                zdrowia nazywacie tak latwo nienaukowa a wrecz znachorska to zadajcie sobie
                                rowniez pytanie czy medycyna jest nauka? Tu zagladnijcie do ksiazki Michala
                                Hellera "Eolucja kosmosu i kosmologii" (Warszawa 1985) "Nauke od przednauki
                                najskuteczniej mozna odroznic za pomoca kryterium wzrostu. Jezeli jakas
                                dziedzina ludzkiej wiedzy funkcjonuje opierajac sie tylko na metodzie prob i
                                bledow oraz zastepowania jednych hipotez drugimi, nie jest ona jeszcze nauka.
                                Nauka bowiem w scislym tego slowa znaczeniu, zaczyna sie z chwila wejscia na
                                wznoszaca sie droge wypracowanej metody i nawarstwiajacych sie wynikow" A
                                teraz wezcie do reki ksiazke o ubocznych dzialaniach lekow, sa one coraz
                                grubsze a tresc nieustannie sie zmienia, co chwile czytamy w prasie
                                ekscytujace wyniki badan ktore raz twierdza ze picie kawy jest szkodliwe zas
                                innym razem, ze nie jest a kiedy opisuje sie zyciorysy dziarskich staruszkow
                                okazuje sie ze nie stronili oni od tytoniu i alkoholu, ze jedzenie tluszczow
                                wcale nie musi byc przyczyna miazdzycy (syndrom mieszkancow Rochester), ale
                                zawsze powtarzaja ze nigdy nie chodzili do lekarza i nie leczyli sie srodkami
                                farmakologicznymi. Sceptykow i tak nie przekonam bo nikt ich nie przekona
                                ani "szarlatan" Kwasniewski ktory ma cala mase wyleczonych pacjetow i to z
                                najprzerozniejszych nieuleczalnych chorob ani ojcowie Bonifratrzy ktorzy swoje
                                mieszanki ziolowe wytwarzaja od setek lat i jak ktos byl w Lodzi to wie jakie
                                tlumy ze wszystkich stron Polski i nierzadko swiata tam przyjezdzaja z czego
                                duza czesc wlasnie z polecania lekarza. Zycze na koniec obiektywizmu bo dla
                                wiekszosci ludzi z tego forum priorytetem stalo sie leczenie akademickie a nie
                                wynik koncowy ktory zostaje pominiety przez slepo patrzacych lekarzy na rzecz
                                ich metod pracy z pacjetem.
                                • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 27.11.03, 00:40
                                  Doceniam długość wypowiedzi jakkolwiek nie odpowiedziałeś na moje uwagi.To
                                  zresztą charakterystyczne dla tutejszych dyskusji.Jeśli takie masz obserwacje
                                  (ja z DPS-ami mam inne)to nic prostszego ,usystematyzuj je,sprawdź co oznaczają
                                  przypisane tym Twoim nieszczęśnikom rozpoznania zanim zaczniesz ferować
                                  wyroki.Jeśli nie wiesz na czym polega niewydolność krążenia to nie twórz sobie
                                  mitów na jej temat.Twoich słów w zasadzie zmieniać nie trzeba było.Przesłanie
                                  wypowiedzi bowiem było aż zanadto czytelne i jednoznaczne.Umierają choć nie
                                  powinni.To ja pytam ponownie , czy zgon człowieka w wieku podeszłym jest czymś
                                  nienaturalnym?Czy fakt ,że gdy pojawiają się objawy wyprzedzające śmierć lub
                                  sygnalizujące jakieś zaostrzenie i pacjent w wieku podeszłym trafia do szpitala
                                  jest również głęboko podejrzany??Czy to że nie rozumiesz treści rozpoznań na
                                  aktach zgonów lub z relacji rodzin świadczy o czyimś celowym działaniu czy też
                                  po prostu tylko o tym że zwyczajnie nie rozumiesz???
                                  Kwaśniewski jedynie mówi że ma rzesze wyleczonych , zbyt już długo drążę temat
                                  diety optymalnej by uwierzyć w te oświadczenia.Bioenergoterapia , świecowanie
                                  uszu itp też dowodnie się już nie raz wykazały.Ziółka zas zawierają substancje
                                  od dawna podawane w lekach bez innych domieszek , a jak bywają ziółka szkodliwe
                                  to polecam lekturę doniesień o słynnej fali schyłkowej niewydolności nerek u
                                  kobiet w Belgii , po ziółkach właśnie.Rzecz jasna , żyją dzięki mafii medycznej
                                  która utrzymuje je przy życiu dializami albo przeszczepia nerki.Co znamienne ,
                                  to nie mafia medyczna owe ziółka im fasowała.A jak wygląda nerka dorosłej
                                  kobiety po owych ziółkach--mniej więcej jak pudełko zapałek.
                                  No i jeszcze jedno , w prasie powszechnej trudno znaleźć sensowne doniesienia
                                  medyczne także lektury na temat szkodliwości kawy wiele pojęcia o medycynie nie
                                  wnoszą.Poza tym medycyna dawno ( no dawno jak dawno , jakieś 50 lat)wyszła poza
                                  stadium prób i błędów jako podstawowej metody.Tyle że trzeba coś na ten temat
                                  wiedzieć.
                                  • Gość: Franc Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 14:26
                                    Na wstepie uszczesliwie cie odpowiedzia ze nie widze nic dziwnego i
                                    nienaturalnego w zgonie czlowieka starego ale nawarstwiajace sie zgony w
                                    placowkach zdrowia to juz anomalia. Nie mowie tez ze zostali umyslnie
                                    pozbawieni zycia badz zdrowia ale twierdze ze organizm ludzki do czasu znosi
                                    konskie dawki chemii ktore w szpitalach serwuja jak kartofle nie baczac na
                                    dzialania uboczne ktorych jak wiadomo kazdy lek ma az nad to. Substancja
                                    chemiczna zawarta w lekach nie jest tak wspaniala i inteligentna jak ją
                                    postrzegasz, dostarczajac do organizmu lek np. na serce, rozprowadza go
                                    krwioobieg i znajduje sie w nerkach, w watrobie, w mozgu, w kosciach... etc.
                                    Teraz wytlumacz mi co on robi w tych narzadach (przyczyna skutkow ubocznych)
                                    bo z pewnoscia jest tam niepozadany? Nawet witaminy tak teraz modne i dodawane
                                    do wszystkiego (swietny interes firm farmaceutycznych) sa bardzo slabo
                                    przyswajalne dla organizmu a do tego blokuja przyswajanie tych zawarych w
                                    pozywieniu. To sa zapozyczone przeze mnie spostrzezenia farmaceutow ktorych
                                    dobrze znam, oni o lekach i dzialaniu ubocznym wiedza zdecydowanie wiecej jak
                                    lekarze wipisujacy recepty. Jesli masz wiecej jak 10 lat i wolno ci juz
                                    wychodzic poza ogrodzenie twojego podworka to radze podejsc do apteki i
                                    grzecznie popytac, moze farmaceuta poswieci ci chwile i dowiesz sie czegos
                                    ineresujacego. Wymagasz od ludzi logicznego uzasadnienia poprzez podanie
                                    zrodel tego co pisza a tymczasem zlapales sie we wlasne sidla... Popatrz co
                                    napisales: "ęłęóPoza tym medycyna dawno ( no dawno jak dawno , jakieś 50 lat)
                                    wyszła poza stadium prób i błędów jako podstawowej metody.Tyle że trzeba coś
                                    na ten temat wiedzieć." Ja widze ty wiesz znacznie mniej niz pierwszoklasista
                                    ogolniaka ktory w przyszlosci planuje zdawac na medycyne, powiedz mi co to za
                                    rzetelne fakty kierujesz w moja strone? Jesli medycyna 50 lat temu wyszla
                                    z "barokowej wiedzy" i nie stosuje juz metody prob i bledow (ba... moze wedlug
                                    ciebie jest na etapie przyczynowo-skutkowym a to na jej obecnym poziomie brzmi
                                    jak powiesc fantasy) to dostosuje sie do ciebie i poobracam sie w tym
                                    przedziale czasowym. Na poczatek TALIDOMID - lek uspokajajacy ktory pojawil
                                    sie na rynku w 1957r. Zalecany kobieta w ciazy jako preparat zapewniajacy
                                    spokojny sen, spowodowal wady rozwoju (glownie niedorozwoj konczyn, gluchote,
                                    slepote i rozszczepienie podniebienia) u ponad 10 tys. dzieci. Wycofany zostal
                                    w 1961r. Teraz pytam ciebie jako eksperta kto odpowiada za te 10 tysiecy
                                    kalek? A zeby tego bylo malo to dodam ze lek ten jest ciagle obecny w polskich
                                    aptekach i czesto przepisywany. W 1979 r. wprowadzono na rynek lek na
                                    nadcisnienie TICRYNAFEN wycofany, okazal sie trujacy dla watroby, w 1982r.
                                    DENOXAPROFEN lek przeciwzapalny, wycofany gdyz powodowal zoltaczke, w 1984r.
                                    lek antydepresyjny NOMIFENSINE wycofany poniewaz wywolywal anemie, w 1986r.
                                    ENCAINIDE HYDROCHLORIDE lek przeciw arytmii serca wycofany z powodu
                                    zwiekszonej smiertelnosci pacjetow wlasnie z pewnym typem arytmii, w 1992r.
                                    TEMAFLOXACIN antybiotyk wywolujacy anemie, hipoglikemie i niewydolnosc nerek
                                    oczywiscie wycofany, w 1992r. FLOSEQUINAN lek przeciw zawalom wycofany z aptek
                                    gdyz powodowal zgony pacjetow... Wiec jeszcze raz pytam skad masz informacje o
                                    jakis 50 latach? Dlaczego w takim razie bioenergoterapie nazywa sie oszustwem
                                    i skresla jako alternatywe na skuteczne leczenie? bo grasuja na tym polu
                                    oszusci ktorzy nie pomagaja a czasami szkadza? to w takim razie w farmacje i
                                    leczenie akademickie tez nie powinno sie wierzyc bo co troche slyszy sie jak
                                    lekarz na trzezwo badz pod wplywem alkoholu kogos uszkodzil. A moze dlatego ze
                                    jest jeszcze niezbadana? W fizyce wiele praw i teorii jest niezbadanych ale
                                    nie sa negowane przez to ze nie mozna ich na dzien dzisiejszy naukowo
                                    wyjasnic. Nie wspomne o diecie optymalnej ktora jest jak iskra dla ciezko
                                    chorych ale medycy nie chca poszerzyc horyzontu swojej wiedzy nie mowiac o
                                    pozbyciu sie klapek z oczu. Jezeli medycyna nie zacznie szukac wyjscia w
                                    terapiach naturalnych to za nastepne 50 lat bedzie nadal tkwila w
                                    przyslowiowych "pokrzywach" oczywiscie ze szkoda dla pacjeta. W dziedzinach
                                    opisowych - z anatomii, histologii, cytologii nazbieralo sie sporo faktow ale
                                    wiedza ta jest zaledwie odpowiedzia na pytanie - co? Tylko ze "co?" to dopiero
                                    poczatek. O wiele wazniejsze jest pytanie "jak?". I tutaj takze medycyna sporo
                                    wie, chociaz nie wszystko. Natomiast na pytanie "skad?", a
                                    zwlaszcza "dlaczego?" najczesciej odpowiedzi nie ma. Zapomnialem odpowiedziec
                                    jeszcze na temat "ziolek" ale bez obaw juz widze koniec mojego postu... heh.
                                    Otóż ziola to wiedza niemniej obszerna jak wiedza o lekach chemicznychi
                                    nalezaloby ja rowniez studiowac. Zaden wartosciowy zielarz nie powie ze ziola
                                    tylko pomagaja gdyz zdaje sobie sprawe ze maga zaszkodzic a niekiedy zabic,
                                    ale na takie efekty przeznaczylbym jeden niedlugi rzad na cmetarzu ofiar
                                    niewlasciwego leczenia, pozostale hektary bezsprzecznie naleza sie medycynie
                                    akademickiej.
                                    • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 28.11.03, 13:28
                                      Czy mógłbyś wskazać jakikolwiek fragment moich postów w których twierdzę lub z
                                      którego wynika że postrzegam leki w taki sposób jak to insynuujesz?Nie,zatem
                                      nie przypisuj mi swoich wyobrażeń.O dziaaniach niepożądanych wiedzą lub powinni
                                      wiedzieć lekarze i farmaceuci,natomiast ci pierwsi zdecydowanie częściej je
                                      mają okazję widzieć.Czy mógłbys uzasadnić swój pogląd o tym jakoby w szpitalach
                                      rozdaje się leki jak kartofle??.Twoja wypowiedź sugeruje bowiem że nikt się nad
                                      niczym nie zastanawia zlecając je a ja jakoś zupełnie inaczej to widzę po 12
                                      latach pracy na oddziale.Bo Twoje odkrycie o tym że lek znajduje się we
                                      wszystkich tkankach także o poza swoim punktem uchwytu jest truzimem dla
                                      studenta medycyny.Kolejna rzecz,nawarstwienie zgonów w szpitalach to anomalia???
                                      Naprawdę???Czyżby Twoim zdaniem populacja ludzi hospitalizowanych niczym nie
                                      różniła się od populacji ogółu zdrowych????Czyżby większa śmiertelność w
                                      szpitalach była wynikiem podawania im leków???No coś takiego ,a ja myślałem że
                                      chorób na jakie cierpią.
                                      A propos leków,historia Thalidomidu nie jest ci jednak dobrze znana.O fazach
                                      badań klinicznych też jak widzę masz głównie wyobrażenia.
                                • kabinkowo2008 Re: dobrze ze o tym piszesz 25.06.13, 14:00
                                  Do gościa Franc Dziękuję Ci za trafioną z mojego punku widzenia publikację na temat medycyny niekonwencjonalnej,w dzisiejszych czasach wszystko co nie ''mieści'' się na recepcie jest szarlataństwem, a szkoda.Dodam tylko że od wielu miesięcy medycyna akademicka nie ''potrafiła ''wyleczyć mnie z łojotokowego zapalenia skóry/taka diagnozę postawiła dermatolog/,a doktor Żmijewska /zakon BONIFRATRÓW w Warszawie/moje schorzenie zakwalifikowała jako łojotokowe zapalenie stawów i po trzech miesiącach picia ziółek i smarowania zaleconymi specyfikami moja skóra zaczyna wyglądać normalnie.Co za ulga.I OSTRZEŻENIE.TEN KTO ZIOŁA W NECIE KUPUJE ,SWEGO ZDROWIA NIE SZANUJE.
                        • Gość: Maja Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.chello.pl 26.11.03, 19:45
                          Alergie były już wcześniej. W średniowieczu i wcześniej wierzono, że
                          człowiekowi siadała na pierś zmora i wypija mu oddech - jak dla mnie piękna
                          metafora astmy. Poza tym należy wziąć pod uwagę, że w ciągu ostatnich lat
                          znacząco wzrosła średna długość życia i wyleczalność wielu chorób, które
                          wcześniej zabijały ludzi w młodym wieku. Jeśli w czasach przed Semmelweisem
                          kobieta umierała w pierwszym, drugim, a jak miała szczęście to w piątym połogu,
                          nie miała czasu dochować się rozwiniętej miażdżycy czy osteoporozy. Dziecko z
                          alergią czy cukrzycą umierało w wieku kilku lat i nikogo to nie dziwiło, w
                          końcu i tak z kilkunastu dojrzałości dożyło tylko kilka.
                          Moja teza może zostać uznana za prowokacyjną lub nieludzką, ale prawda jest
                          taka, że wzrost zachorowań na różne choroby wynika właśnie z sukcesów medycyny -
                          po prostu ratuje jednostki, które wcześniej zmarłyby w dziecińswie lub
                          wczesnej młodości i nie zdążyłyby zachorować na te właśnie choroby.
                          • Gość: Franc Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 22:59
                            Powiem to dokladnie tak jak przeciwnicy terapii naturalnych, podaj zrodlo tych
                            statystyk bo ja nie jestem do nich przekonany. Medycy glosza je a sami wiedza
                            ze w tamtych czasach nie prowadzono ankiet i to sa tylko domysly a moze nawet
                            propaganda, jesli na tym forum nalezy wszystko udowadniac i kazdy musi
                            podeprzec sie dowodami to ja rowniez prosze o dowody odnosnie danych ktore tak
                            swobodnie podalas. Wiem ze zawsze istniala astma i alergia ale to byly
                            nieliczne przypadki a teraz dyskutujemy o astmie, alergi i cukrzycy
                            nawarstwiajacej sie doslownie z dnia na dzien...
                            • Gość: Bruford Re: dobrze ze o tym piszesz IP: *.gallery.devs.futuro.pl 27.11.03, 00:55
                              Nie żartuj , naprawdę nie wiesz jak można wnioskować pośrednio o chorobach
                              trapiących ludzi w przeszłości???Nawet jak nie było ankiet???.A skoro nie było
                              ankiet to zarówno twierdzenie " kiedyś było tyle samo astmy co teraz" jak i
                              Twoje " teraz jest dużo więcej astmy " są jednakowo nieuzasadnione.Oczywiście
                              mówię o czasach historycznych.I oczywiście że co innego było chorobą społeczną
                              w średniowieczu a co innego teraz.Ale przyczyną tegoż nie jest medycyna sama w
                              sobie ale gra wielu czynników spośród których średnie przeżycie i wykrywalność
                              danej choroby mają ogromne znaczenie.
                          • Gość: siedem Re: dobrze ze o tym piszesz IP: 213.216.66.* 27.11.03, 08:24
                            > Alergie były już wcześniej. W średniowieczu i wcześniej wierzono, że
                            > człowiekowi siadała na pierś zmora i wypija mu oddech - jak dla mnie piękna
                            > metafora astmy.

                            ależ oczywiście że tak. Tyle, ze zmora nie siadała na 36% dzieciaków jak dzieje
                            sie w niektorych szkołach nowego jorku. Odsyłam na stronke www.nomilk.com

                            5040
                • Gość: siedem Re: siedem, podzielam IP: 213.216.66.* 25.11.03, 11:56
                  Gość portalu: Teresa napisał(a):

                  > Twoje poglady i jednoczesnie podziwiam, ze masz tyle energii i zapalu do
                  > tlumaczenia
                  > mnie sie juz nie chce tak ze wszystkimi, angazuje sie wobec tych, ktorzy
                  widza
                  > szerzej, ktorzy rozumieja, ze zdrowie i dobre samopoczucie w duzej mierze
                  > zalezy od nich samych

                  w 99% zależy. nie można siebie samego popsuc a potem oddac do naprawy do
                  warsztatu NFZ.

                  5040
    • uve Re: ale ta klotliwa baba 27.11.03, 09:15
      rozpetala klotnie.
      I teraz siedzi przed kompem i chichocze jak stara baba jaga, popijajac herbate
      zrobiona ze starej miotly. hahaha huhuhu heeheheh huahua buabua FELINA KLOTLIWA
      BABINA!
      • felinecaline Re: ale ta klotliwa baba 27.11.03, 10:11
        Ogromnie sie ciesze, ze ten watek przybiera takie rozmiary! Cieszylabym sie
        jednak jeszcze bardziej, gdyby wielce szanowni dyskutanci wykazywali w stosunku
        do swoich adwersarzy chociazby tyle kurtuazji, ile wymagaja dla siebie samych.
        Nazywanie lekarzy "meDebilami", "mafia" czy "bydlem" czy wypominanie "slomy"
        ludziom, ktorzy faktycznie, zbytnia wiedza moze nie grzesza nic przeciez do
        meritum dyskusji nie wnosi.
        20% cukrzykow w populacji francuskiej? Mocno mnie to dziwi, bo "troche" znam te
        populacje, a przynajmniej jej drobna czesc i posiadane przeze mnie dane nie
        pokrywaja sie z owymi informacjami z programu tv. A jest to czastka bedaca
        niejako "probka" reszty, odzwierciedlajac doskonale przektoj spoleczny - od
        rolnika w podeszlym wieku po studenta (pomijam dzieci, bo akurat z nimi mam
        najmniejsza stycznosc).
        Owze przykladowy wspolczesny rolnik przez znakomita wiekszosc swojego zywota
        jadl produkty swojego gospodarstwa pracowicie i pieczolowicie przyrzadzane mu
        przez slubna malzonke - czesto tluste "foie gras" i inne , ktorych nazw
        cytowanie tez nic tu nie wniesie, zagryzal serem o zawartosci 60% tluszczu i
        wszystko ochoczo i obficie zapijal niekoniecznie akurat czerwonym winem ale
        czesto poczciwym samogonem pt "calvados", ktory z czasem nadal jego obliczu
        aspekt krwawego befsztyka.
        Czyli wg waszych kryteriow, drodzy zwolennicy dietetycznego opty(mal)izmu
        dieta - samo zdrowie: daleka od wysoko przetworzonej zywnosci z hypermarketow,
        ktora jada przecietny Francuz w wieku "produkcyjnym" zyjacy w stylu: "metro -
        robota - sen". Nasz zazywny rolnik (przyjmijmy, ze juz emeryt) kiedy jeszcze
        byl czynny zawodowo i po podzwignieciu sie beczka w ina, kregiem sera czy
        snopkiem slomy cos go "strzyknelo w krzyzu" kustykal do "rebouter'a" (znachora -
        "odpychacza" choroby w doslownym tlumaczeniu). I tak dopoty, az
        jednemu "strzelila zylka w glowie" (czytaj: dostal "wylewu krwi do mozgu") i
        pozegnal ten padol; drugiego zona znalazla na grzadce porow gleboko (istotnie)
        uspionego i zionacego acetonem. Waszym zdaniem, drodzy optymisci ani jednemu
        ani drugiemu taka "przygoda" nie powinna byla sie przytrafic. Tyle, ze w zyciu
        jest jednak inaczej i najczesciej jednak niezupelnie zgodnie - czytaj: zupelnie
        niezgodnie z elukubracjami Kwasniewskich i Tombakow.
        I co sie dzieje dalej? Dla pierwszego (tego, co mu "zylka pekla", jak przez
        setki lat okreslano to, co teraz my, meDebile nazywamy "avc" (accident
        vasculaire cerebral = wypadek naczyniowo-mozgowy) czesto nie ma juz innego
        wyjscia niz droga na cmentarz; drugi, przemierzywszy sielska okolice w
        ambulansie SAMU z blekitnym kogucikiem na dachu i juz w nim reanimowany
        trafia w "szpony lekarzy".I coz sie okazuje? ze mimo "zdrowej diety" zblizonej
        do Waszej "optymalnej" dziadek ma potezna cukrzyce, czesto z komplikacjami o
        czym moze nawet i wczesniej wiedzial, ale tez nie czujac na sobie ustawicznie
        czujnego spojrzenia swojego lekarza rodzinnego troche...podkpiwal miedzy jednym
        a drugim kieliszkiem "calva" zagryzanym tlusta "sucha" kielbacha.
        Fakt: nastapil znaczacy wzrost przypadkow cukrzycy w spoleczenstwie francuskim,
        ktore tak jak we wszystkich "wysoko rozwinietych krajach" starzeje sie. wszak
        coraz wiecej tych starych wiekiem i stazem cukrzykow trafia jednak do oddzialow
        diabetologii a nie prosciutko na cmentarz (bo ktoregos dnia dziadek zasnal i
        juz sie nie obudzil"...).
        Gorace mielismy tego roku lato we Francji: tak gorace, ze upaly spowodowaly
        smierc o 15 000wiekszej ilosci osob niz w normalne, przecietne miesiac letnie.
        I co sie okazalo? Ze ogromna czesc ofiar kanikuly, to byli starzy ludzie,
        pensjonariusze Domow Rencisty (po czesci odpowiednikow cytowanych przez jednego
        z dyskutantow DPS). Trafiali do szpitala z objawami skrajnego odwodnienia (z
        wiekiem slabnie zdolnosc odczuwania pragnienia i "delikwenta" nalezy poic
        niemal doslownie "na sile"), hipertermii, czesto w stanie wstrzasu. Niemal
        rownie wiele osob trafialo do szpitali bezposrednio z wlasnego miejsca
        zamieszkania, czesto byly to osoby samotne o ktore nie troszczyl sie
        przyslowiowy pies ze zlamana noga. Wreszcie ostatnia grupa ofiar kanikuly to
        chorzy hospitalizowani - przeciazony ponad miare personel po prostu nie
        nadazal w zabiegach leczniczo - pielegnacyjnych. Rzad w tym czasie "bawil na
        wakacjach" i dopiero krzyk wscieklosci i rozpaczy moich paryskich kolegow -
        urgentystow sprawil, ze ogloszono stan alarmowy. Niestety - dla tych 16 tysiecy
        bylo juz poniewczasie.
        Po co ta dygresja? Ano z jednej strony po to, zeby powiedziec, ze nawet w
        krajach stosunkowo bogatych tzw "sluzba zdrowia" boryka sie z ograniczeniami
        budzetowymi, z ktorych wynika m.in brak dostarecznej ilosci personelu (tak w
        szpitalach jak i DR) i z pewna "ociezaloscia umyslowa" decydentow. A z drugiej
        strony - rowniez w tych "bogatych" spoleczenstwach ludzie w podeszlym wieku sa
        szczegolnie wrazliwi na negatywne warunki srodowiskowe: niby zyja sobie dobrze,
        nic specjalnego im nie dolega (???), chodza o wlasnych silach itede itepe az tu
        nagle - i to wlasnie BEZ ZADNEJ "POMOCY" lekarzy rozstaja sie z tym padolem. To
        niestety ma do siebie starosc: ten dawniej jakze precyzyjny, sprawnie
        dzialajacy i przez dlugi lat mocno eksploatowany "mechanizm" jakim jest
        organizm ludzki na starosc staje sie tak wrazliwy, ze wystarczy kilka godzin
        bez napoju, w przegrzanym pomieszczeniu aby nastapilo wczesniej to, co wszyscuy
        chcielibysmy, by nastapilo jak najpozniej.
        Z latwoscia moge jednak uwierzyc, ze ktos stosunkowo mlody,
        niespecjalnie "oswiecony" (to nie przytyk, tylko konstatacja tego, co wynika z
        tresci i formy postu) obserwator przcujacy "przy (jak rozumiec to "przy? z
        drugiej strony plotu?) DPS czuje sie zaniepokojony faktem, ze pensjonariusze
        owego DPS umieraja wkrotce potem jak zostaja hospitalizowani. to tez jest
        prawidlowosc XX i XXI wieku: rodzimy sie i umieramy najczesciej w szpitalach.
        Kilkadziesiat i kilkaset lat temu w kazdej zagrodzie byla najczesciej ciemna
        izdebka - alkierzyk, w ktorej 40-50-letni "starcy" dogorywali w samotnosci -
        choc przeciez w gronie rodziny. W innych spoleczenstwach byly np "wsiowe"
        umieralnie", wreszcie jeszcze w innych kulturach starcy pewnego dnia ruszali
        przed iebie - po kres horyzontu i zycia.
        ...dzis "zawyzaja statystyki zgonow w placowkach lecznictwa zamknietego.
        a umieranie zawsze bylo czyms "wstydliwym"...
              • Gość: feline Re: wlasciwie mozna ta dyskusje odlozyc na 20 lat IP: *.dial.proxad.net 27.11.03, 12:12
                A teraz pare slow o obyczajach - tych "wersalskich" i tych "stajennych"
                Uwe! Zakladajac ten watek zapraszalam do dyskusji, co nie jest rownoznaczne z
                klotnia, swarami i obrzucaniem wspoldyskutantow karczemnymi epitetami.; jesli
                tego nie wiesz, to zal mi i ciebie i twoich wspoldyskutantow. Dopieklam Ci?
                trudno, to miala byc swoista "terapia wstrzasowa", jak widac receptory
                zadzialaly, luk odruchowy sie wytworzyl, co przynajmniej potwierdza zasade z
                innej galezi wiedzy, ze kazda akcja wyzwala reakcje.

                Siodemko! Francuski dziadek nie stosowal diety optymalnej, bo jako analfabeta
                polskojezyczny (a moze i nie tylko) nie mogl sobie poczytac dziel
                J.Kwasniewskiego (o ile wiem nie ma przekladow). Nie wiedzial wiec, ze jedzac
                to, co je stosowal -niemalze- te diete.
                Co do akupunktury - podobno nie jest ona bolesna. Czy dziala natomiast (jezeli
                na kogos dziala) wg teorii medykow chinskich czy na zasadzie autosugestii czy
                na innej - jesli na kogos dziala, to tym lepiej, kazdemu wolno sie leczyc jak
                lubi; jesli jest stosowana ze wszelkimi zasadami aseptyki (a nader czesto
                zdarza sie, ze nie jest) i nie przysparza nam "klientow" z ropniami to OK.
                A nawiasem mowiac jako dziecko przeczytalam tez - calkiem jak ty : jedna
                ksiazke: z weterynarii, jakies dosyc "antyczne" bo przedwojenne wydanie:
                o "znieczulaniu" konia, ktoremu robilo sie jakowys bolesny acz zycie ratujacy
                zabieg: nalezalo biedakowi nalozyc petle z konopnego powroza na gorna warge i
                zaciskac. Jeden bol "gluszyl" drugi i z ogiera mozna bylo "bezbolesnie" dla
                operowanego i operujacego zrobic ...walacha. ;-P
                Dawniejsi "protoplasci" Dokiego i mnie stosowali inne, dosc radykalne
                znieczulenie: laczuga po glowie. Czy dzis mamy sie cofnac do takiej metody,
                dlatego, ze uzywa ona tak naturalnego srodka? Pogadamy, kiedy los Cie zmusi do
                poddania sie jakiemukolwiek zabiegowwi chirurgicznemu. A ze zmusi - masz to jak
                w banku - predzej, czy pozniej.
                A teraz ide do stolowki na swietne danie z diety srodziemnomorskiej i szklanke
                czerwonego wina - i to sluzbowo: "ciotka Marianna" stawia.
                • Gość: siedem Re: wlasciwie mozna ta dyskusje odlozyc na 20 lat IP: 213.216.66.* 27.11.03, 12:36
                  Gość portalu: feline napisał(a):

                  > A teraz pare slow o obyczajach - tych "wersalskich" i tych "stajennych"
                  > Uwe! Zakladajac ten watek zapraszalam do dyskusji, co nie jest rownoznaczne z
                  > klotnia, swarami i obrzucaniem wspoldyskutantow karczemnymi epitetami.; jesli
                  > tego nie wiesz, to zal mi i ciebie i twoich wspoldyskutantow. Dopieklam Ci?
                  > trudno, to miala byc swoista "terapia wstrzasowa", jak widac receptory
                  > zadzialaly, luk odruchowy sie wytworzyl, co przynajmniej potwierdza zasade z
                  > innej galezi wiedzy, ze kazda akcja wyzwala reakcje.
                  >
                  > Siodemko! Francuski dziadek nie stosowal diety optymalnej, bo jako analfabeta
                  > polskojezyczny (a moze i nie tylko) nie mogl sobie poczytac dziel
                  > J.Kwasniewskiego (o ile wiem nie ma przekladow). Nie wiedzial wiec, ze jedzac
                  > to, co je stosowal -niemalze- te diete.

                  NIEMALŻE jest bardzo waznym słówkiem. pomijasz je ponieważ nie jesteś uczciwa.
                  pewnie w duchu zdajesz sobie sprawę z tego faktu. oto przyklad:

                  Wielką karierę robi u nas glodówka lecznicza. Mnie natomiast glodowanie
                  nieodmiennie kojarzy się z. głodem w czasie wojny i okupacji. Wówczas wiele
                  ludzi głodowało i często kończyło się to anemią, chorobami itp. Nie było to
                  wcale zdrowe i dobre dla organizmu.
                  'WŚ': - Głodówką nie można nazwać tego co działo się w czasie wojny w obozach
                  koncentracyjnych. Było to tak zwane: wymuszone niedożywienie, które nie ma nic
                  wspólnego z głodówką. Nawet najmniejsza ilość pokarmu, raz na jakiś czas, nie
                  pozwala na przestawienie się organizmu na odżywianie wewnętrzne. Jeden łyk
                  soku, czy sucha skórka z chleba niweczy wszystko. Tylko całkowite powstrzymanie
                  się od jedzenia: bez herbatek ziołowych, soków daje ten oczekiwany efekt
                  leczniczy. Przy wymuszonym niedożywieniu jedynym efektem jest spadek wagi i
                  wychudzenie. Nie ma oczyszczania organizmu. Trzy najważniejsze warunki głodówki
                  to: nie przyjmowanie żadnych pokarmów, picie wody i dużo ruchu - może być nawet
                  do 20 km spacerów dziennie.
                  >>>>>>>>>>>>>>
                  ja nie bronie optymalnych na co powinien naprowadzac powyzszy link. w
                  przeciwienstwie do optymalnym powinienem byc NIEODPOWIEDNI o czym swiadczy
                  równiez moja dzilalnosc forumowa.


                  > Co do akupunktury - podobno nie jest ona bolesna. Czy dziala natomiast (jezeli
                  >
                  > na kogos dziala) wg teorii medykow chinskich czy na zasadzie a*utosugesti*i

                  kolejne nieprzyzwoite słówko uzywane przez medoli. zapominacie o obusiecznosci
                  miecza którym nieuczciwie walczycie. wiele farmaceutyków od chemicznej mafii
                  działa na kilka procent badanych.

                  czy
                  > na innej - jesli na kogos dziala, to tym lepiej, kazdemu wolno sie leczyc jak
                  > lubi; jesli jest stosowana ze wszelkimi zasadami aseptyki (a nader czesto
                  > zdarza sie, ze nie jest) i nie przysparza nam "klientow" z ropniami to OK.
                  > A nawiasem mowiac jako dziecko przeczytalam tez - calkiem jak ty : jedna
                  > ksiazke: z weterynarii, jakies dosyc "antyczne" bo przedwojenne wydanie:
                  > o "znieczulaniu" konia, ktoremu robilo sie jakowys bolesny acz zycie ratujacy
                  > zabieg: nalezalo biedakowi nalozyc petle z konopnego powroza na gorna warge i
                  > zaciskac. Jeden bol "gluszyl" drugi i z ogiera mozna bylo "bezbolesnie" dla
                  > operowanego i operujacego zrobic ...walacha. ;-P
                  > Dawniejsi "protoplasci" Dokiego i mnie stosowali inne, dosc radykalne
                  > znieczulenie: laczuga po glowie. Czy dzis mamy sie cofnac do takiej metody,
                  > dlatego, ze uzywa ona tak naturalnego srodka? Pogadamy, kiedy los Cie zmusi
                  do
                  > poddania sie jakiemukolwiek zabiegowwi chirurgicznemu. A ze zmusi - masz to
                  jak
                  >


                  > w banku - predzej, czy pozniej.

                  grozisz mi. a fe nieładnie. gdzie kutura pani sie podziała. ja moze brzydko
                  mowie ale jeszcze nie obiecuję ze ci wpierdol spuszczę.




                  5040
                  • Gość: feline Re: wlasciwie mozna ta dyskusje odlozyc na 20 lat IP: *.dial.proxad.net 27.11.03, 12:49
                    Daleko ode mnie byla zdrozna mysl grozenia ci. I wcale nie bede miala
                    satysfakcji widzac cie na jakimkolwiek "lmozu bolesci" i znieczule absolutnie
                    humanitarnie. Kiepsko , ze nie odrozniasz ironii od grozby. Zreszta ta ironia
                    tchnie prawda: zycze Ci dlugiego zycia a sam wiesz, ze im dalej w las -
                    przepraszaam , w lata, tym wiecej chorobsk.
                    A teraz poorozkoszuje sie jeszcze polgodzinka teoretycznej przerwy obiadowej,
                    bo potem bedzie "ostre" znieczulanie.
                    • Gość: siedem Re: wlasciwie mozna ta dyskusje odlozyc na 20 lat IP: 213.216.66.* 27.11.03, 12:57
                      została tylko ironia. miałem napisac "w koncu jestes na obiedzie chyba nie
                      polazłas tam z wirelesem i laptopem?". masz swiadomosc wlasnej nieudolnosci,
                      niepotrzebnosci a nawet szkodliwosci stad jestes tak jadowita i agresywna. wiem
                      ze podcinanie sensu istnienia jednostki jest nieprzyzwoite ale nie mam wyboru.
                      zagrazacie dobrobytowi i szczeciu jednostek broniąc skompromitowanego monopolu.

                      5040
                      • Gość: feline Re: wlasciwie mozna ta dyskusje odlozyc na 20 lat IP: *.dial.proxad.net 27.11.03, 13:27
                        I znowu blad w rozumowaniu aby nie posadzic o brak rozumowania.
                        Siodemko! tak, jak diete optymalna rowniez glodowka umiescilam na poczesnym
                        miejscu w thezaurusie, bo choc krancowo sprzeczne obydwie maja wspolna ceche:
                        obydwie sa jednakowo szkodliwe. "Operujesz" tymi przykladami na oslep. My
                        staramy sie co prawda tlumaczyc Tobie i innym wyznawcom powyzszych punkt po
                        punkcie dlaczego takie sa, jednak mimo swiecowania uszu niewiele z tego
                        slyszycie.
                        Tak, jak niewiele rozumiesz z tego, co pisze o anestezji. Wcale sie nie dziwie,
                        bo to sztuka nader tajemna i malo ktory "delikwent" ma szanse i ochote
                        rozmawiac z nami "na przytomnie".
                        Zdziwilbys sie, zarzucajac mi, ze tychze delikwentow trujemy
                        produktami "chemicznej mafii" ale zapewne nawet w glowie ci nie postalo, ile
                        tych hcemicznych specyfikow wywodzi sie z substancji absolutnie "naturalnych"
                        (czy to ziolowych czy zwierzecych). Nie chcesz wierzyc mnie? Zapytaj
                        mojego "konfratra" Doki'ego.
                        Zreszta, drodzy panstwo: czyz chemia nie stanowi integralnej partii natury?
                        Caly wszechswiat ozywiony czy nie to jedna ogromna tablica dziadka Mendelejewa
                        w roznych kombinacjach (i jeszcze troche, czego do tej pory nie zdazono na niej
                        umiescic). Juz chyba w podstawowce ucza tej tablicy, jak i tego, ze "zycie
                        jest forma istnienia bialka". Ty,Uve, Hydroge,, Teresa i Venus, nawet Doki,
                        Bruford Artur, Mariusz i ja, choc reprezentujemy tak skrajne poglady mamy ze
                        soba wiele wspolnego: okolo 90 % wody i CHONSP (+ garsteczka innych, ktore
                        glownie sluza jako katalizatory w reakcjach biochemicznych zachodzacych tak w
                        moim obrzydlym cielsku, jak i w twoim, zapewne mlodym, wysportowanym i
                        muskularnym ciele efeba).I tu nie ma zadnej magii, zadnej alchemii - tylko i
                        wylacznie banalna chemia glownie organiczna. Masz juz za soba w zyciu lekture
                        przynajmniej jednej ksiazki (tej, o ktorej wyzeju pisales) - poczytaj jeszcze
                        pare innych, zaczynajac od pierwszego podrecznika chemii ogolnej dla
                        podstawowek, jak skonczysz kursus biochemii AM to bedzie nam sie dyskutowalo
                        lzej, latwiej i przyjemniej.
                        I jeszcze detal: ja ci naprawde nie groze, ja tylko prognozuje. Jest to moze
                        prognoza dlugoterminowa, na lata, ale o wspolczynniku prawdopodobienstwa
                        znacznie przewyzszajacym dokladne prognozy meteorologiczne na najblizsze 12
                        godzin. I nie odczuwam z tego powodu najmniejszej satysfakcji.
                        A zupelnie juz na koniec co widzisz nieprzyzwoitego w cytowanym przez ciebie
                        fragmentem mojej wypowiedzi?
                        slowo "autosugestia"????????????????????????????????????????????????????,
                        (przepraszam, popelnilam blad literowy).
                        • Gość: siedem Re: wlasciwie mozna ta dyskusje odlozyc na 20 lat IP: 213.216.66.* 27.11.03, 13:54
                          > A zupelnie juz na koniec co widzisz nieprzyzwoitego w cytowanym przez ciebie
                          > fragmentem mojej wypowiedzi?
                          > slowo "autosugestia"????????????????????????????????????????????????????,


                          to ze ja rownie dobrze moglbym uzyc tego okreslenia do oceny działania
                          polopiryny na organizm przeziębionego. jakies 1% z nich czuje sie po niej
                          lepiej wiec to pewnie autosugestia. dlatego uznalem to slowko za brzydkie.
                          jesli mamy wynik 1:1 to mozna go zredukowac do 0:0 i nie uzywac argumentu
                          pt "autosugestia".


                          > I jeszcze detal: ja ci naprawde nie groze, ja tylko prognozuje. Jest to moze
                          > prognoza dlugoterminowa, na lata, ale o wspolczynniku prawdopodobienstwa
                          > znacznie przewyzszajacym dokladne prognozy meteorologiczne na najblizsze 12
                          > godzin. I nie odczuwam z tego powodu najmniejszej satysfakcji.


                          łżesz. czujesz komfort psychiczny. masz zapewnioną robotę i stały dopływ kasu
                          [ba nawet wzrastajacy]


                          > obydwie sa jednakowo szkodliwe.
                          [głodówka]

                          łżesz z premedytacją. a to już nie jest zabawne. podaj linka do szkodliwości
                          głodówki.


                          Masz juz za soba w zyciu lekture
                          > przynajmniej jednej ksiazki (tej, o ktorej wyzeju pisales) - poczytaj jeszcze
                          > pare innych, zaczynajac od pierwszego podrecznika chemii ogolnej dla
                          > podstawowek, jak skonczysz kursus biochemii AM to bedzie nam sie dyskutowalo
                          > lzej, latwiej i przyjemniej.


                          zabawny tekst. niestety nie skorzystam. moge chyba u pani zasiegnac jezyka w
                          jednej sprawie? pani przeczytała pewnie z siedem set ksiazek o biochemii. jak
                          to jest z tymi co łażą po kamieniach rozpalonych do 600 stopni jak na spacerze
                          w parku. a ze laza widziałem na wlasne oczy. aaaaaa, juz wiem. to autosugestia!
                          nie? efekt placebo? nie, to nie wiem


                          5040
                          • rezurekcja chodzenie po rozzarzonych weglach 27.11.03, 14:41
                            www.biuletynsceptyczny.lauda.pl/
                            tekst: Czy po ogniu mozna chodzic.
                            ponizej fragment

                            Problemowi przyjrzano się jednak z bliska, i okazało się, że nie ma potrzeby uciekania się do
                            nadnaturalnych mocy, czy niezwykłych stanów psychicznych. Chodzenie boso po rozżarzonych
                            węglach jest mniej więcej tak samo niebezpieczne jak chodzenie po plaży. Oto kilka słów
                            wyjaśnienia.

                            Najważniejszą sprawą jest fakt, że płonące substancje, po których się chodzi charakteryzują się
                            niską kalorycznością i bardzo złym przewodnictwem cieplnym. Chodzi tu o to, w jakim stopniu
                            dane ciało jest w stanie gromadzić w sobie ciepło, a także przekazywać je otoczeniu. Dla
                            przykładu weźmy ciasto, które pieczemy w piekarniku. Znajduje się tam ono w temperaturze na
                            przykład 200°C. Ale, czy boimy się powietrza o temperaturze 200°C otwierając piekarnik?
                            Natomiast forma, w której jest ciasto, to zupełnie co innego, tu lepiej wziąć grubą szmatkę, by jej
                            dotknąć. A przecież zarówno ciasto, powietrze, jak i forma mają tę samą temperaturę.

                            Instynktownie wiemy, że różne przedmioty, w tej samej temperaturze różnie będą parzyły.
                            Ciasto z pewnością poparzy mniej niż aluminiowa forma.

                            W przypadku chodzenia po węglach, sprawa ma się tak, że nogi są w stanie przyjąć, bez
                            uszczerbku, więcej ciepła niż odda węgiel, na który stają. A to dlatego, że stanięcie na węglu
                            ochładza go i nie jest on w stanie wystarczająco szybko rozgrzać się od sąsiednich, nie
                            przygniecionych węgli. Jest zbyt złym przewodnikiem ciepła.

                            Oczywiście nie wolno zapominać o czasie, w jakim staje się na węglach. Wszyscy którzy
                            dokonują tego wyczynu, chodzą, a nie stoją, bo gdyby stanęli, to po chwili zapewne by się jednak
                            poparzyli. Pomimo słabej przewodniości, ciepło jakoś między węgielkami przechodzi i prędzej
                            czy później skóra nóg zwęgliłaby się.

                            Skóra nóg, szczególnie u osób dużo chodzących boso, jest często zrogowaciała, co również
                            stanowi dodatkowy element ochronny...
                            • Gość: siedem i wszystko jasne... IP: 213.216.66.* 27.11.03, 14:58
                              "Katechizm Kościoła Katolickiego a sprawy paranormalne" o tym tez mozna
                              poczytac na katoTalibskich stronkach. podobniez jak medyczne pijawki pragna
                              zachowac monopol na zdrowie tak katoszolomy sa żądne monopolu na cud.

                              stan sobie na rozzazonym do czerwonosci granicie gołą stopa platfusie a potem
                              cytuj brednie.

                              5040
                                • Gość: Muggi Do Feline... IP: *.flatrate.dk 29.11.03, 09:38
                                  Pytanie :
                                  Jaka czesc promila alkoholu masz we krwi po wypiciu szklanki (?) wina w czasie
                                  pracy?
                                  Czy we Francji jest to forma konieczna "znieczulania" sie przed operacja?

                                  Prezentujesz "ciekawe" podejscie do zwiazku lekarz-praca-alkohol.
                                  W zakladzie przemyslowym zabronione jest wypicie butelki piwa, np. ze wzgledu
                                  na bezpieczenstwo pracownika przy obsludze maszyn pod wplywem alkoholu.
                                  No tak, Tobie w tym wypadku nic nie grozi, tylko co z tym biednym, bezbronnym
                                  pacjentem...

                                  Pozdr.
                                  Muggi
                                  • Gość: feline Re: Do Feline... IP: *.dial.proxad.net 29.11.03, 14:32
                                    Spodziewalam sie tego pytania, co wiecej piszac moj post o obiedzie swiadomie
                                    je sprowokowalam. zapraszam Cie zatem teraz do rozwiazania kilku prostych
                                    rownan przyjmujac nastepujace dane:
                                    jestem osoba (irytujaca baba) w wieku X x 10 lat. Waze 62 kg (chcialabym
                                    mniej).
                                    Uwazam sie za osobe obdarzona dobrym zdrowiem, co potwierdza analiza
                                    morfologiczna krwi plynacej w moich zylach i hematokryt : 42. przyjmijmy, ze
                                    krwi tej krazy ogolem circa 5 l (5000ml).
                                    Szklanka wina, o ktorej byla mowa w moim poscie ma pojemnosc 100ml, wino
                                    zawiera 11% alkoholu.
                                    Pytanie zadales w swoim poscie, powtarzam je:
                                    - ile alkoholu bedzie zawiaral moj irutujacy organizm po wypiciu tejze porcji
                                    trunku?
                                    Do dziela, zapewniam, ze z tym rachunkiem poradzisz sobie sam (program studiow
                                    2 roku medycyny "za moich czasow").
                                    Takie rownanie przeprowadzili juz przed Toba jasnieoswieceni experci na
                                    zlecenie Ciotki Marianny, zanim ta w swojej szczodrobliwosci zgodzila
                                    sie "stawiac" nam to wino do posilkow w szpitalnej stolowce.
                                    Inne dane na temat mojej irytujacej osoby sa nastepujace:
                                    - praktykuje samodzielnie od 12 i pol roku i w tym czasie szczesliwie
                                    wybudzilam dokladnie tyle samo "delikwentow" ilu uprzednio uspilam. Ryzyko w
                                    mojej specjalnosci wynosi bodajze 1/100000. Pewnie, nie chcialabym, bys to
                                    akurat Ty (czy ktokolwiek inny) byl owym 100000. Na szczescie w mojej pracy
                                    nie jestem jak "samotny bialy zagiel", Ciotka Marianna zaopatrzyla mnie bowiem
                                    tez w "kola ratunkowe", w postaci swietnie wyszkolonej ekipy anestezjologicznej
                                    i nowoczesnej, doskonale konserwowanej aparatury monitoringowej.
                                    A gdyby - GDYBY - ktoregos dnia zdarzyl mi sie ten "100000" to ma tez na mnie
                                    Ciotka Marianna "bicz Bozy" w postaci calej serii paragrafow, czego jestem
                                    swiadoma, wiec pozostaje przy tej mojej JEDNEJ - JEDYNEj szklance wina do
                                    obiadu.
                                    Zdrowie szanownych panstwa.
                                    Zdrowie Ciotki Marianny.
                                    • Gość: Muggi Re: Do Feline... IP: *.flatrate.dk 29.11.03, 17:26
                                      Przy wadze 62 kg i tej ilosci wina masz ok. 0.35 promila alkoholu we krwi.
                                      I nie jest to tylko czysto matematyczne rownanie, bo tu maja wplyw tez
                                      indywidualne wlascowosci organizmu. Powrot do trzezwosci zajmie ok. 2,3 godziny.

                                      Napewno spotkalas sie z opisem zachowania sie ludzi pod wplywem alkoholu:

                                      " 0,3-0,5 promila - upośledzenie koordynacji wzrokowo-ruchowej, nieznaczne
                                      zaburzenia równowagi oraz euforia i obniżenie krytycyzmu "

                                      Twoje proby uspokojenia mnie , ze wszysko jest ok,

                                      bo przeciez ...Ciotka Marianna... bo wybudzilam dokladnie tyle
                                      samo "delikwentow" ilu uprzednio uspilam. Ryzyko w mojej specjalnosci wynosi
                                      bodajze 1/100000..."bicz Bozy" w postaci calej serii paragrafow....

                                      , na nic nie zdaja.
                                      Wciaz bede przeciw spozywaniu alkoholu w pracy, takze w SZPITALU!

                                      A poza tym nie mam nic przeciw lampce wina do obiadu po godzinach pracy.

                                      Lekko...latwo...i przyjemnie...
                                      Za Zrowie Twoich pacjentow...

                                      Pozdr.
                                      Muggi



      • Gość: feline Re: Feline, Twoje opinie na temat... IP: *.dial.proxad.net 30.11.03, 22:09
        Brawo, "odrobiles zadanie" - z pewnoscia nie rozwiazujac rownanie, ale siegajac
        do jakiejs tabelki. Ja tez siegne do mojej:
        A wiec:Ekspert ciotki Marianny powiada, co nastepuje:

        kobieta o wadze 60 - 65 kg spozywajaca alkohol w trakcie posilku.
        1 szklanka (100cl wina 11% (= 25 cl piwa (5%) = 3cl alkoholu 40° ) = 0,25g/l
        krwi
        (dozwolone maximum 0,45 g/l
        kazda nastepna szklanka powoduje wzrost alkoholemii o kolejne0,2 do 0,25g/l
        osobnik zdrowy eliminuje 0,1 do 0,15 g alkoholu na godzine.
        (Moja przerwa obiadowa trwa 2 godziny).

        Fakt, ze picie alkoholu - powtarzam WINA w pracy moze Cie szokowac.
        Jednak "co kraj to obyczaj". Sam napisales zreszta, ze skutki dzialania
        alkoholu zaleza od wielu czynnikow, z ktorych jednym sa przyzwyczajenia
        dietetyczne no o owa "osobniczo zmienna" tolerancja alkoholu .
        Zdziwisz sie moze, ale wspomniana dobra i szczodra Ciotka Marianna "stawia"
        wino do codziennych posilkow rowniez ...naszym pacjentom (oczywiscie, jesli ich
        stan i patologia, na ktora cierpia na to pozwalaja); malo: do niedzielnych i
        swiatecznych posilkow serwuje sie nawet szampana. Zapewne dlatego, ze experci
        ciotki uznali go za...lek "ziolowy" (to przypuszczenie to oczywiscie zart z
        mojej strony, pozwolcie mi od czasu do czasu na zart, gwarantuje, ze zaraz
        poczujecie sie mniej zirytowani).
        natomiast - to pod adresem nastepnego "adwersarza":
        - GDZIE i KIEDY ja sie wypowiadalam w cytowanym przez Ciebie watku? Nie wkladaj
        w moje usta rzeczy, ktorych nigdy nie powiedzialam. A gdybym cokolwiek miala
        nan odpowiedziec to brzmialo by to nastepujaco:
        "zle podejscie do problemu: nie nalezy dostosowywac odpornosci na alkohol do
        ilosci wypijanego alkoholu (czy ilosci alkoholu, ktory chcielibysmy moc wypic),
        ale dostosujmy wypijane ilosci do naszych mozliwosci tolerancji.

        Jak zwykle zdrowia zycze.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka