victoria2006
01.11.12, 21:36
Witam
Jestem mamą 6 letniej Victorii, która w wieku 5 lat dostała pierwszego ataku epilepsji. Pierwszy atak skończył się wizytą w szpitalu z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. Po drugim napadzie i konsultacjach neurologicznych wprowadzono leczenie Depakine Chronosphere (na inne była uczulona). Oczywiście z tymi kulkami ciężko trafić z dawką, więc po ogólnym złym samopoczuciu dziecka, wypadaniu włosów i nadmiernym apetytem postanowiliśmy zainwestować w wagę (warto kupić taką do 1 mg) i wyliczać dawkę leku zgodnie z masą ciała dziecka. Pomimo wprowadzeniu leków napady i tak występowały z częstotliwością około 1 na miesiąc. Lekarz zalecał jedynie zwiększanie dawki leku. Po ostatniej wizycie u lekarza doszliśmy do wniosku, ze w pełni konwencjonalna medycyna nie jest w stanie nam pomóc i w związku z tym zaczęliśmy przeglądać fora dla epileptyków w celu znalezienia innych metod. Na jednym z portali natrafiliśmy o dobrym wpływie soku z Noni, spróbowaliśmy (kupujemy sok z owoców nie z soku zagęszczonego - czyni Noni - Pure wraz z wyciągiem z liści) po ostatnim napadzie który miął miejsce w maju tego roku podaliśmy właśnie ten sok i napady nie występują. Jednocześnie zachowaliśmy leczenie farmakologiczne. Sok podajemy na 40 minut przed lekami - systematycznie. Córka głownie reagowała na zmiany ciśnieniowe związane ze zmianą pogody lub wysokości. wcześniej dni o dużej różnicy ciśnień kończyły się napadem. Obecnie od kiedy pije sok występuje co najwyżej ból głowy (ustępujący po zwykłym nurofenie dla dzieci). W tym roku pierwszy raz od roku byliśmy górach z dzieckiem i pomimo spadku samopoczucia nic się nie wydarzyło. Jedna wada sok śmierdzi okrutnie (niemytymi nogami lub gorzej) - córka twierdzi że jest specyficzny :)