Dodaj do ulubionych

Pytanie o mężów/partnerów

19.09.07, 19:19
Znalazłam się chyba w dość niecodziennej sytuacji. Odkąd wprowadzili
mi depakine, liczba moich napadów zmniejszyła się, teraz mam grand
male (najczęściej stany padaczkowe)raz na trzy, cztery miesiące.
Rozmawiałam z lekarką o ewentualnej ciąży, radziła jeszcze trochę
się wstrzymać, ale nie mówi nie. Ja sama będąc tu na forum
zrozumiałam, że epi nie "przeszkadza" w byciu szczęśliwą mamą.
Nabrałam wiary, że wszystko się uda, zarówno podczas ciąży, jak i
później. Że dam radę. Przestałam się bać, bo widzę, ile Was jest,
szczęśliwych mamuś, które sobie radzą.
Ale...pojawił się problem. Mój mąż. Nie wiem, z czego to wynika,
może z dwóch ostatnich akcji, po których lądowałam w szpitalu na
intensywnym nadzorze, ale on się strasznie boi. Wręcz czasem mam
wrażenie, że boi się bardziej ode mnie. Mojej choroby, ewentualnej
ciąży. Wciąż słyszę: jak przez dwa lata nie będziesz miała napadów i
nie wylądujesz ani razu w szpitalu, to zobaczymy. Boi się o to, że w
ciąży napady mi się zwiększą, że nie wyrobię po porodzie z opieką.
Ja o tym wszystkim myślałam, rozmawiałam z lekarzem, czytam tu Wasze
wątki. Do niego nic nie dociera, nie daje się przekonać, sprowadza
mnie na ziemię. Ja już się nawet boję do niego dzwonić jak coś jest
ze mną nie tak. Po ostatnim stanie padaczkowym w ogóle nie
zadzwoniłam do niego, chciałam, żeby mu to ktoś inny powiedział.
Wiem, to głupie.
Dlaczego on się tak boi? Mówi, że najchętniej by mnie zamknął w
domu, żeby mi się nic nie stało. Ale ja dbam o siebie, uważam.
Tłumaczę mu to, sadzam przed kompem i pokazuję wasze wątki. Ta jego
postawa nie daje mi normalnie żyć, podcina marzenia o ciąży,
dziecku. Z drugiej strony staram się go zrozumieć, zwłaszcza, że
cała epi u mnie prezentuje się dość-jak to ktoś tu określił-
"malowniczo". I czasam jest niebezpiecznie.
Czy Wasi partnerzy też tak reagowali? Jak w ogóle reagowali na
rozmowy o ciąży? Może ja coś robię źle, ale naprawdę na siebie
uważam, żeby nie miał się czego obawiać, ale widzę, że po każdym
moim szpitalu jest coraz gorzej.
Obserwuj wątek
    • anusia29 Re: Pytanie o mężów/partnerów 20.09.07, 09:33
      Myslę, żo on sie o Ciebie boi.
      W mojej ciąży było tak - przed ciążą dwa mies bez napadu, na
      początku ciązy 2 potem przerwa, pod koniec to co 2 tygodnie. A w
      dobę po porodzie 4 napady. Potem co miesiąc 1 napad. jak syn miał 14
      mies. miałam 8 miesięczną przerwę. Do teraz. Kilka tyg temu dostałam
      megaataku. Teraz biore nowe leki. Mimo ataków dałam sobie radę, a
      dziecko zdrowe. Ciąża może różnie wpłynąc na epi - albo zwiekszy
      (jak u mnie) ilośc napadów, albo zmniejszy.
      Najgorsze jest straszenie, albo warunek "jak nie będziesz miała x
      czasu napadu to tak". Daję 100% gwarancji, że nigdy tego x nie
      wytrzymasz, niezaleznie od tego, czy będzie to 2 lata czy 2
      miesiące. Po prostu dostaniesz ataku psychogennego, ze stresu, bo
      psychika i podświadomośc to potęga. Moje poporodowe takie własnie
      były.
      Najlepiej polegaj tu na neurologu. Jeśli jesteś z Wawy - zgłoś się
      do szpitala im. Orłowskiego, tam jest przychodnia dla kobiet w ciąży
      z epi (równiez dla planujących ciążę). Z tego co wiem są tez w kraju
      centra dla kobiet w ciązy z epi, ale dokładnie gdzie - nie pamiętam.
      Zajrzyj na neuronet i inne strony w necie związane z epi.
      Zorganizowała je doc. Joanna Jędrzejczak
      Epi da się pogodzić z ciążą i naprawdę nie wymaga jakichś
      szczegolnych ograniczeń. A może to tak, że mąz nie bardzo ma ochotę
      na dziecko w ogóle, a Twoja epi to doskonała wymówka? Tak tez może
      być.
      pozdrawiam
      • anusia29 uzupelnienie 20.09.07, 09:34
        tez mam amlownicze grand male. Nie ma co prawda piany i języka, ale
        na ogół się poobijam i ma rany na twarzy, sliwe pod oczami itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka