27.10.07, 19:54
Mam do Was pytanko związane z moimi dzisiejszymi przeżyciami. Od
października przeżywam ogromny stres wywołany studiami. Sama nie
wiem z czego to wynika, egzaminy pozdawane, grupę mam teraz fajną
więc nie wiem w czym problem. Tak czy inaczej, w te dni weekendowe
kiedy mamy zjazdy (3 razy w tygodniu) zaczynam się obżerać
słodyczami czasami kupuje takie ilości jedzenia że w głowie się nie
mieści.A wiadomo że słodycze nie wpływają pozytywnie na pracę mózgu.
Do tego wczorajszy dzień, musiałam wykonać pracę więc spałam z
przerwami 2 godziny choć prawdę powiedziawszy wogóle nie spałam, bo
w trakcie postanowiłam że niby się położę, odpocznę a później od 2-
4.00 w nocy myślałam czy zdążę ze wszystkim. Paranoja jakaś.
Do tego okazało się że zadanie wykonałam niezbyt dobrze bo nie
wzięłam pod uwagę pewnych istotnych kwestii co pogłębia mój stan.Po
10 godzinach zajęć już na uczelni zaczynam fatalnie się czuć, głowa
mnie boli, mam lekkie fazy przężywania jakbym stała obok i
obserwowała siebie. Cholernie się boję ,że coś się parszywego
stanie.
Jak wy radzicie sobie z dużym stresem. Bo coś czuję że niedługo tak
pociągnę. Jestem strasznie rozdrażniona,rodzina generalnie ma mnie w
dupie ale o tym już pisałam więc nie mam się kobo poradzić.

Pozdrawiam wszystkich ciepło
Obserwuj wątek
    • woj.1 Re: Kryzys 27.10.07, 20:41
      Witam . mam na imię Wojtek i tez jestem studentem . moim zdaniem
      jesli niema okresu sesyjnego tylko sa zjady to powinnaś przede
      wszystkim więcej się wysypiać bo w koncu twój organizm nie jest tak
      odporny jak zdrowego człowieka powinnaś pozadnie się wysypiac .
      jesli chodzi natomiast jak ja sobie radze ze stresem nawet na
      uczelni to staram się podchodzic do tego w ten sposób , ze jeśli
      załóżmy stres związany jest z sesja to owszem uczę się długo ale
      staram sobie tłumaczyć to tak staram się by to zdac i nic na siłe
      jesli sie uda to ok jeśli nie trudno ale najważniejsze, ze chciałem
      i podjąłem walke . jeśli chodzi o inne przypadki stresu nie zwiazane
      z nauka i uczelnią to po momencie czy to lekkiego poddenerwowania ,
      czy takiego napiecia staram sie wyciszyc , uspokoic słuchajacsobie
      swoich ulubionych piosenek zamykam oczy i staram się odpręzyc .
      pozdrawiam cię cieplutko 3 maj się i pamietajk wysypiaj sie pozadnie
      a wszystko bedzie dobrze. główka do góry. p
      Wojtek 20 lat z poznania student socjologii 2roku w poznaniu.
    • atuskr Re: Kryzys 27.10.07, 20:48
      ja czasem brałam tabletki uspokajające ale najczęściej dopadaja mnie drgawki różnych partii mięśni, głównie górnej połowy ciała. Czuję wtedy duże napięcie w mięśniach i te drgawki jakby strzepywały to znich. Potem jestem bardzo zmęczona. Nie lubię tych stanów.
      • poziomka644 Re: Kryzys 27.10.07, 21:10
        Ja proponuję abyś przedewszystkim pamietać o wysypianiu. Ja też studjuję ale dziennie. W tym tygodniu, zaczynając od niedzieli, spaam zaledwie ok. 6h na dobe. Jak dla mnie to malo, bo od kiedy choruję spię ok. 9 aby sie wyspać i nie mieć ataków.w czwartek pojechalam do chlopaka do warszawy, nie widziam go od miesiąca no i póżno poszliśmy spać. Skończylo sie atakiem.a nie mialam żadnego od ponad roku. Wić radzę ci abyś zawsze się dobrze wysypiala. Ja mam nauczkę i już chyba nigdy nie pójdę spać po pónocy
    • ania_1609 Re: Kryzys 27.10.07, 22:23
      Witaj!
      Ja się ostatnio mierzyłam parę tygodni z olbrzymim stresem, jakim
      był powrót na studia, pisanie pracy magisterskiej i obrona. Do tego
      mam na głowie remont. Cały czas towarzyszył mi taki stan
      napięcia, "nabuzowania",myślałam, że się zacznę świecić :-) Ciągle
      chodziło mi po głowie: muszę to, tamto, jeszcze to przeczytać,
      uwzględnić, pojechać, złożyć dokumenty o reaktywację. I jak zaczęłam
      się naprawdę źle czuć, zdałam sobie sprawę, że jak przegnę, to
      koniec. Obrona się przesunie na nie wiadomo kiedy.

      Zaczęłam więc planować czas i trzymać się tego. Łącznie z
      planowaniem czasu na gapienie się w sufit i słuchanie muzyki.
      Starałam się kłaść spać regularnie, relaksować się (komedie)i
      pilnować czasu, kiedy mam pisać, uczyć się, albo pomagać przy
      remoncie. Udało mi się jakoś utrzymać tę dyscyplinę, ale miałam
      bardzo dużo do stracenia. Najgorszy był chaos, niewyspanie, nerwy,
      niepokój, takie "szarpanie się". Więc nie miałam wyjścia, musiałam
      żyć z kartką i ołówkiem. Pić ciepłe mleko wieczorem, żeby łatwiej
      zasnąć. Regularnie wstawać i jeść. Mówić sobie: jak tego nie
      przeczytam, albo nie dopiszę, to nic się nie stanie.
      No i doczłapałam bez sensacji, w czwartek się obroniłam :-)
      Pozdrawiam ciepło, Ania
      • adelka_z_epi Re: Kryzys 28.10.07, 00:22
        Niestety, musiałam się trochę usamodzielnić i teraz oprócz studiów
        mam też pracę (uczę angielskiego)oczywiście nie jest to nic
        pełnowymiarowego,ale pozwala na zapłacenia studiów. Studiuję
        anglistykę a jest to wielka kobyła, co rusz słyszę że znowu kogoś
        oblali, że ten czy tamta nie zdała komisu.Myślę sobie, cholera
        przecież to mnie nie dotyczy. Teraz jak widzicie znowu siedzę w nocy
        ale przynajmniej jutro nie mam zajęć do 18.00 tylko do 13.00.
        Rzeczywiście muszę to sobie wszystko rozplanować,może wtedy uda mi
        się wysypiać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka