Dodaj do ulubionych

mamy emigrantki

13.04.10, 09:55
W niedziele rano wróciliśmy do Lux. Byliśmy w Polsce dwa tygodnie. I
taki smutek mnie ogarnął, odwieczne rozterki czy tu jest nasze
miejsce czy powinniśmy jednak mieszkać w Polsce. A przede wszystkim
co jest lepsze dla dzieci? Wiem, że jeszcze dzień - dwa, kozetka u
Luxnordynki i mi przejdzie, wpadne w rytm i nie bedzie czasu na
tęsknoty i smutki. Dziewczyny na emigracji czy Wy miewacie podobne
rozterki? i jak sobie z nimi radzicie?
Pozdr.
Obserwuj wątek
    • sli-maczek Re: mamy emigrantki 13.04.10, 10:06
      Ja sobie nie radze. Coraz gorzej znosze bycie na obczyznie. Wiem, ze
      tu lepiej finansowo, latwiej...ale mam wrazenie, ze moje zycie toczy
      sie w Polsce, ze je zostawilam. Szczegolnie w ciazy nie potrafie
      myslec, ze moglibysmy nie wrocic. Za dwa lata nasza starsza corka
      powinna zaczac szkole w Polsce. Mam nadzieje ze uda sie nam tam byc,
      ze sobie poradzimy. Zdaje sobie sprawe z trudnosci jakie tam
      czekaja, z tego ze my sie zmienilismy, ale jestesmy Polakami i na
      calym swiecie nie poczujemy sie bardziej w domu niz w Polsce.Tak
      czuje. Mimo ze latwiej byloby czuc inaczej
      • nata76 Re: mamy emigrantki 13.04.10, 13:15
        mysle, ze to prze WYDARZENIA ostatnich dni macie takie refleksje.
        Dzisiaj Obama powiedział,ze w te dni wszyscy jestesmuy POlakami,wiec
        mysle ze POlacy na obczyznie jeszcze bardziej czuja wiez z Ojczyzna.
        Patetycznie to brzmi,ale jakze buduje serce,ze mamy jeszcze w nas
        takie uczucia...

        Ja z drugiej strony, moj maz mieszka daleko od swojej Sycylii...Niby
        tu mu ok,ale ja widze,ze czesc jego tam pozostała....
    • bibba Re: mamy emigrantki 13.04.10, 15:04
      prawde mowiac w ogole nie mam takich mysli. ale ja tu jestem od 17
      lat i moje dzieci urodzily sie tu - na neutralnym dla mnie i mojego
      m gruncie (niemiec i polka w uk). jest mi przykro, tylko troche - ze
      moje dzieci nie maja czestszego kontaktu z dziadkami, ale wlasciwie
      i w pl moglyby mieszkac na tyle daleko ze nie widywalyby sie z
      dziadkami czesto, wiec nie o to chodzi - chodzi o plaszczyzne
      kulturowa ktorej nie dziela z reszta rodziny ani w pl ani w de.

      gdybym miala sie gdzies przeprowadzac - na pewno nie wybralabym
      jednak polski. ze wzgledu na dzieci. ale nie potrafie tego wyjasnic.
      zastanowie sie i napisze.
      • luxnordynka Re: mamy emigrantki 14.04.10, 20:46
        zapraszam na kozetkesmile. My z mezem mamy wewnetrzne przekonanie, że
        dobrze ze wyemigrowalismy, wszystkie znaki na niebie i na ziemi nam
        to mowiasmile... Wystarczy nam tydzien w Polsce i juz sie troche
        meczymy... Co nie znaczy ze nie tesknimy do miejsc ukochanych.
        Jednak mamy mozliwosc byc 3-4 razy w roku w Polsce, kilka razy w
        roku jest u nas rodzina i znajomi, to wystarcza, Ewa
        • sli-maczek Re: mamy emigrantki 14.04.10, 22:45
          Ach!Zebym ja tak mogla poczuc! Ta moja tesknota to mam wrazenie jak
          gwozdz do trumny. Z trojka dzieci, wracajac z emigracji to mozna
          tylko walczyc o przetrwanie...wiem to, a nie potrafie przestac
          tesknic. Spedzilam ostatnie wakacje w Polsce, teraz lada chwila
          znowu lece z dziecmi na 3mce...naogladam sie, niby rozumiem, ze
          ciezko, ale nie wygralam z tesknota. Taki chory patriotyzm u siebie
          odkrylam
          • luxnordynka Re: mamy emigrantki 15.04.10, 08:30
            pewnie nasze myslenie i pewnosc slusznosci decyzji bierze sie stad
            ze my nie emigrowalismy z powodow finansowych, zeby nam sie lepiej i
            wygodniej zylo. My uciekalismy przed zawirowaniami personalnymi w
            naszej rodzinie. Emigracja uzdrowila a raczej zaleczyla wszystkie
            naprawde obiektywnie chore relacje. I tak zyje nam sie lepiej, w
            zgodzie na odlegloscsmile. Ewa
    • ukryta Re: mamy emigrantki 15.04.10, 20:03
      tam dom Twój, gdzie serce Twoje...

      do Polski tęsknię tak ogólnikowo - do tych łanów i wierzb płaczących, do poczucia swojskości. i do cywilizowanego kraju w środku Europy.
      ja się ciężko zaprzyjaźniam ale zwykle mam duuużo znajomych. i łatwo te znajomości zawieram. ot, ludzie sie pojawiają w moim życiu i znikają. jak widoki z okien pędzącego pociągu... więc jedyne, czego mi brak, to Matka i Rodzeństwo. ale Mama nas odwiedza ze 2-3 razy do roku. a Siostry i Bracia też się po świecie rozjechali...

      a dom mój tam, gdzie moje serce - wszystko co kocham, mam tutaj, w Irlandii. plus zaprzyjaźniony Kościół w którym się dobrze czujemy.
      czegóż chcieć więcej?

      smile

      pozdrawiam melancholijnie
    • megann120 Re: mamy emigrantki 19.04.10, 19:09
      Ja właśnie z radością wróciłam z dwutygodniowych wakacji w Polsce.
      Owszem brakuje mi rodziny i przyjaciół, najgorzej jest w niedzielę
      jak mój M odsypia nockę (a idzie późno spać bo jeszcze do kościoła
      idziemy) więc całe popołudnie jestem sama z dzieciakami - a w Polsce
      byłabym u rodziny... I tutaj też wszyscy znajomi i polscy i szkoccy
      spędzają te niedziele z rodziną...
      Ale po dwóch tygodniach chodzenia po krakowskich ulicach w ciąży i z
      trójką dzieci mam dość. To, że połowa populacji czuje się w obowiązku
      zwrócić moją uwagę na fakt że Adam nie ma czapki to pikuś, to mnie
      śmieszy i zaspokaja moją potrzebę robienia na przekór (to nie za
      dobre określenie, nie wiem... kontrowersyjności...) Ale te spojrzenia
      politowania pogardy i nie wiem czego jeszcze rzucane na dzieci i
      brzuszek po pewnym czasie mnie dobiły. Normalnie olewam co ludzie
      myślą, ale to ciągłe niezrozumienie mojego stylu życia w końcu
      zaczęło mnie męczyć. A tu jest zupełnie inaczej.
      No i szkoła. Jakbyśmy wrócili to musiałabym dzieci w domu uczyć bo do
      podstawówki publicznej bym nie posłała, a na prywatną ani ochoty bym
      nie miała ani pieniędzy. I tak dzieci uczę w domu, żeby program
      polskiej szkoły miały zrealizowany ale to jest bardziej na luzie.
      No i względy finansowe, niestetyw naszym przypadku nie do
      zaniedbania. po prostu nie dalibyśmy rady i szybko całe nasze życie
      kręciłoby się wokół braku środków do życia.
    • mruwa9 Re: mamy emigrantki 25.04.10, 02:27
      Nie, nie mam takich rozterek. Jestem emigrantka z dosc krotkim,
      zaledwie kilkuletnim stazem i mam dosc dobra pamiec. Swietnie
      pamietam, co mnie w Polsce draznilo, jak bardzo w wielu punktach po
      prostu do tego kraju nie pasowalam i sie z nim nie utozsamialam.
      Nie, niewiele jest rzeczy, za ktorymi tesknie. Na pewno nie za
      prezydentura Kaczynskiego. Ani za polskim systemem szkolnictwa,
      zwlaszcza, ze dzieci maja szczegolne, specjalne potrzeby. Dla nich
      pozostanie w Polsce byloby edukacyjna i zyciowa katastrofa. Nie
      mowie , ze tu, gdzie mieszkam, jest idealnie, ale jest znacznie
      latwiej. Zyje nam sie wygodniej, spokojniej. Dzieci maja naturalna
      szanse na wielojezycznosc i znacznie szersze mozliwosci w
      przyszlosci, chocby wynikajace z owej wielojezycznosci.A do Polski
      zawsze mozna poleciec, zeby naladowac baterie, gdy przyjdzie taka
      ochota. W koncu nie palilismy za soba mostow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka