Dodaj do ulubionych

jak radzicie sobie z wydatkami?

04.08.04, 15:14
Witam!
chcialabym sie dowiedzie jak radzicie sobie z wydatkami na dzieci?ja jestem
młoda ucze się jeszcze syn jest na utrzymaniu ojca.mamy nieuregulowane sprawy
mieszkaniowe z eks żona męża no i jeszcze alimenty.chce miec 2 dziecko ale
nie wiem ile to trzeba zarabiac aby moc wychowac gromadke.czy to sa jakies
duze sumy?
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: jak radzicie sobie z wydatkami? 04.08.04, 15:49
      Jako pierwsza ogłaszam: nie radzimy sobie wogóle !!!!!!
      Ale jakos zyjemy, co jest wyraznym dowodem na istnienie i działanie Bozej
      Opatrzności.
      Ale powaznie: Liczac dochody oficjalne i nie dysponujemy suma 2000-2500
      miesiecznie góra! na nasza siedmioosobowa rodzinke. Mieszkanie kosztuje nas 6oo
      dodatkowe opłaty 200-300 (gaz, woda, media itp). W ciagu roku szkolnego troje
      dzieci korzysta z darmowych obiadów.
      • eviki grrrrw,chyba żartujesz?! 14.08.04, 23:44
        • verdana Re: grrrrw,chyba żartujesz?! 15.08.04, 09:53
          Każde dziecko - to wiecej pracy dodatkowej. Postanowiłam sobie, ze o ile to
          bedzie możliwe (bo oczywiscie nie zawsze jest) nie pozwolę, aby moje starsze
          dzieci zbyt dotkliwie finansowo odczuły pojawienie się młodszego. No i biorę
          niemal wszystko, co się nadarzy, aby zarabiać. Czasem się nie udaje, ale zwykle
          tak - więc luksusów szczególnych nie ma, ale na lekcje jezyka, wakacje,
          wycieczki szkolne starcza.
          • sloggi Re: grrrrw,chyba żartujesz?! 16.08.04, 19:05
            A to nie jest tak - że jak już się urodzi to jakoś się wychowa?
            • verdana Re: grrrrw,chyba żartujesz?! 16.08.04, 22:26
              No, chyba raczej nie. Tzn. z głodu nie umrze, ale ja uważam, ze jak się
              podejmuje decyzję o powiększaniu rodziny, to nie należy robic tego kosztem
              drastycznego obniżaniu poziomu zycia starszych dzieci.
              • judytak Re: grrrrw,chyba żartujesz?! 17.08.04, 11:01
                powiększenie się rodziny przykładowo z czterech osób do pięciu, zakładając
                niezmienne dochody, to obniżenie się kwoty przypadającej na członka rodziny o
                20% (z każdych 1000 zł przypada na osobę 200 zł, zamiast 250)

                znając życie można zakładać, że większość tego "obniżenia poziomu" biorą na
                siebie rodzice...

                czyli aż tak drastycznie nie będzie :o)

                (no, chyba że "poziom wyjściowy" był "próg ubóstwa", i spadamy teraz poniżej...)

                pozdrawiam
                Judyta
                • verdana Re: grrrrw,chyba żartujesz?! 17.08.04, 14:20
                  Nie , to nie zupełnie tak. Bo mozna przyjąć, ze przy większej ilości dzieci
                  matka musi zrezygnować, przynajmniej na pewien czas z pracy. I wtedy każde 1000
                  zł dzielimy na pół, i od tego odejmujemy 20%. A wtedy nawet stosunkowo dobrze
                  sytuowane rodziny spadają ponizej poziomu ubóstwa.
                  • hic_mulier Do grrr!!! 25.08.04, 16:38
                    No, nie! To ja z własnych podatków opłacam obiad twoim dzieciakom, zebyś ty
                    mogła siedzieć przy komputerze i korzystać z netu? Co za brak honoru i
                    uczciwosci. Twoje dzieci na garnuszku, a ty opłacasz internet. Wstydziła bym
                    się!
                    • mamastasia Re: Do grrr!!! 25.08.04, 20:39
                      Nie wiem jak jest u grrr, ale nie pomyślałaś, że może internet jest jej lub jej
                      mężowi potrzebny do pracy? Jest tak u nas - mamy niskie dochody ale internet
                      jest, bo potrzebuje go mój mąż, a ja przy okazji korzystam. (Mam na razie jedno
                      malutkie dziecko, ale też korzystam z pomocy państwa - zasiłek rodzinny.)
                      Czasami pochopne sądy są bardzo krzywdzące...
                      Pozdrawiam
                      Ania
                      • jol5.po tym razem do hic 26.08.04, 13:38
                        ależ hic - jeśli nie chcesz płacić na wielodzietnych, wystarczy nie głosować na partię, która tworzy ten jakże "prorodzinny" rząd. Możesz zagłosować na większych liberałów, zero przywilejów (20, 30 zł na dziecko zasiłku rodzinnego miesięcznie), a dochód opodatkowany bardziej sprawiedliwie. Liczony od łebka w rodzinie. Wiesz, ze od pensji mojego męża odciągany jest podatek, jakby utrzymywał siebie samego, a z jego pieniędzy utrzymyje się 7 osób (w każdym banku zanim dadzą kredyt dzielą dochód na członka rodziny, państwo tego nie robi).
                        A my do tego jemy, myjemy się itd. za 7 osób i tym też nakręcamy koniunkturęwink. Może gdzieś tam w dalszej perspektywie, to my pomagamy tobie??
                        • hic_mulier Re: tym razem do hic 26.08.04, 15:14
                          Mogę płacić na tych którzy sa w potrzebie z przyczyn losowych bo chore dziecko
                          bo mąż odszedł bo stracili pracę. Bez problemu niech biorą, ja z głodu nie
                          umieram i chetnie dam naprawde potrzebującym. Ale płacić na takich którzy
                          swiadomie rodzą dzieci i liczą że beda je utrzymywali z mojej pensji - nigdy. A
                          tym bardziej na takich którzy jednoczesnie korzystają z dóbr luksusowych a
                          swoje dzieci każa utrzymywać innym. Mnie na internet w domu nie stać bo muszę
                          płacić na dzieci takiej grr która za zabrane mnie i innym pieniądze opłaca
                          abonament.
                          Czy naprawdę uwazacie że wszystko tu jest w porzadku? Jak się ma na komputer i
                          internet a nie ma na obiad dla dzieci? Serio?
                          • eviki Re: tym razem do hic 26.08.04, 19:06
                            witamsmile
                            ja pomijam fakt posiadania przez grrrw neta,ale nie rozumiem jak można
                            świadomie decydować się na 5 dzieci przy tak niskich dochodach wspólnych,bo
                            rozumiem że raczej zawsze grrrw miała taką sytuację i że nie jest ona wynikiem
                            jakiegoś nieszcześliwego wydarzenia drastycznie obniżającego poziom
                            życia ,wierzę ze miłosci tym dzieciom na pewno nie zabraknie ale to przecież
                            nie wszystko.Ja sama marzę o trójeczce na razie marzę bo potrafię realnie
                            ocenic moje i męża możliwosci i nie chodzi o to ze pragnę dla swoich dzieci
                            jakiś luksusów ,ale jak napisała verdena lekcje języków obcych ,wakacje
                            rozwijanie zainteresowań, nie oszukujmy się -sporo kosztuje ,no i oczywiście
                            raczej nigdy bym nie chciała by korzystały z darmowych obiadów.Nie rozumiem
                            takiej postawy ale szczerze życzę grrrw i innym będącym w takiej sytuacji
                            wyraznego polepszenia sutuacji materialnej
                            pozdrawiam
                            • iju Re: tym razem do hic 27.08.04, 14:01
                              Nie rozumiem dlaczego chcesz określać ludziom w jakich standardach materialnych
                              będzie im najlepiej, ty chcesz posyłać swoie dzieci na naukę języków - ok, ale
                              może nie wszyscy marzą żeby ich dzieci znały 6 języków i wspaniale prowadziły
                              szybowiec. Niech każdy sam decyduje o ilości dzieci, które chce wychowywać i o
                              metodach wychowawczych, oczywiście nie mówię o patologi. Dlaczego tak mało w
                              ludziach pokory wobec wyborów innych ludzi, to mnie zastanawia???
                              • eviki do iju 27.08.04, 18:58
                                ależ ja Ci nie narzucam żadnych standardów,wyraziłam tylko swoją opinię chyba
                                do tego właśnie służy forum,i proszę nie ironizuj z tymi 6 językami i kursem
                                pilotażu bo wyraźnie zaznaczyłam że nie chodzi o luksusy a możliwość opłacania
                                wyżej wymienionych zajęć niewątpliwie luksusem jest.
                                pozdrawiam
                          • wieczna-gosia Re: tym razem do hic 27.08.04, 14:48
                            oj hic zapominasz o jednym- rodzina grrrw TEZ placi podatki. niezle nie?
                            i to najprawdopodsobniej ona sama placi za te obiady.

                            mam dokladnie takie samo zdanie jak jola- niech panstwo przestanie na mnie
                            jezdzic jak na burej suce tylko zrobi sprawiedliwy system podatkowy to ja bede
                            z poswieceniem za te obiady placic. a jak nie to nie.
                            slowem tak uwazam ze zasadniczo rzecz biorac ja jestem bardziej w porzadku
                            wobec panstwa niz [panstwo wobec mnie.
                            ale jak firme bede zaklafdac- to w Estoniismile
                            • hicmulier Re: tym razem do hic 27.08.04, 15:46
                              Grr sama napisała ze troje dzieci chodzi na darmowe obiady. Darmowe oznacza że
                              nie ona za nie płaci, tylko kto inny, nie?
                              • magduniar3 Re: tym razem do hic 27.08.04, 21:57
                                W moim przypadku poziom dochodów znacznie się obniżył na przestrzeni 11 lat
                                (czyli od początku naszego małżeństwa). Przyczyną tego stanu jest nie tylko
                                większa ilość dzieci (3) ale np. koniunktura, nierzetelność dużych firm, które
                                korzystają z tego, że taka mała firma jak mojego męża nie zawsze jest w stanie
                                wywalczyć w sądzie. Do tego dochodzi "złodziejska" polityka naszego państwa,
                                która zmusza do płacenia podatków nawet jeśli pieniądze za wystawioną fakturę
                                nie wpłynęły na kont. Jedną z przyczyn jest też ciężki wypadek jednego z
                                członków bliskiej rodziny.
                                Pomimo tego nie korzystamy z żadnej pomocy. Ja musiałam iść do pracy pomimo, że
                                najmłodszy synek miał dopiero 8 miesięcy. I nierzadko jedynym dochodem jest
                                moja nauczycielska pensja.

                                Co do obiadów za które płaci państwo. W mojej szkole taki obiad miesięcznie nie
                                kosztuje więcej niż 200zł. Opłaty, które ponosi na rzecz państwa znacznie
                                przekraczają tę kwotę - nawet kilkanaście razy. Być może grr i jej mąż też tyle
                                płacą. Jest to suma znacznie przekraczająca podatek i zus płacony przez
                                przeciętnego pracownika.
                                • ciociacesia Re: tym razem do hic 28.08.04, 00:07
                                  hmm, u nas kosztował 50 zł. ale to bylo wieeeki temu. jakies 7 lat. kurcze, ale
                                  siem zestarzalam sad
                                  • magduniar3 Re: tym razem do hic 28.08.04, 22:16
                                    Ale palnełam. 200 to ja płaciłam za 4 osoby, ale w tym roku i tak drożeje o
                                    jakieś 50%.
                                    Sorry.
                    • grrrrw Re: Do grrr!!! 02.09.04, 16:46
                      Rozumiem, ze prawo do tych obiadow mialabym tylko wtedy gdybysmy komputer
                      sprzedali, przejedli a potem staneli pod supermarketem z wyciagnieta dlonia
                      jako biedni ?
                      Na wywiadowki tez powinnam ubierac sie w ciuchy wyciagniete ze smietnika ?


                      Uwazasz, ze jesli ktos ma male dochody to nie ma prawa decydowac o tym na co
                      swoje pieniadze wyda ?

                      Nie wolno mu isc do kina, chyba ze bylaby to lektura szkolna albo film
                      zachecajacy do abstynencji plciowej, dzieci z biednej rodziny wakacje powinny
                      spedzac obowiazkowo na kolonii caritasu, jesli okazaloby sie, ze zafundowalam
                      dziecku wakacje w siodle zamiast je przepic z mezem , musialabym sie z tego w
                      MOPS gesto tlumaczyc ?


                      A moze my mamy kawiarenke ineternetowa ?
                    • grrrrw Re: Do grrr!!! 02.09.04, 16:55
                      A tak wogole niech mi ktos wyjasni: dlaczego jesli mojemu dziecku sasiad
                      ufunduje stypendium naukowe to bedzie mial odpis podatkowy, a jak my naszym
                      wlasnym dzieciom fundujemy co miesiac stypendium - to nie mamy odpisu ?

                      Obiady w szkole kosztuja okolo 5o zl miesiecznie.
                      Jesli ktos z nich korzysta wlasnie dlatego,zeby jego dzieci mogly w domu
                      korzystac z internetu, ktory nie jest tylko rozrywką - co w tym niewlasciwego ?

                      Zaplacimy sami za obiady, ale dzieci nie beda mialy zielonego pojecia o
                      internecie ani dostepu do wiadomosci przez niego dostepnych ? Jaki ma to sens ?
                      Taki ze za kilka lat - najedzone za wlasne pieniadze stana sie kamieniem u
                      szyji spoleczenstwa.
                      Tak samo mozesz mi zarzucic, ze korzystam ze szkolnych obiadow, a woze dzieci
                      na ciekawe wakacje, kupuje im ksiazki, posylam do szkoly muzycznej. To nie
                      tylko przyjemnosc ale edukacja, ktora powinna zaprocentowac w ich doroslym
                      zyciu.
                      • musiakazia Re: Do grrr!!! 02.09.04, 18:28
                        Ja Cię grr oczywiście rozumiem, bo każda z mamuś chciałaby zapewnić swoim
                        dzieciaczkom to co najlepsze. Ale zrozum że te pieniądze, za które ktoś, czy to
                        jest fundacja czy budżet czy może jakaś mama, która daje własne pieniądze,
                        przeznaczone są dla biednych dzieci. No przecież tym co dają pieniądze na takie
                        obiady nie chodzi o to zeby rodzice dzieci zaoszczędzili na tych obiadach na
                        wakacje czy internet czy dodatkowe lekcje. To nie tak. Ty nie płacisz na obiady
                        zeby twoje dzieci mogły się uczyć w szkole muzycznej albo mieć miłe wakacje.
                        Czyli pieniądze które były przeznaczone na głodne dzieci dostają twoje dzieci
                        na wakacje, książki, szkołę muzyczną. Ty możesz kupić swoim dzieciom jedzenie,
                        jesli masz pieniądze na inne rzeczy. A więc powinnaś im to jedzenie kupić a nie
                        korzystać z pomocy, która jest przeznaczona dla naprawdę ubogich. Jak by to
                        powiedzieć lepiej? Te obiady mają pomóc głodnym przezyć a nie w miarę zamoznym
                        dodać pieniędzy. Moim zdaniem rodzice mają obowiązek dać jeść swemu dziecku, a
                        inni powinni się dokładać tylko jeśli rodzice nie są w stanie swoich dzieci
                        nakarmić. A nie wtedy gdy nie stać ich na ciekawe wakacje i internet. Twoje
                        dzieci mają i obiady i naukę i wakacje. A inne są głodne. Przez ciebie także.
                        • ciociacesia Re: Do grrr!!! 02.09.04, 21:59
                          tylko jezeli grr dostaje te pieniądze, to znazy ze wg definicji danej fundacji,
                          czy gminy miesici sie w kategorii "biedny", przeciez by jej nie dali jezeli by
                          nie była "wystarczająco" biedna. darmowych obiadów, stypendi ów i zasiłków nie
                          dają na ładne oczy. serio-serio
                          • musiakazia To grzech chyba 02.09.04, 22:11
                            No ja rozumiem,ze grr sie nie przelewa. Chyba jednakjak wysyla dzieciaczki na
                            porzadne wakacje to stać ją na obiad? Bo ja rozumiem że ktoś jej te obiady
                            przydzielił, no to dużo pieniędzy nie ma. Ale nawet jeśli to jest zgodne z
                            przepisami to chyba nie bardzo zgodne z uczciwością. Bo ona te pieniądze wydaje
                            na co innego i to co innego nie jest takie konieczne - to znaczy rozumiem ze
                            chce dzieciom dać co najlepsze, ale nie za cudze pieniądze. O własnie o to mi
                            szło, ze ona za cudze pieniądze kupuje dzieciom to, na co nie stać czasem nawet
                            tych, ktorzy jej na te obiady dają.
                            A poza tym czytam różne fora bo pisać nie chcę, nie mogę. I dowiedziałam się że
                            grr jest katechetką w szkole. To już zupełnie się nie godzi - odbierać biednym
                            chleb. Ja jestem wierzacą katoliczką i dla mnie to po prostu grzech. Ja mam też
                            dzieciaczki i chyba tylko ciężka choroba nieszczęście jakieś czy co, zebym rękę
                            po jałmużnę wyciągnęła. A tu na cudzy koszt dzieci utrzymuje i cienia wstydu
                            nie ma - nawet pisze że te pieniądze na co innego idą.
                            Ja tak marzę o 3 dziecku i nie mam bo nie utrzymam. I dlatego zła jestem bo tak
                            myślę. Gdyby one przestały brać z opieki fundacji , od nas te pieniądze na
                            wakacje i internet to może więcej byłoby na zasiłki rodzinne. Albo dla naprawdę
                            biednych. A tak każdy potrzeba czy nie wyszarpuje i jest jak jest.
                            • magduniar3 Re: To grzech chyba 02.09.04, 23:39
                              Musiakazia, skoroś biedna to skąd ten dostęp do internetu? Czyżbyś okradała
                              swego pracodawce, przecież korzystanie z komputera w godzinach pracy w celach
                              prywatnych jest conajmniej niemoralne. A może się myle.

                              Mieszkam w biednej części swojego miasta w jednym z najbiedniejszych regionów
                              tego kraju i ucze w pobliskiej szkole. Z mego doświadczenia wynika, że w
                              większości przypadków z pomocy socjalnej korzystają rodziny patologiczne. Moi
                              sąsiedzi zza płotu nigdy nie schańbili się żadną pracą, a codziennie przepijają
                              hektolitry wina, piwa i bimbru, popalają papieroski i jeszcze stać ich na
                              telefony komórkowe. Zaś to właśnie ich dzieci i jeszcze połowy ulicy korzystają
                              z obiadów finansowanych przez MOPS. Ja i mój mąż harujemy aby zapewnić naszym
                              dzieciom wyżywienie, dodatkowe zajęcia itp. A jeden z drugim leżą pod chmurką .
                              A dzieciaki muszą ciągnąć na wpół przytomnych rodziców do domu. Już wolę, żeby
                              zjadły obiad dzieci, których rodzice zadbają o ich wykształcenie.

                              Lepiej by było gdyby nasze kochane państwo ograniczyło te wszystkie zapomogi i
                              świadczenia socjalne, a zmotywowało swoich obywateli sprawiedliwymi podatkami
                              (to nie znaczy wszystkim po równo). Ja też czasami muszę karmić swoją gromadkę
                              (3 chłopaków) zupą np. neapolitańska i wmówić im, że są najedzeni, ponieważ
                              państwa nie interesuje czy mają co jeść - wszystkie opłaty które mąż płaci
                              niezależnie od tego czy ma dochody czy nie znacznie przekraczają owe sporne
                              50zł.
                            • grrrrw Re: To grzech chyba 03.09.04, 23:46
                              Byłby grzech, gdybym pieniadze otrzymane z gminy na obiady dla moich dzieci
                              przeznaczyla nie na obiady, ale inne cele. A dzieci chodziły głodne.
                              Obiady za darmo nie sa dla osób zyjacych w nedzy, ale dla osób posiadajacych
                              niskie dochody. To kryterium dochodów ustala sie na podstawie zaswiadczenia z
                              Izby Skarbowej. Dochody mamy niskie, ale w nędzy nie zyjemy, bo zyjemy uczciwie
                              pracowicie i oszczednie.


                              Gdybym byla bogata w pierwszej kolejnosci pomagalabym rodzinom, które rokuja,
                              ze pomoc im udzielona pomoze dzieciom z takiej rodziny przyszłosci nie
                              zawisnac na szyi społeczenstwa, ale byc jego pozytecznym członkiem.

                              Taką ideą jest na przykład ufundowanie stypendium (a propos - te darmowe obiady
                              nazywaja sie wlasnie u nas stypendium obiadowym!).

                              A pracuje rzeczywiscie w szkole jako katechetka. W tym roku mamy o szesc klas
                              mniej niz w zeszlym. Nie ma dzieci - nie ma pracy.
                              Ale jesli chodzi o mnie - zrobiłam wszystko co w mojej mocy.
    • praktycznyprzewodnik Re: jak radzicie sobie z wydatkami? 03.09.04, 17:39
      Czyli jesli ktos ma naprawde male dochody, ale zyje uczciwie, jest pracowity,
      pieniedzy i dóbr nie trwoni a przeznacza je na edukacje dzieci to grzeszy ?

      A jak podeszlybyscie do mlodziezy gimnazjalnej, ktorej z racji niskich
      dochodow ufundowano szkolne obiady, a mlodziez ta ma pieniadze ... nie na
      telefony komórkowe i komputery (choc to niekoniecznie jest to luksus), ale na
      papierosy i piwo konsumowane bez kompleksów w okolicach szkoły ?




      Jesli pieniadze wyplacone rodzino
    • grrrrw Re: jak radzicie sobie z wydatkami? 10.09.04, 16:12
      Donoszę, ze jak co roku dostałam zniżke czsnego w szkole muzycznej.
      Dziwne...
      Spodziewalam sie, ze powiedza mi:"jak pani taka biedna, niech pani sprzeda
      pianino".
      • jol5.po Re: jak radzicie sobie z wydatkami? 10.09.04, 18:50
        smile)))))))
        Powodzenia dla Ciebie i dzieci w szkole muzycznej, wiem jaka to ciężka praca dla rodziców i dzeici, bo sama chodziłam
        • antylopa1 co wy pier...???? (sorry) 12.09.04, 14:48
          wydaje mi się, że jakiś czas temu w Polsce wiele się zmieniło. Wiele rodzin,
          które zafundowało sobie więcej dzieci stanęło z dnia na dzień w nowej sytuacji.
          Skąd mieli wiedzieć, że nagle zupełnie inaczej przyjdzie sobie radzić z taką
          grmoadką. że trzeba będzie za kasą się inaczej zakręcić. że zmieni się wartość
          pieniądza itd.
          Wielkie mi planowanie jest o kant d... rozbić.
          Nie twierdzę, że trzeba się zdać na los i takie inne bzdury, ale bez przesady.
          Czasem nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się na wszystkie sposoby. Nie musiało
          się czasem wydarzyć wielkie nieszczęście w stylu, że komuś ręce, nogi urwało,
          ale zupełnie co innego, by rodzina stojąca na jako takim poziomie nagle
          znalazła się w nowej sytaucji
          trochę nieskłądny ten mój post, ale jestem zbulwersowana tymi, którzy bredzą o
          tym, ze trzeba było zaplanować ...
          A z tymi darmowymi obiadami to nie gadajcie głupot. Dlaczego niby net miałby
          byc takim luksusem???? sama miałam za darmo neta, bo stał u mnie w domu serwer
          osiedlowy i nie musiałąm w zamian za to płacić. a na osiedlu ludzie płacili
          zaledwie po 30 zł. Lepiej by dzieci płaciły za obiady i żyły jak w
          ciemnogrodzie? Jak przychodzi mi do mojego działu chętna panna do pracy, która
          maila nie umie wysłąć mam ochotę ją odesłać na księżyc.
          i tyle
      • wieczna-gosia Re: jak radzicie sobie z wydatkami? 14.09.04, 08:42
        a ja dostalam znizke czesnego w spolecznym gimnazjum do ktorego osmielilam
        poslac corke wink) Tez mmi mogli chyba powiedziec jak pani nie stac to po co
        dziecko zdawalo wink)
        A jak dziewczyna srednia wyciagnie to w ogole ja z czesnego zwolnia. I myslicie
        ze ja za to obiady jej oplace smile o nie wink obiady sa za darmo, a jesli tak sie
        bedzie uczyc zeby czesnego nie placic to polowe jej oddaje w kieszonkowym wink a
        za druga polowe bedzie szalec na wakacjach.. moze oboz zeglarski w tym roku?
        Tak Bogiem a prawda uwazam ze owej sredniej nie wyciagnie bo jest w klasie
        mistrzowskiej w karate i ma teraz jeden nieustajacy trening, ale na glowie
        stane zeby fajny oboz sportowy byl wink
    • joanna666 Re: jak radzicie sobie z wydatkami? 12.09.04, 16:08
      Dziewczyny,
      Czytam ten watek i dochodzę do przerażających wniosków.
      W jakim paranoicznym kraju żyjemy???
      Grrrw jest wykształcona, wykonuje zawód szanowany w większości krajów świata.
      Jej mąż chyba też nie jest absolwentem zawodówki.
      I dla wielu osób ich dochody nie kwalifikują ich nawet do "posiadania" jednego
      dziecka...
      Poza tym dzieci Grrrw są chyba już kilkunastoletnie. KTO przed 1989 roku
      podejrzewał, że komuna upadnie i zacznie się dziki kapitalizm z ogromnym
      bezrobociem???
      Że dwie pracujace osoby nie będą w stanie zarobić nawet na siebie??
      Że młodym ludziom proponuje się bezpłatne staże, bez gwarancji zatrudnienia, za
      to z gwarancją wywalenia na bruk osób, które dotychczas wykonywały tą samą prace
      odpłatnie???
      Grrrw i jej mąż, jak większość Polaków, są dzielni, i radzą sobie najlepiej, jak
      mogą. Są po prostu normalni. Nienormalny to jest nasz kraj.
      Pozdrawiam i życzę wszystkim "odpowiedzialnym", dobrze sytuowanym, żeby nigdy w
      ciągu wychowywania jednego dziecka ("bo na więcej nas nie stać") nigdy nie
      podwinęła im się noga. Bo często wszelakie kalkulacje biorą w łeb.
      • rhynox do joasia 666 12.09.04, 16:15
        bardzo mądrze napisałaś!!!!! strasznie mnie ten wątek wkurzył
      • hijamadre mała uwaga 12.09.04, 21:16
        nie rozumiem dlaczego oburzacie się na te szkoły prywatne i rzekome wakacje.
        grrrw nie mówi wcale gdzie swoje dzieci posyła. porządne wakacje mogą być u
        rodziny na wsi pod namiotem, a może obóz harcerski, który kosztuje naprawdę
        mało.... mówiąc porządne, ja rozumiem, że dzieci nie szwędają się pod blokiem
        ale mają zorganizowany czas itd. a ze ktoś sobie dorabia teorie - no to sorry.
        prywatne szkoły??? czy oby na pewno? ... też mi coś. napisałam już na innnym
        forum, że państwowe szkoły muzyczne są tanie, podobnie jak inne zajęcia w MDK
        itp. nawet bardzo ubogie rodziny stać na takie zajęcia, a jak dzieci są zdolne
        to dużo tego typu szkół dopłaca i pomaga rodzicom.
        nawet mając znikome dochody - jak ktoś mądry potrafi zagospodarować je tak, by
        dzieci miały pożytek. Darmowe obiady. Super - dzięki temu, że dzieci najdedzą
        się w szkole - będą kształcić się, podnosić kwalifikacje, może założą firmę i
        zatrudnią dzieci innych, oddając tym samym dług wobec społeczeństwa. I na tym
        to polega. Właśnie uważam, że trzeba takie rodziny podziwiać. A nie komentować,
        że są darmozjadami. BO to bardzo krótkowzroczne! I bardzo krzywdzące!!!
        sama kiedyś korzystałam z darmowych obiadów. a razem ze mną zamożne dzieci
        rodziców, którzy mieli lewe dochody. moje koleżanki, które ze mną jadły darmowe
        zupki wybrzydzały itd. I to jest karygodne. a jak kotś się zakwalifikował, bo
        mu się należy, to szykanowanie go i bredzenie, że to grzech itd to jest po
        prostu CCCCHHHHHHHOOOOOOOORRRRRRRRRRREEEEEEEEEEEE
        o!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka