Dodaj do ulubionych

troje + etat...?

29.12.07, 01:22
Witam Wielomamy!
Mam troje dzieci - 5 i pól, 3 i pól i prawie dwa lata.
Po pięciu latach bycia etatową mamą udało mi się wrócić do pracy na niepełny etat. Popracowałam 10 miesięcy i niestety okazało się, że dalej tak ciągnąć się nie da sad Od dwóch miesięcy ku uciesze rodziny jestem znów w domu ale...
Szukam pracy i widzę, że jeśli chcę robić coś w miarę sensownego i w moim zawodzie, to niepełnego etatu mogę nie znaleźć nigdy sad
W pierwszych dniach Nowego Roku czekają mnie dwie rozmowy kwalifikacyjne i wiem, że pracodawcy niechętnie będą się przychylać do moich warunków czasowych, raczej będą urabiać (jeden na pewno).
Nie chcę rezygnować z pracy a zależy mi na byciu z dziećmi. Jestem kwoką wink ale pracować w domu nie potrafię.
Tak więc widzę dwa wyjścia:
a) przeczekać (choćby nie wiem jak mnie kusili wink ) aż bardziej będzie mi się mieściło w głowie pójście na etat a w międzyczasie szukać czegoś na pół etatu. Choćby i mniej sensownego...
b) iść do pracy na cały etat jeśli oferta będzie tego baaardzo warta, zobaczyć jak to jest i... martwić się potem wink
Macie podobne doświadczenia? Znacie kogoś, kto umiał na prawdę godzić etat z byciem mamą?
Niby jestem zdecydowana na wersję a) ale ciągnie wilka...

Obserwuj wątek
    • zuzanna56 Re: troje + etat...? 29.12.07, 11:50
      Nie jestem wielodzietna ale mam kilka koleżanek mających troje
      dzieci (jedna ma czworo) i pracujących. Pracuję w szkole i jest
      łatwiej tu pracowac na częśc etatu. Gdy moje młodsze dziecko miało 7
      miesięcy a starsze o 4 lata więcej, wróciłam do pracy 3 razy w
      tygodniu na 3-4 godziny. Moje koleżanki mające troje dzieci pracują
      różnie, niektóre mają pół etatu nauczycielskiego a niektóre półtora
      plus druga szkoła. Wszystko zależy od tego jaka jest potrzeba
      finansowa. Mnie jest czasami trudno pogodzic bycie mamą dwójki
      dzieci oraz pracę na etat i jedną trzecią w szkole plus 2 godziny
      korepetycji. Na szczęście mój mąż robi wiele rzeczy w domu i dzieci
      mam już w wieku szkolnym.
      • nata76 Re: troje + etat...? 29.12.07, 13:06
        Też Ci nie pomogę za bardzo,bo ja zdecydowałam sie na prowadzenie
        biznesu głownie w domu.Ze wzgl. na dzieci.Chce byc przy nich,nie
        tracic dnia z ich rozwoju. Na szczescie los, sytuacja itp. mi
        pomogły...
        Musisz sie zastanowic sama, czego chcesz najbardziej. Mysle,ze
        dzieci do kazdej sytuacji sie przystosuja. A lepiej byc spełniona
        pracujaca mama niz zgorzknialą kwoka w domu....
        Zastanow sie,co tobie daje satysfakcje.
    • 2plus5 Re: troje + etat...? 29.12.07, 21:12
      Obydwoje z mężem pracujemy zawodowo, mąż na całym etacie na 2 zmiany, ja na pół
      etatu z tym że część prac mogę wykonywać w domu. W dni, kiedy obydwoje idziemy
      do pracy mamy dochodzącą panią do opieki nad 2 najmłodszych, reszta w szkole i
      przedszkolu smile
      Na razie nie planuję powrotu do pracy na cały etat, może jak dzieci podrosną
      czyli ... za parę lat smile

      Pozdrawiam
      Agata

      ----------
      Magda i Kinga (20-01-2000)
      Piotruś (20-07-2004)
      Daria i Filip (01-06-2006)
      • dryjanna Re: troje + etat...? 29.12.07, 23:10
        Z tego co piszecie i dotąd czytałam na forum widzę, że jesteście w stanie
        pracować w domu i ta możliwość jest właściwie warunkiem pracy zawodowej jeśli
        się ma małe dzieci.
        To utwierdza mnie przy wersji a), czyli: twardo stać na stanowisku, że albo pół
        etatu albo nic. Pół etatu poza domem to była bajka... Ale się skończyła sad
        Może są i mamy, które pracują poza domem dłużej ale pewnie ledwo na oczy patrzą
        i gdzie im tam na forum wink

        Pozdrawiam
        A
      • dryjanna do 2plus5 :) 29.12.07, 23:27
        szacunek smile
        A ta Twoja praca w domu to w godzinach dziennych czy nocnych?
        Podziwiam, że sobie dajesz radę z koordynacją szkoły, przedszkola, pracy dwojga
        rodziców i obecnością dwóch maluchów w domu i jeszcze pracą w domu.
        U nas na razie było tylko: dwoje dzieci w jednym przedszkolu, jeden maluch w
        domu, ja i mąż w pracy, zajęcia popołudniowe najstarszego (jak się tacie udało
        wyjść wcześniej z pracy), mój kurs raz w tygodniu, dwa razy w tygodniu zajęcia
        męża. Szło całkiem nieźle ale muszę przyznać, że teraz, kiedy nie pracuję
        nadrabiam zaległości z tamtego okresu sad
        Mamy dwie babcie do pomocy ale ja nie umiem obarczać ich czymś więcej niż bycie
        z dziećmi i podawanie posiłków. Całe szczęście zmywają z własnej inicjatywy wink.
        Tak więc kiedy pracowałam to wieczorami musiałam gotować.
        • iffona dryjanna 30.12.07, 09:42
          jakie zaleglosci masz na mysli ?
          u mnie to wyglada tak, ze wychodze max 15 po 6 rano, przychodzi
          opiekunka, budzi moich starszych (zerowka szkolna i 3 klasa, na
          zerowke w szkole zdecydowalam sie, aby miec mozliwosc odbierania ich
          razem ze szkoly) i o 7.20 wychodza z babcia na przystanek
          autobusowy. teraz ze wzgledu na to ze babcia w szitalu, podnajmuje
          syna opiekunki, dzieci sa w szkole , ja ich odbieram po pracy,
          najpozniej moge ich odebrac o0 16.30, teraz jeszcze jezdze dodatkowo
          co drugi dzien do szpitala, ale albo w tym czasie jest dluzej
          opiekunka (=wiecej place) albo ciocia zwalnia opiekunke okolo 15 i
          siedzi z nimi do mojego powrotu ze szpitala
          mam zmywarke i w tym czasie co zmywarka chodzi robie inne rzeczy,
          brudem nie zarastam, aczkolwiek mogloby byc lepiej, z tym ze tu
          wychodzi moje lenistwo a nie brak czasu
          z czesci zajec pozalekcyjnych zrezygnowalam, bo dzialoby sie to
          kosztem najmlodszego dziecka - za mala aby ja zabierac tylko po to
          aby czekala az bracia skoncza
          najstarszy chodzi sam do mdk na gitare, ma blisko - ma 8 lat
          angielski na dobrym poziomie ma w szkole basen tez
          dowoze od grudnia co sobote na szkolke narciarska
          raz w tygodniu zawoze ich na sale gimnastyczna
          starszy chodzi na zuchy (w szkole)
          po feriach ktore mamy wyjatkowo wczesnie od 14 stycznia zapisze
          sredniego na karate, bede z nim chodzila, starszy wtedy bedzie
          zostawal sam w domu
          zapisalam obydwu na polkolonie w czasie ferii, jednak bede musiala
          dodatkowo zorganizowac osobe ktora ich przyprowadzi i zaprowadzi,
          starszy moglby isc sam, niestety sredniego trzeba bardzo pilnowac,
          ale to albo za kase albo ciocie
          robie wieksze zakupy, planuje co ugotowac, przewaznie gotuje zupki
          na 2 dni, ktore ja tez jem, mloda jest milosniczka zup
          tak jak pisalam gorzej mi samej z dziecmi po poludniu, kiedy bywaja
          dni, ze musze poswiecic czas n tlumaczenie lekcji najstarszemu i w
          tym czasie sredni bryka jak elektron, albo siedzac przy tv -
          niestety pewne ustepstwa musze robic, aby wszystko polaczyc
          teraz w ogole kombinuje nad moim grafikiem dnia i musze tak
          wykombinowac, aby sredniemu wiecej czasu poswiecic
          dzieciaki w lozakch najpozniej o 21 sa i tego trzymam sie twardo
          wieczory to czas dla mnie, okolo 2 h spedzam na necie skype, raz w
          tygodniu prasuje na dlugim filmie - lubie to i robie to az wyprasuje
          wszystko czyli okolo 3 h -ale to max
          pralka sama pierze, przynajmniej 3-4 leca w tygodniu
          okolo 1 h dziennie spedzam na sprzataniu, w stylu lazienka,
          odkurzenie/zamiecienia paneli, wytarcie podlog, drzwi i framug
          mam jeszcze swiadomosc, ze duzo czasu sobie bimbam
          jak jest maz w domu to juz jest sielanka, wtedy to ja dbam o siebie,
          spotkania towarzyskie itd, oczywiscie tez wiecej czasu pod dzieci
          a w jakich godzinach masz prace ? bo u mnie od 7 do 15 wiec duzo
          czasu dla dzieci popoludniami
    • iffona Re: troje + etat...? 30.12.07, 08:56
      pracuje na 8 h mam 3 dzieci i meza ciagle nieobecnego w domu, czyli
      jestem samodzielna mama 3 dzieci, wszystko ok z praca fajnie i sobie
      radze i sie spelniam, gorzej popoludniami kiedy starszy ma odrobic
      lekcje i czasem moja pomoc jest potrzebna, mlodsza jest uwieszona a
      sredni jak elektron krazy wszedzie
      wszystko sie da organizacyjnie opanowac,czasem mam problem ze
      zrobieniem wiekszych zakupow, bo na mojej wsi warzywniak do 16 a ja
      mniej wiecej w tym czasie wracam z chlopcami ze szkoly

      z czym sobie nie dawalas rady ?
      • iffona Re: troje + etat...? 30.12.07, 09:04
        ja mam opiekunke, ale oprocz opieki nad najmlodsza nie robi nic,
        czasem za extra kase umyje okna
        ja prasuje wieczorami ogladajac tv, w tym, czasie gotuje obiad,
        zakupy raczej wieksze, planuje co na obiady ale pod katem malej, bo
        chlopcy jedza obiad w szkole, ale mam w zamrazarce tez mrozone
        pierogi
        • grzalka Re: troje + etat...? 30.12.07, 11:00
          mam troje (6 lat i bliźniaki 3 lata), pracuję na etacie od zawsze,
          nie sprzątam (tzn. ogarniam, ale od poważniejszych porządków jest
          kto inny), nie gotuję (wolę czas po pracy spędzić z dziećmi), nie
          prasuję- tak sobie myślę, że pewnie dlatego pracuję, bo jakbym nie
          pracowała, to musiałabym to wszystko robić...brrrr...
          • dryjanna Re: troje + etat...? 30.12.07, 22:25
            Zaległości polegały na tym, że umykały mi sprawy typu lekarze (dotyczy to
            również mnie), szczepienia, itp. Wszystko, co musiałam załatwić poza normalnym
            tygodniowym grafikiem.
            Moja praca polegała na organizowaniu, koordynowaniu itp i jak wychodziłam z
            pracy to jeśli nie musiałam jeszcze tego dnia załatwić czegoś związanego z
            pracą, to mój mózg przechodził na takie ooobroootyyyy... Kiedyś musiał widać
            odpocząć...
            W pracy miałam wieczny młyn bo obrabiałam cały etat w pięć-sześć godzin więc jak
            się przestawiałam na tryb pracowy, mowy nie było abym załatwiła coś z pracą nie
            związanego (to była oddzielna szufladka o której nie pamiętałam).
            Teraz jeżdżę trzy razy w tygodniu na ćwiczenia z dziećmi (w godzinach pracy oczywiście), muszę je w domu
            gimnastykować i mam świadomość, że przynajmniej w przypadku najmłodszego o te
            sprawy powinnam była zadbać wcześniej.

            Nie twierdzę, że tego się zrobić nie dało, po prostu nie potrafiłam żyć w pędzie
            i stale mając czas zapięty na ostatni guzik. Każdy jest inny... Moje dzieci też
            są średnio "sterowne" wink
            Jeśli chodzi o sprawy gospodarcze i czas na obijanie się wieczorem to nie było
            źle bo kładziemy się z mężem późno wink... i wstajemy też stosunkowo późno smile

            Pozdrawiam pracujące i radzące sobie mamy oraz te, które radzą sobie... jakoś wink

            • kaka73 Re: troje + etat...? 31.12.07, 15:20
              Ja mam 3 dzieci i pracuję na cały etat tzn. 8 godzin dziennie.
              Dzieci 8 lat, 3,5 i 2 latka. Rodzice ani teściowie mi nie pomagają
              niestety, mąż pracuje daleko, więc połowę miesiąca nie ma go w domu.
              Córka chodzi do przedszkola, mały ma opiekunkę, która mi pomaga tzn
              ugotuje młodemu, ogarnie dom, poprasuje.
              Wszystko się da pogodzić -ja się realizuję, dobrze czuje sie
              pracując - nie wyobrażam sobie siedzenia w domu.
            • iffona Re: troje + etat...? 31.12.07, 20:16
              dryjanna masz racje, moja opiekunka ostatnio nie wyrazila zgody na
              przejscie sie do przychodni i zaszczepienie malej, tlumaczac sie
              swoja niska odpornoscia, co mnie nieco zadziwilo skoro zajmuje sie
              moim dzieckiem (tzn w domu jest trojka dzieci i prawdopodobienstwo
              chorob duze), teoretycznie moge urwac sie z pracy na szczepienie,
              ale u mnie w przychodni nigdy nie wiadomo czy w tym dniu faktycznie
              bedzie ono, wiec czekam az moj maz bedzie w domu i zaszczepi dwojke
              (sredni ma tez zalegle)

              poza tym jednak u mnie jest o tyle lepsza sytuacja ze najstarszy
              patrzac jeszcze rocznikowo ma 8 lat, jest juz bardzo samodzielny,
              duzo mi pomaga i moge na niego liczyc, za to sredniak w lutym
              skonczy 6 lat jest totalnie roztrzepany, madry z niego chlopak, ale
              do samodzielnosci wiele mu brakuje, poza tym miewa rozne ciekawe
              pomysly, musze go bardzo pilnowac

              dodatkowo teraz juz 9 tydz mam mame w szpitalu i jest popoludniami u
              mnie nieco chaos, bo staram sie co drugi dzien jezdzic do szpitala,
              ale jest to kosztem tego ze dzieciaki sa rozbrykane przed tv (jest
              opiekunka albo ciocia)

              no i oczywiscie pewnie ze sa inne priorytety jak dzieci potrzebuja
              cwiczen, zwlaszcza rehabilitacyjnych, przeszlam przez takie
              cwiczenia z dwojka starszych, ale wtedy nie pracowalam

              no i prace mam, w ktorej sie spelniam, ale tez nie musze pracowac n
              akord, dlatego z przyjemnoscia do niej chodze
              chodzac do pracy jestem bardziej zorganizowana niz bez niej, im
              wiecej mam obowiazkow, tym lepiej daje sobie rade

              jak podrosnie Ci dziatwa, to bedzie troche lzej isc do pracy,
              natomiast pojawia sie inne problemy wink w mysl zasady male dzieci
              maly klopot, duze - duzy

              co mi sie przypomnialo, niestety z tymi polowkami etatow przewaznie
              tak jest ze w czasie krotszym trzeba wyrobic prace pelnoetatowa
              powodzenia w szukaniu idealnej pracy dla Ciebie big_grin
              • dryjanna do iffona 02.01.08, 10:35
                Dzięki smile
                No tak - u mnie póki co do żadnego z dzieci nie mogę mieć zaufania - starszaki
                są bardzo ze sobą związane i pod pewnymi względami działają jakby byli w tym
                samym wieku.
                Jak wspomniałam jestem kwoką - lubię wiedzieć, widzieć, słyszeć co robią i co im
                w duszy gra. Najmłodszego bym zjadła wink , lubię z nim być.
                Praca jest mi potrzebna jednocześnie dla pieniędzy, "higieny", realizacji i
                kontaktu z branżą (na przyszłość).
                Jutro i pojutrze rozmowy, zobaczymy co z nich wyniknie ale wiem już czego chcę
                (a raczej czego nie chcę). Dlatego pewnie skończy się na tym, że będę szukać
                dalej...

                Ze swej strony życzę, żeby Twoja mama wróciła zdrowo ze szpitala i aby obyło się
                bez różnorakich zaległości z tych miesięcy.
                Ja jestem typ faszysty wink - jak płaciłam opiekunce to za to, że się z dziećmi
                bawiła i ruszyła głową ogólnie rzecz ujmując.

                A tak na marginesie - śpisz ok sześciu godzin na dobę (jeśli dobrze szacuję) -
                wystarcza Ci to?

                Pozdrawiam i dzięki za wsparcie smile
                • iffona Re: do Dryjanna 05.01.08, 09:40
                  dzieki big_grin

                  jak rozmowy, bo chyba juz jestes po ? Pisz co u Ciebie, moj sredni w
                  wieku Twojego najstarszego, miesiac starszy smile

                  ja mam zamieszanie w domu, ale nie jest zle, tak sypiam malo,
                  przewaznie okolo 6 h, troche dluzej w weekend, o ile najmlodsze da wink
                  ale chwilowo mi to wystarcza, jak wroci maz masz duze fory

                  co do opiekunki, szukalam innej, ale niestety musze pokochac te co
                  mam, od wrzesnia mloda idzie do przedszkola to troche rozwiaze
                  sytuacje, a nie chce juz obcej baby w domu, a wozic malej tez nie
                  chce, bo to oznacza mniej snu i dla mnie i dzieciaka musialabym
                  wybudzac okolo 5.30, nie chce stawiac na ostrzu noza , bo w tej
                  chwili opiekunka to jedyna osoba, ktora moze zajac sie moja
                  najmlodsza, a ja w tej chwili nie mam mozliwosci wziecia wolnego w
                  pracy nawet na jeden dzien
                  • iffona Re: do Dryjanna 05.01.08, 09:41
                    a najmlodsza 2 miesiace mlodsza od Twojego najmlodszego hi hi, czyli
                    dwoje dzieci mamy z tych samych rocznikow i prawie tych samych
                    miesiecy smile
                  • dryjanna Re: do Dryjanna 05.01.08, 18:05
                    iffona napisała:

                    > dzieki big_grin
                    >
                    > jak rozmowy, bo chyba juz jestes po ? Pisz co u Ciebie, moj sredni w
                    > wieku Twojego najstarszego, miesiac starszy smile

                    Jestem po jednej rozmowie, druga przełożona na poniedziałek.
                    Ano tak się sprawa ma, że dojazd to jest 1h (poza szczytem) i choć zastanawiali
                    sie nad takim zorganizowaniem, żeby dało się pracować np. 9 - 15 to stwierdzili,
                    że nie da rady. W sumie to rozumiem. Może trochę szkoda bo miła firma ale z
                    drugiej strony robota chyba mało rozwijająca, a i pensja pozostawia do życzenia.
                    W poniedziałek będzie może trudniej bo praca na pewno ciekawsza, a oferta chodzi
                    za mną od pół roku. Ino strasznie daleko sad Zobaczymy.

                    > co do opiekunki, szukalam innej, ale niestety musze pokochac te co
                    > mam, od wrzesnia mloda idzie do przedszkola to troche rozwiaze
                    > sytuacje, a nie chce juz obcej baby w domu,

                    Nie żegnałabym się z nią za szybko bo jak córa zacznie chorować to będzie kicha.
                    Chyba, że masz jakiś plan B na choroby...
                    Jeśli chodzi o "obce baby" to wszystko zależy od tego jaka ta baba jest - może
                    być tak fajna, że wolisz jak jest niż jak jej nie ma w domu. Ktoś taki zawsze
                    jest cenny. Nawet jeśli się pracuje a dzieci w dzień przeważnie poza domem, to
                    na sytuacje awaryjne lepiej kogoś mieć, zwłaszcza jak mąż nieobecny. Dlatego
                    zachęcałabym do dalszych poszukiwań.

                    > tak sypiam malo,
                    > przewaznie okolo 6 h, troche dluzej w weekend, o ile najmlodsze da wink
                    > ale chwilowo mi to wystarcza, jak wroci maz masz duze fory

                    U mnie szybko powstaje deficyt i potrafię będąc sama z dziećmi zasnąć na dywanie
                    wśród klocków i książeczek...

                    Faktycznie mamy dzieciaki w podobnym wieku, tylko z innymi odstępami czasu
                    (brzmi trochę absurdalnie ;D).

                    Pozdrawiam serdecznie smile
                    • iffona Re: do Dryjanna 05.01.08, 20:03
                      opiekunke mam mieszkajaca w tym samym bloku co ja, czasem schodzi w
                      pizamie - jak jej sie zaspi wink
                      a mam tez mame mieszkajaca w tym samym bloku, to jest moje
                      rozwiazanie nr b wink na rozne choroby i inne wypadki losowe w
                      ostatecznosci L4, ale mama niestety teraz jest w szpitalu, juz
                      trzeci miesiac sie rozpoczal, nie szukam juz nikogo, bo jak maz
                      bedzie w domu, to sporadycznie bede korzystac, szukalam przez
                      miesiac, nie znalazalm chetnej na dojazd do mnie do domu na godz.
                      6.15, nawet nie chce mi sie pisac jakie babki sie zglaszaly,
                      odpuszczam, w najgorszym razie przyjedzie druga mama

                      i tak jak grzalka mam takie same spostrzezenia, sa etaty i etaty,
                      moja sasiadka pracuje w godz 8-16, niestety praca wymaga nadgodzin -
                      platnych ale nie w tym rzecz, oraz przyjscia w niedziele, jesli sie
                      nie wyrabia normy, czyli nie dosc, ze nadgodziny to jeszcze ok 2
                      niedziele w miesiacu, to ja dziekuje, ale mimo wszystko nie
                      zdecydowalabym, sie chyba ze pensja pozwalalaby siedziec w domu
                      mezowi

                      nic to nieustannie trzymam zatem kciuki i zycze znalezienie
                      odpowiedniej pracy, powodzenia!

                      lokalizacja tez jest wazna, a moze sama sobie okresl dokad jestes w
                      stanie dojezdzac, zrob sobie taki okrag i tylko w tym rejonie szukaj
                      i wysylaj papiery
                      rano bez korkow dojedzam 5 mint do pracy, wracam 12, ale wczoraj za
                      to byl wypadek i korek 50 minutowy plus normalna droga, gdyby cora
                      byla z babcia to tylko przedzwaniam i sie nie martwie, natomiast jak
                      jest z opiekunka, to musze od razu zaproponowac rekompensate
                      mama normalnie przejmuje core o 14 od opiekunki
                      • dryjanna Re: do Dryjanna 11.01.08, 23:23
                        Witaj!
                        No to fajnie masz z tą obstawą na miejscu smile Gorsza sprawa co z mamą... Jakoś
                        długo w tym szpitalu sad
                        Jak się miewasz?

                        U mnie sytuacja wyklarowana. Byłam wczoraj z synkiem jeszcze u jednej
                        terapeutki. Na wszelki wypadek, żeby głupstwa nie zrobić bo prawie byłam
                        zdecydowana na 3/4 etatu dość daleko a jeszcze coś mi spokoju nie dawało. Mam
                        kolejne zadania bojowe - integracja sensoryczna pełną gębą - robota co 2-3
                        godziny. Trzyma się to kupy, mam zaufanie bo nie chodzi o to, że mam do babeczki
                        latać co tydzień i uiszczać wink Szacuje się 3-6 m-cy intensywnej pracy w domu i w
                        godzinach pracy męża wolę się sama tym zająć.

                        Tak więc zadzwoniłam dziś do pracodawcy, ustaliliśmy, że jak będę gotowa
                        pracować mam się odezwać i zobaczymy. To samo z innym, który dziś zadzwonił bo
                        we wtorek jeszcze rozesłałam aplikacje.
                        Czuję spokój psychiczny bo wiem, że mam dokąd się zgłosić, że jest ktoś kto chce
                        ze mną pracować mimo mojej ograniczonej dyspozycyjności itp. Nawet jeśli te
                        oferty nie będą już aktualne za te kilka m-cy, to ta sytuacja daje mi nadzieję
                        na znalezienie czegoś.
                        Jak się Lusiątku zacznie sytuacja prostować to poszukam niani (np. studentki
                        fizjoterapii itp.) i będę szukać czegoś blisko. Firmy z najbliższej okolicy już
                        omejlowałam wink Mieszkam w pobliżu stacji kolejowej i czasem lokalizacje dalsze
                        bywają korzystniejsze ze względu na połączenia.

                        A pełen etat to na razie nie dla mnie, chyba, że przyjazny etat - blisko i z
                        elastycznym podejściem do nagłych sytuacji smile Taki to nawet lepszy niż 3/4 daleko.

                        Trzymaj się!
                        • iffona Re: do Dryjanna 12.01.08, 21:33
                          dobrze ze dostalas sensowna odpowiedz od terapeutki, tzn jakie
                          zastosowac cwiczenia itd, wiadomo wybor prosty, ale tez masz
                          dodatkowo czyste sumienie, ze szukalas oraz pewnosc, ze jednak na
                          Twoje podania sie odzywaja
                          dojazd jest wazny, nawet jesli pociagiem, wszystko zalezy od Twojej
                          lokalizacji i firmy, oraz w pewnym sensie tez tego jak dalej widzisz
                          organizacje dnia z dziecmi w szkole, bo na pewno ktos bedzie musial
                          odprowadzac, zawozic dziecko, chyba ze na samo odprowadzanie i
                          przyprowadzanie mialabys kogos, to juz nie koszt opiekunki, moze
                          jakas mama z klasy, no ale to dopiero przyszlosciowo wink

                          dwoje starszych masz w przedszkolu czy tylko najstarszy ?
                          • dryjanna Re: do Dryjanna 12.01.08, 22:01
                            Oboje chodzą do przedszkola, za dwa lata pójdzie Łukaszek. Lub wcześniej na
                            mniejszą ilość godzin bo to przedszkole mimo, że państwowe jest bardzo przyjazne
                            i elastyczne. Magda chadzała tam już w zeszłym roku raz w tygodniu do grupy
                            Maćka przez kilka ostatnich miesięcy. Ale dlatego że chciała. Zobaczymy jak
                            będzie z Łukaszem.
                            Na szczęście mąż nie zawsze musi być na ósmą w pracy i mamy niedaleko babcię smile
                            Specjalnie się przeprowadziliśmy żeby być bliżej rodziny i pomoc może być
                            obopólna wink

                            A terapeutka na prawdę sensowna - drugi dzień dziś lecimy według jej zaleceń i
                            już widzimy zmianę zachowania synka! Myślałam, ze tylko mi się wydaje, że myślę
                            życzeniowo itp. ale mąż też zauważył. A on nie ma takich tendencji do naciągania wink

                            Nie napisałaś jak sobie radzisz w Nowym Roku ;P i co z mamą...

                            Pozdrawiam
                            A
    • karolina_w_gazecie Re: troje + etat...? 03.01.08, 18:54
      Ja tak mam - trójka i praca pełnoetatowa.
      Ale trudno mi nawet cokolwiek o tym pisać, bo dla mnie to stan naturalny smile Po
      prostu innego sobie nie wyobrażam.
      Jak sobie radzimy? Normalnie smile Praca jest integralną częścią naszego życia,
      podobnie jak Rodzina.
      Po prostu w ciągu dnia dzieci są w szkole/u niani, Rodzice w pracy - i to jest
      "czas zajęć indywidualnych", a popołudniami i w weekendy mamy Czas Rodzinny.
      Fakt - moje dzieci są już ciut starsze.
      Fakt - mam wspaniałą nianię, która dla Ignaca jest jak najlepsza babcia, jak
      najbliższy członek rodziny.
      Fakt - mieszkamy w takim miejscu, że do pracy mam 10 minut na piechotę, niania
      mieszka 4 bloki dalej,a do szkoły starszaków też nie jest daleko.
      Fakt - mam pracę taką, że bez problemu mogę wyjść do lekarza/podjechać do szkoły
      w razie nagłego telefonu wychowawcy/ podskoczyć do domu podać lek choremu
      dziecku itp.
      Też zajmuję się m. in. koordynowaniem działań innych osób. I w końcu od czego są
      telefony komórkowe wink
      I fakt niezaprzeczalny - jest nas dwoje. Mąż współuczestniczy w taki sam sposób
      w życiu domowym, jak ja.
      Zresztą - dlaczego miałoby być inaczej. Jesteśmy przecież Rodziną.
      A już niedługo chłopaki podrosną na tyle, że będzie nas "pięcioro do roboty" wink
      • dryjanna Re: troje + etat...? 04.01.08, 10:45
        Różne są potrzeby - i dzieci , i rodziców. Mi np. bycie z dziećmi jest
        potrzebne, zwłaszcza z najmłodszym i nie chodzi tu tylko o jego dobro.

        Na razie symulacja konkretnego dojazdu zawsze wygląda podobnie - w domu jestem
        ok 17 - babcia opowiada co się działo w ciągu dnia, jem obiad i mamy 17:30 -
        wraca mąż (wcale nie wypoczęty) - czasu rodzinnego zostaje ok dwóch godzin, max
        trzy.
        Dla mnie to nie jest naturalne, zwłaszcza gdy dziecko ma mniej niż trzy lata.
        Fakt, że mąż uczestniczy w życiu rodzinnym tak jak ja nie zmienia faktu, że
        czasu rodzinnego zostaje mało sad Z jakością też pewnie bywa różnie.

        Maruda ze mnie - wiem wink
        • grzalka Re: troje + etat...? 05.01.08, 18:16
          ano właśnie, tak sobie teraz pomyślałam, ze są etaty i "etaty"- ja
          wychodze z pracy o 14.00, więc dzieci są odbierane z przedszkola ok.
          14.30, zostaje sporo czasu na życie rodzinne

          nie zdecydowałabym się na pracę z której wracałabym o 17.00
      • ice-tea Re: troje + etat...? 11.01.08, 13:06
        Witaj! Zaciekawiła mnie Twoja wypowiedź. Tak sobie myślę, czy kiedyś
        też bedę mogła tak mieć. W tej chwili jest to niemożliwe.Mam
        malutkie dzieci-synek 3 lata i para bliźniąt 2 lata bez 10 tygodni.
        Nie miałam jeszcze stałej pracy, jestem po socjologii. Mieszkam w
        Szczecinie, a tu pensje są bardzo niskie.Trudno byłoby znaleźć
        dobrze płatną pracę-mam dzieci,więc nie chciałabym wracać późno w
        nocy, nie mam prawa jazdy, certyfikatu językowego. W takiej sytuacji
        opiekunka nie wchodzi w grę, przedszkole za jakiś czas raczej też
        nie, bo nic by mi nie zostało. Mieszkamy daleko od centrum, więc na
        jazdy byłoby dodatkowo ok. 2 godzin. Nie wiem jak ta przyszłość
        będzie wyglądała, boję się, że dopiero jak pójdą do zerówki czy
        pierwszej klasy to będę mogłą parcować, trochę mnie to przeraża...
        Pozdrawiam !
        • ice-tea Re: troje + etat...? 11.01.08, 13:15
          O, zapomniałam dodać, że chodziło mi o wypowiedź Karoliny_w_gazecie
        • dryjanna Re: ice_tea 11.01.08, 22:50
          Witaj! Mimo, że nie do mnie pisałaś, odpowiem - a nóż pomogę wink
          Podobnie jak Ty nie mam prawa jazdy i certyfikatu językowego. Przed urodzeniem
          pierwszego dziecka pracowałam zaledwie rok. W głowie miałam, że w warunkach
          warszawskich jestem żadnym kandydatem do pracy. Do tego trójka dzieci i gotowość
          do pracy na max pół etatu. Życie bywa zaskakujące - ktoś mnie zapamiętał i
          odezwał się po pięciu latach mojej nieaktywności zawodowej. Akurat wtedy, kiedy
          świtało mi w głowie, że muszę coś znaleźć bo tak dalej ciągnąć nie mogę. Z mojej
          strony jedynym pomysłem jaki byłam w stanie realizować było rękodzieło, ale
          utrzymać się z tego nie dałabym rady. Całe szczęście rodzinę utrzymywał mąż ;D

          Jeśli chodzi o przedszkole, to podstawa programowa (pięć godzin - czyli to, co
          pozwala pracować na pół etatu) jest nieodpłatna. Płaci się tylko za posiłki i
          zajęcia dodatkowe (typu rytmika, język itp.) jeśli się z nich korzysta. Nie są
          to duże pieniądze ponieważ w godzinach przedpołudniowych mało jest takich zajęć,
          a od wyżywienia odliczany jest podwieczorek, którego dziecko nie je jeśli
          wychodzi z przedszkola zaraz po obiedzie.

          Może sytuacja nie jest aż tak patowa... Chodzi tylko o wyczucie momentu kiedy
          bycie etatową mamą przestaje wystarczać.
          Teraz jest taki pęd, żeby pracować, realizować się poza domem. W pewnych kręgach
          "siedzenie w domu" jest jakieś takie wstydliwe. A tu chodzi przecież tylko o to,
          żeby żyć w zgodzie z sobą samą (oczywiście o ile sytuacja materialna czegoś
          faktycznie nie wymusza).

          Nie ma co się przerażać, jak coś w człowieku rośnie to w końcu nabiera kształtu
          smile Wizja się ukonkretnia, czasem "los" coś przynosi...
          Powodzenia!
          • ice-tea Re: ice_tea 12.01.08, 17:37
            Dzięki za odpowiedź.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka