Dodaj do ulubionych

Koci kacik i nie tylko :)

17.01.05, 20:55
Szanowne kolezanki i koledzy smile
W imieniu mojej kotki Miski, pozwalam sobie zalozyc miedzynarodowy kacik
kocich spraw. Wlasciciele i milosnicy siersciuchow laczcie sie!

Pozdrawiam

P.s. Miska mowi,ze inne zwierzaki tez moga tu sie udzielac, nawet psy -
przezyla dwa miesiace z futrzanym PONem smile
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Koci kacik i nie tylko :) 17.01.05, 23:40
      Nie mam wlasnych, ale pare zaprzyjaznionych. Te po sasiedzku u mnie poluja i
      wyleguja sie w moim hamaku. Jeden nadal strasznie obrazony fuka na mnie jak
      przechodzi. Kiedys spryskalam woda po goleniu moja rabatke, gdzie byl uprzejmy
      sobie toalete zrobic i wykopywal nagminnie cebulki. Pamietliwa zaraza, obrazony
      juz drugi rok, ale sracza u mnie nie ma smile))
      Pozdrow Miske.
      • mulinka Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 00:41
        he,he
        z ta woda po goleniu wykorzystam
        tez mam kota sasiadki, co gania moje ptaszki i chipmonki(?) - czipmanki
        kiedys jak polozyl sie na masce naszego samochodu (byla ciepla, bo wlasnie
        wrocilismy )moj kochany Mezus dowcipnis wcisnal alarm w samochodzie
        kocur podskoczyl i ...zawisl nad maska, jak na kreskowce
        a tak poza tym, to nawet ladny kot (czarny)
        • mulinka Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 04:14
          Asiu!
          a moze ta woda kolonska to i na krety zadzialalaby????
          bo z tymi cholernikami to juz nie wiem , co robic
          ukochany trawnik Mezowi niszcza smile
          kiedys jeden grzebal w ziemi na moich oczach, to go szpadlem wyciagnelam na
          powierzchnie, ale...przeciez nie zatluke, wiec spokojnie patrzylam, jak uciekal
          w krzaki smile
          i co z nimi zrobic?
          naftaline maja w nosie
          nawkladalam im do ich dziurek ze 100 kulek, efekt taki, ze je wyjely i...smrod
          naftaliny w calym ogrodzie sie rozchodzil
          wymysl cos Kochana
          wink
          • myszka888 Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 04:22
            Mulinko, ja pamietam, ze jak u mojego taty krety sie za bardzo rzadzily, to
            wlewal im do norek wode... A jak to nie pomagalo, to wtedy cos "mocniejszego"...
            troche to malo humanitarne... ale skoro krety nie potrafia zyc w symbiozie z
            czlowiekiem.... tongue_out
            • mulinka Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 04:30
              Kochanie,
              moje cholery, to wody w ogole sie nie boja
              a czegos mocniejszego (???) - nie probowalam - ale do 100 dziurek???
              to juz chyba lepiej wypic
              smile)
              za zdrowie St0krotki - jesli dzis - oczywiscie
              buziak!
              • kurczak1976 Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 09:43
                Niektorzy wlawaja wode z domestosem albo innym mocnym srodkiem chemicznym do
                krecich nor ale ja nie polecam bo pomyslcie co bedzie siedziec w ziemi i w
                waszych roslinkach potem. Na krty podobno dzialaja ultradzwieki, ale dokladnie
                nie wiem.

                A co doktkow to ja mam jednego rudego:o)
                • asia.sthm Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 11:02
                  O ultradzwiekach tez slyszalam, kupuje sie specjalne aparaciki i wkopuje w
                  ziemie, ale nie sprawdzalam . Zamiast kretow mam sorki, one tez kopia tunele i
                  mam esy floresy na trawniku, bo trawa nie rosnie , za plytko na korzenie .
                  Te sorki przeniosly sie na te strone ogrodu od lasu, w dol idzie i dla naszego
                  oka nie widac. Stad mam wszystkie koty z okolicy na polowaniu. Lubie patrzec
                  jak z kanapowych piecuchow przeistaczaja sie w lowcow . Jedna stara kocica nie
                  ma ogona i zamiast tego calym cialem gra dramaty i rozne emocje. Utalentowana
                  aktorka a my wdzieczni widzowie smile))
                  Mulinko wode po goleniu mozna wyprobowac. Jesli okrutnie smierdzi to zamiast
                  naftaliny bedziesz miala inny aromat w ogrodzie smile)))
              • komajto dobry sposob na krety.... 18.01.05, 13:26
                Moja mama wypedzila krety z ogrodu prostym sposobem , otoz posadzila w roznych
                miejscach aksamitke i od tej pory spokoj .Sasiedzi sie skarza na kreciska ale
                aksamitka odpedza je od naszego ogrodka.


                co zlego to nie ja ........................
                • mulinka Re: dobry sposob na krety.... 18.01.05, 14:44
                  aksamitka!
                  super
                  jak teraz bede w Polsce, to kupie sobie nasiona
                  a co mi szkodzi kwiatkow w trawie nasiac????
                  :_)))
                  • komajto Re: dobry sposob na krety.... 18.01.05, 17:17
                    w roznych miejscach po kilka , nie duzo i problem z glowy ,
                    pomysl sprawdzony ,dziala i nie robi krzywdy krecikom smile bo ja na bajce
                    czeskiej o kreciku sie chowalam wink


                    co zlego to nie ja............................. ..
                    • mulinka Re: dobry sposob na krety.... 18.01.05, 17:32
                      ja tez lubie kreciki
                      wiec ubijac ich nie mam sumienia
                      a pomysl z aksamitkami, - to...opatentowac trzeba
                      • jollyvonne Re: uwolnic krecika! 19.01.05, 12:13
                        Czytam was sobie z pozycji kibica, bo sama zwierza w domu akurat nie mam. Mam
                        natomiast jednego takiego homo sapiens nieznajacego polskiego, sapiacego mi na
                        karku. Ta moja niemota zazadala wlasnie przetlumaczenia tego co na ekranie no i
                        na krety padlo. Ojczyzna niemoty lezy na skalach i lodowcu, wiec niemota zna
                        kecika tylko z czeskiej bajki smile I wlasnie w zwiazku z tym wypaczonym pojeciem
                        o sprawie wysuwa niemota postulat:
                        FREE KRECIK!
                        Z wizyty w ogrodzie mojej babci zapamietal tylko krecie kopczyki, bardzo
                        egzotyczne dla niego :o) Babcia tez ma zakaz na akcje przeciwko krecikom, a
                        wszystkiemu wini czescy animatorzy ...

                        jollyvonne
                        • asica74 Re: uwolnic krecika! 19.01.05, 12:56
                          FREE KRECIKI! czyz to nie piukne?

                          jollyvonne witam cie serdecznie! a tym opowiadaniem o nie posiadaniu zwierzat,
                          przypomnilas mi, ze ... no my tez nie mamy zadnych futrzakow i biadolimy nad
                          tym bardzo. Ale zawsze na koncu, albo ja albo M podsumuje:
                          - Trudno, ale mam ciebie...
                          • ponponka1 uwolnic krecika! 19.01.05, 13:43
                            Moi rodzice mieli w latach 70 i 80-tych dzialke i tam tez pojawialy sie krety.
                            Oczywiscie wszyscy dzialkowcy tepili te sympatyczne i slepe czworonogi jak tylko
                            umieli. Jedynie moja mama nie miala serca i na zime zostawalismy bez wlasnej
                            pietruszki i marchewki. Cale sasiedztwo sie dziwilo czemu robimy zakupy w
                            zieleniaku smile
                            Zatem dolaczam sie: Free kreciki!!!!!

                            Pozdrawiam z Polski
                          • jollyvonne Re: I'm back! 19.01.05, 13:47
                            Asica, za powitanie dziekuje, ale chcialabym zauwazyc ze ja raczej na "back"
                            niz na "welcome" zasluguje :o)
                            Odnosnie zwierzat: wczoraj mnie na parkingu zastopowalo, zaparkowalam sie przed
                            domem, wysiadlam a tu w aucie obok taki czarny przystojniak, okno mial lekko
                            uchylone i gwizdal, wiec go uslyszalam. No i tak przez dobra chwile, on siedzi
                            i gwizdze, a ja stoje i sie gapie. W koncu przyczlapal wlasciciel i zacza
                            tlumaczyc ze pies zamkniety w aucie jest niegrozny, ze drzwi zablokowane ma a
                            przeswit w okienku za maly zeby pysk wystwil i nie pogryzl... Na poczatku nie
                            moglam zrozumiec o co mu chodzi, ale w koncu mnie odblokowalo i wylalam z
                            siebie caly zal: ja tez mialam takiego przystojniaka w Polsce, gwizdal tak
                            samo, i wiem ze niegrozny, ale piekny i dlateg patrze. Postalismy sobie na
                            mrozie, ja z torbami w rekach, i jak prawdziwi psiarze oddalismy sie z pasja
                            dyskusji o wyzszosci posiadania psa nad brakiem takowego bydlecia w domu.
                            Niestety tutaj istnieja zakazy posiadania zwierzat, lub ograniczenia, psow
                            luzem wogole nie widuje sie, koty siedza na parapetach, rybki znane sa glownie
                            w postaci gotowanej a krecik z telewizji.

                            jollyvonne, w okresie przejsciowym pomiedzy posiadaniem psa w przeszlosci i
                            posiadaniem psa przyszlosci!

                            P.S. czarny przystojniak w PL nosi fachowa nazwe Czarny Terier Rosyjski i jest
                            z wygladu mylaco podobny do Sznaucera Olbrzyma.
                            • ponponka1 Re: I'm back! 19.01.05, 20:40
                              jollyvonne napisała:


                              > P.S. czarny przystojniak w PL nosi fachowa nazwe Czarny Terier Rosyjski i jest
                              > z wygladu mylaco podobny do Sznaucera Olbrzyma.
                              >

                              Znam!!!! I te nazwe i osobiscie jednego przystojniaka, rzeczywiscie uroczo
                              sapia. Moj kuzyn nabyl jednego takiego droga kupna 9 lat temu, teraz jest to
                              szacowny emerytowny Emir, troche schorowany ale nadal wyjatkowo uprzejmy dla
                              znajomych i niebezpieczny dla obcych. Ja na szczescie naleze do tej pierwszej
                              grupy smile.

                              Pozdrawiam z Polski
      • bibi1 Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 11:35
        Asia, a co to za woda byla?
        Myslisz,ze kazda dobra na te koty?
        Bo ja to juz 2 lata wogole kwiatow nie sieje,bo wszystko mi koty wykopuja.
        A na dodatek zrobily sobie wychodek przed moim wejsciem do domu i mam ten cudny
        (niech to szlag!)zapach pod nosem.
        Wysypywalam fusy z kawy,bo mialo pomoc,ale gdzie tam.Nadal to samo.
        • ponponka1 Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 11:57
          smile
          Moja Miska tez lubi kopac w kwiatkach. Poniewaz nie mam serca pozbywac sie
          szkodnika z domu, wszystkie kwiatki zostaly umieszczone na wysokosci pow. 1,5 m.
          Nawet wielki fikus! Szkoda, ze trawnika tak sie nie da....hihihihi wink.
          Slyszalam, ze na kocury dobra jest mieszanka wody z salmiakiem (amoniakiem),
          jadnak nie sprawdzalam sama tej metody.....i na kwiatkach nie radze, bo ani
          kotow ani kwiatow nie bedzie wink

          Pozdrawiam z Polski
          • asia.sthm Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 12:13
            Czy Miska nie umie sobie skoczyc, czy jej sie nie chce.?? Mojej kolezanki dwa
            przecudowne koty skacza sobie gdzie chca, po regalach i innych szczytach
            poruszaja sie bez problemu.
            Bibi woda ma okrutnie smierdziec, im ostrzej tym lepiej. Najlepiej jakas taka z
            bazarku.Ja uzylam takie stare, zapomniane, jeszcze z kawalerskich czasow mojego
            M. Do straszenia kota akurat swietnie sie nadaly. Jakies wyjatkowo paskudne
            damskie tez moga byc smile)))
            • ponponka1 skacze 18.01.05, 13:18
              Oczywiscie, ze skacze....choc sadelkiem obrosla. Kwiatki natomiast stoja na
              bardzo, bardzo wysokiej szafie tuz przy krawedzi (zatem kot nie ma gdzie sie
              "zlapac") lub wisza na scianie....wyglada to smiesznie, ta cala dzungla pod
              sufitem a na dole nic wink. Doszlam do tego stanu po wielu bledach i
              wypaczeniach....Lubie kwiatki i lubie Miske. Musialam to jakos pogodzic.

              Pozdrawiam z Polski
              • kurczak1976 Re: skacze 18.01.05, 13:26
                Na koty jest taki specjalny preparat odstraszajacy. Mojej sasiadce laly po
                parapetach i po zastosowaniu koty zniknely. Ale nazwy nie znam niestety.

                A co do amoniaku to nie wiem, moj kot w PL uwiebia zapach domestosa i
                wybielaczy wiec tu moznaby jednak polemizowac:o)
                • ponponka1 Domestos to chyba z chlorem 18.01.05, 14:21
                  nie jestem mocna z chemii ale zapach znam bo uzywam:
                  www.unilever.com.pl/biuro/news.asp?id=34
                  • kurczak1976 Re: Domestos to chyba z chlorem 18.01.05, 15:17
                    Tak to z chlorem ale zapach rownie mocny.
                    A amoniak jesli sie nie myle znajduje sie w kocim moczu wiec ten zapaszek
                    bedzie raczej kotki przyciagal.
                    Ale jak mowie na stowe tez nie wiem:o)

                    JA mojej kici nie tepie a jesli juz to woda bo ona niecierpi kapieli:o))
                • tamsin Re: skacze 18.01.05, 21:09
                  moj kot wczoraj chcial wskoczyc w swoje ulubione miejsce w suficie w piwnicy,
                  wskakuje tam z umywalki, w umywalce stalo wiaderko pelne wody. Kocurek troche
                  ostatnio przytyl (no kurcze zima jest i nie uprawia sportow zimowych wink wiec
                  do dziurki sie nie zmiescil, obil sie i wyladowal w wiadrze caly mokry sad
        • ponponka1 preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 14:28
          www.karusek.com.pl/index.php?cat=60
          www.tamark.com.pl/strony/i/94.php
          www.google.pl/search?q=preparat+odstraszaj%C4%85cy++koty&start=0&start=0&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl-PL:official
          Wiem, ze to polskie, ale zapewne i za granica takie cuda sa sprzedawane.
          Za skutecznosc nie recze, ja swojego szkodnika nie tepie, jeszcze wink

          Pozdrawiam z Polski
          • tamsin Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 18:43
            mnie te wszystki "szodniki" w ogole nie przeszkadzaja, krety, wiewiorki i inne -
            KOCHAM, dokarmiam, i pozwalam mieszkac w ogordku smile) Moje dwa kocurki troche
            delikatne sie zrobily od nadmiaru pozywienia, (czyt. grube) i czasami okoliczne
            huligany kocie przestrasza je, wiec musze z miotla pogonic smile)
            • asia.sthm Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 19:00
              A tchorze ?????? Razem z Daisy kochacie czy tylko ona !
              • mulinka Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 19:12
                he,he
                ja skunksiki lubie, bo mi malo pierdza
                a krety kocham, byle nie na trawniku mojego M, bo on mnie gadaniem o biednej
                trawie wtedy zamecza
                wiewiory tez mi nie przeszkadzaja, nawet jak troche pokopia
                mamy nawet rude!
                a czipmanki uwielbiam
                jak sie je karmi, to opychaja sobie mordke jak chomiki i sa przepocieszne
                (dlatego gonie kota sasiadki, ze na nie poluje)
              • tamsin Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 19:13
                kochamy, ale to jest milosc z daleka smile))) Moja Daisy dzisiaj w zlym humorze,
                jej "narzeczony" sie wyprowadzil i musi spac sama!!!! Codziennie budzili sie
                ze soba w "ramionach" i teraz obrazona jest na wszystkich smile))
                • asia.sthm Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 19:18
                  No i co zrobisz jak ona postanowi ruszyc za narzeczonym.
                  Chyba ze wy jej teraz wlasnych ramion uzyczycie w sypialni. Czy ona lubi jak
                  jej slonce po oczch swieci z sufitu?
                  No i co teraz?
                  • tamsin Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 19:23
                    oby do weekendu wink) narzyczony bedzie przyjezdzac w kazdy weekend, wiec moze
                    to wystarczy??? Jej slonce po oczach nie przeszkadza, ale mnie jej nogi
                    przeszkadzaja, bo ona okropnie kopie przez sen wink)
                    • asia.sthm Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 19:56
                      Czyli narzeczony teraz musowo na dochodne bedzie balaganil smile))
                      No bomba! I wreszcie w weekend pies sie porzadnie wyspi.

                      Jak remont?Masz juz przedzialki w domu? Zdawaj jakis raport albo co,bosmy sie
                      martwily ze ci nerwy szwankuja.
                      • tamsin Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 20:07
                        no wszystko dla dobra psa zniose smile) nawet najgorszy balagan. Zaobserwowalam,
                        ze po pracy M. pierwsze to lecial na gore cos tam o komputerach i grach
                        komputerowych obgadywac, a potem dopiero do mnie wital i do garow zagladal smile)
                        Zupelne uzaleznienie nastapilo, wczoraj zmagal sie z kablami na nowym miejscu,
                        bo na odleglosc beda grali, zwijal i rozwijal te kable do pierwszej w nocy! Ale
                        dobrze wiedziec, ze mam gdzie wpasc i upichcic, bo chlopcy sa tam spragnieni
                        kucharki wink)) Remont wolno, bardzo wolno rusza, brakuje nam kafli, trzeba
                        zamowic i czekac, na zmywarke i piec musimy czekac 3-4 tygodnie, a demolka
                        jeszcze nie nastapila smile) Czekam az sie zjawia z gruba folia i mnie oddziela
                        od kuchni! na szczescie mozna sie do domu dostac jeszcze trzema innymi drogami,
                        wiec sie nie martwie. Nerwy zwykle szwankuja tak pod koniec, ja chyba zamowie
                        sobie prozak i zaczne lykac prewencyjnie wink))
                        • asia.sthm Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 20:44
                          Dziekuje za szczegolowe sprawozdanie smile))
                          Bede spokojna, a w razie czego to i prozak i witamine C zaczynam magazynowac.
                          Wiesz, borsucze sadlo i Amol zawsze mam, gwizdnij tylko i wysylam smile))
                          • tamsin Re: preparaty na koty i inne szkodniki :) 18.01.05, 20:47
                            borsucze sadlo i Amol bardzo ale to BARDZo mnie intryguja. Obydwa niedostepne
                            niestety na naszym rynku, ale o ich zbawienny wlasciwosciach to ja jestem
                            przekonana i chetna do spozycia/nasmarowania/wyplukani a itp, itd jak juz nerwy
                            mi zaczna siadac (witamine C wsuwam ja nienormalna ale moze nie wystarczyc) to
                            bede gwizdac glosno bo umiem, w koncu dwa psy mam i dyscypline jakos trzymac
                            musze smile))
    • st0krotka Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 20:19
      a czy moze byc o chomiku? mialam kiedys bardzo kochana Funie, byla
      najpiekniejszym chomikiem na swiecie. Jej przysmakiem byly gotowane ziemniaki,
      rzucala sie na nie jak tygrysica. Wchodzila na meble a potem skakala z prawie
      dwoch metrow, raz zlamala sobie noge. Poszlysmy z nia do weterynarza a ten sie
      rozesmial. Przeciez nie zalozy gipsu! Lapka sie zagoila, ale juz do konca jej
      zywota byla troche niesymetryczna.
      • tamsin Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 20:24
        sliczna historia Stokrotko, prawie ze mi lezka nie poplynela na keyboard smile))
        Moj Walter (bialo czarny kocurek - troche spasiony) mial zlamany ogonek w
        niemowlectwie, do tej pory jego ogonek jest niesymetryczny, ale za to jaka to
        pieszczota, potrafi mi kolana masowac godzinami smile)
        • bibi1 Re: Koci kacik i nie tylko :) 18.01.05, 20:44
          to i ja cos opowiem.
          Poszlam z moja niezyjaca juz suczka na szczepienie i pan doktor kazal mi ja
          trzymac.Jak wyciagnal igle,to polecialo odrobine krwi.
          Jak ja to zobaczylam,to zemdlalam jak tam stalam.
          No i pan doktor zataszczyl mnie do swojego gabinetu i ocucil.A potem tak sie
          wydygal,ze odwiozl mnie do domu,chociaz mieszkalam 5 minut piechota od lecznicy.
        • ponponka1 mile widziane wszystkie :) 19.01.05, 11:34
          czworonogi smile I bardzo ladna historia. Ja mialam w dziecinstwie kilka chomikow,
          bardzo sympatyczne i zabawne "myszaki" smile
          Moja Miska to szarobury dachowiec, podrzutek. Moj pierwszy kot w zyciu! Poniewaz
          wychowalam sie z psami to traktuje ja jak psa... hihihihi.... wink Chociaz psy tak
          ladnie nie mrucza!

          Pozdrawiam z Polski
    • dradam1 Re: Koci kacik i nie tylko :) 19.01.05, 00:56
      Pozdrowienia dla Miski i wlascicielki !

      U nas mieszkaja dwie kotki ( matka - Java i coreczka - Minimi). No i mieszka
      pan Max , rotweiler. Wbrew pozorom bardzo z kociakami zaprzyjazniony. I zeby
      bylo ciekawiej to jego "przyjaciolka" od sasiadow rowniez jest w przyjazni z
      naszymi kotami . W lecie bawia sie wiec razem w ten sposob, ze sie gonia : dwa
      psy i dwa koty. Kot goni psa albo pies goni kota. Koty nie wykorzystuja swojej
      przewagi w uciekaniu na drzewa.

      Kiedy Java byla w okresie godowym znalazl sie "kawaler", taki sobie dachowiec.
      Ktory nie wiedzial, ze nasze psy sa w dobrej komitywie z kociakami. Wiec uciekl
      na drzewo. Akurat przyplatala sie rowniez suczka naszej pani od smieci, ktora
      przyjezdza we wtorki. Rowniez w dobrej komitywie z kociami.

      No i trzeba bylo widziec ta sytuacje. Na drzewie siedzi kot. Bardzo
      zdenerwowany. Pod drzewem biegaja trzy psy, wyraznie zirytowane takim
      postepowaniem. A miedzy psami kreci sie Java, wyraznie poirytowana " no dajcie
      mi tego chlopa zaraz i tutaj , bo ja go chce". Jakos zwierzaki sie dogadaly ,
      bo po kilkunastu tygodnjach urodzila Java w niedzielny ranek, w zaglebieniu
      koldry miedzy moja zona i mna, trzy coreczki. Z ktorych jedna, Minimi, "runt"
      jak to sie mowi, pozostala z nami. Pozostale pracuje ciezko u farmerow.

      Poniewaz sie tego przychowku spodziewalismy, wiec lozko bylo przykryte
      specjalna narzuta. Zreszta porod byl bardzo spokojny i czysty, z
      zaintereowaniem go, udajac spiacego, obserwowalem.

      Pozostale opowiesci o "pocket gophers" - przy innej okazji.

      Zapraszam do odwiedzenia naszego forum, mielismy troche dyskusji na temat
      zwierzat :

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23005 ,
      o kotach jest tutaj :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=15924561
      Pozdrawiam


      dradam1
      • mulinka Re: Koci kacik i nie tylko :) 19.01.05, 01:27
        hej Dradam - dawno Cie nie bylo
        juz tesknilysmy do Ciebie
        smile
      • tamsin Re: Koci kacik i nie tylko :) 19.01.05, 02:51
        Dradam, piekne opowiadanie, juz sobie wyobrazam ta kotke wsrod psow
        zdenerwowana na kawalera bo potrzebe ma pilna wink)
        • dradam1 kotki i wiewiorki 21.01.05, 03:00
          No to masz dalszy ciag opowiadan !

          Java i Minimi sa cholernie lowne. Java lapie wszystko co biega, Minimi
          natomiast specjalizuje sie w ptaszkach sad((

          No i pare miesiecy temu Java przyniosla pod prog domu (jak to ona robi) pol
          wiewiorki . Co oznaczalo, ze sobie z wiewiorka poradzila.

          Ale nastepnego dnia cos sie z Java zaczelo zle dziac. Bo nie mogla chodzic,
          wyraznie kulala na przednia lapke.

          No wiec zona wziela Jave i pojechala do weta. I co sie okazalo ? Ze wiewiorka,
          broniac swego zycia, ugryzla jawe w pache. I wywiazalo sie zakazenie. Java
          dostala antybiotyk i srodki przecowbolowe.

          Ale w trakcie powrotu do domu ( ponad 20km samochodem), wywiazala sie konflikt
          miedzy zona i Java ( malzonka nie byla na tyle smart, aby wzisac klatke) i Java
          ugryzla moja slubna.

          I wywiazalo sie zakazenie...

          Nie bylo rady, musialem sie wlaczyc i zastosowac zonie antybiotyk .

          I musze sie przyznac, ze ze strachem kladlem sie wieczorem do lozka " Bog wie,
          kto bedzie nastepny ugryziony". Na szczescie zona nie przeniosla zakazenia na
          mnie. I wszystko sie skonczylo OK.

          Nie wiem czy Java bedzie o tym wydarzeniu pamietac i nie bedzie atakowac
          wiewiorek. Mysle, ze nasz roti, Max, juz pamieta o tym, aby nie atakowac
          jezozwierzy .


          Pozdrawiamy

          dradam1 ze zwierzetami i Zona
    • roseanne Re: Koci kacik i nie tylko :) 19.01.05, 15:50
      kota moja Kicia troche skapcaniala niestety po przeprowadzce bo nie ma w
      okolicy plotow do wskakiwania i spacerow...
      i wiewiorek jakos w okolicy mniej

      kretow w kanadzie na ogrodku nie mialam - nie przeryly by sie chyba w tamtejsze
      gliniastej glebie tongue_out

      aksamitki sa i do kupienia na rynku amerykansjim/ kanadyjskim, nazywaja sie
      merigolds (chyba ze pomylilam pisownie)
      • tamsin Re: Koci kacik i nie tylko :) 19.01.05, 15:54
        dzieki za przetlumacznie tych aksamitek, od wczoraj sie zastanawialam co to
        jest, a przeciez co roku sadze w doniczkach i w ogordku, moze dlatego nie mam
        plagi krecikow, choc nic przeciwko nim nie mam??
    • spongia Re: Koci kacik i nie tylko :) 19.01.05, 18:04
      cos mi tu zle pachnie, moja suka ma na imie MISIA
      moge wiec sie przylaczyc do kacika ? Co prawda gatunku z twoja milusinka moja
      nie dzieli, ale imie taaaak
      smile
      wiec moje Misia,,, ahh widze psy sie tez moga udzielac
      moja misia wczoraj uciekla rano przy -20C za marcinkiem bo on smieci wynosil i
      latala sobie po 'trawce' po czym zobaczyla KOTKA i zaczela za nim gonic i
      marcinek nie mogl misi przywolac bo zwiala dosc daleko i wtedy ja dowiedzialam
      sie o ucieczce, wyszlam na dwor i zawolalam raz MISIA a ona jak z bicza strzelil
      niczym rakieta, pocisk czy cos takiego biegla w moim kierunku dostala maly
      smakolyk i poszla do domu grzecznie
      a marcin podobno probowal ja zwabic przez 10 min
      kotu stanely deba wlosy i siedzial juz na dachu z rozwalonymi pazurkami i syczal
      aahhhh niczym zmijka
      takie to sa pieskie i kocie przygody
      karolek
      • ponponka1 Witaj :) 19.01.05, 20:33
        Proponuje nowe motto : Miski wszystkich gatunkow laczcie sie smile
        Moja tez ciagnie w swiat, niestety zostala skazana na ciagle przebywanie w
        mieszkaniu - mieszkam na trzecim pietrze - ostatnim - idealnym dla dachowca.
        Wlasnie pcha mi sie sierciuch na kolana i pisac przeszkadza. Stesknila sie,
        wlasnie wrocilam ze studium .....

        Lapka dla wszystkich
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka