tak wlasnie

ale nie wiem gdzie isc zeby mi ruiny nie zrobili zarowno na
glowie jak i w porfelu (ehh tam juz od dawna ruina, Marcin mnie ratuje, dobry)
wspominalyscie o fryzjerach etc. powiedzcie mi ile tak srednio powinno
kosztowac dobre obciecie i ile sie daje napiwkow i komu (tylko obciecie ze
wszystkim co je poprzedza ale bez farbowania bo w Polsce sobie zrobilam) no i
w USA
oraz czy oni tzn fryzjerzy tacy w miare w wiekszosci wciskaja swoj pomysl i
robia tak jak oni chca czy sa mocno otwarci na sugestie nawet jak oni mysla ze
fryzura ta jest np niemodna

hihi w tym sezonie? pytam sie bo M's mama
ciagle wracajac od drogiego fryzjera narzeka ze za mocno ja obcial, ze ona tak
nie chciala, ze mial gdzies tam wiecej a gdzies tam mniej a i tak zrobil tak
jak on (wzglednie ona) chcial - to tak zazwyczaj czy tylko jej sie trafia?

no i juz
karolek