Dodaj do ulubionych

Zasypiam...

28.01.05, 20:19
... hihi kobitki... moje pierwsze objawy ciazowe zaczynaja dochodzic do
glosu... zasypiam na stojaco. A raczej na siedzaco...
Eryczysko kaze mi cos skanowac, a ja najchetniej bym sie pod biurko polozyla
i zasnela...
:o)
Obserwuj wątek
    • mulinka Re: Zasypiam... 28.01.05, 20:20
      to spac!
      tak jedna chrzestna kaze
      smile))
      buziak!
      • mijaczek Re: Zasypiam... 28.01.05, 20:33
        Chyba wykorzystam moment nieuwagi Erika i zwieje mu do lozka... ech... no
        przysiegam, ze powieki same mi sie zamykaja!
        • mulinka Re: Zasypiam... 28.01.05, 21:05
          dobranoc!
          smile)
          i buziak!
          • aneta05 Re: Zasypiam... 28.01.05, 21:06
            kolorowych snow!!!
            tez bym poszla do lozka a tu na komputer trza galy wytrzeszczac
            • tamsin Re: Zasypiam... 28.01.05, 21:13
              ja tez dzisiaj najchetniej przespalabym caly dzien, w zimie ludzie powinni nie
              byc zmuszania do wstawania rano do pracy jezeli im sie nie chce, to taki moj
              maly postulat wink) zreszta nic nie powinno sie zaczynac przed 10 rano!
              • asica74 Re: Zasypiam... 28.01.05, 21:18
                psyt i chodzic na palcach! Mijaczek chrapie, slyszycie?
    • sylwek07 Re: Zasypiam... 28.01.05, 22:02
      Mijaczek to moje gratulacje ze jestes w ciazy smile)no i dobranoc
    • gherarddottir Re: Zasypiam... 28.01.05, 22:20
      Boze czyzbym cos przeoczyla czyzby nasz Mijaczek dziecie mial powic???smile)))
      • mijaczek Re: Zasypiam... 28.01.05, 23:00
        gherarddottir napisała:

        > Boze czyzbym cos przeoczyla czyzby nasz Mijaczek dziecie mial powic???smile)))


        hihi... Dorinko!
        Partia odsyla do watku <a
        href="https://forum.gazeta.pl/fo rum/72,2.html?f=16726&w=1983053 5">mia masz
        dzelusia</a> co by sie czlonkini zapoznala z faktami :o)
        • mijaczek Re: Zasypiam... 28.01.05, 23:01
          no i wiedzialam, ze nie nalezy wykonywac skomplikowanych czynnosci zaraz po
          przebudzeniu sie...
          aktywny link mnie nie fyszedl... ech... tylko nie wiem co zepsulam,..

          dorinko... tutaj masz zwykly link:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=19830535
          no.
          • gherarddottir Re: Zasypiam... 29.01.05, 12:09
            GRATULACJE MIA!!!!!!!!!!Duza buzka i zdawaj relacja jak to jest bom ja sama
            nigdy w ciazy nie byla i chyba juz sie nie zanosi ..smile)duza buzka
        • mijaczek Re: Zasypiam... 28.01.05, 23:02
          jejku... kobitki... wstalam. nie wiem ile spalam, ale chetnie wrocilabym do
          lozka... rrrrrooooarrr
          • ulkaa Re: Zasypiam... 28.01.05, 23:19
            Mia , Mijaczku kochany wielkie gratulacje !!!!!!!!!!!!!!
            Dowiedzialam sie od dziewczyn w Londynie.
            Spij, kochana, ja bez przerwy spalam, w pracy tez kimalam.
            Dzidziulka bedzie spokojniejsza,jak bedziesz duzo spala .
            Ciesze sie bardzo Twoim szczesciemsmile))
            • mijaczek Re: Zasypiam... 28.01.05, 23:35
              Dziekuje bardzo za wszystkie gratki!
              No rzeczyfiscie, spac mi sie chce przeogromnie!!!!!
    • frankie36 Re: Zasypiam... 29.01.05, 02:44
      Spij kochana,spij .Na ten luksus bedziesz sobie mogla pozwolic tylko przy
      pierwszej ciazy.Pamietam jak chodzilam z drugim czy trzecim,oczy mi sie
      zamykaly a tu dzieciaki jesc wolaly.

      Za to przy kolejnych ciazach tak nie przytylam jak przy pierwszej.smile)))
      • jan.kran Re: Zasypiam... 29.01.05, 03:01
        Nie zgadzam sie z przedmowcasmile))
        Na poczatku pierwszej nie moglam spac , bo mialam zycie intensywne.
        Na poczatku drugiej pojechalismy do Tunezji. Cale dwa tygodnie przespalam , nie
        wiedzialam, ze jestem przy nadziei i myslalam ze to afrykanski klimat tak na
        mnie dzialasmile))
        • tamsin Re: Zasypiam... 29.01.05, 03:12
          no tak, ale kto ci pierwszego potomstwa w tym czasie pilnowal?
          • bibi1 Re: Zasypiam... 29.01.05, 09:30
            a ja na poczatku ciazy bardzo duzo pilam ,no i siusialam.
            Ale i tak to Bibisiowy pierwszy wyczul,ze bedzie dzidzus.
            Skad on to wiedzial?
            • mijaczek Re: Zasypiam... 29.01.05, 15:38
              Bibi... siusialas mowisz?
              Ja dzisiaj w nocy wstalam 4 [sic!] razy i bieglam do kibelka... myslalam, ze sie
              powiesze, szczegolnie, ze mi sie trudno zasypia w srodku nocy po rozbudzeniu,
              wiec mialam wrazenie, ze tylko co zasnelam to juz musialam wstawac...
              Do tego mialam jakies kretynskie sny dzisiaj...
              No i obudzilam sie od razu tak zmeczona, ze nadaje sie z powrotem do lozka :o)
              • gherarddottir Re: Zasypiam... 29.01.05, 17:13
                ojej biedny Mijaczek! ale za to jaka radocha bedzie za pare miesiecy jak takie
                malenstwo bedie kwililo. A sa juz jakies imiona wybrane??? smile))) pozdrawiam i
                spac spac spac, wypoczywac i duzo soku z marchwi pic a i koniecznie brac kwas
                foliowy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • mijaczek Re: Zasypiam... 29.01.05, 19:18
                  biore kwas foliowy :o)
                  imiona... no coz... ja lubie krotkie imiona... moja faworytka dla dziewczynki
                  jest Nel a dla chlopca... moze Ian?
                  Erik lubi szwedzkie imiona... ale ja nie dam dziecka nazwac Sofie albo
                  Victoria... po prostu nie lubie tych imion i tyle...
                  no zobaczymy,...
                  na razie bede miala problem z suknia na wesele, bo to bedzie 7 m-c, wiec
                  brzuchol bedzie juz spory...
                  znowu chce mi sie spac...
                  • gherarddottir Re: Zasypiam... 29.01.05, 19:42
                    co do sukni- teraz sa modne takie typu baby doll a wiec odcinane pod biustem -
                    moze cos takiego?
                    co do imion - nel mi sie bardzo podoba,szwedzkich imion nie znam ale norwekie
                    owszem. np jest takie jedno ktore sie wymaiwa jak "synowa" prawie hihihi i to
                    niby dla dziewczynki wiec w przyszlosci jak znalazlsmile))
                    Mijaczku spij ile wlezie to podbno dobre dla brzuszka ktory rosnie smile)
                    • semantics Re: Zasypiam... 29.01.05, 19:48
                      mijaczku, ale wiesz z ta suknia to tez przeciez nie jest az taki ogromny problem. Na pewno da sie
                      uszyc i na pewno sa jakies sliczne wzory. A problemu nie ma bo w koncu Ty tego brzusia nie chcesz
                      schowac pod stosem riuszek i falbaneczek. Badz dumna i wypinaj brzuch!

                      Ciekawe jak tam ksiadz zareaguje, ale chyba nie powinno byc problemu bo w koncu jestescie po slubie
                      smile)

                      A tak z czystek ciekawosci ( moze bede miala tak samo) czy Wy jestescie oboje jednego wyznania?
                      Slyszalam ze jak sie chce w kosciele katolickim wziac slub z np. evangelikiem to trzeba obiecac ze sie
                      dzieci wychowa w wierze katolickej. Osobiscie uwazam ze to bzdura i powinni zmienic na "w wierze
                      chcrzescijanskiej" ale coz kosciola nie ruszysz
                      • gherarddottir Re: Zasypiam... 29.01.05, 19:54
                        tak jest wlasnie... dlatego zmienilam wiare i jestem luteranka smile
                        • semantics Re: Zasypiam... 29.01.05, 19:59
                          ja sie ciezko zastanawiam - bo takie "prikazy" to jak w sredniowieczu.

                          A co rodzina? Ok?
                          • ponponka1 Re: Zasypiam... 29.01.05, 20:14
                            semantics napisała:

                            > ja sie ciezko zastanawiam - bo takie "prikazy" to jak w sredniowieczu.
                            >
                            > A co rodzina? Ok?

                            Te prikazy wynikaja z katechizmu a nie ze srednioweiczu (a propos bardzo
                            postepowa epoka, to oswiecenie przynioslo prawo rzymskie w z nim prawo spadkowe
                            i malzenskie dyskryminujace kobiete!!!!!) i albo sie je bierze w calosci i jest
                            sie katolikiem albo sie je dostosowuje do swoich potrzeb, wtedy nie wiem kim sie
                            jest wink

                            Pozdrawiam z Polski
                            • ponponka1 Re: Zasypiam... 29.01.05, 20:17
                              ponponka1 napisała:

                              > semantics napisała:
                              >
                              > > ja sie ciezko zastanawiam - bo takie "prikazy" to jak w sredniowieczu.
                              > >
                              > > A co rodzina? Ok?
                              >
                              > Te prikazy wynikaja z katechizmu a nie ze srednioweiczu (a propos bardzo
                              > postepowa epoka, to oswiecenie

                              Odrodzenie/Renesans - ale wpadka - czerwienie sie okropnie smile)))

                              >
                              > Pozdrawiam z Polski
                              >
                            • semantics Re: Zasypiam... 29.01.05, 20:17
                              a jak nie katolik to gorszy czlowiek czy jak?
                              • ponponka1 Re: Zasypiam... 29.01.05, 20:19
                                semantics napisała:

                                > a jak nie katolik to gorszy czlowiek czy jak?

                                Nie napisalam, ze gorszy!!!! Tylko juz nie katolik....chyba to jasne
                                Zadnego wartosciowania w moim poscie nie bylo smile)))
                                • ulkaa ( ...) 29.01.05, 20:23
                                  Ponponka , ty wszystko wiesz.
                                  Na kazdy temat.
                                  Naprawde podziwiam.
                                  • ponponka1 Re: ( ...) 29.01.05, 20:25
                                    ulkaa napisała:

                                    > Ponponka , ty wszystko wiesz.
                                    > Na kazdy temat.
                                    > Naprawde podziwiam.

                                    Nie wiem wszystkiego!!!! Po prostu o niektorych rzeczahc sie uczylam o innych
                                    slyszalam a o wielu nie mam bladego pojecia smile
                                    W przypadku katechizmu to chodzilam do liceum katolickiego i skonczylam
                                    "wyznaniowa uczelnie" - KUL smile

                                    Pozdrawiam z Polski
                                  • blue_jay Re: ( ...) 29.01.05, 20:28
                                    moj maz jest Prezbiterianinem, jak dowiedzialam sie, co mam podpisac, to opadly
                                    mi rece i wzielismy slub w "jego " kosciele..oprocz tego papierka, ze dzieci
                                    beda wychowane w wierze katolickiej, musialabym jeszcze napisac jakies pismo, w
                                    ktorym kajam sie przed biskupem za to, ze wyszlam za maz za nie-Katolika..
                                    podziekowalam
                                    • ponponka1 Re: ( ...) 29.01.05, 20:34
                                      blue_jay napisała:

                                      > moj maz jest Prezbiterianinem, jak dowiedzialam sie, co mam podpisac, to opadly
                                      >
                                      > mi rece i wzielismy slub w "jego " kosciele..oprocz tego papierka, ze dzieci
                                      > beda wychowane w wierze katolickiej, musialabym jeszcze napisac jakies pismo, w
                                      >
                                      > ktorym kajam sie przed biskupem za to, ze wyszlam za maz za nie-Katolika..
                                      > podziekowalam

                                      Moja kolezanka z pracy ma maza ateiste. Kiedy poszla do swojego proboszcza z
                                      pytaniem o mozliwosc zawarcia zwiazku malzenskiego ten jej podpowiedzial, ze
                                      mozna "szybkim" trybem zalatwic nauki, chrzest i bierzmowanie dla jej
                                      narzeczonego....Moja kolezanka slusznie sie oburzyla na takie kupczenie
                                      "papierkowa wiara" i nie wziela slubu koscielnego.....I jest szczesliwa z
                                      czystym sumieniem smile))) I o to chodzi!!!!!

                                      Pozdrawiam z Polski
                                • semantics Re: Zasypiam... 29.01.05, 20:33
                                  > > a jak nie katolik to gorszy czlowiek czy jak?
                                  >
                                  > Nie napisalam, ze gorszy!!!! Tylko juz nie katolik....chyba to jasne
                                  > Zadnego wartosciowania w moim poscie nie bylo smile)))

                                  spoko
                                  • ponponka1 Re: Zasypiam... 29.01.05, 20:34
                                    semantics napisała:

                                    > > > a jak nie katolik to gorszy czlowiek czy jak?
                                    > >
                                    > > Nie napisalam, ze gorszy!!!! Tylko juz nie katolik....chyba to jasne
                                    > > Zadnego wartosciowania w moim poscie nie bylo smile)))
                                    >
                                    > spoko

                                    smile))))))
                                    • mijaczek Re: Zasypiam... 29.01.05, 20:59
                                      Eryczysko jest luteranem, ale nie przeszkadza mu podpisac papierka...
                                      Tez bedziemy miec trochu zamieszania, ale mam nadzieje, ze na kilku papierkach
                                      sie skonczy...
                                      Najwiekszy problem jest taki, ze Erika swiadectwo chrztu, komunii i bierzmowania
                                      nie posiada nazwiska i jest problem...
                                      A wiecie co mnie wkurza? Ze swiadectwo chrztu [albo urdzenia juz nie pamietam]
                                      jest wazne tylko 3 m-ce i kosztuje kupe kasy!!!
                                      Wytlumaczcie mi to, prosze, bo ja za Chiny Ludowe nie pojmuje!
                                      • semantics Re: Zasypiam... 29.01.05, 21:07
                                        No to fajno ze sie da wszystko pozalatwiac, a wiesz mijaczku z tym swiadectwem i innymi
                                        smiesznotkami / kombinacjami alpejskimi - ja nie wszystko rozumiem ale na pewno znajdzie sie ktos
                                        kto na pewno bedzie mogl wytlumaczyc smile)
                            • ombra29 Re: Zasypiam... 30.01.05, 13:47
                              alez Ty zlosliwa jestes ponponko!

                              a co do sredniowiecznych prikazow semantics- rzeczywiscie sredniowiecze to mogklas tu uzyc tylko w
                              przenosni , ale w koncu to nie o to chodzi zeby podpisac papierki i zeby ksiac mogl sobie zrobic
                              kreseczke na liscie "zbawionych" dusz.

                              Ponponko- katechizm katechizmem, inne wyznania innymi wyznaniami , ale zgadzam sie z semantic
                              -tu powinno chodzic nie o katolikow czy prezbiterian czy zielono swiatkowcow, ale wlasnie o
                              chrzescijan. Kosciol katolicki jest bardzo "skamienialy" sam w sobie, nic nowego nie moze przejsc -
                              nawet dziewczynki moga byc ministrantkami dopiero od niedawna.
                              • mulinka Re: Zasypiam... 30.01.05, 17:46
                                ponponko!
                                buziak!
                                smile
                                • ponponka1 Re: Zasypiam... 30.01.05, 19:39
                                  mulinka napisała:

                                  > ponponko!
                                  > buziak!
                                  > smile

                                  Dziekuje i strasznie sie czerwienie smile))))
                                  Ja tez cmok cmok - jaki smok????? wink

                                  Pozdrawiam z Polski
                                  • semantics Re: Zasypiam... 30.01.05, 19:41
                                    o rany jakie calusienstwa tutaj! smile)
          • jan.kran Re: Zasypiam... 31.01.05, 01:06
            tamsin napisała:

            > no tak, ale kto ci pierwszego potomstwa w tym czasie pilnowal?

            Nie wiem , bo spalam smile)) Kran.
    • mijaczek Re: Zasypiam... 30.01.05, 01:02
      Znowu sie obudzilam po drzemce... ja juz nie moge funkcjonowac jak sie nie
      przekimam za 2 godzinki w ciagu dnia... widac bebik potrzebujacy... oby zdrowo rosl!
      Juz nie moge sie doczekac pierwszej wizyty... ciekawe czy uslysze serduszko? no
      ale to dobiero 5 tydzien... chyba poczekam jeszcze ze 2 tyg, zanim sie wybiore
      do pana doktora...
      • tamsin Re: Zasypiam... 30.01.05, 04:04
        jak tylko pierwsze zdjecia dzelusia dostaniesz, to natychmiast nam dawaj do
        ogladania!!!! Mam nadzieje ze rowniez biedziemy mogly sledzic progres rosniecia
        twojego brzusia smile)))
        • mijaczek Re: Zasypiam... 31.01.05, 14:29
          tamsin napisała:

          > jak tylko pierwsze zdjecia dzelusia dostaniesz, to natychmiast nam dawaj do
          > ogladania!!!! Mam nadzieje ze rowniez biedziemy mogly sledzic progres rosniecia
          >
          > twojego brzusia smile)))

          No jasne, ze tak!!! Jak tylko zrobimy pierwsze USG i dostane zdjatko to od razu
          wam pokaze! a brzusia na razie nie ma, wiec nie ma co pokazywac, ale jak urosnie
          to jasne, ze pokaze! :o)
    • semantics Re: Zasypiam... 30.01.05, 19:47

      mijaczek napisała:

      > ... hihi kobitki... moje pierwsze objawy ciazowe zaczynaja dochodzic do
      > glosu... zasypiam na stojaco. A raczej na siedzaco...
      > Eryczysko kaze mi cos skanowac, a ja najchetniej bym sie pod biurko polozyla
      > i zasnela...
      > :o)


      Hihih

      jechalam sobie dzis metrem i na przeciwko mnie siedziala babka w ciazy- tak chyba 6 miesiac, nie
      znam sie na rozmiareach brzucha ale nie wygladala w kazdym razie jakby miala za 5 minut rodzic ale
      brzuch juz bylo widac. Siedziala sobie i oczy jej sie zamykaly do kimania. Od razu musialam pomyslec o
      Tobie mijaczku! No i dobranocka! smile)
      • syswia To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 00:15
        dotyczace katolicyzmu, katechizmu i malzenstwa oraz papierkow
        ....bo sie drogie panie slizgacie po temaciesmile)) po lodzie, po lodzie i w zyto...
        katoliczka starajaca sie o slub z czlowiekiem innego wyznania musi zlozyc takie
        same papiery jak ta co z katolikiem oprocz prosby do biskupa o dyspense. Nie
        jest to zadne kajanie sie (dziwie sie ksiedzu, ktory to tak naswietlil) tylko w
        pewnym sensie uswiadomienie klientce, ze wychodzi za maz za czlowieka o innej
        wierze. Nie slyszalam o wypadku, aby biskup odmowil. Narzeczony poproszony jest
        tez o podpisanie wywiadu (przeprowadza sie z obojgiem - w koncu ksiadz musi
        wiedziec kogo zeni), w wywiadze tym jest formulka, ze zobowiazuje sie on do nie
        przeszkadzania jej w wyznawaniu katolicyzmu (modleniu sie, uczestniczeniu w
        obrzedach np) oraz obydwoje narzeczonych zobowiazuje sie, ze bedzie sie starac
        wychowac potomstwo w szacunku do katolicyzmu. Wlasnie tak a nie inaczej jest to
        sformulowane. Osobiscie uwazam, ze jest to jak najbardziej OK. Jesli zenia sie
        dwie osoby o innej wierze to musza sie nawzajem szanowac i rozumiec, jakie sa
        wymagania (np. moralne) ich religii. Inna sprawa jest to, czy oboje sa b
        wierzacy czy mniej i czy na niektore przykazy nie beda patrzec przez palce. Ale
        to juz ich sumienie. Uwazam, ze te wymogi i sformulowania sa BAAAAARDZO lagodne
        (porownajcie sobie z muzulmankami, ktore za nie-muzulmanina wyjsc w ogole nie
        moga, bo NIE).
        Co do papierow waznych trzy miesiace to wymog ten tez jest jak najbardziej
        wytlumaczalny i dla dobra narzeczonych. Po prostu na wypisie ze swiadectwa
        chrztu proboszcz ma obowiazek wpisac sakramenty udzielone parafiance/ninowi.
        Informacje o tych sakramentach np. malzenstwa albo kaplanstwa sa obowiazkowo
        wysylane do proboszcza, gdzie mialo sie chrzest. W ten sposob KK chce uniknac
        oszustw matrymonialnych - zaden np. byly ksiadz albo bigamista nie wezmie
        kolejnego slubu z jakas naiwniaczka. Ja wiem, moze nie te czasy, moze znacie
        swoich narzeczonych wzdluz i wszerz, ale oszustwa zdarzaja sie przeciez
        wszedzie. Skad taki ksiadz z Pcimia ma wiedziec, ze narzeczony z Perpetykowa nie
        jest bigamista? Dlatego na tych zaswiadczeniach (chodzi tu glownie o chrzest)
        jest limit waznosci.
        Chetnie odpowiem na wszelkie inne pytania zwiazane z tym tematemsmile))
        Wasza Syswia Wszechwiedzaca
        • semantics Re: To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 00:37
          aaa Syswia, dziekuje w takim razie za wyjasnienie!. ja to slyszalam od kolezanki tutaj ( ktora zreszta
          slubu jeszcze nie brala) i bylam lekko zszokowana tym sformuowanie "obiecanie ze dzieci sie wychowa
          w katolicyzmie"
          No to tak jest duzo fajniej smile

          Ja tam na pewno jeszcze bede pytac za kilka lat smile))
          • syswia Re: To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 01:09
            Wiesz, tak to czesto bywa, ze sie slyszalo od osoby, ktorej ciocia slyszala od
            sasiadki, ktorej corka to wlasnie miala tak a tak smile)) a po drodze jak to w
            gluchym telefonie.
            Ja slub bralam koscielny z obcokrajowcem o innej wierze. Moj maz przyznal sie
            zreszta, ze jest wierzacy i praktykujacy. Ksiadz polski w Kanadzie podszedl ze
            zrozumieniem, powaga i powiedzialabym nawet z ogromna zyczliwoscia. Papiery
            zalatwil w kilka tygodni, niepoganiany i nie baknal nawet polslowka o zaplacie.
            Wzial zaklejona koperte po wszystkim. Za zaswiadczenia w Polsce nic nie dalam,
            siostra zakrystianka pognala mnie miotla, jak zaczelam marudzic o pieniadzach.
            Za udzielenie slubu ksiadz nie chcial wziac nic. Opowiadalam juz, jak moi
            rodzice zawozili mu po ceremonii skrzynke Coca-coli, bo kolezanka podpowiedziala
            mi, ze b. lubi. Wzial z usmiechem.
            Wiem, nie wszyscy tacy sa. Moze mialam szczescie, a moze ludzie przesadzaja.
            Wciskaja kopertowy na sile i wiecej od sasiadki, zeby "lepiej wypasc" przed ludzmi.
        • blue_jay Re: To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 05:11
          syswio wszystkowiedzacawink) > masz racje, dobrze mowiszwink tylko ja juz jestem
          mezatka i pozwol przytocze Ci kawaleczek listu diakona: "Pisze tak duzo o
          niewaznosci tego mal. rowniez z tego powodu ze jednym
          z
          warunkow do uwaznienia mal. jest uznanie w sumieniu - ze w swietle
          prawa [
          powtarzam i tylko w swietle prawa, a nie w oczach Boga ] Wasze
          malzenstwo bylo
          niewazne."
          Chodzi o prawo kanoniczne oczywiscie, nie cywilnewink a ja takiego czegos z reka
          na sercu i czystym sumieniem zrobic nie moge i koniec kropka..
          Nie tylko byla mowa w naszym przypadku o wywiadzie, ale jeszcze dostalam pakiet
          papierzysk, ktore musiala wypelnic rodzina w Polsce i proboszcz mojej parafii..
          Moze kiedys zajme sie tymi papierzyskami, bo moj maz nie ma nic pzreciwko
          podpisywaniu papierow, ktore mu podsuwam pod noswink
          • semantics Re: To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 09:27
            syswio, niewatpliwie mialas baaaardzo duzo szczescia i niesamowitych ludzi na swojej drodze!
            Wszyscy przyjeli do wiadomosci Wasz slub z wielkim luzem i jak slub ludzi ktorzy przysiegaja sobie
            przed Bogiem (obojetnie jak sie przeciez nazywa!) ze ze soba beda na dobre i zle. Sa i takie przypadki
            jak blue-jay.

            (Wlasnie dzwoni piaty budzik mojego lubego....)

            Ostatnio , zreszta z przyczyn na pewno Ci znanych, reaguje lekko powiedzmy" alergicznie" na
            jakikolwiek przejaw ograniczania wolnosci i proby narzucania mi "tej jedynej wlasciwej drogi". Pewnie
            dlatego jak uslyszalam ten tekst od kolezanki to stwierdzilam ze to okropne, no i co w sercu to na
            jezyku.- czasem nie wychodze na tym dobrze...

            Niemniej jednak pozdrawiam serdecznie i dzieki za wyjasnienie i jednoczesne uspokojenie mnie!

            i jak to mawia Mulinka- AMEN smile)
            • syswia Re: To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 15:09
              No wiesz, to nie bylo tak do konca gladko. Pierwszy ksiadz tutejszy, do ktorego
              poszli moi rodzice z moim narzeczonym (ja bylam przeziebiona) powiedzial, ze on
              nigdy nie udzieli nam slubu, ze Sikhowie bija swoje zony, zebym uwazala i nie
              zachodzila od razu w ciaze (sic!) Moi rodzice wrocili przerazeni.
              A my - po prostu wiecej do niego nie poszlismy. Poszlismy do innego. Owszem
              musielismy chodzic na nauki, musialam wypelniac papiery i wysylac je do mojej
              parafii tam i nazad - taka jest procedura... A to dziwne, co mowisz Blue Jay, ze
              Twoja rodzina musiala cos wypelniac???? Az ciekawa jestem az co, po pierwszy raz
              o czyms takim slysze... (A o co chodzi z tym uniewaznianiem? Ze w razie czego to
              on nie uniewazni, bo mu sumienie nie daje? Nie do konca ten fragment rozumiem).W
              Polsce moja mama miala problemy ze znalezieniem ksiedza ktory odprawilby
              czesciowo po angielsku. Chodzila do kurii, odsylano ja z kwitkiem. Poplakala sie
              biedna. Az w koncu poprosilam znajoma z duszpasterstwa akademickiego, czy jakis
              znajomy ksiadz by sie nie podjal - i zaraz sie znalazl przemily ksiadz, ktory
              nie tylko udzieil nam slubu, ale odprawil czesciowo po angielsku, pieknie
              powital rodzine mojego meza i specjalnie dla nich wytlumaczyl po ang. na czym
              polega sakrament malzenstwa w katolicyzmie.
              Moja rada jest taka: jak widzicie, ze cymbal (za przeproszeniem) to na odleglosc
              draga od niego. Po co sie meczyc? Zawse znajdzie sie inny ksiadz, slub mozna
              wziac w kazdej katolickiej parafii na swiecie.
              • blue_jay Re: To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 18:58
                syswia> podpisuje sie obiema rekoma pod tym, co napisalas.. nam nie wyszlo,
                trafilismy jak kula w plot z ksiezmi, z ktorymi rozmawialismy.. ale wcale to
                nie znaczy, ze za lat kilka nie wpadnie nam do glowy pojscie do kosciola
                katolickiegowink
                a z tym uniewaznieniem, to chodzi o nasze malzenstwo zawarte w innym kosciele
                niz katolicki jest niewazne; wg prawa kanonicznego jestem "przestepca" hihih
                zartuje oczywiscie, ale zlamalam to prawo 2 razy, bo: 1. slub zawarty w innym
                kosciele, 2. bez dyspensy.. a teraz aby to odkrecac potrzeba sie "zapapierzyc"
                po sama szyje..
                teraz jestem w pracy, wiec nie powiem Ci jakie to papiery musiala wypelniac
                rodzina, ale jak dojade do domu poszukamwink
                Moja kolenzka brala slub z Babtysta i absolutnie ksiadz nie robil zadnych
                problemow z tego powodu.. moze to dlatego, ze mieszkam na zdziczalym Poludniu?
                hihih
                • syswia Re: To ja hurtem odpowiem na te pytania 31.01.05, 20:18
                  A po co mowilas, ze zawarlas slub w innym kosciele?
                  albo: skoro wzieliscie juz slub, to po co Wam jeszcze w KK? ze wgledu na Twoja
                  rodzine? Ja mialam takze slub w swiatyni mego meza. Zapytalam ksiedza, czy jest
                  ok, jesli przed katolickim slubem bedziemy miec blogoslawienstwo w jego
                  swiatyni. Ksiadz powiedzial: Blogoslawienstwo tak, slub nie... A czym sie rozni
                  jedno od drugiego? Teoretycznie mielismy blogoslawienstwo, bo slub cywilny
                  zawarlismy pol roku wczesniej i nikt sie nie czepial: ani ksieza, ani urzednicy
                  w swiatyni meza.
      • mijaczek Re: Zasypiam... 31.01.05, 14:33
        semantics napisała:


        > jechalam sobie dzis metrem i na przeciwko mnie siedziala babka w ciazy- tak chy
        > ba 6 miesiac, nie
        > znam sie na rozmiareach brzucha ale nie wygladala w kazdym razie jakby miala za
        > 5 minut rodzic ale
        > brzuch juz bylo widac. Siedziala sobie i oczy jej sie zamykaly do kimania. Od r
        > azu musialam pomyslec o
        > Tobie mijaczku! No i dobranocka! smile)

        Milo, ze myslimy o sobie nawet poza forum... a z ciezarnych zasypiajac prosze
        sie nie smiac... :o) i na drugi raz poduszke zaproponowac... albo masaz stop :o)
        • kurczak1976 Re: Zasypiam... 31.01.05, 15:23
          Mijaczku ja nie jestem czesty forumowy gosc ale z kazdej takiej radosci sie
          bardzo ciesze!
          Zycze jak najlaskawszych 9 miesiecy a do spania puszystych podusi i kochanego
          meza.

          Kurczak, ktory umiera ze strachu przed "maniem" dziecka:o))
          • asia.sthm Re: Zasypiam... 31.01.05, 15:36
            Kurczaczku, te strachy przed znam doskonale . Kiedy przyszedl czas to sama
            siebie musialam przekonac, ze przeciez tyle innych kobiet dalo sobie z tym
            mieniem rade, to dlaczego ja do ciezkiej cholery, mam sobie nie dac?
            No dlaczego ? I dalam sobie rade z niewielka pomoca przyjaciol wink i nie wiem
            teraz, zupelnie nie pamietam jak moglam az tak w siebie nie wierzyc ?
            Strachy przejda, bo musza przejsc i tyle. Jak przyjdzie czas oczywiscie .
            Glowa do gory i pruc do przodu prosze towarzyszek.
            buzka
            • kurczak1976 Re: Zasypiam... 31.01.05, 15:52
              No ja tak licze na matke nature, ze mi jakos hormony podkreci i sie zdecyduje:o)
              Ale pliss jeszcze ze 2-3 lata moglaby poczekac:o)
            • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 16:44
              O matko, ja tez mam stracha, i wyrzuty sumienia jednoczesnie, bo nie ma we mnie
              za grosz instynktu macierzynskiego... a tu 30tka prawie prawie, rozsadek
              podpowiada, ze pozniej moga byc z tym klopoty... i co tu robic???
              • mulinka Re: Zasypiam... 31.01.05, 16:52
                nie bac sie
                bo to sama radosc
                smile
                • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 16:57
                  jak tu sie nie bac, kiedy pracy dobrej nie mam. Boje sie ze jak sie "zagrzebie w
                  pieluchy" to juz sie nie wygrzebie. Ja sie nie boje ciazy, rozstepow, niespania
                  po nocach (no moze troche samego porodu- tak), tylko tego co bedzie z moim
                  zyciem dalej. Kto mnie zatrudni po nastepnych 2 latach... Zebym chociaz byla
                  zatrudniona w jakiejs w miare stabilnej firmie na etacie, chocby na najnizszej
                  pozycji...
              • mijaczek Re: Zasypiam... 31.01.05, 16:56
                A ja mam bardzo "rozbudowany" instynkt macierzynski [choc nie tak bardzo jak
                Eryczysko, bo on chce 4 dzieci!!!]
                Ja wychodze z zalozenie, ze lepiej miec dzieci wczesniej niz pozniej... wszystko
                za tym przemawia...
                No ale jak ktos tego nie czuje, to nie wolnie sie zmuszac!!!
                Buziaki!
                Ale moze przynajmniej zechcecie byc ciociami dla mojego Dzelusia :o) cio?
                Ale fajnie by bylo... ciocie z Londynu, Kanady, Szwecji, Hameryki, Norwegi,
                Niemiec... nonono... hihihi
                • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 17:01
                  ech, rozwalilam Ci wateksad((
                  i w ogole malo kulturalna jestem
                  ja sie naprawde ciesze z kazdej ciazy kazdej mojej znajomej i przyjaciolki
                  bardzo holubie wszystkie dzieci (no chyba, ze sa rozwydrzone)
                  tylko mam sama ostanio takie leki
                  juz nawet rozmawialam o tym z C. sad(((
                  • asia.sthm Re: Zasypiam... 31.01.05, 17:08
                    Syswia nie pali sie jeszcze. Ulozy sie praca. Nawet jak rzeczy wygladaja na
                    pierwszy rzut oka beznadziejnie....
                    Zobaczysz, ze sie ulozy.
                    Wiesz , my tu wszystkie trzymamy kciuki smile))
                    • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 17:12
                      Ech, ja wiem, ze nie jest beznadziejniesmile))
                      Tylko czlowiek ma to do siebie, ze zawsze chcialby lepiej i wiecej...

                      On the brighter note:
                      Kupilam wczoraj nasiona poziomek. Wysieje dzisiaj i bedziemy miec latem
                      poziomeczkismile))) A juz myslalam, ze w tym kraju tych owocow nie ma...
                      • monhann2 Re: Zasypiam... 31.01.05, 17:43
                        Och Syswia, instynkt maciezynski sam przyjdzie. Nie martw sie. U jednych
                        wczesniej (jak u mnie)u innych grubo po 30-tce. Brakiem pracy i perspektywa
                        trudnosci znalezienia dobrej gdy sie ma male dziecko tez sie nie stresuj. Jakos
                        to bedzie. Znasz powiedzenie: dal pan Bog dziecko da i na dziecko? Ja wiem, ze
                        teraz kobiety najpierw mysla o karierze dopiero potem o dzieciach i rozumiem to
                        doskonale. Stanowi to w kazdym razie sens. Tak ze idz za glosem serca, w zadnym
                        razie nie kieruj sie presja rodziny i otoczenia. To Twoje zycie, szczescie i
                        rodzina.

                        pa, pa buziaczek

                        M.
                        • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 17:58
                          smile Monhann - mialam do Ciebie zadzwonic i jakos mi nie wyszlo. Przepraszam. Dzis
                          wieczorem pracujesad
                          Dzieki za dobre slowo.
                          • kurczak1976 Re: Zasypiam... 31.01.05, 18:27
                            Ja mysle ze to nawet nie chodzi o robienie kariery ale o zwykle zabezpieczenie
                            swojej przyszlosci. Ja mam podobna sytuacje. Jestem za granica, z bezsensownym
                            wyksztalceniem i tez nie mam pracy. Boje sie ze potem osoba z 3x na karku bez
                            doswiadczenia to juz do niczego sie nie nada:o( A dziecko zajmuje te kilka lat.
                          • monhann2 Re: Zasypiam...-do syswii 31.01.05, 18:31
                            no problem syswia, zdzwonimy sie pozniej
                            przyjemnego tygodnia
                            aby do piatku smile))))

                            pa pa
              • asia.sthm Re: Zasypiam... 31.01.05, 16:56
                Syswia, instynkt w razie co, to instynkt, a nie nasz wybor. wink)
                Tez uwazam za wielka niesprawiedliwosc, ze kobietom tyka ten glupi zegar i
                czuja sie tym przyciskane do muru. Panowie maja luksus mozliwosci czekania do
                usmiechnietej smierci prawie.
                Ty masz jeszcze czas, wiec az tak sie jeszcze nie torturuj. Ale rozumiem ...
                sama to przechodzilam.
                Od stadium : NIGDY zadnych bachorow do checi posiadania pieciu sztuk
                rozwydrzencow przeskoczylam tak leciutko, ze nawet sie nie zorientowalam kiedy.
                Tak mi sie przytrafilo dwoch fantastycznych , prawie gotowych juz poleciec na
                wlasnych skrzydlach facetow.smile)))
                Punkt widzenia zmienia sie od punktu siedzenia hi hi
                • st0krotka Re: Zasypiam... 31.01.05, 18:15
                  ostatnio 65-letnia kobieta urodzila dziecko, to rekordowy wiek.
                  i co wy na to? sama nie wiem, co o tym myslec, z jednej strony, to za pozno,
                  nie bedzie miala ani sily, ani nie pozyje tyle, zeby dziecko wychowac, a
                  zdrugiej strony, to kobieta ta zawsze bardzo chciala miec dziecko, ale z
                  roznych powodow nie mogla, az w koncu spelnila sie w roli matki.
                  • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 18:39
                    no wiesz, to jest raczej, ze sie tak wyraze cud natury (albo leczenie hormonalne)
                    wiekszosc znajomych w moim wieku (czyli w drugiej polowie 20tki) oraz kuzynki w
                    okolicach 30+ mialy/maja problemy z zajsciem w ciaze...
                    • cobaea Re: Zasypiam... 31.01.05, 19:10
                      to raczej bylo lecznie hormonalne.
                      Jednak macierzynstwo w wieku 65 lat to troche za pozno moim zdaniem. Moze ise
                      myle.
                      WIesz, Syswia, nie ma co generalizowac z tymi problemami z zajsciem w ciaze po
                      30 roku zycia. U moich znajomych to roznie bywa. Jednym dziewczynom pomoglo
                      branie tabletek anty, u innych wynikly z tego same problemy, po prostu nie
                      powinno sie generalizowac.
                      najwazniejsze to znac swoj organizm i wsluchac sie w swoj instynkt.
                      MOj jeszcze spi. Z roznych wzgledow.
                      • mijaczek Re: Zasypiam... 31.01.05, 19:51
                        No widzicie kobitki. To ja wam tu moze troche fluidow posle, cobyscie zmieniliy
                        zdanie...
                        Oczyfiscie, nic na sile [wszystko mlotkiem :o)], jak sie czegos nie czuje to nie
                        i juz!
                        A jesli chodzi o leki, to ja je mam... i to straszne... tylko ze mna to jest
                        tak, ze ja jeszcze nie mysle o tym, co bedzie po porodzie, bo modle sie, zeby
                        przejsc przez I trymestr, a potem II, az w koncu III...
                        ... przeciez ja wam moge nie dlugo na ramionach plakac...ze znowu nie wyszlo...
                        Ale nie moge tak myslec... musze probowac...bo wiem, ze jest szansa na to, ze
                        bedzie dobrze!!!
                        :o)
                        • mulinka Re: Zasypiam... 31.01.05, 20:01
                          Mijaczku!
                          JEST dobrze, jest bardzo dobrze
                          a...Ty coraz grubsza smile))
                          calusy
                          i zadnego ponuractwa prosze! smile)
                        • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 20:22
                          O matko, nawet o tym nie mysl, co Ty? pozytywne myslenie to grunt. Bede
                          najszczesliwsza wirtualna ciotka klotka za 8 miesiecysmile))
                          • mulinka Re: Zasypiam... 31.01.05, 20:30
                            Dziewczyny
                            wiem, ze ksieza, to tez urzednicy i jak to z urzednikami bywa, sa czasem trudni
                            ale...
                            z tego, co pamietam z prawa kanonicznego (jesli sie myle, niech mnie ktos
                            poprawi) - slub zawiera sie przed BOGIEM, malzonkowie slubuja przed Bogiem, a
                            kaplan, jest tylko i wylacznie swiatkiem owego slubowania
                            • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 20:42
                              tak mulinko, jest to jedyny (oprocz awaryjnego chrztu) sakrament, ktorego nie
                              udziela ksiadz, a malzonkowie sobie nawzajem
                              • ponponka1 Re: Zasypiam... 31.01.05, 20:51
                                syswia napisała:

                                > tak mulinko, jest to jedyny (oprocz awaryjnego chrztu) sakrament, ktorego nie
                                > udziela ksiadz, a malzonkowie sobie nawzajem
                                Macie racje!!!!

                                Cytuje katechizm:
                                W kosciele lacinskim uwaza sie zazwyczaj, ze sami malzonkowie jako szafarze
                                laski Chrystusa udzielaja sobie nawzajem sakramentu malzenstwa wypowiadajac
                                wobec Kosciola (czylu zgromadzenia wiernych a nie instytucji - dopisek ponponki)
                                swoja zgode.

                                Zatem slub moze byc zwarty bez obecnosci ksiedza, gdziekolwiek smile)) czyz nie
                                jset to piekne!!!

                                Cmok (jaki smok!!!)
                                • monhann2 Re: Zasypiam... 31.01.05, 21:38
                                  ponponka1 napisała
                                  Zatem slub moze byc zwarty bez obecnosci ksiedza, gdziekolwiek smile)) czyz nie
                                  > jset to piekne!!!

                                  Jest, jest! Pamietacie Braveheart???
                                • syswia Re: Zasypiam... 31.01.05, 21:44
                                  nie ponponko, nie moze byc gdziekolwiek
                                  juz nie pamietam z czego byl to przepis, ale jestem prawie pewna, ze slub
                                  katolicki moze byc zawarty tylko w kosciele (znaczy sie w murach), a obecnosc
                                  ksiedza jest tez chyba konieczna, gdyz jest on w razie czego swiadkiem zawartego
                                  malzenstwa (nie mowiac juz o tym, ze obecnie zawiera sie malzenstwa konkordatowe
                                  i ksiadz jest jednoczesnie urzednikiem panstwowym)
                                  • ponponka1 Re: Zasypiam... 31.01.05, 22:00
                                    syswia napisała:

                                    > nie ponponko, nie moze byc gdziekolwiek
                                    > juz nie pamietam z czego byl to przepis, ale jestem prawie pewna, ze slub
                                    > katolicki moze byc zawarty tylko w kosciele (znaczy sie w murach), a obecnosc
                                    > ksiedza jest tez chyba konieczna, gdyz jest on w razie czego swiadkiem zawarteg
                                    > o
                                    > malzenstwa (nie mowiac juz o tym, ze obecnie zawiera sie malzenstwa konkordatow
                                    > e
                                    > i ksiadz jest jednoczesnie urzednikiem panstwowym)

                                    Szafarzmi sakrametu malzenstwa sa sami malzonkowie
                                    Katechizm pkt nr 1630:
                                    "prezbiter (lub diakon), ktory asystuje przy obrzedzie zawarcia malzenstwa,
                                    przyjmuje zgode (i do tego sa potrzebni swiadkowie) malzonkow w imieniu Kosciola
                                    (znowu podkreslam, ze chodzi o Wiernych a nie inetytucje) i udziela
                                    blogoslawientwa Kosciola. Obecnosc pelniacego posluge w Kosciele (oraz swiadkow)
                                    wyraza w widoczny sposob, ze malzenstwo jest rzeczywistoscia koscielna.
                                    1631
                                    Z tego wzgledu Kosciol wymaga zazwyczaj od swoich wiernych koscielnej formy
                                    zawieranai malzenstwa. Przemawia za tym wiele racji:
                                    - malzenstwo sakramentalne jest aktem liturgicznym; wypada zatem, by bylo
                                    celebrowane podczas publicznej liturgii Kosciola;
                                    - malzenstwo wprowadza do okreslonego stanu koscielnego, daje prawa i naklada
                                    obowiazki w Kosciele, miedzy malzonkami i wobec dzieci;
                                    - skoro malzenstwo jest stanem zycia w Kosciele, trzeba, by byla pewnosc
                                    odnosnie jego zawarcia (stad obowiazek obecnosci swiadkow);
                                    publiczny charakter wyrazonej zgody chroni raz wypowiedziane malzenskie "tak" i
                                    pomaga w dochowaniu mu wiernosci"

                                    jesli dwoje ludzi wobec swiadkow oswiadcza wole malzenstwa to staja sie
                                    malzenstwem sakramentalnym bez tych powyzszych wskazan smile))))

                                    Cmok (gdzie ten smok???)
                                    • mijaczek Re: Zasypiam... 01.02.05, 01:28
                                      No i znowu sie obudzilam po kolejnej drzemce... ja juz nie moge funkcjonowac bez
                                      przespania sie ok.15.00 do 18.00... no coz... skoro Malenstwo tak potrzebuje to
                                      co ja moge poradzic... no nie?
                                    • syswia Re: Zasypiam... 01.02.05, 05:16
                                      Nie do konca Ponponko masz racje.
                                      Oto fragmenty z kodeksu prawa kanonicznego:
                                      Kan. 1108 -

                                      § 1. Tylko te małżeństwa są ważne, które zostają zawarte wobec asystującego
                                      miejscowego ordynariusza albo proboszcza, albo wobec kapłana lub diakona
                                      delegowanego przez jednego z nich; a także wobec dwóch świadków, według zasad
                                      wyrażonych w następnych kanonach.

                                      Kan. 1116 -

                                      § 1. Jeśli osoba, zgodnie z przepisem prawa, kompetentna do asystowania jest
                                      nieosiągalna lub nie można do niej się udać bez poważnej niedogodności, kto chce
                                      zawrzeć prawdziwe małżeństwo, może je ważnie i godz;wie zawrzeć wobec samych
                                      świadków:

                                      1° w niebezpieczeństwie śmierci;

                                      2° poza niebezpieczeństwem śmierci jedynie wtedy, jeśli roztropnie się
                                      przewiduje, że te okoliczności będą trwały przez miesiąc czasu.

                                      § 2. W obydwu wypadkach, gdyby był osiągalny inny kapłan lub diakon, który
                                      mógłby być obecny, powinien być poproszony i razem ze świadkami byt przy
                                      zawieraniu małżeństwa, z zachowaniem zasady ważności małżeństwa wobec samych
                                      świadków.

                                      Tak wiec wazne malzenstwo bez ksiedza moze byc zawarte tylko w rzeczywiscie
                                      wyjatkowych warunkach, praktycznie na lozu smierci i tylko wtedy gdy duchowny
                                      jest nieosiagalny.
                                      Co do miejsca, to sie nie upieralam, bo nie wiedzialam dokladnie. Prosze oto
                                      cytat szczegolowy:
                                      Kan. 1118 -

                                      § 1. Małżeństwo pomiędzy katolikami lub między stroną katolicką i niekatolicką
                                      ochrzczoną, winno być zawierane w kościele parafialnym; w innym kościele lub
                                      kaplicy może być zawierane za zezwoleniem ordynariusza miejsca lub proboszcza.

                                      § 2. Miejscowy ordynariusz może zezwolić na zawarcie małżeństwa w innym
                                      odpowiednim miejscu.

                                      § 3. Małżeństwo pomiędzy stroną katolicką i stroną nieochrzczoną może być
                                      zawarte w kościele lub innym odpowiednim miejscu.

                                      Czyli znowu: generalnie w kosciele lub kaplicy. Co znaczy odpowiednie miejsce?
                                      Nie wiem, ale musi byc zezwolenie na to ordynariusza.
                                      Nie musze chyba dodawac, ze katolikow Kodeks ten obowiazuje...
                                      Pozdrawiam,
                                      Syswia
                                      • gherarddottir Re: Zasypiam... 01.02.05, 08:54
                                        przepraszam ze sie wtrace ze tak powiem, ale niestety w kosciele katolickim nie
                                        mozna zawrzec slubu uznanego przez kosciol za zawarcie zwiazku malzenskiego bez
                                        obecnosci ksiedza.
                                        Zaraz mi tu wnikliwie wszytsko czytajaca Ponponka1 znajdzie, ze nie jestem
                                        katoliczka i sie nie znam....smile)))
                                        ale akurat w kwestii zawierania slubu cos wiem na ten temat bo zmienilam wiare
                                        z katolickiej na luteranska i dokladnie wiem jakie sa postanowienia kosciola
                                        katolickiego co do zawierania slubu.
                                        Wiadomo ksiadz tez czlowiek (hihihi) i moze byc roznie, jednak generalnie....-
                                        nie da sie bez ksiedza smile
                                        • kurczak1976 Zmiana wyznania 01.02.05, 09:09
                                          Czy jest to skomplikowana procedura? Wlasnie przy przejsciu z katolicyzmu na
                                          inna religie?
                                          • gherarddottir Re: Zmiana wyznania 01.02.05, 09:16
                                            ja przeszlam z katolicyzmu na luteranizm- bardzo prosto i szybko poszlo.
                                            • ponponka1 Re: Zmiana wyznania 01.02.05, 09:22
                                              Ale jak to w praktyce wyglada. Robilas to w Polsce czy w Norwegii? Czy trzeba
                                              skladac cos, np. rezygnacje w swojej parafii???? I jakie dokumenty nalezy
                                              przedtsawic u nowego pastora: siwdedctwo chrztu?, komunii, bierzmowania. Czy
                                              wymagaja dodatkowych obrzadkow????

                                              Cmok (jaki smok?????)
                                        • ponponka1 :) 01.02.05, 09:19
                                          Pzeczytaj uwaznie to co przepisalam z katechizmu.....malzenstwo jest
                                          sakramentalne (czyli wazne w swietle prawa kosicelnego i Boga) bez obecnosci
                                          ksiedza, jedyny wymog top swiadkowie. Jednak sa wskazania, ze powinno sie
                                          zawrzec je jednak w obecnosci Kosciola: diakona, prezbitera, ksiedza itp. -
                                          zgadzam sie z nimi w 100% - poniewaz zyjemy w cywilizacji papierkowej smile))))))

                                          Cmok (gdzie ten smok!!!!!)
                                      • ponponka1 nie mam i mam 01.02.05, 09:32
                                        Kosciol wymaga ale nie moze rzadac....Jednak osoba wierzaca (katolik) bedzie
                                        zawsze chciala polaczyc sakrament malzenstwa z eucharystia.....dlatego w
                                        99,9999999% slub katolicki jest zwierany w kosciele i w trakcie mszy smile)))))))
                                        Po prostu w malzenstwie lacza sie dwa sakramenty smile))))) Tak jak w zyciu, nie
                                        mozna patrzec tylko w jeden punkt, nalezy sprawe oceniac w szerszym aspekcie....
                                        smile))))))

                                        Cmok (jaki smok!!!!!!)
                                        • semantics Re: nie mam i mam 01.02.05, 09:40
                                          czyli wynika z tego ze prawdziwy katolik wypelnia wszystko to co jest zapisane w katechizmie/prawach
                                          kosciola?

                                          A jak jest katolikiem ale zamarzy mu sie slub na wzgorzu czy na klifie to nie wolno?
                                          • cobaea Re: nie mam i mam 01.02.05, 09:46
                                            I co to sie porobilo z MIjaczkowego watku...

                                            Na slubach sie nie znam i dobrze mi z tymsmile
                                          • ponponka1 nie mam pojęcia 01.02.05, 10:54
                                            Wedlug tego co ja wyrozumowuje z katechizmu, to jak ksiadz jest otwarty i
                                            nieuparty to mozna smile - wszak na pielgrzymkach msze czetso sa pod chmurka!!! smile)))
                                            Wedlug tego co Ty podalas z katechizmu - moze byc z tym problem smile)))
                                            W kazdyn razie powodzenia w spelnieniu marzenia - tez bym tak chciala, gdzies w
                                            terenie, na lonie przyrody....och och
                                            Ale Moj Wiking to zwolennik konkubinatu, bardzo popularnego i oficjalnie
                                            uznawanego w Norwegii....

                                            Cmok (jaki smok!!!!!)
                                            • gherarddottir Re: nie mam pojęcia 01.02.05, 17:50
                                              Mijaczku! ten watek jest o Tobie i jako jako przyszla wirtualna ciotka chce
                                              wiedziec co sie dzieje ? jak nastroje? jak katar czy minal? jak sie w ogole
                                              czujesz?

                                              duze buziaki z mroznej Norwegii
                                              • mijaczek Re: nie mam pojęcia 01.02.05, 20:24
                                                No i troche mi lepiej... z nosa juz nie leci... standardowo... jest 2.30 a mi
                                                sie chce spac... skad my to znamy, co?
                                                Ja nie wiem jak to mozliwe, ale chodze dzis w spodniach z rozpietym guzikiem, bo
                                                nie moge sie zapiac... przeciez to za wczesnie, nie?
                                                • asica74 Re: nie mam pojęcia 01.02.05, 20:27
                                                  tak sie zaczyna! rozpiety guzik! Mijaczek, idz do lozka i lez. Wez ze soba
                                                  czosnek, chran i co tylko ci dziewczyny napisaly!

                                                  Ja zycze duzo zdrowia i wysylam Aniecie!
                                                  • gherarddottir Re: nie mam pojęcia 01.02.05, 20:53
                                                    i nie zapomnij o skarpetkach !smile)))
    • mijaczek APEL 01.02.05, 20:25
      Uprasza sie wszystkich o zaprzestanie prob udowodnienia sobie nawzajem, ze sie
      wie wszystko... niedlugo bedziecie sie po sadach wlec nawzajem...
      My tu mamy o mojej sennosci rozmawiac, a nie o Kosciolach i innych...
      Kapisz? No.
      Mia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka