Dodaj do ulubionych

chodzenie?

10.03.05, 21:42
dziewczyny, dzis mi jakos po glowie chodzi temat "chodzenia" , "chlopaka" itp. W jezyku polskim po
pierwsze nie ma odpowiednika slowy "boyfriend" bo taki facio z ktorym sie spi to juz nie przyjaciel, a
jak nie ma pierscionak ato jeszcze nie narzeczony. W Polsce jest to dosc szybkie, bo wiem ze jak
ktos juz ze soba "chodzi" / "jest" dwa lata to zaczynaja sie plany slubu.
hmm ale pytanie dotyczy czegos innego:

Jak dlugo "chodzilyscie" / lub "chodzicie " ze swoim obecnym mezem , narzeczonym, "bojfrendem"
przed tym jak ona zapytal / Ty zapytalas czy chcesz zostac jego zona/ czy on chce zostac Twoim
mezem?
Obserwuj wątek
    • cytrusowa Re: chodzenie? 10.03.05, 21:51
      Ha!
      My "chodziliśmy" na odległość.
      Zgadaliśmy się w lipcu 2003 na internecie, spotkaliśmy się w sierpiniu, a potem
      widywaliśmy sie raz na jakiś czas po kilka dni. Mężuś mieszkał i pracował w
      Niemczech - gwoli wyjaśnienia.
      Oświadczył mi się w maju 2004 roku podczas romantycznego, weekendowego wypadu
      do Wenecji, zimnej zresztą.
      No wiec w naszym wypadku trudno określic czas "chodzenia".
      A we wrześniu 2004 roku powiedzieliśmy sobie TAK

      Niech no pomyślę...poznaliśmy się przez internet, pierwsze spotkanie było w
      sierpniu 03, potem tylko maile i codzienne telefony, potem ja pojechalam na dwa
      tyg. do Niego do Kolonii.
      Dalej były Święta, przyjechał do Gdańska, Śylwester razem, potem luty kilka
      dni, dalej w kwietniu ja zrezygnowalam z pracy, spotkalismy si ena Święta w
      Gdańsku, no a potme już z górki - ja jeżdziłam na kilka tyg. do Niego, po czym
      wracałam do Gdańska.
      No a w lipcu 2004 wróciliśmy już razem, by we wrześniu sie pobrać.
      No a od grudnia 2004 znow w Kolonii, hehehe. Cóż za przewrotność losu
    • frankie36 Re: chodzenie? 10.03.05, 21:53
      Poznlismy sie w 1990,moj M mi powiedzial po TRZECH dniach,ze bede jego
      zona.Oczywiscie taka glupia nie bylam,pobralismy sie w 1992,po dwoch latach
      bycia ze soba,tylko ze mieszkalismy ze soba pol roku przed slubem.

      • semantics Re: chodzenie? 10.03.05, 21:56
        Frankie! moj tata powiedzial tez mojej mamie ze bedzi ejego zona i ona tez sie oburzyla i stwierdzila "
        glupi chyba jakis" smile))
        • frankie36 Re: chodzenie? 10.03.05, 21:59
          Moja reakcja byla doslownie taka sama,pomyslam sobie ze przyjechal jakis
          wielkolud z Kanady i gada glupoty.Okazalo sie ze nie i do tej pory slysze ze on
          wiedzial od samego poczatku...
          • malpka108 Re: chodzenie? 11.03.05, 09:01
            frankie36, masz racje, to sie zdarza choc jest niezmiernie dziwne i ja jako
            rozsadna i myslaca osoba nigdy bym w to nie uwierzyla gdyby nie moj M z USA. On
            tez bardzo szybko wiedzial, ze sie ze mna ozeni, ja potrzebowalam wiecej czsu,
            ale jak na moj nadmiernie racjonalny leb to wcale malo. wink Czasami to sie tak
            jakos wie i czuje, ze to jest to, trzeba tylko ciagle nad tym pracowac, zeby
            tak zostalo.
      • kinky5 Re: chodzenie? 10.03.05, 22:02
        chodzilismy ...2 lata i 4 miesiace a pozniej w dniu moich urodzin oswiadczyl mi
        sie w ..slipkach.
        powiedzielismy sobie tak dosc szybko bo po 4 miesiacach.
        a z widywaniem to blo tak-
        studiowalismy razem w niemczech przez 6 miesiecy bylismy praktycznie sasiadami
        (10 min. piechotka) pozniej on wrocil do Kanady a ja do Polski wiec..bylismy
        oddaleni okolo 7 tys km. ale jezdzilismy do siebie jak szaleni...choc musze
        pzyznac ze najdluzej nie widzielismy sie przez 5 miesiecy.W zeszlym roku w lutym
        przyjechalam do niego- mieszkalismy razem i tak juz zostalo wink
        • elagrubabela Re: chodzenie? 10.03.05, 22:06
          Slubu nie bedzie, bo ja to taki ptak, co sie nie daje zaobraczkowac a moj man
          juz jeden slub i rozwod zaliczyl - wystarczy. Znalismy sie blisko przez ponad
          1,5 roku zanim zamieszkalismy razem. On jeszcze pozniej utrzymywal swoj
          oddzielny dom przez prawie 3 lata, potem go sprzedal no i tak juz zostalo. Czy
          to znaczy, ze my wciaz "chodzimy" ze soba? ;P
          Elka
        • abere8 Kinky :-)))) 11.03.05, 01:10
          kinky5 napisała:

          > chodzilismy ...2 lata i 4 miesiace a pozniej w dniu moich urodzin oswiadczyl
          mi sie w ..slipkach.

          Ech, moj zeby chociaz w slipkach... smile)))) Wiecej nie powiem!! wink

          Oswiadczyl sie po prawie trzech latach chodzenia/latania, a slub wzielismy ok.
          pol roku pozniej. Z tymi oswiadczynami to mu w ogole nie tak wyszlo, jak
          chcial, bo pojechalismy w podroz po Stanach i planowal mi sie osiwadczyc w
          Lawrence, Kansas, miescie, w ktorym sie urodzil i na poczatku mieszkal, a potem
          tam wrocil na studia, to ogolnie jego ukochane miejsce. Niestety juz po paru
          dniach podrozy tak panikowal, ze ja przez przypadek odkryje ten pierscionek, ze
          ktoregos wieczora pod wplywem chwili sie oswiadczyl smile

          Mniej wiecej sie spodziewalam, ze sie tamtego lata zareczymy, bo w nastepnym
          roku konczylam studia i przebakiwalismy, ze po obronie sie przeprowadze do
          Stanow, wiec to byl logiczny krok, ale i tak to byla dla mnie wielka
          niespodzianka. Ale z drugiej strony, teraz dwa lata po slubie ja czasami
          jeszcze miewam watpliwosci, czy doroslam juz do tego, zeby byc stateczna
          mezatka smile
    • bietka1 Re: chodzenie? 10.03.05, 22:03
      My "chodzilismy" ze soba rok i dwa miesiace, a potem za dwa miesiace byl slub smile
      Wlasciwie to wcale nie tak krotko...
      A co do nomenklatury, to jakis czas temu moja mama mi wyjasnila, ze teraz to juz sie nie mowi
      "chodzic" tylko "byc ze soba" i to oznacza sypianie... No i nie wiem, czy to tak tylko moja
      mama...? smile))

      Pozdrowienia Semi :o)
      • bietka1 Re: chodzenie? 10.03.05, 22:11
        Powinnam chyba dodac, ze zwiazek stal sie dosc szybko bardzo intensywny. Mieszkalismy kolo
        siebie, na Uni tez kazda przerwe spedzalismy razem. Po pol roku juz mieszkalismy razem. Od
        chwili poznania najdluzsze rozstanie trwalo chyba dwa tygodnie, a bylo to jeszcze przed
        slubem.
        Mam nadziej, ze juz niczego nie uznam za bardzo wazne smile))
        • semantics Re: chodzenie? 10.03.05, 22:14
          Bietus, WSZYSTKO jest wazne i to jest wlasnie takie kochane!
      • semantics Re: chodzenie? 10.03.05, 22:13
        Hej Bietus!

        wlasnie siedze w domu na antybiotyku ( przywloklam sobie jakis ciekawy kaszel) i przychodza mi
        glupoty do glowy...

        Chyba troche masochistyczna jestem bo my jestesmy ze soba (tak tak.. Twoja mama mysli doladnie jak
        moja) 4 lata a nawet zareczyn nie bylo...
        moja mama uslyszala jeszcze od znajomej tekscior" bo Niemcy sie z Polkami nie zenia..."
        • bietka1 Re: chodzenie? 10.03.05, 22:23
          Semi, to dostrzegam pewna zbieznosc, bo mojej mamie pewna sasiadka powiedziala, ze
          Niemiec to sie z Polka nie ozeni, chyba, ze jest inteligentna, dobrze wyksztalcona, ladna...
          A takie panie to duzo wiedza wink
          A jak juz sie ozenil to inna pani powiedziala, zeby moja mama tego nikomu nie mowila, bo to
          wstyd...
          Ach, tak zle i tak niedobrze wink
          Pewnie cie nie pocieszam, bo pewnie i nie trzeba, ale nie drecz sie.
          Wszystko jest ok.
          Wyzdrowiej, a pozniej moze jakies frakcyjne spotkanko? smile)
          • semantics Re: chodzenie? 10.03.05, 22:26
            Wyzdowiej, a pozniej moze jakies frakcyjne spotkanko? smile)


            Z dzika rozkosza! smile)
            • asica74 Re: chodzenie? 10.03.05, 22:40
              semi, wiesz co? My zamieszkalismy ze soba po niecalych 4 miesiacach od daty
              pozniania, u nas owego czasu chodzenia praktycznie nie bylo. Teraz juz jestesmy
              ze soba niemal 2 i pol roku, o zareczynach cisza. I czasami, zupelnie po babsku
              mnie to... denerwuje.
              • ulinha Re: chodzenie? 10.03.05, 23:12
                Temat ten troszke mnie zasmucil... nio bo ja tez tak zona nie-zona...
                Poznalismy sie dwa lata temu w czasie lata w Grecji... Od tego czasu, bardziej
                ja bylam "zalatana" i badalam portugalskie gruntasmileWe wrzesniu przylecialam tu
                na dobre i tak mi juz pewno zostanie... Tyle ze moj M jest po 19 letnim
                malzenstwie i do kolejnego mu sie nie spieszy... Poplakalam pare razy w
                poduszke i postanowilam przyjac sytuacje taka jaka jest... Moze mnie kiedys
                zaskoczy, ale nie moge naciskac, mam takie uczucie ze byloby to przeciwko
                mnie...
                • a.polonia Re: chodzenie? 10.03.05, 23:44
                  No wlasnie dziewczyny, a sugerujecie jakos swoim facetom? Czy czekacie az was
                  calkowicie zaskocza? Czy moze dajecie do zrozumienia, ze jestescie juz gotowe
                  na ten krok? wink
                  Pola, co to jeszcze "chodzi" (tzn zamieszkuje ze swoim M.)
                • mulinka Re: chodzenie? 11.03.05, 00:23
                  jak sie "Moj" oswiadczal, juz pisalam - szybko i zdecydowanie
                  ale...i ja bylam zdecydowana
                  temat wydaje sie byc...wbrew pozorom trudny
                  moja babska wredna rada : zyj i badz z takim facetem, ktory TOBIE odpowiada (a
                  nie z takim, ktoremu Ty odpowiadasz, albo...co gorzej, z takim, ktory odpowiada
                  rodzinie
                  Dziewczyny - pomyslcie dobrze w duszy, czy WY chcecie malzenstwa - jesli "TAK" -
                  to powiedzcie to Waszym Mezczyznom - niech sie zenia! a jesli nie beda
                  chcieli, to...szkoda na nich czasu, lepiej szukac tego ,ktory WAM odpowiada
                  smile
                  bardzo dzis szczesliwa Mulinka - acz diabelnie zmeczona smile
                  • sylwek07 Re: chodzenie? 11.03.05, 21:23
                    mulinka napisała:

                    > jak sie "Moj" oswiadczal, juz pisalam - szybko i zdecydowanie
                    > ale...i ja bylam zdecydowana
                    > temat wydaje sie byc...wbrew pozorom trudny
                    > moja babska wredna rada : zyj i badz z takim facetem, ktory TOBIE odpowiada
                    (a
                    > nie z takim, ktoremu Ty odpowiadasz, albo...co gorzej, z takim, ktory
                    odpowiada
                    >
                    > rodzinie
                    > Dziewczyny - pomyslcie dobrze w duszy, czy WY chcecie malzenstwa -
                    jesli "TAK"
                    > -
                    > to powiedzcie to Waszym Mezczyznom - niech sie zenia! a jesli nie beda
                    > chcieli, to...szkoda na nich czasu, lepiej szukac tego ,ktory WAM odpowiada
                    > smile
                    > bardzo dzis szczesliwa Mulinka - acz diabelnie zmeczona smile
                    -------------------------------------------------------------------------
                    to jest swieta racja smile)popisuje sie pod tym smile
                  • sylwek07 Re: chodzenie? 11.03.05, 21:23
                    ja nigdy nie chodzilem...........
                    • asia.sthm Re: chodzenie? 11.03.05, 21:27
                      Sylwek, no jak to ?? Nic nie rozumiem...
                      • sylwek07 Re: chodzenie? 11.03.05, 22:14
                        asia.sthm bylem zakochany ale bez wzajemnosci i tego sie trzymalem pare lat
                        wiec..a potem byly inne cele w moim zyciu i to pozostawilem na inny okres zycia
                        i teraz widze ile starcilem sad((no ale bylo minelo smile
                        • asia.sthm Re: chodzenie? 12.03.05, 16:33
                          Sylwek, szkoda, ale nowe zycie zaczynamy od teraz, wiec powodzenia smile)))
    • tamsin Re: chodzenie? 10.03.05, 22:07
      no mysmy sie poznali chyba w polowie pazdziernika, potem rozstalnie na chwile
      bo on pojechal do NL, w kwietniu znowu mieszkalismy razem, wtedy postanowilismy
      ze chyba jednak zyc bez siebie nie mozemy i nie da sie przeskoczyc biurokracji
      i pewnie bedziemy musieli sie pobrac. Zaplanowalismy na styczen. W czerwcu ja
      pojechalam do NL zobaczyc czy to sie w ogole da tam zyc, nie bylismy oficjalnie
      zareczeni, bo nie dostalam jeszcze pierscionka, ale dostawalismy juz prezenty
      od jego rodziny i znajomych na rzecz "slubu", i wiedzielismy ze sie pobierzemy,
      jakos tak oficjalne zareczyny nam nie przyszly do glowy. Pod koniec sierpnia
      juz bylismy spworotem w Stanach, oficjalnie zareczylismy sie chyba w pierwszym
      tygodniu, bo on kupil pierscionek i bal chyba sie go zgubic wink) slub
      zaplanowalismy wrzesnien, przenislismy go na pazdziernik, ale od sierpnia
      pamietam ze juz bylismy oficjalnie nazywani tutaj "narzeczenstwem". W styczniu
      wzielismy drugi slub, bo rodzina z NL plus kupa znajomych nam sie zwalila,
      wiec "pobralismy" sie jeszcze raz.
      • syswia Re: chodzenie? 10.03.05, 22:40
        "Chodzilismy" a raczej latalismy rok, po roku zareczylismy sie, a w rok pozniej
        wzielismy pierwszy slub - czyli razem - od poznania do slubu 2 lata.
    • feelfine Re: chodzenie? 10.03.05, 22:53
      W sumie to bardzo ciekawa sprawa.
      Szczegolnie z tymi Niemcami smile)
      Ze mna to jest tak ze ja juz mam pewien nieszczesliwy zwiazek za soba.
      I hmmm... jestem juz po rozwodzie.
      Mego ex poznalam bedac mloda i glupia, "chodzilismy" ze soba 3 lata z tego 2 i
      pol wspolnego mieszkania po czym po niecalym roku malzenstwa zesmy sie rozeszli.
      Glupia, baardzo bardzo bolesna historia i wspominam ja ze lzami, wiec do
      nastepnego malzenstwa mi sie tak nie spieszy.
      Moj mezczyzna twierdzi wciaz jednak ze on by chcial jak najszybciej ten slub
      wziac i zebym sie potem nazywala tak jak on i urodzila mu trojke dzieci.
      Oczywiscie smialam sie z niego zawsze az do Bozego Narodzenia...
      Chowalam jego prezent w tradycyjne miejsce gdzie zawsze przed nim cos chowam i
      przypadkiem dokopalam sie jego prezentu dla mnie. Wielkosc nie pozostawiala
      zadnych watpliwosci - pierscionek. I tu sie zaczal moj dramat. Jak mu
      powiedziec nie tak zeby sie nie zniechecil i za jakies 2 lata znow mnie o ta
      reke poprosil ? Zastanawialam sie i zastanawialam jak to zrobic zeby go nie
      zranic. Tym bardziej ze domyslalam sie ze pewnie bedzie chcial to zrobic w
      asyscie rodziny. Bylo mi glupio i nie wiedzialam jak mu to przekazac. Moze
      wczesniej. Przyszly swieta, wszyscy rozpakowywali prezenty i na koniec zostal
      tylko ten moj nieszczesny pierscionek. Lars podal mi pudelko zebym je sobie
      otworzyla, no i oczywiscie w srodku byl piekny pierscionek z bialego zlota z
      ogromna perla. Zamarlam i zamarla tez cala rodzina. Wszyscy czekali az Lars cos
      powie a on sie rozesmial i spytal czy mi sie nie podoba i dlaczego go nie
      zaloze ??? On mi sie wcale nie chcial oswiadczyc sad(( A ja sie malo co nie
      poplakalam z rozczarowania (mimo ze bylam zdecydowana mu odmowic). Wieczorem
      rozmawialismy dlugo i on mi powiedzial ze po pierwsze nie ma zamiaru mu sie
      oswiadczac przy calej jego rodzinie , a po drugie on oswiadczy mi sie dopiero
      wtedy kiedy bedzie wiedzial ze jestem juz gotowa na malzenstwo. Ze mi na tym
      zalezy, a nie tylko na tym zeby go nie zranic. On to bedzie czul ....

      I to wlasciwie wszystko. Semi moze tez powinnas mu dac znac ze Ci zalezy, o ile
      Ci oczywiscie zalezy smile)) I z doswiadczenia Ci powiem ze spieszyc sie tez nie
      nalezy, ani niczego przyspieszac.

      Pozdrawiam

      Ula / Feelfine
      • kinky5 Re: chodzenie? 10.03.05, 23:02
        jakiego masz fajnego tego Larsa...taki naprawde madry chlop!
        • jagienkaa Re: chodzenie? 11.03.05, 00:33
          ale to nie Lars Ulrich (z Metalliki)?!!!
          • feelfine Re: chodzenie? 11.03.05, 01:43

            Nie napewno nie jest to Lars Ulrich ))
            Z Metallici tez nie smile
    • jagienkaa Re: chodzenie? 10.03.05, 22:56
      u nas też tak dziwnie...poznaliśmy się 29 stycznia 1998, kilka miesięcy później
      zaczęliśmy ze sobą 'chodzić', oświadczył mi się w 2000, ślub w 2001.
    • wiedzma30 Re: chodzenie? 11.03.05, 02:41
      Hmmm.. Moja historia byla naprawde "fajna" wink)
      Poznalismy sie na jakims czacie ok.3 lat temu, pozniej klikalismy na gg -
      ostatni rok niemal codziennie, wymienilismy sie fotkami. Nie bylo to jednak nic
      zobowiazujacego - ot tak poprostu kumpelskie rozmowy. Wiedzialam, ze raczej
      nigdy sie nie spotkamy - chyba, ze on przyjedzie do Pl do rodziny...
      Tak sie dziwnie zlozylo, ze nic nie wyszlo z moich wakacyjnych planow (2004) -
      chcialam jechac na Mazury, ale juz w kwietniu nie mozna bylo znalezc wolnych
      miejsc w jakiejs ciekawej okolicy... Powiedzialam M, ze nici z moich
      wakacyjnych planow i napewno wyladuje w "agroturystyce" przyjaciol. A on na to -
      "co powiedzialabys na wakacje w Kanadzie?" Hmm... Musze przyznac, ze bylam w
      lekkim szoku... Dlugo nie chcialam sie zgodzic - obcy kraj, prawie obcy
      facet... Ale w koncu - jak to mowia "dla swietego spokoju" - powiedzialam "ok
      skladam papiery, ale i tak wiem, ze nie dostane wizy..." I to byl niezly zart
      losu, poniewaz wize dostalam.
      Przylecialam do tego obcego kraju, do niemal obcego faceta... ktory po 2,5
      tygodnia mojego pobytu poprostu mi sie oswiadczyl smile Ja juz "chwilke" wczesniej
      czulam, ze raczej tutaj zostane... W 27 dniu naszej znajomosci wzielismy
      slub smile) Wczesniej oczywiscie dostalam pierscionek. I to jaki...
      Taka jest moja historia...

      P.S. Znajomi i rodzina przez bardzo dluuuugi czas mieli o czym rozmawiac wink))
      • abere8 Wiedzmo! 11.03.05, 02:47
        Rozumiem, ze to streszczenie to tylko wprawka przed wpisem do watku LOVE
        STORIES? smile Super historia, ale rozwin ja troche! Link do watku na gorze
        forum smile
        • blue_jay Re: 11.03.05, 04:03
          moj J obronil mnei wirtualnie przed wstreciarzem i tak zostalo, bronil dalej,
          dopoki nie rozgryzlam ICQwink poznalismy sie w 1998, klikalismy dluuuugo, po 9
          mcach przylecial do Polski i podobno wiedzial od razu,z e ja to ja.. ja
          niestety takiej wiedzy bylam pzobawiona, bo nie w glowie byl mi facet zza
          oceanu tylko studia hehe. Czekal grzecznie az skoncze studia (2000) i...
          ktoregos pieknego dnia poczta przyszla mala paczuszka.. a w srodku list do
          moich rodzicow i piekny pierscionek dla mniewink Kilka tygodni pozniej
          spotkalismy sie w Anglii na kilka miesiecy i tam juz oswiadczyl sie
          we "wlasciwy" sposob hehe od 2002 jestesmy malzenstwem i nie zawsze jest
          rozowo, na szczescie latwiej niz bycie na odleglosc
        • wiedzma30 Re: Wiedzmo! 11.03.05, 04:03
          Tyle wystarczy smile))))))
          • mulinka Re: Wiedzmo! 11.03.05, 04:52
            Hanko!
            smile)))
            przebilas mnie smile))
            myslalam, ze ja jestem najszybsza - 3 miesiace znajomosci i slub

            gratulacje! i wiele szczescia
            smile
            • wiedzma30 Re: Wiedzmo! 11.03.05, 05:11
              wink))
      • malpka108 Re: chodzenie? 11.03.05, 09:14
        Urocza historia, bardzo mi sie podoba. Zycze wszystkiego najlepszego! Czasami
        trzeba zaryzykowac, jak sie to czuje w srodku, ze warto. Moj M oswiadczyl mi
        sie po kilku miesiacach znajomosci internetowej i dwoch wspolnych pobytach,
        kiedy ja bylam u niego w US. Mowil, ze juz w pierwszym miesiacu wiedzial, ze
        sie ze mna ozeni i nie pozwoli mi zniknac ze swego zycia, ze nic nie mowil od
        razu zeby mnie nie przestraszyc. Mile z nich czasami stworzenia smile
      • wiedzma30 Re: chodzenie? 11.03.05, 13:50
        Aha! Zapomnialam dodac, ze przez jakis miesiac nie nosilam pierscionka, bo sie
        poprostu balam... po tym jak kumpel stwierdzil, ze w pl, to napewno ciachneliby
        mi go razem z palcem...
        Ale M, jak gdzies wychodzilismy, zawsze pytal dlaczego go nie nosze - no i w
        koncu zaczelam nosic smile)


        Pozdrawiam Szanowne Towarzystwo smile))
    • tora99 Re: chodzenie? 11.03.05, 06:41
      poznalismy sie przez internet gdzies w pazdzierniku 2002, w styczniu 03
      przylecialam po raz pierwszy do kanady na 3 tyg.... i bylo tak fajnie, ze
      wrocilam do polski tylko po to zeby pozwijac moje sprawy i wrocic do macka w
      kwietniu "na zawsze" slub wzielismy w czerwcu... smile)))))))))
    • greeneyes27 Re: chodzenie? 11.03.05, 07:12
      Zareczylismy sie po 1,5 roku, po 2 latach wzielismy slub.
      • datlik Re: chodzenie? 11.03.05, 10:44
        Zareczylismy sie niedawno, po 2 latach znajomosci, przy czy wiekszosc czasu to
        byly ciagle podroze na trasie PL-CZ (na szczescie to dosc bliskowink.
        Ja konczylam w miedzyczasie studia.
        Uzgodnilismy, ze slub wezmiemy za rok, moze troche pozniej.
    • kamillcia Re: chodzenie? 11.03.05, 12:02
      Och, jak mi sie zrobilo smutno. Wy to macie romantycznych mezczyzn!
      Mojego M poznalam przez biuro matrymonialne latem 2001 (moja dalsza rodzina i
      mojego M uwaza,ze nie ma czym sie chwalic i wymyslili sobie historyjke dla
      innych ajk to sie poznalismy), dwa miesiace pozniej jechal do Meksyku na
      kontrakt, wiec pojechalam do niego.
      Oswiadzyl mi sie "niezmiernie" romantycznie w lutym 2002, bo lezac na kanapie
      przed TV powiedzial: to co,hajtamy sie? I od wrzesnia 2002 jestesmy
      malzenstwem...Aczkolwiek tych romantycznych oswiadczyn mi brakuje...
      • malpka108 Re: chodzenie? 11.03.05, 13:04
        Kamillcia, nie smuć się, proszę. Romantyzm to jeszcze nie wszystko, w życiu
        liczą siż inne rzeczy. Sposób Waszego poznania był jasny, obydwoje szukaliście
        drugiej połówki, więc nie było niedomówień od początku. Za to oszczedzilo Ci
        bolesnej niepewnosci, czy ta druga strona traktuje Cie tak powaznie jak Ty
        jego. Mysmy poznali sie przez net, a to tez ma wielu przeciwnikow. Ale w zyciu
        roznie bywa. Zawsze mozecie wprowadzic troche wiecej romantyzmu do Waszego
        malzenstwa. Pozdrawiam
      • jagienkaa Re: chodzenie? 11.03.05, 21:33
        wiesz, mój mąż też się tak oświadczył...tylko wyłączył tv przedtemsmile
        i jakoś mi tych zaręczyn nie brakuje, tymbardziej że mąż do tych romantycznych
        nie należy więc to zupełnie byłoby nie w jego charakterze
    • komajto Re: chodzenie? 11.03.05, 13:03
      A ja i moj M chodzilismy 6 lat !!! W czerwcu bedzie dwa lata jak jestesmy ze
      soba . Czyli razem osiem. Na jesieni uleglam namowom ( bo pierscionek dostalam
      6 lata temu ). I w lipcu slub w Polsce. smile)
    • malpka108 do mulinki i nie tylko ;-) 11.03.05, 13:10
      Mulinko, jestes super! 3 miesiace i tak decyzja, to sie nazywa odwaga. Ja sie
      zgodzilam po niecalych 5, wiec tez nie czekalam za dlugo wink Ale tak czasami
      trzeba smile) Chyle czolo przed nasza kolezanka, ktora zdecydowala sie po 27
      dniach, 1 miejsce gwarantowane!!!
      • wiedzma30 Re: do mulinki i nie tylko ;-) 11.03.05, 13:44
        Nie napislam tego dla miejsca... smile)) Chcialam tez podzielic sie swoja
        historia smile)

        P.S. Nie po 27 dniach, a po 2,5 tygodnia. smile Na 27 dzien byl slub smile))
        • malpka108 Re: do mulinki i nie tylko ;-) 11.03.05, 13:51
          2,5 tygodnia, jestes niesamowita smile)) Gratuluje z calego serca
    • szpulkaa Re: chodzenie? 11.03.05, 13:52
      fajne te wasze historie... ogolny wniosek jest taki, ze zasad w milosci i
      dlugosci nie mawink
      poznalizmy sie z moim facetem troche ponad 2 lata temu. mieszkamy ze soba 1,5
      roku, a od pol roku on zagaduje o slubie... nie moge powiedziec, ze mi sie
      oswiadczyl... bo on tak pyta: "pobierzemy sie?", a ja w zaleznosci od nastroju
      odpowiadam "tak" albo "nie"wink
      i sama nie wiem... gdyby bylo jakos romantycznie i z pierscionkiem to moze bym
      byla bardziej zdecydowana w odpowiedzi, a tak... tak to czuje, ze to tylko takie
      sobie gadaniewink
      • tamsin opinia o "chodzeniu" dwoch panow z mojej pracy ;-) 11.03.05, 15:27
        Musialam az zasiegnac opinii plci brzydkiej o tym kiedy i jak oni lubia sie
        zareczac smile))
        OK, najpierw zapytalam sie dwoch kolegow w pracy o co chodzi z tym zareczeniem,
        lub kiedy facet jest gotowy na ten oficjalny zwiazek, i wyobrazcie sobie..
        obydwoje zgdonie my odpowiedzieli, ze okolo wieku jezusowego wink) facet budzi
        sie rano i czuje, ze to jest jego pora! - to tak polzartem o kawalerach i
        kiedy sie czuja "gotowi" na ten krok smile))))
        a w/g opinii mlodocianego czyli mojego bratanka, ludzie MUSZA byc ze soba
        przynajmniej 2 lata, zeby doszlo od zareczn.
    • catwoman Re: chodzenie? 11.03.05, 19:56
      Ja do tej pory chodzesmile))))))))
      • bibi1 Re: chodzenie? 11.03.05, 21:46
        Wiesz Kocie,ja tez!
    • kamillcia Re: chodzenie? 11.03.05, 21:57
      Moj M w sumie tez nieromantyczny, wiec nie bede sie tym przejmowac, a co tam...
      A co do chodzenia, to mysle, ze nie ma znaczenia po jakim czasie ludzie biora
      slub (lub czy w ogole...) , tylko co czuja. Jak widac w przypaku mulinki moze
      to trwac krociutko...i byc dobrze...
    • kingaolsz Re: chodzenie? 12.03.05, 18:58
      My tez troszke nietypowo.
      Poznalismy sie 17 listopada 2001 w Londynie, 30 ja wyjechalam do Polski, a 13
      stycznia 2002 ON przyjechal do mnie i zabral mnie "do siebie" do Londynu. Oboje
      wiedzielismy od pierwszych spotkan, ze to na 100% to czego oboje szukalismy.
      Dokladnie w rocznice naszego poznania oswiadczyl sie, na kolanie z brylantowym
      pierscionkiem.... ale jak juz wrocilismy z kolacji rocznicowej, bo restauracji
      ( jak twierdzi) nie bylo wystarczajacego nastroju. Ja sie poplakalam, bo nie
      wiedzialam, ze On to planuje, a potem dostal po glowie za taki drogi
      pierscionek. No a 19 sierpnia 2003 wzielismy slub.

      Ehhhh milo sie wspomina, ale najwazniejsze, ze niewiele sie u nas zmienilo od
      pierwszych spotkan. Wciaz jest super wink

      Pozdr
      Kinga
      • myszka888 Re: chodzenie? 13.03.05, 05:44
        My poznalismy sie przez internet.
        I na poczatku internetowo wygladaly nasze rozmowy.
        Pierwsza randka odbyla sie ok 2 mce od pierwszego kliknieciawink
        A po jakichs 3 miesiacach od tej randki moj M stwierdzil, ze chce, abym zostala
        jego zona.
        Ostatecznie pobralismy sie po prawie 2 latach od w/w pierwszego spotkania w
        realusmile I po ponad pol roku mieszkania razem.
        I kazdy kolejny dzien jest tylko potwierdzeniem, ze jestesmy dla siebie
        stworzeni!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka