a.polonia
03.04.05, 01:16
Ostatni goscie wlasnie poszli, dzisiaj byla tylko rodzina M., moze to i
lepiej, ze Polskie towarzystwo zaprosilam na za dwa tygodnie, bo inaczej
wyszlaby zbiorowa zaloba....
A tak....
Nie moglam sie powstrzymac, weszlam na gazete intuicyjnie akurat w momencie
kiedy pojawil sie pierwszy komunikat o smierci...Dla pewnosci wlaczylam
telewizor, towarzystwo spojrzalo, o,...nie zyje...i rozmowa toczy sie dalej,
a ja...wiecie co, w najsmielszych oczekiwaniach nie spodziewalam sie takiej
reakcji u siebie, zaczelam sie telepac, musialam wyjsc do kuchni, poryczalam
sie i stoje jak wariatka, uspokoilam sie troche, wrocilam do gosci, i znowu w
placz, zajelo mi chyba z pol godziny, zeby jako tako sie uspokoic i wrocic,
dalej jakos poszlo (w miedzyczasie wyplakalam sie kolezance w sluchawke), ale
te urodziny zapamietam do konca zycia...
Pola