ania_2000
09.05.05, 21:32
Pozyczylam koleznace wieksza sume prawie rok temu.
Odbylo sie to na zasadzie - pomoz, potrzebne mi sa pieniadze. Wylozylam
jeszcze tego samego dnia, bez zadnego pytania po co, na co - w koncu przeciez
to nie moja sprawa. Niestety - nie spytalam najwazniejszego - DO KIEDY...
Nie wiem, nie umiem tak - uwazam ze jak ktos jest w potrzebie - to sie mu
pomaga jak moze - i wychodze z zalozenie ze to ten pozyczajoco-potrzebujacy
wlasnie ma okreslic warunki.
Minelo prawie 10 miesiecy, kolezanka zachowuje sie jakby nigdy nic sie nie
stalo - piszemy sobie maile, co slychac, itp..
No to w koncu postanowilam sie zapytac KIEDY te pieniadze zostana mi oddane.
Czuje sie okropnie, bo kolezanka fajna i przykro mi, ze musze sie dopominac.
Nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje?
Juz kiedys mialam podobna sytuacje - tez musialam sie przypominac, skonczylo
sie awantura, gniewaniem - w stosunku do mnie.. co jest - czy to normalne ze
ja sie czuje WINNA?
powiedzialam sobie - dosyc. Nigdy nic nikomu nie pozycze.
Mieliscie podobne problemy? Jezeli tak, to jak je rozwiazywalyscie?