Ja tylko króciutko melduję, że jestem już z powrotem w Stanach. Zaraz idę
spać, ale najpierw muszę opowiedzieć, że dzisiaj Matka Natura zrobiła mi
cudowny prezent urodzinowy w postaci widoków (z samolotu) Grenlandii takich,
że prawie popłakałam się z zachwytu. Jak półtora roku temu po raz pierwszy
leciałam do Stanów i okazało się, że samoloty skręcają tak bardzo na północ i
lecą nad Grenlandią, to tak bardzo żałowałam, że wtedy były chmury i nic nie
było widać. I tak bardzo, bardzo chciałam, żeby tym razem wreszcie się udało!
Marzenia się spełniają

.
Thorgalla, machałam Ci znowu nad Danią

.
Dobranoc wszystkim, już niedługo napiszę więcej i oczywiście powrzucam mnóstwo
zdjęć.