Dziś się zaniedbałam czatowo , ale dopiero teraz emocje ze mnie opadają i jest
dobrze !
Juhuuu !
Poprzedni huragan zerwał przyjaciółce dach z domu a firmę zmienił w kupe gruzu.
Dziś nie mogłam się dodzwonić na telefon domowy ,przez paryską przyjaciółkę
via skype dostałam numer na komórkę.
Po kilku próbach się dodzwoniłam na chwilę , bo komórka jest jedynym kontaktem
ze światem i trzeba oszczędnie używać.
Nie ma prądu , drzwi i okna zabite na stałe ale już po wszystkim.
Ufff...
Joanna dostała ataku śmiechu jak zadzwoniłam i się zapytałam sztucznie
spokojnym głosem :
Co słychać ?
Nie umiem rozmawiać z ofirami katostrof żywiołowych

PPP
Ona mieszka na Florydzie ponad dwadzieścia lat więc jest przyzwyczajona.
Kran.