asica74
29.08.05, 12:11
Od 10 lat jest zona Piotra, mieszkali w Niemczech. Szybko sie okazalo, ze dla
Piotra jest to malzenstwo z wygody, bo i podatki mniejsze placi utrzymujac
zone, i posprzatane, i ugotowane bylo. Nie chcial sie zgodzic na dziecko, bo
zabraloby mu za wiele jego cennego czasu, a wiadomo czas to pieniadz.
Niepostrzezenie w ich zycie wkradla sie rytuna, trudna do obalenia. Coraz
mniej wspolnych tematow, wspolnie spedzanych dni. Ciche dni.
Rok temu Ania przyjechala tu do kolezanki i tak ja poznalalam. Wyjazd
powrotny odkladany byl z miesiaca na miesiac, az postanowila, ze zostaje.
Spotykalysmy sie dzieki naszej wspolnej znajomej, nie czesto, ale i nie za
rzadko. Wiedzialam, ze uklada sobie zycie, ze nie chce wracac, zreszta maz
nie nalega, dobrze czuje sie sam. Jakies pol roku temu dowiedzialam sie, ze
Ania poznala kogos, komu jest potrzebna. Widzialam to po niej, wygladala,
jakby troskliwa pielegniarka zrobila jej cudowny zastrzyk zycia, po ktorym
skora jasnieje i nabiera sie nowych sil. Ania jest w kims zakochana!
Niedawno poznalam "ktosia". Ma na imie Kaska.